tjbazuka
19.02.08, 04:37
Dzisiaj jest rocznica rocznica śmierci Bona Scotta, legendarnego
frontmana zespołu AC/DC. Z tej okazji w Australii, gdzie znajduje
się grób artysty, odbędą się okolicznościowe imprezy.
Bon Scott naprawdę nazywał się Ronald Belford Scott. Urodził się 9
lipca 1946 roku w Kirriemuir, w Szkocji. Do AC/DC dołączył w 1974
roku i nagrał z zespołem klasyczne już dziś płyty, m.in. "Highway To
Hell", "Dirty Deeds Done Dirt Cheap" czy "Powerage". Zanim stał się
członkiem grupy braci Young występował m.in. z formacjami Spektors,
Valentines i Fraternity. Jego wyjątkowy głos oraz zachowanie na
scenie zapewniły mu trwałe miejsc w historii muzyki rockowej. Nie
tak dawno Bon został wybrany najlepszym frontmanem wszech czasów
przez brytyjski magazyn "Classic Rock".
Bon zdążył zaznać wielkiego sukcesu z AC/DC, który przyszedł po
wydaniu albumu "Highway To Hell" (produkował go słynny Robert
John "Mutt" Lange, obecnie mąż Shanii Twain). Cieszył się nim jednak
krótko. 19 lutego 1980 roku wokalista ostro popijał z przyjacielem z
klubie "Music Machine" w Londynie. Przyjaciel odprowadził Scotta do
samochodu, a potem sam udał się w inną stronę. Po kilku godzinach
Bona znaleziono martwego. Udusił się własnymi wymiocinami. Zgon i
jego przyczynę potwierdzono kilka godzin później w Kings Hospital.
pl.youtube.com/watch?v=H1iR2Wi3u5o