skiela1
24.08.08, 20:57
łapacze kur, nocni menedżerowie, zawijacze cukierków, mistrzowie wsadu oraz...
20 wróżek do pracy zdalnej. Polskie firmy prześcigają się w wymyślaniu coraz
bardziej fantazyjnych stanowisk, byleby tylko przyciągnąć chętnych do pracy
Z jednej strony mamy więc upiększanie, z drugiej zdarza się - raczej
nieświadome - ośmieszanie. Przykładem mogą być ogłoszenia dla "klepaczy tyłów
męskich", czyli szewców zajmujących się obróbką obuwia, albo "zawijaczy
cukierków", które publikowała niewielka firma cukiernicza z Małopolski.
Osobna kategoria to anglojęzyczne nazwy stanowisk. Polska zachłysnęła się nimi
kilka lat temu - nagle każdy niemal mógł zostać directorem albo managerem.
Wciąż jednak trafiają się prawdziwe perły. Przekonał się o tym pan Marcin z
Łodzi, który w czasie studiów zatrudnił się w agencji ochrony i został stróżem
nocnym w liceum. Ku swojemu zdumieniu przeczytał w umowie, że powierzone mu
stanowisko dumnie zwie się... night manager.
finanse.wp.pl/POD,17,wid,10286195,prasa.html