Dodaj do ulubionych

Poszukiwani:

24.08.08, 20:57
łapacze kur, nocni menedżerowie, zawijacze cukierków, mistrzowie wsadu oraz...
20 wróżek do pracy zdalnej. Polskie firmy prześcigają się w wymyślaniu coraz
bardziej fantazyjnych stanowisk, byleby tylko przyciągnąć chętnych do pracy

Z jednej strony mamy więc upiększanie, z drugiej zdarza się - raczej
nieświadome - ośmieszanie. Przykładem mogą być ogłoszenia dla "klepaczy tyłów
męskich", czyli szewców zajmujących się obróbką obuwia, albo "zawijaczy
cukierków", które publikowała niewielka firma cukiernicza z Małopolski.

Osobna kategoria to anglojęzyczne nazwy stanowisk. Polska zachłysnęła się nimi
kilka lat temu - nagle każdy niemal mógł zostać directorem albo managerem.
Wciąż jednak trafiają się prawdziwe perły. Przekonał się o tym pan Marcin z
Łodzi, który w czasie studiów zatrudnił się w agencji ochrony i został stróżem
nocnym w liceum. Ku swojemu zdumieniu przeczytał w umowie, że powierzone mu
stanowisko dumnie zwie się... night manager.

finanse.wp.pl/POD,17,wid,10286195,prasa.html
Obserwuj wątek
    • andziaos Re: Poszukiwani: 24.08.08, 21:26
      Są jeszcze np: "...wozak zrywkarz - robi załadunek drewna na środki
      transportu konnego lub mechanicznego i przewozi np. na tartak,
      dróżnik obchodowy - dokonuje samodzielnie przeglądów bieżących m.in.
      torów i budowli inżynierskich."
      big_grin
      Anglojęzyczne nazwy stanowisk miały swój złoty wiek parę lat temu -
      firma w której pracowałam dawała ogłoszenia rekrutacyjne tylko z
      nazwami anglojęzycznymi. Ale na umowie o pracę już był odpowiednik
      polski.
    • tomek854 Re: Poszukiwani: 25.08.08, 02:20
      To nie tylko w Polsce.

      Mój kolega pracował w myciu okien w Szkocji i jego posada nazywała się
      "Menadżer eskploatacyjny przeźroczystych powierzchni wetrtykalnych". Powaga!
    • pmisiek_kosmaty Re: Poszukiwani: 25.08.08, 08:29
      Oooo... mistrza wsadu to sama bym zatrudniła wink))
    • sibeliuss Re: Poszukiwani: 25.08.08, 08:46
      15 lat temu zaczynałem pracę, był to Urząd Wymiany Poczty z
      Zagranicą Warszawa 3 - już nie istniejący.
      Na dziale celnym można było być clipaczkiem lub clihem.
      Clipacz clił paczki na sztuki (do odbiorców indywidualnych), ja
      byłem clihem - cliłem hadlowo-obrotowo (początki handlu na
      stadionie).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka