skiela1
28.11.08, 01:41
Przez lata traktowała Wrocław jak kolonię. Zabierała fabryczne maszyny, dzieła
sztuki, cegłę i podatki. W zamian oczekiwała wdzięczności. Doczekała się
obojętności
Symbolem naszych powojennych związków z Warszawą jest kolejowy wagon towarowy.
W drodze do stolicy zawsze pełny. Nawet po konferencji poczdamskiej, gdy już
było wiadomo, że Wrocław pozostanie przy Polsce, odbywał się tu szaber w
majestacie prawa i z ideologicznym uzasadnieniem. Protestów wrocławian, którzy
próbowali podnieść miasto z ruin, nikt nie słuchał.
Godzinami marzli na przystankach tramwajowych, bo kilkadziesiąt wozów
przekazano w darze Warszawie. Patrzyli, jak z tutejszych muzeów i kościołów
znikają arcydzieła, traktowane jak wojenny łup. Musieli bronić wyposażenia
Politechniki Wrocławskiej, bo uczelnie warszawska i łódzka ostrzyły sobie na
nie zęby. Żyli w mieście, które władza zamieniła w największą cegielnię
Polski. I nie ukrywała, że niemal cała cegła z odzysku jedzie do Warszawy.
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,78999,5999935,Warszawa_nie_dala_sie_wroclawianom_polubic.html
Milo by bylo gdyby autorka wypowiedziala sie w swoim imieniu, a nie ogolu.
ehhh te kompleksy i znowu cegly........
zalosne.