very_famous
25.11.03, 15:39
zadzwonił dzwonek u drzwi, serce mi drgnęło, bo nikt nie był oczekiwany.
Otwieram drzwi- 2 nastolatków. Przedstawili się jako studenci (nie
uwierzyłam - dlaczego - bo czarownica jestem i mam cienką skórę, więc
krętactwa wyczuwam od razu). Wzrok im zjechał na moją hmmmm... bluzkę, i
zaczęli pierniczyć jakieś głodne kawałki że zbierają pieniądze dla głodnych
dzieci, machnęli mi zdjęciem świętej persony itd. Nie wsłuchując się w ich
gadkę zapytałam wprost: ile chcecie?
Oni na to wyciągnęli listę z podpisami sąsiadów i kwotami którymi rzekomo
zasilili biedne głodne dzieciny. Kwoty - około 30 zeta (moi sąsiedzi są
skąpi - nie daliby tyle nigdy) a nazwiska - w ogóle mi nie znane.
Naciągaczom powiedziałam że uzbieraną sumką mogą zasilć moje konto, bo ja mam
w portfelu 2 złote.
Zmyli się. Poszli naciągać innych.