Na moim biurku szczerzy się niebieski hipopotam piórnik, którego dostałam od
ciotki jak szłam do pierwszej klasy. Z boczku rozwala się Garfield, w razie
czego służy do rzucania w irytujących kolegów

, no tak, zapomniałabym
jeszcze o białym słoniu, w miarę świeży nabytek, którego dostałam od kumpla z
pracy. A na Waszych biurkach też jest miejsce na takie "szczęściarze"?