skiela1
24.07.09, 01:00
Minęła msza święta. W Łagiewnikach spoczywają doczesne szczątki siostry
Faustyny Kowalskiej. Trzeba pójść więc do jej grobu na chwilę modlitwy.
Idziemy. Przed drzwiami... kolejny kościelny milicjant. Zakaz wstępu dla mnie!
Dlaczego? Bo jest pan w krótkich spodniach - pada odpowiedź. Ale proszę pana,
jest lato, upał, ja jestem po drugim zawale serca... - próbuję. Przecież nie
wrócę tutaj zbyt szybko! Nie. W tym samym czasie wchodzą kolejne kobiety w
spódnicach o 10 centymetrów krótszych, niż nogawki moich spodni. Z moich nóg
widać jedynie łydki, ot, jakieś czterdzieści centymetrów odkrytego ciała
pomiędzy nogawką a skarpetką! I też ciała niezbyt "nagiego". Nie powiem, nogi
mam nieco... nieogolone! Ale nie. Próbuję kilkakrotnie. Nie udało się. Przed
wejściem do grobu s. Faustyny napis glosi, że może tutaj wejść każdy. Napis
kłamie! Ja i drugi jeszcze - obcokrajowiec - wejść nie możemy.
"Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie" - słowa Jezusa nie obowiązują już w
Kościele. Dzisiaj drzwi Kościoła zamyka się przed turystami odzianymi w
krótkie spodnie. Czy Jezus nie jest już Głową Kościoła? Czy prawa ludzkie są
ważniejsze od boskich?
www.wiadomosci24.pl/artykul/kosciol_nie_lubi_turystow_103822.html