Dodaj do ulubionych

Koniec gimnazjum - refleksje

30.05.11, 21:19
Do mojego syna dotarło właśnie , że kończy gimnazjum, swoją szkołę. "Boże, to już za 3 tygodnie?" powiedział z niedowierzaniem i chodzi od weekendu zdołowany. Jego kolega też. Liceum nagle przestało być problemem czy marzeniem-to symbol końca pewnej epoki w jego życiu (9 lat!) .

Pamiętam jak w poprzednich latach, patrząc na płaczących trzecioklasitów konczących gimnazjum , czułam (to wstrętne) dziwna satysfakcję-potwierdzenie, że to naprawde fajna szkoła. Teraz tej satysfakcji czuc nie będę, tylko żal, że to już...


Pamiętam kiedy mój siedmioletni syn poszedł pierwszy raz do szkoły. Byłam lekko zła, bo..nie ma monitoringu, teren szkoły nie jest zamykany, dzieci mogą swobodnie wyjść. Wtedy jeszcze nie rozumiałam słów dyrekcji "MOICH dzieci nie będę trzymac pod kluczem, one muszą sie nauczyc przestrzgac zasad". Dzienników elektronicznych też nie ma z zasady. Z czasem nie tylko zrozumiałam, ale i doceniłam. Pamiętam jak mój dysgraficzny syn z dwiema lewymi rękoma w ciągu miesiąca nauczył się grać OBIEMA rękami, wszystkim palcami. Na początku nieśmiały -szybko zaczął smiało wypowiadac się w klasie i bronić swojego zdania, a także występowac publicznie.

A później mój przeciętnie utalentowany matematycznie syn miał uczciwą 5 u baaardzo wynagajcego nauczyciela, bo nauczyciel tłumaczył (grupowo i indywidualnie) dowolny temat nawet milion razy.

Jestem też wdzięczna za Shakespera, Moliera, Musseta i wszystkie teatry. Za Hitchcocka, Marjane Satrapi też. I za nadprogramową literaturę upychaną gdzie się da.


Za wychowanie seksualane na poziomie też :).

Za humor.

Za religie, na której nie tylko nikt nie pyta co rodzina robi w niedziele, ale można się przyznac , ze nie wierzy się w Boga.


Za to, ze zebrania rodziców były atrakcją wpisaną w kalendarz.

Za to, że syn działal w samorządzie, bo lubił swoją szkołę (to ja go uświadomiłam zimą, że może jakieś punkty mozeza to dostać)


Za to, że to była NORMALNA szkola, bez zadęcia.

Wybaczam ;) : zgubienie próbnego egzaminu gimnazjalnego, wycieczkę tramwajem do teatru na spektakl, który mieli dopiero zacząć grać w następnym miesiącu :D , zbyt...hmmm..ogólną wiedzę na tematy organizacyjne np rekrutacji....

Mogłabym jeszcze godzinami, ale pewnie już teraz Was zamęczyłam...
Obserwuj wątek
    • malgosiach.2 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 30.05.11, 21:41
      Szczerze zazdroszczę...bardzo trudno by mi było wyliczyć zalety szkoły mojej córki; jedyną chyba jest to, ze trafiła na fajną klasę, ale nauczyciele - porażka:(.
      Moja młodsza córka za rok kończy podstawówkę - bardzo bardzo bym chciała trafić na taką szkołę jak Twój syn. Od roku zbieram informacje na temat gimnazjów w mojej okolicy ( bliższej i dalszej). Nie trafiłam na kogoś kto by był zadowolony:(.
    • selerr Re: Koniec gimnazjum - refleksje 31.05.11, 09:51
      Nie będę się rozwodził na temat tego, co było dobre, a co nie, w każdym razie mój syn kończy gimnazjum z żalem, ale liceum wybiera inne :) (żeby nie było - nauczyciele i tak by się zmienili).
      Moja krótka refleksja na koniec gimnazjum będzie taka, że mimo wszystko chłopakom jest w gimnazjum łatwiej. Chłopaki są poza tymi wszystkimi psychologicznymi gierkami, manipulacjami przyjaźnią, zawiściami itp zjawiskami. Mówię tu przynajmniej o tych normalnych, spokojnych dzieciakach, uczących się w normalnej, dobrej szkole, jako rodzic dwojga gimnazjalistów płci przeciwnej. Rodzaj i skala problemów, z jakimi się zmagają, przy porównywalnej inteligencji, sposobie wychowania i skali wartości są kompletnie różne. To tylko taka moja uwaga ;)
      • Gość: menodo Re: Koniec gimnazjum - refleksje IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.11, 11:15
        Ja pozostawilam na tym forum wiele refleksji na temat gimnazjum swojej corki, wiec nie chce sie powtarzac :D
        Z perspektywy dwoch lat moge dodac tyle, ze czas nie spowodowal zagojenia sie ran w jej psychice. Zreszta, nie tylko w jej. (Aczkolwiek prawie dwuletnie pozytywne doswiadczenia z liceum przekonaly moja corke, ze szkola nie musi byc miejscem, w ktorym codziennie ktos placze.)

        Niedawno na facebooku ktos z bylej klasy corki zaproponowal spotkanie klasowe.
        Nie bylo chetnych. Wiekszosc dzieci mowila, ze nie chce wracac do wspomnien, ktore nadal sa dla nich przykre. Nie wszystkie z nich trafily do milych szkol; czasem trafily z deszczu pod rynne...Nie wszystkie mialy wsparcie w rodzicach, nie o wszystkie rodzice zadabali w rownym stopniu (kursy, korepetycje, przygotowanie do zewnetrznych konkursow; interwencje w przypadku naruszania przez szkole statutu etc.)

        Dla mnie - trzy lata mojej corki spedzone w tej szkole to ciagle zrodlo poczucia winy, od ktorego trudno mi sie uwolnic.

        Jakies pozytywy? Wbrew pozorom - kontakt z "patologiczna mlodzieza" z rejonowego gimnazjum. Moja corka nie boi sie "blachar", "tipsiar" czy innych galerianek z okolicy i nie ucieka, kiedy widzi chlopakow w kapturach; raz nawet udalo jej sie rozladowac napiecie towarzyskie na ulicy: daj spokoj, kolezanke z gimnazjum zaczepiasz???; to moi znajomi!!!

        Acha - i rzeczywiscie, tak jak mowila pani dyrektor na wstepnym zebraniu - toalety byly czyste:D
      • Gość: menodo Re: Koniec gimnazjum - refleksje IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.11, 11:41
        "Moja krótka refleksja na koniec gimnazjum będzie taka, że mimo wszystko chłopakom jest w gimnazjum łatwiej. Chłopaki są poza tymi wszystkimi psychologicznymi gierkami, manipulacjami przyjaźnią, zawiściami itp zjawiskami."

        Wiem co masz na mysli - dziewczyny rzeczywiscie potrafia byc wredne:D
        Jednoczesnie (statystycznie rzecz biorac) - sa bardziej rozgarniete w sensie inteligencji emocjonalnej i latwiej im zakrecic sie np. wokol lepszych ocen; sa bardziej "kreatywne" i maja wieksze umiejetnosci manipulowania ludzmi, w tym - nauczycielami.

        Prawda jest jednak i to, ze czesto sa zwyczajnie bardziej dojrzale od chlopcow i kiedy wiedza, ze w piatek jest klasowka, to o tej klasowce pamietaja:)

        W klasie mojej corki bylo chyba 6 chlopcow - zaden z nich nie mial paska, zaden nie dostal sie do "wymarzonego liceum", glownie z powodu slabszych stopni. Wiem, ze to nie tragedia, ale akurat w przypadku 2 chlopcow, ktorych znam od dawna, wielka szkoda - bo mieli uzdolnienia w kierunkach scislych, a trafili do szkol/klas , w ktorych ciezko im te uzdolnienia rozwijac :(


      • kkokos Re: Koniec gimnazjum - refleksje 31.05.11, 13:48
        mimo wszystko chłopak
        > om jest w gimnazjum łatwiej. Chłopaki są poza tymi wszystkimi psychologicznymi
        > gierkami, manipulacjami przyjaźnią, zawiściami itp zjawiskami.


        być może jest w tym coś, co piszesz - choć od jeszcze innej strony. mój syn kończy klasę dwujęzyczną w rejonowym ogólniaku - szkoła dba o te klasy, bo niby podnoszą jej prestiż. w klasach rejonowych bywa bardzo niefajnie, choć dyrekcja umie to towarzystwo wziąć za twarz i posprzątać, czasem razem z policją. mój syn mówi, że choć mieli wf z jedną z rejonowych klas, nigdy nie było większych konfliktów, nikt się nikogo nie czepiał. tak jakby klasa dwujęzyczna żyła sobie trochę osobno, w innym świecie.
        ale ostatnio matka a. z klasy mojego syna opowiadała mi, że jej córka była zaczepiana przed dłuższy czas przez jakąś agresywną dziewczynkę z rejonu - może nie codziennie i może nie było to aż gnębienie, niemniej każdy zetknięcie z tamtą na korytarzu było dla a. niekomfortowe. dyrekcja ponoć pocieszała matkę a., że jej córka nie jest jedyna i że właśnie jeśli dochodzi do tarć między "wybrańcami" a resztą, to są to tarcia między dziewczynami.
    • agatka_s Re: Koniec gimnazjum - refleksje 31.05.11, 11:51
      Ja nie mam specjalnych refleksji.

      Mam szczeście byc mamą dziecka, któremu wszędzie jest dobrze i który jakoś specjalnie ani nie przywiązuje się do miejsc, ani od nich nie uzależnia ani swojego samopoczucia i nastroju, ani wyników. Jeśli uda się synowi dostac do którejs z klas "wysokopreferencyjnych" to liceum będzie jego szkołą nr 5, stąd "przeprowadzki" mamy nieźle obcykane. Z kolegami spotka sie jeszcze na pewno tak jak spotyka się cały czas od podstawówki w najrózniejszych konfiguracjach szkolnych. Szkołe chyba lubił, choc oczywiście wiele razy klął i wsciekał się na konkretne sprawy (ostatni bardzo dużo....).

      Ze szkoły ja jako rodzic jestem bardzo zadowolona. Mam 2 refleksje, jedna że bardzo duzo zależy od konkretnych nauczycieli a szczególnie od wychowawcy. W 1 klasie gdy wychowawcą była p. Dyrektor, wszystko było tip-top, w drugiej klasie doszło do zmiany i była to potem już tylko równia pochyła, choc nadal poprawnie. Druga refleksja dotyczy specyfiki tej akurat szkoły, czyli takiej która uczy zdolną pracowitą, jakoś tam wyselekcjonowaną młodzież, z fajnymi dbajacymi i bardzo zaangażowanymi rodzicami. Mysle, że dla takich dzieciaków dobrze byłoby wymyslec jakieś inne sposoby motywacji niż klasyczny kij i marchewka, z 99,9% przewagi kija. Choc de facto to system przypomina bardziej taką kośc na sznurku, już, już piesek przybiega do kosci, a ktoś pociąga za sznurek i kośc znów się oddala, a piesek leci dalej z wywieszonym ozorem....a szkoda, bo potencjał w dzieciach, i w ich rodzicach jest ogromny, gdyby tylko szkoła miała pomysł jak go wykorzystac pozytywnie, to myśle ze wszystkim byłoby milej, i przede wszystkim rezultaty byłyby dużo lepsze. No cóż jak to powiedziała superniania, polska szkoła skupia się na tym aby uczniowi udowodnic ze nie umie, a nie na tym aby wyłapac to co umie i w czym jest świetny....

      Mój syn zapytany czy się cieszy czy smuci ze kończy gimnazjum, powiedział "jeszcze niewiadomo czy skoncze", więc tłumacząc "na nasze" chyba szkołe jednak lubił....
    • kkokos Re: Koniec gimnazjum - refleksje 31.05.11, 14:16
      widziałam się ostatnio z kilkoma matkami z klasy mojego syna z podstawówki - każde z dzieci poszło do innej szkoły - i właśnie spytałam, czy posłałyby dzieci do tych gimnazjów jeszcze raz. wszystkie dzieci trafiły do zwykłych szkół rejonowych, ale niekoniecznie w swoim rejonie.

      1. matka dziewczynki pilnej, gimnazjum z innego rejonu, bo "podobno lepsze": niekoniecznie. w tej szkole wszystko się toczy siłą inercji, nic tam nie było super, choć nie było też niczego dramatycznie złego - wszystko jakieś takie letnie, bez zaangażowania.
      2. matka chłopca zdolnego i leniwego, gimnazjum z innego rejonu, bo "podobno lepsze": tak, wychowawczyni była świetna, generalnie szkoła zadbana i o uczniów dba.
      3. matka dziewczynki mniej pilnej, gimnazjum jest jej rejonem: absolutnie nie, bo dopiero w trzeciej klasie jest normalnie, jak udało się pozbyć drugorocznych i innych rozrabiających. przedtem córka czasem się bała ludzi z własnej klasy.
      4. matka chłopca o bardzo ściśle ukierunkowanych zainteresowaniach, olewającego resztę przedmiotów, gimnazjum jest jego rejonem: chyba nie. w połowie nauki umarła najlepsza nauczycielka, wicedyrektorka; przez kolejne półtora roku klasa miała trzech nauczycieli tego przedmiotu, którzy niczego nie nauczyli, a szkoła zaczęła rozłazić się w szwach, widać, że to wicedyrektorka o wszystko dbała, a nie dyrektorka. no i spory przechył religijny.
      5. ja, czyli matka dziecka leniwego, klasa dwujęzyczna w nieswoim rejonie: do tej samej klasy - tak, do innej klasy w tej szkole - nie.

      jak widać po powyższych opiniach, można się dowiadywać, zbierać informacje o szkołach, wybierać - a i tak strasznie dużo zależy od tego, "jak trafisz". czyli od szczęścia :)
      • joa66 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 08.09.11, 21:16
        Post scriptum.

        Pamiętam była tutaj kiedyś rozmowa na temat palenia papierosów przez uczniów, a ja zbulwersowałam wszystkich obecnych tym, ze powiedziałam, że ja bym pewnie porozmawiała o tym z wychowawcą dziecka. Zostało to potraktowanie jako donoszenie na własne dziecko, bo nauczycieom nie można ufać.


        Dzisiaj mój syn spontanicznie pojechał do swojej starej szkoły, do nauczycieli. Okazało się, ze były też dwie inne osoby z jego klasy. Nikt się nie umawiał, spontaniczna decyzja. Chcieli pogadać ze "starymi" nauczycielami o nowych szkołach.

        Ja też prawde mówiąc mam ochotę na podszywanie się pod rodzica młodszego dziecka i chodzenie na zebrania do starej szkoły ;)

        • kkokos Re: Koniec gimnazjum - refleksje 09.09.11, 08:11
          mój syn też już był w odwiedzinach w gimnazjum :) ale inaczej niż u ciebie, umówili się chyba z czterema kolegami, dotarło w sumie dwóch, mój syn i jeszcze jeden.

          a ja nie tęsknię - choć jeszcze nie wiem, czy nie zatęsknię po pierwszym zebraniu w lo. za rodzicami z podstawówki i tamtymi sensownymi zebraniami zatęskniłam tak po dwóch zebraniach w gimnazjum ;)
          • joa66 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 09.09.11, 09:06
            Ja miałam zebranie wczoraj i spać potem nie mogłam;) . Lekko się załamałam, a przecież wiem, że w wielu liceach jest o wiele gorzej. Sprowadzanie do poziomu przedszkola...

            Wygląda na to, że syn lepiej to znosi niż ja, ale też mu mina zrzedła kilka razy.

            :(
            • Gość: agatka_s Pytanie do joa IP: *.aster.pl 09.09.11, 10:55
              Czy teraz jak już nie łaczy Cie nic ze szkołą, możesz powiedziec które to gimnazjum jest takie wspaniałe.

              Czysta ciekawośc
              • joa66 Re: Pytanie do joa 09.09.11, 11:48
                Jak ktoś jest zainteresowany niech napisze na priv.

                I powtórzę – szkoła była wspaniała DLA NAS. I dla wielu ludzi mających podobne oczekiwania.

                Dla wielu mogła być rozczarowaniem. Najczęstsze powody niezadowolenia to: brak wyjazdów zagranicznych, brak monitoringu, dziennika elektronicznego, ładnego budynku-zaplecza sportwego na terenie szkoły, czasami chaos. Raz spotkałam się z żalem grupy rodziców , że dyrekcja nie chce się pozbyć ze szkoły uczniów ze średnią poniżej 4, 0.


                A po bardzo skromnym dośwaidczeniu z liceum dodam , że była (jest) to szkoła stawiająca na odpowiedzialność i zaufanie do ucznia.
                • Gość: agatka_s Re: Pytanie do joa IP: *.aster.pl 09.09.11, 12:08
                  Aż tak bardzo to mnie nie interesuje

                  Ale myśle sobie że skoro obrabiamy du...e licznym szkołom, cytujemy najdziwniejsze plotki o konkretnych szkołach (narkotyki, imprezy na okragło), czepiamy się jakiś mszy w konkretnych szkołach, czy tego że w jakiejś szkole (bardzo konkretnej) nie wolno siadac na parapecie, smiejemy się z tekstów wywieszonych w konkretnych szkołach na ścianach itd itp, to byłoby fair jeśli od kilku lat pieje sie z zachwytu nad jakąs szkołą i stawia za wzór (już nawet po opuszczeniu jej), powiedziec o jaką szkołe konkretnie chodzi...To byłoby uczciwie wobec tych obrabianych szkół a opisywanych z imienia i nazwiska.

                  Rozumiałam jak syn chodził jeszcze do tego gimnazjum, ze moze bałaś się że ktoś ze szkoły przeczyta, i co to b edzie (choc jesli to taka super szkoła to raczej nie powinno byc problemu...). Ale teraz ? Skoro to taka fajna szkoła (rozumiemże subiektywnie) to co za problem pochwalic szkole z imienia i nazwiska ? To chyba zaszczyt dla tej szkoły miec zadowolonego rodzica ?
                  • joa66 Re: Pytanie do joa 09.09.11, 12:23
                    Nie chodzi mi o prywatność szkoły , tylko o prywatność mojego dziecka :)


                    I tak mam wrażenie, że za dużo o nim napisałam, więc nie zamierzam podawać konkretnych informacji ułatwiających jego identyfikację.

                    Bez względu na to co o tym myślisz ;)
                  • joa66 Re: Pytanie do joa 09.09.11, 12:51
                    ucięło mi kawałek posta :)

                    ...To byłoby uczciwie wobec tych obrabianych szkół a opisywanych z imienia i nazwiska.



                    Mam nadzieję, że kiedy piszesz o "obrabianiu" piszesz także o sobie, tzn o wsoim "obrabianiu" ;)
                  • Gość: menodo Re: Pytanie do joa IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.11, 13:40
                    czepi
                    > amy się jakiś mszy w konkretnych szkołach, czy tego że w jakiejś szkole
                    > (bardzo konkretnej) nie wolno siadac na parapecie"

                    Agatko, moj zarzut do szkoly, w ktorej jest problem z siadaniem na parapecie, a nastepnie wyjasnianie tego problemu na forum, bardzo zreszta OK z obu stron chyba (?), to pikus w porownaniu z tym, jak zjechalas Reytana na tym forum.
                    Szczerze mowiac, po Twoich postach nt. koncowki Twojego syna w gim. Reytana, podle dotychczas gimnazjum mojej corki zaczelo mi sie wydawawac jako bardzo sympatyczna szkola:) Mimo wszystko - ja nie ujawnilam danych tego gimnazjum.


                    • Gość: agatka_s Re: Pytanie do joa IP: *.aster.pl 09.09.11, 14:22
                      No ale to własnie o to chodzi.

                      Ja pisze o faktach, konkretach które są zawsze do zweryfikowania, pisze tylko o tym co sama doświadczyłam, lub doświadczył mój syn. Jeśli w Reytanie miały miejsce dobre rzeczy to o nich pisałam, tak samo jesli miały miejsce rzeczy złe. Nigdy nie wypowiadałam sądów o żadnej szkole poza szkołami które znam z autopsji (oprócz uczęszczania do, np ze spotkan "przedwyborczych", ale wtedy pisałam o tym co miało miejsce na tych spotkaniach, a nie o tym co mi się wydawało, albo co zasłyszałam) Ja pod tym co napisałam moge się zawsze podpisac z imienia i nazwiska, a rzeczy które mówie tutaj, np o Reytanie były też artykułowane do wychowawcy na zebraniach, a nie że to jest jakies narzekanie za plecami. Każdy może sobie wyciagnąc wnioski z tych faktów sam. Ja nigdy nie mówiłam co ma sobie ktoś myslec np o Reytanie, bo dla jednych to może byc fajna szkoła a dla innych beznadziejna.

                      Nigdy natomiast nie użyłam formuły "inne renomowane liceum" i potem jechałam po tym liceum ze nie szanuje młodzieży, że ma fatalną atmosfere itp itd.Nie mówiac już o sprzedawaniu zwykłych plot, jak np historie o narkotykach itp.

                      Czemu o takim np Jeziorańskim można gadac na tym forum co popadnie, odsądzac szkołe od czci i wiary i szafowac jakimis tam opiniami zasłyszanymi od dziesiatej wody po kisielu, a np o gimnazjum córki uważasz że byłoby to niestosowne ? Nie bardzo rozumiem tej różnicy wrażliwosci. O obcej szkole można mówic źle z imienia i nazwiska, a swoją szkołe należy chronic (tzn mozna mówic ze jest fatalna, byleby nie wymienic nazwy) ? Bardzo pokręcona etyka, nie na moje proste nie humanistyczne bardziej ścisłe rozumienie zasad.

                      Czemu można zjechac Władysława IV, że jest szkołą depczącą godnośc uczniów itp itd (bo to niby miało byc "renomowane LO" ale tak to napisane było ze kazdy głupi wie o co chodzi...) na podstawie subiektywnej opinii nastolatki którą poproszono o zejscie z parapetu, a niestosowne uwazsz powiedzenie że w Reytanie nauczyciel przedmiotu X zachował się tak i siak np przy wystawianiu ocen ?

                      Ja jak pisze to pisze konkretnie i wprost, bo nie mam nic do ukrycia.

                      Albo mówimy tak że mozemy się pod tym podpisac i powiedziec komus w oczy, albo wcale. Najgorsze jest gdy raz nie ma się oporów aby konkretną szkołe obsmarowac a innym dba się o prywatnosc i inne ble ble ble. To zresztą nie dotyczy tylko internetu, bo internet nie jest niczym specyficznym.

                      • joa66 Re: Pytanie do joa 09.09.11, 14:39
                        Kochana...ja pisałam o pewnym liceum . Tak..pisałam o tym, co słyszałam ale obecny w wielu dyskusjach dyrektor szkoły NIGDY NIE ZAPRZECZYŁ. chociaż mógł.

                        A o mszach pisałam tak jak ty .- czyli to co JA widziałam i to co MOJE DZIECKO WIDZIAŁO.

                        Spróbuj spojrzeć na sprawę obiektywnie, bo to robi się już śmieszne.
                      • joa66 Re: Pytanie do joa 09.09.11, 14:41
                        Najgorsze jest gdy raz nie ma się oporów aby konkretną szkołe obsmarowac a innym dba się o prywatnosc i inne ble ble ble

                        agatko-czy Ty się dobrze czujesz?
                        • Gość: menodo Re: Pytanie do joa IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.11, 14:49
                          joa66 napisała:

                          > Najgorsze jest gdy raz nie ma się oporów aby konkretną szkołe obsmarowac a i
                          > nnym dba się o prywatnosc i inne ble ble ble

                          >
                          > agatko-czy Ty się dobrze czujesz?"

                          No wlasnie:(
                        • Gość: agatka_s Re: Pytanie do joa IP: *.aster.pl 09.09.11, 14:51
                          ja się czuje znakomicie

                          natomiast nie wiem czemu odpowiadsz na mój post do menodo ? Ja do niej kierowałam ten post i jej dbanie o prywatnosc gimnazjum córki miałam na myśli. Twoją prywatnosc syna szanuje i nie zamierzam wiecej cie namawiac do objawienia nam nazwy tego najcudowniejszego przybytku edukacyjnego pod słońcem, gdzie nauczyciele czytaja te same ksiązki co ty...Pozostane w nieutulonym żalu, że nawet się nie domyslam co to za cudowna szkoła.... (ale kilka osób które dopiero myslą o wyborze gimnazjum to pewnie sobie drą włosy z głowy, że tej nazwy nie chcesz zdradzic, no cóż cest la vie...)
                          • Gość: menodo Re: Pytanie do joa IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.11, 15:10
                            Gość portalu: agatka_s napisał(a):

                            > ja się czuje znakomicie"

                            Ta, na pewno :D
                            • kkokos Re: Pytanie do joa 09.09.11, 19:07
                              o rrrrany, taka fajna jatka i mnie ominęło?? :)

                              a ja owszem, ciekawska jestem i napiszę do joa na priv z pytaniem, co to za szkoła :)

                              i generalnie rozumiem doskonale was obie - agatka ma sporo racji pisząc, że to nie fair, iż po numerze/patronie to tylko o szkołach złych, a jak chwalić, to szkoły nagle stają się no name.

                              z drugiej strony rozumiem niechęć joa do odsłaniania więcej niż musi - agatka pod tym względem jest bardzo szczera, jakbym się uparła, to bym ją poznała na ulicy, a do i do syna bardzo łatwo dotrzeć :(
                              • kkokos Re: Pytanie do joa 09.09.11, 19:08
                                aha, chociaż ja to chyba durna jestem, bo nie załapałam do dziś, że paparety to władek
                              • joa66 Re: Pytanie do joa 09.09.11, 20:43
                                nie fair, iż po numerze/patronie to tylko o szkołach złych, a jak chwalić, to s
                                > zkoły nagle stają się no name
                                .


                                Hej, hej .... tu ziemia ;)

                                Ja (i nie tylko ja) wiele szkól "chwaliłam" z "imienia i nazwiska" , m.in. Kochanowskiego, Cervantesa, Czackiego...nie chwaliłam mniej niz krytykowałam inne. Zaznaczając, że chodzi o nasze preferencje.

                                Trzeba naprawde duuuużo złej woli, żeby naciągac rzeczywistość do swojej teorii :)
                                • kkokos Re: Pytanie do joa 11.09.11, 18:39
                                  > Ja (i nie tylko ja) wiele szkól "chwaliłam" z "imienia i nazwiska" , m.in. Koc
                                  > hanowskiego, Cervantesa, Czackiego...nie chwaliłam mniej niz krytykowałam inne.
                                  > Zaznaczając, że chodzi o nasze preferencje.

                                  a sorry, masz rację, pochwały cervantesa i czackiego były na tym forum i rzeczywiście z gatunku "mam dobre doświadczenia". kochanowski chyba funkcjonował na zasadzie "słyszałam dużo dobrych rzeczy", a nie doświadczeń. ale nie sprawdzam tego teraz w wyszukiwarce, tylko piszę, jak pamiętam.

                                  ale z gimnazjami? były jakieś pochwały dla gimnazjów z gatunku "mam dobre doświadczenia", a nie "to gimnazjum ma dobrą opinię"? owszem, w wątku o podbipięty (zajrzałam) jest jedna wypowiedź "mam dobre doświadczenia", ale wpisał ją ktoś niezalogowany.
                                  jakoś tam rozumiem, ze pretensje agatki są raczej do grupy stałych dyskutantek, a nie niezalogowanych nicków "gość" lub "mama_gimnazjalisty".

                                  ale dobra, ok, już nie bij :)
                                  • joa66 Re: Pytanie do joa 11.09.11, 20:12
                                    Ja byłam bardziej aktywna w temacie Liceum z powodów oczywistych. Na temat gimnazjów odzywałam się pytana (niekoniecznie bezpośrednio). Na tym wątku jednak większośc rodziców to rodzice gimnazjalistów i (już) licealistów i niewiele osób prosiło o infromacje o gimnazjach. Nawet jeżeli się pojawiały to na pewno nie dotyczyły mojej dzielnicy :)

                                    Pretensje agatki są z kosmosu, wyssane z palca :) Mogła po prostu napisać "wkurzasz mnie" i tyle - przyjęłabym to :). A tak to wygląda na jakąś obsesję. Ale nie mój problem.
                                    • Gość: menodo Re: Pytanie do joa IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.11, 00:35
                                      "Pretensje agatki są z kosmosu, wyssane z palca :) Mogła po prostu napisać "wkur
                                      > zasz mnie" i tyle - przyjęłabym to :). A tak to wygląda na jakąś obsesję. Ale n
                                      > ie mój problem."

                                      Mnie sie nawet nie chce odpowiadac na te agatkowe "zarzuty" ani czegokolwiek wyjasniac/prostowac, bo wiem, ze racjonalna argumentacja nie jest skuteczna w przypadku problemow emocjonalnych.
                                      Rozne rzeczy czytalam na forach i niejednej jatki bylam swiadkiem/uczestnikiem, ale po raz pierwszy spotykam sie z sytuacja, w ktorej jeden uczestnik zarzuca drugiemu, ze ten jest za bardzo anonimowy :D





                      • joa66 Re: Pytanie do joa 09.09.11, 14:45
                        A jednak sobie nie daruję ;)

                        Ja trochę się dziwię, że ktoś zarzuca komuś to co sam robi. Prawie, bo faktycznie nie przejmuje się czymś takim jak prywatność dziecka i inne ble, ble....
            • Gość: menodo Re: Koniec gimnazjum - refleksje IP: *.adsl.inetia.pl 09.09.11, 12:52
              "Lekko się załamałam, a p
              > rzecież wiem, że w wielu liceach jest o wiele gorzej. Sprowadzanie do poziomu p
              > rzedszkola..."

              Kurcze, co to za smutki??? :(
              Joa, wez poprawke na to, ze oboje z synem jestescie troche w zalobie czy po stracie; no wiadomo o co chodzi:)
              Byc moze kazda inna niz ta "utracona" szkola Twojego dziecka wzbudzilaby w Was podobne uczucia?
              W sumie najwazniejsze jest to, jak syn sie czuje w tej nowej szkole;poczatki bywaja trudne, ale moze warto odczekac miesiac- dwa?
              Znam chlopca, po szkolach spolecznych od zawsze,ktory przez kilka miesiecy w liceum - tym samym, w ktorym moja corka poczula sie szczesliwa od pierwszego dnia - mial zal do rodzicow, ze zrobili mu taki syf w zyciu:) Ale juz pod koniec 1 klasy zglosil sie jako ochotnik w czasie "dni otwartych drzwi", aby rozmawiac z kandydatami do tej szkoly, zwlaszcza tymi ze szkol spolecznych:)


              • joa66 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 09.09.11, 14:32
                To chyba bardziej chodzi o to czy szkoła jest duża czy mała. Mam wrażenie, że duże szkoły wypracowują swoiste narzędzia kontroli, co być może jest konieczne ???

                Inna sprawa, że nauczycieli starej szkoły spokojnie widziałabym w gronie swoich prywatnych znajomych, a teraz to (przynajmniej na razie) jest inna bajka. Wtedy wrażenie (często potem zamieniające się w pewność), że czytaliśmy te same książki, chodzliśmy na te same koncerty, na te same filmy. Teraz trochę jak u cioci na imieninach :) Ale oczywiście nie jest to niczyją winą .
                • magda0 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 11.10.11, 12:16
                  Kochani, wy jako już po gimnazjum i część po liceum napiszcie proszę na co zwróćić uwagę wybierając gimnazjum, które "dobre", w sumie to nie bardoz wiem o co was pytać, nie chodzi mi o to zeby synowi podcieli skrzydła ( bo to już zrobili w podsatwówce - dzieciak genialny od roku nienawidzi matematyki bo w uproszczeniu Pani zarżneła go furą nudengo materiału do przerobienia)... m.
                  • joa66 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 11.10.11, 14:31
                    Uważam, że warto zwracać uwagę na:

                    1) czas wolny do dyspozycji ucznia czyli kombinacja czasu dojazdu i ilości zajęć w szkole PLUS ewentulane zajęcia dodatkowe, które może np zapewnić szkoła np dobre gimnazjum dwujęzyczne może ograniczyć albo zupełnie zlikwidować konieczność lekcji dodatkowych.

                    2) Poziom nauczania - odpowiedni do dziecka (przybliżone informacje można uzyskać analizując wyniki egzaminów)

                    3) Atmosfera w szkole, przejawiająca się przede wszystkim w szacunku do ucznia

                    4) Ewntualna specyfika szkoły odpowiadająca dziecku i jeog rodzinie , np szkoła katolicka, sportowa itd.


                    Nie licz na to, że znajdziesz szkołę, która spełni wszystkie wymagania w wysokim stopniu - ale warto w miarę świadomie wybrać , świadomie rezygnować z jednej rzeczy na korzyść drugiej itp.

                    • magda0 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 11.10.11, 18:02
                      wiem nie ma szkoły idealnej, ani pewnie nawet zbliżonej w dużym stopniu do ideału...moje dzieic chodziły do bardzo dobrego przedszkola i mam wysokie oczekiwania w stosunku do szkoły, żadna ich nie spełnia...
                      Widziałam w innych wątkach ze ywpowiadałaś sie na temat reytana. O ile odbrze pamiętam bo watki mogły mi się trochę pomieszac "traktują ucznia jak człowieka" co po doświadczeniach ze szkołami i nauczycielami jest w moim odczuciu bardzo istotne. Stawiam również na czas wolny zeby dziecko mogło rozwijac swoje zainteresowania, żeby to była szkoła bez zadęcia i z pomysłem. Mieszkamy na ursynowie mamy do wyboru szkołe przymierza rodzin na grzegorzewskiej, rejonowe na uboczu i w sumie dopiero zaczynam się rozglądać , może STO na polinezyjskiej? to co jest w zasiegu dojazdu to reytan, gimnazjum przy liceum goethego... młody jest dobry z matematyki hostorii, jest lauratem konkursu losy żołnierza. To konkurs nie - kuratoryjny wiec chyba nie jest brany pod uwagę? bede wdzieczna za wszelkie informacje, magda
                      • kkokos Re: Koniec gimnazjum - refleksje 11.10.11, 18:22
                        gimnazjum przy goethem już nie istnieje - klasy niemieckojęzyczne (6 h plus elemementy historii i wos po niemiecku) przenieśli na tyniecką, ale w tym gimnazjum są już też klasy z hiszpańskim. w roczniku obecnej drugiej klasy nie ma klasy niemieckiej, jest tylko hiszpańska, jak jest w obecnych klasach pierwszych nie wiem, ale to chyba działa tak, że jaką klasę językową uda im się zrobić, taka jest.
                      • joa66 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 11.10.11, 19:52
                        O Reytanie pisałam o swoich wrażeniach ze spotkania informacyjnego w liceum (wrażenia odniosłam bardzo dobre, do tego doszło osobiste doświadczenia sprzed stu lat i z inna kadrą :), czyli bez sensu:) )

                        Natomiast gimnazjum to podobno inna bajka. Kiedyś pisała tu agatka-matka gimnazjalisty z Reytana - na początku było (z tego co pamiętam w porządku), ale w 3 klasie jakies zgrzyty sie pojawiły. Nie wiem czy na tyle istotne, żeby ze szkoły rezygnować.

                        Córka znajomej z Ursynowa poszła do gimnazjum przy Szolc Rogozińskiego i jest bardzo zadowolona, ale podobno miała dużo szczęścia z kadrą nauczycielską.

                        Co do konkursów - nie wiem czy przy rekrutacji do gimnazjów jest wspólna zasada obowiązująca wszystkie szkoły dotycząca tego czy konkurs musi byc kuratoryjny czy nie. W rekrutacji do liceum to na pewno się liczy.

                        Wiele szkoł społecznych ma dobrą opinię, ale warto sprawdzic tę konkretną (ja nic o Polinezyjskiej nie słyszałam, więc pomóc nie mogę). Szkoły społeczne (i w ogóle małe) maja też tę zaletę , ze jest niewielu nauczycieli i można prawie na 100 % wiedziec kto ewentulanie uczyłby nasze dzieci.
                        • magda0 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 11.10.11, 21:06
                          Dzięki przestudiuję szolz rogozińskiego, ale pewnie jeśli uda mu się dostać to dostosujemy się do jego decyzji bo głównie to chce iść z kolegami a gro chce do przymierza....Boje się trochę gimnzjum...ale coż trzeba to przeżyć, m.
                          • magda0 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 12.10.11, 09:15
                            Mam jeszcze prośbe napiszcie proszę do jakich gimnazjów chodziły wasze dzieci? i czy to rzeczywiście tak trudny czas jak straszą? m.
                            • Gość: menodo Re: Koniec gimnazjum - refleksje IP: *.adsl.inetia.pl 12.10.11, 12:50
                              Moja corka chodzila do nierejonowej klasy w przecietnym rejonowym gimnazjum; jesli chcesz - moge Ci napisac na priv, jaka to szkola.
                              Teraz jest w maturalnej klasie, wiec mam juz troche dystansu do tego, co bylo - minelo, aczkolwiek nadal uwazam, ze poslanie corki do tego gimnazjum bylo moim duzym bledem. (Ogolnie rzecz biorac - z powodu niskiego poziomu nauczania.)

                              Nie wiem, kto i czym Cie straszyl.
                              Ja postrasze Cie troche gimnazjami wysokoprogowymi, tymi przy liceach, dwujezycznymi. Moim zdaniem nie sa to szkoly dla kazdego, nawet bardzo zdolnego dziecka.
                              Swietnie w nich sprawdzaja sie dzieciaki silne, zintegrowane, odporne na porazki, lubiace rywalizacje itd. Ale juz wrazliwym indywidualistom polecalabym raczej dobre szkoly spoleczne/prywatne.
                              Nie dlatego, ze ktos tym dzieciom robi jakas krzywde (choc z doniesien agatki wynika, ze roznie to bywa) - po prostu nie kazdy "geniusz" dobrze znosi towarzystwo innych "geniuszy" albo sytuacje, w ktorej okazuje sie, ze na tle kolegow jest przecietniakiem.










                              • magda0 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 13.10.11, 08:30
                                napisz proszę na priv z chęcia dowiem się dlaczego konkretnej szkoły drugi raz byś nie wybrała, magda
                            • joa66 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 12.10.11, 21:11
                              Czy to jest trudny czas?

                              Zależy jak na to spojrzeć. Na poziomie indywidualnym, naprawdę najwięcej zależy od domu rodzinnego. Natomiast gimnazjalista w grupie przypadkowych rówiesników (czyli w klasie) to inna historia. I tutaj dochodzimy do istotej kwestii: jak bardzo przypadkowe jest to środowisko. Są chyba dwa podstawowe metody postępowania:

                              1) zdanie się na los, np dziecko idzie do szkoły rejonowej z założenia (np dlatego bo rodzice sie tym nie interesują, albo dlatego, że uważają, że taka sytuacja losowa lepiej przygotowuje do życia, etc)

                              2) świadomy i uważny wybór, który pozwala dopasować, w miarę mozliwości, szkołę do dziecka, tak, żeby sie w niej dobrze czuło i osiągnęło to co jest w stanie osiagnąć.

                              Nie ukrywam, że ja wolę opcję nr 2. Z prostego powodu - nie widzę powodu dla którego uwaznie wybieramy własną pracę, samochód czy komputer, natomiast miejsce gdzie nasze dziecko bedzie spędzało długie godziny przez lata zostawiamy przypadkowi. Ponieważ mam takie a nie inne podejście nie zauważayłam specjalnych problemów ze swoim gimnazjalistą. Oczywiście ma swoje humory, ale zalety "związku" z gimnazjalistą zdecydowanie przewyższały wady. Mój syn nie miał problemów w szkole, ani z zachowaniem, ani z zyciem towarzyskim ani a nauką. Dotyczyło to znakomitej większości jego kolegów i koleżanek.

                              Jednak w historiach o zdemoralizowanych gimnazjalistach tez jest sporo prawdy i niestety są rejony gdzie stanowią oni grupe narzucająca ton szkole.


                              Nie chcę powiedzieć, że w tzw dobrych szkołach są dobre dzieci a w złych złe i zdemoralizowane. W każdym środowisku są ludzie po prostu wredni, zdarzaja się konflikty, wykluczenia itp, ale w niektórych OPRÓCZ tego jest przemoc fizyczna, wymuszenia, wykroczenia przeciwko prawu.

                              Specjalnie podkresliłam słowo "oprócz" poniewaz nie wierzę w mocno lansowana tezę, że w "złych szkołach" jest tylko agresja fizyczna a zwykłej wredoty, zazdrości, złosliwości nie ma, bo jest to zarezerwowane dla szkół "dobrych".
                              • magda0 Re: Koniec gimnazjum - refleksje 13.10.11, 08:35
                                Bardzo dziękuje, ja też wybieram opcję drugą, gdyby nie to nie pisałabym w tym wątku, dodtakowo też nie posłałabym do społecznej szkoły podstawowej , którą już raz zmieniąłam właśnie z powodu wredoty, przemocy psychicznej a i fizycznej, pani wychowawczyni nie radziła sobie absolutnie ztą sytuacją co nie znaczy ze w obecnej szkole również renomowanej tego nie ma. W każdej szkole są problemy, istotne jest jak do nich podchodzą nauczyciele , czy próbują je roziwzywać i na ile skutecznie. A syn jednak indywidualista, genialny pod względem naukowym ale społecznie bardzo średnio, a widzę że grupa rówieśnicza to dla niego wszystko, rywalizacja-wyścig szczurów nie dla niego i nie dla nas, chciałabym szkołę która by nauczyła i rozwinęła pasje a nie przygotowała tylko do zdania testów i żeby towarzysko czuł się tam dobrze, magdaq
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka