agatka_s 08.06.11, 09:21 warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,9744279,Najbardziej_oblegane_liceum_to_____Co_po_gimnazjum.html Po co pisac tak niechlujne i nierzetelne artykuły. Tylko się podnieca panike. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: menodo Re: Co za stek bzdur IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.11, 10:24 No bzdura, posiedzialaby kobieta troche na tym forum to moze by cos zakumala:) A z tym "najbardziej obleganym" Czackim - po prostu rece opadaja. Nawet nie chce mi sie sprawdzac, jakie sa statystyki w innych szkolach. Ale jesli sie tej pani wydaje, ze do szkol, gdzie chetnych "z pierwszego wyboru" jest mniej - latwiej sie bedzie dzieciom zalapac - to sie bardzo myli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Co za stek bzdur IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.11, 10:42 No i fajnie, ze pani dziennikarka cytuje slowa zatroskanego tatusia, ktory nie wie "jak ten system dziala", pozostawiajac je bez komentarza: "W systemie widzę, że do wymarzonej klasy mojego syna stara się prawie sto osób - mówi ojciec jednego z uczniów. - Podobnie jest z klasami z drugiego i trzeciego miejsca. Do wszystkich, które umieścił na liście preferencji, chętnych jest więcej niż miejsc. Zastanawiam się, jak ten system działa? Co będzie, jak moje dziecko nie dostanie się do klasy z pierwszej pozycji na liście?" Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Co za stek bzdur 08.06.11, 10:44 Elektroniczna rekrutacja do szkół ponadgimnazjalnych trwa, a emocji nie brakuje. - W systemie widzę, że do wymarzonej klasy mojego syna stara się prawie sto osób - mówi ojciec jednego z uczniów. - Podobnie jest z klasami z drugiego i trzeciego miejsca. Do wszystkich, które umieścił na liście preferencji, chętnych jest więcej niż miejsc. Zastanawiam się, jak ten system działa? Co będzie, jak moje dziecko nie dostanie się do klasy z pierwszej pozycji na liście dalej nie ma słowa odpowiedzi co będzie. czytelnik pozostaje z wrażeniem że jak się dziecko nie dostanie to już umarł w butach. Już nie mówiac o terminologii, nie ma klas 2go miejsca, tylko 2gowyboru, ale OK moze się czepiam.... W rekrutacji do liceów, techników i zasadniczych szkół zawodowych obowiązuje zasada, że można starać się o miejsce w wielu klasach i wielu szkołach. Nieprawda, można się starac do TRZECH szkół i w ramach tych szkół dowolnej liczby klas. . W Warszawie najtrudniej będzie dostać się do Technikum Fototechnicznego przy ul. Spokojnej na Woli (średnia to 2,8 kandydata na jedno miejsce) oraz do Liceum Ogólnokształcącego im. T. Czackiego w Śródmieściu (średnio 2,6 kandydata na jedno miejsce). Po pierwsze najtrudniej nie jest dostac się tam gdzie jest duzo chętnych, najtrudniej jest tam gdzie są wysokie progi, plus tam gdzie są dodatkowe egzaminy np do Staszica, czy klas 2j. Po drugie te statystyki są wzięte z brudnego palca, Czacki to 4,12 kandydata na miejsce, a np Kochanowski to 4,33 a Rej 4,15. Przy czym te osoby na miejsce i tak NIC NIE MÓWIA. Śmiech na sali z tym najtrudniej...powiedzcie to tym dzieciakom starajacym się o matex w Staszicu,że trudniej im byłoby się dostac do technikum fototechnicznego... W Warszawie nie brakuje liceów, do których nie ma kandydatów: np. praskie LO im. B. Chrobrego utworzy we wrześniu tylko jedną klasę pierwszą. Wybrało ją zaledwie 13 gimnazjalistów. Wolskie LO im. R. Traugutta ma trzy razy więcej miejsc niż chętnych, tak samo LO im. Olimpijczyków Polskich (na Pradze). Nie znaczy to, że wszystkie niepopularne szkoły będą stały puste: po prostu nie są szkołami marzeń, gimnazjaliści rzadko wpisują je na pierwsze miejsca swoich list. Nie brakuje jednak osób gotowych, żeby uczyć się w tych szkołach, jeśli nie powiedzie im się gdzie indziej. Niby prawda, ale należałoby aby było rzetelnie wspomniec ze jest to mozliwe w rekrutacji uzupełniajacej, i ewentualnie dodatkowej. Dobrze byłoby też napisac kiedy one są, to wtedy by ten artykuł O CZYMŚ poinformował. ŻENADA Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Co za stek bzdur 08.06.11, 11:30 I znowu ten szalenie popularny zawód fototechnika. ;-) Nie dość, że artykuł o niczym nie informuje, to jeszcze dezinformuje. Jedyna nadzieja, że gimnazjaliści są bardziej kumaci niż rodzic i pani dziennikarka... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Co za stek bzdur 08.06.11, 12:48 Pani pewnie wczoraj pisala o ogorkach, dzisiaj o rekrutacji, a jutro o spolkach weglowych:) Jednoczesnie odpowiada na pytanie agatki z innego watku: po co sie pchaja do liceow. To jasne - latwiej sie dostac niz do np technikum fototechnicznego ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Greta Re: Co za stek bzdur IP: 212.160.227.* 08.06.11, 13:34 a Traugutt na pewno się zapełni, gdyż mnóstwo osób wpadnie tam z II-go i III-go wyboru, mój syn kończy gimnazjum na Smoczej (obok Traugutta) i z tego co mówił dużo osób wybrało to liceum na II-gi lub III-ci wybór i pewnie część w końcu tam wyląduje (na I wybór wybierali najczęściej Dąbrowskiego, Fredrę lub Norwida) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Co za stek bzdur IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.11, 14:16 To, że do jakiejś szkoły jest masa chętnych w pewnym sensie oznacza, że gdzieś ciężko się dostać, zwłaszcza jeśli do jakiejś szkoły startuje masa ludzi z podobną ilością punktów rekrutacyjnych. Z drugiej strony jak jakaś szkoła jest przeciętna i słaba i tam składają papiery osoby ze słabymi wynikami, a startuje tam też kilka osób z dobrymi wynikami, to dla tych lepszych uczniów jest łatwo się dostać. Ale jeśli w danej szkole jest przykładowo 120 wolnych miejsc do 1 klas, a jako szkołę 1 wyboru wybiera ją np. 250 osób, które mają bardzo podobną liczbę punktów, to dla kandydatów jest ciężko dostać się do danej szkoły. Stwierdzenie, że łatwo czy ciężko dostać się do jakiejś szkoły jest bardzo subiektywne i każdy może to rozumieć na swój sposób i dużo też zależy od sytuacji-jak do szkoły idą różne osoby-jedne z dobrymi wynikami, drugie ze słabymi wynikami, to dla tych osób ze słabymi wynikami jest ciężko o miejsce, a dla tych z dobrymi wynikami jest łatwo o miejsce. Ale mówiąc o ilości kandydatów i łatwości dostania się do szkoły jest na pewno prawdą, że jak jest 1 tura i szkoła ma np. 120 miejsc dla kandydatów do 1 klas, a w 1 turze składa tam papiery tylko np. 50 osób, to na pewno wiadomo, że tam łatwo się dostać-przyjmują tam wszystkich jak leci bez względu na to jakie kto ma wyniki. PS To, że się mówi o chętnych do technikum, to nic śmiesznego, ponieważ coraz więcej młodzieży wie, że po studiach wiele osób siedzi na bezrobociu albo wykonuje takie prace jak osoba po zawodówce, a wielu robiło prywatne studia i wywalili grube pieniądze w błoto, a później muszą iść na jakieś kursy czy do szkoły policealnej i robią to co osoba po technikum albo wykonują jeszcze gorsze zawody. A technikum daje zawsze jakiś zawód (fotograf to niezła praca i nie jest ciężka fizycznie, więc nie dziwię się, że ludzie idą do takiej szkoły). A jak chodziłam do fotografa-a to po zdjęcia do legitymacji szkolnej, legitymacji studenckiej itp., to zawsze widziałam, że tam stoją kolejki, a ludzie wynajmują też fotografów na różne imprezy (jak ślub, chrzciny, I komunia itp.), więc na brak kasy nie narzekają. A np. po takiej szkole fryzjerskiej, elektronicznej czy samochodowej łatwo o pracę-znajomi po zawodówce czy technikum ledwo skończą szkołę i już dostają etat (a nierzadko się zdarza, że osoba po zawodówce potrafi zarobić lepiej jak magister albo podobne pieniądze), a magistrzy miesiącami szukają pracy i nieraz dostają pracę poniżej swojej kwalifikacji i za płacę minimalną czy robią po 50 godzin w tygodniu (10 godzin dziennie-5 dni w tygodniu) i robią za 850-900zł miesięcznie netto i to nie są jakieś żarty, a taki mechanik robiący po 8 godzin dziennie-5 dni w tygodniu często dostaje ponad 3000 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filga Re: Co za stek bzdur IP: 217.11.129.* 09.06.11, 09:33 Agatko, artykuł kiepski, djący nieprawdziwy obraz, ale jeśli chodzi o statystyki to nieporozumienie. Autor artykułu brał pod uwagę prawdopodobnie tylko pierwszą preferencję. To daje inne wyniki Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Co za stek bzdur 09.06.11, 13:12 Gość portalu: filga napisał(a): > Agatko, artykuł kiepski, djący nieprawdziwy obraz, ale jeśli chodzi o statystyk > i to nieporozumienie. Autor artykułu brał pod uwagę prawdopodobnie tylko pierws > zą preferencję. To daje inne wyniki No to już perfidne wprowadzanie w błąd, bo dla wyniku rekrutacji czy to są kandydaci z pierwszej czy ostatniej preferencji są tak samo "groźni", jeśli liczy się ile osób startuje na miejsce trzeba policzyc WSZYSTKICH, bo wszyscy mają takie same szanse i wynik zależy wyłącznie od punktów. To utrwalanie mitu że najważniejsze jest aby miec klase wysoko w preferencjach, to się wejdzie przed tych co ją mają ją niżej. SZKODLIWE WPROWADZANIE W BŁAD. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Co za stek bzdur 09.06.11, 15:00 To bardzo powszechny błąd - sama byłam świadkiem rozmowy kiedy jedna z matek twierdziła, że przyłapała szkołę na oszustwie , bo wiedziała, ze dziecko sąsiadki mialo liecum X jako ostatnią preferencję i się dostało a jej dziecko nie mimo, ze wybrało liceum X jako pierwsze. Po czym sypneła informacjami na temat "znajmości" sąsiadki. Szkoda, że dziennikarze są leniwi, bo odpowiednie informacje znajdują się na jednej stronie internetowej, nie trzeba brać udziału w wielowątkowych i wieloletnich dyskusjach. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Co za stek bzdur 09.06.11, 15:10 joa66 napisała: > To bardzo powszechny błąd - Ale powiedzcie, że żartujecie... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Co za stek bzdur 09.06.11, 15:22 Nie żartuję . Oczywiscie statystycznie pewnie takich ludzi jest niewielu, ale i tak zdecydowanie zbyt dużo. p.s. Rozmawialam też z ojcem dziewczynki, przeciętnej uczennicy, który byl przerażony , że córka wybrała najbardziej oblegane licea, a przecież "nie jest aż tak dobra" . O progach punktowych słyszał , ale myslał, ze to taka szeptana informacja :). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Co za stek bzdur IP: *.adsl.inetia.pl 09.06.11, 16:26 joa66 napisała: > Nie żartuję . Oczywiscie statystycznie pewnie takich ludzi jest niewielu, ale i > tak zdecydowanie zbyt dużo." Oj, chyba wielu, wielu:) Nawet na tym forum byla w zeszlym roku niezla awanturka na temat tego, czy rodzice powinni znac zasady rekrutacji, czy to sprawa w koncu prawie doroslych ludzi? Pamietam tez rozmowy z matkami kolezanek corki sprzed 2 lat...Jedna nawet wydzwaniala do dyrekcji szkol zeby sie dowiedziec ilu jest chetnych na jedno miejsce... Albo takie teksty: w tym Batorym to podobno z samymi czerwonymi paskami przyjmuja... Sama tez oswiecalam rozne dzieci,pomagalam im w ukladaniu listy w kseonie - bo na przyklad "mama zajeta jest komunia siostry i nie ma tego ma glowy"... Mnie tylko dziwi - dlaczego w gimnazjach dzieci nie poznaja tych zasad, np. na godzinach z wychowawca? A ze nie poznaja - wiem od wielu dzieciakow z roznych szkol. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Co za stek bzdur 10.06.11, 07:00 Nawet na tym forum byla w zeszlym roku niezla awanturka na temat tego, czy rodzice powinni znac zasady rekrutacji, czy to sprawa w koncu prawie doroslych ludzi? To była dyskusja rodziców "ideologicznie" nie interesujących się zasadami rekrutacji i co na ten temat sądzę pisałam wczesniej. Dziwia mnie ludzie, którzy teoretycznie interesują się tym, ale swoją wiedzę opierają na nowinkach prasowych podobnych do cytowanych tutaj i na plotkach szwagra sąsiadki ;) Oczywiście, że szkoły powinny to robić, pewnie sporo nawet to robi, tylko jakość tego tłumaczenia jest różna.( w "naszej " klasie była to raczej dyskusja o tym czym kierowac się wybierając szkołę, a nie o technicznych aspektach rekrutacji) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Co za stek bzdur IP: *.aster.pl 10.06.11, 08:03 Bo ten system jest bardzo skomplikowany, tak obiektywnie patrząc. Mi zajęło troche czasu zanim go rozgryzłam, i doszłam do strasznego wniosku, ze i tak tu wszystko zależy WYŁACZNIE od przypadku. System ma być sprawiedliwy (ale nie jest, bo uznaniowość ocen, i to że rózne szkoły inaczej dają 5, czy 6, powoduje ze nie jest) dlatego bierze tak wiele elementów składowych-oceny, egzamin, osiagnięcia na r óznych polach, itp itd, pod uwage. Ale moim zdaniem jest poprostu nieludzki. Dziś z perspektywy w zasadzie przejścia przez całą procedure musze stwierdzić, że jest to zabrany rok z zyciorysu dziecka (nie mówiac o biednym rodzicu....). Oczywiście mam na mysli te dzieci które się jakoś starają , "walczą" aby zdobyć punkty. U nas zaczęłlo się już w pierwszym połroczu od konkursów (po kilka etapów, ciagłe nerwy i czekanie, czy się przeszło do nastepnego), potem egzaminy gimnazjalne (nie mówiac o fakultetach przygotowujacych, przez cały rok...), teraz były egzaminy z języka-2 etapy, zbieranie różnych osiagnięć pomniejszych, no i teraz na koniec zbieranie ocen, przy czym tych ocen jest sporo bo klasy mają rózne kombinacje, wiec nie wystarczy mieć dobrych 4 ocen, to jest czasem np aż 8-9. W zasadzie cały rok jest takim biegiem konia z przeszkodami, jak pokona jedną, to zaraz na horyzoncie czeka następna, no i nadal wynik jest nieznany, coś tam pokonanie następnej przeszkody rozjasnia, ale tak do końca nadal nie wiadomo... . Gdybym miała opisać ten rok to bym użyła jednego słowa - CZEKANIE. Moim zdaniem ta rekrutacja jest bardzo rozciagnieta w czasie i mysle że kilkoro dzieci (mam na mysli szczególnie wrażliwe dziewczynki) może się nabawić jakis nerwic, nie mówiac o nerwowych rodzicach (ja apogeum nerwów miałam jakieś 2 tygodnie temu, teraz juz wyluzowałam, bo to bez sensu). Chyba to jest ciut przesadzone-przerost formy nad rezultatem. Wiem że trudno wymysleć system sprawiedliwy i dajacy jakiś odpowiedni rezultat w 5 minut, ale moim zdaniem ten system jest zbyt obszerny, rozciagniety w czasie, i na dodatek zawiera za dużo elementu czysto losowego. Wolałabym np 2 tygodnie łubudubu, egzaminy od rana do wieczora i żeby rezultat był natychmiast, to byłoby zdrowsze. No ale wiem to nierealne.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Co za stek bzdur IP: *.adsl.inetia.pl 11.06.11, 11:01 Tez uwazam,ze ten system wcale nie jest sprawiedliwy - wlasnie dlatego, ze tyle w nim elementow uznaniowych. W dodatku jest bardzo stresogenny. Znam mnostwo dzieciakow, ktore wlasnie w 3 klasie gimnazjum siegnely po uzywki, zwlaszcza po papierosy. Trzy lata starsi maturzysci maja o wiele, wiele latwiejsza sytuacje. Ich przyszle losy nie zaleza od szkolnych ocen, mature mozna poprawiac i maja duzo wieksze mozliwosci faktycznego wyboru kierunkow/szkol. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Co za stek bzdur 11.06.11, 11:50 Znajoma Angielka (była nauczycielka) powiedziała króko o rekrutacji do liceów w Polsce - "child abuse". Miała na mysli i procedurę i wiek, w którym dziecko staje się ofiarą procedury. Teraz, prawie na finiszu, mogę powiedziec jedno - BARDZO pomaga wiedza rodzicówi i ich spokój. Sam spokój nie wystarczy, bo młodzież nie jest przekonana spokojem wynikającym z niewiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Co za stek bzdur 11.06.11, 14:23 Gość portalu: menodo napisał(a): > Trzy lata starsi maturzysci maja o wiele, wiele latwiejsza sytuacje. Ich przysz > le losy nie zaleza od szkolnych ocen, mature mozna poprawiac i maja duzo wieksz > e mozliwosci faktycznego wyboru kierunkow/szkol. Na dokładkę maturę zdaje się z polskiego, matematyki, języka obcego i ew. przedmiotów, które maturzysta wybiera. Na egzaminach gimnazjalnych może być praktycznie wszystko co było w ciągu 3 lat nauki praktycznie z każdego przedmiotu. I choćby kogoś interesowała tylko matematyka to musi też posiadać całkiem sporo, choćby pobieżnej, wiedzy z biologii, chemii, fizyki i geografii. Miłośnik polskiego i historii, chcący dostać się do topowego liceum z klasą humanistyczną i tak musi mieć z testu matematyczno-przyrodniczego wynik bliski maksa, a z matematyki pewnie ocenę 5-6. Odpowiedz Link Zgłoś
selerr Re: Co za stek bzdur 13.06.11, 12:36 > Miłośnik polskie > go i historii, chcący dostać się do topowego liceum z klasą humanistyczną i tak > musi mieć z testu matematyczno-przyrodniczego wynik bliski maksa, a z matematy > ki pewnie ocenę 5-6. > Ale zastanawiam się, o czym to świadczy? Czy jest za mało dobrych liceów, że wszyscy pchają się do tych kilku/kilkunastu, śrubując punktację czy tej młodziezy jest po prostu o wiele więcej? Czy test gimnazjalny jest zbyt mało różnicujący? Można by oczywiście w różnych klasach dać różną wagę poszczególnych przedmiotów i egzaminów, ale skoro egzamin gimnazjalny jest tak mało różnicujący, to i tak nie odróżni "miłośnika historii i polskiego" od ucznia po postu dobrego ze wszystkiego, ale miłośnika niczego. Jaki powinien być według was system idealny? Można by też, tak jak to robi LA w Toruniu, zrobić własny egzamin kierunkowy, o wiele wiekszej wadze niż jakiekolwiek oceny, a tytuł laureata np. z matematyki nie zwalniałby z egzaminu np. do klasy biol-chem, a tylko do mat-fiz-inf. Wydaje mi się też po prostu, że tak jak w całej edukacji wykształcenie sie dewaluuje. Tak samo jak gdy dawniej na to, na co wystarczałby tytuł magistra, teraz trzeba mieć doktorat albo dwa, tak samo jest i niżej. Jest zatrzęsienie młodzieży np. własnie gimnazjalnej bez wiekszego trudu uzyskującej wyniki bliskie max ma egzaminach, znających po dwa języki obce biegle - rzecz kiedyś osiągalna dla naprawdę elity. Teraz o wiele więcej uczniów może osiągać takie wyniki, czy to dzięki kursom i dostępowi do rozmaitych kursów ale i źródeł wiedzy, czy to dzięki takiej, a nie innej konstrukcji egzaminu gimnazjalnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Co za stek bzdur IP: *.adsl.inetia.pl 13.06.11, 13:08 > Ale zastanawiam się, o czym to świadczy? Czy jest za mało dobrych liceów, że ws > zyscy pchają się do tych kilku/kilkunastu, śrubując punktację czy tej młodziezy > jest po prostu o wiele więcej? Czy test gimnazjalny jest zbyt mało różnicujący > ? Można by oczywiście w różnych klasach dać różną wagę poszczególnych przedmiot > ów i egzaminów, ale skoro egzamin gimnazjalny jest tak mało różnicujący, to i t > ak nie odróżni "miłośnika historii i polskiego" od ucznia po postu dobrego ze w > szystkiego, ale miłośnika niczego." Przede wszystkim slabo roznicuja wyniki bardzo latwego testu humanistycznego i oceny z przedmiotow humanistycznych, z ktorych prawie kazdy dobry uczen ma 5. Poza tym bardzo dobre szkoly bronia sie przed kandydatami, ktorzy nie tyle interesuja sie humanistyka, co boli ich glowa od przedmiotow scislych - dlatego do klas humanistycznych wprowadzaja dodatkowe kryteria roznicujace. W przypadku szkoly mojej corki poza polskim i historia byly to takze oceny z matematyki i biologii/geografii. Ma to swoje uzasadnienie, ale czasami traca na tym osoby naprawde wybitnie uzdolnione, ktore z tego polskiego czy historii powinny miec siodemki:) Dlatego moim zdaniem do klas humanistycznych w topowych szkolach powinny byc jednak dodatkowe egzaminy, dokladnie takie jak np. w klasach dwujezycznych - z jezyka obcego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Co za stek bzdur IP: *.aster.pl 13.06.11, 14:42 Ja uważam że wynik w okolicy 170 pk+t, to jest na tyle dużo ze to wyłapuje tych najlepszych, bo aby taki wynik miec nie wystarczy np wyżebrac same 6 u nauczycieli, musi pójsc dobrze egzamin, i to dobrze z obu części, trzeba miec jakieś osiagniecia np jakiś tytuł. Wynik 140-150 to już praktycznie same 6 (72 pkt) + sredna np 5,0, załatwiają bez bardzo schrzanionego egzaminu gim (tak na 30 pkt), przynajmniej z jednej czesci na dobrym poziomie (40 pkt), nawet już osiągnięcia nie są potrzebne, no moze byc np za wolontariat, za pasek. Ale jak są przyjaźni nauczyciele co 6 wystawią to nie dużego ciśnienia aby do szkoły tak na 140 pkt się dostac. I to jest ta uznaniowośc. Ktoś kto z egzaminu gim z jakiejś części ma ponizej np 25 pkt (50%) to raczej do LO chyba nie bardzo się nadaje, bo ma ewidentne braki.... (aczkolwiek matura jest od 30%...). Ale to mój pogląd. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Co za stek bzdur 08.06.11, 20:42 Ech, z artykułu wynika, że równie trudno dostać się do Czackiego jak i do "Fototechnikum" ;-). Tak się zastanawiam, czy osoba pisząca ten tekst wogóle zainteresowała się dogłębniej tematem ? Ale ten tatuś "Nie wiem jak ten system działa" to albo zmyślony albo tak samo zainteresowany jak osoba pisząca ten artykuł. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Co za stek bzdur 08.06.11, 21:12 oj dziewczyny, tekst jest z gatunku rozpaczliwych okrzyków redaktora "cholera, spada tekst x i robi się dziura, kto mi coś napisze na 3 tys. znaków w 25 minut?!!??" i pani zubik pisze, bo jest dobrą koleżanką i nie zostawi redaktora w potrzebie; pracuje tu dłużej niż miesiąc i biuro prasowe miasta nie oleje jej telefonu na temat mało emergency o 20:00 (strzelam, nie wiem, o której stołek się zamyka), no ale to tylko biuro prasowe, a nie specjalista od szkół/rekrutacji, więc nic odkrywczego nie powie; tatuś oczywiście wymyślony na potrzeby tekstu. klasyczna zapchajdziura i tekst dla nikogo: zainteresowani (jak my tutaj :)) dawno wiedzą więcej, niż by się mogli z takiej zapchajdziury dowiedzieć, a niezainteresowani dostają jednak jakąś tam ogólną statystykę w ostatnich dwóch akapitach, statystykę dającą ogólny obraz trendu edukacyjnego w warszawie - po co im więcej zawiłości rekrutacji? aczkolwiek mnie jedno przeraziło: pani zubik naprawdę trochę tu już pracuje, trochę pisze, sporo z tego, co pisze, to właśnie oświata. dla dziennikarza w dzienniku (:)) sprawne napisanie tekstu na kolanie na wymiar, na czas i ze stale obrabianej działki nie jest problemem. tyle że u dobrego dziennikarza nie widać, że to tekst pisany w desperacji i na czas :) najwyraźniej pani zubik dobrym dziennikarzem nie jest, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
hawa.etc Re: Co za stek bzdur 10.06.11, 10:15 Niestety, ogólny poziom dziennikarzy wyborczej jest żałosny i im więcej bzdur czytam o tematach dobrze mi znanych, tym większego dystansu nabieram do prasy w ogóle (robię się nieufna jak sam Prezes). Zubik zdjęła tekst z sufitu, ale przynajmniej ma dość niską szkodliwość społeczną, tak jak napisałaś - ci, których to dotyczy, wiedzą więcej niż mózg pani Zubik byłby w stanie wchłonąć i przetworzyć, a ci, których to nie dotyczy nie stracą na niekompletnej informacji. Bardziej oburzają mnie nieuczciwi twórcy reportaży, bo one czasem rzeczywiście kreują postrzeganie rzeczywistości - po tym co niecały rok temu nasmarowała niejaka Sylwia Szwed na temat maturzystów startujących na WNE UW byłam gotowa zbojkotować Gazetę (niestety - szkoda mi było wieloletniego adresu mailowego, a z czasem mi przeszło). Pani posklejała kilka wyrwanych z kontekstu zdań (widać było szwy) i zrobiła z dzieciaków, które w dobrej wierze zgodziły się z nią pogadać żądne mamony małoletnie potwory. Już nie wspominając o histerycznej puencie. Już wolę "reportaże" zajmującej się młodzieżą Renaty Kim z Wprost, bo ona przynajmniej wymyśla sobie bohaterów i nie miesza w swoje wypociny żywych ludzi. Ale zaofftopowałam, przepraszam. Na nierzetelność dziennikarzy mogę narzekać, dopóki nie ochrypnę, albo ktoś mnie nie odciągnie od słuchaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Co za stek bzdur IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.11, 18:28 Ci panstwo od reportazy sa rzeczywiscie grozniejsi i znacznie bardziej szkodliwi spolecznie. Na tym forum kilka razy wyrazilam swoje zdanie np. o Jezioranskim, nie poslalabym do tej szkoly swojego dziecka, ale kazdy artykul w slynnej sprawie Alana uwazam za manipulacje, podobnie jak np. o Prusie. Rok temu, w czasie szkolnej Wigilii (!!!) , przyjechal do szkoly mojego dziecka pan z telewizji i przepytal pania dyrektor na okolicznosc rzekomego zmuszania dzieciatek do wyjazdow na obozy narciarskie, ktore od lat sa tradycja tej szkoly. Mama "ofiary" z czarnym paskiem oczach uzyla okreslenia "burzujska szkola". Niewazne, ze na portalu stacji odezwaly sie dzieci, ktorym szkola dofinansowala te wyjazdy albo te, ktore nie wyjezdzaly, bo nie chcialy - wazne, ze media walcza "z burzujskimi obyczajami" :D Odpowiedz Link Zgłoś