Dodaj do ulubionych

Naga prawda o "renomowanym gimnazjum"

21.02.09, 18:06
Do takiego dostała się moja córka, w dużej mierze dlatego, że jest
ono kontynuacją podstawówki, do której chodziła. No i - niestety -
zawód na całej linii.
Jak ta głupia wyobrażałam sobie, jak wychowawczyni (polonistka
notabene) będzie zachęcała dzieci do przeczytania wartościowych
książek i aranżowała dyskusję. Jak będzie ich prowadzała do teatru.
Że w końcu przestaną chodzić do kina na najgłupszy film, jaki jest
wyświetlany.
No i guzik. Nic z tych rzeczy - na polskim tłuką gramatykę i
lektury "bo to będzie wymagane na egzaminach do liceum", a do kina i
tak wybierają się na jakąś krwawą jatkę. W teatrze byli raz, do
przeczytania czegokolwiek pani nie zachęciła ani razu.

A szóstkę z języka polskiego ma dziewczynka, która poza lekturami
przeczytała Muminki.

Dużo zrobię, żeby moja córka nie chciała zdawać do "renomowanego
liceum".
Obserwuj wątek
    • agatka_s Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" 21.02.09, 18:49
      Ale to o czym piszesz chyba nie jest zasluga tego ze to gimnazjum
      jest renomowane ? Ja korelacji nie bardzo widze. Jaka jest gwarancja
      ze ta, albo bardzo podobna do tej polonistka nie bedzie uczyc w
      gimnazjum nierenomowanym ?

      O ile ja rozumiem znaczenie slowa renomowany, w stosunku do szkoly
      to znaczy to ze po pierwsze wiele osob ze szkoly jest zadowolonych,
      i szkola ma dobra opinie te wlasnie renome, i dwa szkola dobrze
      wypada w rankingach, czyli dzieci dobrze zdaja testy. Rzadko o
      renomie szkoly decyduje konkretny nauczyciel. (choc za moich czasow
      tak bylo, byli slynni polonisci albo matematycy, ktorych wspominaja
      cale pokolenia).

      Jesli ktos szuka super polonistki, to raczej swoje poszukiwania
      powinien skupic na "renomowanej polonistce", a nie szkole.

      Moim zdaniem mozliwosci Twojego rozczarowania jest kilka

      -to gimnazjum jest kiepskie, ale na tle mizerii w Twoim miescie i
      tak wypada najlepiej (stad ta renoma)
      -masz jakies zbyt wygorowane oczekiwania wobec szkoly wogole i nawet
      najlepsze gimnazjum w Twoim miescie nie jest w stanie ich spelnic.

      Innej opcji nie bardzo widze, no chyba ze renomowane gimnazjum
      zatrudnilo beznadziejna nauczycielke i np przekonaja sie juz o tym
      niedlugo i ja zwolnia (moj syn mial taki przypadek w
      poprzedniej "renomowanej" szkole z pania od biologii).

      Pa
      • verdana Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" 21.02.09, 19:15
        Renomowane szkoły sa rozliczane z wynikow egzaminów. Słyszałam na
        spotkaniu z rodzicami biadanie polonistki z Nowowiejskiej, ktora
        mowiła, ze teraz musi ściśle robić program, kazde odejscie od
        programu, omawianie nieco innych lektur, a przede wszystkim
        nowatorskie spojrzenie uczniów na utwór to gwarantowana kleska na
        egzaminie.
        Najlepszy polonista, jakiego znałam w zyciu, prowadzacy lekcje na
        poziomie uniwersyteckim, zajmujacy się młodzieża na licznych
        kółkach, wylawiajacy talenty poetyckie odszedł z liceum dwa lata po
        wprowadzeniu nowej matury. Uznał, ze nie moze już uczyć uczniow, bo
        to, co musi robić, to nie jest żadna nauka - tylko uczenie do testu.
        Ze zamiast rozwijać wrazliwość literacka - zabija ją.
        Jest więc możliwe, ze ta "slaba" nauczycielka najlepiej przygotuje
        dzieci do testu, ktory idealnie sprawdza poziom banalnosci.
        • Gość: agatka_s Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" IP: *.aster.pl 21.02.09, 19:37
          Ale to nie jest problem "renomowosci". To problem "tabloidyzacji"
          naszej cywilizacji, pojscia na taka latwizne w postaci systemu
          testow. Szybko, latwo i przyjemnie, bez specjalnego wysilania sie
          ani przez uczniow ani rodzicow (testy dla kogos kto uczy sie
          systematycznie naprawde nie sa bardzo trudne).

          Ja nie jestem zwolenniczka ani formy sprawdzianu 6, ani egzaminu
          gim, ani matury. Uwazam ze za moich czasow gdy pisano wypracowania,
          gdy odpytywano z zagadnien przekrojowych, a na matematyce
          obowiazkowo bylo badanie przebiegu funkcji-lepiej "egzaminowano".
          Aczkolwiek pamietam ze cala 4 klasa to bylo w zasadzie
          przygotowywanie do matury, nawet wtedy.

          U mojego syna nie ma narazie takiego podejscia. Jest inne-wymagania
          sa wyjatkowo wysrubowane, podobno to absolutnie rozwiazuje sprawe-3
          lata wymagania ktore pozwalaja zaliczac, ktore potem na testach
          skutkuja tym ze nawet ci teoretycznie najgorsi osiagaja bardzo dobre
          wyniki. I to mi sie podoba, poprostu inaczej zawieszona poprzeczka
          przez 3 lata, co skutkuje ze test na nizej powieszonej poprzeczce
          zdaje sie latwo.
          • verdana Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" 21.02.09, 20:55
            Aby zdac test, albo zdac naprawde dobrze mature z przedmiotów
            humanistycznych trzeba oduczyć mlodego człowieka samodzielnego
            myslenia. W wielu wypadkach odpowiedzi sa znacznie trudniejsze dla
            osób, ktore mają wiedze pozaszkolną, niż dla tych, którzy nie wyszli
            poza bryki i podreczniki.
            szkoła, jesli nie chce spaść w tabeli, musi wymagac od uczniów, aby
            nauczyli się odpowiadac zgodnie z pewnym schematem. Nie da się
            ukryć - to, co może być niezłe w matematyce, fizyce, moze nawet
            biologii, zabija humanistów.
            Teoretycznie najgorsi b. czesto osiągaja na polskim wyniki znacznie
            lepsze niż ci naprawde dobrzy. Własnie dlatego, ze znaja tylko
            dpowiedź schematyczna, a w tekstach nie doszukują się
            żadnego "drugiego dna".
            Dlatego tez humanistom nie da się "wyżej" zawiesić poprzeczki - bo
            to inna konkurencja - prawdziwa znajomość polskiego czy historii to
            nie skok wzwyż, tylko w dal - inna konkurencja.
            • klemens.strozynski Myślenie konwergencyjne i dywergencyjne 22.02.09, 16:59
              verdana napisała:

              > Aby zdac test, albo zdac naprawde dobrze mature z przedmiotów
              humanistycznych trzeba oduczyć mlodego człowieka samodzielnego
              myslenia. W wielu wypadkach odpowiedzi sa znacznie trudniejsze dla
              osób, ktore mają wiedze pozaszkolną, niż dla tych, którzy nie
              wyszli poza bryki i podreczniki.

              Przy budowaniu zadań testowych stosuje się jedno z dwóch podejść:
              konwergencyjne (polega to na tym, ze istnieje jedna jedyna słuszna
              odpowiedź i należy ją znaleźć) albo dywergencyjne (jest wiele
              dobrych odpowiedzi i wiele dróg dojścia do nich, każdą się
              nagradza, czasem nawet te najbardziej oryginalne nagradza się w
              szczególności).

              Tak mówi teoria budowania zadań. Ale żeby uprościć i ujednolicić
              sprawdzanie i punktowanie egzaminów, najczęściej wybiera się
              podejście konwergencyjne (ono jest zawsze w zadaniach wyboru).

              Rację ma verdana, twierdząc, że egzamin dyskryminuje
              najzdolniejszych i najbardziej twórczych (niebezpiecznie
              dyskryminuje), a sprzyja przeciętniakom.
              • claratrueba Re: Myślenie konwergencyjne i dywergencyjne 23.02.09, 10:29
                >>Nic z tych rzeczy - na polskim tłuką gramatykę i
                lektury "bo to będzie wymagane na egzaminach do liceum",<<

                Czyli robią dokładnie to, czego domagali się liczni rodzice kolegów mojego syna
                apelując o zmianę polonistki. Bogu dzięki, światłą te niewiastę premiującą
                oczytanie, myślenie i fantazję czyli rzeczy nieprzydatne lub wręcz szkodliwe na
                egzaminie, obroniła nieprzejednana postawa dyrekcji i rewelacyjny wynik egzaminu
                gimnazjalnego w uczonych przez nią wcześniej klasach (cud? przypadek?) Jednym z
                argumentów "gniewnych rodziców" brzmiał "pani X ZAWYŻA ocenę semestralną
                uczniom, którzy przeczytali np. Quo Vadis a to nie jest lektura więc jest to
                bezprawne".
                • klemens.strozynski Optymistyczna wiadomość! 24.02.09, 19:55
                  claratrueba napisała:

                  > Bogu dzięki, światłą te niewiastę premiującą oczytanie, myślenie
                  i fantazję czyli rzeczy nieprzydatne lub wręcz szkodliwe na
                  egzaminie, obroniła nieprzejednana postawa dyrekcji i rewelacyjny
                  wynik egzaminu gimnazjalnego w uczonych przez nią wcześniej
                  klasach

                  Dyrektor broniący sensownie nauczającego nauczyciela?! Bardzo
                  rzadki przypadek w pr\yrodzie na naszej szerokości geograficznej...
                  Moje belferskie dwudziestoletnie (w iluś szkołach) doświadczenie
                  każe podziwiać ten fakt. I zazdrościć...
                  • claratrueba Re: Optymistyczna wiadomość! Nie do końca. 26.02.09, 09:29
                    Taka postawa dyrekcji obawiam się jest możliwa dzięki temu, że szkoła jest
                    niepubliczna. Co gorsza hołduje niemodnej fanaberii by opuszczająca ją młodzież
                    miała nie tylko dobre wyniki egzaminu ale prezentowała pewien poziom
                    towarzyskiej ogłady, prawości i "światłości ogólnej". I do tej "katowni" mój syn
                    pojechał dzisiaj (30 km rozklekotanym autobusem o 6.45) mimo bólu gardła i moich
                    protestów. Dewiant? Masochista?
                    • klemens.strozynski Optymistyczna wiadomość! do końca! 27.02.09, 19:30
                      claratrueba napisała:

                      > I do tej "katowni" mój syn pojechał dzisiaj (30 km rozklekotanym
                      autobusem o 6.45) mimo bólu gardła i moich protestów. Dewiant?
                      Masochista?

                      Nie dewiant i nie masochista. Po prostu chłopak, a nie dziewczyna!
                      On jest z Marsa, pamiętaj i uszanuj.

                      W obliczu problemu kobieta zawsze szuka pomocy.
                      W obliczu 'zagrażającej' POMOCY mężczyzna zawsze stara się
                      przekonać, że naprawde sam nie da rady.
                      • verdana Re: Optymistyczna wiadomość! do końca! 27.02.09, 19:52
                        O przepraszam - moja córka jeździła w ten sam sposób do swojego jak
                        najbardziej państwowego liceum - ze złamanym palcem, przed wizyta u
                        lekarza, z bolacym gardłem - byle być w szkole.
                        Moja córka wg. powyzszej definicji nie jest kobietą, choćby dlatego,
                        ze przyszla na pomoc na ulicy koledze bitemu przez bande dresów - i
                        tak nastraszyła dresy, ze poszli sobie grzecznie i potulnie. Ma 156
                        cm.
                        Ja też chyba nie jestem kobietą, bo dla mnie zachowanie i w/w syna i
                        mojej corki jest oczywiste.
                        • claratrueba Re: Optymistyczna wiadomość! do końca! 28.02.09, 06:47
                          To ja też nie kobieta. W obliczu problemów nie szukam pomocy, chyba, że w swojej
                          głowie. Ale wyjaśnieniem może być moja dieta- ja jestem w dużym stopniu z MARSA,
                          syn to raczej ze SNICKERSA :)
                          • klemens.strozynski Umówmy się 28.02.09, 17:18
                            claratrueba napisała:

                            > To ja też nie kobieta.

                            Pozostańmy jednak przy zdaniu, że kobieta jest zawsze kobietą,
                            cokolwiek to znaczy… I że socjobiologia nie do każdej sytuacji się
                            stosuje… Rozumiem, że zachowujemy dystans do naszych wypowiedzi.
                            Poważniej mówiąc, to, co pisalem o kobietach i mężczyznach, to po
                            pierwsze: niekoniecznie uznawane za słuszne twierdzenia
                            socjobiologów, po drugie: prawda statystyczna, czyli nie musi jej
                            przeczyć nasze i naszych bliskich doświadczenie.

                            A upór w dążeniu do celu chyba wszyscy uznamy za warty szacunku?
                            • verdana Re: Umówmy się 28.02.09, 17:47
                              Kobieta jest kobieta biologicznie - OK. Ale tu mowa o płci
                              kulturowej. Ja jestem zdania, ze istnieja cechy charakterystyczne
                              dla płci (niezbyt liczne, fakt), nie determinowane li i jedynie
                              kulturą, ale nie radzilabym tego mowic głosno w obecnosci moich
                              znajomych - specjalistów od gender.
            • Gość: dede Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" IP: 217.11.129.* 04.03.09, 09:33
              > szkoła, jesli nie chce spaść w tabeli, musi wymagac od uczniów,
              aby
              > nauczyli się odpowiadac zgodnie z pewnym schematem
              A nie przyszło Ci do głowy, Verdano, że nawet jeśli szkoła tak
              działa, to nie dlatego, żeby mieć dobre miejsce w rankingu, a
              dlatego, że wyższy wynik egzaminu, to większa szansa na studia dla
              uczniów? Czy naprawdę wyznajesz pogląd, że wg szkół uczeń jest
              dodatkiem do bytu nli? Jeśli tak, to współczuję
              • agatka_s Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" 04.03.09, 11:42
                > A nie przyszło Ci do głowy, Verdano, że nawet jeśli szkoła tak
                > działa, to nie dlatego, żeby mieć dobre miejsce w rankingu, a
                > dlatego, że wyższy wynik egzaminu, to większa szansa na studia dla
                > uczniów? Czy naprawdę wyznajesz pogląd, że wg szkół uczeń jest
                > dodatkiem do bytu nli? Jeśli tak, to współczuję


                No więc właśnie. Ja mam bardzo dobre, ba wspaniałe doświadczenia z
                nauczycielami- ci których ja spotkałam w dotychczasowej edukacji
                dziecka, mają bardzo na uwadze dobro dziecka i to rozumiane szeroko,
                nie tylko w sensie maksymalnego włożenia do głowy.

                Nie mogę powiedzieć aby system testowy bardzo mi się podobał
                (pisałam o tym w przypadku testów dla 6-klasistów)-nawet więcej
                uważam akurat testy za wypaczający trochę sposób pogłębiania wiedzy,
                ale taka jest rzeczywistość i trudno "kopać się z koniem". Te
                wszystkie testy nie są przede wszystkim dla szkół-przede wszystkim
                są dla uczniów. Rankingi i tzw "marketing" to niejako efekt
                uboczny, bo dobre zdanie testu ma być przede wszystkim przepustką
                dla ucznia do dobrej szkoły następnego poziomu. Moim zdaniem
                nauczyciele kierują się interesem uczniów chcąc ich jak najlepiej do
                tych egzaminów przygotować, jedni robią to przy okazji "normalnej"
                nauki, inni radzą sobie z tym gorzej i często na ostatnią chwilę,
                stąd wrażenie że dzieci nic nie robią tylko "tłuką" testy.

                U syna (1 kl gimnazjum) od tego miesiaca będzie robiony test
                przyrodniczy-raz na miesiac (tak aż do egzaminu). Dzieci mają
                książeczki z testami, ale one są w szkole, nie wolno im ich zabierać
                do domu, bo chodzi o sprawdzanie "przyrostu wiedzy", a nie tego czy
                ktoś w domu ćwiczył. Moim zdaniem to jest rozsądne podejście. Raz
                w miesiącu zrobić test (bez jakiegokolwiek obciążenia), to nie jest
                jakaś przesada.
              • verdana Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" 04.03.09, 14:30
                A nie przyszło Ci do głowy, ze zadaniem szkoly jest czegos nauczyc,
                a nie nauczyć do egzaminu? Że nie po to dziecko chodzi 12 lat do
                szkoły, aby nauczyć sie jedynie, jak zdać egzamin do kolejnej?
                Owszem, dziecko, ktore nauczy się odpowiadać wg. schematu latwiej
                zda egzamin i na tym koniec. Profesorowie na studiach nie wymagaja
                schematów, tylko myslenia. Wiekszość pracodawców także...
                Po 12 lat treningów, jak odpowiadac schematycznie może sie okazać,
                ze jest to podstawowa umiejętność mlodego człowieka - nie tylko
                nieprzydanta, ale wielce szkodliwa w zyciu. Ale bardzo silnie
                wyuczona i juz "nie do przeskoczenia".
                • Gość: dede Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" IP: 217.11.129.* 04.03.09, 14:58
                  A w którym miejscu ja napisałam, że szkoła przygotowuje tylko do
                  testu? R ó w n i e ż do egzaminu. I nie będę dyskutować o tym, czy
                  studia zweryfikują tę wiedzę, bo przy słabym wyniku testu uczeń nie
                  będzie miał szans tego sprawdzić. Manipulujesz moją wypowiedzią.
                  Sedno sprawy tkwiło nie w tym, jak szkoła uczy, tylko po co szkoła
                  uczy. Ty pisałaś, by nie spaść w rankingu. Ja jestem zdania, by
                  zwiększać szanse ucznia. Między innymi. Ale to już wczesniej Agatka
                  wyjaśniła.
                  • verdana Re: Naga prawda o "renomowanym gimnazjum" 04.03.09, 20:58
                    szkoła, jesli nie chce spaść w tabeli, musi wymagac od uczniów,
                    aby
                    > nauczyli się odpowiadac zgodnie z pewnym schematem
                    A nie przyszło Ci do głowy, Verdano, że nawet jeśli szkoła tak
                    działa, to nie dlatego, żeby mieć dobre miejsce w rankingu, a
                    dlatego, że wyższy wynik egzaminu, to większa szansa na studia dla
                    uczniów?"
                    Nie manipuluję - jak widać. W Twojej wypowiedzi wiadac akceptacje
                    takigo działania szkoly. Bo - i to nie jest wina akurat szkół, ani
                    renomowanych , ani slabszych - teraz głównym zadaniem szkoły i tym,
                    czego oczekują od szkoly rodzice, nie jest wiedza z niej wyniesiona,
                    nie jest umiejętność myślenia, ciekawość swiata, chęć do nauki - a
                    przede wszystkim, o ile nie jedynie, wynik egzaminu końcowego. Nie
                    wazne na podstawie jakiej wiedzy i jakich umiejetności - wazne, zeby
                    dostać odpowiednia ilość punktów. Wszystko jedno, czy szkoły ucza
                    mlodziez wyzbycia się oryginalnośći, aby nie spaść w rankingu, czy
                    aby mlodzież zadła maturę - dla młodziezy liczy się efekt. A on
                    będzie najsilniejszy tam gdzie szkoła ma wiele do stracenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka