Dodaj do ulubionych

1 gimnazjum

02.09.09, 12:22
Witam wszystkich serdecznie :)

Jestem mamą świeżo upieczonego gimnazjalisty i szczerze mówiąc włosy staja mi
dęba jak sobie pomyślę o tym co go czeka.
Nie jest orłem, raczej należy do leniuchów i beztroskich dzieciaków, podchodzi
do nauki na totalnym luzie i niczym się nie przejmuje.
Próbuje rozmawiać, tłumaczyć, że gimnazjum to już nie podstawówka, ale moje
dziecię ma jedną odpowiedź "mamuś spoko, dam radę".
Może ktoś z Was ma za sobą tą pierwszą klasę, jak ją "przeżyć"? jak
wytłumaczyć dziecku, że zabawa się skończyła?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: 1 gimnazjum 02.09.09, 13:33
      Chcesz zniechecić dziecko całkowicie do nauki? To tlumacz mu, ze
      zabawa się skonczyła, ze teraz to już tylko obowiazki, ze musi być
      odpowiedzialny...
      Młodziez ma naturalną alergię na takie teksty. (Dorosli tez mają,
      ale im mniej osób to powtarza...)
      Troche tez za wczesnie na strach - może wlasnie sobie dobrze
      poradzi, szczególnie, jesli nie będzie widział, ze jego wlasna matka
      w to absolutnie nie wierzy.uwazaj, taki brak wiary to czesto
      samospełniające sie proroctwo.
      • 30stkimeil Re: 1 gimnazjum 02.09.09, 15:08
        Verdena dziękuję za odpowiedz, masz rację .... muszę w Niego uwierzyć :)
    • kkokos Re: 1 gimnazjum 02.09.09, 13:59
      no ja własnie przeżyłam pierwszą klasę :)

      po pierwsze - nie tłumacz już więcej i nie przekonuj. gadanie go
      tylko zirytuje, nie zmobilizuje.

      po pierwsze primo - to wciąż ten wiek, że lepsze stopnie są z
      fajnych przedmiotów, a fajny przedmiot to ten, którego nauczyciel
      jest fajny. nie masz na to wpływu, więc wyluzuj.

      po drugie - nie piszesz, jak sobie radził w podstawówce poza tym, że
      leń - czy to lenistwo było widać w stopniach czy niekoniecznie.
      jeśli niekoniecznie, to teraz może nastąpić wstrząs (zwłaszcza że
      chłopak nie ma kompleksów i obaw) - ale gadaniem i uświadamianiem i
      tak mu tego wstrząsu nie złagodzisz. zachowaj nerwy i stresy na
      moment, kiedy naprawdę ten wstrząs przyjdzie - a może nie przyjdzie?

      po trzecie - mogą być niespodzianki. mojemu synowi wcale nie idą
      najlepiej te przedmioty, które szły najlepiej w podstawówce ani te,
      które zapowiadały sie bezwysiłkowo, a z kolei nielubiane w
      podstawówce tu okazały sie ciekawe i stopnie są znacznie lepsze.

      po czwarte - daj mu trochę luzu w pierwszym semestrze. to trudny
      okres, syn poznaje nowych ludzi, powstają nowe punkty odniesienia,
      walczy o miejsce w grupie itd., nowi nauczyciele, przedmioty,
      zwyczaje, wymagania - to wszystko wymaga czasu na aklimatyzację. a
      nawet jeśli na koniec pierwszej klasy stopnie będą kiepskie - będzie
      miał jeszcze dwa lata przed sobą, by sie wykazać. nie wymagaj od
      niego pełnej gotowości i postawy na baczność przez całe trzy lata,
      to za trudne.

      mój syn przez cały rok, jak twierdził, chodził do szkoły w celach
      towarzyskich, bo trafił na świetną klasę, a nauka to tylko jakaś
      transakcja wiązana czy produkt uboczny przebywania w szkole.
      oczywiście trudno mi było zachować spokój :), nie obyło się bez
      awantur, bo jak widziałam z jakiegoś przedmiotu serię jedynek za
      brak pracy domowej obok serii czwórek i piątek z klasówek (a średnia
      z tego 2+ oczywiście), to mnie szlag trafiał, że tak głupio i po
      dziecinnemu sobie nagrabił. i nagle przed końcem roku sam z siebie
      rzucił się powyciągać się ze wszystkiego. po czym oświadczył mi na
      początku wakacji, że sobie wyznaczył cele na drugą klasę i że już
      wie, jak je osiągnąć. gdyby mi to ktoś rok wcześniej powiedział, że
      coś takiego usłyszę, to bym nie uwierzyła :) a jednak, jak widać,
      nasze dzieci naprawdę rozwijają się, dojrzewają, przewartościowują
      sobie spsoób myślenia.

      tak więc nie martw się na zapas :)
      • kkokos Re: 1 gimnazjum 02.09.09, 14:01
        > tak więc nie martw się na zapas :)

        tylko uzbrój w duuuuużo cierpliwości :)
        • 30stkimeil Re: 1 gimnazjum 02.09.09, 15:06
          ojjj Kkokos dzięki Ci ;)

          szczerze mówiąc faktycznie może panikuję na zapas, ale właśnie jest to
          spowodowane tym, że syn w podstawówce miał problemy z ocenami przez swoje
          lenistwo i zaniedbania. Często z Nim rozmawiałam, obiecywał .... i na tym się
          sprawa kończyła.
          Może to było spowodowane moim brakiem konsekwencji?

          Teraz oczywiście tez obiecuje, ale ten Jego luzik mnie z lekka przeraża :)
          • verdana Re: 1 gimnazjum 02.09.09, 17:02
            Nie, nie, nie.
            Nie obwiniaj sie (dlaczego nie męża nota bene) za stopnie swojego
            dziecka. Nie wierze w zmuszenie kogokolwiek do nauki.
            Pamietaj też, ze bywają dzieci, ktore wbrew normalnej tendencji,
            ucza się lepiej z klasy na klasę. Zwykle jest odwrotnie, ale i tak
            bywa.
            • 30stkimeil Re: 1 gimnazjum 02.09.09, 22:19
              na pewno mojej winy tez sporo jest, rozpuściłam Młodego .... ale cóż teraz to
              już pozamiatane, mam nadzieję, że dużą czkawką mi się to nie odbije.
              P.S, Tatuś na emigracji ....
        • menodo Re: 1 gimnazjum 02.09.09, 22:18
          kkokos napisała:
          tak więc nie martw się na zapas :)

          tylko uzbrój w duuuuużo cierpliwości :)

          Ja mam wrazenie, ze wymagania gimnazjalne skrojone sa na miare grzecznych i
          pilnych dziewczynek. Dlatego chlopcom jest trudniej.Czesto maja slabsze oceny
          tylko dlatego, ze na tym etapie sa mniej zaradni,gorzej zorganizowani i nie
          potrafia walczyc o swoje szkolne interesy.

          Efekt jest taki, ze w liceach o wysokich progach przewazaja dziewczynki.
          • verdana Re: 1 gimnazjum 03.09.09, 09:53
            Wymaganie i podstawówki i gimnazjum sa dla dziewczynek. Nie tylko
            grzecznych. Ktos najwyraźniej zapomniał, ze w tym wieku rozwój
            społeczny i intelektualny chlopców przebiega wolniej...
            A najgorsze jest to, ze cechy, promowane w szkole, te
            tzw "dziewczece" - potem wcale nie procentuja na studiach i w
            pracy...
            • myszmusia Re: 1 gimnazjum 03.09.09, 10:16
              czyli w pewnym sensie wygrywaja szkoły nie koedukacyjne.
              • verdana Re: 1 gimnazjum 03.09.09, 10:25
                Tez nie. Bo szkola to także przygotowanie do zycia w koedukacyjnym
                spoleczeństwie.
                Powinien wygrać 1.zdrowy rozsadek i znajomość psychologii rozwojowej
                wsród nauczycieli, 2. I na pewno "odfeminizowanie" zawodu
                nauczyciela.
                Widze ogromna róznice miedzy podstawówka (90% nauczycielek) i
                gimnazjum, gdzie moj syn ma mniej-więcej po polowie nauczycieli
                kazdej plci.
                • myszmusia Re: 1 gimnazjum 03.09.09, 11:36
                  nauka.wp.pl/title,Koedukacja-szkodliwa-dla-dziewczat,wid,10972759,wiadomosc.html?ticaid=18ae3
                • myszmusia Re: 1 gimnazjum 03.09.09, 11:39
                  Ciekawy wywiad:



                  Szef Europejskiego Stowarzyszenia Edukacji Zróżnicowanej, w wywiadzie dla “Kuriera Lubelskiego” postawił tezę, że program nauczania trzeba dopasować do płci dziecka.

                  Marek Pielach: Czy oddzielne szkoły dla dziewcząt i chłopców to sposób na walkę z agresją wśród młodzieży?

                  Josep M. Barnils, szef Europejskiego Stowarzyszenia Edukacji Zróżnicowanej: Jak najbardziej. W takich szkołach nauczyciele mogą o wiele lepiej dostosować metody wychowawcze do wymogów obu płci. W szkołach mieszanych jest to niemal niemożliwe. Przez to wzrasta agresja i spada dyscyplina. Szczególnie widać to wśród chłopców.

                  Dlaczego akurat chłopcy mają większe problemy?

                  W szkołach koedukacyjnych w początkowej fazie nauczania chłopcy na ogół wypadają gorzej od dziewczynek. Ich możliwości przyswajania wiedzy, koncentracja rozwijają się wolniej. W efekcie chłopcy ponoszą częściej edukacyjne porażki i łatwiej zniechęcają się do szkoły.

                  I to może rodzić szkolną agresję?

                  Tak. W wielu rozwiniętych państwach, takich jak kraje skandynawskie, Wielka Brytania czy USA, zauważono niepokojącą tendencję, pokazującą wzrost odsetka nastoletnich chłopców wypadających z systemu edukacyjnego i trafiających na margines społeczeństwa. Młodzi ludzie stają się agresywni, izolują się i zaczynają popełniać przestępstwa.

                  Winne są temu mieszane szkoły?

                  Między innymi. Z tego powodu w USA po trzech latach eksperymentu z zakazem szkół niekoedukacyjnych, wrócono do oddzielnej edukacji – jako najskuteczniejszej metody kształcenia.

                  Czy są jakieś dowody na to, że jest ona tak skuteczna?

                  Świadczą o tym choćby wyniki egzaminów wstępnych na studia. Przez ostatnie 10 lat robiliśmy badania w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że zarówno w szkołach prywatnych, jak i publicznych dziesięć placówek z najlepszymi wynikami to szkoły niekoedukacyjne.

                  Na czym polega skuteczność tych placówek?

                  Program nauczania dopasowuje się do indywidualnych potrzeb wynikających z płci dziecka.

                  Czyli?

                  Inne jest tempo rozwoju dzieci. Jeśli weźmie się dla przykładu kilkuletnią dziewczynkę i jej rówieśnika, wiadomo, że trzeba z nimi inaczej pracować. Dziewczynki potrafią lepiej słuchać, a chłopcy wytrzymują najwyżej kilka minut, potem zaczynają się wiercić i wszystkim przeszkadzać. To wynika z ich konstrukcji psychicznej i zdolności koncentracji.

                  W szkołach koedukacyjnych efektywność uczenia jest mniejsza?

                  Tak. Traci się tam dużo czasu. Poza tym na zajęciach z przedmiotów ścisłych dziewczynki są bardziej nieśmiałe niż chłopcy. Myślą, że mniej potrafią i w związku z tym rzadziej zabierają głos. Inaczej jest, gdy są tylko w gronie swoich rówieśniczek.

                  I wtedy chętniej uczą się przedmiotów ścisłych?

                  Najnowsze badania pokazują, że dziewczynki, które uczą się w żeńskich klasach, częściej wybierają studia matematyczno-przyrodnicze i karierę naukową niż ich koleżanki latami tłumione przez chłopców.

                  A co z umiejętnościami socjalnymi dzieci pozbawionych codziennego kontaktu z płcią przeciwną?

                  To nie jest problem, bo w szkole spędza się tylko 20 proc. czasu. Poza tym badam wychowanków takich szkół od lat. Jak dotąd nikt nie narzekał na problemy towarzyskie, związane z brakiem koleżanek czy kolegów.

                  Dlaczego zatem klasy mieszane ciągle dominują na świecie?

                  Ten trend zaczął się stosunkowo niedawno, w połowie XX wieku. Na skutek nacisków ruchów feministycznych zmieniono system edukacji tak, by wyrównać szanse dziewczynek i chłopców. Postanowiono wtedy, że dzieci będą w szkołach robić dokładnie to samo. I w ten sposób „wylano dziecko z kąpielą”.
                  • morekac Re: 1 gimnazjum 03.09.09, 17:33
                    Dlaczego akurat chłopcy mają większe problemy?
                    >
                    > W szkołach koedukacyjnych w początkowej fazie nauczania chłopcy na
                    ogół wypadaj
                    > ą gorzej od dziewczynek. Ich możliwości przyswajania wiedzy,
                    koncentracja rozwi
                    > jają się wolniej. W efekcie chłopcy ponoszą częściej edukacyjne
                    porażki i łatwi
                    > ej zniechęcają się do szkoły.


                    Poza tym na zajęciach z przedmiotów ścisłych dzi
                    > ewczynki są bardziej nieśmiałe niż chłopcy. Myślą, że mniej
                    potrafią i w związk
                    > u z tym rzadziej zabierają głos. Inaczej jest, gdy są tylko w
                    gronie swoich rów
                    > ieśniczek.
                    >
                    Czyli się wyrównuje. Chłopcu dostają lepsze stopnie za odpowiadanie
                    na lekcji, zaś dziewczynki za skrupulatność...
              • kkokos Re: 1 gimnazjum 03.09.09, 12:10
                nie, dziękuję. wytrzymałam w takiej szkole trzy miesiące. nigdy
                więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka