powrozowy
02.08.18, 16:45
Fascynujace, bo ja Polske obserwuje ze swoistego dystansu.
Wiedzialem oczywiscie ze bieganie wymrze smiercia naturalna, jak kazda zaraza/ moda nwiedzajaca Rodakow co jakis czas.
Szczyt zapewne byl 3-4 lata temu- doslownie trudno bylo przejsc sciezka, ktora spaceruje po sniadaniu podczas urlopu. Przez bieagaczy, peletony po 300-400 osob spychaly mnie z drogi, doslownie. Pozniej bylo tego rokrocznie mniej i mniej, tych “trenujacych sie do maratonu” . A porownanie mam dobre bo w Polsce jestem zawsze dkladnie w tej samej porze roku.
To forum zreszta tez zdechlo a dzial sprzedajacy chlam do biegania w sklepie na moim osiedlu co roku staje sie ubozszy w zaopatrzenie. Pewnym wskaznikem nowych polskich pasji moze byc obserwacja, ktory dzail w nastepnej kolejnosci zacznie sie szybko rozrastac jako nastepny. O ile oczywiscie bedzie to sport a nie jakis inny job.
Co sie stalo z bieguskami, tego nie wiem. Klapneli z powrotem na kanape, umarli podczas treningu do maratonu na serce, zwalily ich nieuniknione kontuzje, bo zaczeli beigac po 50-ce, a cale zycie regularnie unikali nawt zajec WF?
Co ciekawe, te kilka/ nascie (?) lat arodowego biegania nie pomoglo wyprodukowan nawet jednego mistrza dlugiego dystansu. W bueganiu wyczynowym jestescie dalej cienkie bolki, dokladnie jak przed biegowa zaraza. Zadnych zwyciestw w miedzynarodowych maratonach, medali mistrzostw czy olimpijskich.
Swoj droga to ciekawe co teraz wejdzie w mode zawladujac na kolejne kilka lat polskimi cialami I umyslami ?