Dodaj do ulubionych

Skoro to forum eksperckie....

03.06.09, 20:36

...to mam nadzieje, ze moze uzyskam profesjonalne wyjasnienie
nurtujacej mnie kwestii. Chodzi o rozbieznosci w prowadzeniu ciazy
miedzy Poslka i innymi krajami. Mieszkam w Szwecji i czytajac forum
CiP dochodze do wniosku, ze tylko w kraju wierzby placzacej mozliwe
jest donoszenie ciazy i urodzenie zdrowego dziecka. Tutaj, w
Skandynawii, USG robi sie RAZ w ciagu 9 miesiecy, nie sprawdza sie W
OGOLE przeciwcial toksoplazmozy, cytomegalii itd., w zasadzie nie
bada sie poziomu cukru ciezarnym, ze nie wspomne o palpacyjnym czy
jakimkolwiek sprawdzaniu szyjki macicy. Jak to mozliwe, ze Europa
Zachodnia jeszcze nie wymarla, bo z tego co wiem bardzo podobne
nastawienie jest w wielu innych krajach Zachodu? I, na koniec -
jesli racje maja polscy lekarze zlecajac te comiesieczne badania,
testy, sprawdzania, to czy Zachod jest jeszcze polozniczo w epoce
lodowcowej? Jesli jednak racje maja zachodni specjalisci - o co
chodzi naszym?


Czy dziewczyny mieszkajace za granica i nie majace mozliwosci
ciaglego sprawdzania wszystkiego powinny sie bac? A jesli nie, to po
ki diabel ciezarne w Polsce sa pod bezustannym pregierzem testow i
badan roznorakich?
Obserwuj wątek
    • makwalz Re: Skoro to forum eksperckie.... 03.06.09, 22:13
      Ale to chyba dobrze, że się badamy tak często, robimy to z myślą o
      dzieciaczkach. Skoro coś jest zagrożeniem dla płodu np toksoplazmoza, cukrzyca
      czy anemia dla matki to badania chyba są ok. A napewno nie zaszkodzą.
      • corneliss Re: Skoro to forum eksperckie.... 03.06.09, 22:36
        robienie co i rusz przy kazdej wizycie usg nie jest dobre dla plodu,
        w Holandii gdzie mieszkam przy ciazy prawidlowej robi sie usg 3x
        (dodatkowo kobiety po 35 r.z. moga skorzystac z tripplest; test potrojny na wykrywanie zespolu Downa, z krwi i z usg; ja skorzystalam juz po 30, na wlasne zyczenie, placac z wlasnej kieszeni), reszta to wizyty u poloznej gdzie dostepny jest doppler, mierzenie cisnienia, wagi, w ostatnim trymestrze badanie moczu przy kazdej wizycie
        co mi sie podoba to obiowiazek badan na obecnosc wirusa HIV, powinno byc odgornie zarzadzone i w PL, ale jakas panuje ciemnota i strach przed chyba swiadomoscia, ze mogloby sie byc nosicielem
        oprocz tego bada sie cukier, zelazo, fakt toxo nie ma

        tutaj preferuje sie porody domowe, ale czesto jest tak ze porod zainicjowany w domu w towarzystwie poloznej czesto konczy sie i tak w szpitalu. Osobiscie chwale sobie porod tutaj, urodzilam zdrowe dziecko, obecnie czekam na drugie, nie dopadla mnie jakas CiP-owa paranoja i gros strachow w zwiazku z ciaza, przeszlam ja bez stresow w dobrym samopoczuciu psycho-fizycznym
        acha, polozne w Holandii to sa ksztalcone na studiach kobiety to taka sama specjalizacja, ale mozna tez wybrac taki kierunek studiow, podstawa chyba jest zaufanie do kompetencji tej osoby (jesli by mi sie nie podobal sposob traktowania, pewnie bym zmienila na inna praktyke).
      • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 07:46
        makwalz napisała:

        > Ale to chyba dobrze, że się badamy tak często, robimy to z myślą o
        > dzieciaczkach. Skoro coś jest zagrożeniem dla płodu np
        toksoplazmoza, cukrzyca
        > czy anemia dla matki to badania chyba są ok. A napewno nie
        zaszkodzą.


        Problem w tym, ze ja poprzednia ciaze tez mialam prowadzona w PL,
        wrecz u prywatnego lekarza i zadnych cytomegalii, toksoplazmoz, usg
        na kazdej wizycie, luteiny (mimo plamienia na poczatku) nie bylo.
        Fakt, ze syn ma juz 16 lat, wiec widac sporo sie zmienilo. Jestem
        jednak zszkowana tym jak bardzo i dlaczego...
        • makwalz Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 08:02
          W Polsce nawet lekarze prywatni zalecają zrobienie USG 3 razy, pozostałe jak
          robisz to z własnej chęci.
    • miacasa Re: Skoro to forum eksperckie.... 03.06.09, 22:31
      gdyby moje ciąże były tak nonszalancko prowadzone to niestety nie byłoby mnie
      już na świecie, odpowiada mi polski system prowadzenia ciąż, może jest on
      odpowiedzią na uwarunkowania zdrowotne naszej populacji
      • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 07:47
        miacasa napisała:

        > gdyby moje ciąże były tak nonszalancko prowadzone to niestety nie
        >byłoby mnie już na świecie,


        Oczywiscie nie wiem co Ci dolegalo w ciazy, aczkolwiek nie
        zauwazylam zeby na Zachodzie ciezarne marly jak muchy...
        • Gość: magda010 Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.09, 08:40
          Ja wole system polski. Dwie moje kolezanki byly w ciazy w Anglii i
          obie wspominaja to raczej zle - beztroska, zostawianie ich samych z
          watpliwosciami, podejscie "Jak ma sie utrzymac, to sie utrzyma, jak
          nie to nie". Kuzynka miala na poczatku ciazy krwawienia, a angielski
          lekarz nic nie zrobil, mowiac mniej wiecej jak wyzej. Dopiero polski
          lekarz zapisal jej duphaston i lezenie i ciaza sie utrzymala. Druga
          kolezanka tak samo wspomina, ze tamto podejscie jest jednak zbyt
          olewajskie.
          • aleksandra1977 Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 09:26
            sadze, ze w Polsce robi sie wszystko, aby ciaze utrzymac. Stad to
            faszerowanie hormonami, czesto "na zapas". Byc moze wynika to z
            faktu, ze w naszym kraju ogromna role odgrywa kosciol i gdzie sie
            nie ruszyc, znajdziemy obroncow zycia poczetego.
            Mysle, ze na Zachodzie inaczej podchodzi sie do faktu bycia w ciazy.
            Przez pierwsze tygodnie daje sie szanse samej naturze, ktora ma
            mozliwosc ewentualnej eliminacji wadliwych, czy slabszych
            genetycznie zarodkow/plodow.
            W Polsce czesto kobieta w ciazy, gdy tylko wie, ze w niej jest,
            korzysta z L4. Wcale nie dlatego, ze sa ku temu jakies wskazania i
            co chwila biega do laboratorium z kolejnymi badaniami.
            • makwalz Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 09:35
              wiesz z tym L4 to nie do końca tak jest. przyznam że ja mam dosyc słuchania że
              ciąża to nie choroba...nie jest to choroba-rzeczywiście ale jest stanem
              odmiennym, i każda kobieta inaczej się w tym stanie czuje. dla mnie nie było
              przyjemnością siedzenie za biurkiem gdzie non stop ktoś coś potrzebował z
              ciągłymi mdłościami i zawrotami głowy, a przy końcu ciąży z ciągle podwyższonym
              cukrem przez stres. do lekarza chodziłam ile trzeba było, robiłam mnóstwo badań
              - i to nie z myślą, że kościół, że to czy tamto ale z myślą o dziecku by mu nie
              zaszkodzic. Moja szwagierka też jest w ciązy która jest prowadzona w Anglii i co
              przyjeżdża do Polski to od razu śmiga do ginekologa. A jak komuś nie pasuje
              prowadzenie ciąży u jednego lekarza który ciągle goni kobietę na badania, to
              wystarczy zmienic lekarza ( są w Polsce i tacy którzy też nie widzą potrzeby
              badań np na toksoplazmozę czy cukrzycę....a podobna cukrzyca nie leczona w ciąży
              daje większe prawdopodobieństwo że za kilka lat pojawi się cukrzyca typu IIsad((
              • aleksandra1977 Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 09:42
                makwalz napisała:

                > wiesz z tym L4 to nie do końca tak jest. przyznam że ja mam dosyc
                słuchania że
                > ciąża to nie choroba...

                Nie kwestionuje L4 jesli sa wskazania, czy samopoczucie nie pozwala
                na dotychczasowe wykonywanie pracy, czy innych obowiazkow.
                Chodzi mi o taka sytuacje, gdy L4 dostaje sie tylko z faktu bycia w
                ciazy, bo tak bedzie lepiej, bo nie bedzie musiala wstawac rano do
                pracy, bo sobie w domu posiedzi...
              • robin2510 Re: wilma 04.06.09, 09:48
                Już jakiś czas temu oglądałam program , w którym pokazywano ze Skandynawia ma
                najwyższy współczynnik chorych dzieci tzn, upośledzonych umysłowo, z porażeniem
                i innymi wadami. Generalnie program głównie traktował o takich a la 'wioskach"
                czy osiedlach z domami dla takich dzieci a potem dorosłych w których tacy ludzie
                żyją na co dzień, uczą się , przygotowują do danego zawodu itp. Dodatkowo
                mówiono , że socjal w tym państwie i opieka jest na wysokim poziomie również
                pomoc samego państwa dla chorych dzieci/dorosłych jest daleko idąca. Mimo że
                program był o tym czym wyżej napisałam, to wspomniano właśnie jakie mogą być
                przyczyny np. brak dodatkowych badań, rzadkie robienie usg itp.

                No i jeszcze jedno czy też Szwecja, Dania , Norwegia nie przyjmują z otwartymi
                ramionami polskich lekarzy????? dużo moich znajomych w tym zawodzie przeniosło
                się właśnie do Skandynawii bo brakuje dobrych lekarzy no i płace sa bardzo wysokie.
                • wilma.flintstone Re: wilma 04.06.09, 10:29

                  Nie znam tych danych, ale nie bardzo rozumiem z czego mialyby one
                  wynikac. Toksoplazmoza moze powodowac uposledzeni umyslowe,
                  aczkolwiek czytalam ze w Skandynawii zdarza sie ona kilkakrotnie
                  rzadziej niz gdzie indziej, bo klimat tu nie ten. Rozyczka w Szwecji
                  w zasadzie nie istnieje, bo sie na nia szczepi wszytskich od 35 lat
                  (a jak bylam ostatnio w PL to znajoma mojej mamy miala rozyczke),
                  cytomegalia - kompletnie nie rozumiem szalu badan na jej
                  przeciwciala, skoro sie tego nie da w zaden leczyc; badania
                  genetyczne dostepne dla wszystkich plus legalna aborcja w razie wad
                  plodu bez koniecznosci negocjacji z ksiedzem, no i jeszcze, jak juz
                  ktos wspomnial, naturalna eliminacja zarodkow z wadami poprzez nie
                  podtrzymywanie zagrozonych ciaz hormonami. Nie wiem wiec z jakich
                  przyczyn ten odsetek dzieci chorych umyslowo mialby tu byc
                  najwiekszy.

                  Jesli chodzi o lekarzy, tu tutejszy system od kandydata na studia
                  medyczne wymaga najwyzszych ocen ze WSZYSTKICH przedmiotow w szkole
                  sredniej, wiec niestety malo kto sie na takie studia dostaje.
                  Wlasnie dlatego skandynawscy lekarze zarabiaja krocie i np. ciazami
                  zajmuja sie polozne, bo ginekolodzy nie maja potrzeby otwierania
                  prywatnych gabinetow i macania ciazowych szyjek. I dlatego, poniewaz
                  tak trudno zostac lekarzem, poszukuje sie lekarzy z innych krajow.
                  Paradoks, ale tak jest. Jednak nawet swietny polski ginekolog
                  przyjechawszy tutaj nie bedzie prowadzil ciaz ani zlecal nikomu
                  badan na toxo czy usg co miesiac, bo ubezpieczenie za to po prostu
                  nie zaplaci. Tak wiec Twoja hipoteza ma kilka dziur.
                  • Gość: rob in2510 Re: wilma IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.09, 10:57
                    ja nie stawiam hipotezy tylko pisze że dość dawno temu oglądałam program
                    nakręcony przez Szwedów nie Polaków, nie wiem jak tam jest faktycznie ale chyba
                    bzdur by nie nakręcali. Szkoda ze nie pamiętam tytuły ale leciał na TVP 2.
                    • wilma.flintstone Re: wilma 04.06.09, 11:04

                      Mialam na mysli Twoje hipoteze, ze poszukuje sie w Skandynawii
                      polskich lekarzy, ze niby tacy lepsi niz lokalni. Moze i lepsi, ale
                      przyjechawszy tutaj musza sie dostosowac do tutejszych procedur, bo
                      panstwo nie zaplaci za tysiace badan miesiac w miesiac dla kazdej
                      ciezarnej. A prywatnych laboratoriow tu - niet.

                      Jesli o program chodzi - czy bylo w nim powiedziane z jakich
                      powodow Skandynawia ma ten wysoki odsetek dzieci uposledzonych?
                      • Gość: robin2510 Re: wilma IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.09, 11:11
                        coś o liczbach mówili ale nie pamiętam ile to było.
                        • wilma.flintstone Re: wilma 04.06.09, 11:15

                          Pytalam o powody, nie liczby. Czy to z powodu kiepskiej opieki
                          ginekologiczno-polozniczej tak sie dzieje?
                          • Gość: robin2510 Re: wilma IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.09, 11:46
                            nie podali że na 100% powodem jest kiepska opieka ginekologiczna , całości nie
                            oglądałam ale w tych fragmentach co widziałam to mówili że BYĆ MOŻE zwiększona
                            ilość usg w ciąży, szczegółowsze badania z krwi coś by dało. Generalnie o
                            badaniach z tego co ja oglądałam to była tylko kilka chwil reszta programu była
                            o pomocy upośledzonym.
                            • Gość: ingrid Re: wilma IP: *.bb.online.no 04.06.09, 12:35
                              Mnie się wydaje, że przyczyną tych chorób jest podłoże genetyczne, a ściślej mówiąc zawężona pula genowa prowadząca do chowu wsobnego. Kto był w Skandynawii, a zwłaszcza w Norwegii- wie jakie panują tam warunki geograficzne. Trudno się dziwić, że ludzie pobierali się i płodzili dzieci w obrębie jednej osady. Na dobre im to nie wyszło. Teraz chętnie przyjmują azylantów, aby rozrzedzić krew smile (oczywiście mają ku temu dodatkowo możliwości finansowe.
                              • wilma.flintstone Re: wilma 04.06.09, 12:44
                                Gość portalu: ingrid napisał(a):

                                > Mnie się wydaje, że przyczyną tych chorób jest podłoże genetyczne,
                                a ściślej mó
                                > wiąc zawężona pula genowa prowadząca do chowu wsobnego.

                                Cos wtym jest. W rodzinie mojego meza jest chlopak z niezwykle
                                rzadka choroba genetyczna. Poczytalam sobie troche na ten temat i
                                okazuje sie, ze zeby sie z tym syndromem urodzic, to trzeba zeby
                                oboje rodzicow bylo zdrowymi nosicielami wadliwego genu
                                takze odziedziczonego po swoich rodzicach. Teoretycznie - jakie jest
                                prawdopodobienstwo ze sie dwie takie osoby odnajda? No ale jak
                                chlopak pochodzi z polnocy Szwecji, gdzie sie tam kuzyn z kuzynka
                                zenil, bo nikogo innego nie bylo, a jego rodzice to sasiedzi zza
                                miedzy, to coz...

                                To samo zreszta dotyczy wygladu zewnetrznego - czemu Slowianki, a
                                zwlaszcza Polki i Rosjanki sa uwazane za tak atrakcyjne? Ano jednym
                                z powodow jest to, ze nie bylismy rozpieszczani izolacja od swiata
                                zewnetrznego, ciagle wojny, tranzyt itd. zrobily swoje i geny sie
                                wymieszaly tworzac kobiety urodne.
                                • memphis90 Re: wilma 09.06.09, 20:56
                                  Teoretycznie - jakie jest
                                  > prawdopodobienstwo ze sie dwie takie osoby odnajda?
                                  Statystycznie każdy z nas jest nosicielem 8 chorób uwarunkowanych
                                  genetycznie, dziedziczonych w opisany przez Ciebie sposób. Genów mamy
                                  30 tyś, więc ryzyko, że się spotkają dwaj nosiciele tego samego genu
                                  istnieje- a szczególnie w zamkniętych populacjach. Wszystkie dzieci
                                  mają przecież skryning w kierunku np. fenyloketonurii czy
                                  galaktozemii- chorób genetycznych, są one częstsze niż się wydaje.
                  • Gość: izazdo na cholere medycyna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 18:00
                    > naturalna eliminacja zarodkow z wadami poprzez nie
                    > podtrzymywanie zagrozonych ciaz hormonami


                    Jesli zarodek ma wady, to zadne hormony ciazy nie podtrzymaja. Hormony (scislej:
                    progesteron) pomagaja wtedy, kiedy to organizm matki ma problemy - np. szyjka za
                    wczesnie sie rozwiera albo macica reaguje histerycznie na obecnosc prawidlowego,
                    zdrowego zarodka. Oczywiscie, mozna wyjsc z zalozenia, ze selekcja naturalna
                    powinna dzialac, ale w takim wypadku nalezy rowniez zaprzestac ratowania
                    wczesniakow (jak przezyje bez inkubatora, to przezyje, a jak nie, to natura tak
                    chciala), przeszczepow narzadow, operacji, leczenia miazdzycy, cukrzycy itp.
                    itd. To w koncu tez selekcja naturalna - jak ktos ma zdrowe geny, to w zdrowiu
                    dozyje 100, a jak ma chore, to niech kipnie po 40, na cholere pchac w niego
                    inhibitory ACE, sartany, statyny, beta-adrenolityki i Bóg wie co jeszcze przez
                    kilkadziesiat lat? A juz absolutnie nie nalezy leczyc poważnie chorych, ktorzy
                    jeszcze sie nie rozmnozyli, niech sie przekreca i nie sieją dalej wadliwych genów.

                    Ach, no tak - zarodkiem juz sie nigdy nie bedzie, ale na cukrzyce czy zapalenie
                    wyrostka to zawsze mozna zachorowac...

                    • wilma.flintstone Re: na cholere medycyna? 04.06.09, 18:16

                      Problem w tym, ze nie ma zadnych badan ktore potwierdzalyby
                      skutecznosc progestoronu zanim podtrzymywanie ciazy przejmie
                      lozysko. Byla o tym kiedys dyskusja na CiP i okazuje sie, ze wiele
                      dziewczyn nawet w Polsce nie dostaje zadnych lutein, bo lekarze nie
                      maja przekonania co do ich skutecznosci. Za to liczba pan jedzacych
                      hormony "na wszelki wypadek" jest porazajaca.
                      • Gość: izazdo Re: na cholere medycyna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 19:54
                        Po pierwsze: to, ze nie ma badan, to nie znaczy, ze to jest nieskuteczne.
                        Praktyka kliniczna to tez rodzaj testów, a publikacje naukowe często dotyczą
                        analizy wyników uzyskanych niejako przy okazji.

                        Po drugie: progesteron zapisuje sie (dopochwowo) w roznych celach, na przyklad
                        przy otwierajacej sie przedwczesnie szyjce. Lozysko wtedy nie ma nic do rzeczy,
                        w takiej sytuacji bierze sie progesteron az do 34-37 tygodnia.

                        Mi po luteinie zamknela sie szyjka rozwarta na palec od 20 tygodnia. A poniewaz
                        mialam silne skurcze, moglo sie skonczyc urodzeniem wcześniaka niezdolnego do
                        przeżycia. A tak za miesiac rodzę synka (z USG wiadomo, że zdrowy), którego
                        mogłoby nie być, gdyby nie czujność mojej lekarki. Mnie zresztą też mogłoby nie
                        być. Z wierzchu byłam kompletnie zdrowa, ale zleciła mi "nadprogramowe"
                        oznaczenie D-dimerów. Wynik 3-5 razy ponad górną granicę normy, natychmiastowa
                        hospitalizacja na kardiologii w celu poszukiwania zakrzepów i heparyna w brzuch
                        do konca ciazy. Gdyby nie jej przeczucie, mogloby dzisiaj nie być albo mnie,
                        albo Bąbla.
                        • wilma.flintstone Czyli jaki wniosek? 05.06.09, 09:42


                          Polskie poloznictwo i ginekologia sa na najwyzszym swiatowym
                          poziomie, a reszta powinna sie od naszych lekarzy uczyc jak
                          prowadzic ciaze?
                          • Gość: izazdo wniosek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.09, 14:12
                            wniosek jest taki, że dylemat: podtrzymywać ciążę czy nie to nie jest dylemat
                            naukowy tylko filozoficzno-etyczny i finansowy. To kwestia kasy i hierarchii
                            wartosci. Jesli wartoscia nadrzedna jest dobrostan psychyczny kobiety, ktora
                            zaszla w upragniona ciaze po dlugim czasie staran badz leczenia lub z innego
                            powodu bardzo chce donosić tę ciążę (bo np. mąż umarł i drugiego podejscia nie
                            bedzie), to podtrzymuje sie ja wszelkimi mozliwymi metodami. A jesli wartoscia
                            nadrzedna jest wzmocnienie populacji przez eliminacje z rozrodu kobiet
                            niezdolnych do samoistnego donoszenia ciazy poprzez "zdanie sie na nature" to
                            ciazy sie nie podtrzymuje.

                            IMHO rzecz rozbija sie tez o pieniadze: jesli pacjentka w ciaze zaszla
                            spontanicznie, tylko ma problem z jej donoszeniem, to podtrzymywanie tej ciazy
                            bedzie kosztowac mniej niz leczenie ew. konsekwencji porodu przedwczesnego lub
                            wspomaganie rozrodu. Gdyby odpowiednio prowadzono ciąże, to nie trzeba by
                            wydawac tyle pieniedzy na ratowanie wczesniakow i in vitro, na co - jak zwrocono
                            w tym watku uwage - idzie na zachodzie masa kasy. NIe lepiej zdiagnozowac
                            niewydolnosc szyjki, zalozyc pessar i kazac pacjentce lezec, zeby donosila niz
                            ratowac 500-gramowego wczesniaka, ktoy moze miec cale zycie problemy ze zdrowiem?


                            • wilma.flintstone Re: wniosek 05.06.09, 20:19

                              Czyli wychodzi na to, ze Zachod marnuje pieniadze, zamiast je
                              oszczedzic podtrzymujac ciaze...Problem w tym, ze na Zachodzie
                              wiekszosc lekarzy jest zgodna, ze progesteron NIE dziala
                              podtrzymujaco.

                              Co do polskiej dbalosci i dobrostan psychiczny kobiety w ciazy, to
                              wszystko fajnie, tylko szkoda ze konczy sie ona w momencie
                              przekroczenia przez nia progu porodowki.
                              • izazdo Re: wniosek 05.06.09, 23:21
                                > Problem w tym, ze na Zachodzie
                                > wiekszosc lekarzy jest zgodna, ze progesteron NIE dziala
                                > podtrzymujaco.

                                jesli zarodek jest walniety genetycznie, to rzeczywiscie progesteron nie
                                podtrzyma takiej ciazy, i to wlasnie o takich przypadkach mowia lekarze, ze jak
                                ma sie poronic, to i tak sie poroni. Ale jesli z zarodkiem wszystko ok, tylko
                                organizm matki nie produkuje wystarczajacej ilosci progesteronu to suplementacja
                                progesteronu pomoze.

                                Jakby progesteron nie dzialal podtrzymujaco na ciaze, to organizm ciezarnej by
                                go nie produkowal.
          • Gość: ingrid Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.bb.online.no 04.06.09, 12:28
            Mnie się wydaje, że w Polsce jednak nieco pomija się fakt, że ciąża to nie
            choroba, a fizjologia. W innych krajach nie wykonuje się tylu badań co w Polsce,
            ale nie oznacza to, że nie wykonuje się ich u kobiet z grupy ryzyka. Byłam pod
            opieką lekarza ogólnego i położnej w trakcie ciąży i nie narzekam. Sama
            poprosiłam o badanie na toksoplazmozę- bez problemu mi je wykonano, mimo że nie
            robią tego standardowo gdyż nosicielstwo u zwierząt jest tu bardzo niskie.
            Miałam jedno USG, nie miałam testu glukozowego, nie byłam badana
            ginekologicznie- tylko tuż przez porodem. Zawsze mierzono mi ciśnienie, badano
            tętno dziecka dopplerem, sprawdzano czy nie mam opuchlizny oraz mierzono
            wielkość macicy i określano położenie płodu- ręcznie przez powłoki brzuszne.
            Badania na początku: grupa krwi, hemoglobina, HIV, różyczka- dla pewności.
            Później jeszcze tylko 2 razy hemoglobina- z krwi pobranej z palca- to wszystko.
            Tydzień po terminie (chodzi o datę wyznaczoną wg OM lub USG) to wciąż ciąża
            terminowa- a nie patologia jak w Polsce.
            Myślę, że polscy lekarze mogą być nieco znudzeni "normalnymi" ciążami- w końcu
            ich uczono do radzenia sobie z czymś więcej niż tylko zwykłą fizjologią.
            Natomiast położne świetnie się do tego nadają- i dodatkowo mogą kobiecie
            poświęcić więcej czasu, porozmawiać, choćby o karmieniu piersią -co uważam za
            istotne na etapie ciąży.
            Natomiast wydaje mi się również, że niektóre Polki przeżywają rozczarowanie
            służbą zdrowia w innych krajach, bo przyzwyczajone są to tego, aby się nimi
            "zajmować", badać je- wówczas mają wrażenie że ktoś o nie dba. Gdy ja
            opowiadałam moim znajomym o tym, jak prowadzi się ciążę w Polsce to zwykle się
            dziwili i pytali, "ale po co to wszystko? Czy kobiety w Polsce są bardziej
            chorowite? Czy ich ciąże są zagrożone?" Także punkt widzenia zależy od punktu
            siedzenia smile Poza tym badania kosztują. Dlatego na Zachodzie bardziej szanuje
            się pracę tych i tak obciążonych specjalistów. Zostaje też więcej pieniędzy na
            sytuacje będące zagrożeniem życia i rozwój badań.
            PS. To fakt, że na Zachodzie ratują ciążę dopiero po 12 tyg. Ale również jeśli
            masz problemy z płodnością to przysługuje jedno darmowe in vitro.
            • Gość: ingrid Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.bb.online.no 04.06.09, 12:38
              Oczywiście co wizytę miałam badanie moczu na obecność cukru, bakterii i białek.
            • Gość: ingrid Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.bb.online.no 04.06.09, 13:30
              à propos Szwecji- zaoszczędzone na badaniach ciężarnych pieniądze mogą być
              przeznaczone na ratowanie np. wcześniaków. Czy Polska może się tym pochwalić?
              news.bbc.co.uk/2/hi/health/8078911.stm
              • Gość: Wilma F. Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.english.su.se 04.06.09, 13:45

                Ano wlasnie, tutaj wychodzi sie z zalozenia, ze (moze brzmi to
                brutalnie nieco), ciezkie pieniadze jakie panstwo musialoby placic
                za np. sprawdzenie tysiacom ciezarnych toksomplazmozy po to, zeby
                wykryc pare przypadkow rocznie, lepiej spozytkowac na cos innego. A
                w Polsce wszyscy biegaja prywatnie, mimo ze mozna i bez tego. Tyle,
                ze potem sie okazuje ze niektore laski z UK czy z Irlandii co pare
                tygodni wsiadaja w samolot, coby sobie w kraju badania zrobic, bo na
                CiP-ie strasza...wink
                • memphis90 Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 20:58
                  > Ano wlasnie, tutaj wychodzi sie z zalozenia, ze (moze brzmi to
                  > brutalnie nieco), ciezkie pieniadze jakie panstwo musialoby placic
                  > za np. sprawdzenie tysiacom ciezarnych toksomplazmozy po to, zeby
                  > wykryc pare przypadkow rocznie, lepiej spozytkowac na cos innego.
                  Na przykład na pzewlekłe leczenie toxo wrodzonej wink Swoją drogą takie
                  samo podejście jest w Rosji czy na Ukrainie, gdzie nie robi się w
                  ogóle skryningu noworodkowego- tylko nie do końca wiadomo, na co idą
                  "zaoszczędzne" pieniądze uncertain
            • corneliss Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 18:23
              bardzo podobnie do tweojego opisu jest w holandii, zarowno pod wzgledem ubogiego genotypu i powiklan z tym zwiazanych (sytuacja gdy ludzie zenili sie w bliskim pokrewienstwie miala miejsce jeszcze w latach 60/70), jak i pod wzgledem tego ze nie medykalizuje sie tak ciazy jak w Polsce
              to samo minimum badan, te dostepne finansowane z ubezpieczenia, te ponadobowiazkowe np. trippletest finansowane w wiekszosci w przypadku kobiet po 35 r.z.
              tak samo wiekszosc pieniedzy idzie na ratowanie wczesniakow i leczenie nieplodnosci, jak rowniez na finansowanie szczepien (tu szczepienia sa obowiazkowe DKTP, HiB, meningokoki, pneumokoki i pare innych, gdzie w PL zaplacic musialabym z wlasnej kieszeni.
              Opieka poloznej w prawidlowej ciazy jest wystarczajaca, co innego gdy ciaza jest z komplikacjami, zagrozona lub mnoga wtedy przechodzi sie pod opieke ginekologa

              co innego zas opieka ginekologiczna jako taka i dostepnosc takich badan jak chocby zwykla cytologia, usg piersi (przy kazdej wizycie raz na pol roku robie te badania w PL) nie jest dostateczna, stad dosc duzy procent poznego wykrywania raka szyjki macicy czy nowotworu piersi
    • akinom1205 Re: Ciąża w Anglii 04.06.09, 09:43
      Ja rodziłam w Anglii i jestem ogólnie bardzo zadowolona. Miałam
      ciążę raczej bezproblemową - cały czas pod opieką położnej (nie
      lekarza ginekologa). Za każdym razem miałam badany mocz na cukrzycę
      i chyba 3 lub 4 razy krew (na wirusa HIV też), jednakże za każdym
      razem miałam prawo odmówić tych badań (z tego, co słyszałam dużo
      kobiet nie chce mieć badanej krwi orzy drugim dziecku - uważa to za
      niekonieczne). USG było standarodowe 2 razy - te pierwsze, zazwyczaj
      około 10-ego tyg ciąży oraz około 20 tyg.
      Pod koniec ciąży, położną zaniepokoiła wielkość mojej macicy. Mój
      problem nie został zlekceważony - natychmiast odesłała mnie do
      szpitala - tam miałam zrobione dodatkowe usg, badania krwi i miałam
      konsultację ginekologiczną (pierwszą w całej ciąży o pierwsze
      badanie ginekologiczne). Okazało się, że prawdopodobnie będę miałą
      dużą ciążę, no i się spytali, czy chę spróbować urodzić sama, czy
      też mamy mówić o cesarce - warto wspomnieć, że ja za duża to nie
      jestem - jedyne mert sześćdziesiąt i nie za duża waga, także
      podejrzewali, że sobie nie poradzę. No ale ja wyraziłam zgodę na
      poród normalny, czego żałuję po dziś dzień, bo zakończył się na
      kleszczach - po dwóch godzinach prób wypchnięcia małej, poddałam się
      i nie dałam rady. Miała 3790g. Nacięcie, które trzeba było
      przeprowadzić, czuję po dziś dzieńsad
      Nie wiem, jak inne dziewczyny rodzące w Anglii, ale ja miałam bardzo
      dobrą opiekę i urodziłam zdrowiutką dziewczynkę bez tych wszystkich
      badań przerowadzanych w Polsce. Ciężko mi powiedzieć, co by by ło,
      gdybym miała ciążę z większymi komplikacjami, ale nie sądzę, aby
      takie kobiety były zaniedbywane.
      • akinom1205 Re: Ciąża w Anglii P.S. 04.06.09, 09:47
        Zapomniałam wspomnieć, iż tu pójście na zwolnienie w ciąży nie jest
        powszechnie akceptowane - ja przeszłam na urlop macierzyński miesiąc
        przed porodem, aby odpocząć, tak to pracowałam do końca. Przysługuje
        mi 9 płatnych m-cy urlopu (jednakże marnie płatnych). Lekarze bardzo
        niechętnie wysyłają kobiety ciężarne na zwolnienia.
        • makwalz Re: Ciąża w Anglii P.S. 04.06.09, 10:01
          he he he , 9 miesięcy to nie 4 miesiące jak tutaj sad
        • wilma.flintstone Re: Ciąża w Anglii P.S. 04.06.09, 10:35
          akinom1205 napisała:

          > Zapomniałam wspomnieć, iż tu pójście na zwolnienie w ciąży nie
          >jest powszechnie akceptowane - ja przeszłam na urlop macierzyński
          >miesiąc przed porodem, aby odpocząć, tak to pracowałam do końca.
          >Przysługuje mi 9 płatnych m-cy urlopu (jednakże marnie płatnych).
          >Lekarze bardzo niechętnie wysyłają kobiety ciężarne na zwolnienia.


          W Szwecji to samo - ja tez bede musiala wczesniej pojsc na
          macierzynski, jednak mam go az 435 dni, wiec raczej sporo (plus maz
          chyba 3 miesiace). Na poczatku bylam na zwolnieniu z powodu wymiotow
          i totalnego zmeczenia, ale po 3 tygodniach musialam juz wrocic do
          pracy. Pracuje przed komputerem calymi dniami i nikt mi nigdy nie
          pwoiedzial, ze to moze szkodzic. W PL przepis jest podobno taki, ze
          tylko 4 godziny dziennie (co z surfowaniem w necie? big_grin). Wiec ja sie
          naprawde pytam o co w tym wszytskim chodzi, zwlaszcza ze moja ciaza
          prowadzona w Polsce w 1992 r. wygladala podobnie jak tu (z ta
          roznica, ze w kraju badano mnie palpacyjnie)?
          • aleksandra1977 Re: Ciąża w Anglii P.S. 04.06.09, 10:53
            mysle, ze ten ciagly nadzor nad przebiegiem ciazy w Polsce, wynika z
            tego, ze same pacjentki domagaja sie takiego traktowania. Bo jak
            lekarz zleci kolejne badanie w laboratorium, da nastepna recepte,
            wysle na n-te z kolei USG, to postrzega sie go jako specjaliste
            znajacego sie na tym, co robi. Wiele moich kolezanek spodziewajacych
            sie dziecka dyskutuje miedzy soba o tym, jakie badania juz robilo.
            Jesli ktoras z nich nie ma jakiegos badania juz na swoim koncie, to
            biegnie i robi je na wlasne zyczenie, bo lekarz, ktoremu, podobno,
            ufa, na pewno cos przeoczy...
            • wilma.flintstone Re: Ciąża w Anglii P.S. 04.06.09, 11:10

              Ze w prywatnych gabinetach w PL interes sie kreci to jest oddzielna
              historia. Ale, jak wiedac, i u nas lekarze sie roznia opiniami:

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1144&w=96198982&a=96198982
              Ja, pod wplywem histerii na forum Ci... wymoglam na tutejszej
              pozloznej skierowanie mnie an tokso. Okazalo sie, ze majac 35 lat,
              zrac tatara cale zycie i wycierajac jablka w rekaw, nie mam
              pzreciwcial. Jakie jest wiec prawdopodobienstwo, ze to zlapie w
              czasie ciazy, myjac owoce, nie jedzac tatara i nie majac kota? A
              polozna mi powiedziala, ze w 25 letniej karierze zawodowej nie
              spotkala sie z ani jednym przypadkiem. Nie wiem wiec ile w tym
              wszytskim jest schizowania a ile rzeczywistej potrzeby.
              • Gość: Magda Re: Ciąża w Anglii P.S. IP: 193.138.241.* 05.06.09, 01:07
                Ja dopiero w ciąży dowiedziałam się, że w ogóle istnieje coś takiego jak
                toxoplazmoza i cytomegalia... 29 lat żyłam w nieświadomości i nie powiem, że mi
                źle było.
                • Gość: pomidorekk Re: Ciąża w Anglii P.S. IP: *.aster.pl 05.06.09, 10:26
                  bo dopiero w ciąży obie te choroby mają dla kobiety znaczenie.
                  Nosicielstwo nie jest niebezpieczne o ile właśnie nie jesteś w ciąży.
      • makwalz Re: Ciąża w Anglii 04.06.09, 09:59
        ciąże bez komplikacji zawsze są raczej poprowadzone dobrze...
    • Gość: aga Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.cable.smsnet.pl 04.06.09, 10:03
      no niby europa zachodnia nie wymarła, ale gdy mieszkałam w irlandii, nie było
      dnia zeby nie widziec praru osób z dzieckiem chorym , niepełnosprawnym, naprawde
      • Gość: ingrid Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.bb.online.no 04.06.09, 12:45
        Irlandia to wyspa z zawężoną pulą genową- nie to co my - ludy otwartej Eurazji- mieszającej się od imperium Czyngis Chana aż po Wybrzeże Atlantyku. Poza tym tam niepełnosprawni żyją w społeczeństwie, na ulicach- u nas raczej w domowym zaciszu. Nie oznacza to, że u nas wszyscy są w pełni zdrowi.
        • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 12:46
          Gość portalu: ingrid napisał(a):

          > Poza tym tam niepełnosprawni żyją w społeczeństwie, na ulicach- u
          >nas raczej w domowym zaciszu.

          Otoz to.
    • pola.cocci Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 10:46
      mi sie wydaje, ze przesada w zadna strone nie jest dobra: nie nalezy
      ciaza straszyc mlodych dziewczyn i zbytnio jej medykalizowac, ale
      nie nalezy tez zupelnie sie nia nie interesowac i nie robic
      podstawowych badan

      ja ciaze mialam prowadzona we francji i jestem b. zadowolona:
      mialam 3 usg i 2 morfologie (raz z glukoza) + co miesiac poziom
      przeciwcial toksoplazmozy
      wizyty co miesieczne kontrolne mialam do 6. m u lekarza ogolnego
      potem u poloznej, nic szczegolnego: bicie serca, stan szyjki, waga,
      cisnienie, na koncowce, przed porodem badanie na obecnosc bakterii
      (do tej pory nie wiem jakich) i to chyba wszystko... taka jest
      podstawa
      a i jeszcze jest test z krwi w 14-18 tyg. na prawdopodobienstwo wad
      wrodzonych, ja niestety mialam b. duze ryzyko i zdecydowalam sie na
      amniopunkcje (opieka b. dobra)
      porod wspominam super wraz z tygodniowym pobytem w szpitalu

      w polsce duzo zalezy od lekarza, bo ciaze sa prowadzone prywatnie,
      wiec pacjentka placi za wszystko, a lekarz zarabia, we francji nie
      ma prywatnej sluzby zdrowia wiec wszystko odbywa sie standardowo: do
      6. m wszystko jest platne od 6. m 100% bezplatne (nawet dentysta)
      • Gość: robin2510 Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.adsl.inetia.pl 04.06.09, 11:10
        ja nie wiem mieszkam w Polsce i lekarza mam Polaka ale pierwsze badanie
        ginekologiczne na fotelu miałam w 16 tc, potem w 22 tc czyli na kolejnej
        wizycie, okazało się że mi się skraca szyjka przez bóle brzucha jak na @ (ale
        nie skurcze H-B!!!), lekarz nic nie zalecił tylko w razie najwyższej
        konieczności i jak już będzie mnie mocno bolało to mam wziąć no-spę. Badanie
        ogólne krwi i moczu co 2 miesiące robię, usg mam co wizytę ale tylko po to aby
        określić wielkość dziecka (zalecenia po pierwszej ciąży). Miałam raz badanie na
        WR, , cytologię , glukozę teraz mam zrobić tylko na żółtaczkę. Nic więcej ,
        żadnych dodatkowych badań nie zalecił. Sama jedynie sobie zrobiłam płatnie w I
        tr badanie na toxoplazmozę, które pokazałam położnej i ta wpisała w kartę. Wynik
        jest taki ze nie miałam styczności ale lekarz nie zalecił kontroli w kolejnych
        trymestrach. Aaaa i byście widziały moją kartę ciążową, to szczerze jest
        bardziej pusta niż wypełniona. Jestem w 33tc. Wizytę następną mam jak będę w
        okolicach 37 tc i podejrzewam że to będzie ostatnia wizyta , nie chodzę co
        miesiąc a co ok 6 tyg nawet w końcówce ciąży lekarz nie kazał przychodzić co 2
        tyg. Więc jakoś nie widzę aby polski lekarz nade mną się trząsł i zalecał szereg
        badań.
    • porzeczka_mocna Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 11:27
      Wilma, przede wszystkim nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy. Na CiPie większość
      dziewczyn chodzi do ginekologa prywatnie. A prywatnie jak to prywatnie - lekarz
      z przyjemnością zleci milion badań usg, bo mu za to pacjentka zapłaci ciężkie
      pieniądze. Chętnie zleci tonę innych badań, w końcu to ciężarna za to zapłaci,
      więc czemu nie?

      Polki, które mieszkają za granicą i krytykują tamtejszych lekarzy za kiepskie
      prowadzenie ciąży, i które przyjeżdżają na badania do ginekologa w Polsce,
      korzystają tutaj z prywatnych wizyt. I znowu wszyscy robią ten sam błąd -
      porównują prywatne wizyty u ginekologa w Polsce z wizytami u ginekologa za
      granicą "na ubezpieczenie".

      Jeśli ciąża będzie prowadzona w Polsce "na NFZ", a ciężarna nie będzie objęta
      żadnym specjalnym programem (jak np. "mama, zdrowie i ja" w Warszawie), to:
      -nie będzie miała robionych badań w kierunku toksoplazmozy i cytomegalii;
      -przy zdrowej, niepowikłanej ciąży będzie miała 3 USG (albo i mniej, jeśli
      lekarz "nie będzie widział takiej potrzeby");
      -nie będzie miała co miesiąc badań typu mocz, morfologia tylko rzadziej;
      - cukier będzie miała badany dwa razy albo i nie (chyba, że lekarz stwierdzi że
      kobieta jest z grupy ryzyka).
      - nie będzie co miesiąc badana na fotelu;
      -może nawet nie mieć zrobionego posiewu pod koniec ciąży - mimo że większość
      szpitali żąda takiego badania przy przyjęciu do porodu.
      Może też nie mieć różnych innych badań które zleca lekarz prywatny, a o
      istnieniu których nie mam pojęcia, bo w ciąży chodziłam do ginekologa tylko
      "państwowego", a Ci... czytałam rzadko. Żeby nie było, że nasza państwowa służba
      zdrowia jest byle jaka - w przychodni spotkałam dziewczynę po poronieniach, w
      zagrożonej ciąży, i ona miała robione np. USG dużo częściej, bo w jej przypadku
      była taka potrzeba.
      • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 11:39

        No i takie glosy jak Twoj juz slyszalam i jesli sa one prawda, to
        wychodzi na to, ze w szale toksoplazmowo-cytomegaliowo-
        ultrasonograficznym chodzi glownie o pieniadze. A jesli tak to jest
        to troche smutne...sad

        Sens badan palpacyjnych tez mnie zastanawia, bo czytalam ze wg
        nowych badan macanie szyjki wartosc diagnostyczna ma niewielka i ze
        moze spowodowac poronienie. Wlasnie dlatego lekarze na Zachodzie od
        tego odeszli (a moja tutejsza tesciowa mi mowila, ze jak 36 lat
        temu byla w ciazy z moim mezem, to tez jej tam sprawdzali). Laski na
        forum CiP (hehe, automat wycina "P" z nazwy big_grin) twierdza, ze inaczej
        szyjki nie da sie sprawdzic. I badz tu madra, no....
        • makwalz Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 11:58
          jedyny wniosek z tej dykusji to chyba..nie chcesz to sie nie badaj , bo to słuzy
          tylko portfelom prywatnych lekarzywinkkażdy robi wg własnego uznania
        • Gość: Pomidorek Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.aster.pl 04.06.09, 12:01
          z tym szałem toksko to bym nie przesadzała. Moja siostra nie miała
          zleconego badania i okazało się że z powodu świeżego zarażenia toxo
          ciąża obumarła w 14 tygodniu. Gdyby miała zlecone badanie i podane
          leki być może udałoby się ciąże uratować.
          • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 12:37
            Gość portalu: Pomidorek napisał(a):

            > z tym szałem toksko to bym nie przesadzała. Moja siostra nie miała
            > zleconego badania i okazało się że z powodu świeżego zarażenia
            toxo
            > ciąża obumarła w 14 tygodniu. Gdyby miała zlecone badanie i podane
            > leki być może udałoby się ciąże uratować.

            Tak, ale z tego co wiem sa to niezwykle rzadkie przypadki. Czesto
            toksoplazmoza w ciazy w ogole nie przechodzi na plod.

            Nie wiem jak jest naprawde, czy rzeczywiscei racja lezy po stronie
            badajacych sie co miesiac, ale wniosek kolezanki powyzej pt. "jak
            nie chcesz to sie nia badaj" moglam sobie juz dawno wyciagnac sama.
            Mnie chodzilo o rozstrzygniecie gdzie lezy prawda. Nie wiem jednak
            czy to sie uda.
            • pola.cocci Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 14:29
              mnie sie wydaje, ze chodzilo ci glownie o to zeby podkreslic, ze za
              granica jest lepiej niz w PL, a to nie musi byc prawda, wszystko
              zalezy od b. wielu czynnikow, jak ktos lubi sie badac co tydzien i
              wtedy ma spokojna glowe, jego sprawa
              wiadomo, zeby z lekami nie przesadzac, ale nie sadze, zeby lekarze
              podawali leki dla zabawy i bez potrzeby
              usg? - nie stwierdzono jeszcze jednoznacznie szkodliwosci, wiec jak
              ktos sie nie boi to niech robi

              ja rodzilam za granica, moja siostra w PL 2 razy i obie jestesmy b.
              zadowolone, a kazdy ma do ciazy podejscie indywidualne i jego sprawa
              czy chce zeby traktowac to jak chorobe (bo sie boi i martwi) czy jak
              stan "normalny"
              • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 15:09
                pola.cocci napisała:

                > mnie sie wydaje, ze chodzilo ci glownie o to zeby podkreslic, ze
                >za granica jest lepiej niz w PL,

                No to mnie rozgryzlas. Gratuluje przenikliwosci i znajomosci
                psychologii ludzkich intencji (tusze iz nabyta na kursie
                korespondencyjnym).
              • marzenie36 Re: Skoro to forum eksperckie.... 04.06.09, 22:45
                Mnie sie wydaje ze wilma nie chciala podkreslic wyzszosci zagranicznej opieki
                lekarskiej nad polska,tylko dyskutujemy dlaczego tak jest w Polsce i chyba tylko
                w Polsce bo w innych krajach wyglada to inaczej.Ja mieszkam w USA i jestem w 31
                tg ciazy,jest to moja 1-sza ciaza a jestem po 35 rz.Czasami jak czytam
                wypowiedzi na tym forum to czuje sie jak babcia a mnie przyszla mama.Prowadzenie
                ciazy w moim stanie (pld carolina)wyglada podobnie jak w przypadku dziewczyn z
                poza granicami Polski.Nigdy nie bylam badana ginekolg.,nie mialam robionych
                testow krwi co miesiac.Wizyta wyglada tak ze bada mi wage,mocz,cisnienie
                pielegniarka potem przechodze do gabinetu gdzie lekarzgin w tej chwili slucha
                serduszka dziecka i mierzy mi brzuch .Potem prowadzi mnie do swojego gabinetu i
                pyta czy ja mam jakies pytania ,obawy .Omawia ze mna wyniki moczu i mierzenia i
                mowi co sie dzieje.Ostatnio mam podwyzszone cisnienie to mialam dodatkowe usg
                ale dzidzia rosnie prawidlowo i mnie uspokoila .Moje cisnie nie to rozpietosc od
                130 do 158 ale lekarka powiedziala ze jeszcze nie daje mnie na tabletki ,jak
                bede miala ponad160,170 to tabletki.Ogolnie opieka jest bardzo dobta i czuje sie
                bezpiecznie,tez sie zastanawiam czasami dlaczego w Polsce jest inaczej .
          • Gość: izazdo phi! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.09, 18:11
            > z tym szałem toksko to bym nie przesadzała. Moja siostra nie miała
            > zleconego badania i okazało się że z powodu świeżego zarażenia toxo
            > ciąża obumarła w 14 tygodniu. Gdyby miała zlecone badanie i podane
            > leki być może udałoby się ciąże uratować.


            Phi, co tam za problem, urodzi sobie nastepne.

            Sorry, to byla ironia, rzecz jasna. IMHO strata ciazy dla kobiety, ktora starala
            sie o dziecko (czesto dlugo) to tak ciezkie przezycie, ze skoro mozna mu
            zapobiec robiac badania diagnostyczne, to dlaczego nie? Badania diagnostyczne
            nie sa drogie, nawet robione prywatnie. Lepiej niech dziewczyna poroni, a potem
            od nowa sie stara? A jesli mlodziutka nie jest, czas ucieka i dziecka nie ma, to
            co? A moze wlasnie TO jest naciagactwo? Po co podtrzymywac ciaze, niech sobie
            roni w kolko, to lacznie wizyt bedzie wiecej, a może da się naciagnac na
            diagnostyke i leczenie nieplodnosci, a nawet in vitro?

            A jak dziecko urodzi sie z wrodzona toksoplazmoza czy rozyczka, to jeszcze i
            kolega pediatra zarobi, i rehabilitant...

    • ahhna Re: Skoro to forum eksperckie.... 05.06.09, 00:02
      Wbrew pozorom tych badań u lekarza państwowego nie jest tak dużo. Ja
      pierwszą ciążę z 1996 wspominam tak: 2 USG, ze 4 badania krwi i
      moczu, ze 2 badania palpacyjne czy jak to się tam zwie. 3 USG
      dopiero po terminie porodu. Nie pamiętam, czy toxo była, ale chyba
      nie. Teraz, będąc w ciąży, szłam programem "Mama zdrowie i ja" i tu
      jest tego więcej, ale normalnie obecnie doszło bodajże: cukier,
      toxo, jeszcze jedno USG, posiew pod koniec ciąży, po 35 roku
      bezpłatna biopsja do badań gen. Test podwójny czy potrójny nie jest
      bezpłatny w żadnym programie, niezależnie od wieku kobiety, a
      kosztuje majątek. Cytomegalii również nie ma w standardzie, w każdym
      razie mnie nie zlecono nawet w ww. programie. HIV jest tylko w ww.
      programie. Natomiast sama wpadłam na to, żeby zrobić badania
      tarczycowe (miałam pewne objawy niedoczynności, ale często choroby
      tarczycy przebiegają bez żadnych objawów) i Boga za to chwalę.
      Tajemnica chyba w podejściu do rzeczywistości: ja tam w tak ważnej
      kwestii wolę dmuchać na zimne. Niewiele mnie to kosztowało, a byc
      może dzięki temu dziecko mam zdrowe. Nie mówiąc o tym, że dzieki
      temu sama jestem teraz po stałą opieką endokrynologa i odczuwam tego
      dobrodziejstwo. Jeśli masz jakieś wątpliwości, a bywasz w Polsce, to
      po prostu zrób kilka dodatkowych badań. Kosztuje to grosze (poza
      testami genetycznymi), a chyba cię uspokoi. Nie mam pojęcia, jaką
      filozofią kierują się w Szwecji i np. w Anglii, ale jak daja mi za
      darmo możliwośc przebadania się, to się badam, bez histerii. Swoją
      drogą moja psiapsióła z Anglii mocno zdiwiona była nie tylko moimi
      badaniami w ciąży, ale także teraz badaniami mojego niemowlaczka, np
      przez ortopedę - w szoku była smile Pzdr.
      • szczur.w.sosie Re: Skoro to forum eksperckie.... 05.06.09, 00:26
        Rodziłam w UK.
        Najpierw nikt się mną nie interesował, bo nie było powodu, ja też nie zabiegałam
        o jakieś wizyty. Położna zachwycała się pomysłem porodu domowego i w ogóle
        fajnie było. Miałam chyba ze 2 razy badaną krew. Nie brakowało mi badań
        wewnętrznych i innych wątpliwych przyjemnościwink.
        Ale potem jak sprawy się pogorszyły, to widywałam różnych lekarzy i przeszłam
        mnóstwo badań.
        Jest profesjonalnie, wysoki standard, czysto, no i człowiek nie jest zostawiony
        sam sobie.
        • Gość: gosc Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: 94.78.138.* 05.06.09, 09:59
          Jestem zdania, że jak jest wszystko ok, to kobieta i za
          przysłowiowym stogiem siana urodzi zdrowe dziecko; bez lekarza,
          badań. Tylko skąd mamy wziąć tą pewność, że nasza ciąża będzie taka
          jakich zdecydowana większość, czyli bezproblemowa. Polska opieka
          ciążowa jednak daje możliwość wczesnego wykrycia pewnych
          nieprawidłowości przez te liczne badania właśnie. I jeśli w 90%
          badania nic nie wykryją (i niech te mamy się z tego cieszą), to być
          może w tych 10% pomogą maleństwu. Podejdźmy do tego w ten sposób, że
          badania nie zaszkodzą a mogą pomóc i to nic, że tylko jednej
          kobiecie na tysiąc.
          Koleżanka była w ciąży w UK i wszystko było ok; ciążę prowadziła
          położna. W 8 miesiącu zaczął boleć ją brzuch, miała skurcze i
          zadzwoniła do położnej strasznie wystraszona. POłożna kazała
          odpocząć, leżeć; nie widziała potrzeby pojechania do szpitala. W
          nocy było przeprowadzone cięcie w trybie nagłym. Na szczęście
          skończyło się dobrze.
          Nie ma co przeginać w żadną ze stron, ale dobra opieka w ciąży nie
          zaszkodzi. I naprawdę żadna z nas nie wie, czy nie będzie tą jedną
          na tysiąc, której te badania pomogą; jej i dziecku.
    • Gość: zwierzakowa Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.chello.pl 05.06.09, 11:28
      Jeśli chodzi o toxo i cytomegalie to są to badania które najlepiej zrobić
      planując ciąże, bo rzeczywiście cytomegalii się w ciąży nie leczy, a w
      przypadku toxo dowiesz się czy masz przeciwciała lub nie masz i powinnaś
      bardziej uważać.
      Możliwe tez że w krajach skandynawskich zagrożenie toxo jest dużo mniejsze. W
      Polsce jednak jest pełno kotów dziko żyjących , ludzie lubią sobie popielić w
      ogródku,a co niektórzy nie koniecznie kupują mięsa i jajka ze sklepu tylko od np
      rolnika ( rzadko bo rzadko ale zawsze).

      Ja osobiście czuję się przy takiej szczegółowej opiece bezpieczniejsza, ale
      pewnie jakbym żyła w innym kraju to bym się dobrze czuła z tam przyjętymi
      wzorcami smile .

      Co do reszty to może pani doktor się wypowie.

    • green_naranja Re: Skoro to forum eksperckie.... 05.06.09, 11:51
      To ja jeszcze dodam cos...ciaze prowadze w tej "nonszalanckiej" Anglii; wczoraj
      bylam na spotkaniu z polozna, ktora standardowo sprawdzila ewentualna obecnosc
      bialka w moczu, zmierzyla cisnienie, obmacala brzuch ( i zmierzyla) oraz
      ogolnie, pogadalysmy sobie.
      Pani zapytala mnie, o co chodzi z tymi polskimi lekarzami i potrzeba Polek do
      medykalizacji ciazy.

      Opisala mi przypadek innej swojej podopiecznej, rowniez Polki, ktora przyszla do
      niej przerazona, ze dziecko ma w wysokiej ciazy ciagle w pozycji posladkowej.
      I ze dowiedziala sie tego "dopiero!" od polskiego lekarza, do ktorego poszla na
      wizyte wlasnie prywatnie. Lekarz ow stwierdzil, ze dziecko sie juz nie obroci, i
      ze ma ona jeszcze raz przyjsc pod koniec ciazy sprawdzic.
      Rzeczona polozna zbadala ja-zwykle obmacanie brzucha-i stwierdzila, ze dziecko
      lezy ewidentnie glowka w dol. Dziewczyna -ze alez skad, ja zbadal lekarz,
      wykonal jej nawet usg!


      Polozna dla swietego spokoju wyslala ja do szpitala na owo nadprogramowe usg
      wykonane przez specjaliste od tego typu badan; okazalo sie, ze dziecko jest
      obrocone faktycznie glowka w dol.

      Wniosek? Polki tak sa przyzwyczajone do tego calego mechanizmu, ze pozwalaja
      czesto na sobie zerowac, a zwlaszcza ma to miejsce poza granicami kraju, gdzie
      kobieta w przekonaniu, ze panstwowa sluzba o nia nie dba, desperacko szuka
      polskiego lekarza, by miec choc namiastke tego polskiego poczucia "wlasciwej
      opieki".
      Mysle, ze to takie perpetuum mobile, ktore trudno bedzie zatrzymac...
      • makwalz Re: Skoro to forum eksperckie.... 05.06.09, 21:03
        jaka ta służba zdrowia w Polsce jest straszna!!!!nic nie robią - źle. zlecają
        badania - źle. cudze chwalicie, swego nie znacie
        • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 05.06.09, 21:44

          Tekst sprzed paru lat, ale ciagle aktualny big_grin
          www.pinezka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1738
    • nutka07 Wilmo 06.06.09, 10:15
      ja obie ciaze mialam prowadzone w Niemczech. Na jednej z pierwszych wizyt mialam
      pobrana krew i mocz. Badania byly na tokoplazmoze, rozyczke, chlamydie, HIV,
      grupe krwi (pomimo, ze w tej samej ksiazce ciazy mialam juz ja wpisana z wynikow
      poprzedniej ciazy). Na kazdy trymestr przysluguje 1 USG (3 na cala ciaze). W
      polowie ciazy badanie na cukrzyce. Na kazdej wizycie badanie ginekologiczne plus
      mocz do analizy, wazenie i mierzenie cisnienia. Pod koniec ciazy badanie na
      'jakas' bakterie (przepraszam ale nie pamietam w tej chwili jaka, chodzli o to
      zeby dziecko sie nie zarazilo podczas porodu). Bylam poproszona o przyniesienie
      ksizeczki zdrowia z Polski w celu weryfikacji szczepien. Zalozyli mi nowa
      ksiazeczke i zaszczepili na tezec. Gdy zostalam przyjeta do szpitala pod koniec
      36tyg. ciazy (rysa na pecherzu i wody mi sie troche saczyly) zapytano mnie czy
      mam zrobiony cukier, bo przed koncowka powinnam miec jeszcze raz zrobione. Nie
      mialam wiec zrobiono.

      Do konca 7 miesiaca wizyty co miesiac, pzniej co 2 tyg., nastepnie co tydzien.
      KTG na kazdej wizycie od 8 miesiaca.

      To tyle ile pamietam. Nie moge znalezc ksiazeczki ciazy, wiec nie wiem czy bylo
      cos wiecej.

      Badania mialam placone przez ubezpieczalnie.
      • marita_ie Re: Wilmo 06.06.09, 11:21
        ja uważam, że kazda z nas powinna zająć sie swoim dzidziusiem i ciążą zgodnie z
        własnymi przekonaniami i sumieniem. nikt przeciez na siłę w Polsce na każe nam
        isc do lekarza i robic usg. Ja jestem w irlandii. jestem w 18tym tygodniu ciąży,
        a pierwsza wizyte w szpitalu/mozliwe, że zrobia mi usg /mam wyznaczoną 28 lipca,
        wiec za kolejne 6 tygodni. gdby nie polski ginekolog to skąd moglabym wiedziec,
        że moja ciąża jest prawidlowa i dziecko sie rozwija?? sama mam stwierdzic, czy
        moja ciąża jest prawidlowa???
        • szczur.w.sosie Re: Wilmo 06.06.09, 12:06
          Właściwie zgodzę się z marita_ie. Niech każdy robi tak jak podpowiada mu
          intuicja. Ale niech będzie wybór. I niech się mówi o różnych opcjach, tak by
          kobiety mogły wybrać.
          Dziś wiem, czego chcę, ale to wiem po 2 porodach. Przy pierwszym nie wiedziałam,
          bo skąd? Wszyscy rodzili w szpitalach, chodzili do szkół rodzenia itp. Zresztą
          wtedy znaleźć położną, która by w domu przyjęła, to wręcz nierealne było...
          • makwalz Re: Wilmo 08.06.09, 09:42
            Witam. Wydaje mi się że problem w znalezieniu położnej do porodu domowego jest
            jeszcze jeden. Wiadomo, że podczas porodu moga się zdarzyć komlikacje ( nawet
            przy bezproblemowej ciąży). W Polsce dojechać szybko do najbliższego szpitala
            naszymi polskimi drogami...eh to byłaby sztuka. Myślę że tu też leży problem w
            porodach domowych.
            • 987ania Re: Wilmo 08.06.09, 12:22
              Zapraszam na forum porodów domowych:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45447
        • yadrall UK 06.06.09, 12:50
          Ja sie niestety mocno nacielam na tutejszej (UK) sluzbie zdrowia...
          Bedac w 4 ciazy (3 ciaze obumarle) mowilam lekarce,ze bardzo zle sie
          czuje-duzo pije, zesto siusiam, robi mi sie slabo, trzesa mi sie
          rece itp. I uslyszalam,ze to norma-jestem w ciazy... W ten sposob
          zostalam mama 4 aniolka...

          Potem zdecydowalismy sie,ze sprobujemy z mezem po raz kolejny,ale
          juz w tydzien po ujrzeniu II kresek polecialam do PL. Poszlam do
          ginekologa i powiedzialam to wszystko co wczesniej GP.
          Z badan mialm USG (dopochwowe-zeby potwirdzic ciaze) oraz dostalam
          skierowanie na mocz i glukoze z obciazeniem oraz morfologie. I co
          sie okazalo??? Ze mam cukrzyce!!! W efekcie taki prosty zabeg jak
          wprowadzenie insuliny w poczatku ciazy doprowadzil do tego,ze moja
          ciaza na poczatku II trymestru przez tego samego ginekologa zostala
          uznana za fizjologiczna i moglam wrocic zarowno do UK jak i pracy.
          Dodam,ze poza USG w czasie calego I trymestru nikt nie badal mnie
          ginekologicznie (3 rozne izby przyjec zaliczylam-jeszcze byl krwiak)
          oraz pobyt na patologi ciazy (wyjasnianie owej cukrzycy i
          wprowadzenie insuliny).

          JAk widac na moim przykladzie calkowite olewanie w UK ciazy do 12tyg
          mialo dla mnie skutek tragiczny,ba nawet gdyby cukrzya pozwolila
          nadal sie utrzymac ciazy to dziecko urodzilo by sie z wadami
          wrodzonymy,bo pomimo olbrzymich wartosci cukru we krwi (200-300) to
          w moczu nadal nie bylo cukru!!! Mialam nawet przeprowadzone badania
          nerek,bo to dosc nietypowe,ale jak widac sie zdarza...

          PS. dodam,ze zarowno w PL jak i w UK przeprowadzono mi badania w
          kierunku wykrycia przyczyny poronieni i wszystkie badania byly
          dobre... Co ciekawe proba obciazenia glukoza miedzy poronieniami tez
          wszla dobrze-cukrzyca sie u mnie ujawnia tylko w chwili implantacji
          zarodka...

          W poniedzialek ide do GP,ale mam tez kupione bilety na samolot i na
          wizyty kontrolne co 5-6 tyg bede latac do PL-za daleko zaszlam,zebym
          mila stracic to dziecko przez angielska sluzbe zdrowia...
          • Gość: izazdo Re: UK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.09, 13:55
            opieka lekarska nad ciezarnymi w Polsce jest naprawde dobra, zreszta w innych
            dziedzinach tez nie ma co narzekac na kompetencje lekarzy (co najwyzej na
            niedofinansowanie sluzby zdrowia i frustracje personelu)

            pracuje w wydawnictwie medycznym, sprawdzam poprawnosc tlumaczen artykulow
            naukowych i wytycznych miedzynarodowych towarzystw naukowych i wiem, ze zawsze
            bylam leczona (nie tylko w ciazy) z uwzglednieniem najswiezszych doniesien.

            niektorym zostalo takie post-PRLowskie przekonanie, ze wszystko co polskie to
            chlam i gowno, a na "Zachodzie" to ach, och i w ogole.

            Zycze Tobie i maluchowi duzo zdrowia i szczesliwego rozwiazania!
            • wilma.flintstone Re: UK 08.06.09, 15:46
              Gość portalu: izazdo napisał(a):

              > niektorym zostalo takie post-PRLowskie przekonanie,

              Wszystko to prez ten okropny PRL! A ostatnio takze przez Zydow,
              cyklistow i masonow.

              >ze wszystko co polskie to
              > chlam i gowno, a na "Zachodzie" to ach, och i w ogole.

              Kojelna psycholozka po kursie ksztalcenia korespondencyjnego...
              • green_naranja Re: UK 09.06.09, 11:43
                Wszystko to prez ten okropny PRL! A ostatnio takze przez Zydow,
                > cyklistow i masonow."
                ...oraz emigrantow oczywiscie, nie zapominajmy o nichbig_grin

                Jakos nie moge znalezc tych glosow ze och i ach, na tym zachodzie...same
                wywazone, jesli juz, no ale moze to jest synonimem "och i ach".
              • Gość: izazdo Re: UK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.09, 20:49
                > Kojelna psycholozka po kursie ksztalcenia korespondencyjnego...


                kolejna samozwancza ginekolożka co zna się na medycynie tyle co sie o uszy obilo
                • wilma.flintstone Re: UK 09.06.09, 22:38
                  Gość portalu: izazdo napisał(a):



                  > kolejna samozwancza ginekolożka co zna się na medycynie tyle co
                  >sie o uszy obilo


                  Coz moge powiedziec...i vice versa.
                  • Gość: izazdo i tu sie mylisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.09, 10:03
                    I tu sie mylisz, kolezanko. Po pierwsze: jestem biochemikiem, po drugie: pracuje
                    jako weryfikator tlumaczen anglojezycznych medycznych artykulow naukowych (o
                    czym juz kilkakrotnie na forum pisalam), wiec od 3 lat przez 40 godzin w
                    tygodniu czytam najnowsze publikacje i miedzynarodowe (europejskie i
                    amerykanskie) wytyczne towarzystw naukowych - jak należy leczyc.
                    • green_naranja Re: i tu sie mylisz 10.06.09, 11:25
                      A jaki jest zwiazek miedzy CZYTANIEM medycznych artykulow naukowych a
                      rzeczywistym zastosowaniem praktyk diagnostycznych w poloznictwie na przyklad...?
                      Bo wiesz, ja takze spedzam wiele godzin tygodniowo czytajac wydawnictwa naukowe
                      (tylko i wylacznie anglojezyczne) dotyczace mojej "dzialki zawodowej"-ktora
                      takze praktykuje, w przeciwienstwie do ciebie, bo ty jednak chyba lekarzem nie
                      jestes...?-i stwierdzam, ze rozbieznosci miedzy pieknie ulozona teoria oraz
                      modelami zastosowan a realna praktyka bywaja czesto olbrzymie, bo to przeciez
                      logiczne, ze teoria nie uwzgledni indywidualnych uwarunkowan, prawda?

                      A wracajac do twoich lektur-coz, nie imponuje mi to w najmniejszym stopniu,ze
                      duzo czasu spedzasz czytajac, "jak nalezy leczyc"-nad tym lekarze zastanawiaja
                      sie juz od co najmniej czasow pierwszych neolitycznych trepanacji czaszkibig_grin
                      I nic madrego w temacie nie wymyslili.
                      • Gość: izazdo Re: i tu sie mylisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.09, 12:48
                        > A wracajac do twoich lektur-coz, nie imponuje mi to w najmniejszym stopniu,ze
                        > duzo czasu spedzasz czytajac, "jak nalezy leczyc"-nad tym lekarze zastanawiaja
                        > sie juz od co najmniej czasow pierwszych neolitycznych trepanacji czaszkibig_grin
                        > I nic madrego w temacie nie wymyslili.


                        Oczywiscie, nadal lecza tak jak w czasach neolitu


                        > rozbieznosci miedzy pieknie ulozona teoria oraz
                        > modelami zastosowan a realna praktyka bywaja czesto olbrzymie, bo to przeciez
                        > logiczne, ze teoria nie uwzgledni indywidualnych uwarunkowan, prawda?


                        W medycynie nie ma czegoś takiego jak teoria. Wszystkie wytyczne i wszystkie
                        publikacje naukowe opierają się na wynikach badań klinicznych albo opisach
                        przypadków. Wnioski ogólne zawsze są wynikiem obserwacji.



                        > A jaki jest zwiazek miedzy CZYTANIEM medycznych artykulow naukowych a
                        > rzeczywistym zastosowaniem praktyk diagnostycznych w poloznictwie na przyklad..
                        > .?


                        Ano taki, że w medycynie obowiązują pewne procedury diagnostyczne i lecznicze,
                        ktorych należy przestrzegać pod rygorem odpowiedzialności karnej za błąd w sztuce.
                        • green_naranja Re: i tu sie mylisz 10.06.09, 13:14
                          "Oczywiscie, nadal lecza tak jak w czasach neolitu"

                          Zakladam, ze masz na mysli jedynie ow paskudny Zachod, bo w Polsce lecza cudnie
                          i efektywnie...?

                          "W medycynie nie ma czegoś takiego jak teoria. Wszystkie wytyczne i wszystkie
                          > publikacje naukowe opierają się na wynikach badań klinicznych albo opisach
                          > przypadków. Wnioski ogólne zawsze są wynikiem obserwacji."

                          No tak, tylko jak sie ma statystyka zaobserwowanych przypadkow i wyniki badan
                          klinicznych (w tym doswiadczen na gryzoniach) do rzeczywistych sytuacji? Nie da
                          sie opracowac metody skutecznej w 100 % przypadkow, prawda?
                          A jakie sa badania dotyczace czestego poddawania plodow diagnostyce (bez
                          wskazan) usg? Zdaje sie, ze o tym przekonamy sie za kilkadziesiat lat...
                          >
                          "Ano taki, że w medycynie obowiązują pewne procedury diagnostyczne i lecznicze,
                          > ktorych należy przestrzegać pod rygorem odpowiedzialności karnej za błąd w sztu
                          > ce. "

                          No wlasnie, i tu jest pies pogrzebany, bo procedury sobie, a rzeczywistosc
                          sobie, opisami czego az ocieka forum CiP i pokrewne.
                          I w zasadzie o to mi chodzilo...
                          • Gość: izazdo Re: i tu sie mylisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.09, 15:08
                            > No tak, tylko jak sie ma statystyka zaobserwowanych przypadkow i wyniki badan
                            > klinicznych (w tym doswiadczen na gryzoniach)


                            Najpierw dowiedz sie, co to sa badania kliniczne i jak wygladaja, a potem
                            bedziemy rozmawiac
                            • green_naranja Re: i tu sie mylisz 10.06.09, 16:13
                              Jakos sie spodziewalam, ze takiej "blyskotliwej" odpowiedzi udzielisz...big_grin
                              Tak to bywa z wszechwiedzacymi autorytetami, ktore poza pseudonaukowym belkotem
                              (zaczerpnietym jedynie z czytanych/tlumaczonych publikacji, bo przeciez z
                              praktyka nie masz nic wspolnego) nie maja w rze4czywistosci nic do
                              powiedzenia...co tez bylo od razu widoczne.

                              No coz, to ja sobie porozmawiam chetnie z kims, kto MA cos do powiedzenia...smile
                              • Gość: izazdo Re: i tu sie mylisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.09, 17:43
                                > No tak, tylko jak sie ma statystyka zaobserwowanych przypadkow i wyniki badan
                                > klinicznych (w tym doswiadczen na gryzoniach)


                                kobieto, jak mam dyskutowac z osoba, ktora szydzi z badań klinicznych, myląc je
                                z doświadczeniami na gryzoniach. Badania na gryzoniach NIE są badaniami
                                klinicznymi. Badania kliniczne są na ludziach i najczesciej opisuja efekty
                                roznych strategii terapeutycznych. A do wniosków z wyników badań klinicznych
                                lekarzem być nie trzeba, przy organizacji badań pracuje wiele osób z
                                wykształceniem okołomedycznym, np. biologów.


                                > No coz, to ja sobie porozmawiam chetnie z kims, kto MA cos do powiedzenia...smile

                                no to podyskutuj sobie z wilma, ja znikam, bo naprawde nikt mi nie placi za
                                pracę u podstaw
                                • green_naranja Re: i tu sie mylisz 11.06.09, 15:54
                                  No dobrze KOBIETO...dla twojej wygody mala zmiana, niczym podczas posiedzenia
                                  komisji sledczejbig_grin

                                  Zamiast: "No tak, tylko jak sie ma statystyka zaobserwowanych przypadkow i wyniki b
                                  > adan
                                  > > klinicznych (w tym doswiadczen na gryzoniach)"
                                  sprobuj przeczytac:

                                  "No tak, tylko jak sie ma statystyka zaobserwowanych przypadkow i wyniki b
                                  > adan
                                  > > klinicznych (ORAZ doswiadczen na gryzoniach)"


                                  Czy juz lepiej...?
                                  Szkoda, ze nikt ci nie placi za "prace u podstaw", byc moze lepiej bys sie
                                  przykladala, bo chwilowo niestety dosc kiepsko ci idzie wywieranie wrazenia na
                                  medycznych laikachbig_grin
                                  >
                                  >
                    • wilma.flintstone Re: i tu sie mylisz 10.06.09, 14:12
                      Gość portalu: izazdo napisał(a):

                      > I tu sie mylisz, kolezanko. Po pierwsze: jestem biochemikiem, po
                      >drugie: pracuje jako weryfikator tlumaczen anglojezycznych
                      >medycznych artykulow naukowych (oczym juz kilkakrotnie na forum
                      >pisalam), wiec od 3 lat przez 40 godzin w
                      > tygodniu czytam najnowsze publikacje i miedzynarodowe (europejskie
                      >i amerykanskie) wytyczne towarzystw naukowych - jak należy leczyc.


                      Ja kiedys pracowalam przy tlumaczeniu tekstow technicznych, jednak
                      nie wiedzialam ze od tego sie stalam inzynynierem, ale skoro tak, to
                      good news, jak mawiaja Anglosasi. I niesamowite, ze anglojezyczne
                      czasopisma medyczne pisza jedno, a potem praktyka w UK i Ameryce
                      pokazuje drugie. Powariowali czy co?
      • Gość: ahhna Re: Wilmo IP: *.acn.waw.pl 09.06.09, 00:15
        No proszę, o ile więcej smile U nas chlamydia, HIV, różyczka, tężec nie
        wchodzą w pakiet, podobnie jak cukier pod koniec ciąży i KTG na
        każdej wizycie od 8 miesiąca. w programie "Mama... " z tego tylko
        HIV, a i to nieobowiązkowo. Tak więc co kraj, to obyczaj.
    • justmaga Re: Skoro to forum eksperckie.... 08.06.09, 14:13
      Wlasnie jestem w ciazy w UK. Poronilam w sierpniu 2008 ale to
      wlasnie w Polsce mialam pierwsze usg i jakos nikt nie pedzil ratowac
      mojej ciazy...
      pewnie dlatego,ze to bylo panstwowo.
      Wlasnie juz ktos wyzej napisal. Porownujemy prywatna opieke w Polsce
      do panstwowej w innych krajach.
      Wiele moich kolezanek robi usg raz w miesiacu prawie ale placac
      slono.
      ja mialam juz 2 usg i jeszcze 2 w moim planie. Polowkowe i pod
      koniec ciazy.. jesli cos jest nie tak dzwoni sie do poloznej albo
      zglasza do szpiatal i tam cie sprawdza..
      Badanie krwi mialam robione.. Polozna pytala mnie czy chorowalam na
      toxo i rozyczke a poniewaz chorowalam (na toxo w pierwszej ciazy) to
      nie mialam wskazan do badania. Na kazdej wizycie mam mierzone
      pomiary i badany na pasku cukier a w razie watpliwosci odsylany do
      labu.
      jedyny minus to to,ze sama sie nie zapisuje na wizyty tylko szpital
      mi wyznacza,ale swoja droga zawsze mozna zmienic jak cos nie pasuje..

      Myslaby kto,ze w Polsce nikt nigdy nie poronil...
      A jak juz kobiety ronia sa traktowane jak gorszego sortu..
      bez porownania z taktem i komfortem np w UK

      za to kiedy moja koleznaka urodzila w 37 tc to dziecko mialo bardzo
      dobra opieke. Wszytskie leki i rehabilitacje za darmo. Rehabilitacje
      w domu bez koniecznosci jezdzenia z maluchem gdzies tam
      Teraz mala rozwija sie pieknie i po poltora roku prawi dogania
      rowiesnikow...
      jak sobie przypomne ile kasy wydalam w Polsce na leki dla Juli
      ktora byla alergikiem i ba pograniczu astmy to...
      a tutaj wszytskie leki sa dla dzieci za darmo...
      • Gość: green Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.ssp.dialog.net.pl 09.06.09, 09:19
        > za to kiedy moja koleznaka urodzila w 37 tc to dziecko mialo bardzo
        > dobra opieke.
        Przecież czas trwania ciąży to 38 tygodni, wiec nie był to wcześniak.
        • green_naranja Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 11:44
          Czas trwania ciazy to 40 tygodni liczac od daty ostatniej miesiaczki, a tak sie
          wlasnie liczy ciaze, bo przeciez raczej trudno znac (w wiekszosci przypadkow)
          dokladna date zaplodnienia (od ktorej to faktycznie byloby 38 tygodni).
        • justmaga Sorry 09.06.09, 14:05
          Sorry machnelam sie w 27 tc...
          • easyblue Re: Sorry 10.06.09, 08:49
            No to faktycznie wcześniaczeksmile
    • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie.... 08.06.09, 15:30
      Może dlatego, że można tam bez problemu przeprowadzać aborcje. W Polsce ile jest przypadków, że kobieta wiedząc, że urodzi chore dziecko lub odbije się to na jej zdrowiu bądź życiu nikt nie chce tego dokonać. Jakiś czas temu była słynna sprawa. Kobieta wystąpiła do sądu - urodzenie dziecka groziło jej ślepotą, a nikt nie chciał przerwać. Urodziła, ale teraz ledwo widzi i jest coraz gorzej.
      W Polsce z tego względu bardziej "cacka" się z kobietą - co mi się wydaje słuszne.

      "Praktyka w polskich szpitalach jest bowiem taka, że lekarze korzystają z klauzuli sumienia, by odmówić kobietom aborcji w wypadkach, gdy mają one do tego prawo. Przypadek pani Tysiąc jest modelowym przykładem zaniedbania obowiązków państwa wobec kobiet. Jej wygrana w Strasburgu spowoduje, że wreszcie administracje szpitali zrozumieją, iż nie mogą nadal umywać rąk w tej sprawie. Jeśli Polska zacznie płacić słone kary i odszkodowania, to minister zdrowia wyda wreszcie szefom szpitali dyrektywę, by respektowali uzasadnione roszczenia pacjentek w tym względzie. Natomiast dopóki szpital będzie mógł odmawiać kobietom bez żadnych konsekwencji, nic się nie zmieni. "

      prochoice.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?5
      • Gość: kimi Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.olsztyn.vectranet.pl 08.06.09, 23:30
        Na Ciąży i porodzie piszą dziewczyny z jakimiś problemami.W normalnej ciąży
        nawet u prywatnego ginekologa są najwyżej 3 usg czyli tak samo jak w Niemczech.
        Same dziewczyny biegną już na początku oglądać pęcherzyki, potem nagrywać
        filmiki.3D, 4D- nikt przecież tego nie zleca.Po prostu Wilma masz złe informacje.
        • aleksandra1977 Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 09:28
          Gość portalu: kimi napisał(a):
          W normalnej ciąży
          > nawet u prywatnego ginekologa są najwyżej 3 usg czyli tak samo jak
          w Niemczech.

          To jakas nowosc. Mam porownanie prowadzenia ciazy z problemami i tej
          bez problemow u tego samego lekarza, prywatnie. W pierwszym
          przypadku, USG mialam co 3 tygodnie, na kazdej wizycie, w drugim
          przypadku, gdy nie ma problemow, USG mam co miesiac, co 4 tygodnie i
          nie dopominam sie tego od lekarza. Oprocz tego, w obu ciazach,
          zlecone podstawowe badania analityczne, rozyczka, toxo, cytomegalia,
          Ag Hbs, HIV, cytologia, czystosc pochwy, posiew moczu, posiew w
          kierunku paciorkowca.
          • aleksandra1977 Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 09:29
            zapomnialam jeszcze o testach obciazeniowych glukoza. Zadne z
            wymienionych badan nie bylo moja inicjatywa i nie zadalam ich od
            lekarza.
        • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 10:10
          Nie znam kobiety, która przyszłą do lekarza mówiąc: proszę mi zrobić USG. Lekarz
          by się wkurzył i powiedział, że on decyduje kiedy ma być zrobione. Ja idąc do
          lekarza nigdy nie prosiłam się o USG, zawsze sami zlecają po wywiadzie. Badania
          również.
          • Gość: kimi Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: 95.160.186.* 09.06.09, 10:40
            No to zależy lekarzowi chyba na pieniądzach za to usg bo realnej potrzeby nie ma.

            • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 13:52
              Jak to nie ma? Dla mnie bulwersujące jest to, że w innych krajach robią USG np. raz. Przecież to podstawa aby zobaczyć gdzie zarodek się ulokował, czy nie ma ciąży pozamacicznej zagrażającej życiu kobiety. A takich ciąż jest baaardzo dużo. Kontrola jak rozwija się dziecko. Wejdź sobie na forum poronienie: gdyby nie USG nawet niektóre kobiety nie wiedziałby, że noszą w sobie martwe dziecko! Według mnie, słusznie, że w Polsce często robi się USG, a jakimś nieporozumieniem jest jedno USG w czasie ciąży.
              • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 14:23
                Chciałam jeszcze dodać, że znam kobiety, które w czasie ciąży miały leczone dzieci. Dzięki USG wykrywano różne wady płodu. A w Anglii czy innych tych taki "super" krajach od razu robią aborcje bez ceregieli. Cieszę się, że mieszkam w kraju gdzie na plus jest kompleksowe i bardzo dokładne zajmowanie się kobietą w ciąży. Ale niestety innym wydaje się, że jak to Szwecja czy Anglia to na pewno to robią lepiej. Nie drogie forumowiczki, z tym u nich to akurat jest na bakier.
                • green_naranja Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 15:06
                  "A w Anglii czy innych tych taki "su
                  > per" krajach od razu robią aborcje bez ceregieli. Cieszę się, że mieszkam w kra
                  > ju gdzie na plus jest kompleksowe i bardzo dokładne zajmowanie się kobietą w
                  > ciąży. Ale niestety innym wydaje się, że jak to Szwecja czy Anglia to na pewno
                  > to robią lepiej. Nie drogie forumowiczki, z tym u nich to akurat jest na bakier"

                  A skad masz takie informacje ciekawe kolezanko...?Z czym jest na bakier w
                  "innych krajach"?Bo wiesz, ja akurat mieszkam i prowadze ciaze w Anglii, i nikt
                  mi bez ceregieli ani aborcji nie proponowal,ani mnie nie olal w zadnej sytuacji;
                  USG mialam wykonane 6 razy (byly wskazania), zajeto sie mna i moim dzieckiem
                  bardzo kompleksowo i bardzo dokladniebig_grin

                  Ech, ta ignorancja...big_grin
                • Gość: ingrid Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.bb.online.no 09.06.09, 19:58
                  Nie martw się. Jeśli na połówkowym, jedynym USG wykryją wady, które da się leczyć to zrobią co będą mogli, aby ratować dziecko. Jeśli operacja będzie możliwa dopiero po porodzie to wyślą Cię na poród do ośrodka referencyjnego. Skąd przekonanie że na Zachodzie to już tylko aborcja?? To chyba mając w Polsce usg w bardzo wczesnej ciąży masz większe możliwości aborcji? Rodziłam na "zepsutym" Zachodzie i miałam USG dopiero w 2o t.c.- i było mi wszystko jedno czy dziecko jest chore- i tak nie zdecydowałabym się na aborcję.
                  PS. A ośrodki referencyjne są na bardzo wysokim poziomie. Nie wiem dlaczego wg Ciebie na Zachodzie ze służbą zdrowia jest coś "na bakier"?
                  • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie.... 17.06.09, 13:35
                    no właśnie - na połówkowym, czyli do tego momentu nie wiadomo gdzie ciąża jest ulokowana i czy rozwija się prawidłowo. A najwięcej jest poronień przed 12 tyg ciąży no i ciąże pozamaciczne, które są bardzo groźne. Nie miałaś problemów z ciążą więc z pewnością nie zrozumiesz tematu.

                    [i]"Rodziłam na "zepsutym" Zach odzie i miałam USG dopiero w 2o t.c.- i było mi wszystko jedno czy dziecko jest chore- i tak nie zdecydowałabym się na aborcję."

                    Wyobraź sobie sytuację - jesteś w ciąży - jakiś 7-8 tydzień i nagle czujesz się źle, mdlejesz, krwawisz... trafisz do szpitala i tam diagnozują ciąże pozamaciczną, okazuje się, że jajowód strzelił i z tego jednego nie możesz już zajść w ciąże. Czeka cię operacja ... I lepiej żeby nie wdał się stan zapalny.

                    Czasem bywa tak, że za drugim razem również przytrafia się pozamaciczna ciąża. I co, nic byś nie zrobiła? Wolałabyś nie mieć dzieci?

                    Ciąże pozamaciczne są również groźne dla życia kobiety.

                    Znam również przypadki kiedy dzieci w brzuchu leczono odpowiednio wcześnie w ciąży (2o tydzień to już może być późno).
                    Nie twierdzę i nie twierdziłam, że zachód jest zepsuty, ale moje zdanie jest takie, że akurat w tym przypadku jeśli chodzi o częstotliwość USG to jakieś nieporozumienie. Bałabym się tam być w ciąży. Bardzo dużo widziałam i będę się upierać przy swoim zdaniu.

                    Jeśli, nie daj Boże któraś z was przeżyłaby choć jedną stratę, poczuła jakie to uczucie i dręczyła się myślami czy nic nie dało się zrobić, albo przeżyła horror operacji i bólu ciąży pozamacicznej - wtedy chyba dopiero zrozumiałybyście jak badania, nie tylko USG, ale i inne z krwi są ważne.
              • Gość: izazdo to ma jeszcze drugi jajowod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.09, 20:46
                jak kobiecie trafi sie ciaza pozamaciczna, to niech dziala natura. Jak sie
                przekreci, to widocznie tak mialo byc. A jak jej "tylko" eksploduje jajowod, to
                ma jeszcze drugi. A jak to już byl drugi, to w koncu nie kazdy musi miec dzieci,
                widocznie tak mialo byc.

                A jak zarodek obumrze, to zorientuje sie po 4-5 miesiacach, ze brzuch jej nie
                rośnie i też zdiagnozują. A że naopowiadała o ciąży na prawo i lewo? Trzeba było
                siedzieć cicho.
                • Gość: ingrid Re: to ma jeszcze drugi jajowod IP: *.bb.online.no 09.06.09, 22:09
                  Po pierwsze:
                  przy ciąży pozamacicznej nawet w Polsce możesz być nieświadoma, jeśli jeszcze
                  nie miałaś usg. Liczy się czas reakcji jeśli dostaniesz krwotoku. Poza tym
                  najpierw pojawia się ból- jak zależy Ci na ciąży to zgłosisz się do lekarza.
                  Po drugie: od 10 tyg. bada się tętno płodu za pomocą dopplera - wiadomo czy jest OK.
                  Poza tym myślę, że ta dyskusja staje się bezsensowna. Wszyscy wiemy, że każdy
                  kraj postępuje zgodnie z zasadą czynienia dobra dla swoich obywateli. Zresztą
                  już ktoś wcześniej pisał, że porównujemy państwową zachodnią służbę zdrowia z
                  prywatną polską. Poza tym nawet w tym samym kraju różnie prowadzi się różne
                  ciąże- inaczej te normalne, fizjologiczne, a inaczej te wyższego ryzyka.
                  Zapewniam Was, że jeśli kobiecie bardzo zależy na dziecku to i na Zachodzie
                  lekarze ją wspomogą- moja znajoma była już po jednym poronieniu to przy drugiej
                  ciąży dmuchali na nią i chuchali jak mogli- urodziła zdrowe bliźniaki po
                  dłuższym darmowym leczeniu.
                • wilma.flintstone Re: to ma jeszcze drugi jajowod 09.06.09, 22:47
                  Gość portalu: izazdo napisał(a):

                  > A jak zarodek obumrze, to zorientuje sie po 4-5 miesiacach,

                  Twoim zdaniem mozna chodzic z obumarlym zarodkiem przez 5 miesiecy?
                  WODY!!!

                  >A że naopowiadała o ciąży na prawo i lewo?

                  No tak, to jest najwiekszy problem, ze powiedziala komus o ciazy i
                  moze bedzie musiala to potem odkrecac, bo zarodek obumrze i fatalna
                  zachodnia sluzba zdrowia nie odkryje tego na cotygodniowym usg, tak
                  jak w Polsce. Co sasiedzi na to powiedza, ze najpierw opowiadala, ze
                  jest w ciazy a potem nagle juz nie jest? WODY!!!
                  • green_naranja Re: to ma jeszcze drugi jajowod 10.06.09, 00:05
                    Caly czas sie zastanawiam, jakie te panie maja pojecie o tym przebrzydlym
                    Zachodzie. I skad go wziely....musi, wierne czytelniczki okreslonego nurtu prasy
                    codziennej oraz periodycznej.
                    • wilma.flintstone Re: to ma jeszcze drugi jajowod 10.06.09, 09:50

                      Szkoda slow. Wiadomo, ze na Zachodzie sprawdza sie czy plod ma sie
                      dobrze, ale sie to robi na inne sposoby, np. przez sprawdzanie
                      tetna. Nikt wiec nie musi chodzic z obumarlym zarodkiem przez 5
                      miesiecy. Doswiadczona polozna potrafi okreslic polozenie i wymiary
                      plodu poprzez badanie brzucha. Bedac niedawno w Polsce stwierdzilam,
                      ze skorzystam z okazji i zrobie jedno dodatkowe USG, jak lekarz sam
                      stwierdzil, takze takie z "bajerem", czyli 3D i kiedy tydzien
                      pozniej bylam tutaj u swojej poloznej, ona macajac moj brzuch
                      okreslila wymiary DOKLADNIE tak jak polski lekarz na USG.

                      Prawda jest taka, ze USG ogolnie nie szkodzi, aczkolwiek wplyw tak
                      czestego jak robione w Polsce u prywatnych lekarzy nie jest zbadany.
                      Po prostu nie wiemy gdzie jest bezpieczna granica, tak jak w
                      przypadku vit. A. czyli nie chodzi o to, zeby nie robic USG czy nie
                      jesc nic z vit. A, ale zeby unikac w tym nadmiaru, jesli nie jest to
                      diagniostycznie uzasadnione.
              • sofi75 Re: Skoro to forum eksperckie.... 11.06.09, 15:19
                gdyby nie USG nawet niektóre kobiety nie wiedziałby, że noszą w
                sobie martwe dziecko!
                • julimama79 Re: Skoro to forum eksperckie.... 13.06.09, 10:01
                  Martwa ciąża nie musi się jakos poronić, może, ale nie musi. Jest coś takiego
                  jak poronienie zatrzymane, a pierwszym jego objawem mogą być groźne dla życia
                  zaburzenia krzepnięcia krwi.
    • memphis90 Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 20:49
      Skoro ciągle trafiają się przypadki np. wrodzonej toksoplazmozy
      (zwapnienia w mózgu dziecka, zmiany w gałce ocznej), to IMO jak
      najbardziej zasadne jest wczesne diagnozowanie i profilaktyka. USG
      raz w ciągu całej ciąży? Jasne, przecież choroby płodu można wykryć
      i po urodzeniu, a że jakiś tam odsetek umrze? Trudno, mniejsze
      obciążenia dla budżetu niż np. kosztowne operacje... Nikt, kto miał
      dziecko z poważną wadą serca na przykład nie będzie wątpił w
      potrzebę monitorowania stanu płodu. Ale, jak pisałam- leczenie
      droższe jest niż zasiłek pogrzebowy...
      • Gość: izazdo Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.09, 20:51
        memphis, dobrze ze jestes big_grin

        • memphis90 Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 21:13
          Jestem z doskoku, bo wróciłam po macierzyńskim do pracy i czas jakby
          mi się skurczył smile Ale właśnie pracuję z dzieciakami z chorobami
          wrodzonymi, więc diagnostyka i wczesne wykrywanie czego się da to
          teraz mój konik...
      • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 22:33
        memphis90 napisała:

        Jasne, przecież choroby płodu można wykryć
        > i po urodzeniu, a że jakiś tam odsetek umrze?

        To pewnie wyjasnia czemu w Szwecji zyje tylko 9 mln ludzi - wszyscy
        umieraja z powodu tylko jednego USG w czasie ciazy...
      • alice.munro Re: Skoro to forum eksperckie.... 09.06.09, 23:20
        memphis90 napisała:

        USG
        > raz w ciągu całej ciąży? Jasne, przecież choroby płodu można
        wykryć
        > i po urodzeniu, a że jakiś tam odsetek umrze? Trudno, mniejsze
        > obciążenia dla budżetu niż np. kosztowne operacje... Nikt, kto
        miał
        > dziecko z poważną wadą serca na przykład nie będzie wątpił w
        > potrzebę monitorowania stanu płodu. Ale, jak pisałam- leczenie
        > droższe jest niż zasiłek pogrzebowy...



        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=96385367&a=96441870
        Takich mamy w Polsce eskpertow, ze bez usg ani rusz, a wplyw
        czestego usg na plod nie jest do konca zbadany. Ja bede miala tylko
        3 razy, bo moj lekarz twierdzi ze wiecej to histeria przy zdrowej
        ciazy. Ty piszesz o ciazy problemowej, a w jej przypadku w Europie
        tez sie plod monitoruje. Po co jednak te usg na kazdej wizycie u
        polskiego gina, jesli z ciaza wszystko ok?

        • green_naranja Re: Skoro to forum eksperckie.... 10.06.09, 00:10
          Tak intensywnie diagnozuja, a potem i tak robia to:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=96278990&a=96278990
          Ale, ale- o tym sza, prawda drogie panie?
          Grunt, ze usg sie robi kobiecie w ciazy milion razy (za ciezkie pieniadze....jej
          oczywiscie), i grzebie jej miedzy nogami przy kazdej mozliwej okazji.
          A cala reszta -nieistotna.
          • wiki11110 Re: Skoro to forum eksperckie.... 10.06.09, 08:59
            Jestem przerażona tym linkiem. Jakieś średniowiecze czy co? Ja pozwałabym ten
            szpital i tego lekarza.
          • green_naranja Re: Skoro to forum eksperckie-roznice.... 10.06.09, 13:26
            To ja jeszcze w kwestii roznic.
            Ostatnio na tzw "szkole rodzenia" w moim szpitalu (UK), ktos z uczestnikow
            zapytal prowadzaca, dlaczego w ogole polozna po odebraniu porodu PYTA matke
            dziecka, czy zgadza sie ona na podanie dziecku zastrzyku z witamina K, skoro,
            jak sie wlasnie dowiedzielismy, ma to tylko dobre strony i moze dziecko uratowac
            przed ewentualnym krwotokiem wewnetrznym. No skoro to tylko dla dobra dziecka,
            bez zadnych skutkow ubocznych, to po co pytaja?

            Polozna prowadzaca zajecia odpowiedziala, ze procedury sa wlasnie takie, ze
            personel medyczny, w sytuacji gdy nie ma natychmiastowego zagrozenia zycia (a
            wiec pacjent jest przytomny i nie ma sekund do jego smierci), MUSI pytac o zgode
            przed zrobieniem czegokolwiek, bo inaczej jest to po prostu ABUSE. Nie mozna
            nikomu zaaplikowac znienacka czegos do organizmu, nie mozna bez jego zgody
            wykonac na nim jakiejs czynnosci bez uprzedniego poinformowania i zapytania o zgode.

            Moim zdaniem, na tym wlasnie tez polega olbrzymia roznica miedzy podejsciem do
            pacjenta na Zachodzie (a na pewno w UK), a ciagle jeszcze w Polsce.
            I nie mowie tu o poziomie medycyny w obu obszarach, przeciez wiadomo, ze i
            polscy, i zachodni lekarze z reguly sa swietnie wyksztalceni, bo jednak to inne,
            "niezwyczajne" studia, no a ze tzw. zgnile jablka wszedzie sie trafiaja, coz,
            statystyka.
            Chodzi o te pozamedyczna otoczke (ktora z kompetencjami zawodowymi,
            wyksztalceniem stricte zawodowym nie ma nic wspolnego); o calosciowe widzenie i
            diagnostyki, i leczenia , ktore zawiera sie w maksymie: "primum non nocere", a o
            czym polscy lekarze, i polozne tez niestety czesto zapominaja, widzac pacjentke
            w ciazy lub na porodowce czesto jako biologiczny kontener na plod, a nie osobe,
            ktora urodzic ma kolejna osobe.
            • kiraout Ja chyba mogę porównywać 11.06.09, 12:54

              Obie ciąże prowadziłam prywatnie. Pierwszą w Warszawie, drugą w Londynie.
              Obie przez lekarzy pracujących w wiodących szpitalach.
              Pierwsza - 5 lat temu, druga - obecnie.

              Zacznę może od obecnej.
              I żeby od razu rozwiać wszelkie wątpliwości - styl prowadzenia ciąży w prywatnej
              klinice w Londynie jest w zasadzie identyczny z państwowym (czytam, co
              dziewczyny tu piszą), jedyna różnica jest taka, że tu spotykam się z lekarzem, a
              państwowo - ciążę prowadzi położna. Reszta, tzn. ilość usg, badań, wizyt jest
              identyczna. Owszem, można zażyczyć sobie np. dodatkowego usg lub zasugerować
              dodatkowe badania (w końcu za to płacę) ale jak nie ma sensu - lekarz sam mi
              odradzał, wyjaśniając, że w niczym nie będę mądrzejsza po nich, niż przed nimi i
              samej ciąży nic to nie da smile
              Nie byłam badana palpacyjnie ani razu, nie mam karty ciąży, nie ważono mnie smile
              (i dobrze!), miałam mierzone ciśnienie zawsze, badany mocz, badany brzuch, tętno
              płodu i to wszystko dużo rozmawiałam z lekarzem na każdej wizycie (właściwie z
              tego się ona składała), pytałam, pytałam, pytałam smile Z każdą wizytą coraz
              mniejsmile bo byłam coraz bardziej spokojniejsza.
              Zaczęło się banalnie od plamienia i mojej schizy, ze druga ciąża będzie podobna
              do pierwszej. Lekarz powiedział, ze to bardzo częste i w zasadzie prawie
              normalne. Na tym etapie niczego by nie sugerował łykać (jak bardzo chcę, może mi
              przepisać progesteron dla mojego uspokojenia, ale nie wpłynie on na ciążę na tym
              etapie, to pewne), raczej myśleć pozytywnie, bo to już połowa sukcesu i tyle.
              Bez nakazu leżenia, oszczędzania wybitnego. Powiedział, ze w tym okresie musi
              zadziałać natura i mój organizm, potem jest szansa na medyczne wspomaganie,
              teraz nie. I ok. uwierzyłam mu i uwierzyłam w siebie i swój organizm, który
              przygotowywałam do ciąży przez dłuższy czas. Brałam tylko folic. Od 12 t.c.
              przepisał mi progesteron, który już brałam do 32 tc. ze względu na możliwe
              skurcze przedwczesne i to miało im zapobiec. Nie wiem, czy rzeczywiście im
              zapobiegło, ale fakt faktem - nie miałam smile Żadnej no-spy, fenoterolu itd.
              łykałam jeszcze wapno i vit D3 (mam początkującą chorobę Hashimoto).
              Badania ogólne krwi miałam dwukrotnie w ciąży, Test Pappa z tzw. nadania, tu
              sugeruje się go wszystkim ciężarnym zdaje się. Badania były u lekarza, nie u
              mnie. W zasadzie nie miałąm ich w ręku (pewnie gdybym chciała, to dałby mi je,
              ale też zapytałby się: po co mi one?!, jestem lekarzem?)
              Jeszcze jedno: usg wykonywał mi zawsze lekarz specjalizujący się w tym, nie ten,
              co prowadzi ciążę.



              A teraz poprzednia ciąża: badania od drugiej kreski (czyli około 4-5 tygodnia),
              palpacyjne oczywiście, cytologia, stan szyjki, wymazy itd., po którym z miejsca
              zaczęłam plamić. Lekarka nawet nie ukrywała, że mogę poronić. Fajne.
              Poszłam do innego lekarza. Od razu powiedział, ze poronienie zagrażające. Po
              mojej gwałtownej reakcji podpowiedział wypicie wina (sic!)

              Kolejna wizyta u innego lekarza - i nakaz mnóstwa badań, choć nic mi nie
              dolegało (dobra kondycja ogólna), a myślę, ze standardowe ciążowe by mi wystarczyły.

              Miałam dość. Poszukałam odpowiedniego lekarza. I było już całkiem znośnie, ale
              te badania palpacyjne co wizytę... - po co?, "ma pani anemię" - przy mikrych
              spadkach żelaza (co normalne w ciąży), "polip! - o matko, to straszne! - ale
              niech się pani stara o tym nie myśleć (sic!), powinien się wchłonąć przed 14
              tygodniem"; "proszę łykać no-spę, duphaston, witaminy, potem zobaczymy, czy
              trzeba coś więcej" - było więcej.
              Nakaz leżenia od pierwszych tygodni, po tym, jak zaczęłam plamić (po badaniu!).
              Ale lekarze już bez żenady dodawali coraz więcej badań, nie biorąc mnie przecież
              do szpitala, czyli co? latać na badania - tak, i jednocześnie leżeć? - no też
              tak! Chore.
              Krwawienie w 5 mies. - szpital, 6 badań palpacyjnych w tym dwa tak bolesne, ze
              zagroziłam lekarce, że ją zaraz kopnę w twarz! Leki: fenoterol, no-spa i jeszcze
              jakieś w ilościach hurtowych. Po miesiącu - wyciek wód płodowych, podejrzenie
              zakażenia wewnątrzmacicznego. Leżenie tydzień i poród w 28 t.c.
              Próbowałam dojść przyczyn tego wycieku wód. Nic nie wskazywało na "moją"
              przewinę - bo leżałam plackiem w domu, szyjka była ok. Sugerowano własnie taki
              skutek badań we wcześniejszym szpitalu, co wydaje mi się całkiem możliwe.
              Wprowadzono bakterię, zadziałała, przerwały się błony płodowe i koniec pieśni.
              Cudem dziecko przeżyło i ma się dobrze.

              Jak widać po moich doświadczeniach - panika nic nie daje, wręcz przeciwnie!
              Lekarze - panikarze polscy tacy sami, wszyscy bez wyjątku, jeśli chodzi o ciążę.
              Straszenie, stwarzanie sytuacji zagrożenia życia czy to mojego, czy dziecka. Na
              pewno, jak nie wykonam tych badań, jak nie wykonam tego usg, jak nie będę leżała
              plackiem, choć mam chodzić na badania - zawsze jest możliwość wtedy zwalenia
              "winy" na ciężarną, bo się nie dostosowała do zaleceń. Głupie.
              Ciąża mnie przerażała, zastanawiałam się, jak można bezstresowo przejść przez to
              wszystko? i nie znajdowałam dobrej odpowiedzi.


              Jak okazało się, ze zaciążyłam w UK, to pierwsza moja myśl - wracam do Polski,
              tu się nie przejmują ciążami (przez właśnie opowieści dziwnej treści).
              Otóż nie! Tu właśnie dlatego, ze się ciążami przejmują, nie dadzą fiksować
              kobietom.




              • nikki30 Re: Ja chyba mogę porównywać 11.06.09, 23:30
                > łykałam jeszcze wapno i vit D3 (mam początkującą chorobę Hashimoto).

                I tylko tyle?
                Właśnie ta choroba może być przyczyną twoich problemów z właściwym donoszeniem
                ciąży!W Belgii gdzie prowadziłam pierwszą ciążę o tym mnie nie poinformowali i
                zbagatelizowali sprawę.A ta choroba w ciąży to nie przelewki i wymaga ciągłego
                sprawdzania TSH dla zdrowia twego i dziecka.Dopiero w Polsce zostałam dobrze
                zdiagnozowana przez świetnego endokrynologa, który nie straszył ale wdrożył
                odpowiednie leczenie...
                A co do badań.Lepiej wiedzieć i wcześniej leczyć niż nie wiedzieć i nie leczyć.
                Wilma mieszkasz w Szwecji to wiesz że z rakiem szyjki macicy lekarze prawie się
                nie spotykają.To zdziałała profilaktyka.Inaczej jest u Was z czerniakiem gdzie
                profilaktyka właściwie nie istnieje i w klinice, gdzie pracuje moja koleżanka
                ludzie trafiają już właściwie w stanie agonalnym.Podobnie jest w ciąży liczy się
                profilaktyka a profilaktyka to przede wszystkim badania i właściwa ich
                interpretacja!
                W Polsce masz jeden z najmniejszych w Europie odsetek ciężkich powikłań w czasie
                ciąży (min.gestoza, cukrzyca,rzucawka-badania opublikowane przez WHO w
                2008r).Dużo zdziałała tu profilaktyka i częste badania w ciąży.
                Przeszłam ciążę tutaj i w Belgii i o wielu przypadłościach z moim zdrowiem tam
                bym się po prostu nie dowiedziała...Tu przy pierwszych problemach szukano
                przyczyny,więc zlecono badania, wdrożono leczenie.I tak mam dwójkę zdrowych
                dzieci.Ja też normalnie funkcjonuję, a mogło być inaczejwink
                • imrozowa Re: Ja chyba mogę porównywać 12.06.09, 08:10
                  Możesz podrzucić link do tych badań WHO?
                • kiraout Re: Ja chyba mogę porównywać 12.06.09, 08:22
                  Właśnie ta choroba może być przyczyną twoich problemów z właściwym donoszeniem
                  > ciąży!W Belgii gdzie prowadziłam pierwszą ciążę o tym mnie nie poinformowali i
                  > zbagatelizowali sprawę.A ta choroba w ciąży to nie przelewki i wymaga ciągłego
                  > sprawdzania TSH dla zdrowia twego i dziecka.



                  Aaaaaaa! I po co ta panika?
                  Odpowiadam: Tylko tyle. Po otrzymanych wynikach TSH nie było potrzeby wprowadzać leków na stałe.
                  chorobę mam od niedawna (na pewno nie w poprzedniej ciąży, sprawdzałam wszystko)



                  >W Polsce masz jeden z najmniejszych w Europie odsetek ciężkich powikłań w czasie ciąży (min.gestoza, cukrzyca,rzucawka-badania opublikowane przez WHO w 2008r).Dużo zdziałała tu profilaktyka i częste badania w ciąży

                  Owszem, profilaktyka jest potrzebna, ale ten niski odsetek powikłań jest okupiony zestresowaniem całej rzeszy pań w ciąży. Ile ja się w poprzedniej nasłuchałam o różnych możliwościach od lekarzy właśnie. Wg. polskich lekarzy ciąża to absolutnie ciężka choroba, którą trzeba leczyć! W żadnym wypadku stan naturalny. To kuriozum.
                  Zbiorowa psychoza lekarzy i nakręconych przez nich babek.
                  Ja się czułam w Polsce jak królik doświadczalny na każdej wizycie.

                  Dodam coś jeszcze: Początkowo miałam chęć sprawdzania i porównywania zaleceń mojego londyńskiego lekarza z tym, co myślą polscy. kilkakrotnie zadzwoniłam do wiodących lekarzy (można powiedzieć - sław w swoim środowisku). Jeden z nich zbulwersował mnie do imentu.
                  Mianowicie kiedy powiedziałam mu o moich problemach z poprzednią ciążą oraz to, że druga prowadzona jest na wyspach, to zalecił (!!!) mi przyjmowanie na własną rękę w dużych ilościach duphastonu i no-spy przez cały czas jej trwania, poradził sprowadzić te leki z Polski przez koleżankę!!!! Poradził też, żebym nie wspominała o tym swojemu lekarzowi.
                  Naprawdę miałam ochotę obsmarować go gdzie popadnie.

                  To jest działanie lekarskie??! To jest działanie kogoś, komu w ogóle nie zależy na zdrowej ciąży, nie bierze żadnej, nawet najmniejszej odpowiedzialności za swoje słowa. Kto ma jakiś niesamowity kompleks zaściankowego lekarzyny, a przypominam - facet znany, medialny, sława po prostu... żenada.
                  Nie wyobrażam sobie, żeby powiedział to jakikolwiek lekarz, którego poznałam w Anglii. To dla mnie niesłychane po prostu.
                  Niestety, jak poczytałam sobie to, co piszą kobiety w ciąży w UK, to taka praktyka jest bardzo popularna. Jak myślisz, kto te babki do tego popycha?
                  • wilma.flintstone Re: Ja chyba mogę porównywać 12.06.09, 11:02
                    kiraout napisała:

                    to zalecił (!!!) mi przyjmowanie na własn
                    > ą rękę w dużych ilościach duphastonu i no-spy przez cały czas jej
                    >trwania, poradził sprowadzić te leki z Polski przez koleżankę!!!!
                    >Poradził też, żebym nie wspominała o tym swojemu lekarzowi.
                    > Naprawdę miałam ochotę obsmarować go gdzie popadnie.
                    > To jest działanie lekarskie??! To jest działanie kogoś, komu w
                    >ogóle nie zależy na zdrowej ciąży,


                    Oj, nie czytalas watku, moja droga. W koncu wypowiedzialo sie tu
                    wiele ekspertek, na czele z tlumaczka tekstow medycznych i juz teraz
                    wszystkie wiemy ze to wlasnie w Polsce prowadzi sie ciaze zgodnie z
                    najnowszymi zaleceniami swiatowej medycyny. I tylko w Polsce kobieta
                    ma gwarancje, iz otrzyma w ciazy opieke taka jak nalezy, no i,
                    przede wszystkim, jakby co, nie bedzie musiala dementowac przed
                    sasiadami i znajomymi ze byla w ciazy i juz nie jest.
                    • kiraout Re: Ja chyba mogę porównywać 12.06.09, 11:21
                      Oj tak, był kiedyś taki skecz: "A co na to rodzina, znajomi, sąsiedzi???"

                      Szczerze: nie wiem, dlaczego tak właśnie prowadzi się ciąże w Polsce? Starałam
                      się dojść jakoś do tej tajemnej wiedzy (właśnie, tajemnej), ale za skarby...

                      Historia mniej więcej (bo wziąwszy różnice klimatyczne) powtarza się przy
                      podejściu do przeziębionego dziecka. W Polsce zwykle (jeszcze cały czas, mimo
                      akcji na nie) antybiotyk. W UK - do trzech dni paracetamol. Zwykle działa bez
                      pudła. Jak nie pomaga - wtedy zastanawiamy się, co dalej.

                      Komuś, przyzwyczajonemu, ze pójście do lekarza oznacza wielki dramat życiowy,
                      związany z zamieszaniem w życiu, bólem, niezliczoną ilością badań, koniecznością
                      połykania ton leków może się wydawać takie bardziej naturalne i spokojne
                      podejście do tematu jako nieprzejmowanie się, czy to ciążą, czy to dzieckiem.
                      Olewanie poważnego przecież stanu wink
                      Moim zdaniem jest właśnie na opak. Ale co, wmówisz to komuś, kto jest
                      przyzwyczajony i wyrósł w takim przeświadczeniu? No nie.
                      Moim zdaniem te niekończące się kolejki starszych pań do lekarzy mają właśnie
                      takie podłoże. Rosną zastępczynie smile

                      • green_naranja Re: Ja chyba mogę porównywać 12.06.09, 13:26
                        Ale dziwne jest to, ze odnosnie cudownego prowadzenia ciazy w Polsce z peanami
                        na czesc opieki i lekarzy, zazwyczaj wypowiadaja sie kobiety, ktore faktycznie
                        mialy jakies problemy (pomijam te rzesze lykajacych rozne swinstwa
                        profilaktycznie i pozwalajace profilaktycznie sobie zagladac miedzy nogi na
                        kazdej wizycie...taka tradycja, co juz wiemy).
                        Kobiety, ktorym profilaktyka czesto pomogla (choc nie wiadomo, co by bylo gdyby,
                        jesli by jednak tych lekow i zagladania nie przyjmowaly. Byc moze takze by
                        donosily i urodzily...)

                        Natomiast nie wypowiadaja sie w takiej masie te, ktorym takie dzialania a)
                        bezposrednio zaszkodzily, b)nie pomogly.

                        Zas na drugim biegunie jest, liczona na palcach obu dloni garstka tych, ktore
                        negatywnie wypowiadaja sie na temat opieki na Zachodzie (zaznaczam, ze mowa
                        tylko o tych, ktore tej opieki doswiadczyly, nie mowie o ignorantkach nie
                        majacych pojecia o czym pisza, a powtarzajacych zaslyszane bajdurzenie), a
                        ktorym taka opieka (ie: brak nadmiernej ingerencji)
                        a)bezposrednio zaszkodzila, b) nie pomogla.
                        I tu tez, nie wiadomo, czy gdyby zaingerowano bardziej, cokolwiek by to
                        zmienilo, i w jakim procencie...

                        Jak w ogole sensownie zestawic te opozycje?No jak??
                        • kiraout Re: Ja chyba mogę porównywać 12.06.09, 18:10
                          No właśnie. Też się nad tym zastanawiam, bo: wypowiedzi części tutejszych pań są
                          jednoznaczne: mi pomogła ta przesadna opieka i ingerencja, bo były problemy, bez
                          tego nie donosiłabym ciąży. Czy na pewno? Niespecjalnie mi się chce w to wierzyć
                          tak w każdym przypadku.

                          Ja natomiast miałam ciążę problemową (trudno powiedzieć, czy nie spowodowaną
                          nadmiernym "zainteresowaniem" lekarskim; druga z takim samym początkiem i
                          mniejszymi zabiegami wokoło jest absolutnie bezproblemowa) ale z perspektywy
                          czasu i oczytania w temacie jestem w stanie stwierdzić, które z czynności,
                          którym byłam poddawana lub leków, które brałam były na miejscu, a bez których
                          (miło powiedziane) mogłabym się obejść.

                          Ja myślę jednak, że polscy lekarze (w większości) nie czytają nowości dot.
                          swojej pracy; leczą tak samo od lat i wydaje im się, że leczą dobrze, bo jakieś
                          efekty są. Są poza obiegiem informacji, mam wrażenie. Tylko leki mają na topie,
                          natomiast ich właściwe zastosowanie już nie. Taka jest smutna prawda.
                          • 987ania Re: Ja chyba mogę porównywać 15.06.09, 13:16
                            To jeszcze ja coś napiszę smile
                            Moja ciąża ogólnie bezproblemowa w Warszawie, kilka dni później była bardzo
                            problemowa w Łodzi. Na szczęście wróciłam do Wawy i na wizycie u prywatnego
                            lekarza ciąża znowu była bezproblemowa. Dużo zależy od lekarza i przyjętego
                            zwyczaju w danym ośrodku zdrowia. W Wawie wystarczył antybiotyk na zapalenie
                            dróg moczowych, w Łodzi kazali się kłaść do szpitala. W Wawie mimo lekkiego
                            krwawienia kazali czekać, bo to dopiero początek i tak bywa, w Łodzi położyli do
                            szpitala i kazali leżeć w szpitalu w celu kontrolnych badań usg co dwa dni.
                            Uważam że podejście łódzkie pełne zastraszania, niedomówień i ogólnej grozy
                            bardziej zaszkodziło mojej psychice niż przebiegowi ciąży a co się
                            nadenerwowałam to już moje.
                            Jak widać nawet w PL reguły nie ma i dopóki nie zostanie wprowadzony standard
                            powadzenia ciąży a potem ktoś nie zrobi badań porównawczych, to nie będziemy
                            wiedzieli co jest lepsze a co gorsze.
    • dagis.1 wilmo :) 12.06.09, 20:57
      nie chce mi sie czytac wszystkiego... bo domyslam sie jakiego rodzaju to spor smile

      ja tez ze skandynawii i tez sie nad tym wszystkim o czym piszesz zastanawialam
      ale juz sie nie zastanawiam bo i tak chyba nic nie wymysle

      smile
    • agnieszka.kurczuk-powolny Re: Skoro to forum eksperckie.... 13.06.09, 11:36
      Witam, tak sobie was czytam i aż się boję coś napisać jako ekspert,
      bo mi zaraz gardło podgryziecie, tak jak sobie nawzajem do tej pory.
      Cokolwiek bym nie napisała- będzie źle. Ale spróbuję.
      Po pierwsze, jak w tym starym dowcipie żydowskim- rabin rozsądzając
      spór mówił: "ty masz rację i ty masz rację". A jak mu zwrócono
      uwagę, że obaj nie mogą mieć racji, to odpowiedział: "wiesz co, ty
      też masz rację". Bo każdy ma swoją rację. Są różne systemy opieki
      zdrowotnej (żaden nie jest idealny), różne uwarunkowania zdrowotne i
      finansowe (w Polsce prywatne gabinety, na Zachodzie ubezpieczenia.
      Myślę, że najlepiej byłoby znaleźć złoty środek- nikomu się jeszcze
      nie udało. Najlepiej byłoby nic nie robić przy zdrowej ciąży i
      wychwycić tylko te zagrożone- ale do tego trzeba by być Bogiem.
      Pracowałam jako lekarz i w Anglii i w Stanach i w Polsce i wiem, że
      wszystkie systemy mają swoje wady i zalety. I tyle. A teraz czekam
      na atak.....
      PS Czy wy musicie się tak lać po buźkach? Skąd tyle złych emocji?
      Proponuję spacer do lasu i kilka głębokich wdechów.
      • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 13.06.09, 13:03

        Oj tam zaraz atak wink Fajnie, ze Pani odpowiedziala. Tez uwazam, ze
        zloty srodek bylby chyba najlepszy i takim mi sie wydaje, byc moze
        ku zdziwnieniu wszystkich (i nawet mnie samej), system opieki
        ginekologicznej finansowany przez nasz NFZ. Czyli owszem, badania,
        USG, ale bez szalenstwa i histerii. Tak zreszta bylo przed laty i u
        prywatnych lekarzy, zreszta dziewczyny na CiP tez pisza, ze
        niektorzy ginekolodzy takze zachowuja w medykalizacji ciazy granice
        zdrowego rozsadku, nawet prywatnie.

        Mysle tz, ze racje ma dziewczyna ktora napisala ze kobitki sie
        wzajemnie nakrecaja na forach netowych takich jak Ci... naczytaja sie
        o duphastonach i toskoplazmozie i potem oczekuja ze ginekolodzy beda
        je na te wszystkie badania kierowac i przepisywac tony lekow, bo na
        forum tez tak bylo. Padlam jak przeczytalam watek dziewczyny,
        ktorej ginekolog pozwolil na picie wody Zuber na zgage, a ona
        przyszla tutaj zeby spytac czy ginekolog ma racje i czy nie szkodzi
        dziecku. Bo przeciez forum wie lepiej...

        A jesli chodzi o powod zlych emocji...coz, pewnie trzeba pokolen do
        tego zeby Polacy w Polsce przestali traktowac krytyke z ust Polakow
        za granica jako atak na narodowá godnosc, peerelowska mentalnosc czy
        zachlysniecie sie "najlepszym na swiecie" Zachodem. Po prostu
        czasami z daleka widac lepiej i dotyczy to wielu aspektow zycia. Ale
        dokladnie tak samo jest w dyskusjach politycznych czy na temat
        Kosciola Katolickiego w Polsce - Polacy z Polski maja prawo poddawac
        w watpliwosc co chca, ale tym zza granicy - wara! Ale coz sie
        dziwic, skoro nawet prezydent kraju potrafi symulowac bol brzucha z
        powodu jakiegos tam rysunku czy dowcipu w gazecie. Bo prawda jest
        taka, ze na Zachodzie opieka poloznicza potrafi byc szokujaco
        niefrasobliwa, jednak w Polsce medykalizacja ciazy w wielu
        przypadkach osiaga granice szalenstwa takze, niestety. Pozdrawiam
        Pania, ale do lasu nie ide bo u mnie dzis strasznie lejesmile
        • Gość: robin2510 Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.adsl.inetia.pl 13.06.09, 13:42
          a ja mam pytanie w kontekście ekonomicznym, a mianowicie jak wygląda kwestia
          składek zdrowotnych na zachodzie i w Skandynawii ???? tzn, z czego finansuje się
          służbę zdrowia? , z podatków, ze składek odprowadzanych z pensji w jakimś % do
          instytucji jak w Polsce -ZUS?, czy raczej są pieniądze przekazywane przez
          pracodawcę/samemu co miesiąc/tydzień na polisę ubezpieczeniową?
          • kaka-llina Re: Skoro to forum eksperckie.... 13.06.09, 15:27
            W uk opieka lekarska jest bezpłatna dla wszystkich. Lekarstwa zależy dla kogo.
            Pobiera się 8% zarobków na national insurance ale nie jestem pewna czy to na
            opiekę zdrowotną czy na emeryturę. Ale jak coś ci się stanie wyleczą cię zawsze
            i nie wystawią rachunku jeśli tylko jesteś zarejestrowana u lekarza. od razu
            mówię, że mogę się mylić ale wiem, że byłam leczona szpitalnie zanim jeszcze
            pracowałam i jakiekolwiek podatki płaciłam.
      • Gość: ahhna Re: Skoro to forum eksperckie.... IP: *.acn.waw.pl 13.06.09, 21:17
        Najmądrzejsza wypowiedź w tym wątku, pozdrowienia smile
    • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie.... 15.06.09, 09:42
      wilma - tu masz odpowiedź.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=96299321&a=96299321
      "Podam statystyki poronien
      w Polsce ok.50 tys.
      w Wielkiej Brytanii ok.400 tys.
      Jezeli bede w ciazy natychmiast wracam do Polski! "

      "Opieka jest tu fantastyczna ale jezeli masz ciaze idealna bez
      zadnych problemow.
      Nie ratuja ciaz do 14 tyg.Jak mi powiedzial lekarz
      ,,Wszystko w rekach Boga,,
      Czasami trzeba Bogu pomoc!!! "

      • wilma.flintstone Re: Skoro to forum eksperckie.... 15.06.09, 11:47
        anina-1 napisała:

        > wilma - tu masz odpowiedź.
        > "Podam statystyki poronien
        > w Polsce ok.50 tys.
        > w Wielkiej Brytanii ok.400 tys.

        No tak, ale na ile ciaz, w jakiej perspektywie czasowej?
      • sanciasancia Re: Skoro to forum eksperckie.... 15.06.09, 12:08
        Te statystyki to sobie można o pośladek potłuc. WB ma inną wielkość populacji i
        inna strukturę wiekową niż Polska. I trochę większy przyrost naturalny. A poza
        tym w Polsce nie monitoruje się ciąż, więc do wszelkich takich statystyk
        podeszłabym spokojnie.
        Abstrahując od tego, że wielu polskich położników powiedziałoby Ci, że wczesnej
        ciąży nie da się uratować. I podawanie wszelkich hormonów może jedynie dawać
        efekt placebo.
        • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie.... 15.06.09, 14:51
          Czytałyście post dzisiejszy od "nataliaherezo" , tyt.: Zerowy przyrost wagi.? - "mieszkam za granicą i nie jestem pewna, nie ufam jej do końca. Wzięła mnie bo musiała a jej pierwsze pytanie jak się potwierdziło że jestem w ciąży było czy chcę tego dziecka, czy piszemy prośbę o aborcję."
          Tak się podchodzi tam do ciąż. Nie mam nic więcej do dodania w tym temacie...
          • green_naranja Re: Skoro to forum eksperckie....anina-1?? 15.06.09, 17:29
            Tak sie podchodzi do tematu gdy sie nic nie wie, a bazuje na jakichs bzdetach z
            czwartej reki.
            Za "moja " granica lekarz pierwswzego kontaktu, ktory pierwszy sposrod
            medycznego personelu dowiedzial sie o mojej ciazy (i jego zadaniem bylo
            zawiadomic wybrany przeze mnie szpital, by mnie "przejal"), powiedzial trzy
            najwazniejsze rzeczy, wypelniajac odpowiednia forme:

            -"Congratulations"
            -"When was your last menstrual period?"
            -"Are you keeping the baby/will you need consulting regarding your options?"


            I tyle od niego, co moim zdaniejm jest najlepszym podejsciem jakie mozna miec.
            Reszta odbyla sie juz podczas pierwszej wizyty w szpitalu (12 tydzien), na ktora
            dostlam zaproszenie odpowiednio wczesnie. Tam podczas wywiadu zdrowotnego z
            polozna, rowniez padlo pytanie o moj wybor.
            Bo, w przeciwienstwie do Polski i tej cudnej medycznej polskiej opieki nad
            ciazami, na owym przebrzydlym, grzesznym Zachodzie, kobieta MA WYBOR.

            A ja na przyklad, lubie miec wybor...jesli kogos dziwi/boli to, ze kobiety
            zyjace gdzie indziej sa w tak komfortowej sytuacji, ze oferuje sie im wybor i
            nie potepia za niego, a zamiast potepienia oferuje poradnictwo medyczne i
            psychologiczne nawet przed faktem, to coz, ten ktos ma problem...ale to jest
            jego problemwink
            • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie....anina-1?? 15.06.09, 19:58
              "Tam podczas wywiadu zdrowotnego z
              > polozna, rowniez padlo pytanie o moj wybor.
              > Bo, w przeciwienstwie do Polski i tej cudnej medycznej polskiej opieki nad
              ciazami, na owym przebrzydlym, grzesznym Zachodzie, kobieta MA WYBOR."

              Nie wiem czy ten "TWÓJ" zachód jest grzeszny czy nie, ale w MOJEJ Polsce jest
              prawo wyboru szpitala. To smutne, że wypowiadasz się na temat Polski, pisząc w
              tym języku, a nawet nie znasz tutejszych praw. Jak narazie jedyne przeciwieństwo
              do Polski to widzę takie, że U MNIE dbają bardziej o kobietę w ciąży m. in. tym,
              że robią często USG.

              • green_naranja Re: Skoro to forum eksperckie....anina-1?? 15.06.09, 21:13
                A co ma szpital do kwestii wyboru?Ja tez sobie wybralam szpital, i mogl byc to
                dowolny szpital, jaki mi sie zamarzyl. I dopiero z tego szpitala, wybranego
                przeze mnie, dostalam zaproszenie na pierwsza ciazowa wizyte...

                Kto ci powiedzial poza tym, ze czeste usg swiadczy o lepszej opiece nad
                ciezarna? Bo przeciez tak wlasnie napisalas...'
                Mnie zrobiono usg 6 razy (bo taka akurat byla w moim przypadku potrzeba,
                bardziej zreszta podkrecona moimi "schizami" ktore wynikly z lektury forow
                ciazowych i straszliwych opowiesci o mozliwych powiklaniach, niz z rzeczywistej
                potrzeby...) w ramach opieki standardowej, panstwowej; ani grosza nie zaplacilam
                za zadne.
                A twoje czeste usg, to ile razy w ciagu ciazy, i z czego wynikalo? Bo zupelnie
                nie rozumiem jak sie ma piernik do wiatraka.

                "Prawa" polskie znam doskonale na tyle, na ile potrzeba (zalezy jeszcze, jakie
                "prawa " masz na mysli, prawo karne znam na tyle, na ile przecietny obywatel z
                wyzszym wyksztalceniem, prawo kanoniczne tak, jak niepraktykujacy katolik z
                tradycji, agnostyk z wyboru; prawa obywatelskie, w tym prawo do godnego
                porodu-znam swietnie, jak kazda kobieta w ciazy. ) Chcesz jakos rozwinac ten temat?

                Czy wolisz poczekac az kolejna zrozpaczona kobieta na forum CiP czy pokrewnym
                opisze swoje doswiadczenia z porodu w przecietnym polskim szpitalu z
                lekarzem-psychopata rzucajacym sie jej na brzuch , polozna rodem z zamierzchlej
                epoki i calym tym entouragem odzierajacym kobiete ze sladow godnosci...Chyba, ze
                to dla ciebie ta "lepsza"opieka...
                • anina-1 Re: Skoro to forum eksperckie....anina-1?? 16.06.09, 08:18
                  Cóż za próba udowadniania znajomości - gratulacje. Dużo nad tym myślałaś,
                  korzystałaś ze słownika internetowego?

                  "Kto ci powiedzial poza tym, ze czeste usg swiadczy o lepszej opiece nad
                  ciezarna? Bo przeciez tak wlasnie napisalas...'"

                  Doświadczenie mam duże bo jestem po 3 poronieniach i dzięki USG odpowiednio
                  szybko trafiłam do szpitala pod opiekę. Leżałam na oddziale z kobietami, które
                  miały ciąże pozamaciczne i nie wiem co by było z nimi gdyby nie odpowiednio
                  szybko zrobione USG. Podejrzewam, że już nie mogłyby mieć więcej dzieci.
                  Dla mnie jedno USG w ciągu całej ciąży jest nieporozumieniem.
                  • green_naranja Re: Skoro to forum eksperckie....anina-1?? 16.06.09, 10:08
                    "Cóż za próba udowadniania znajomości - gratulacje. Dużo nad tym myślałaś,
                    > korzystałaś ze słownika internetowego? "

                    A nad czym tu myslec? I jakiej znajomosci? Znajomosci czego, lub z kim?Znowu cos
                    bezladnie klepiesz...
                    Byc moze dla ciebie to trudne, sa jednak ludzie, ktorzy slownictwo maja calkiem
                    bogate i nie musza sie do internetowych pomocy odwolywacbig_grin

                    Nadal jednak nie wiem, o znajomosc jakich "praw w Polsce" zahaczylas w swoim
                    niezbyt madrym wywodzie, moze jednak wyjasnisz?Czy sama nie bardzo wiesz, o co
                    ci chodzilo...?

                    A te usg mialas przed poronieniami, czy po?
                    Bo wiesz, w kazdym kraju wykonuje sie usg PO poronieniu-i "odpowiednio szybko
                    trafia do szpitala pod opieke". W kazdym, nie tylko w Polsce. Byc moze
                    niekoniecznie w krajach Trzeciego Swiata, ale nie o tym rozmowa, prawda?
                    A skoro chodzi ci o to, ze wykonano ci usg a mimo to i tak poronilas, to jaki
                    jest zwiazek miedy jednym a drugim?
                    Bo ja nie widze zadnego.

                    Wiesz, piszesz cos kompletnie "od czapy", nie potrafisz uargumentowac swoich
                    wywodow, nie wyrazasz sie w zaden sposob logicznie ani w zwiazku z tematem
                    dyskusji-w skrocie mniej wiecej wyglada to tak: "W Polsce jest lepsza opieka nad
                    ciezarnymi niz gdzie indziej, bo wykonuje sie czesto usg, poronilam 3 razy ale
                    wykonano mi usg i szybko trafilam do szpitala (ale mimo wszystko i tak
                    poronilas!!), i to bylo znakiem swietnej opieki", sugerujac tym samym, ze na tym
                    przyslowiowym Zachodzie gdy kobieta roni zostawia sie ja na ulicy.

                    No coz, nie dosc ze kompletnie nie wiesz, jak sie sprawy maja na owym Zachodzie,
                    wypisujesz bzdury, na ktore-zaczynam sie zastanawiac-nie wiadomo po kiego grzyba
                    ja odpowiadam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka