jot-es49
14.09.10, 08:10
www.tvn24.pl/0,1673424,0,1,piloci-specpulku-narzekaja-na-sprzet-i-szkolenie,wiadomosc.html
""Superwizjer TVN" w Kijowie przeprowadził symulację pełnego lądowania Tu-154 w warunkach atmosferycznych, jakie panowały w Smoleńsku 10 kwietnia i gorszych. Symulacje zakończyły się sukcesem."
Na zakończenie autorzy dodają z pewną szczerością:
""Superwizjer" na Uniwersytecie Kijowskim przeprowadził próby pełnego lądowania w identycznych warunkach jak 10 kwietnia. Pilotom udało się posadzić maszynę na ziemi. Tak jak w przypadku tzw. "zerowej widoczności". Lądowanie odbyło się bez udziału autopilota."
Ale nie to jest interesujące a zamieszczona z boku wypowiedź gen. Czabana. Na pytanie redaktora, kto ponosi odpowiedzialność za zaprzestanie ćwiczeń na symulatorach odpowiada on: "Nie wiadomo, kto i kiedy podjął taką decyzję. - Trudno odpowiedzieć na to pytanie."
To może wypada człowiekowi nieco pomóc.
7 lutego 2007 r Ministrem Obrony Narodowej zostaje Szczygło i zabiera się ostro za porządki po Sikorskim.
19 kwietnia 2007 r dowódcą Sił Powietrznych zostaje gen. Błasik (następnie szybko zdobywa kolejne generalskie szlify)
01 lipca 2007 r Szefem Szkolenia Sił Powietrznych zostaje gen. Czaban
19 maja 2010 r. Generał poinformował, że na załoga latała po raz ostatni na symulatorach Tupolewa w 2007 roku. Następnie intensywnie trenowała na Tupolewie... stojącym na ziemi!
No cóż chciałoby się sparafrazować znane powiedzenie - Jakie dowództwo - taka armia.
Chciałbym jednak panu generałowi przypomnieć inne, po stokroć mądrzejsze powiedzenie: "Im więcej potu wylanego na poligonie tym mniej krwi na polu walki"
Mówi panu to cokolwiek?
Gdzie te czasy, kiedy honor oficera nakazywał w takich przypadkach wyjście honorowe za pomocą kilku gram ołowiu?