you-know-who
24.05.11, 08:12
dwa dni temu wiozl mnie taki jeden. podchodzil do ladowania po poltorej godziny lotu, kiedy nad bagnami florydy nagle cos mu tam zapiszczalo, zapalila sie lampka w kokpicie. stchorzyl: odszedl na drugi krag. fajtlapa, nie? on juz od poczatku zbyt odwazny chyba nie byl, zabarykadowal drzwi przed startem i nawet do kibelka nie wychodzil ani nikogo do siebie nie wpuszczal. dziwne ze pozwalaja takim tchorzom pilotowac w usa.