sana 05.10.10, 15:34 Mam pytanie dotyczące napiwków. Zdarza mi się zamawiać zakupy z supermarketu przez internet. Dostawa jest płatna. Czy powinnam dodatkowo dać napiwek panu, który dostarcza zakupy do domu? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ekspert_ewa.sawicka Re: Napiwek 05.10.10, 16:19 Napiwek jest zwyczajowym wyrazem wdzięczności klienta za dobrą obsługę lub dodatkową fatygę. Zwykle wynosi do 10 proc. wartości usługi lub zamówienia, ale oczywiście to umowna granica. Nie tyle więc powinna Pani, ale może... to zawsze poprawia relacje Odpowiedz Link
bmwracer Re: Napiwek 06.10.10, 20:25 Np mieszkajc w kraju gdzie wiekszosc zakupow obecnie robie przez internet i dostawy sa kilka razy w miesiacu. Wikszosc rzeczy znajduje na progu albo na schodkach wiec nie ma napiwkow... Zdarzaja sie rzeczy wieksze i ciezkie. No kiedy kierowca wyladuje ciezka paczke i rzuci ja przed domem czy drzwiami - po prostu mu dziekuje kiedy jestem w domu - zrobil to za co mu placa i ani krzty wiecej... Ale kiedy zapyta gdzie ja podwiezc na wozku i np wniesie ja do domu albo garazu - daje napiwek.. Ale nie jest to 10% ani warotsci towaru (za $2000 dol TV milabym dac $200 ?? - to chyba przesada) ani 10% warotsci kosztow przesylki - te sa rozne i zwykle niewielkie - wiekszosc przy duzych przesylkach nie obciaza nas kosztami przesylki wiec napiwek jest $5 - 10$. Innego rodzaju napiwki to juz inna historia Odpowiedz Link
nm.buba011 Re: Napiwek 06.10.10, 23:36 bmwracer napisał: > Ale nie jest to 10% ani warotsci towaru (za $2000 dol TV milabym dac $200 ?? - > to chyba przesada) tak jak Ty chcesz, nie zostało napisane, przeoczyłeś słowo... zwykle. - dostając herbatę z uśmiechem w cenie 6zł, daję 10zł. Jest to ponad 66%, bo danie 6,60zł byłoby mało uzasadnione, mimo, że byłoby to dokładnie 10%. Odpowiedz Link
kochanic.a.francuza Re: Napiwek 23.11.10, 06:41 Tak, za naprawienie komputera 3000 zl tez daj napiwek 66% i zaplac jakies 5000 zl. Jakbym byla taka chojna to bym tylko na napiwki pracowala. Odpowiedz Link
Gość: litera_n Re: Napiwek IP: 167.1.176.* 12.11.10, 11:47 uwazam, ze tam, gdzie dostawa jest platna, nie ma zadnej dodatkowej fatygi, to jest usluga, za ktora sie placi. Usluga ta moze byc wykonana albo wykonana zle, np. z opoznieniem. Ciezko jest mi sobie wyobrazic, jak usluga ta moze byc wykonana dobrze, tzn powyzej normy, gdzie wdziecznosc zobowiazywalaby do napiwku. Nie zostawiam napiwku dla dostawcy DHL ani za zakupy internetowe Kiedy np dostaje kwiaty - niespodzianke , wtedy dostawca otrzymuje napiwek (zwyczaj) Zostawiam tez napiwki dla dostawcow pizzy itp ale pod warunkiem, ze dostawa nie jest wliczona w cene. Podobnie jak w niektorych restauracjach, gdzie napiwek jest wliczony w cene. Odpowiedz Link
nm.buba011 Re: Napiwek 12.11.10, 17:26 Gość portalu: litera_n napisał(a): > Ciezko jest mi sobie wyobrazic, - nie tylko Ty masz z tym problem > jak usluga ta moze byc wykonana dobrze, tzn pow > yzej normy, gdzie wdziecznosc zobowiazywalaby do napiwku. - absolutnie nie o to chodzi. Napiwek jest opcją, więc możemy skorzystać lub nie. Za marne 2 lub 3 złote możemy się poczuć "kimś lepszym". Kelnerzy, taksówkarze, żebracy właśnie dobrowolnie spełniają te nasze marzenia czy potrzeby. To oni nam robią... uprzejmość. Odzywa się w nas "pies ogrodnika", który dla uzasadnienia naszego skąpstwa, poszczekuje (zgłasza postulat ustanowienia zakazu) na dających napiwki. Odpowiedz Link
Gość: irena Re: Napiwek IP: *.lodz.msk.pl 16.10.10, 16:15 Kiedyś na innym forum czytałam długą i burzliwą dyskusję na temat napiwków. Większość osób było na "nie", nawet wobec kelnerów, i ich argumenty mnie przekonały. Z tego co pamiętam chodziło głównie o: - pozbawione uzasadnienia nierówne traktowanie różnych grup zawodowych: dlaczego napiwek ma dostawać kelner, który potrawę tylko podaje, a nie kucharz, który ją przygotował? Dlaczego kelner, a nie kasjerka w markecie, która pakuje nam towar do torebki? - przerzucanie kosztów pracy na klienta (kelnerzy dostają niskie wynagrodzenie od swojego pracodawcy, bo ten uzasadnia to możliwością "dorobienia" napiwkami). Kwestie kwoty niepodlegającej opodatkowaniu czy składkom ZUS też mają tu znaczenie. - mniej lub bardziej świadome wymuszanie od klientów "haraczu" w celu uprzejmej obsługi. Klienci dający napiwki są obsługiwani z większą troską niż ci drugiej kategorii, czyli nie dający napiwków. - niebezpieczeństwo rozprzesrzeniania się tego zwyczaju na inne formy usług, np. w służbie zdrowia, a to już jest traktowane jako łapówka. Odpowiedz Link
Gość: VROOOM Re: Napiwek IP: *.echostar.pl 10.11.10, 23:23 Do stu tysięcy kartaczy , taki po prostu jest zwyczaj. Inne grupy zawodowe nie będą dyskryminowane. Dlaczego na wigilię jemy karpia, a nie halibuta albo łupacza? Czy przez to uważamy, że inne gatunki ryb są dyskryminowane w święta? Nie ma mowy o haraczu albo lepszej obsłudze osób wręczających tenże napiwek, daje się go bowiem po wykonaniu usługi, a nie przed podaniem, powiedzmy, obiadu w restauracji. Koszty pracy i tak będą, w ten czy inny sposób, przerzucone na klienta (bo niby na kogo?). Co kraj, to obyczaj - napiwek bywa regularną pozycją w rachunkach, a i tak niekiedy można coś dorzucić za ekstra obsługę. Łapówkę wręcza się przed korzyścią, jaką chce się w związku z nią uzyskać i to nie ma nic wspólnego z sobą. A skoro aż tak gryzą te napiwki, to można pójść do baru mlecznego albo McDonaldsa - ten ostatni ma zdaje się nawet schludną część kawiarnianą. Wszystko na luzie, niemal bezobsługowo i beznapiwkowo. Odpowiedz Link
Gość: irena Re: Napiwek IP: *.lodz.msk.pl 13.11.10, 16:37 Gość portalu: VROOOM napisał(a): > Do stu tysięcy kartaczy , taki po prostu jest zwyczaj. Zwyczaje nie zawsze były prawidłowe. I dlatego - po refleksji - należy dążyć do ich zmiany. Przykład: zwyczaj, że to zawsze kobieta po ślubie zmienia nazwisko, a nie mężczyzna; na szczęście obecnie od tego "pięknego" zwyczaju się już powoli odchodzi. Inny przykład: Lany Poniedziałek - oblanie drugiej osoby wiadrem wody w imię zwyczaju jest obecnie wykroczeniem. Nie mówiąc już o zwyczaju całowania kobiety w rękę, bo on też już odchodzi do lamusa. Wystarczy, że nie podoba się on jednej ze stron i to jest wystarczający powód, by go przestać uważać za obowiązujący. Panom może się i podoba, ale kobietom nie. Tak samo z napiwkami - kelnerom/usługodawcom się podoba, ale klientom/usługobiorcom już nie. > Nie ma mowy o haraczu albo lepszej obsłudze osób wręczających tenże napiwek, da > je się go bowiem po wykonaniu usługi, a nie przed podaniem, powiedzmy, obiadu w > restauracji. Masz dość ograniczoną wyobraźnię. Przecież jak ktoś bywa w danym lokalu regularnie (a wiele osób ma swoje ulubione restaruacje lub też takie, które znajdują się najbliżej miejsca zamieszkania czy pracy) to bywa zapamiętywany przez obsługę jako ten, który daje napiwki albo ten, który nie daje. W tym pierwszym wypadku jest obsługiwany lepiej, a w tym drugim gorzej (np. przez wydłużenie okresu oczekiwania). > Łapówkę wręcza się przed korzyścią, jaką chce się w związku z nią uzyskać i to > nie ma nic wspólnego z sobą. Słyszałam, że połowę łapówki wręcza się przed, a drugą połowę po. > Koszty pracy i tak będą, w ten czy inny sposób, przerzucone na klienta (bo niby > na kogo?). Tak, ale pozostaje kwestia wysokości tych kosztów. Odpowiedz Link
Gość: VROOOM Re: Napiwek IP: 213.156.123.* 15.11.10, 02:48 Zwyczaje za bardzo nie poddają się ocenie w kategoriach 'prawidłowości'. One po prostu są. Niektóre zanikają, inne powstają - aczkolwiek bardzo rzadko dzieje się to nagle. Może za ileś lat znikną napiwki? Równie dobrze można dowodzić - trzymając się porównań restauracyjnych - że nieprawidłowym zwyczajem jest jedzenie sztućcami. Powinno się jeść rękami, bo to i wygodniej, i szybciej. No i nie spadają na klienta dodatkowe koszty zakupu i konserwacji noży, widelców i całej reszty. W każdym razie, napiwki daje się od stuleci i podejrzewam, że jeszcze długo będą istniały kraje i lokale, gdzie ów obyczaj będzie trwał. I zawsze będą się trafiać klienci, którzy zakładają serwetkę za kołnierz, siorbią, pobekują i nie zostawiają napiwków. Niektórzy będą to robić z ignorancji, inni będą się jawnie oburzać o co się ludzie czepiają i wyciągać pseudo-racjonalne argumenty (jak choćby ten o kosztach pracy). Ale nic złego im się nie stanie - za to się nie karze. To po prostu - w kontekście, nomen-omen, gastronomii - kwestia smaku. Nie mam ograniczonej wyobraźni (co to w ogóle za argument?!). Co więcej, zdarzyło mi się pracować w lokalu i z tego co pamiętam, klientów raczej zapamiętuje się za co innego. Obrazowo mówiąc: lepszy miły facet, który nie zostawia nic, niż wredny buc, który szasta forsą. Nie wiem kiedy wręcza się łapówki i w jakich proporcjach. Zresztą, nie ma to nic do rzeczy. Co do kosztów pracy, to to już trąci demagogią. Dodam, że korzystniejsze dla obu stron mogą się okazać właśnie napiwki. Gdyby je zlikwidować, wzrosły by płace kelnerów, pewnie również koszty ich zatrudniania i cała lawina innych opłat. To oczywiście zgadywanka, ale przeciętny rachunek nie wzrósłby o te 5 zł, które pewnie średnio zostawiają klienci, ale o znacznie więcej. Ale znów: to nie ma aż takiego znaczenia (przynajmniej w Polsce). Tak samo można obliczać, że taniej jest na święta zamiast karpia i bigosu jeść kanapki z pasztetem, że znów użyję porównania świątecznego. Można i tak... Odpowiedz Link
Gość: VROOOM Re: Napiwek IP: 213.156.123.* 15.11.10, 03:09 Jeszcze dopowiem: nie uważam napiwku za 'odruch bezwarunkowy'. Jest on uzależniony od jakości obsługi i paru innych czynników (np. rodzaju lokalu - uważam, że napiwek dany w McDonaldzie byłby raczej śmieszny i powodował konsternację). Jest oczywiście również uzależniony od kraju i panujących tam zwyczajów: w jednym jest wliczany do rachunku, w innym nie ma go na rachunku, ale jest niemal 'obowiązkowy' (USA), a jeszcze w innym może być odebrany jako coś wręcz obraźliwego (bodaj Chiny czy też Japonia). A już na koniec takie coś: youtu.be/V1ZZWhSvOMI Odpowiedz Link
Gość: irena Re: Napiwek IP: *.lodz.msk.pl 20.11.10, 19:38 Gość portalu: VROOOM napisał(a): > I zawsze będą się tra > fiać klienci, którzy zakładają serwetkę za kołnierz, siorbią, pobekują i nie zo > stawiają napiwków. Wrzucanie tych trzech zachowań do jednego worka jest manipulacją. NIe rozumiem, co jest nieprawidłowego w zachowaniu polegającym na tym, że ktoś zjada kulturalnie posiłek i za niego płaci cenę widniejącą na rachunku, że stawiasz go obok człowieka bekającego i siorpiącego? Odpowiedz Link
Gość: irena Re: Napiwek IP: *.lodz.msk.pl 20.11.10, 19:44 Gość portalu: VROOOM napisał(a): > Zwyczaje za bardzo nie poddają się ocenie w kategoriach 'prawidłowości'. One po > prostu są. Niektóre zanikają, inne powstają - aczkolwiek bardzo rzadko dzieje > się to nagle. Mylisz się, w przyrodzie nic nie dzieje się bez powodu. Zwyczaje zawsze zanikają z jakichś powodów, na tyle ważnych, że ludzie dążą do ich zaprzestania. Oczywiście nie zawsze wszyscy jednakowo i w tym samym czasie. Zauważyć można grupę nowatorską i konserwatywną, ci drudzy po jakimś czasie nierzadko dochodzą do wniosku, że ci pierwsi mają jednak rację. Odpowiedz Link
kochanic.a.francuza Re: Napiwek 23.11.10, 06:52 Uwazam, ze napiwki to bardzo niekomfortowy zwyczaj: zawsze trzeba miec te monety czy banknoty o odpowiednim nominale. Jak masz za male to upokazasz kelnera, jak za duze, glupota za duzo placic. Napiwki demoralizuja tez kelnerow. Nerwowo lypia na klientow oceniajac, czy warto sie starac, czy nie. Dezorganizuje to prowadzenie biznesu wlascicielom: podstawowa zasada, ze usluga zawsze ma byc na tym samym poziomie, zostaje zachwiana. Zreszta ten lisi, ukartowany usmiech, ktorzy maja kelnerzy, dla mnie wcale nie jest dobra usluga, szczegolnie kiedy zmienia im sie w e wredna twarz tuz przy stoliku obok, gdzienapiwka nie dostali. Chory zwyczaj, obnizajacy komfort jadania w knajpach. A, mieszkam tam gdzie napiwkow nie ma-poezja! Odpowiedz Link
ddominikanaa Re: Napiwek 07.01.11, 00:39 a ja pracowalam jako kelnerka i uwierzcie jak milo jest dostac napiwek. i to wcale nie jest tak ze kelner bedzie czekac na napiwek i nie chcesz nie dawaj tylko miej swiadomosc tego ze my to tez ludzie i ze tez mamy lepsze i gorsze dni... Odpowiedz Link
nm.buba011 Re: Napiwek 07.01.11, 11:03 kochanic.a.francuza napisała: > A, mieszkam tam gdzie napiwkow nie ma-poezja! - znaczy, tam gdzie się pojawisz, to się nie ma... napiwków? Bardzo czytelne. Odpowiedz Link