IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 20:52
Po czym wywnioskować, że mężczyzna będzie przyjacielem w przyszłości? Byłam z kimś, ale czułam, że bardzo koncentruje sie na sobie, bagatelizował często moje zdanie, jakby 'unieważniał' (na co zwracałam mu uwagę, ale bez skutku...), moich argumentów w ogóle nie brał pod uwagę.
I drugi mężczyzna. Umysł ścisły, nie żaden humanista, ale bardziej ludzki, bardziej wrażliwy, lepszy! Intuicja mówi, że byłby przyjacielem, w miare swoich możliwości, starałby sie wspierać swoja kobietę.

Pani Ekspert, to bardziej pytanie o partnerstwo niz o seks. Choć przecież taka troska o potrzeby kobiety i w seksie znajduje swój wyraz! Czy intuicja to dobry doradca? ;) To głupie pytanie. Chodzi mi o to, że pobierajac się, ludzie nie wiedzą, jakie kłopoty ich w życiu czekają... Jak budować zwiazek juz na starcie, żeby to nie runęło po pojawieniu sie realnych kłopotów. Jakiego mężczyznę wybrać? Mój brat sie rozwiódł. Był to rozwód bardzo bardzo bolesny. Sama boję się porażki... Jestem sama od 2 miesięcy.
czy to kwestia egoizmu, że mężczyzna opuszcza kobietę w kłopotach? czy też kwestia miłości? Po czym poznać, że ktoś będzie nie tylko mężem, nie tylko kochankiem, ale i przyjacielem?

Dziękuję i pozdrawiam
Z.
Obserwuj wątek
    • salma75 Re: rokowania 14.11.10, 21:02
      Gość portalu: byki.z.pampeluny napisał(a):

      >Po czym poznać, że ktoś będzie nie tylko mężem, nie tylko kochankiem, ale i przyjacielem?
      >
      > Dziękuję i pozdrawiam
      > Z.

      Heh, gdyby była odpowiedź na Twoje pytanie istniałyby tylko same szczęśliwe związki :).
      Wszystko wychodzi w praniu, z czasem. Na początku trzeba chyba jednak zaufać intuicji, trochę sercu, trochę rozumowi i mierzyć się z życiem we dwoje. Gwarancji nikt Ci nie da, że tylko ten, na zawsze, najlepszy, jedyny... :)
      • Gość: byki.z.pampeluny Re: rokowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 21:07
        :)
        ważny jest wg mnie moment wyboru - ten, tamten. nie chodzi o to, że tu tłumy kandydatów u mnie ;) tylko... jak mądrze wybrać, żeby było nam ze sobą dobrze i żebyśmy sie wspierali. ja raczej w związkach/relacjach potrafię dużo z siebie dać. Nie jestem egoistką - w moim odczuciu, nie uchodzę za egoistkę.
        Ale... masz rację, moje pytania to takie trochę pytania retoryczne, Nie ma na nie właściwie odpowiedzi! :)
    • to.niemozliwe Re: rokowania 14.11.10, 21:31
      Jezeli jest w stanie dokonywac wysilku, zeby Ci pomoc lub wyraza swoj poglad wbrew twojemu, ale trzyma sie go, bo ufa, ze ci dobrze radzi - nawet jesli naraza sie na twoje niezadowolenie, to moze byc Ok.
      Jesli ustepujesz mu w konflikcie lub roznicy zdan i nie masz poczucia niesmaku wobec samej siebie, ze zostalas zrobiona w jajo, to tez dobry prognostyk. Warto sie czasem kierowac intuicja, bo sklada sie na nia zbior szeregu osobistych doswiadczen i znajomosci samego siebie. :)
      • Gość: byki.z.pampeluny Re: rokowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 21:49
        Czytuję czasem forum Psychologia i bardzo podobaja mi się Twoje wypowiedzi. Miło, że napisałeś.

        > Jezeli jest w stanie dokonywac wysilku, zeby Ci pomoc lub wyraza swoj poglad wb
        > rew twojemu, ale trzyma sie go, bo ufa, ze ci dobrze radzi - nawet jesli naraza
        > sie na twoje niezadowolenie, to moze byc Ok.
        Racja. W tym wypadku pewnie. Ale czasem serce Ci podpowiada, że facet ma gdzieś Twoje odczucia, emocja i zdanie. Jednym słowiem - ma gdzieś Twoje dobro. Dla mnie to kluczowe - jak intuicja mi mówi: to przyjaciel, bo chce dla mnie dobrze!

        > Jesli ustepujesz mu w konflikcie lub roznicy zdan i nie masz poczucia niesmaku
        > wobec samej siebie, ze zostalas zrobiona w jajo, to tez dobry prognostyk.
        Nie jestem dominująca w związku. Lubię być zdominowana. I dlatego wybiorę tylko kogos, do kogo będę miała pełne zaufanie. Ufam ludziom - ale długo zaufania nabieram. Słusznie piszesz. Ja jestem dość uparta, ale nie jestem głupia i nie jestem odporna jak beton na słuszne argumenty :)

        Warto
        > sie czasem kierowac intuicja, bo sklada sie na nia zbior szeregu osobistych do
        > swiadczen i znajomosci samego siebie. :)
        Intuicję mam dość niezawodną... W każdym razie bezwypadkowo mi służy do dziś dnia... Cenię ją sobie w relacjach damsko-męskich. jest taki jeden... Intuicja mi mówi: to ON! a On mnie nie chce... I co zrobić? Zaskarżyć intuicję, czy zmusić jakoś faceta? ;DDD
    • ewa.zeromska Re: rokowania 15.11.10, 13:02
      Witam Cię,
      Twoje pytanie jest bardziej do wróżki, niż do mnie, ale postaram się odpowiedzieć.
      Przede wszystkim zwracaj uwagę na to, jakim człowiekiem, tu i teraz, jest mężczyzna, z którym jesteś, a nie zastanawiaj się jakim będzie kiedyś tam.
      Jak sama mówisz, nie wiadomo, co się w życiu wydarzy i trudno zawczasu przewidzieć wszystkie reakcję. Nie jesteś w stanie przewidzieć własnych reakcji i z góry się na nie nastawić, a co dopiero drugiego człowieka.
      Zatem istotne są relacje, które budujesz z kimś na bieżąco, a to widać - jak się porozumiewacie, co was łączy, a co dzieli.
      Tak naprawdę o poważnym związku można mówić wówczas, gdy dwoje ludzi ma wspólny cel, wspólną drogę.
      Nie chodzi o to, żeby po pewnym czasie stać się jednością, ni to męską, ni to żeńską, ale o to, żeby zachowując to, co odrębne, budować to, co wspólne.
      To wydaje się dość trudne, ale nie jest przecież niemożliwe.
      Poza tym nie ma jednego wzorca dobrej pary. Dwoje ludzi musi się zgrać, bez wzajemnego tłamszenia i despotyzmu.
      Zwykle na początku związku wydaje się, że to jest bardzo proste, ale kiedy namiętność stabilizuje się, to dopiero wtedy okazuje się ,tak naprawdę, na ile ludzie są sobie bliscy i co ich łączy.
      Twojemu bratu związek się nie udał, ale to nie znaczy, że tobie ma się nie udać.
      Pozdrawiam
      • labadine Re: rokowania 15.11.10, 20:33
        Ja tez nigdy nie potrafilem prawidlowo wybrac,kiedys przed laty mialem dziewczyne z ktora chcialo sie przezyc cale zycie i wszystko sie skonczylo przez jej alkoholizm,potem malzenstwo z inna i znowu alkohol oraz narkotyki i w koncu jej definitywny pobyt w szpitalu psychiatrycznym.Zostalismy z corka(2 latka) sami,kiilka lat pozniej bedac przypadkowo w Polsce poznalem super dziewczyne z Alzacji i najlepsze bo mieszkalismy w tej samej miejscowosci oddaleni o okolo 500m i nie znalismy sie.Z tego zwiazku mielismy corke i dwoch synow i wszystko szlo normalnie az do momentu kiedy tesc zmarl i zona przejela zaklad,zaczely sie jej wyjazdy,przyjecia,alkohol i kokaina a takze niezliczone zdrady-klasyka.Pod koniec poprzedniego roku chciala rozwod,oczywiscie sie zgodzilem i mimo wszystko jak dotychczas ani ona i ani ja nie zalozylismy sprawy rozwodowej.Nasz najstarszy syn od lutego prowadzi zaklad a zona i jej matka mieszkaja u mnie,mieszkaja u mnie bo dom kupilem jeszcze pare lat przed naszym slubem i dodatkowo na rzadanie tescia mielismy oboje podpisana niezaleznosc finansowa.
        Fakt nigdy nie myslalem ze,bede mial az takie przezycia,zawsze kierowalem sie sercem i mimo takich czy innych bolesnych chwil uwazam jednak moje zycie za spelnione bo dzieci mamy super:
        corka z pierwszego malzenstwa jest lekarzem na poludniu Francji,najstarszy syn informatyk,druga corka handel zagraniczny i drugi syn konczy uniwersytet.
      • Gość: byki.z.pampeluny Re: rokowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 00:48
        dziękuję za odpowiedź.

        > Zwykle na początku związku wydaje się, że to jest bardzo proste, ale kiedy nami
        > ętność stabilizuje się, to dopiero wtedy okazuje się ,tak naprawdę, na ile ludz
        > ie są sobie bliscy i co ich łączy.
        Dla mnie jest to kluczowa konkluzja! Kilka lat namiętności przejdzie w kilkadziesiąt lat stabilizacji tej namiętności (przy założeniu związku wieloletniego, a takie założenie mam). Jakos trzeba to na tyle sensownie zaczynać, żeby właśnie łączyła dwoje i namiętność (bez tego ani rusz! :), ale i wiele innych wartości/spraw.

        > Poza tym nie ma jednego wzorca dobrej pary. Dwoje ludzi musi się zgrać, bez wza
        > jemnego tłamszenia i despotyzmu.
        :) Na szczęście nie ma! Budowanie czegos takiego po swojemu, 'po naszemu' jest fascynującym zajęciem! :) Zastanawiam sie tylko nad tym, że z czasem ta pasja tworzenia u większości par niestety mija i przestają rozmawiać o związku, jakoś nie dbają o swoją robotę...

        Dziękuję za podzielenie sie ze mną swoim doświadczeniem.
        Pozdrawiam Panią!
    • potwor_z_piccadilly Re: rokowania 15.11.10, 23:16
      Gość portalu: byki.z.pampeluny napisał(a):

      > Po czym poznać, że ktoś będzie nie tylko mężem, nie tylko kochanki
      > em, ale i przyjacielem

      Pracowałem z pewna babką która kandydatów na życiowego partnera (w różnych okolicznościach) upijała by poznać to co po trzeźwemu ukrywali. Na moje pytanie o skuteczność metody, otrzymałem odpowiedz, że była bardzo skuteczna i miedzy innymi, dzięki niej żyje w szczęśliwym związku.
      Nie twierdzę byś wzorowała się na metodach wspomnianej kobiety. Twierdzę że poobserwować nie zawadzi bo nawet na pozór drobne, niepokojące sygnały mogą ci dać do myślenia bo jak mówią "diabeł tkwi w szczegółach".
      Co do szczegółów to nie bagatelizuj ich bo.
      Kiedyś poznałem dziewczynę. Śliczna, bardzo zgrabna brunetka. Chłopaki mi zazdrościli a ja byłem dumny że to właśnie ja. Prywatki, kwadraty, kawiarnie, cud miód. Zauroczenie trwało do czasu pierwszej wizyty u niej w domu. Wchodząc do mieszkania natknęliśmy się na wychodząca z pokoju staruszkę. Na jej widok moja piękność naskoczyła na babinę "czegoś wylazła, przecież wiesz ze nie wolno ci wychodzić z pokoju". Kobiecina starała się stojąc z pustą szklanką w reku coś wyjaśnić, wytłumaczyć się, na nic to, usłyszała coś w rodzaju "paszła won" i zniknęła za drzwiami.
      Ja zdębiałem. Czułem jakby mi ktoś dał w mordę. To był koniec znajomości. Stwierdziłem że mam do czynienia z paskudnym charakterem w anielskiej powłoce.
      Nie myliłem się. Przez kilka lat na zimno śledziłem jej historię i stwierdzam że obfitowała ona w pasmo świnstw, głupot i porażek i pomyśleć że jeden, na pozór błahy epizod, uchronił mnie przed popełnieniem błędu.
      Tu powiedzonko do przemyślenia "jak są wątpliwości, to nie ma wątpliwości".





      • Gość: byki.z.pampeluny Re: rokowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 01:02
        Wiele słusznych zdań wypowiedziałeś, które wydaja mi sie bardzo cenne i któe zapamiętam.
        Dzięki. Cały post jest ciekawy.

        > Co do szczegółów to nie bagatelizuj ich
        Nie, nigdy nie bagatelizuję. W tym sensie, że jestem osobą odbierającą świat przede wszystkim emocjonalnie (rozum jest ważny, używam go ;), ale jest jakby drugimi skrzypcami...). Emocje, intuicja, serce. Rozum zbiera dane, przetwarza - a później intuicyjnie wyczuwam, czy to ktoś, kto naprawdę robi to, co mówi: w kluczowych sprawach!

        > i pomyśleć że jeden, na pozó
        > r błahy epizod, uchronił mnie przed popełnieniem błędu.
        Masz rację. Błahy - na pozór!!! Nic nie dzieje sie przypadkiem.

        > Tu powiedzonko do przemyślenia "jak są wątpliwości, to nie ma wątpliwości".
        Wątpliwości zawsze towarzyszą, gdy poznajesz drugą osobę. Jeśli myślisz o niej i jej cechach, czasem po głębszym psychologicznym przypatrzeniu się, wiele rzeczy lepiej rozumiesz i wątpliwosci ustępują miejsca zrozumienium, poznaniu drugiej osoby, akceptacji. T odobry znak. W życiu nie będzie tak jak w raju, Adam od razu na widok Ewy zachwyci się... Nie, czasem się miewa wątpliwości. Ale wady należy zaakceptować, zestawić z zaletami - i ocenić, czy w obliczu zalet, z wadami da sie zyć. To jest to tu i teraz - wydaje mi sie - o którym pisze Pani Ewa. Poznawanie sie to w ogóle ciekawy proces. Jak przypływy i odpływy. Czasem trzeba zniknąć, żeby cos przemyśleć, przetrawić.
        Ale bywa, że poznajesz i wcale pewnych spraw nie akceptujesz! Nie umiesz psychologicznie zrozumieć i zaakceptować, nie lubisz, odrzucasz! I to powinien byc koniec relacji! Masz rację. Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka