ani.a_k.86
07.02.11, 11:12
witam.
z mężem znamy się 7 lat. 3 lata po ślubie. mamy 2-letniego synka.
może zacznę od początku...
na początku jak w każdym związku było naprawdę fajnie... co do naszych pierwszych dwóch lat bycia razem nie mam żadnych zastrzeżeń. pochodzę z małej miejscowości. tu trudno o pracę wiec wyjechałam do Warszawy. było naprawdę fajnie. daleko od rodziny, kontroli itd. pracę miałam fajną, rozwijającą. byliśmy już zaręczeni i po ślubie miałam wrócić do rodzinnej miejscowości bo on miał tu pracę. poza tym uważaliśmy że przy rodzicach będzie nam lepiej. to był błąd ale dopiero później do tego doszłam. w każdym razie w tej pracy spotkałam fajnego faceta i tak z każdym dniem staliśmy się sobie bliżsi. do końcowej konsumpcji nie doszło, ale za to całowaliśmy się, dużo rozmawialiśmy, spacery, wspólne wychodzenie na obiad itd. jednak nie umiałam zrezygnować z narzeczonego. fakt kłóciliśmy się i dość często dawałam mu do zrozumienia że chcę to skończyć ale on się nie poddawał... gdy w końcu zrozumiałam że naprawdę wiem czego chcę, że chcę odejść wkroczyła moja mama i powiedziała że ślub musi być bo co ludzie powiedzą. były łzy. kłótnie ale ja nie potrafiłam sprzeciwić się mamie. tak byłam wychowana że mama ma zawsze racje. więc musiałam wrócić do rodzinnej miejscowości. ale mi nadal czegoś brakowało... wzieliśmy ślub i szybko zdecydowaliśmy się na dziecko które rzekomo miało uratować nasz związek. niestety tak się nie stało... jest coraz gorzej. nienawidzę jak się do mnie przytula, łasi a o sexsie już nie wspomnę. to jest katorga. raz na dwa miesiące robię to z przyjemności bo wiadomo że każdy odczuwa taką potrzebę. w dodatku moim zdaniem ostatnio zbyt często zagląda do kieliszka. nie słucha moich argumentów że alkohol zniszczył mi życie bo mój tata też nigdy nie odmówił, że strasznie się denerwuję a przez to i nasz syn. nie wiem co robić z jednej strony chcę odejść a z drugiej nie chcę dziecku niszczyć życia. poza tym nie wiem jak to zrobić.
wiem że może to jest chaotycznie napisane ale proszę o chociaż krótką odpowiedź.