anna.zetka
10.04.11, 19:39
Witam serdecznie.
Jestem 40-letnią wolną kobietą, kilkanaście lat po rozwodzie - po drodze od tego czasu samotne wychowywanie dzieci, kilka mniej lub bardziej poważnych związków. Najdłuższy trwał prawie siedem lat, była realna obietnica wspólnego życia i inne tego typu "bzdety".
Ale nieważne.
Jestem osobą bardzo emocjonalnie reagujacą - samotność, DDA, nieleczona depresja trwająca praktycznie od rozwodu (nie mam możliwości "odpuszczenia" sobie pracy zawodowej na dłuższy czas, bo nie będę miała do czego wracać, a żyję z bieżących wpływów). Moim problemem jest uzależnienie od mężczyzn w moim życiu. Jeżeli jestem zakochana czuję sią jak na haju, natomiast w momencie rozstania wszystko wraca do mnie ze zdwojoną siłą - bezbrzeżny smutek i poczucie niewielkiej własnej wartości. Wiem, że nie zawsze ludziom w związkach wychodzi, ale wszystkie te próby dzieja się jakby "poza mną". Przechodzę okres "żałoby" - w zależności od natężenia i czasu jaki trwał związek. Tyle, że po tym okresie niezauważalnie pojawia sie w moim życiu kolejny "ktoś", kto mnie za sobą pociąga, kim jestem zauroczona, dla kogo jestem w ciągu bardzo krótkiego czasu zrobić bardzo dużo (stąd też m. in. moje problemy finansowe z którymi jednak daje sobie radę). Tak, wiem, że jestem wykorzystywana w kazdej dziedzinie - tyle tylko, że do każdego mojego "związku" podchodzę tak, jakby miał trwać "na wieczność". Czyli skaczę na główkę nie zastanawiając się, jak się to później skończy.
Jestem dość atrakcyjna fizycznie i nie brakuje wokół mnie mężczyzn. I prawie wszystko jest dobrze do czasu, dopóki nie okazuje się, że to znowu nie to, czego oczekiwałam. Bo to ja zazwyczaj odchodzę mając dośc ciągłego "dawania". Taka "cholerna dobrota".
Mam olbrzymi żal do mojego eksa, że mnie w ten sposób okaleczył. Z jednej strony jestem bardzo ostrożna i zachowawcza w relacjach damsko-męskich (nie mam przygód typu "przygodny seks"), nie epatuję seksualnością, a z drugiej ląduję w rozpaczliwych przecież próbach nie bycia samotną.
Jakieś mądre wskazówki?