Gość: Nieszczęśliwa
IP: *.play-internet.pl
11.09.11, 18:38
Mam 25 lat i od jakiegoś czasu spotykam się z rok młodszym chłopakiem. Wszystko jest jak w bajce, pomijając to, że on jest prawiczkiem, a ja dziewicą od jakiegoś czasu nie jestem. Mi ta sytuacja w ogóle nie przeszkadza, ale kilka tygodni temu chłopak mi powiedział, że od kiedy się dowiedział, że nie jestem z dziewicą nie potrafi tego przełknąć, bije się z myślami, bo mnie kocha, ale nie jest w stanie tego zaakceptować. Raz z tego powodu ze mną zerwał, a po kilku dniach wrócił i prosił, żebym mu wybaczyła, że powiedział, że się takich dziewczyn brzydzi i z dnia na dzień wszystko przekreślił. Starałam się postawić w jego sytuacji, wybaczyłam, chociaż naprawdę mnie strasznie zranił niektórymi słowami, wytłumaczyłam, że też nie mam w tej dziedzinie dużego doświadczenia, wydawało mi się kiedyś, że kogoś kochałam i że ktoś kochał mnie, no ale się pomyliłam, a czasu nie cofnę. Stwierdził, że wszystko przemyślał, zaakceptował i możemy dalej cieszyć się sobą. Wczoraj (po miesiącu) mi powiedział, że ciągle to w nim siedzi i jak jestem obok, to nie wyobraża sobie, żeby było inaczej, ale zawsze wtedy mu się przypomina, że z kimś już spałam. I straszne mnie rani, kiedy mi mówi, że ma jakiś wstręt do takich dziewczyn, stara się przełamać, ale jakoś nie może i że mnie jeszcze nie zostawia i tak szybko się nie podda. Kocham go, on kocha mnie, ale on ma jakieś natrętne myśli, a we mnie wzrasta poczucie winy, chociaż wiem, że niepotrzebnie, bo to było prawie 2 lata temu, miałam wtedy swoje życie, swoje decyzje, a go nie znałam, a on się zachowuje tak, jakbym go zdradziła. Dzisiaj mu powiedziałam, że wiem, że mu ciężko i że się stara, ale czy jest wg niego chociaż cień szansy, że kiedyś to zaakceptuje, odpowiedział, że nie wie... Nie wiem, co robić dalej, bo naprawdę dogadujemy się idealnie, kochamy się, ale czasami sobie myślę, że to ja pierwsza odejdę i być może do końca życia będę cierpiała, ale tak będzie lepiej dla niego. Już naprawdę nie wiem, co w tej sytuacji mam robić, jak z nim rozmawiać i czy w ogóle jest sens o ten związek walczyć. Jeszcze tylko dodam, że to nie jest kwestia wiary, czekania do ślubu, itp. i że to, że on nie ma doświadczenia w tej sferze mi w ogóle nie przeszkadza.