IP: *.play-internet.pl 15.11.11, 00:39
Mam ważne pytanie. Czy związek "bez chemii" ma szansę przetrwać?
Mam 30 lat i byłam w kilku związkach. W żadnym "chemii" nie było i wszystkie się rozpadały. Niby to jest odpowiedź na moje pytanie. Niby...
Jestem w takim wieku, że chęć założenia rodziny zaczyna być dla mnie ważna. Piszę, że zaczyna, bo nie jest to dla mnie priorytetową sprawą. No ale...jak nie teraz, to kiedy?
Jestem w związku, kolejnym, w którym nie ma "tego czegoś". Podejrzewam, a nawet jestem pewna, że to ja "tego czegoś" nie mam. Jestem zwyczajnie-zwyczajna. Spokojna, miła dziewczyna-takie ciepłe kluchy. Żeby było jasne-nie przeszkadza mi to. Inna nie będę i nie chcę być.
No ale... skoro w tak wielu związkach chemii nie było, doszłam do wniosku, że jej już nie będzie. W sensie nie będzie z żadnym partnerem. Czyli pozostaje związek "bez chemii", czyli ustabilizowany, ale beż większych emocji.
Pytanie-czy tak da się iść przez życie te kilkanaście, czy kilkadziesiąt lat? Bez większych uniesień? Z partnerem, który jest, bo jest. Którego się lubi, trochę kocha, a najbardziej to jest się z nim z przywiązania? Bo on jest całkiem fajny, dobry, uczciwy. Dobrze mi z nim, bo wiem czego się po nim spodziewać i żadnego numeru mi nie "wywinie"?
Czy to skończy się zdradą lub niechęcią? Czy związek oparty tylko na przyjaźni, miłości takiej "letniej" i przywiązaniu ma sens? Czy lepiej dać sobie spokój i "kupić kota"?
Obserwuj wątek
    • n.wataha Re: Chemia... 15.11.11, 01:14
      A czyż mało jest związków z rozsądku czy wyrachowania?
      Sądzę nawet, że związki z rozsądku są z reguły trwalsze niż te powodowane chemią.
      Bo jakby nie patrzeć, to ta chemia kiedyś może nieco zblaknąć i wtedy często zaczynamy widzieć w drugiej osobie wady, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.
      Związki z wyrachowania również mają jakiś konkretny cel,np. bo mężczyzna ma kasę. Wtedy jedynie brak tej kasy może spowodować rozstanie. Bo przecież o wadach wiedzieliśmy już wcześniej, a jednak kładąc na szalę stronę materialną i wady zdecydowaliśmy się, że szala wypełniona pieniędzmi przeważyła.
    • ewa.zeromska Re: Chemia... 15.11.11, 09:52
      Rozumiem, że słowo "chemia" traktujesz jak synonim do namiętności.
      A zatem, czy związek bez namiętności, szalonego seksu, wariacji zmysłów może istnieć?
      Oczywiście, że są takie związki.
      Wszystko zależy od tego, czego dwoje ludzi od siebie oczekuje. Jakie typy osobowości reprezentują, jaką mają hierarchię wartości.
      Prawdą jest też i to, że zdarza się, że namiętność (chemia) pojawia się nagle, niespodziewanie. Zaskakuje nas samych. Wiele razy słyszałam słowa ..." nigdy nie przypuszczałam, że będzie mnie na to stać, że przeżyję coś podobnego..." Zwykle takie emocje wywołuje konkretna osoba. Nie da się tego zaplanować, nie można się na to nastawić. To się po prostu dzieje, jakby niezależnie od woli. Znika wstyd, zahamowania, kompleksy.

      Piszesz o sobie, "ciepłe kluchy" ,niemniej ja wyczuwam, że jest w tobie ukryte pragnienie zmiany, a może to tylko ciekawość?
      Cała rzecz w tym, że tych sprawach nie ma żadnych reguł, szablonów, ani tym bardziej przepisów.
      Może kiedyś sama siebie zaskoczysz? Kto wie?
    • malamelania Re: Chemia... 15.11.11, 10:21
      >Czy związek "bez chemii" ma szansę przetrwać?

      Dokładnie takie same, jak w tych z chemią :)))
      Chemia jest przereklamowana :))) i jak wiadomo, ulatnia się z czasem - a prawdopodobieństwo, że spotka się w przyszłości kogoś, kto wzbudzi dziką żądzę, jest takie samo w związkach bez namiętności, jak i w tych, z których ona wyparowała.
      Sytuacja, kiedy partnerzy kochają się "trochę", a oprócz tego lubią, szanują i akceptują to bardzo dobra baza, aby zbudować dobry i trwały związek na całe życie. Pytanie tylko, czy Tobie to wystarczy - z Twojego postu wyzierają lekkie kompleksy i chyba czujesz się w jakiś sposób upośledzona, że omija Cię coś, co przeżywają inni ludzie. Sęk w tym, że wszyscy przezywają to w literaturze i na ekranie, w życiu realnym o wiele rzadziej - i nie zawsze jest happy end.
    • Gość: adrian1 Re: Chemia... IP: *.adsl.inetia.pl 16.11.11, 16:52
      Mam za sobą właśnie taki związek. Było miło, zwyczajnie i ciepło dopóki nie pojawiła się ONA. W przeciągu paru dni odszedłem od ukochanej, ponieważ nie mogłem inaczej postąpić. Wiem, że cierpiała i czuła się okropnie. Nie żałuję. Teraz są wzloty i upadki, ale też fajerwerki i nieustanne pożądanie, które trwa i trwa. Czuję się cudownie spełniony i gdybym miał wybierać jeszcze raz, to wolałbym być sam niż tkwić w czymś tak bezpłciowym i nudnym.
    • samuela_vimes Re: Chemia... 16.11.11, 17:30
      Całkowitego braku chemii jak to nazywasz sobie nie wyobrażam, bo musi mi się podobać osoba z którą jestem i odpowiadać wizualnie. Życie weryfikuje podejście do wielkiego uczucia z czasem. Negatywne doświadczenia sprawiają, że jesteśmy mniej ufni i z większym dystansem podchodzimy do nowej znajomości, co za tym idzie uczucie nie będzie już porównywalne z tym w wieku nastu lat.
      Mimo to jak uściśliłam wcześniej, że jakaś fascynacja musi być, jeśli do tego dojdzie przyjaźń, szacunek i zgodność charakterów to można stworzyć szczęśliwy związek.
    • ona85ona85 Re: Chemia... 16.11.11, 17:36
      Powiem tak: spośród doświadczeń, które za sobą mam, nic nie równa się z kochaniem i byciem kochaną w związku, w którym ma się o czym rozmawiać, co razem robić, i gdy się kogoś wręcz odczuwa na jakimś dziwnym, cielesnym poziomie. Ten ktoś nie musi specjalnie nic robić, a kocha się go i akceptuje z całością zalet i wad. Wady stają się wtedy czymś, za co się kocha.

      Dobra, nieważne. Chcę Ci powiedzieć, że warto dać sobie szanse na miłość. Rok temu zostawiłam kogoś, kogo nie kochałam i nie umiałam pokochać. Czasem żałowałam... Ale jeśli to ma być cena za spotkanie kogoś, z kim znów uda mi się porozumieć i mieć poczucie, że w jego ramionach jest mój dom, jestem gotowa ją zapłacić.
      • Gość: adrian1 Re: Chemia... IP: *.adsl.inetia.pl 16.11.11, 17:53
        . Rok t
        > emu zostawiłam kogoś, kogo nie kochałam i nie umiałam pokochać. Czasem żałowała
        > m...

        Postąpiłaś wg mnie uczciwie. Bez chemii, fascynacji i całej tej pięknej reszty to nie związek tylko wegetacja zwana przyzwyczajeniem do siebie. Trwa tak długo, aż jedna ze stron nie spotka tej właściwej osoby i wtedy niestety rzuca wszystko w diabły nie myśląc o osobie z którą się dotychczas było. Przykre ale prawdziwe.
        • ona85ona85 Re: Chemia... 16.11.11, 23:47
          Bardzo dziękuję za tę opinię. Ja odchodziłam w ciemno, tzn. nikt na mnie nie czekał. Jakkolwiek to brzmi, chciałam być uczciwa, nie krzywdzić i nie zdradzać... Miło, że to rozumiesz :)

          W razie czego polecam ten sposób rozstawania się autorce wątku. Bo mieć 40-50 lat, zorientować się, że nigdy się nie kochało i wtedy zdradzić lub się rozwieść? Lub mieć poczucie, że nie zrobiło się nic, żeby miłość znaleźć? Ja bym nie chciała... Lepiej zrobić to w wieku 30 lat, kiedy nie ma się męża ani dzieci. Warto próbować, do wygrania jest uśmiech na co dzień, radość z bycia z kimś, kto nas rozumie i kogo uwielbiamy.
    • carbone77 Re: Chemia... 16.11.11, 21:25
      Kokosowa,
      30 lat to nie jest jeszcze dla emerytura w sferze uczuciowej :). Powinnaś sama bardzo głęboko się zastanowić nad tym, czego tak naprawdę chcesz. Porady forumowiczów, mimo najlepszych intencji, nie są w stanie tego zastąpić. Ciekawy jestem jak zaczął się Twój związek z Twoim partnerem. "Chemia" oczywiście nie trwa wiecznie, ale powinien taki okres być. Wyczekiwanie na spotkanie, mrowienie w żołądku, wysyłanie SMS-ów do późnej nocy, mocny pociąg do drugiej osoby etc. Zgadzam się też z drugiej strony z osobami, które piszą, że jest to sprawa nieco "przereklamowana", bo trwały związek opiera się na czymś znacznie poważniejszym. Musisz sobie odpowiedzieć na podstawowe pytania: "Czy chcę z tym człowiekiem spędzić resztę życia? (czyli calutki czas jaki został Ci na ziemi) Czy chcę z nim założyć rodzinę, mieć i wychować dzieci? Czy chcę się z nim zestarzeć?"
      Pozdrawiam
      • ona85ona85 Re: Chemia... 16.11.11, 23:49
        Dobre pytania... Odpowiedź na nie właściwie powinna rozwiązać problem.
    • Gość: Altro Re: Chemia... IP: 178.73.48.* 20.11.11, 23:19
      nie wierzyłem w chemię póki nie spotkałem dziewczyny, która autentycznie drżała na mój widok. To istnieje i warto to znaleźć. Mądre dziewczyny mówią - albo to się ma, albo nie...
    • Gość: Ta Re: Chemia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.11, 00:03
      Kup kota i szukaj dalej ale chemi ! Musi być to coś ! Idż z kotem na spacer moze poznasz kogoś kto będzie twoim przyszłym mężem !
      • mar.sew87 Re: Chemia... 21.11.11, 11:00
        A moim zdaniem żyjąc w takim związku przynajmniej się nie rozczarujesz..
        Ja kiedyś tego nie doceniłam, szukałam porywów serca, niesamowitych uniesień i niezapomnianych przygód - no i znalazłam, ale skończyło się równie szybko jak się zaczęło :/
    • Gość: kokosowa Re: Chemia... IP: *.play-internet.pl 26.11.11, 15:59
      Do mojego wątku. Chemia to dla mnie nie tylko namiętność. To przyciąganie również w innych sferach życia-chęć bycia ze sobą, bliskości, przytulania. Dzięki chemii "chce się chcieć". No właśnie... Taki przykład. Nie widzimy się z partnerem kilka dni. Niby przez pracę, ale nie do końca. On kończy ok. 19:00 ja 23:00. Mieszkamy w sąsiedniej dzielnicy, kwestia 15 minut samochodem, jak mógłby być u mnie. Jakoś nigdy nie wyszedł z tą propozycją, ja również. Oboje mamy dzień wolny. On wraca,był u rodziców, kilka godzin podróży samochodem za nim. Udało nam się zgrać z dniem wolnym, a on dzwoni z samochodu mówiąc, że dzisiaj się nie spotkamy, bo jest zmęczony. Co ważne, ja nie nalegam. Tydzień później się spotykamy. Zabiera mnie do swojego domu. Oglądamy film, po czym on zasypia na kanapie. Ja w tej sytuacji przykrywam go kocem idę spać do sypialni. Wcześniej budzę z pytaniem-idziemy spać? "Tak, już idę". Nie przyszedł, mimo że wiem, że budził się w nocy i wiedział że czekam. Ja też po niego nie przyszłam...
      Nie ma tego czegoś... zwyczajnie nie ma... Żadnemu nie chce się przez to wysilać, prosić o cokolwiek..
      • Gość: Asia Re: Chemia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.11, 16:16
        Zostaw go jak najszybciej dla jego i Twojego dobra, on moze sie obudzi, a Ty szukaj miłości. Wyszłam 30 lat temu za takiego faceta i wytrwałam 15 lat, ale nic nie równa się prawdziwemu zakochaniu, to absolutnie inna jakość. Przecież czujesz, że to nie to. Daj sobie szansę na miłośc, a nie na przywiązanie i brak innej perspektywy.
      • Gość: mandarynka Re: Chemia... IP: *.adsl.inetia.pl 26.11.11, 19:11
        To może cudowny chłopak, ale nie dla ciebie. Rozstańcie się póki czas, bo z tego związku nie zbudujecie- raczej jego erzac- unieszczęśliwiając siebie nawzajem.
        Współczuję źle ulokowanych uczuć. Jeżeli się łudzisz, że to się zmieni- masz rację. Na gorsze.
      • zawsze_gabagibagazyl Re: Chemia... 26.11.11, 21:19
        Gość portalu: kokosowa napisał(a):

        > Do mojego wątku. Chemia to dla mnie nie tylko namiętność. To przyciąganie równi
        > eż w innych sferach życia-chęć bycia ze sobą, bliskości, przytulania. Dzięki ch
        > emii "chce się chcieć". No właśnie... Taki przykład. Nie widzimy się z partnere
        > m kilka dni. Niby przez pracę, ale nie do końca. On kończy ok. 19:00 ja 23:00.
        > Mieszkamy w sąsiedniej dzielnicy, kwestia 15 minut samochodem, jak mógłby być u
        > mnie. Jakoś nigdy nie wyszedł z tą propozycją, ja również. Oboje mamy dzień wo
        > lny. On wraca,był u rodziców, kilka godzin podróży samochodem za nim. Udało nam
        > się zgrać z dniem wolnym, a on dzwoni z samochodu mówiąc, że dzisiaj się nie s
        > potkamy, bo jest zmęczony. Co ważne, ja nie nalegam. Tydzień później się spotyk
        > amy. Zabiera mnie do swojego domu. Oglądamy film, po czym on zasypia na kanapie
        > . Ja w tej sytuacji przykrywam go kocem idę spać do sypialni. Wcześniej budzę z
        > pytaniem-idziemy spać? "Tak, już idę". Nie przyszedł, mimo że wiem, że budził
        > się w nocy i wiedział że czekam. Ja też po niego nie przyszłam...
        > Nie ma tego czegoś... zwyczajnie nie ma... Żadnemu nie chce się przez to wysil
        > ać, prosić o cokolwiek..

        Ejże, dziewczyno, jeśli tak wygląda Wasz związek teraz, to jak będzie wyglądał za 30 lat? Myślałaś o tym?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka