IP: *.zgora.dialog.net.pl 18.08.01, 16:48
Piszą do Pana kobiety, które mają problemy z orgazmem, bo jeszcze się tego nie
nauczyły ( w poprzednich wątkach), a ja mam problem idiotyczny. Kiedyś nie
miałam z tym żadnego problemu. Od kilku lat, z nieznanego mi powodu, miewam
orgazmy wyłącznie łechtaczkowe i wyłącznie w jednej pozycji. Właściwie lubię
wszystkie pozycje, ale tylko w pozycji "od tyłu" osiągam orgazm. I żeby było
jeszcze śmieszniej - coraz rzadziej mi się to zdarza. Mam 38 lat, więc chyba
nie ma mowy o jakichś zaawansowanych zmianach hormonalnych, które byłyby
przyczyną? Dodam, że mąż jest dla mnie tak atrakcyjnym partnerem, że nie chodzi
też o mniejsze zaangażowanie. Co może być przyczyną tego stanu i czy można temu
zaradzić? Bardzo proszę o odpowiedż!
Obserwuj wątek
    • Gość: Jaga Re: Na opak IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.08.01, 17:22
      ???
    • Gość: Jaga Re: Na opak IP: *.zgora.dialog.net.pl 20.08.01, 22:34
      Gość portalu: Jaga napisał(a):

      > Bardzo proszę o odpowiedż!

      Naprawdę proszę o odpowiedż!...

    • andrzej.depko Re: Na opak 21.08.01, 17:38
      Twoje życie seksualne i emocjonalne wymaga głębszej analizy, co jest trudne w
      przypadku tak małej ilości danych . Jak sama piszesz kiedyś nie miałaś
      problemów z osiąganiem orgazmu, a w miarę upływu czasu zamiast być lepiej,
      zaczęło być gorzej. Nie masz zahamowań seksualnych, jesteś zdrowa , jesteście
      zaangażowani emocjonalnie i coraz rzadziej osiągasz orgazm. Zatem upływ czasu
      zamiast wpływać pozytywnie na zakres Twoich doznań osłabia je. W długotrwałym
      związku partnerzy często popadają w rutynę, a monotonne powtarzanie ciągle
      takich samych zachowań erotycznych doprowadza w końcu do znudzenia. Inny odcień
      tego samego medalu to pojawiająca się nierównomierność oczekiwań i potrzeb
      seksualnych u partnerów. Istota seksualnej stabilizacji w długim związku to
      nieustanne poszukiwanie sposobów wzmożenia satysfakcji seksualnej u partnera.
      Udane życie płciowe to wzajemne spełnianie często niewypowiedzianych oczekiwań.
      Bez wczucia się w pragnienia drugiego człowieka, bez chęci sprawienia mu
      jeszcze więcej przyjemności niż do tej pory , seks staje się nudnym, rutynowym
      odwalaniem roboty., tak jak praca na taśmie montażowej fabryki tworzącej co
      prawda piękne, ale stale te same „ przedmioty pożądania „.
      Podobnie jak seks, tak i wyobraźnia podsuwająca pomysły na jego uprawianie ma
      swoje granice. Wyjściową normę współżycia wyznacza ogólnie przyjęta i
      akceptowana forma współżycia. Na tę powszechną normę można jak na sznur korali
      nanizać nowe perełki seksu, które choć nieograniczone w pomysłach, mają swoje
      graniczne wartości określane mianem wyuzdania, perwersji lub ( o zgrozo co za
      słowo ! ) zboczenia. Co jest czym we współżyciu dwojga ludzi określają oni
      sami, gdyż pojęcie normalności jest w tym wypadku bardzo pojemne i dopuszcza
      uznanie za normalne zachowań zdecydowanie nietypowych pod warunkiem, iż
      uprawiane są za obopólnym przyzwoleniem i obydwojgu dostarczają tyle samo
      przyjemności. W normalnych warunkach, gdy kobiecie i mężczyźnie brakuje
      fantazji, co może sprawić przyjemność drugiej stronie podczas dążenia do
      osiągnięcia pełnej satysfakcji lub jej wzmocnienia, pozostaje podsuwanie
      gotowych pomysłów. Niemałą rolę odgrywają tu filmy erotyczne lub
      pornograficzne. Zawsze można zaproponować wspólne odegranie podobnych scen
      obsadzając role główne. Ciekawość jest tym elementem gry seksualnej, która
      skłania do podjęcia choćby jednej próby ich realizacji. Należy się co prawda
      liczyć ze zdecydowanym sprzeciwem, a nawet posądzeniem o zboczone skłonności,
      ale jest to ryzyko związane z każdą propozycją „ radosnej zabawy we dwoje „ w
      konfiguracji innej niż „ klasyczna po bożemu „. Wszystko zależy od otwarcia na
      sprawy seksu. Mogą one być zawężone do wykonywania „ obowiązku małżeńskiego „
      lub też stanowić szeroko otwarte wrota dla wszystkich przejawów seksualności.
      Do prowokującej zachęty wystarczy jeden gest – zastanów się co mogłoby sprawić
      ci jeszcze więcej przyjemności, może nadszedł czas, iż stałaś się o wiele
      bardziej wymagająca i oczekujesz czegoś więcej niż tradycyjny już w waszym
      związku stosunek w pozycji od tyłu.
      • Gość: Jaga Re: Na opak IP: *.zgora.dialog.net.pl 21.08.01, 18:25
        Może faktycznie coś jest z tą rutyną. Zastanawiam się nad tym i dochodzę do
        wniosku, że istotnie - czegoś mi w tym brak. Nie chodzi o same techniki, na to
        raczej nie narzekamy i nie brak nam fantazji. Kłopot chyba z otoczeniem.
        Pamiętam, że kiedyś, gdy więcej wyjeżdżaliśmy razem na 2-3 dni i kochalismy się
        w hotelach, najczęściej w romantycznym otoczeniu (takich właśnie szukaliśmy),
        moje doznania były niezwykle silne. Po powrocie też było cudownie, ale po
        jakimś czasie stopniowo te doznania jakby trochę traciły na sile. Potem znowu
        wyjeżdżaliśmy i znowu "temperatura" wzrastała. Może nawet coraz bardziej? Od
        pewnego czasu bardzo mało razem podróżujemy. Nie dlatego, że nie chcemy, tylko
        nie możemy. Chyba od tego czasu zaczęły się moje problemy, co właśnie sobie
        uświadamiam. Może uzależniłam się emocjonalnie od otoczenia? Dom jest za
        mało "erotyzujący"? I jakby go nie aranżować, jest codziennym otoczeniem, w
        którym stale się przebywa, sprząta, gotuje...Hotel w pięknym otoczeniu, w
        którym nie wykonuje się codziennych zajęć, w którym jesteśmy skupieni wyłącznie
        na sobie, nie myślimy chwilowo o tzw.prozie życia jest idealnym miejscem do
        idealnej miłości. Trąci Harlekinem? Nie jestem egzaltowana w żadnym calu - ale
        może to właśnie to uzależnienie, o którym wspomniałam? Dziękuję za odpowiedż.
        Bez niej chyba nie pomyślałabym o tym, w kazdym razie jeszcze długo nie.
        Pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka