IP: *.acn.waw.pl 20.08.01, 21:49
Mam 26 lat. Jestem w stałym związku od pięciu lat. Wcześniej byłam kilka razy
związana zmężczyznami, raz krócej raz dłużej. Ten ostatni (37 lat) jest
pierwszym z którym zamieszkałam (w zasadzie od początku). Jesteśmy dobrana
parą, mamy wspólne zainteresowania i powaznie myślimy o przyszłości i w
zasadzie nie byłoby problemu gdyby nie seks.
Pomimo różnicy wieku, to ja mam większe doświadczenie seksualne. On rozpoczął
współzycie późno i miał chyba przede mną ze dwie partnerki. Do tego dochodzi
jeszcze kontekst wychowania. Ja- w rodzinie zdrowo traktującej sferę intymną
między ludźmi, on - w środowisku katolickim rozpatrującym te sprawy w kategorii
grzechu (bo przecież mieszkamy bez ślubu).
Problemów jest kilka. Przed wszystkim to ja jestem inicjatorką naszych zbliżeń,
nie zawsze zresztą mi się to udaje, bo on często jest zmęczony. Po drugie, jak
już do stosunku dochodzi on ma problem z osiągnięciem orgazmu (tzn. już coraz
częściej mu się to udaje, opracowaliśmy technikę ze złączonymi udami opisywaną
przedz Pana Doktora w którymś z postów), ale najchętniej reflektuje na seks
oralny, który dostarcza mu najintensywniejszych wrażeń (jednak doprowadzenie go
do takiego orgazmu wymaga ode mnie dużo wysiłku). Ja równiez osiągam jedynie
orgazm łechtaczkowy, zresztą bardzo szybko i doznania są bardzo intensywne.
Klasyczny stosunek nie sprawia mi w zasadzie żadnej przyjemności...
Dodam na koniec, że kiedyś, kilka lat temu miałam "jednorazową" przygodę z
pewnym Francuzem i tej nocy nie zapomnę do końca życia, kilka orgazmów na raz,
już sama nie wiem czy łechtaczkowych czy pochwowych, w każdym razie rewelacja!
Nie wiem czy to porównanie nie rzutuje trochę na ocenie mojego obecnego pożycia.
Proszę o opinię. Wiem, że przedstawiłam wiele problemów, ale liczę na jakąś
syntetyczną odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • andrzej.depko Re: niedosyt 21.08.01, 17:40
      W bardzo wielu związkach przeszłość seksualna jednego z partnerów rzutuje na
      jakość kontaktów seksualnych. Twoje dotychczasowe doświadczenia seksualne są
      pozytywne. W obecnym związku występują nierównomierność potrzeb seksualnych
      oraz różnica w pobudliwości seksualnej. Kultura seksualna ( w sensie otwartości
      na sprawy seksu, wyobraźni seksualnej i sprawności technicznej ) Twojego
      partnera jest na niższym poziomie niż Twoja. Stąd u Ciebie pojawiają się
      pierwsze objawy dyskomfortu. Myślę, że partner Twój wymaga terapii pod postacią
      reedukacji seksualnej.
      • Gość: viki Re: niedosyt IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.08.01, 15:30
        Z wlasnego doswiadczenia radze Ci zostaw tego faceta. On sie juz nie
        zmieni.Temperament dziedziczymy tak jak kolor oczu :)Ty bedzuesz chciala wiecej
        i wiecej, bo niedlugo, po 30stce wejdziesz w ten okres, a Twoj partner bedzie
        caly czas zmeczony. Po co sie meczyc w takim zwiazku? Mam podobnego meza.I
        niestety albo masturbuje sie , albo szukam kochanka. Wybor nalezy do Ciebie.A
        Pan doktor ? Prosze nie opowiadac o reedukacji sekualnej...to zalosne w jej
        przypadku.
        • Gość: Mysz Re: niedosyt IP: *.waw.cdp.pl 22.08.01, 15:46
          Viki, nie załamuj! Ja go kocham i odpowiada mi pod wszystkimi innymi związkami.
          Serio uważasz, że nic się nie da z tym zrobić? Szczerze mówiąc decyzję o ślubie
          odwlekam z premedytacją, bo w tym momenice nie jestem pewna czy mogłabym mu być
          wierna...
          Dlaczego ty wyszłaś za swojego męża?
          • sarastro Re: niedosyt 22.08.01, 18:15
            Czytam i własnym oczom nie wierzę! Dlaczegóż to pan doktor zajmuje tak
            jednoznaczne stanowisko??? Partner ma mniejsze potrzeby seksualne, więc
            potrzebna jest mu terapia. A dlaczego niby nie jest potrzebna terapia tej
            rozwiązłej panience, która nie umie już normalnie kochać? Ciekawe, czy jej
            partner w ogóle wie o tym, z iloma panami jego ulubienica zażywała rozkoszy...
            Skoro podchodzi do sprawy po chrześcijańsku, to chyba nie ucieszyłoby go to.
            Oczywiście sprawa podejścia do seksu jest indywidualną i osobistą rzeczą
            każdego. Jednak stanowisko pana doktora - tak jednostronne - jest moim zdaniem
            nie do przyjęcia.
            Nawiasem mówiąc, wątpię w ogóle w to, czy niejaka "Mysz" jest kobietą. Mi to
            wygląda na wyrostka-onanistę, podszywajacego sie pod kobietę.
            • Gość: amico Re: niedosyt IP: *.ds.uj.edu.pl 25.08.01, 20:39
              nawiazujac do podanej w dyskusji stastyki, że 87% mezczyzn to rzemieslnicy
              ciesze sie ze chyba naleze do tej drugiej grupy. choc tak naprawde to nie wiem
              jak jest naprawde widze po mojej partnece ze sprawiam jej olbrzymia
              satysfakcje. sam tez nie moge narzekac, bo dobrzlismy sie pod wzgledem
              wspolzycia wysmienicie gdyz jej oczekiwania sa wlasciwie takie same jek moje.
              swoja droga nie wiem jak to jest gdy oczekiwania partnerow sa rozne bo bylem
              kiedys w takim zwiazku i wspolczzuje ci myszo
              pozdrawiam
            • Gość: Stefi Re: niedosyt IP: *.unice.fr 27.08.01, 13:46
              Panienko, czy Ty wiesz czego chcesz? Jesli zycia we dwoje z kochanym
              mezczyzna to musisz go zaakceptowac takim, jaki jest.
              Jesli najwazniejsze dla Ciebie jest przezywac kilka orgazmow w nocy,
              szukaj ich gdzie indziej.
              A Pan Doktor... jakim cudem sie Pan znalazl na tym forum!!!!Czy Pan w
              ogole wie o czym mowi, radze zaczac
              studia na nowo, ale jakies inne.
          • Gość: viki Re: niedosyt IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 23.08.01, 11:28
            Dlaczego wyszłam zamąż?Z miłości.Zresztą to nie był moj 1 mąż.Teraz jestesmy
            zgodnym, w miarę ,zgodnym małżenstwem.Ale seks w wykonaniu mojego obecnego meza
            zawsze był na 3(skala od 1 do 5).Wiesz Mysz, musisz sie z tym pogodzic, ze z
            kochankami, to jak z z wygraną na loterii... :)Po prostu sa meżczyzni dla
            ktorych seks jest sztuka i do niego wlasnie w ten sposob podchodza.Pozostali
            faceci, a jest ich tak ok 87%,(haha)sa zwyklymi rzemieslnikami.Moja rada -
            zostaw swojego partnera.Z tego co mowisz, masz duże potrzeby seksualne, a Twoj
            chlopak jest niczym dziecko we mgle.Szkoda Twojego czasu.On sie juz nie zmieni.
            Moj maz jest ode mnie mlodszy o 5 lat, a Twoj parner starszy od
            Ciebie.Temperament jak kolor oczu - dziedziczymy.:))))))
            Pa Pozdrawiam
            • Gość: Mysz Re: niedosyt- Viki IP: *.waw.cdp.pl 23.08.01, 11:51
              Nurtuje mnie zatem jeszcze jedna kwestia, czy Twój mąż jest świadomy Twojej
              oceny jego dokonań seksualnych?
              Ja nie jestem pewna czy mój partner zdaje sobie sprawę z moich odczuć. Wie z
              pewnością, że chciałabym to robić częściej, ale kwituje jakimś żartobliwym że
              jestem "niewyżytym dzieciakiem". Ale przy zbliżeniach doprowadza mnie do
              orgazmu, jest fajnie, więc myśle, że on problemu nie widzi.
              Kilkakrotnie dawałam mu do zrozumienia, że jeżeli nie będzie mi okazywał
              zainteresowania to poszukam go gdzie indziej, ale jestem przkonana, że to
              odebrał też jako dobry żart.
            • Gość: rico Re: niedosyt IP: 195.136.25.* 23.08.01, 11:53
              Viki-to żałosne jakie masz podejście do życia! Jesteś typową egoistką, która
              myśli łechtaczką a nie rozumem. Jak to możliwe, że seks aż tak bardzo zasłonił
              ci widok na życie. Czy mężczyzna to według ciebie tylko sprawny i sztywny
              członek i tylko to sie u niego liczy? A charakter? Zastanawiam się czy ty
              wogóle kochasz swego męża i czy wiesz co to jest miłość. Nie ma to jak rozstać
              się z partnerem bo nie może doprowadzić kobiety do 4 orgazmów w ciągu nocy.
              Seks jest ważną sferą w życiu człowieka ale żeby namawiać kogoś do zmiany
              partnera bo mu truszeczkę "nie pasuje" w łóżku to obrzydliwy egoizm. Poczytaj
              sobie list wyżej, tam Sarastro wyraża się podobnie do mnie. Życzę więcej rozumu
              w głowie a mniej seksualno-kurewskiego podejścia do życia.
              • Gość: Ona Re: niedosyt - do chlopców IP: *.waw.cdp.pl 23.08.01, 12:20
                Mam nieodparte wrażenia, że wypowiedzi chłopców tchną urażoną męską dumą. Oto
                spotkali się z kobitkami, które mają wymagania seksualne, które chcą seksem się
                cieszyć i miec z tego przyjemność. Toz to niebywałe, żeby kobiety domagały sie
                TAKICH RZECZY! Nie można winić faceta za to, że jest słaby w łózku, bo się
                zestreuje i w ogóle nic z tego nie wyjdzie!
                A tak na poważnie, to nie zgadzam się z Viki co do rady "zostaw go", bo
                wiadomo, nie samym seksem człowiek żyje. Mysz napisala, że na pozostałych
                gruntach w związku jest o.k., więc rada jest przesadzona. Nie zgadzam się
                również z panami zabierającymi w tej sprawie głos i mówiącymi o "seksualno-
                kurewskim" podejściu do życia. Trochę ogłady Panowie!
                • Gość: viki Re: niedosyt - do chlopców IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 24.08.01, 11:14
                  Mysz, czy wiesz, ze moj maz tez mysli , iz ja zartuje mowiac, ze znajde sobie
                  innego do "tych" spraw.To moje , wydawac by sie bylo, dziwne przeslanie ma
                  Ciebie Myszko ostrzec przed niezbyt ciekawym zyciem sekualnym w malzenstwie. Z
                  moim mezem zawsze mam orgazm.Niestety nie jest on wirtuozem w łozku.Nie bede
                  powtarzac na jakie kategorie dziele mezczyzn.Zreszta oni tez nas dziela
                  podobnie.A teraz uwaga do Rico:-Wiesz, TY sobie na charakter patrz do woli u
                  swojej partnerki.A ja kocham sie kochac i szukam u swojego partnera rowniez
                  innych walorow.Po prostu RICo róznimy sie.
                  A glos kobiecy niby SARAcoś-NO COZ, PODEJRZEWAM, ZE TA OSOBA MOZE TRAKTOWAC
                  WSPOLZYCIE JAKO DOPUST BOZY.Ja kocham inaczej.
                  Pozdrawiam Cie Myszko, pa
              • Gość: Xena Re: niedosyt IP: *.acn.waw.pl 24.08.01, 11:54
                Rico, strasznie agresywny jest twoj post i nie bardzo rozumiem, dlaczego
                obrzucasz Vikę inwektywami. Ona po prostu pisze o swoich - niezaspokojonych -
                potrzebach - i w tym momencie nieistotne jest, jakiej sfery życia dotyczą,
                istotne jest tylko to, że stanowią przyczynę frustracji. Dlaczego, gdy kobieta
                twierdzi, że najważniejsze dla niej u mężczyżny są inteligencja, troskliwość
                czy poczucie humoru, to wszyscy kiwają z aprobatą głowami, a jak któraś coś
                niebacznie wspomni o niezrealizowanym temperamencie seksualnym i o tym, że
                partner nie satysfakcjonuje jej w łózku, to musi się nasłuchać niewybrednych
                uwag o swojej rozwiązłości i kurewstwie. Chryste, przecież nie tylko wspólne
                zainteresowania czy dopasowanie intelektualne - ale seks także!!!! - stanowią o
                jakości związku! A śmiem podejrzewać, że własnie nieudane pożycie seksualne
                (czyt. nie dopasowane do indywidualnych potrzeb) w największym stopniu
                zmniejsza subiektywne poczucie zadowolenia ze wspólnego życia. Vika jest dość
                bezwzględna w tym, co pisze - czy nie przyszło Ci do głowy, Rico, że owa
                bezwzględność i stanowczość wynika z jakichś ważkich powodów? Może właśnie z
                poczucia przegrania życia, z tego, że jest zmuszona do tkwienia w związku z
                mężczyzną, dla którego jej potrzeby się nie liczą. Te potrzeby są akurat natury
                seksualnej - a czy gdyby chodziło o to, że nie może podyskutować z mężem o
                Prouscie czy filozofii Hegla, bo mąż woli się umówić z kumplami do pubu na
                wspólne oglądanie trzecioligowego meczu przy kufelku piwa, byłbyś dla Viki
                bardziej wyrozumiały? Przecież to nonsens. Powinieneś byc mniej radykalny w
                sowich ocenach. Rozsądek to ważna cnota, niestety nie wszystkim, jak widać,
                jest dana.
                • Gość: zulu Re: niedosyt IP: *.regionet.pl 24.08.01, 15:10
                  Panowie czują się bezpieczni w swoim swiatku zbudowanym z teorii że tylko oni
                  mają duże potrzeby seksualne. Nie lubią gdy się im burzy ten ich swiatek.

                  Myszko, myśle że to będzie bardzo krzywdzące dla Twojego faceta jeśli z nim
                  zostaniesz i jednocześnie poszukasz sobie kochanka. Nikt nie zasługuje na taki
                  brak szacunku, więc jesli rzeczywiście seks jest dla ciebie aż tak ważną sprawą
                  to uczciwiej będzie jesli go zostawisz i dasz mu w ten sposób szansę poznania
                  kobiety o mniejszym temperamencie, którą będzie w stanie zaspokoić, która
                  będzie lojalna i wierna.
                  Jeszcze raz powrarzam: nikt nie zasługuje na to aby go zdradzać, a już na pewno
                  nie człowiek którego podobno kochasz. W porządku z ciebie babka ale nie
                  zdradzaj go bo to swinstwo ponad miarę.
                  • Gość: Aaron Re: niedosyt - opinia niezależnego eksperta IP: 213.25.31.* 25.08.01, 20:42
                    Podpisuję się obydwiema ręcamy. Faceci są z definicji niereformowalni
                    (żadne "reedukacje" tu nie pomogą). No i przekonani o swojej doskonałości.
                    Czemu tak piszę? Bo też jestem facetem i straciłem wspaniałą kobietę właśnie
                    dlatego, że nie umiałem się sam przed sobą (i przed nią) przyznać do własnych
                    ułomności. I, jeśli mam być szczery, to i w tej chwili jeszcze nie do końca w
                    nie wierzę. A czasami wystarczy odrobina samokrytycyzmu. Jeśli winisz kogoś za
                    jakieś niepowodzenia, pierwej przedstaw te zarzuty w odniesieniu do własnej
                    osoby. W nowym kontekście często nie są one wcale takie absurdalne.
    • Gość: bess Re: niedosyt IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.08.01, 19:13
      Rozumiem Cię doskonale.Kiedy człowiek ma zdecydować się na małżeństwo szuka u
      partnera cech charakteru,które mu odpowiadają. Ale miłość to także
      namiętność.Ciężko cokolwiek doradzać,ale Twoim oponentom na tym forum chcę
      powiedzieć:nie trywializujcie seksu i nie wmawiajcie kobietom,że powinny
      przyjąć to co jest,a radość płynąca z seksu to rzecz drugorzędna.Pokrewieństwo
      dusz to jedno,ale wspaniały seks w poważnym związku daje niesamowite poczucie
      więzi.Określenia, których używacie są żenujące i przypominają zamierzchłe
      czasy, gdy kobiety zmysłowe i z temperamentem uważano za czarownice.
    • Gość: biały Re: niedosyt IP: *.mega.net.pl 24.08.01, 21:22
      Mam 37 lat i mam identyczny problem jak autorka tego pytania , jedyną różnicą
      jest to że jestem facetem. Sex (ten na troszkę wyższym poziomie niż krótki
      numerek)jest mi potrzebny do życia tak jak prawidłowe odżywianie. Tutaj
      przeczytałem bardzo interesujące rady kobiet które sex traktują poważnie.
      Jestem ciekaw co panie z takim podejściem do życia poradziły by
      przedstawicielowi płci przeciwnej czyli mi.
      • Gość: Mysz Re: niedosyt IP: *.acn.waw.pl 24.08.01, 23:12
        To pewnie kwestia temperamentu. No i może techniki. Francuzi sa pod tym
        względem rewelacyjni, ale tak naprawdę chyba tylko pod tym. Ja jednak wybrałam
        Polaka z mniejszym temperamentem. Czasem jednak nachodzą mnie wątpliwości ;-)
        • sarastro Re: niedosyt 25.08.01, 11:52
          Najbardziej podniecające (dla kobiet) u mężczyzny bywa drapanie się kartą
          kredytową za uchem. Zrozumienie, zaufanie - to niezbędne elementy harmonijnego
          związku. Podejście tzw. orgazmowe do tematu świadczy wyłącznie o pustce
          wewnętrznej człowieka. Orgazm, dobry seks, są oczywiscie ważne. Tylko że są one
          WYNIKIEM udanego związku, a nie przyczyną. Tej prostej prawdy nie pojmie ktoś,
          kto bezpośrednio przed ślubem zastanawia się: decydować sie na ten ślub, a może
          go zostawić w cholerę... Jak może być dobrze w takim związku, gdzie strony nie
          są w ogóle pewne, że chcą być razem? Panienki, które spały z nie wiadomo iloma
          ogierami i zastanawiaja się, który umiał najlepiej wsadzić (sorry za
          brutalność) - po prostu brzydzą mnie.
          • Gość: Ikcawon Re: niedosyt - przekierowanie IP: 213.25.31.* 25.08.01, 21:01
            sarastro napisał:

            > Orgazm, dobry seks, są oczywiscie ważne. Tylko że są one
            > WYNIKIEM udanego związku, a nie przyczyną.

            Ty, koleś, chyba naczytałeś się katolickiej propagandy (wybacz inwektywę, aleś
            mnie wkurzył). Saks to seks, inteligencja to inteligencja, a charakter to
            charakter. Nic tutaj nie wynika z wzajemnie niczego innego. A trwały związek
            można budować dopiero wtedy, gdy zbieżność WSZYSTKICH powyższych parametrów (i
            wielu innych, nie wymienionych tutaj explicite) osiągnie akceptowalny poziom. A
            waga każdego z tych parametrów jest sprawą absolutnie indywidualną. Dla ciebie
            istotna jest (najwyrażniej) zbieżność ideologiczna, dla innych - seks właśnie.
            Poczytaj sobie np. o hierarchii potrzeb Maslowa. To bardzo pokrewne tematy.

            > Panienki, które spały z nie wiadomo iloma
            > ogierami i zastanawiaja się, który umiał najlepiej wsadzić (sorry za
            > brutalność) - po prostu brzydzą mnie.

            A przyjrzyj się tak tematowi tego forum. I jeszcze raz. Dotarło? Tak, jak wół
            stoi tam SEKSUOLOGIA. Jak chcesz porozmawiać o innych aspektach współżycia przed-
            i małżeńskiego - poszukaj innej publiki.
            Brzydzą mnie matoły wygłaszające z zacietrzewieniem opinie nie na temat. Sorry za
            brutalność.
          • Gość: lucki Re: niedosyt IP: *.*.*.* 27.08.01, 15:23
            Mylisz się w swojej koncepcji.
            Seks można traktować nie tylko jako dodatek do uczucia, ale można także
            traktować jako coś samodzielnego, jako przyjemność, bez wchodzenia w żadne
            uczuciowe układy. Owszem, jeśli seks i miłość idzie w parze, wtedy jest chyba
            najszczęśliwiej. Jako typowy mężczyzna muszę podkreślić, że faceci z reguły
            bardzo silnie odgraniczają sferę fizyczną od uczuciowej i często bez
            jakiegokolwiek uczucia traktują swoje partnerki jako obiekty czysto seksualne.
            Ostatnimi czasy również i kobiety odkrywają swoja seksualność i są świadome
            własnych potrzeb w tej sferze życia. Na pewno do takich należy Mysz. Jeśli jej
            narzeczony, sorry za określenie, jest do dupy w tych kwestiach, powinna bardzo
            mocno się zastanowić, czy jest skłonna zrezygnować z tych jakże uświadomionych
            potrzeb, by tylko za wszelką cene być z nim. Ten związek i tak prędzej czy
            poźniej będzie obfitował w niezadowolenia, pretensje, a pewnie i zdrady.
            Z seksem jest trochę jak z jedzeniem: można przez całe życie jeść chleb ze
            smalcem. Będzie się wtedy sytym, ale po pewnym czasie patrząc na kolejną pajdę
            chleba z roztopioną słoniną będziemy myślami przy torsjach nad sedesem. A można
            jeść przepiórcze jaja i kawior i być usatysfakcjonowanym. To samo odnosi się do
            erotyki: można całe życie męczyć się, bo ma się u swojego boku niedojdę
            seksualnego, a można korzystać z przyjemności tego świata i rozkoszować się 5
            orgazmami w ciągu jednego wieczora. Trzeba tylko pamiętać, że te "przepiórcze
            jaja i kawior" nie pasują do metalowej miski. Trzeba je jeść z ładnego talerza,
            by sprawiało to przyjemność. Więc jeśli ten super samiec, którego Mysz sobie
            znajdzie, będzie w innych sferach niż łóżkowe "do dupy" to taki związek też
            jest niewiele wart. Mysz więc powinna dla siebie szukać optimum. Całe szczęście
            mężczyzn jest ok. 3 mld na tym świecie i można dobrać sobie odpowiedniego.
      • Gość: Mysz Re: niedosyt IP: *.acn.waw.pl 26.08.01, 13:21
        Szczerze mówiąc, nie sądziłam, że sprawa poruszona przeze mnie wzbudzi takie
        ogromne zainteresowanie na tym forum. Widac jeszcze stereotypy w postrzeganiu
        roli mężczyzn i kobiet w związkach. Pocieszające są jednak głosy (chyba obojgu
        płci), z których wynika, że wszyscy mamy takie same prawa.
        Dziękuję WSZYSTKIM za ustosunkowanie się do mojego "problemu". Dzięki Wam
        zdobyłam sie na bardzo szczerą rozmowę, dowiedziałam się również o
        oczekiwaniach mojego partnera, których sam z siebie nie był w stanie
        zwerbalizować. Jestem szczęśliwa, że zrobiliśmy krok, który mogliśmy pewnie
        zrobić jakieś 3 lata temu. Wiem, że go kocham i wiem, że będzie nam razem
        dobrze!
        • Gość: Bob Re: niedosyt IP: 195.116.253.* 28.08.01, 07:50
          Pozdrawiam, Myszko! muszę przyznać, że jeszcze jakiś czas temu miałem bardzo
          podobny problem - jestem z moją partnerką już ponad pięć lat - doskonale się
          rozumiemy i wspaniale czujemy się ze sobą, no i oczywiście bardzo się kochamy.
          Jednak mieliśmy problem z sexem - ona zawsze miała o wiele chłodniejszy
          temperament ode mnie i sex nie byl dla niej nigdy taki ważny. Ze mną było
          odwrotnie - ale cierpliwie czekałem, aż coś się zmieni. Dużo o tym
          rozmawialiśmy, odbyliśmy wiele rozmów - dowiedziałem się bardzo wiele o sobie
          (w kontekście sexu), a ona o sobie. Okazało się, że sex byl dla niej obojętny
          głównie dlatego, że nie miała z niego zbyt wiele przyjemności (pomimo osiągania
          orgazmu). Jednak po wielu odbytych rozmowach - bardzo szczerych - powoli
          wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze - teraz oboje cieszymy się seksem -
          czerpiemy z niego ogromną radość (nauczyliśmy się o sobie, co nam najbardziej
          pasuje w seksie), a co do częstotliwości - jest to trochę kompromis, ale to ONA
          bardzo zmieniła się. Ja oczywiście, pomimo ogromnych potrzeb) nigdy nie
          naciskałem, chociaż w rozmowach poruszaliśmy ten temat i wiedziała, że tego
          potrzebuję - jednak powiedziałem jej tez, że ja zaczekam. na koniec, żeby nie
          zanudzić - sex jest BARDZO WAŻNY w związku, choć nie najważniejszy - związek to
          ZAWSZE kompromis, kwestia kto i do jakich kompromisów jest zdolny. Miłość to
          także poświęcenie i zrozumienie - obydwie strony powinny być świadome potrzeb
          partnera i starać się je nawzajem zaspokoić (nie tylko w sferze seksu) i
          dopiero wtedy związek jest trwały i udany. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i
          życzę udanego seksu w ilości, jaka każdemu odpowiada.

          Bob
          • Gość: aneta Re: niedosyt IP: 10.130.129.* / *.acn.pl 30.08.01, 11:30
            Gość portalu: Bob napisał(a):

            > Pozdrawiam, Myszko! muszę przyznać, że jeszcze jakiś czas temu miałem bardzo
            > podobny problem - jestem z moją partnerką już ponad pięć lat - doskonale się
            > rozumiemy i wspaniale czujemy się ze sobą, no i oczywiście bardzo się kochamy.
            > Jednak mieliśmy problem z sexem - ona zawsze miała o wiele chłodniejszy
            > temperament ode mnie i sex nie byl dla niej nigdy taki ważny. Ze mną było
            > odwrotnie - ale cierpliwie czekałem, aż coś się zmieni. Dużo o tym
            > rozmawialiśmy, odbyliśmy wiele rozmów - dowiedziałem się bardzo wiele o sobie
            > (w kontekście sexu), a ona o sobie. Okazało się, że sex byl dla niej obojętny
            > głównie dlatego, że nie miała z niego zbyt wiele przyjemności (pomimo osiągania
            >
            > orgazmu). Jednak po wielu odbytych rozmowach - bardzo szczerych - powoli
            > wszystko zaczęło się zmieniać na lepsze - teraz oboje cieszymy się seksem -
            > czerpiemy z niego ogromną radość (nauczyliśmy się o sobie, co nam najbardziej
            > pasuje w seksie), a co do częstotliwości - jest to trochę kompromis, ale to ONA
            >
            > bardzo zmieniła się. Ja oczywiście, pomimo ogromnych potrzeb) nigdy nie
            > naciskałem, chociaż w rozmowach poruszaliśmy ten temat i wiedziała, że tego
            > potrzebuję - jednak powiedziałem jej tez, że ja zaczekam. na koniec, żeby nie
            > zanudzić - sex jest BARDZO WAŻNY w związku, choć nie najważniejszy - związek to
            >
            > ZAWSZE kompromis, kwestia kto i do jakich kompromisów jest zdolny. Miłość to
            > także poświęcenie i zrozumienie - obydwie strony powinny być świadome potrzeb
            > partnera i starać się je nawzajem zaspokoić (nie tylko w sferze seksu) i
            > dopiero wtedy związek jest trwały i udany. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i
            > życzę udanego seksu w ilości, jaka każdemu odpowiada.
            >
            > Bob

            brawa za madre slowa
      • sarastro Re: niedosyt - słowa otuchy 26.08.01, 22:19
        Słuchaj stary! Inwektywami to możesz obrzucać swoich kolesi przy piwie, a też
        uważaj, żebyś po mordzie nie oberwał. Wiedz też, że używanie różnych nicków
        przez jedną, choćby najchamszą kreaturę, jest bardzo źle widziane.
        Forum dyskusyjne służy wyrażaniu własnego zdania. Nie ty będziesz decydował o
        czym i gdzie się będzie mówić. Zapewniam cię.
            • sarastro Droga Viki 28.08.01, 00:47
              Zupełnie nie rozumiem na jakiej podstawie twierdzisz, że we mnie jest "tyle"
              nienawiści... Mogłabyś to bliżej wyjasnić?
              • Gość: viki Droga Saro IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 28.08.01, 13:40
                Dziekuję Ci za zainteresowanie się moją opinią.Sadzę, że jesteś osobą bardzo
                bystrą, ba, nawet przebiegłą. Ogólnie mówiąc inteligentna jesteś Saro. Zatem
                nie bedę Ci wyjaśniać niczego. Bo TY wiesz najlepiej dlaczego jesteś taka i
                dlaczego jest w Tobie tyle...(sic!). A tak a propos mnie. Mam 35 lat, jestem
                atrakcyjną kobietą raczej pod każdym względem::)) wygląd wykształcenie,
                pochodzenie, zainteresowania.Mogę tak o sobie mówić - nie miewam większych
                kompleksów.Moje małżeństwo (to moj drugi mąż) jest bardzo poprawne.Mamy dzieci,
                psa, dom z ogrodem a nawet kilka...:)Właśnie. I wiesz czego mi brakuje czasami?
                Dobrego seksu, częstszego, z moim meżem. Czy to tak dużo? NIE.
                Pozdrawiam Cie Saro i życzę wiecej miłości. Kochaj siebie Saro.
                pa
    • Gość: lucki Re: niedosyt IP: *.*.*.* 27.08.01, 15:09
      Wyjaśniam na początku: jestem mężczyzną, mam 27 lat, za sobą 6-letni związek, a
      obecnie 2-letni związek, który niebawem uwieńczony zostanie małżeństwem.
      Mój poprzedni związek rozpadł się z powodu niedopasowania seksualnego. Moje
      potrzeby i oczekiwania były niewspółmiernie duże z potrzebami mojej partnerki.
      Teraz też nie jest idealnie pod tym względem, ale jest zupełnie inaczej. To
      moja partnerka ma dużo większe potrzeby od moich. Albo się zestarzałem, albo
      rzeczywiście są kobiety o bardzo silnym popędzie, tak jak moja dziewczyna.
      Wystarczy, że nadmienię, że dla pełnej satysfakcji musi przeżywać dziennie ok.
      10-15 orgazmów. Ja niestety takiej potencji nie mam, więc pozostaje jej
      masturbacja, której się oddaje.
      Moja rada dla Myszy: zakończ ten związek. Swojej narzeczonej tego nie
      podpowiem, bo ją kocham, ale niedopasowanie seksualne jest fatalne w skutkach
      dla związku. I załośni są Ci faceci, którzy wspominają o innych aspektach życia
      niż tylko aspekt seksualny. Ja przyznaję się otwarcię, że trafiłem na prawdziwą
      samicę, której nie jestem w stanie sprostać. I myślę, że prędziej czy poźniej
      znajdzie ona sobie innego partnera, ale ja tylko na to czekam, bowiem nie marzę
      o niczym innym niż o seksie z moją narzeczoną (żoną) i z innymi partnerami,
      partnerkami.
      Pozdrawiam Mysz i pamiętaj: łóżko to 80% udanego związku. Zastanów się na ile
      procent Tobie się układa. Jeśli na 80 lub więcej to nie zostawiaj go. Jeśli
      mniej, to szukaj innego. Wielu wspaniałych facetów chodzi po tym świecie.
      Kobiet zresztą też.
      • Gość: ona do luckiego IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 27.08.01, 17:24
        Gość portalu: lucki napisał(a):

        > Wyjaśniam na początku: jestem mężczyzną, mam 27 lat, za sobą 6-letni związek, a
        >
        > obecnie 2-letni związek, który niebawem uwieńczony zostanie małżeństwem.
        > Mój poprzedni związek rozpadł się z powodu niedopasowania seksualnego. Moje
        > potrzeby i oczekiwania były niewspółmiernie duże z potrzebami mojej partnerki.
        > Teraz też nie jest idealnie pod tym względem, ale jest zupełnie inaczej. To
        > moja partnerka ma dużo większe potrzeby od moich. Albo się zestarzałem, albo
        > rzeczywiście są kobiety o bardzo silnym popędzie, tak jak moja dziewczyna.
        > Wystarczy, że nadmienię, że dla pełnej satysfakcji musi przeżywać dziennie ok.
        > 10-15 orgazmów. Ja niestety takiej potencji nie mam, więc pozostaje jej
        > masturbacja, której się oddaje.
        > Moja rada dla Myszy: zakończ ten związek. Swojej narzeczonej tego nie
        > podpowiem, bo ją kocham, ale niedopasowanie seksualne jest fatalne w skutkach
        > dla związku. I załośni są Ci faceci, którzy wspominają o innych aspektach życia
        >
        > niż tylko aspekt seksualny. Ja przyznaję się otwarcię, że trafiłem na prawdziwą
        >
        > samicę, której nie jestem w stanie sprostać. I myślę, że prędziej czy poźniej
        > znajdzie ona sobie innego partnera, ale ja tylko na to czekam, bowiem nie marzę
        >
        > o niczym innym niż o seksie z moją narzeczoną (żoną) i z innymi partnerami,
        > partnerkami.
        > Pozdrawiam Mysz i pamiętaj: łóżko to 80% udanego związku. Zastanów się na ile
        > procent Tobie się układa. Jeśli na 80 lub więcej to nie zostawiaj go. Jeśli
        > mniej, to szukaj innego. Wielu wspaniałych facetów chodzi po tym świecie.
        > Kobiet zresztą też.



        ...a mi do szczescia duzo seksu nie potrzeba! Uwazasz, ze udany zwiazek to 80%
        seksu - to jest bzdura, dobry seks to sie ma przed malzenstwem lub z kochankiem.
        Tez wychodze niebawem za maz, dla mnie wazniejsze sa inne aspekty niz lozko!
        Przeciez seks z tym samym facetem robi sie po jakims czasem nudny, monotonny,
        jest po prostu obowiazkiem - nie oszukujmy sie. Naprawde tak uwazam i wychodze za
        maz nie dla seksu (bo moge go miec wszedzie - ale wcale nie musze) tylko dla
        wygody, ktora ma kobieta posiadajaca meza, tzn. BAZA RODZINNA!!!!

        Pa - Narzeczona
        • Gość: lucki Re: do luckiego IP: *.*.*.* 28.08.01, 08:55
          Wybacz, ale to co napisałaś jest zupełnie chore.
          Współczuję Twojemu małżonkowi, iż musi być pod dachem z tak nieszczerą osobą.
          Poza tym chyba jako dorosła osoba powinnaś mimo wszystko odczuwać potrzebę
          seksualną. Jeśli tak nie jest, to masz problemy w własną seksualnością. Ja
          żonaty nie jestem, ale mam za sobą 8-letni konkubinat, więc coś na ten temat
          wiem. Seks to 80% udanego związku. Bez względu na temeramenty partnerów. Ot po
          prostu muszą oni tylko dobrać się odpowiednimi temeramentami. Jeśli jest
          rozdźwięk, to taki związek nie ma większej racji bytu. Można się wtedy
          oszukiwać, tak jak czynisz to Ty.
        • Gość: mudlaf Re: do ona IP: *.emexpats.net 28.08.01, 08:56
          Skoro nie wychodzisz za maz dla seksu a seks ze swoim wybrankiem nie jest dobry
          bo jak sama napisalas dobry to jest ale z kochankiem to po co zawracasz
          facetowi dupe?Z takim motto podchodzisz do slubu ? On juz tobie sie znudzil a
          co dopiero za kilka lat? Sama przeciez napisalas ze seks z jednym mezczyzna po
          jakims czasie robi sie nudny.Jestem ciekaw jak bedziesz rozmawiac o tym
          podobnych sprawach ze swoimi dziecmi?Co mialabys do powiedzenia swojej corce
          gdyby przyszla do Ciebie jako do matki i poprosila o porade na podobny temat,z
          tym ze to twoj ziec bylby znudzony twoja corka?
          • Gość: Narzecza Re: do mudlaf IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 28.08.01, 09:27
            Gość portalu: mudlaf napisał(a):

            > Skoro nie wychodzisz za maz dla seksu a seks ze swoim wybrankiem nie jest dobry
            >
            > bo jak sama napisalas dobry to jest ale z kochankiem to po co zawracasz
            > facetowi dupe?Z takim motto podchodzisz do slubu ? On juz tobie sie znudzil a
            > co dopiero za kilka lat? Sama przeciez napisalas ze seks z jednym mezczyzna po
            > jakims czasie robi sie nudny.Jestem ciekaw jak bedziesz rozmawiac o tym
            > podobnych sprawach ze swoimi dziecmi?Co mialabys do powiedzenia swojej corce
            > gdyby przyszla do Ciebie jako do matki i poprosila o porade na podobny temat,z
            > tym ze to twoj ziec bylby znudzony twoja corka?


            Czesc,

            wiem, ze niektorzy za moment beda mnie wyzywac mnie od idiotek itd. itp... ;-)))

            ALE to jest moje i wielu innych kobiet i mezczyzn zdanie!!!Wiem, ze kregu moich
            znajomych i nie tylko spotykam ciagle nowych ludzi (inteligentnych zreszta z
            pojeciem o zyciu, ja jestem po prawie) NIESTETY malzenstwa, sa bo sa, a czy sa
            udane (???) chyba raczej nie. Juz niestety tak jest, ze po slubie namietnosc &
            co. zanika. Facet wie, ze ma juz zone, juz nie musi sie o nia starac, zabiegac
            (kobiet to takze dotyczy). Zony sa przewaznie zalatane, dom, dzieci, zakupy - z
            kochanek staja sie NIESTETY kurami domowymi - ALE maja meza i to jest ta baza o
            ktora mi chodzi. W Polsce kobieta samotna (juz nie mowiac z nieslubnym dzieckiem)
            jest na marginesie spoleczenstwa i nie oszukujmy sie, nie powodzi im sie dobrze.
            Taaaak, czyli jaki z tego moral: Kochajmy, szalejmy i bawmy sie Kochani przed,
            powtarzam -PRZED- slubem a po slubie zajmijmy sie dziecmi i rodzina (absolutnie
            nie zachecam nikogo do zdrady). Czy nie mam racji????

            Narzeczona
            • Gość: Filip Re: do mudlaf IP: *.se.com.pl 28.08.01, 10:56
              > Kochajmy, szalejmy i bawmy sie Kochani przed,
              > powtarzam -PRZED- slubem a po slubie zajmijmy sie dziecmi i rodzina (absolutnie
              >
              > nie zachecam nikogo do zdrady). Czy nie mam racji????
              >
              > Narzeczona

              Nie masz !
              Zycie jest po to żeby żyć a nie wegetować. Przecież człowiek to nie roślina która
              do ślubu kwitnie, a po ślubie to juz tylko "rośnie sobie i czeka aż uschnie".
              To jest jak dla mnie wyjątkowo wypaczone podejście do życia. Zarówno przed jak i
              po ślubie ludzie mogą mieć satysfakcjonujący seks i zycie pozałóżnowe. Trzeba się
              tylko o to postarać !!!!!!!!!!
              Jak ma się takie podejście do sprawy jak Ty, to nic dzienwgo że po ślubie mąż
              traktuje żonę jak "worek do dmuchania" (sorki za skojarzenie) a żona męża
              jako "kartę kredytową" i "bank spermy".
              A gdzie w tym wszsytkim podziały się uczucia.
              Związek tylko dla wygody ? Jak dla mnie to paranoja.
              Wiem że po ślubie jest inaczej, ale trzeba się postarać żeby nie było !
              Dla konkretów, sam jestem facetem w wieku 30 lat. Moje małzeństwo obecnie umarło,
              wypaliło się i oboje podjeliśmy decyzję że nie ma sensu ciągnąć dalej. Ale mimo
              wysztko nie podchodzę do małżeństwa tak jak Ty. U mnie i po ślubie była wielka
              miłość i szalony seks. Wszystko umarło jednak bo kilku latach przestaliśmy to
              pielegnować, starać się żeby ogiń nie wygasł. I tu przestroga dla innych.
              I powtarzam, nie zgadzam się z takim podejściem i szczerze współczuje twojemu
              facetowi.

              pozdrówka
              Filip

              • Gość: zulu Re: do na Narzeczonej IP: *.regionet.pl 28.08.01, 11:32
                Jeśli wychodzisz za mąż(żenisz sie) tylko po to aby
                nie żyć poza marginesem społeczeństwa, bo boisz sie
                samotnośći, bo koniecznie trzeba mieć tak jak wszyscy
                dwa samochody i dom z ogrodem po ktorym biega pies,
                to wcale nie dziwię się ze małzenstwo bedzie
                nieudane. A skoro, jak mowisz, wiele ludzi ma takie
                podejscie, to zrozumialy jest kryzys malzenstwa jaki
                obserwuje sie na szeroką skalę.
                To jest zalosne

                pzdr
                • Gość: Narzeczo Re: do na Narzeczonej IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 28.08.01, 12:15
                  Gość portalu: zulu napisał(a):

                  > Jeśli wychodzisz za mąż(żenisz sie) tylko po to aby
                  > nie żyć poza marginesem społeczeństwa, bo boisz sie
                  > samotnośći, bo koniecznie trzeba mieć tak jak wszyscy
                  > dwa samochody i dom z ogrodem po ktorym biega pies,
                  > to wcale nie dziwię się ze małzenstwo bedzie
                  > nieudane. A skoro, jak mowisz, wiele ludzi ma takie
                  > podejscie, to zrozumialy jest kryzys malzenstwa jaki
                  > obserwuje sie na szeroką skalę.
                  > To jest zalosne
                  >
                  > pzdr



                  Tak, wlasnie dlatego wychodze za maz!

                  Pozdr., Narzeczona
            • Gość: Wojtek Re: do mudlaf IP: *.rabobank.pl 31.08.01, 16:48
              > pojeciem o zyciu, ja jestem po prawie) NIESTETY malzenstwa, sa bo sa, a czy sa
              > udane (???) chyba raczej nie. Juz niestety tak jest, ze po slubie namietnosc &
              > co. zanika. Facet wie, ze ma juz zone, juz nie musi sie o nia starac, zabiegac
              > (kobiet to takze dotyczy). Zony sa przewaznie zalatane, dom, dzieci, zakupy - z
              >
              > kochanek staja sie NIESTETY kurami domowymi - ALE maja meza i to jest ta baza
              > o
              > ktora mi chodzi. W Polsce kobieta samotna (juz nie mowiac z nieslubnym dzieckie
              > m)
              > jest na marginesie spoleczenstwa i nie oszukujmy sie, nie powodzi im sie dobrze
              > .
              > Taaaak, czyli jaki z tego moral: Kochajmy, szalejmy i bawmy sie Kochani przed,
              > powtarzam -PRZED- slubem a po slubie zajmijmy sie dziecmi i rodzina (absolutnie
              >
              > nie zachecam nikogo do zdrady). Czy nie mam racji????

              Nie masz racji i stwierdzam to jako maz z dwuletnim stazem a nie narzeczony...
              Wspolczuje Ci jesli tak to widzisz przed slubem. Jesli tak myslisz to znaczy ze
              nie znalazlas odpowiedniego kandydata na meza. Sztuka jest sie nie ozenic czy
              wyjsc za maz ale kochac sie. Ot tyle i az tyle zarazem
        • Gość: Julia Re: do narzeczonej IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 10:14
          Kochana Lucki ma w 100% rację, ja również jestem mężatką i powiem ci jeżeli
          tobie i jemu jest dobrze w łóżku to reszta ukada się super, i wiem na pewno, że
          sex z tym samym partnerem przenigdy nie będzie monotonny jeżeli wszystko
          będziecie sobie mówić, daję Ci gwarancję, a jeżeli ktoś traktuje małżeństwo
          jako awans (baza rodzinna) to bardzo współczuję. Może masz nieodpowiedniego
          partnera? Mój facet zawsze mnie kręci gdy tylko na niego spojrzę.
          • Gość: Narzeczo Re: do narzeczonej IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 29.08.01, 10:51
            Gość portalu: Julia napisał(a):

            > Kochana Lucki ma w 100% rację, ja również jestem mężatką i powiem ci jeżeli
            > tobie i jemu jest dobrze w łóżku to reszta ukada się super, i wiem na pewno, że
            >
            > sex z tym samym partnerem przenigdy nie będzie monotonny jeżeli wszystko
            > będziecie sobie mówić, daję Ci gwarancję, a jeżeli ktoś traktuje małżeństwo
            > jako awans (baza rodzinna) to bardzo współczuję. Może masz nieodpowiedniego
            > partnera? Mój facet zawsze mnie kręci gdy tylko na niego spojrzę.


            Hej,
            to masz szczescie, mnie moj przewaznie "nie kreci" - ale kocham go z innych
            powodow i mam nadzieje, ze to wystarczy. Moi rodzice tez chyba nie budowali
            malzenstwa na SEKSIE - a sa szczesliwym malzenstwem.

            Pozdr, Narzeczona

    • Gość: rico Re: do seksoholików IP: 195.136.25.* 29.08.01, 13:43
      Jak słyszę te wasze wypociny, że udany seks to 80% udanego małżenstwa to śmiać
      mi się chce. Seks możesz mieć też z dmuchaną lalką i czy uważasz to za
      małżeństwo? Nie mogę zgodzić się z kimś dla kogo dupa stanowi 80% treści życia.
      Czym wy żyjecie na co dzień - tylko orgazmami i wytryskami!! Ludzie zakładają
      związki małżeńskie z różnych przyczyn, nie tylko dlatego aby mieć ciupcianie na
      każde zawołanie. Istotne są również inne ważne czynniki: bezpieczeństwo,
      stabilizacja życiowa (o czym tak bardzo chce wam wyjaśnić "narzeczona"),
      założenie rodziny, chęć posiadania potomka, pomnożenie majątku, opieka, no i
      najważniejszy powód to MIŁOŚĆ. Nie dziwię się, że takie osoby jak Mysza, Viki
      lub Filip mają problemy ze swoimi aktualnymi lub byłymi partnerami skoro
      genitalia zasłoniły im cały świat. A ja wam mówię, że z nikim nie będziecie
      szczęsliwi jeżeli wasze związki budujecie wyłącznie na ruchaniu. Przejrzyjcie
      wreszcie na oczy - życie to nie tylko wieczne ciupcianie :-)
      • Gość: Julia Re: rico IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.08.01, 14:14
        Zgadzam się z tobą, że każdy człowiek potrzebuje poczucia bezpieczeństwa,
        miłości, poziomu życia na odpowiednim poziomie lecz czy wiesz, że to wszystko
        można łatwo osiągnąć jeżeli partner partnerowi jest naprawdę bliski, gdy razem
        rozwiązują problemy, wychowują dzieci, mogą porozmawiać o wszystkim bez
        skrępowania, mają wspólne zainteresowania, troszeczkę dbają o siebie, nawet
        zarabiają wspólnie pieniądze lecz każdy człowiek potrzebuje by ktoś go
        przytulił, powiedział coś miłego i nie sądzę by to wszystko opierało się na
        związkach platonicznych. Jeżeli wstajesz rano i masz przy sobie drogą Ci osobę
        która obudzi Cię całusem to naprawdę chce Ci się żyć i wiesz, że w życiu
        możecie osiągnąć naprawdę bardzo dużo, ale bez dopasowania temperamentów jest
        to naprawdę niemożliwe. Moi rodzice też nie budowali życia na sexie i dziś są w
        separacji.
      • Gość: Narzeczo do Rico IP: 192.168.12.* / *.scientific.de 29.08.01, 14:41
        Gość portalu: rico napisał(a):

        > Jak słyszę te wasze wypociny, że udany seks to 80% udanego małżenstwa to śmiać
        > mi się chce. Seks możesz mieć też z dmuchaną lalką i czy uważasz to za
        > małżeństwo? Nie mogę zgodzić się z kimś dla kogo dupa stanowi 80% treści życia.
        >
        > Czym wy żyjecie na co dzień - tylko orgazmami i wytryskami!! Ludzie zakładają
        > związki małżeńskie z różnych przyczyn, nie tylko dlatego aby mieć ciupcianie na
        >
        > każde zawołanie. Istotne są również inne ważne czynniki: bezpieczeństwo,
        > stabilizacja życiowa (o czym tak bardzo chce wam wyjaśnić "narzeczona"),
        > założenie rodziny, chęć posiadania potomka, pomnożenie majątku, opieka, no i
        > najważniejszy powód to MIŁOŚĆ. Nie dziwię się, że takie osoby jak Mysza, Viki
        > lub Filip mają problemy ze swoimi aktualnymi lub byłymi partnerami skoro
        > genitalia zasłoniły im cały świat. A ja wam mówię, że z nikim nie będziecie
        > szczęsliwi jeżeli wasze związki budujecie wyłącznie na ruchaniu. Przejrzyjcie
        > wreszcie na oczy - życie to nie tylko wieczne ciupcianie :-)



        Hej Rico,

        dzieki, dzieki, dzieki wreszcie pojawil sie ktos, kto mnie rozumie!!!! Mam
        nadzieje, ze jestes facetem, tzn. chodzi mi o meska opinie)

        Pozdrawiam, Cie Rico

        Narzeczona

            • Gość: rico Re: od Rico do Viki IP: 195.136.25.* 31.08.01, 07:54
              Gość portalu: viki napisał(a):

              > Oj Rico...Wspólczuje Ci. I jeszcze jedno nie myl seksocholizmu z tym o czym
              > toczymy tu dyskusje. Mowimy o niedosycie i tyle :))))

              Nie rozumiem dlaczego mi współczujesz. Dlatego, że mam trochę inne podejście do
              sensu życia i nie mam problemów z seksem. Mówisz, że cierpisz na niedosyt a ja
              jestem ciekaw co pod tym pojęciem rozumiesz. Co to wogóle znaczy, że masz za mało
              kontaktów z mężem? Ile razy ( w tygodniu, w ciągu dnia) musisz być zaspokojona?
              Wybacz, że się pytam o takie szczegóły ale myślę, że twój facet jest zupełnie
              normalny pod tym względem, jest jeszcze przecież młody i z pewności lubi łóżkowe
              zabawy z tobą. Nie powinnaś zmieniać partnera tylko dlatego, że jest "normalny" a
              ty niewyżyta seksualnie. I właśnie to nie podoba mi sie najbardziej w twiom
              myśleniu, bardzo łatwo cię rozszyfrować bo kierujesz się tylko jednym,
              egoistycznym celem a tym cele jest satysfakcja seksualna za wszelką cenę.
              Pozdrawiam.

              • Gość: Iwona Re: od Rico do Viki IP: *.*.*.* 31.08.01, 15:31
                Ja potrzebuję 10 orgazmów dziennie. Czy uważasz siebie za normalniejszego ode
                mnie? Różni ludzie różne potrzeby. Jedni jeżdżą mercedesem a inni maluchem.
                Jedni kochają się 10 razy dziennie inni 1 raz na tydzień. Najważniejsze, by się
                właściwie dobrali.
      • Gość: lucki Re: do seksoholików IP: *.*.*.* 30.08.01, 10:22
        Rico, tak sobie czytam co napisałeś i zastanawiam się nad Twoim szczęściem.
        Owszem, seks nie może przysłaniać całego życia. Tak samo jak i inne potrzeby
        fizjologiczne: jedzenie, picie. Dlaczego jednak nie pijesz tylko wody z kranu i
        nie jesz suchego chleba? Bo Twoje potrzeby ukierunkowane zostały na nieco
        lepsze zaspokajanie tych sfer życia, jakimi są jedzenie i picie. Tak samo jest
        z seksem. Można masturbować się całe życie nie zważając na jakość własnego żcia
        seksualnego. Czasami jednak przychodzi refleksja z zapytaniem, czy to życie
        nabrało takiego wymiaru jak powinno.
        Z tymi procentami o których sobie pozwoliłem napisać (80%) jest różnie w różnym
        wieku. Generalnie jednak nie wyobrażam sobie związku małżeńskiego, który mógłby
        stabilnie funkcjonować bez udanego pożycia seksualnego. Oczywiście możemy sobie
        postawić definicję, co uważamy za udany związek małżeński. Czy to, że ludzie
        będą się mijać bez słowa kłótni w domu (stwarzając pozory normalności przed
        dziećmi), czy też będą naprawdę się kochali i będą się wzajemnie pociągali
        fizycznie.
        Mniemam więc Rico, że: 1. Albo nie zaznałeś prawdziwej przyjemności płynącej z
        udanego pożycia seksualnego (atrakcyjne partnerki, urozmaicenia w pożyciu),
        albo: 2. Seks przestał Cię interesować z racji na Twój wiek (nie wiem w jakim
        jesteś wieku, ale byłoby to zrozumiałe, gdyby Twoje możliwości fizyczne nie
        szły już w parze z potzebami i ukierunkowałbyś swoje życie na inne potrzeby),
        albo: 3. Pęd za karierą (choć ja również pędze w poszukiwaniu sukcesów)
        spowodował przeniesienie energii na inne sfery Twojego życia.
        W każdym bądź razie zmniejszone zainteresowanie życiem seksualnym wymaga
        zastanowienia się nad przyczynami.
        Jako praktyk muszę z pełną stanowczością powiedzieć, że seks to naprawde w
        wielu związkach 80% udanego małżeństwa. Spójrz proszę na sfrustrowane kobiety u
        Ciebie w pracy. Dlaczego chodzą takie przygnębione? Myślisz, że gdyby miały
        udane pożycie seksualne byłyby niezadowolone od samego ranka? Jest takie
        staropolskie powiedzenie: "Dzień, jest odzwierciedleniem nocy". I to jest
        prawda, do której powienieneś się przekonać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka