Dodaj do ulubionych

Udawanie orgazmów

03.02.02, 16:46
Znalazlem to na poście «Jak czesto sie masturbujecie drogie kolezanki?>>

Gość portalu: Snam napisał(a):
> Nie badz samcze zadufany i zapatrzony w siebie.....
> Kobiety sa mistrzyniami w udawaniu orgazmow.
> pozdrawiam
> >

Uważam, że (przynajmniej mnie) nie da rady oszukać. No, może młodego chłopca
albo wrażliwca o skórze hipopotama :-)))))

Począwszy od pierwszych cech - rumieńce, przyśpieszony oddech,
okrzyki/stękania/westchnięcia, pot, są jeszcze oczy. Takie dziwne <maslane>,
<rozjechane>. Tylko wtedy tak się zachowują.

Po drugie - ciało. Nie umiem tego dokładnie opisać, nie jestem pisarzem, chyba
zresztą się tego opisać nie da. <Po> następuje specyficzne odprężenie,
uspokojenie, ciało kobiece niemal przelewa się przez ręce. Nawet u tych
dziewczyn (a to rzadkość!), które <po> wyskakują z łóżka ja sprężynka i mają
chęć i energię na wzięcie na swoje chude barki cały świat. I one przez chwilę
leżą/siedzą bezwładnie z przymkniętymi oczami, wypiekami na twarzach i w
przecudownym grymasie, który jest dla faceta największą nagrodą.

Po trzecie - może to tylko moje <szczescie> - kobiety tak dziwnie się wtedy
uśmiechają. Tak jednym tylko kącikiem ust, co powoduje, że uśmiech wydaje się
trójkątny - po prostu odsłaniąją zęby tylko z jednej strony. Jest to o tyle
dziwne, że znam dziewczynę, która słabo panuje nad swoją fizjonomią: np. umie
puścić oczko tylko jednym okiem, nie umie się uśmiechać jedną stroną ust, a
<WTEDY> dziwnie potrafi!!!

Po czwarte - i najważniejsze. Wszystko powyższe można faktycznie udawać, jeśli
kobieta jest <zaprawiona> w <teatralnych> bojach. Chodzi (przepraszam za
medyczne określenie) o pochwę, a tu już oszukać się nie da, bo żadna kobieta
nie jest w stanie nad poniższymi rzeczami zapanować.
a) Wiele kobiet w czasie orgazmu ma tam wyczuwalne przez facetów skurcze.
b) Zwiększa się znacznie ilość wydzieliny.
c) Robi się ona gwałtownie dużo luźniejsza, obszerniejsza; zmienia się jakby
jej konsystencja
A tego się udawać nie da.

Pozdrawiam

PS:

A`propos: czemu Wy, kobiety kręcicie same na siebie bicz, udając orgazmy?
Przecież to głupota, bo to się obraca przeciwko Wam!!!!

Mężczyzna, któremu wydaje się, że umie za każdym razem doprowadzić kobietę do
orgazmu, myśli sobie: <jakiż to ja wspaniały jestem i ogier ze mnie> i wpada w
samozachwyt. Nie stara się, wpada w rutynę. Doprowadza w końcu do tego, że gra
wstępne to <cmok> w policzek, potem wykonuje kilkadziesiąt pośpiesznych ruchów
frykcyjnych, kolejny <cmok> i lulu.
O to Wam chodzi? Jeśli tak, życze dalszego wspaniałego <udawania> i dalszego
pożycia przez następne długie lata. (A wasz facet, jak każdy myśliwy, będzie
sobie w międzyczasie szukał innej, trudniejszej zwierzyny, bo ta już jest dawno
zdobyta i oswojona. Zamiast zajączka ma zagłaskanego króliczka)


Obserwuj wątek
    • lodzia_ Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 08:34

      Skurcze można opanować do perfekcji nie odczuwając przy tym
      przyjemności ,rumieńce mogą być oznaką podniecenia-niekoniecznie orgazmu ,ilość
      wydzieliny jest specyficzną cechą każda kobieta może mieć inaczej ,nie zawsze
      jest to oznaką orgazmu .Uśmiechanie się półgębkiem to bajka którą właśnie
      wymysliłeś ,maślane oczy potrafię zrobić na zawołanie .Okrzyki, stękanie ,jęki
      itp. są zagłuszeniem cierpienia z powodu niespełnienia i mogą być równie
      przejmujące jak okrzyki rozkoszy .
      A pochwa staje się luźniejsza gdy jest wilgotna (lub wydaje się luźniejsza)
      Kobietę może bardzo podniecać penis w jej ciele i z tego powodu może obficie
      zwilgotnieć ale nie jest to równoznaczne z przeżyciem orgzmu .
      Podniecenie a orgazm to nie to samo .
      Nie jesteś taki mądry jak ci się wydaje .
      • kombinator2 Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 11:07
        lodzia_ napisał(a):

        >
        > Skurcze można opanować do perfekcji nie odczuwając przy tym
        > przyjemności

        Wiem o tym, i podziwiam kobiety, które to potrafią. Ta zdolność to wyższa szkoła jazdy.
        Ale ja nie pisałem o zaciskaniu mięśni, tylko o skurczach moja droga. Jeśli nie wiesz o czym mówię, to
        znaczy, że ne miałaś orgazmu pochowowego.


        >,rumieńce mogą być oznaką podniecenia-niekoniecznie orgazmu ,
        Wiem o tym. Pisząc o rumieńcach, podałem to jako jeden z przykładów. Potrafię też wywołać rumieńce w
        inny sposób, np werbalny - np. pytając dziewczynę �kiedy ostatnio myłaś włosy?�


        > ilość
        > wydzieliny jest specyficzną cechą każda kobieta może mieć inaczej ,nie zawsze
        > jest to oznaką orgazmu .
        Wiem o tym. Ale nie opowiadaj mi, że jesteś taką akrobatką, że potrafisz w kilka sekund i NA ZAWOŁANIE
        sprawić, by wypłynęła z Ciebie wydzielina w dużo większej ilości i rodzaju


        Uśmiechanie się półgębkiem to bajka którą właśnie
        > wymysliłeś ,maślane oczy potrafię zrobić na zawołanie .
        Nie przeczytałaś uważnie moich słów. Przeczytaj jeszcze raz, zanim mnie posądzisz o kofabulację. Więc
        jeśli potrafisz robić grymas, którego nie potrafisz, to czegoś tu nie rozumiem :-))
        A co do maślanych oczu - znam tylko trzy osoby (w tym ja :-)), które potrafią na zawołanie POWIĘKSZYĆ
        ŹRENICE!!! jeśli to potrafisz, jesteś czwarta


        Okrzyki, stękanie ,jęki
        >
        > itp. są zagłuszeniem cierpienia z powodu niespełnienia i mogą być równie
        > przejmujące jak okrzyki rozkoszy .
        Ojej. Żal mi Ciebie. To cierpienie z niespełnienia.....

        > A pochwa staje się luźniejsza gdy jest wilgotna (lub wydaje się luźniejsza)
        Wiem o tym. Ale potrafisz zrobić ją w kilka sekund? Nie rozumiesz? najpierw jest ciasno, potem luźniej.
        Ale PO orgazmie robi się jeszcze większa. Jeśli tego nie wiesz, to (sorki za powtórzenie) nie miałaś
        orgazmu.

        > Kobietę może bardzo podniecać penis w jej ciele i z tego powodu może obficie
        > zwilgotnieć ale nie jest to równoznaczne z przeżyciem orgzmu .
        > Podniecenie a orgazm to nie to samo .
        Wiem o tym. Patrz powyżej :-)

        > Nie jesteś taki mądry jak ci się wydaje .
        Wiem. Jakbym był mądry, robiłbym coś innego :-)
        Ale co do orgazmów powtarzam - nie dam się oszukać.
    • okazja Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 09:20
      och naiwniaczku....wszystko mozna udac....a te meskie nedzne tryskanie i
      stekanie, wywracanie oczami....to ma byc orgazm.....daruj i nie plec.....
      • kombinator2 Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 11:11
        okazja napisał(a):

        > och naiwniaczku....wszystko mozna udac....a te meskie nedzne tryskanie i
        > stekanie, wywracanie oczami....to ma byc orgazm.....daruj i nie plec.....
        Nie wszystko - patrz powyżej, odpowiedziałem podobnie jak Ty pewnej siebie.
        A co do mojego męskiego tryskania....
        Wiem, że marne. Wiem, że kilka sekund, ulga i nic więcej.
        Zazdroszcze kobietom orgazmów. Ale tych prawdziwych. Tych, które trwają i trwają, a potem następny
        szczyt, który trzeba pokonać....
        Chętnie bym się zamienił z kobietą na orgazmy. NHawet wtedy, gdyby wychodził jeden na dziesięć.
        • okazja Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 13:47
          wreszcie ktos...kto rozporkiem nie mysli....i wie ze wytrysk nie jest
          jednoznaczny z orgazmem....a faceci...tez udaja....i cienko im to wychodzi...
          • koprowski Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 20:41
            okazja napisał(a):

            > wreszcie ktos...kto rozporkiem nie mysli....i wie ze wytrysk nie jest
            > jednoznaczny z orgazmem....a faceci...tez udaja....i cienko im to wychodzi...

            Hi, hi - a mnie sie pare razy udawalo. Powaga :)
            Po pierwsze prezerwatywa. To wazne, nie?
            Po drugie - alkohol. Duza ilosc dziala znieczulajaco. Meczy sie czlowiek i
            meczy :), a tu nic :). Nie nadchodzi. A tu juz plecy (i nie tylko) bola :)
            Wiec na chwile sie przyspiesza, wypreza, zastyga... a potem dyskretnie
            prezerwatywe sciaga. Zeby nie zauwazyla.
            No i co - moze facet udawac orgazm czy nie?
            :)
            • okazja Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 22:43
              o wreszcie ktos szczery ....tyle...ze kiepsko podniecona kobieta jest
              doskonalym obserwatorem....
              • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 14.02.02, 18:13
                Ale w tym przypadku to raczej chyba facet byl slabo podniecony? Jak kobieta sie
                slabo podnieca w trakcie seksu to jej wina - wybrala sobie nieodpowiedniego
                faceta.

                PS - ja tez pare razy sprobowalem z ciekawosci oszukac dziewczyne co do
                orgazmu - zaden problem - wystarczy 'populsowac' czlonkiem, naprezyc sie,
                steknac pare razy, posapac i juz - potem trzeba tylko znalezc wytlumaczenie
                na 'mala' ilosc spermy w pochwie - to juz zalezy od zazylosci - mozna
                powiedziec ze sie onanizowalo pare godzin wczesniej i juz. Takze nie jestescie
                takie nieomylne jak wam sie wydaje. Osobna sprawa jest to, ze trzeba miec nie
                pokolei w glowie zeby na dluzsza mete udawac orgazm...

                No ale jak to lubisz - udawaj sobie...
                • okazja Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 12:09
                  udawales?....to przestan chrzanic......raczej witaj w klubie
                  • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 12:32
                    okazja napisał(a):

                    > udawales?....to przestan chrzanic......raczej witaj w klubie


                    -----> Udawalem - w celach naukowo-poznawczych jedynie. ;-) Do klubu sie nie
                    kwalifikuje - zostawiam go dla was looserek...

          • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 14.02.02, 18:05
            Okazjo - czytaj dokladnie!!! On nie napisal ze wymienilby skurcz na orgazm,
            tylko ze zamienilby sie na orgazmy. Swoja droga doktor Depko swoja bzdurna
            rewolucyjna teoria sporo namieszal (szczegolnie w glowach takich kobiet jak ty).
            • okazja Re: Udawanie orgazmów 20.02.02, 09:25
              dla niektorych nawet udawac, ze sie udaje nie ma sensu....szkoda atp
      • markuzik Re: Udawanie orgazmów 12.02.02, 09:26
        O przepraszam!!!
        Nędzne tryskanie i stękanie,,, nigdy nie jest udawane i jeśli w tym momencie
        traktujesz swojego faceta jak nędznika to w życiu bym nie chciał z tobą mieć
        zbliżeń ;) Moja M wie jak się zachować :)
        • okazja Re: Udawanie orgazmów 12.02.02, 10:02
          juz ci wierze.....zwykla fizjologia i odruch z rdzenia kregowego....czy za
          czwartym razem tej samej nocy masz tyle samo animuszu?
          • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 14.02.02, 18:17
            A ty? za czwartym razem w nocy masz jeszcze jakis animusz? Bo ja potrafie
            przetrwac twoje cztery orgazmy (szczegolnie w prezerwatywie - to nawet wiecej
            niz cztery) i sie niezle przy nich bawic - wcale nie musze myslec przy tym o
            nieprzyjemenych rzeczach - wrecz przeciwnie...

            A tak w ogole to skad w tobie tyle nienawisci do mezczyzn? Skrzywdzil cie ktos
            czy co?
            • okazja Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 12:08
              im wiecej razy tym lepiej....niestety wielu facetow jest mocnych tylko w
              gadce...jak przychodzi co do czego.....wiedna.....doslownie i w przenosni....
              • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 12:26
                okazja napisał(a):

                > im wiecej razy tym lepiej....niestety wielu facetow jest mocnych tylko w
                > gadce...jak przychodzi co do czego.....wiedna.....doslownie i w przenosni....

                -----> To pol biedy - z kobitami jest jeszcze gorzej - wiekszosc nie jest mocna
                nawet w gadce - a jak sie juz wezmie do lozka to trzeba uczyc, uczyc i uczyc i
                czekac... A zeby sie doczekac na jakas inicjatywe to zestarzec sie mozna...
                • okazja Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 12:44
                  a czego chcesz uczyc.....rozmowy....przy widocznych brakach w sposobie
                  wyslawiania oraz dziurach w slowniku mozesz miec klopoty...jak ze
                  wszystkim....kompleksiki?
                  • the_real_kris Re: Udawanie orgazmów 18.02.02, 16:37
                    okazja napisał(a):

                    > a czego chcesz uczyc.....rozmowy....przy widocznych brakach w sposobie
                    > wyslawiania oraz dziurach w slowniku mozesz miec klopoty...jak ze
                    > wszystkim....kompleksiki?


                    -----> ciebie na pewno wiele moglbym nauczyc - rowniez jesli chodzi o rozmowy -
                    moze dzieki temu nie bylabys az tak zgorzkniala. Zarzucasz mi 'BRAKI w sposobie
                    wyslawiania' sie? Odsylam do szkoly. Kompleksiki innym zazwyczaj wmawiaja ich
                    posiadacze. Jakies tam na pewno mam i ja - ale nie wyolbrzymialbym tego.
    • eyemakk Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 09:54
      oj chlopie... ale Ci sie panieny trafily w tych odpowiedziach - Lodzia i
      Okazja, obie takie cyniczne; i obie w swietym przeswiadczeniu ze to takie
      cudowne udawac orgazm? nie kumam ich, wiesz? twoj post wydal mi sie rozsadny, i
      nawet jesli jakies lekko przechodzone paniusie potrafia udawac, to pozostaje
      pytanie: PO CO? ja tez tego nie rozumiem... no poco? moze te dwie damy spod
      znaku Cosmopolitana i Bridget Jones (nie wiem, jakos kojaza mi sie z tym typem
      kobiet, takich femme fatale XXI wieku... dla mnie typ kompletnie aseksualny)
      no wiec moze odpowiecie mi (i oczywiscie autorowi posta głównego)
      po kiego diabła udawać?

      pozdrawiam wszystkich z wyjatkiem cyników. przynajmniej cynikow w "tych"
      sprawach.
      • Gość: jamorzeszek Re: Udawanie orgazmów IP: *.gazeta.pl 11.02.02, 12:24
        Przechodzone to moga byc kapcie conajwyzej. Jak dzentelmen moze do kapcia
        przyrownac kobiete, zachodze w glowe. Co do orgazmow, mysle, ze daje sie je
        udawac doskonale, bo po pierwsze jestem kobieta, po drugie znam kilka kobiet od
        najintymniejszej strony i doskonale pamietam, ze zawsze musialam sie uczyc
        czytac z ich cial. Kazda kobieta-tu gruby banal-jest inna poprostu. I jeszcze
        jedno-mnie uczono, ze odruchu zrenicznego nie da sie kontrolowac. Chyba, ze
        przy uzyciu atropiny. Byc moze istnieja osoby, ktore to potrafia (mowimy caly
        czas o poszerzaniu zrenic, nie o wytrzeszczaniu oczu), ale statystycznie malo
        prawdopodobne, zeby znaly sie nawzajem. Chyba ze...Moze sposobem na to jest
        wyobrazanie sobie czegos przyjemnego i rozszerzanie zrenic w odpowiedzi na
        to?... Coz, ciekawa jestem jak to sie robi...
        Dodam, ze dla mnie cudownym przezyciem byly lzy mojej dziewczyny. Wszystkie
        skorcze razem wziete nie zrobily na mnie takiego wrazenia, jak wlasnie
        rozmodlenie jej ciala i lzy.
        Pozdrawiam, orzeszek
        • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 14.02.02, 18:27
          Przechodzonych to moze byc wiele rzeczy - poczynajac od kapci poprzez
          samochody, konczac na kobietach... Nigdy nie widzialas przechodzonej kobiety?
          Widac rzadko jezdzisz polskimi drogami - tam na poboczach czasami widac takie
          przechodzone panie...

          Co do zrenicy - zgadzam sie - nie ma mozliwosci kontrolowania odruchu.


          Lzy twojej kobiety powiadasz...
          • jamorzeszek Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 11:08
            Przeczytaj jeszcze raz-JAK DZENTELMEN MOZE MOWIC O KOBIECIE, ZE JEST
            PRZECHODZONA? Jest cos takiego jak takt, slyszales pewnie o wspolczuciu i
            unikaniu wywyzszania. To wszystko nalezy do dobrego tonu, z ktorego nie warto
            rezygnowac w kontakcie ze mna. Kazdy (rowniez mezczyzna) moze wobec kazdego
            (rowniez kobiety stojacej na poboczu) zachowac szacunek, bo wszyscy jestesmy
            ludzmi. Mam nadzieje, ze nie stoisz jeszcze nad grobem i z tej perspektywy nie
            spogladasz na swoje przeczyste zycie. Mam nadzieje, ze wiele doswiadczen-w tym
            brudnych i fascynujacych-jeszcze przed Toba. Ja wiem, ze naprawde nie jestem w
            stanie przewidziec tego, co moze wniesc w moje zycie kontakt z drugim
            czlowiekiem-w tym z kobieta z pobocza. Czego moze mnie to nauczyc.
            Staram sie przekazc Ci kawalek swojej filozofii i doswiadczenia, ale czuje
            tylko frustracje-to jak opowiadanie o jezdzie na rowerze. Zeby poczuc, trzeba
            przezyc.
            Dla mnie kobieta zawsze zachowuje kawalek, chocby niewielki, tajemnicy, magii,
            czystosci. W spojrzeniu, gescie. Najbardziej zniszczona kobieta pieknie
            usmiecha sie, kiedy pomysli o chwili szczescia. A Ty?
            • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 11:54
              Nie badzmy tacy gornolotni - nie bardzo juz pamietam o co biega w tej sprawie z
              przechodzona panienka, ale na roztrzasanie tego czy 'przechodzony' kocmoluch
              albo smierdzacy pijaczyna jest wspanialym czlowiekiem naprawde szkoda mi czasu.

              Zupelnie bez obrazy. Ale jestem zwolennikiem twierdzenia, ze zycie jest tym
              czym sie je zrobi i ludzie postrzegaja kazdego w taki sposob w jaki ta osoba
              sie im chce ukazac.
              • jamorzeszek Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 15:43
                Co za infantylizm! Pewno slyszales o schematach poznawczych, o tym jak to
                ludzie widza nie to, co istnieje, a to co (z wielu powodow) chca widziec.
                Rozmuniem, ze pozory cenisz sobie wysoko. Skad zatem niemoznosc sprostania
                wlasnym ambicjom (bo na rasowa pogarde tez jakby Cie nie stac). Jesli z
                jakiegos powodu czujesz sie lepszy od brudnych i zaniedbanych ludzi, Twoja
                sprawa. Ty tracisz nie widzac nic poza schematem. Coz.
                A skoro i tak wiesz lepiej, to dlaczego boisz sie, ze kobieta "pod Toba" uda
                orgazm, dlaczego w ogole Cie to martwi, rusza?
                Sam pomysl udawania orgazmu przez mezczyzne pachnie mi jakos impotencja. I nie
                oszukujmy sie-bez cwiczen masz tylko ejakulacje, nie trzesienie ziemi.
                Zakladam, ze niewiele rozumiesz z tego, co powyzej. Jesli jednak cokolwiek-
                chetnie pogadam znowu.
                Pozdrawiam, orzeszek
                • the_real_kris Re: Udawanie orgazmów 18.02.02, 16:58
                  jamorzeszek napisał(a):

                  > Co za infantylizm!

                  ----> oooo a moze od razu debilizm? Chyba nie odrozniasz infantylizmu od
                  pragmatyzmu.


                  Pewno slyszales o schematach poznawczych, o tym jak to
                  > ludzie widza nie to, co istnieje, a to co (z wielu powodow) chca widziec.


                  -----> oczywiscie, ze slyszalem - nawet staram sie ta wiedze skutecznie
                  wykorzystywac i jak dotad wychodzi mi to dosyc dobrze.



                  > Rozmuniem, ze pozory cenisz sobie wysoko.

                  ----> oczywiscie - szczegolnie gdy to ja je stwarzam - od osob z najblizszego
                  otoczenia wymagam szczerosci i rowniez im szczerosc serwuje.



                  Skad zatem niemoznosc sprostania
                  > wlasnym ambicjom (bo na rasowa pogarde tez jakby Cie nie stac).


                  -----> przepraszam - jestes pewna, ze piszesz do mnie? niemoznosc sprostania
                  ambicjom? pogarda rasowa na ktora mnie nie stac? O czym Ty myslisz kobieto -
                  skoncentruj sie bardziej gdy cos piszesz.


                  Jesli z
                  > jakiegos powodu czujesz sie lepszy od brudnych i zaniedbanych ludzi, Twoja
                  > sprawa.


                  -----> nie czuje sie lepszy od nich - po prostu nie chce miec z nimi niczego
                  wspolnego. Szkoda mi czasu na takie kontakty. Rzeczywiscie jest to moja sprawa a
                  nie Twoja, jest to rowniez moje zycie i wole w nim ludzi ktorzy walcza o siebie a
                  nie spadaja na dno.


                  Ty tracisz nie widzac nic poza schematem. Coz.
                  > A skoro i tak wiesz lepiej, to dlaczego boisz sie, ze kobieta "pod Toba" uda
                  > orgazm, dlaczego w ogole Cie to martwi, rusza?


                  ----> A niby co wiem lepiej? A dlaczego mialo by mnie nie ruszac to ze osoba mi
                  najblizsza nie dostaje ode mnie tego co chcialbym jej dac i przez udawanie
                  pozbawia mnie o tym swiadomosci?


                  > Sam pomysl udawania orgazmu przez mezczyzne pachnie mi jakos impotencja.


                  -----> ciekawe... Myslalem, ze impotencja to niemoznosc odbycia stosunku...
                  Ladnie starasz sie manipulowac - probujesz zasugerowac ze jestem impotentem bo
                  chcialem sprawdzic jak to jest? Nie martw sie - w tym samym dniu uswiadamialem
                  dziewczyny,ze dokonalem takiego eksperymentu - to mnie rozni od pan udawaczek.



                  I nie
                  > oszukujmy sie-bez cwiczen masz tylko ejakulacje, nie trzesienie ziemi.


                  ----> Nie wiem - mi sie podoba... A Ty skad wiesz? Jestes facetem? Masz jakies
                  porownanie? Bo wiesz - kobiety zazwyczaj przesadzaja w opisach a panowie z kolei
                  nie przywiazuja do nich zbyt duzej wagi. A co do cwiczen - jak mam okazje to
                  praktykuje - kazdy stosunek to cwiczenie, na razie zadna kobieta mnie za drzwi
                  nie wykopala po tym jak skonczylem. Wiekszosc nawet byla bardzo zaskoczona...


                  > Zakladam, ze niewiele rozumiesz z tego, co powyzej.

                  ----> kolejna manipulacja - 'ten moj glupiutki rozmowca nie jest zadnym partnerem
                  w tej rozmowie - nawet nie rozumie co sie do niego mowi'. Jesli rzeczywiscie
                  jestes psychologiem tak jak gdzies to tam piszesz to chyba zdajesz sobie sprawe z
                  tego, ze jest to chwyt ponizej pasa?



                  Jesli jednak cokolwiek-
                  > chetnie pogadam znowu.


                  ----> a ja nie wiem czy bede chcial.


                  > Pozdrawiam, orzeszek



                  Rowniez pozdrawiam

                  KR$
                  • jamorzeszek Re: Udawanie orgazmów 18.02.02, 18:56
                    Uderz w stol a nozyczki sie odezwa. Obraziles sie? Nie dziwi mnie to. W
                    niektorych swoich postach wystepujesz tak bardzo z gory, w niektorych piszesz
                    jakby z grozba (ten o stawaniu Twojej paly, upokazaniu i podlozu gwaltu). Gdzie
                    indziej dajesz pokaz niesmacznego i instrumentalnego podejscia do seksu.
                    Spodziewalam sie, ze nie lubisz byc oszukiwany-ot taka polityka Kalego.
                    Impotencja, jesli dobrze pamietam, moze dotyczyc kazdego etapu aktu seksualnego-
                    dlatego sterczaca pala to jeszcze nie sukces.
                    Skad wiem o jakosci meskiego orgazmu? Zartujesz chyba. Posluchaj dr Depko,
                    przespij sie z facetem-a potem zrob cos, zeby Twoja kobieta nie udawala-to
                    dowiesz sie jaka jest roznica, z kilku roznych stron naraz.
                    Nie zmartwie sie jesli nie podejmiesz dialogu, mnie szkoda czasu na
                    powierzchownosc. Kwestia gustu.
                    Pozdrawiam, orzeszek
                    ps gleboko wierze, ze milosc nie ma nic wspolnego z wykazywaniem sie i
                    podnoszeniem wlasnej samooceny. Kiedy bliskosc ukochanej osoby jest naprawde
                    bezcenna, kwestia udawania nie ma racji bytu, bo wszystko co zwiazane z
                    perfekcyjna penetracja jest smieszne, nie na miejscu. W innych przypadkach-coz-
                    pozwala przetrwac do lepszych czasow
                    • Gość: the_real_kris Re: Udawanie orgazmów IP: 162.70.83.* 19.02.02, 16:11
                      jamorzeszek napisał(a):

                      > Uderz w stol a nozyczki sie odezwa.


                      ----> Slucham? Tzn. jakbym sie nie odezwal to byloby OK? No przeciez do mnie
                      piszesz, to chyba nic dziwnego ze Ci odpowiadam?


                      Obraziles sie? Nie dziwi mnie to.


                      -----> A to dlaczego? Odnosnie obydwu? Tylko wykazywalem, ze stosujesz wiele
                      manipulacji wypowiadajac sie. To jeszcze nie powod zebym sie obrazal - wolalbym
                      jednak abys sie powstrzymala od tego.


                      W
                      > niektorych swoich postach wystepujesz tak bardzo z gory, w niektorych piszesz
                      > jakby z grozba (ten o stawaniu Twojej paly, upokazaniu i podlozu gwaltu).


                      ----> A czemuz by nie? Jak inaczej zareagowac na chamstwo? Jestem zwolennikiem
                      rownouprawnienia - skoro kobieta atakuje mnie po chamsku to ja jej odpowiadam w
                      taki sam sposob. Coz w tym dziwnego? A moze uwazasz, ze jakas panienka z
                      Internetu ma prawo obrazac rozmowcow i wypominac im cos czego ani nie zawinili
                      ani nawet nigdy nie doswiadczyli?


                      Gdzie
                      >
                      > indziej dajesz pokaz niesmacznego i instrumentalnego podejscia do seksu.


                      -----> to pojecie wzgledne - dla jednych caly seks jest niesmaczny i postrzegaja
                      go jedynie instrumentalnie (seks to tylko sposob na prokreacje), dla innych
                      kaprofagia jest w porzadku. Dosyc ciezko jest ustalic co jest obiektywnie
                      niesmaczne. I jeszcze jedno - nie daje zadnego pokazu, tylko prezentuje poglady
                      to lekka roznica, ale Ty jak juz wiem lubisz takie manipulacje.



                      > Spodziewalam sie, ze nie lubisz byc oszukiwany-ot taka polityka Kalego.


                      ----> Ja spodziewam sie, ze raczej nikt nie lubi byc oszukiwany. A co ma tutaj
                      polityka Kalego?


                      > Impotencja, jesli dobrze pamietam, moze dotyczyc kazdego etapu aktu seksualnego
                      > -
                      > dlatego sterczaca pala to jeszcze nie sukces.


                      -----> Byc moze - ale co poudawanie orgazmu dla ciekawosci ma wspolnego z
                      impotencja???


                      > Skad wiem o jakosci meskiego orgazmu?


                      -----> Nie mozesz wiedziec - to co oglosil nasz Dochtor to tylko spekulacje...


                      Zartujesz chyba. Posluchaj dr Depko,
                      > przespij sie z facetem-a

                      -----> dziekuje - zostawiam to Tobie - nie gustuje w panach. A poza tym czy Dr.
                      Depko namawia do spania z facetami? A sam taka taktyke stosowal?


                      potem zrob cos, zeby Twoja kobieta nie udawala


                      ----> Moje kobiety zazwyczaj nie udaja - znaja mnie na tyle dobrze, ze wiedza iz
                      wole prawde. Poza tym - nie musza udawac - zdaja sobie sprawe z tego, ze to czy
                      one beda mialy ze mna orgazm akurat dzisiaj czy w przyszlym tygodniu nie wplynie
                      na moje poczucie meskosci. Locus of control sie klania.


                      -to
                      > dowiesz sie jaka jest roznica, z kilku roznych stron naraz.


                      -----> A teraz to niby zyje na pustyni - i gdyby nie Twoja nieoceniona rada to
                      biedaczek nigdy nie dowiedzialbym sie co trace... Wyluzuj kobieto.


                      > Nie zmartwie sie jesli nie podejmiesz dialogu, mnie szkoda czasu na
                      > powierzchownosc. Kwestia gustu.


                      -----> A dziekuje za ponowna niska ocene. A czymze to na nia zasluzylem - swoja
                      niechecia do ludzi brudnych, zapijaczonych i zaniedbanych. Sory ale to nie
                      powierzchownosc.



                      > Pozdrawiam, orzeszek


                      -----> nieszczere pozdrowienia mozesz sobie oszczedzic.



                      > ps gleboko wierze, ze milosc nie ma nic wspolnego z wykazywaniem sie i
                      > podnoszeniem wlasnej samooceny.


                      ----> jestes w bledzie - nie ma milosci slepej - zawsze kochamy kogos za cos i
                      przez to ze ten nasz 'ideal' zwraca na nas uwage a moze nawet sie z nami wiaze
                      podnosimy swoja samoocene. Ostanio sprawdzone przez naukowcow.


                      Kiedy bliskosc ukochanej osoby jest naprawde
                      > bezcenna, kwestia udawania nie ma racji bytu, bo wszystko co zwiazane z
                      > perfekcyjna penetracja jest smieszne, nie na miejscu.


                      -----> Co do drugiej czesci - wg. mnie. zabieganie o perfekcyjna penetracje za
                      wszelka cene i za kazdym razem jest smieszne i nie na miejscu - stad udawanie nie
                      ma racji bytu, pierwsza czesc - zbyt gornolotnie znowu. Bliskosc ukochanej osoby
                      naprawde bezcenna, dozgonna milosc, krwawiace serce itp. bzdety to sa dobre w
                      ksiazkach - zycie jest troche inne.


                      W innych przypadkach-coz-
                      > pozwala przetrwac do lepszych czasow



                      Pozdrawiam - szczerze. Jesli chcesz dalej 'korespondowac' to prosze o mniej
                      semifenministycznej agresji.



                      KR$
                      • jamorzeszek Re: Udawanie orgazmów 21.02.02, 20:55
                        A jednak obrazony. Coz... Mozesz chamstwem odpowiadac na chamstwo-ale to czyni
                        Cie chamem. Nie dztelmenem. Nie myj sie lub ubierz taniej-a ktos taki jak Ty
                        wskaze Ci Twoje miejsce.
                        Kiedy udajesz orgazmy, stawiasz sie w tym samym szeregu, ktory potepiasz (moze
                        jestes za a nawet przeciw?). Po co w ogole mlodemu chlopakowi udawanie orgazmu
                        jesli nie w celu manipulacji? Bo inaczej moze to jednak symptom impotencji.
                        Tyle o niej piszesz w zwiazku ze mna, napewno wiec rozumiesz ww wywod.
                        Jasne, ze masz prawo nieelegancko pisac o akcie seksualnym, to jednak bardziej
                        okresla Twoj poziom funkcjonowania, anizeli istote samego zjawiska.
                        Wszystko to razem (powierzchownosc, chamstwo, instrumentalizm i manipulacja)
                        daja mi podstawe do twierdzenia, ze przezywasz jedynie ejakulacje, a nie
                        duchowa, psychiczna, uczuciowa i cielesna wspolnote podczas stosunku. W takim
                        przypadku rozumiem, ze zalezy Ci na jasnej ocenie Twoich zdolnosci przez
                        partnerke. Inaczej nie pozostanie Ci nawet satysfakcja.
                        Nie sadz po pozorach-przynajmniej mnie. Pozdrawiam szczerze, lub wcale tego nie
                        robie.
                        Zatem pozdrawiam, orzeszek
      • jamorzeszek Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 12:26
        Przechodzone to moga byc kapcie conajwyzej. Jak dzentelmen moze do kapcia
        przyrownac kobiete, zachodze w glowe. Co do orgazmow, mysle, ze daje sie je
        udawac doskonale, bo po pierwsze jestem kobieta, po drugie znam kilka kobiet od
        najintymniejszej strony i doskonale pamietam, ze zawsze musialam sie uczyc
        czytac z ich cial. Kazda kobieta-tu gruby banal-jest inna poprostu. I jeszcze
        jedno-mnie uczono, ze odruchu zrenicznego nie da sie kontrolowac. Chyba, ze
        przy uzyciu atropiny. Byc moze istnieja osoby, ktore to potrafia (mowimy caly
        czas o poszerzaniu zrenic, nie o wytrzeszczaniu oczu), ale statystycznie malo
        prawdopodobne, zeby znaly sie nawzajem. Chyba ze...Moze sposobem na to jest
        wyobrazanie sobie czegos przyjemnego i rozszerzanie zrenic w odpowiedzi na
        to?... Coz, ciekawa jestem jak to sie robi...
        Dodam, ze dla mnie cudownym przezyciem byly lzy mojej dziewczyny. Wszystkie
        skorcze razem wziete nie zrobily na mnie takiego wrazenia, jak wlasnie
        rozmodlenie jej ciala i lzy.
        Pozdrawiam, orzeszek
      • okazja Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 13:49
        po co?....dobre pytanie...a wolisz sie dowiedziec.... ze jestes kiepski.... ze
        swym patyczkiem jedynie polachotales.... i skonczyles i odwrociles sie spac....
        ze do orgazmu nie wystarczy samo mechaniczne rzniecie....
        • sloggi Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 15:13
          Wolałbym wiedzieć, że jestem kiepski i że muszę się uczyć, uczyc aby pokazać,
          że mi na orgazmie parterki zależy - Ty okazjo nie do pominięcia w czasie
          wyprzedaży.
          • okazja Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 15:30
            i za kolejnym razem juz ci nie stanie....
            • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 14.02.02, 18:30
              Okazjo - mi od sluchania takiej glupiej gadki sie odechciewa - nie mylic z
              niestawaniem - pala moze stac, jednak uzycie jej moze nie miec juz na celu
              sprawienia ci przyjemnosci a upokorzenie - niektore gwalty maja takie wlasnie
              zrodlo...
              • okazja Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 12:06
                mlodys i niedoswiadczony....typowy macho....pogadamy jak ci kiedys nie
                stanie....
                • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 12:23
                  okazja napisał(a):

                  > mlodys i niedoswiadczony....

                  ----> niestarym fakt za to ty brzmisz jak stara i zgorzkniala...

                  typowy macho....

                  ----> opinia jak najbardziej bledna.


                  pogadamy jak ci kiedys nie
                  > stanie....

                  -----> mozemy pogadac bo juz pare razy sie zdarzylo ze mi nie stanal - za duzo
                  alkoholu i juz. Kiedys np. taka dziewczyna strasznie chciala zaciagnac mnie do
                  lozka i myslala, ze musi mnie upic zeby do tego doszlo - a ja pilem bo nie znalem
                  jej intencji - wyladowalismy w lozku no i bardzo sie zawiodla... Hehe - glupia -
                  czego sie spodziewala? Stalo sie i juz - to dosyc normalne a wielkiej tragedii
                  nie bylo - dziewczyna byla na poziomie i sama rozumiala co sie stalo - pare dni
                  pozniej 'nadrobilismy straty'. I co glupio ci? Potrafie przyznac, ze mi nie
                  stanal - automatem nie jestem i nie zawsze wszystko moge - mam do tego takie samo
                  prawo jak ty miec 'migrene'. A wyrzucanie mi, ze nie potrafie doprowadzic kobiety
                  do oragazmu i musze byc chroniony przed wiedza o tym bo mi pozniej nie bedzie
                  stawal jest glupota i szowinistyczna manipulacja! Co ja mam wspolnego z
                  ograniczeniami w glowie jakiejs panienki, ktora musi sie przelamac zeby sie
                  wyluzowac i przezyc ze mna orgazm? robie wszystko wedle sztuki i nawet cierpliwie
                  czekam az on wreszcie 'pouklada sobie w glowie'. Jak nie moze no to gdzie moja w
                  tym wina?
        • eyemakk Re: Udawanie orgazmów 12.02.02, 10:02
          eh, okazjo. z wami, kobietami to juz tak jest - kretactwo jest chyba
          nieodlaczna czescia waszej osobowosci. zreszta - u niektorych facetow tez to
          zauwazam. ale faceci wola kantowac dziewczyny w poczatkowym stadium znajomosci
          (no jaki to on nie jest bossu itp), i chyba jak związek jest już PRZECHODZONY
          (i niech mi ktos tu fiknie, uwielbiam to słowo!!)... chodzi o kochanke
          oczywiscie. zreszta ja sie nei znam. mlody jeszcze jestem. i anpewno nei mam
          doswiadczenia w stalych zwiazkach jak te matrony i dostojni panowie z tego
          forum... bosz, bosz.. co ja tu robie... przeciez wy wszyscy macie pewno grubo
          po 40??? siedzicie sobie w tych biurachi gaworzycie o sprawach nie tyle ludzi
          doroslych, co dojrzalych - a moze sie myle???
          mam nadzieje...

          a co do tych nieszczesnych orgazmow (znaczy udawanych, bo te z cala pewnoscia
          zaliczyc mozna do nieszczesnych!) - jasne ze wolalbym sie dowiedziec ze jestem
          kiepski. wolalbym, do cholery, bo wiedzialbym, ze musze sie podszkolic, albo
          cos zmienic w swoich zachowaniach.
          i - do k... nędzy! - nie chodzi tylko o orgazm!!! jakby mi dziewczyna
          powiedziala, ze jestem za malo napakowany, to wziąlbym sie za sztange ze
          zdwojoną determinacją, gdyby przeszkadzalo jej, ze mam złą dykcje - zapisalbym
          sie na kursy dla lektorów, czy jakies tam inne.

      • the_real_kris1 Racja eymakk 14.02.02, 18:19
        cos nie tak z glowami u tych pan...
    • kombinator2 Re: Udawanie orgazmów 11.02.02, 15:19
      Przestańcie, proszę się kłócić. Proszę o to ja, autor wątku.
      Plizzz.
    • hans_kloss Udawanie orgazmów 12.02.02, 11:18
      Witaj,

      Gratuluje poruszenia waznego tematu intymnych relacji pomiedzy kobieta a
      mezczyzna. Niestety odpowiedz na twoje pytanie nie nalezy do prostych.
      Uwarunkowania udawania orgazmu zarowno przez kobiety jak i mezczyzn sa
      skomplikowane i zasadzaja sie na roznicach podejscia do seksualnosci u obu
      plci.

      Po pierwsze czynnik fizjologiczny. Orgazm kobiecy jest wynikiem skomplikowanej
      interakcji organizmu na szereg bodzcow. Pochodzacych z wielu stref erogennych.
      Musza one zostac dopasowane do aktualnych potrzeb kobiety a nie odwrotnie.
      Ponadto owe potrzeby moga sie dynamicznie zmieniac i zestaw pieszczot ktory
      poprzednim razem doprowadzil do szczytowania moze juz nie wystarczyc.

      Po drugie czynnik psychologiczny. Seksualnosc kobiety znajduje sie pod duzym
      wplywem aktualnego jej stanu emocjonalnego. Im mniej podstawowych potrzeb
      psychologicznych jest zaspokojonych tym trudniej jest jej oddac sie fali
      podniecenia. Mam na mysli potrzebe bezpieczenstwa, akceptacji i inne.

      Po trzecie seks dla pan jest skomplikowana wieloczynnikowa gra w ktorej poziom
      prezentowany przez partera jest niezmiernie wazny. Nie tylko jego sprawnosc
      techniczna, ale mozliwosci spelnienia innych kobiecych potrzeb i fantazji.

      Po czwarte wreszcie orgazm kobiety podlega procesowi wyuczenia reakcji.
      Niewiele kobiet jest w stanie przezyc go od pierwszego razu. Aby w pelni sie
      wyksztalcil potrzeba niekiedy wielu lat, no i oczywiscie nauczyciela na
      poziomie.

      Z powyzszego wynika, ze kobiety rzadziej od mezczyzn sa w stanie przezyc
      orgazm. Wiec dlaczego go udaja? Z wielu powodow.
      1. wedle ostatnich badan wynika, ze uwazaja, iz nalezy go miec.
      2. szanuja wysilki swoich partnerow, i nie chca ich zrazac.
      3. mezczyzni rzadko sa w stanie uwierzyc,ze kobiety nie maja za kazdym razem
      orgazmu. "Przeciez wczoraj mialas?"
      4. dla swietego spokoju.
      5. nie maja ochoty na dlugie tlumaczenia i odpowiedzi na pytanie...ale dlaczego?
      6. chca wiecej dac niz wziac.

      I wielu innych powodow.

      Pozdrawiam.



      • sxxxxxxxn Re: Udawanie orgazmów 13.02.02, 12:40
        > Z powyzszego wynika, ze kobiety rzadziej od mezczyzn sa w stanie przezyc
        > orgazm. Wiec dlaczego go udaja? Z wielu powodow.
        > 1. wedle ostatnich badan wynika, ze uwazaja, iz nalezy go miec.
        > 2. szanuja wysilki swoich partnerow, i nie chca ich zrazac.
        > 3. mezczyzni rzadko sa w stanie uwierzyc,ze kobiety nie maja za kazdym razem
        > orgazmu. "Przeciez wczoraj mialas?"
        > 4. dla swietego spokoju.
        > 5. nie maja ochoty na dlugie tlumaczenia i odpowiedzi na pytanie...ale dlaczego
        > ?
        > 6. chca wiecej dac niz wziac.
        >
        > I wielu innych powodow.

        JAKIEKOLWIEK BY NIE BYŁY (te powody) UDAWANIE JEST GŁUPIE!!!

      • asiax Re: Udawanie orgazmów 13.02.02, 17:51
        Zdarzylo mi sie udawac...

        Z powodow wyzej wymienionych, szczegolnie 2 i 5 ;)
        Nie uwazam, zeby to bylo glupie. Udawanie wynika ze zrozumienia odmiennosci.
        Mezczyzni inaczej mysla o orgazmach.
        i juz. :)
    • ocean1 Nie musialam nigdy udawac orgazmu-to glupie 13.02.02, 13:16
      • szarak1 Re: Nie musialam nigdy udawac orgazmu-to glupie 13.02.02, 22:10
        Podziękuj Twojemu facetowi!Pewnie nie pytałCię cały czas:Dobrze Ci kochanie?
        • the_real_kris1 Re: Nie musialam nigdy udawac orgazmu-to glupie 14.02.02, 17:58
          Trzeba zmienic faceta...

          KR$


          PS. Admin tutajszego forum jednak nie jest zbyt bystry - niby mam bana
          za 'pieprzyc_konta_gazety' a i tak pisze... hehehe!
    • kavka Re: Udawanie orgazmów 14.02.02, 17:05
      Witam wszystkich!
      To mój debiut tutaj haha. Chciałam podzielić się z wami moim doświadczeniem.
      Byłam kiedyś z moim pierwszym chłopakiem przez 2 lata. Z nim zrobiłam to poraz
      pierwszy. Nie doznałam orgazmu wtedy. Wtedy jeszcze nie udawałam. Z biegiem
      czasu uznał, że skoro ja go nie osiągam to możemy w trakcie seksu skupicć się
      tylko na nim. Żenada. Potem rzucił mnie. Nie powiedział dlaczego ale domyślam
      sie, ze to z powodu braku orgazmu. Teraz jestem w kolejnym 5 - cio letnim
      zwiazku. Postanowiłam sobie, ze nie powiem mu prawdy i będę udawała do czasu aż
      moze sama naucze sie osiągać tą przyjemność. Zauważyłam u siebie duży postęp,
      ale tego najważniejszego, czyli pochwowego orgazmu, nie osiągnęlam. Problem w
      tym, że przez to udawanie mój obecny partner zminimalizował grę wstępna. Teraz
      w zasadzie od razu dochodzi do konkretów, no i złapałam sie we własne sidła.
      Tylko, że po tylu latach nie przyznam się do tego. To mój problem i może
      przestroga dla innych kobiet. Teraz myśle, że jeśli facet wystarczająco kocha
      to taka prawda go nie powinna przerazic. Czekam na wasze rady i opinie.
      Pozdrowienia.
      • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 14.02.02, 18:39
        Facet wcale nie musi kochac aby taka sprawa go nie przerazala - wystarczy ze
        wie conieco o seksie i kobietach. Jesli stara sie partnerke zaspokoic na
        wszelkie mozliwe sposoby to wszystko jest OK - glowa muru nie przebijesz, tylko
        czas moze cos zmienic i sama kobieta, ktora niejednokrotnie potrzebuje 'nauczyc
        sie' sluchac swego ciala i rezygnowac z kontroli nad swoim zachowaniem.
        Oczywiscie zapalonym paniom feministkom przychodzi to trudniej gdyz musza
        jeszcze sie martwic o swoja kobieca 'dume' i jej calosc. ;-)
    • kavka Re: Udawanie orgazmów 14.02.02, 18:53
      Właśnie staram się nauczyć słuchania swojego ciała i dochodzenia do orgazmu.
      Masz racje, może to duma niepozwala na ujawnienie prawdy, a może to lęk przed
      odrzuceniem i niezaakceptowaniem. Chodziło mi o to, że często panowie
      egoistycznie podchodzą do seksu. Nie mowie , że wszyscy. Ale taki pan mi sie
      właśnie trafił. Pozdrawiam
      P.S. Zauważyłam, że wiele osób tutaj od razu przechodzi do oceniania innych, a
      to nie taka prosta rzecz. Czasami trzeba postawić sie po tej drugiej stronie i
      pomyśleć jak ja bym się zachował w danej sytuacji.
      • the_real_kris1 Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 12:09
        kavka napisał(a):

        > Właśnie staram się nauczyć słuchania swojego ciała i dochodzenia do orgazmu.


        ----> to bardzo dobrze! Tak trzymaj.


        > Masz racje, może to duma niepozwala na ujawnienie prawdy, a może to lęk przed
        > odrzuceniem i niezaakceptowaniem.

        -----> nie ma sie czego bac - jesli facet nie zaakceptuje Cie taka jaka jestes w
        lozku to lepiej sie z nim rozstac niz meczyc przez cale zycie...


        Chodziło mi o to, że często panowie
        > egoistycznie podchodzą do seksu. Nie mowie , że wszyscy. Ale taki pan mi sie
        > właśnie trafił.

        ----> Mysle, ze wszyscy faceci podchodza egoistycznie do seksu (przynajmniej
        czasami ;-) - tak jest np. ze mna i nie widze w tym niczego zlego. Bardzo zalezy
        mi na tym zeby dziewczeciu bylo super, ale od czasu do czasu mam ochote na szybki
        numerek a wowczas moja satysfakcja jest najwazniejsza i kieruje sie przede
        wszystkim swoimi potrzebami (niektore dziewczyny tez to lubia - gdy facet je
        dorwie znienacka, szybko przeleci bez pytania i zostawi w nich porcje nasienia -
        to taki dowod ciagle plonacej namietnosci), albo od czasu do czasu chce zeby pana
        zrobila mi loda - bynajmniej nie dlatego ze ona to lubi...

        A jak to jest z Twoim facetem - co masz na mysli mowiac, ze egoistycznie
        podchodzi do seksu? Nigdy Cie nie zaspokaja? Nie stara sie nawet Cie zaspokoic?
        Jesli tak jest to dla mnie jest to cos nie do pojecia - jak mozna nie chciec
        zobaczyc dziewczyny zakwitajacej orgazmem????



        Pozdrawiam

        ----> Ja rowniez.


        > P.S. Zauważyłam, że wiele osób tutaj od razu przechodzi do oceniania innych, a
        > to nie taka prosta rzecz. Czasami trzeba postawić sie po tej drugiej stronie i
        > pomyśleć jak ja bym się zachował w danej sytuacji.


        -----> no ja tez czasami oceniam i to ostro - niektorzy zasluguja na jak
        najostrzejsza ocene. Ale Ciebie chyba nie 'mieszalem z blotem'... ;-)


        • kavka Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 13:23
          Dziekuję Kris, ze zechciałeś mi odpowiedzieć. Pytasz o mojego faceta i problemy
          z seksem. Chodzi mi o to, ze często staram się powiedzieć mu co sprawia mi w
          łózku największa przyjemność itp. ale niestety on wie swoje i realizuje plan
          minimum. To znaczy, ze poniewasz jest w stanie szybko dojsc nie martwi sie o
          mnie. Czesto jest tak ze kończy i kładzie sie obok, nie wykazując chęci
          zaspokojenia mnie. Użyje teraz jednego z przykladów być może zbyt doslownego,
          ale powinienes zrozumiec o co biega : gdy mamy sie kochać on leży tradycyjnie
          na plecach bo nie musi zbytnio sie ruszać, sadza mnie na sobie, i chce od razu
          wejść, ja zazwyczaj mówie, że za wcześnie, że wolałabym jeszcze się troche
          popieścić i że teraz będzie ciezko mu wejść i będzie mnie to troche bolało bo
          nie jestem rozgrzana, on na to wchodząc, że rozgrzeje się w trakcie, ale trudno
          odczuwać przyjemność gdy ktoś nie zważa na twoj ból. Koniec przykladu haha. Na
          początku naszej znajomości było inaczej, więcej sie starał. Teraz z biegiem
          czasu zauwazyłam, że coraz częściej zależy mu jedynie na pieszczotach jego
          penisa ustami ( robienie laski ) i zdaża sie to częściej niż normalny seks . I
          co ty na to? Jesteś w stanie coś zaradzić. Tylko prosze nie kwituj tego
          slowami - zmień faceta. Bardzo go kocham i nie ide zazwyczaj na łatwizne.
          Pozdrawiam gorąco.
          • the_real_kris Re: Udawanie orgazmów 18.02.02, 17:31
            kavka napisał(a):

            > Dziekuję Kris, ze zechciałeś mi odpowiedzieć. Pytasz o mojego faceta i problemy
            >
            > z seksem. Chodzi mi o to, ze często staram się powiedzieć mu co sprawia mi w
            > łózku największa przyjemność itp. ale niestety on wie swoje i realizuje plan
            > minimum.

            ----> To bardzo niedobrze - facet jest albo znudzony Toba, albo leniwy. Tak czy
            siak potrzebuje bodzca do tego by zmienic swoje postepowanie. Sprobuj jeszce raz
            powaznie z nim porozmawiac i powiedziec mu, ze Ty naprawde potrzebujesz wiecej
            wysilku z jego strony. Wytlumacz mu, to co tlumaczysz tutaj - jesli nie zrozumie
            zaprezentuj mu jak dal ciebie wyglada seks - po prostu skoncz wczesniej - zanim
            on dojdzie. Powiedz mu, ze dla Ciebie seks z nim wyglada wlasnie tak za kazdym
            razem. Jesli to go nie przekona to zagroz mu, ze nie bedziesz sie z nim kochac -
            ewentualnie ze odejdziesz ze wzgledu na brak zaspokojenia - to powinno dac mu do
            myslenia, byc moze zrozumie, ze problem jest dla Ciebie bardzo powazny. Jesli nie
            to masz do wyboru - udane zycie seksualne z kims innym albo kontynuacje tego co
            masz teraz.


            To znaczy, ze poniewasz jest w stanie szybko dojsc nie martwi sie o
            > mnie. Czesto jest tak ze kończy i kładzie sie obok, nie wykazując chęci
            > zaspokojenia mnie.


            ----> NIeslychane - nie moge az w to uwierzyc - sa jeszce tacy faceci?


            Użyje teraz jednego z przykladów być może zbyt doslownego,
            > ale powinienes zrozumiec o co biega : gdy mamy sie kochać on leży tradycyjnie
            > na plecach bo nie musi zbytnio sie ruszać, sadza mnie na sobie,


            -----> Ja tez tak lubie - ale z innych powodow - daje to kobiecie czas na
            aktywnosc, ktora ja wlasnie przygotowuje do stosunku. Oczywiscie przed penetracja
            bardzo milo jest poocierac sie o siebie przez kilka minut - no i mam wolne rece...


            i chce od razu
            > wejść, ja zazwyczaj mówie, że za wcześnie, że wolałabym jeszcze się troche
            > popieścić i że teraz będzie ciezko mu wejść i będzie mnie to troche bolało bo
            > nie jestem rozgrzana,


            ----> Sprobuj najpierw go poprosic zeby najpierw delikatnie dotarl tam palcem -
            mysle ze wewnatrz jestes juz wilgotna, Twoj ukochany powinien jedynie
            rozprowadzic ta wilgoc na zewnatrz - na wargi sromowe - wtedy 'wejscie' moze
            przebiec bezbolesnie...


            on na to wchodząc, że rozgrzeje się w trakcie, ale trudno
            >
            > odczuwać przyjemność gdy ktoś nie zważa na twoj ból.

            -----> to bardzo smutne co pizesz.



            Koniec przykladu haha. Na
            > początku naszej znajomości było inaczej, więcej sie starał.

            ----> No tak - chyba troszeczke sie Toba znudzil, a moze uznal, ze juz nie musi
            sie starac - tak jak mowilem wczesniej - pogadaj, zaprezentuj, a jak nie pomoze
            to postaw pod sciana.



            Teraz z biegiem
            > czasu zauwazyłam, że coraz częściej zależy mu jedynie na pieszczotach jego
            > penisa ustami ( robienie laski ) i zdaża sie to częściej niż normalny seks.


            -----> niedobrze - tez to lubie - ale jesli czesciej robisz loda niz tradycyjny
            seks to znaczy, ze ulegasz mu za bardzo. Najlepiej zmniejszyc
            czestotliwosc 'lodow' zakonczonych wytryskiem - pieszczoty oralne jak najbardziej
            tak, czasami az do konca, ale znacznie czesciej normalny seks. A czy on tobie
            robi cannilingus?


            I
            > co ty na to? Jesteś w stanie coś zaradzić.


            ----> zaradzic na pewno nie jestem w stanie. No chyba, ze sie zglosisz do mnie
            osobiscie ;-) No ale Ty bardzo kochasz jego wiec chyba sie nie zglosisz :-(


            Tylko prosze nie kwituj tego
            > slowami - zmień faceta.


            -----> bardzo sie staralem tak tego nie skwitowac - probowalem sobie wyobrazic
            siebie na miejscu Twojego chlopaka i pomyslec co by mnie 'zmotywowalo'. Wiecej
            nie moge zrobic.



            Bardzo go kocham i nie ide zazwyczaj na łatwizne.


            ----> Moze to jest wlasnie problem - za bardzo go kochasz - on to wie i
            wykorzystuje... Zastanow sie nad tym i probuj polepszyc swoj zwiazek - Powodzenia



            Rowniez pozdrawiam



            KR$


            > Pozdrawiam gorąco.

            • kavka Re: Udawanie orgazmów 21.02.02, 15:39
              Dzieki Kris za porady !
              Troche mnie zasmuciło to co napisałeś o znudzeniu sie mną, ale chyba czeka to
              każdego w długim związku. My jesteśmy razem 5 lat. Zapewne masz racje, no ale z
              rutyną trzeba walczyć. Wiesz, wczoraj zrobiłam atmosferke, muzyczka, świece ja
              w seksownej bieliźnie. Zaczęłam go pieścić a on leżał. Potem wpadłam na pomysł
              zanurzenia jego penisa w jogurcie i zlizania go.( mowiłam że mam różne
              pomysły ). Patrzył na mnie jak na obłakaną i marudził , że pościel zabrudze
              brrrrrrr. Potem wziąl mnie od tyłu, szybko skończył i po zabawie. On skończył
              to znaczy że i seks sie juz skończył. Rozumiesz. Nie bedę sie juz tutaj na
              niego uzalała, nie wiem co robić. Widze poprostu wielki swoj bład z tym
              udawaniem przez tak długi czas. Chyba przyzwyczaiłam go do moich łatwych i
              szybklich orgazmów ( udawanych ) i stąd ten problem. Teraz gdy wiem, że
              potrafie dojść ale potzrebuje duzo pieszczot, nie wychodzi. Przecież nie
              przyznam mu sie teraz, że przez cały czas udawałam ale teraz chce spróbować.
              Mam sobie wiele do zarzucenia, no ale co teraz? Jeśli masz jakiś pomysł, z góry
              dziekuję. Pozdrawiam
              P.S. To miłe że zaproponowałeś osobistą pomoc ;) jeszcze by mi sie spodobało i
              co wtedy hihi.
        • kavka Re: Udawanie orgazmów 15.02.02, 13:31
          I jeszcze jedno. Doszłam w swoich pieszczotach do momentu gdy osiągam nie tylko
          orgazm łechtaczkowy ale i pochwowy. Teraz musze jedynie przełożyć to na seks z
          moim facetem. Tylko gdyby chciał mnie wysłuchac. Czasami gdy on piesci moja
          muszelke potrafi po pewnym czasie irytowac sie , że mi to zajmuje wiecej czasu
          niż jemu. Najlepsze jest to, że wydaje mi sie, że jestem osobą otwartą na
          sprawy seksu. Mam wiele ciekawych fantazji i pomysłów. Do tego widze, że
          zainteresowanie seksem coraz barziej wzrasta u mnie i staje się dość ważna
          częścią zycia. Tylko cóż z tego jeśli postawa mojego faceta nie motywuje mnie
          do wysiłku.
          • al3 Re: Udawanie orgazmów 18.02.02, 17:36
            Bardzo wszystko ladnie i przyjemnie ale czasem mozna poudawac, a moze nawet
            trzeba. Bo trzebaszanowac swoje zdrowie. Zaden orgazm nie jestobojetny dla
            zdrowia. U mezczyzn w czasie wytrysku ubywa cala tablica Mendelejewa
            pierwiastkow i skladnikow pokarmowych rownych zjedzeniu 4 OBIADOW. Dlatego 20
            latki powinni miec orgazm najwyzej co 3 dni a 40 latki co 2 tygodnie aby
            zachowac swoja sprawnosc i zdrowie na dlugie lata.
            Pozatym skurcze " orgazmowe" powoduje hormon oksytaza odpowiedzialny za
            przebieg porodu i dzialajacy na miesnie gladkie.Kobiety w ciazy nie powinny
            miec orgazmow bo moga poronic i wogole to jest za duze obciazenie dla organizmu
            matki i dziecka.
            Ot co..taka jest proza zycia.
            Zycze wiec efektywnego udawana.
            • piasia do Kombinatora2 19.02.02, 09:32
              Jak pięknie opisałeś orgazm u kobiety. Moje gratulacje! Najszczersze. Jestem
              pewna, że z taką wrazliwością i uwagą skierowaną na kobietę nigdy nie dasz sie
              oszukać.
              I to nie dlatego, że nie trafisz na "profesjonalistkę" (czyli udawaczkę
              perfekcyjną), tylko dlatego, że przy Tobie kobieta nie będzie udawać. Będzie
              przeżywać coś, co pięknie określiła Orzeszek - "rozmodlenie ciała".

              I jeszcze jedno - czytaam gdzieś w jakimś "mądrym piśmie", że zawsze w czasie
              orgazmu u kobiety twardnieją i powiększają się sutki, i że po tym można
              rozpoznać prawdziwość orgazmu. I to pisał seksuolog!!! (nie pamitam nazwiska bo
              bym go zlinczowała za potencjalny rozpad wielu związków)JEDNA WIELKA BZDURA!!!

              W całym moim długim życiu i tysiącach przeżytych orgazmów NIGDY nie zdarzyło mi
              się, aby stwardniały mi sutki. Nie dajcie się na to nabrać, panowie.
              • Gość: marzena_24 Re: do Kombinatora2 IP: *.imp.gda.pl 19.02.02, 10:53
                hej, chyba sie troszke mylisz, i przesadzasz z tym linczowaniem. Ja kiedy
                uprawiam sex zawsze mam twarde i sterczace sutki, bo jestem podniecona. Czasami
                mniej czasami bardziej, ale zawsze. Natomist jesli chodzi o orgazm, wtedy
                przeszywa mnie dreszcz i sutki twrdnieja jeszcze bardziej i czasami czuje ze
                m,am chwilowo gesią skórkę:)

                Powiem jeszcze słowko nas temat tego wszystkiego. Wiele postów podfobało mi
                sie. Zwłaszcza pierwszy, Moje zdanie jest takie, ze chyba po to sie kochamy.
                zeby było i jej i jemu dobrze, przyjemnie. Natomiast udając , ona czy on, to w
                ogole po co sie kochać?
                mysle że lepszym rozwiazaniem jest rozmowa, i uczenie sie nawzajem swoich cial.
                Tez nad tym pracuje, bo mam teraz nowego partnera po 5 latach małżeństwa.
                Nie było na początku lekko i łatwo, jednak juz nie udaje, bo tym sposobem
                zapędziłabym sie w "kozi róg" hihi. No to tyle:)
                pozdrawiam.
                • piasia do marzenki 20.02.02, 06:23
                  Gość portalu: marzena_24 napisał(a):

                  > hej, chyba sie troszke mylisz, i przesadzasz z tym linczowaniem. Ja kiedy
                  > uprawiam sex zawsze mam twarde i sterczace sutki, bo jestem podniecona. Czasami
                  >
                  > mniej czasami bardziej, ale zawsze.

                  Mnie chodziło tylko o to, że sterczące sutki nie są stuprocentowym potwierdzeniem
                  orgazmu, a tak właśnie napisał ten "seksuolog": sterczą - znaczy się jest orgazm,
                  nie sterczą - nie ma orgazmu, znaczy się baba udaje.
                  To była odpowiedź na pytanie chłopaka, czy jego dziewczyna naprawdę ma ten orgazm
                  czy nie, bo twierdzi że ma, a sutki jej nie sterczą.
                  No i "seksuolog" zaocznie wydał na dziewczynę wyrok - że udaje, czyli kłamie.
                  Tak na marginesie - zgodnie z jego teorią na basenie wszystkie mamy orgazm, bo
                  sutki nam sterczą ;-)

                  Inny pisarz i seksuolog Graham Masterton napisał natomiast, że sutki reagują
                  bardzo różnie - Twój i mój post to najlepsze dowody.

                  > Powiem jeszcze słowko nas temat tego wszystkiego. Wiele postów podfobało mi
                  > sie. Zwłaszcza pierwszy, Moje zdanie jest takie, ze chyba po to sie kochamy.
                  > zeby było i jej i jemu dobrze, przyjemnie. Natomiast udając , ona czy on, to w
                  > ogole po co sie kochać?

                  no właśnie!!!! podpisuję się obiema rękami
                  pozdrowienia
    • jjj2 Re: Udawanie orgazmów 20.02.02, 12:31
      Mało jeszcze znasz kobiety wszystko przed tobą.Wszystko o czym piszesz to
      najprostsze dla nas
      • kombinator2 Re: Udawanie orgazmów 20.02.02, 12:53
        jjj2 napisał(a):
        1. Mało jeszcze znasz kobiety wszystko przed tobą.
        2. Wszystko o czym piszesz to najprostsze dla nas


        To do mnie przytyk?

        Jeśli tak, to:

        ad 1. Nie uważam się za znawcę, tylko za uważnego obserwatora. I dziękuję za
        życzenia (wszystko przed tobą :-)))))))

        ad 2. Jesteś mistrzynią świata. Dlaczego? Na zawołanie, w ciągu kilku sekund
        umiesz:
        a) rozszerzać żrenice
        b) rozluźniać mięśnie pochwy
        c) zwiększać ilość wydzieliny
        d) zmieniać jej rodzaj
        e) wywoływać na twarzy mimikę, której nie umiesz wywoływać (hi, hi)
    • iwles Do wszystkich mężczyzn 20.02.02, 13:30
      A jednak jest dla WAS bardzo ważne, aby doprowadzic kobiete do orgazmu! Gdy ona
      tego nie przezyje - uważacie akt seksualny za nieudany - no i wasza męskośc
      zostaje wystawiona na próbę.

      Każdy z was - jak piszecie - doprowadza za każdym razem swoje kobiety do
      szczytu rozkoszy.

      Skąd więc biora się te kobiety, które mają problemy z osiągnięciem satysfakcji?
      (chociażby ciągle powtarzające się wątki na tym forum). Jak podają statystyki
      kilkadziesiąt procent (nie pamiętam dokładnie, cos ok. 20 lub 30) nie jest w
      stanie w ogóle przeżyc orgazmu (żadnego, ani łechtaczkowego, ani pochwowego), a
      orgazm pochwowy może doświadczyć tylko co któras kobieta.

      I oto odpowiedź na pytanie, czemu kobiety udają orgazm: BO TO WAM NA TYM
      NAJBARDZIEJ ZALEŻY.
      • kombinator2 Re: Do wszystkich mężczyzn 20.02.02, 14:05
        Piszesz, �do wszystkich mężczyzn�. Więc:


        > A jednak jest dla WAS bardzo ważne, aby doprowadzic kobiete do orgazmu!
        Nie dla wszystkich, jak się okazuje, gdy przeczyta się się wiele wštków na FORUM.
        Tylko dla tych facetów to jest ważne, którym NAPRAWDĘ zależy na ich kobietach. To
        różnica.


        >Gdy ona
        >
        > tego nie przezyje - uważacie akt seksualny za nieudany - no i wasza męsko�c
        > zostaje wystawiona na próbę.
        To chyba dobrze, nie? Facet niemal zawsze ma ten swój nędzny wytrysk. Jeżeli
        uważa, że akt bez satysfakcji partnerki jest nieudany, to chyba dobrze o nim
        �wiadczy, nie? A męsko�ć MOŻE zostać wystawiona na próbę, je�li bezorgazmowo�ć
        jest chroniczna, a facet ambitny i niesamolubny.

        >
        > Każdy z was - jak piszecie - doprowadza za każdym razem swoje kobiety do
        > szczytu rozkoszy.

        Gdzie tak pisze - pokaż mi. Co Ty za bzdury wypisujesz? Co to za głupie
        uogólnienia?

        > Skšd więc biora się te kobiety, które majš problemy z osišgnięciem satysfakcji?
        >
        > (chociażby cišgle powtarzajšce się wštki na tym forum). Jak podajš statystyki
        > kilkadziesišt procent (nie pamiętam dokładnie, cos ok. 20 lub 30) nie jest w
        > stanie w ogóle przeżyc orgazmu (żadnego, ani łechtaczkowego, ani pochwowego), a
        >
        > orgazm pochwowy może do�wiadczyć tylko co któras kobieta.

        Wiem o tym. I duża (aczkolwiek uważam, że wcišż za mała) grupa facetów też wie.
        Ale to inna sprawa. Wštek założyłem
        a) o objawach orgazmy
        b) głupocie jego udawania
        a nie o przyczynach braku orgazmu o kobiet. Zqanim co� napiszesz, przeczytaj i
        zrozum, o czym jest wštek, a nie atakuj WSZYSTKICH facetów, bo ci - jak kobiety -
        sš różni.


        > I oto odpowied� na pytanie, czemu kobiety udajš orgazm: BO TO WAM NA TYM
        > NAJBARDZIEJ ZALEŻY.

        Pewnie że tak. Tym, którym zależy na kobiecie, zależy też na ich orgazmach. Bo je
        kochajš, bo nie sš egoistycznymi sobkami.
        A to, co wyklikała� wersalikami, to żadne odkrycie. Dla nikogo na tym forum, co
        widac na powyższych postach. Wystarczyło przeczytać.
    • paw_dady Re: Udawanie orgazmów 21.02.02, 21:49
      ah ah ah ooooooooooooooooooooh !

      i co nie zorientowaliscie sie, ze udawalam !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka