Dodaj do ulubionych

Zycie osobno

08.01.04, 04:09
Czy ktoras z Was ma doswiadczenia z malzenstwa w ktorym malzonkowie zyja w
osobnych miejscach (z uwagi na prace)? Czy cos takiego sie da przetrwac? Jaka
maksymalna odleglosc moze dzielic malzonkow zeby nie bylo klopotow? Jak dlugo
mozna z czyms takim wytrzymac? Czy samotny mezczyzna jest w stanie wychowywac
dziecko?

Pytania sa czysto teoretyczne w tej chwili, ale wole wiedziec zawczasu...
Obserwuj wątek
    • aniutek Re: Zycie osobno 08.01.04, 05:12
      marekatlanta71 napisał:

      > Czy ktoras z Was ma doswiadczenia z malzenstwa w ktorym malzonkowie zyja w
      > osobnych miejscach (z uwagi na prace)?

      mam
      > Czy cos takiego sie da przetrwac?
      da sie ale nie polecam
      >Jaka maksymalna odleglosc moze dzielic malzonkow zeby nie bylo klopotow?

      moze inaczej - musza spedzac ze soba co najmniej wekeendy, odleglosc jest bez znaczenia moga
      mieszkac na innych polkulach jesli zdecyduja sie na ciagle latanie :)

      >Jak dlugo
      > mozna z czyms takim wytrzymac?
      rok... nie dluzej

      >Czy samotny mezczyzna jest w stanie wychowywac dziecko?

      oczywiscie !!!!!!! pytanie tylko czy chce? czy zrobi to rownie dobrze jak mama? i co na to dziecko?
      >
      > Pytania sa czysto teoretyczne w tej chwili, ale wole wiedziec zawczasu...

      Generalnie nie polecam, po jakims czasie obojed malzonkowie maja dosc a sposoby na
      rozwiazanie problemow bywaja rozne.
    • jo210 Re: Zycie osobno 08.01.04, 05:52
      W moim przypadku to szesc dziwnych lat. Dziwnych, poniewaz 2lata osobno(ja z
      dziecmi w Pl), rok razem tutaj, dwa osobno (tym razem ja z jednym dzieckiem w
      Pl, a maz z drugim tu), i obecny rok znowu razem tutaj. Zawile to, kurcze.
      Karta tel. dziennie + internet. Maz do nas na swieta, my do niego na wakacje.
      Wiecej rozmawialismy ze soba niz gdy bylismy razem. Ale czy rozmowy
      wystarczaja, zwlaszcza dzieciom? Ze wzgledu na nie, nie powtorzylabym tego.
      Z wychowaniem dziecka to juz zalezy od faceta. Ja sie odwazylam, choc wiele
      mnie to kosztowalo zostawic tu z mezem szesnastoletniego syna (decyzja
      dzieciaka, ktory chcial tutaj sie uczyc). Wbrew pozorom wyszlo mu to na dobre.
      Problem jest teraz, bo po tylu latach ja nadal nie chce tu zyc, a maz...trudno
      mu wyobrazic sobie, ze mialby wrocic do kraju i zaczynac wszystko od poczatku(w
      sensie zawodowym).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka