Dodaj do ulubionych

Szkola dla nielegalnych

29.02.04, 21:12
Mam pytanie - czy sa wsrod Was takie osoby, ktore sa tutaj nielegalnie i ucza
sie w colleag'u?
Nie chodzi mi o ang., ale o szkole pielegniarska, albo fizjoterapii.
Jakie dokumenty sa potrzebne i jak radzicie sobie z jezykiem?
Czy musi byc to perfekcyjny ang., czy wystarczy sie w miare plyynie
poslugiwac tym jezykiem?
Czy trzeba koniecznie zdac Toefla, czy robia jakis egzamin z ang. w szkole?
Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
J.
Obserwuj wątek
    • amj02 Re: Szkola dla nielegalnych 29.02.04, 22:11
      nor123 napisała:

      > Mam pytanie - czy sa wsrod Was takie osoby, ktore sa tutaj nielegalnie i ucza
      > sie w colleag'u?
      > Nie chodzi mi o ang., ale o szkole pielegniarska, albo fizjoterapii.
      > Jakie dokumenty sa potrzebne i jak radzicie sobie z jezykiem?
      > Czy musi byc to perfekcyjny ang., czy wystarczy sie w miare plyynie
      > poslugiwac tym jezykiem?
      > Czy trzeba koniecznie zdac Toefla, czy robia jakis egzamin z ang. w szkole?
      > Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
      > J.
      Na tyle ile ja jestem zorjetowana to sa 2-e drogi. Tlumaczysz i weryfikujesz
      swoje dotychczasowe wyksztalcenie. Na podst. tego mowia ci co moga ci zaliczyc
      a co nie. 2-ga mozliwosc to zdanie egazminu (angielski , matematyka). Jak to
      masz za soba mozesz starac sie o przyjecie na okreslony program. Tak
      przynajmniej bylo kilka lat temu. Sprawa zaczyna sie komplikowac kiedy bedzisz
      musiala zdac egzamin na licencje pilegniarki czy fizykoterapeuty. Do tego
      potrzebna jest zielona karta.
      • aniutek Re: Szkola dla nielegalnych 01.03.04, 00:32
        wpisz w wyszukiwarke " nursing and immigration" albo "nursing and sponsorship" :)
        pielegniarki ( i wszelkie medyczne zawody) stoja na 1 szym miejscu preferencji przy straniu sie o pobyt
        staly, kiedy konczysz szkole, znajdujesz pracodawce ( lub szkola znajduje go dla Ciebie) ktory bedzie
        sponsorowal i wystapi dla Ciebie o vise pracownicza/ pozwolenie o prace etc, cale zalatwianie trwa
        kilka miesiecy co ma sie super do kilku LAT w przypadku innych zawodow.
        przed 9/11 sprawa szkol przedstawiala sie tak,ze legalny czy nie nikogo to nie obchodzilo jesli chciales
        sie uczyc i miales $$$$ na czesne, teraz.... chyba troszke ciezej ale nie sadze aby szkoly jakos
        utrudnialy, moze beda truc jak okaze sie ze nie masz SS# ale moze ITN wystraczy?? idz do szkoly,
        zapytaj. Pamietaj, ze dobrze jest udowodnic ,ze w miejscu w ktorym mieszkasz jestes dluzej niz rok,
        wskakujesz wtedy na szczebelek rezydenta ( wg szkoly :) co pozwala zaoszczedzic sporo $$$$$.
        • zdzicha Re: Szkola dla nielegalnych 04.03.04, 06:19
          A nie jest to wlaśnie droga do zalegalizowania pobytu, chociaż na trochę? Żeby
          obcokrajowiec mógł studiować, musi miec wizę F-1, którą dostaje się na
          podstawie formularza I-20, który dostaje się ze szkoły. Szkoły nie interesują
          żadne numery, poza tymi na koncie bankowym. I nie we wszystkich stanach
          wystarczy mieszkać rok, żeby autoamtycznie stać się rezydentem z punktu
          widzenia szkoły.
          • aniutek Re: Szkola dla nielegalnych 04.03.04, 06:38
            zdzicha napisała:

            > A nie jest to wlaśnie droga do zalegalizowania pobytu, chociaż na trochę? Żeby
            > obcokrajowiec mógł studiować, musi miec wizę F-1,

            nie musi miec wizy, nie musi miec nawet paszportu..... ale oczywiscie moze, jesli chce palcic jak za
            zboze ( za to bedzie mogl na wakacje do domu smignac :)

            > którą dostaje się na
            > podstawie formularza I-20, który dostaje się ze szkoły.
            nie wszystkie szkoly wydaja, jesli juz jestes tutaj nielegalnie nie ma sensu sie o to starac, ciezko
            zdobyc, trzeba miec sporo kasy etc
            > Szkoły nie interesują
            > żadne numery, poza tymi na koncie bankowym.
            ooo te ich faktycznie interesuja najbardziej, i im wiecej od szkoly chcesz uzyskac ( wiza studencka) tym
            wiecej papierow musisz dostarczyc i wiecej zer przy $ udowodnic
            > I nie we wszystkich stanach
            > wystarczy mieszkać rok, żeby autoamtycznie stać się rezydentem z punktu
            > widzenia szkoły.

            pewnie nie, ja chodzilam tylko w NY i tylko o tym stanie sie wypowiadam. przepisy ciagle sie zmieniaja,
            po dokladne info nalezy zwrocic sie bezposrednio do szkoly.
            ja zachecam,
            ot co :)
        • jersey_guy Re: Szkola dla nielegalnych 29.03.04, 06:09
          Ja znam przypadki ze nawet po 9/11 nielegalni studenci chodzili na studia bez
          zadnych papierow i to NA STYPENDIUM!! (prywatnym oczywiscie), a szkole ich
          staus zwisal i nawet nie musieli placic "international student fee" ani
          rejestrowac sie w SEVIS, czyli w sumie mieli o niebo lepiej niz studenci na
          wizie studenckiej :)))

          Ale to bylo w Nowym Jorku, ktory jest bardzo liberalny dla imigrantow i gdzie
          wiekszosc uczelni patrzy na status przez palce. Tajemnica poliszynela jest ze
          n.p w CUNY (miejski uniwersytet w NYC) gdzies 15-20% studentow to nielegalni i
          szkole to nie przeszkadza a wrecz przeciwnie - nawet zaznaczaja ze zadnych
          papierow nie trzeba aby tam studiowac.

          Wiele innych szkol nie jest jednak tak mila jak te nowojorskie (z reguly im
          bardziej republikanski stan, tym gorzej), wiec trzeba samemu sie dowiedziec w
          kazdej uczelni.
          • cree Re: Szkola dla nielegalnych 29.03.04, 10:25
            Wyglada na to, ze piszecie o czasach i zwyczajach juz minionych.
            Popatrzcie sobie tutaj:

            www.dziennik.com/www/dziennik/inne/artykuly/edukacja/edukacja-9.html
            Male cytaty:
            Fakty: studia w USA nie pomoga zalegalizowac pobytu osobie, ktora juz przebywa
            w Stanach Zjednoczonych nielegalnie.
            ... nie uda jej sie zmienic nielegalnego pobytu na wize studencka. Jak to ujal
            urzednik Biura Rekrutacji w Union County College w New Jersey: "[nielegalni]
            moga zlozyc podanie i studiowac, ale to w niczym nie zmieni ich prawnego
            statusu [imigracyjnego] w Stanach".
            ...pokolenia nielegalnych imigrantow konczyly studia w USA, a nastepnie
            legalizowaly swoj pobyt w kolejnej amnestii lub przez malzenstwo. Jednak
            nielegalny student nadal jest na bakier z prawem i moze byc deportowany. Nie ma
            pewnosci, ze permisywne nastawienie stanowych uczelni do nieudokumentowanych
            studentow bedzie trwalo nawet w niedalekiej przyszlosci.

            Ale z kolei to trzeba dokladnie przeczytac:

            portal.cuny.edu/portal/site/cuny/index.jsp?epi-content=GENERIC&epiproxymethod=get&viewID=epiproxybanner&beanID=965289823&epipro
            xyrealurl=http%3A%2F%2Fwww1.cuny.edu%2Fportal_ur%2Fcontent%2Fimmigration%
            2Ftuition_memo.html


            Jest tam taka informacja:
            Most U.S. citizens, permanent residents and other legal residents. This tuition
            rate is lower that the rate paid by than out-of-state and international
            students. Some undocumented students qualify for the lower tuition as well.
            This brief memo outlines which non-U.S. citizens qualify for the lower in-state
            tuition.
            • cree Re: Szkola dla nielegalnych 29.03.04, 10:32
              Dla ulatwienia podaje kolejne linki, bo widze, ze jeden dlugachny sie nie
              skopiowal.

              www1.cuny.edu/portal_ur/content/immigration/index.html
              portal.cuny.edu/portal/site/cuny/index.jsp?front_door=true
            • jersey_guy CUNY 29.03.04, 21:24
              portal.cuny.edu/portal/site/cuny/index.jsp?epi-content=GENERIC&epiproxymethod=get&viewID=epiproxybanner&beanID=965289823&epipro
              xyrealurl=http%3A%2F%2Fwww1.cuny.edu%2Fportal_ur%2Fcontent%2Fimmigration%
              2Ftuition_memo.html

              "To get in-state tuition, undocumented immigrants must file an affidavit
              stating that they have applied to legalize their status, OR that they will
              apply to do so as soon as they are eligible."

              Tak wiec zeby placic nizsze czesne w CUNY, nielegalni musza tylko podpisac
              promese ze zloza podanie o zalegalizowanie statusu jezeli bedzie to mozliwe...
              A kto by tego nie zrobil??

              Wniosek: na CUNY nawet nielegalni mieszkajacy w stanie Nowy Jork place nizsze
              czesne niz obywatele USA z powiedzmy New Jersey!
              • cree Re: CUNY? 29.03.04, 23:18
                Nie pamietam, gdzie sie uczyl ten facet, ktorego wraz z rodzina deportowano do
                Polski. Calkiem niedawno, bo w minionym roku. Sprawa byla glosna. Deportowano
                cala 4-osobowa rodzine, rodzicow z dziecmi. Chlopaka dopadli na uczelni i
                skutego, w kajdankach, stamtad wyprowadzali. Szybciutko wpakowano wszystkich do
                samolotu i... tyle :-(
                • takietam1 kilka pytan: 30.03.04, 01:57
                  -Moglbys temat przyblizyc? To bardzo interesujace...
                  -W jakim to bylo miescie?
                  -Jakas uczelnia?
                  -Podkablowali go, czy tez byla to kontrola?
                  -Skoro sprawa byla glosna, to gdzie mozna na ten temat przeczytac?

                  Gdzie tak lapia? U mnie to nawet pies z kulawa noga nie szuka nielegalnych.
                  Sa co prawda check pointy, ale nikt nie kaze na nie jechac...

                  Moze ten chlopak cos nabroil? I deportowali go przy okazji? Co?

                  Wydaje mi sie, ze to jest jakis marginalny przypadek. Najwiecej ludzi wpada na
                  check pointach. Jada glupio pod granice i zostaja aresztowani. W miescie to
                  jest dla mnie dziwne.
                  • cree Re: kilka pytan: 30.03.04, 16:07
                    Sorry, ale ja nie jestem archiwum prasowe...;-) Mozna bylo na ten temat
                    przeczytac w nowojorskim Nowym Dzienniku, Super Expresie i chyba tez w Gazecie
                    Wyborczej albo w Zyciu Warszawy. Albo we wszystkich wymienionych.
                    Nie pamietam, jakiego rejonu to dotyczylo. I nie chlopak byl glownym obiektem
                    zainteresowania, a cala rodzina, ktora nie miala nic innego na sumieniu poza
                    tym, ze byla "nielegalna" od lat. I nie byla to wpadka na jakims punkcie
                    kontrolnym, ale cala akcja wylapywania tej czworki "winnych" z domu i ze szkol.

                    A tutaj kolejna informacja o studentach, ktora ponoc byla zrodlowa dla tej,
                    ktora potem podal ND (cytaty wyzej).

                    Q: Czy mozna zalegalizowac swój pobyt w USA poprzez studia? Czy jesli ktos jest
                    obecnie nielegalnie, moze dostac wize studencka, jesli sie dostanie do
                    college'u?

                    Niestety, nie i nie. Jesli jest sie juz nielegalnie, przyjecie na studia nic
                    nie pomoze w celu legalizacji pobytu. Co gorsza, jesli skladajac podanie na
                    uczelnie zaznaczymy, ze chcemy sie starac o wize studencka, szkola wystawiajac
                    nam formularz I-20 (konieczny do otrzymania wizy) automatycznie poda nasze dane
                    do USCIS-u. Obecnie wszystkie informacje o studentach zagranicznych (od momentu
                    przyjecia na uczelnie po ukonczenie studiów) sa gromadzone w bazie danych SEVIS
                    (Student and Exchange Visitor Information System). W ten sposób USCIS
                    kontroluje kto, gdzie i kiedy zaczyna studia, co studiuje, czy pojawia sie w
                    szkole w kazdym semestrze, gdzie mieszka, gdzie pracuje, kiedy konczy studia
                    itp.

                    Teoretycznie mozna by wyjechac ze Stanów i starac sie o wize studencka w
                    konsulacie, ale trzeba pamietac, ze wg rozporzadzenia USCIS osoba, która
                    nielegalnie przedluzyla sobie pobyt o ponad 6 miesiecy ma automatyczny zakaz
                    wjazdu do USA przez 3 lata, a jesli nielegalny pobyt byl dluzszy niz rok, przez
                    10 lat.

                    powrot
                    Q: Slyszalem, ze nielegalni moga placic nizsze czesne w publicznych szkolach
                    wyzszych. Czy to prawda?

                    Tak, ale to zalezy od stanu i od uczelni. Bylo to dosc powszechna praktyka
                    kilka lat temu, teraz wiele stanów sie z niej wycofuje.

                    W Nowym Jorku na uniwersytecie miejskim i stanowym wg rozporzadzenia
                    gubernatora Patakiego z sierpnia 2002 r. nielegalni moga studiowac i placic
                    czesne dla studentów stanowych nielegalni, o ile maja zamiar sie zalegalizowac
                    i zlozyli podanie na CUNY/SUNY w ciagu 5 lat od skonczenia szkoly sredniej w
                    stanie Nowy Jork ( jesli uczyli sie w niej przynajmniej 2 lata) lub od zdania
                    egzaminu GED (General Equivalency Diploma; eksternistyczny dyplom szkoly
                    sredniej) w stanie Nowy Jork.

                    Niektóre uczelnie w ramach systemu CUNY (np. Baruch College) pozwalaja
                    dodatkowo na placenie stanowego czesnego tym nielegalnym, którzy przekroczyli
                    zielona granice lub mieszkaja w stanie Nowy Jork przynajmniej rok od
                    wygasniecia waznosci ich wizy pobytowej.

                    Podobne rozporzadzenia dotyczace oplat za studia dla nieudokumentowanych
                    studentów wprowadzily Kalifornia, Teksas i Utah.

                    • cree Re: kilka pytan: 30.03.04, 16:22
                      Super Express 6 stycznia 2003

                      DLA NAS W POLSCE NIE MA ZYCIA
                      DRAMAT RODZINY SAKOW TRWA

                      Anna Sak pije po 10 kubków kawy dziennie. Jej mąż Dariusz chowa przed nią
                      czerwone od płaczu oczy. Ich nastoletnie dzieci, które nie znają języka
                      polskiego zamknęły się w pokoju i nie chcą wychodzić. Rodzina Saków nadal nie
                      może dojść do siebie po tym jak została brutalnie deportowana do Polski, po
                      12 latach pobytu w USA. Historię tę opisywał "Super ExpressŇ w grudniu
                      zeszłego roku.

                      Państwo Sakowie nie mogą pogodzić się z losem
                      Foto | MIROSLAW PIESLAK
                      Ełk, Nowy Jork

                      Agenci INS wpadli do mieszkania Saków w miasteczku Derby w stanie Connecticut
                      o 6 rano 3 grudnia. Rodzina jadła właśnie śniadanie: Dariusz Sak szykował się
                      do pracy, Anna Sak parzyła kawę, ich 17-letnia córka Anna jeszcze spała, a 19-
                      letni syn Arek był już na zajęciach na pobliskiej uczelni. Zaczynali normalny
                      dzień w swoim domu.

                      Zapakowali ich do Polski

                      Uzbrojeni w pistolety funkcjonariusze, w kurtkach z napisem "INS Police",
                      kazali się wszystkim pakować. Następnie wszystkich skuli kajdankami i
                      wprowadzili do policyjnej furgonetki.

                      W tym samym czasie inna ekipa "INS Police" wpadła do jednej z sal wykładowych
                      na pobliskim uniwersytecie, gdzie siedział na zajęciach Arek Sak. Założyli mu
                      kajdanki na oczach jego przerażonych kolegów i profesora. Cała rodzina
                      została następnie przewieziona do Nowego Jorku, na lotnisko JFK i wsadzona do
                      najbliższego samolotu do Polski. Następnego dnia byli już w Ełku. Zatrzymali
                      się kątem u rodziny.

                      Nie chciałam do USA

                      - Żyliśmy tam spokojnie. Ja pracowałem, Anna zajmowała się domem, dzieci się
                      kształciły. Nie zrobiliśmy nic złego - żali się Dariusz Sak - Położę się w
                      nocy, to przed oczami stają mi sceny: dom, pies, remont kuchni. Za wszystkim
                      tęsknota przeraźliwa. I nie ma już spania. Jesteśmy wszyscy bliscy
                      wykończenia się.

                      - Ja nie chciałam tam wyjeżdżać. To mąż pisał. Przyjeżdżaj! Tam jest
                      przyszłość dla naszych dzieci - opowiada Anna Sak. Syn miał wtedy 7 lat,
                      córka 5. Anna pojechała z dziećmi w wakacje. Dzieci zobaczyły Amerykę i od
                      razu chciały w niej zostać. Szybko się przystosowały. Miały swoich
                      przyjaciół, szkoły, ulubione smakołyki.

                      - Teraz chodzę po Ełku i próbuję im kupić coś, co by im poprawiło humor. Ale
                      tu nie ma nic. NIC. Nic, co one by lubiły, co by im smakowało - ich matka
                      prawie płacze.

                      Dzieci w depresji

                      Jej dorastające dzieci bardzo źle znoszą, to co się wydarzyło. Asia niemal
                      nie wstaje z łóżka. Przechodzi straszny kryzys.

                      - Boję się o nią. Płacze i woła, że chce do domu. Czuje się tak, jakby nagle
                      świat jej się zawalił, jakby ktoś siłą przeniósł ją na inną planetę i
                      powiedział: teraz tutaj masz żyć. Ona nie chce się tu przystosować - mówi
                      Anna Sak.

                      Podobnie ich syn Arek. Ma straszliwy żal do rodziców.

                      - Wypomina nam, że to my tak im urządziliśmy życie. Buntuje się. Powiedział,
                      że nie wyjdzie z pokoju, dopóki nie minie 10 lat. Po 10 latach z powrotem
                      pojedzie do Ameryki. Bo to jest jego kraj. Tam jest jego dom.

                      Jesteśmy w zawieszeniu

                      Mama Dariusza, w której mieszkaniu się zatrzymali, jest po zawale serca; po
                      kryjomu przed nimi chodzi codziennie do lekarza. Przyjmuje zastrzyki
                      uspokajające. Rodzina, siostry Anny, dzwonią z USA i proszą, by się nie
                      załamywała. Mówią, że nie może być tak, że w kraju, w którym szanuje się
                      prawa i godność człowieka, tak można było człowieka potraktować.

                      - Dla nas w Polsce nie ma życia - mówią Sakowie - W naszym wieku, przy tak
                      wysokim bezrobociu my pracy tu nie znajdziemy. Nie możemy też żyć w Ameryce.
                      Jesteśmy w zawieszeniu. Myślimy, psychologa trzeba szukać. I nie poddawać się.

                      Historia rodziny Sak

                      Państwo Sak przyjechali do Stanów Zjednoczonych w 1991 roku. Wszyscy mieli
                      jedynie wizy turystyczne, które pozwalały im zostać w Ameryce legalnie przez
                      pół roku. Zdecydowali się jednak zostać. Osiedlili się w Derby, w
                      najmniejszym miasteczku stanu Connecti- cut. Kupili dom, dzieci poszły do
                      szkoły, zaczęli normalnie żyć. Postanowili też, zdobyć "papieryŇ i
                      zalegalizować swój pobyt w USA. Wynajęli adwokata, potem następnego. Zaczęła
                      ich sponsorować jedna z trzech sióstr Anny Sak, które już od dawna mieszkają
                      legalnie w USA. Wszystko szło dobrze, gdy nagle zainteresowało się nimi INS
                      (na ich trop wpadli, gdy Dariusz Sak poszedł do Motor Vehicle Department
                      załatwiać jakieś formalności związane z prawem jazdy). Dostali nakaz
                      opuszczenia Ameryki w ciągu 30 dni. Nie wolno im wracać do USA przez następne
                      10 lat. Tak twierdzi INS.

                      Sakowie twierdzą, że żadnego zawiadomienia nie dostali. Starali się o legalny
                      pobyt od wielu lat. Ich wszystkie dokumenty były złożone w biurze
                      imigracyjnym.
                      • jersey_guy Brutalnie? 30.03.04, 17:37
                        Jakos nie widze nic o pobiciu czy palowaniu. To byloby naprawde brutalne
                        aresztowanie.

                        >Mówią, że nie może być tak, że w kraju, w którym szanuje się
                        >prawa i godność człowieka, tak można było człowieka potraktować

                        No wlasnie, w kraju w ktorym szanuje sie prawa (imigracyjne). Ale ironia...

                        Jesli INS rzeczywiscie dal im mozliwosc dobrowolnego wyjazdu w ciagu miesiaca,
                        to nie ma sie czemu dziwic.

                        Artykul jest tak samo "obiektywny" jak reszta tego szmatlawca SE.

                        A dzieciaki powinny przestac siedziec w pokoju i postarac sie o prace np w
                        Irlandii... Do Unii juz tylko kilka tygodni :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka