aneta05 23.10.04, 19:22 Wierzycie mu? www.dziennik.com/www/dziennik/wiad/lok.htm#1 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
aneta05 Re: obietnica Kerrego 23.10.04, 20:35 Dokladnie Bardzo chcialabym zobaczyc jak nielegalni dostaja obywatelstwo a Polacy nie musza starac sie o wizy..... Odpowiedz Link
claudia207 Re: obietnica Kerrego 23.10.04, 21:32 Nie. Takie gadanie polityka przed wyborami. Pozniej bedzie sie tlumaczyl, ze mial dobre checi, ale senat odrzucil. Odpowiedz Link
cmok_wawelski O czym Wy piszecie???? 24.10.04, 07:00 Drogie Muzy. O czym Wy piszecie?? Otwórzcie okno. Zgaście telewizor. Każdy polityk przed wyborami opowiada historie i opowieści. Problem w tym, że były conajmniej dwie obietnice Busza w 2002 i 2003 r. które mnie osobiście dotyczyły i gówno z tego wyszło a w kolejce czekałem pół roku na spotkanie na którym padło, że sorry ale nie ma pieniędzy. Mały biznes i te rzeczy. Chodziło o skromne $4500. A miliard USD tygodniowo w p.. Irak idzie jak w dziurę w ocenanie. Firma wiceprezydenta puszkę p... Koli dostarcza wojakowi i ja za to płacę $4.50. Co powiedzelibyście kelnerowi który Wam przyniósłby rachunek za Kolę za $4.50 podaną panu przy stoliku pod oknem? Tak więc Kerry wygląda przy sk.. kłamczuszku Buszu jak święty Mikołaj. Na Nadera mam głosować czy może wcale nie iść? Odpowiedz Link
claudia207 Re: O czym Wy piszecie???? 24.10.04, 14:54 Cmok, prawda jest taka, ze w wyborach kazda strona obiecuje ile sie da, aby przyciagnac glosy. Co do niektorych obietnic moga miec szczere checi, ale pozniej z roznych powodow nie wychodzi. Ja, jak juz wczesniej pisalam, w glosowaniu bede kierowala sie zasada "mniejszego zla", bo zaden kandydat nie budzi we mnie entuzjazmu. Glosowac trzeba, bo tylko glusujacy beda mieli prawo nazekac po wyborach. Odpowiedz Link
cmok_wawelski Re: O czym Wy piszecie???? 24.10.04, 15:52 claudia207 napisała: > Cmok, prawda jest taka, ze w wyborach kazda strona obiecuje ile sie da... Zgadza się. Za ok. 2 tygodnie od dzisiaj będzie to jednak bez znaczenia. To jak jest z rozpętaniem kolejnego Wietnamu w celu zagarnięcia ropy jest nie do przyjęcia. Busz miał plan jak nie dać się wciągnąć (zaciągnąć) w Wietnam. Gdybys miała syna w wieku 18-20 lat patrzyłabys na to inaczej. Obietnice wyborcze to jedno z śmierć lub kalectwo za nie wiadomo jakie kłamane od 4-ch lat ideały to drugie. Pzreciętny amerykański Joe Sixpack zdaje się to rozumieć dopiero kiedy pustynny piasek nasypie mu sie do bucików a "cool" okulary i 12 kg kamizelka okazują się nic nie pomagać nic na pociski z Kałasznikowa za $100. I idzie na to miliard $ tygodniowo takze z Twoich emerytalnych groszy. Odpowiedz Link
roza2004 Re: obietnica Kerrego 24.10.04, 17:25 Wierzyc czy nie ,to trudne pytanie.Ale Kerry wydaje sie byc bardziej wiarygodnym,bardziej zrownowazonym emocjonalnie,a tym samym bardziej odpowiedzialnym za to co mowi. W 1980 r Regan powiedzial w swojej debacie,ze wyborcy powinni odpowiedziec sobie na pytanie"Are we better off than 4 years ago" zanim zdecyduja czy wybrac powtornie Cartera czy dokonac zmiany i wybrac Regana. Dzisiaj Amerykanie powinni odpowiedziec na takie samo pytanie-czy jest nam w Stanach lepiej w 2004 roku niz 4 lata temu w 2000 r? Przez ostatnie 4 lata: -ilosc miejsc pracy spadla z 132 mln do 131 mln -dochod na rodzine spadl ok 5%/dane IRS/ -deficyt budzetowy wzrosl do $420 mld -przecietna wartosc dobytku rodziny spadla z $89 tys do $84 tys -ilosc ludzi bez ubezpieczenia medycznego wzrosla z 40 mln do 45 mln -terrorysci, w 80% Saudyjczycy zniszczyli WTC -zaatakowano Irak,pod pozorem zlikwidowania BMR -w Iraku tej broni nie znaleziono,ale w miedzyczasie Korea Pln wyprodukowala bombe atomowa -w Afganistanie jest tylko kilka tys. amerykanskich zolnierzy,a bin Laden jest ciagle na wolnosci -ilosc zamachow terrorystycznych wzrosla na swiecie w ostatnich 2 latach - sieje sie strach i grozenie terroryzmem itd. Mysle ze po dokonaniu zmiany na tym zaszczytnym stanowisku ,pozwoliloby Ameryce na zlapanie glebszego oddechu Odpowiedz Link
cmok_wawelski Re: obietnica Kerrego 24.10.04, 20:38 Właśnie o takie podsumowanie chodziło. Obecna sytuacja jest brakiem równowagi. Pro-korporacyjny Republikanin w Białym Domu i Kongres o identycznym smaku. A wszyscy chcą zarobić. + Najdroższa w historii, kompletnie niepotrzebna i niesprowokowana wojna + ośli upór "Wodza" który nawet w ostatniej debacie rzucił jeszcze swoje "Sadam did not want to disarm". "DISARM" Z CZEGO???? A może z północno-koreańskich rakiet balistycznych, które porypany czerwony krasnal - kacyk z wielkomocarstwowymi ambicjami sprzeda pierwszemu dowolnemu nawiedzonemu Arabowi za kufer gotówki?? Brak równowagi zawsze prowadzi do tragedii. Kłamstwo zawsze prowadzi do tragedii. W tragediach cierpią nie Ci, którzy tragedie wywołują. Busz miał plan jak mignąć się od Wietnamu. Dzisiaj ma najwyraźniej inne plany. Wtedy nie zgłosił się na badania (kto inny za nie i jego szkolenie lotnicze płacił) i licencja pilota mu przepadła. Jak wygodnie a jak skutecznie. Musiał chłop nienawidzieć tej zabawy w pilota. Ja znam wielu pilotów z wyboru i każdy zabiłby za przelecenie się wojskowym odrzutowcem. Wtedy Gwardia Narodowa nie była wysyłana na wojny. Potem Papa Busz to zmienił i dzisiaj - jak za czasów Wietnamu prosty Joe, który podpisał papier parę lat temu w nadziei na parę groszy na studia - dzisiaj albo wieje do Kanady albo ma szansę mieć odstrzelone 4 litery na jakiejś p... pustyni żeby Busze z kolesiami mogli nabić kiesy strasząc przy tym wilkami terroryzmu, który sami wywołują co sił w płucach mieszając tam gdzie nikt ich nie prosił. A najgosza jest CIEMNOTA tego narodu, który w Buszowe kaznodziejowe straszenia wierzy ssając ze strachu okładkę Bibli i oglądając cowieczorną dobranockę koktailu "News". "He is a Christian Man. I am a Christian woman. We are the same. I am voting 4 more years!" Odpowiedz Link
lolyta Z calym szacunkiem, nie wierze :-/ 25.10.04, 00:55 > Mysle ze po dokonaniu zmiany na tym zaszczytnym stanowisku ,pozwoliloby > Ameryce na zlapanie glebszego oddechu mnie sie widzi, ze ich po prostu nosi. Ze dawno nie bylo rozroby. Ze dawno mezczyzni nie mieli okazji sie kurde bele wykazac. Ze maja ochote, jak to qrva lecialo w tych reklamach US NAVY? miec co qrva zapisac w ksiedze swojego zycia? I jestesmy za male zuczki zeby to zmienic. Odpowiedz Link
cmok_wawelski Give'em the benefit of a dought 25.10.04, 04:32 Wywiad "Nowego Dziennika" z Johnem Kerrym, prezydenckim kandydatem demokratów Zniesienie wiz da się załatwić. - W najprostszych słowach - jeśli zostanie Pan wybrany - czego świat może się spodziewać po początku Pana urzędowania? Jakie będą pierwsze Pana decyzje w polityce zagranicznej? - Dla Stanów Zjednoczonych nie ma obecnie ważniejszej kwestii niż bezpieczeństwo narodowe. Znajdujemy się wciąż w stanie wojny z al Qaedą i innymi organizacjami terrorystycznymi, wyznającymi podobną ideologię. Dlatego przygotowałem dalekosiężną strategię, dzięki której będziemy w stanie zapewnić Ameryce bezpieczeństwo i wygrać wojnę z terroryzmem. Jeśli zostanę wybrany, mam zamiar: 1) przeprowadzić reformę armii i służb wywiadowczych, dzięki którym będziemy w stanie zlikwidować siatki terrorystów na całym świecie i uniemożliwić im znalezienie powtórnie kryjówek w Afganistanie; 2) radykalnie przyśpieszyć i wzmocnić nasze wysiłki mające na celu zapobieżenie dostaniu się materiałów radioaktywnych i broni nuklearnej w ręce terrorystów; 3) powrócić do tradycyjnych sojuszy, dzięki którym będziemy w stanie wspólnymi siłami odnieść zwycięstwo nad organizacjami terrorystycznymi na całym świecie; 5) lepiej chronić Amerykę poprzez zabezpieczenie lądowych granic i portów, a także innych elementów infrastruktury, które mogą być celem terrorystycznego ataku, w tym wzmocnić bezpieczeństwo lotnictwa cywilnego, kolei, zakładów chemicznych i elektrowni nuklearnych oraz zapewnić odpowiednie finansowanie i sprzęt dla służb ratowniczych; 6) użyć wszelkich środków, jakimi rozporządza amerykański prezydent, do sparaliżowania werbunku nowych członków przez organizacje terrorystyczne oraz uniemożliwienia im znalezienie schronienia w krajach popierających terroryzm, a także zatruwania umysłów na całym świecie propagandą nienawiści, i wreszcie (7) wspierać demokracje w muzułmańskim i arabskim świecie. - Zapowiada Pan, że jeśli zostanie Pan wybrany, to przyciągnie Pan więcej sojuszników do Iraku. Dlaczego jednak kraje, które nie przystąpiły do "koalicji chętnych" półtora roku temu, miałyby to zrobić teraz - tylko dlatego, że do Białego Domu wprowadził się demokrata? - Mój plan stabilizacji sytuacji w Iraku zmieni kierunek, w którym rozwija się sytuacja w tym kraju i przekona naszych sojuszników, by ponownie zajęli miejsce u naszego boku i zgodzili się ponieść część ofiar. Zwycięstwo demokracji w Iraku leży w interesie całego świata, ale musimy teraz do tego przekonać naszych sojuszników. Obecnie niemal 90% ofiar śmiertelnych po stronie koalicji to nasi żołnierze, a 90% wydatków płynie z kieszeni amerykańskich podatników. Krajom, do których zwrócę się o pomoc militarną, mam zamiar zaproponować określone zadania, jak np. wyszkolenie irakijskich służb bezpieczeństwa czy zabezpieczenie granic. Będę naciskał na przywódców na całym świecie, by zastosowali się do rezolucji ONZ numer 1546, wzywającej do wysłania oddziałów do Iraku, przeszkolenia irackich służb bezpieczeństwa oraz utworzenia specjalnej brygady do ochrony misji ONZ w tym kraju. Jedną z moich pierwszych decyzji będzie zwiększenie zakresu szkolenia irackich służb bezpieczeństwa. Przyśpieszę proces odbudowy, przyznając więcej kontraktów irackim firmom i pracownikom w miejsce wielkich amerykańskich korporacji typu Halliburton. To Irakijczycy powinni rządzić swoim krajem. A im prędzej doprowadzimy do stabilizacji sytuacji w Iraku, tym szybciej nasi żołnierze będą mogli wrócić do domu. Ameryka musi przyznać naszym sojusznikom stawkę w stabilizacji w Iraku. Najlepiej to uczynić poprzez powiązanie ich interesu z pokojową przyszłością tego kraju. Na froncie ekonomicznym oznaczać to będzie przyznanie wypróbowanym przyjaciołom - jak Polska - udziału w wielomiliardowych kontraktach na odbudowę, który byłyby na miarę wkładu Polski w koalicję. Taka "stawka" oznacza również przyznanie naszym sojusznikom i przyjaciołom udziału w odbudowie irackiego przemysłu naftowego. Zapewniam, że tak jak Polska traktowana była na równi z innymi członkami koalicji, tak samo będzie równym partnerem w dziele odbudowy Iraku. - Mówi Pan o wycofaniu amerykańskich oddziałów z Iraku do końca 2009 roku. Niektórzy spośród obserwatorów konfliktu przewidują jednak, że zaprowadzenie stabilizacji w tym kraju może potrwać nawet kilkanaście lat. Czy może Pan zagwarantować, że amerykańskie oddziały nie opuszczą tego kraju przedwcześnie? - Decyzja o wycofaniu oddziałów z Iraku będzie uzależniona od postępu w stabilizacji sytuacji w tym kraju. Jeśli jednak przekonamy więcej państw do wysłania oddziałów i przeznaczenia innych zasobów, jeśli wyszkolimy odpowiednio irackie służby bezpieczeństwa i poczynimy niezbędne kroki do przeprowadzenia w przyszłym roku uczciwych wyborów - to latem przyszłego roku będziemy mogli rozpocząć wycofywanie pierwszych oddziałów z Iraku, a wyjazd ostatniego amerykańskiego żołnierza w ciągu czterech lat to nie mrzonki. Takie jest nasze wyzwanie i gdybym był już dzisiaj urzędującym prezydentem, podjąłbym takie właśnie decyzje. Nie stać nas na czekanie do stycznia przyszłego roku. Prezydent Bush ma obowiązek powiedzieć Amerykanom prawdę o sytuacji w Iraku i nadać jej właściwy kierunek rozwoju. Na słowa prawdy zasługują szczególnie nasi żołnierze i ich najbliżsi, których ofiara jest świadectwem tego, co najlepsze w amerykańskiej tradycji. - Polska rozważa wycofanie swych wojsk z Iraku do końca przyszłego roku. Czy jako prezydent - będzie Pan nakłaniał nasze władze, by tego nie zrobiły tak szybko? - Polska odgrywa znaczącą rolę w koalicji i w pełni doceniam wkład polskich oddziałów w Iraku. Prezydent Bush powinien wzmacniać i powiększać naszą koalicję, a nie patrzeć z założonymi rękami, jak się rozpada. Uważam, że Ameryka jest wtedy najsilniejsza, kiedy stoi na czele silnych sojuszy. Zdaję sobie sprawę z tego, że przekonanie kolejnych państw do wysłania oddziałów do Iraku nie będzie teraz łatwe. Mam jednak nadzieję, że z nowym prezydentem o niewyczerpanym jeszcze kredycie zaufania taki nowy początek jest możliwy. Chaos w Iraku jest równie niepomyślny dla naszych sojuszników i krajów sąsiadujących z Irakiem, jak dla nas. - Nawet gdy nie było sporu o Irak, rozdźwięk między dużą częścią Europy i USA i tak powiekszał się. My w Polsce w większości nadal wierzymy we wspólnotę wartości i wspólnotę interesów Europy i Ameryki, ale po obu stronach Atlantyku coraz silniejsze są głosy za "aksamitnym rozwodem". Czy Pan chce tego rozwodu uniknąć? Jeśli tak, to w jaki sposób? - Prezydent Bush nie ułatwił zadania tym, którzy wciąż wierzą w transatlantyckie partnerstwo i pracują na rzecz utrzymania jak najsilniejszych więzów między Europą a USA. Jego czteroletnie rządy dostarczyły bez wątpienia argumentów zwolennikom "aksamitnego rozwodu". Jestem wdzięczny Polsce za to, że w tak trudnych czasach stara się odgrywać rolę pomostu między Amerykę i Europą i za to, że Polacy wciąż wierzą we wspólnotę naszych wartości. Jeśli zostanę wybrany, USA powrócą do tradycyjnej współpracy z sojusznikami w NATO. Spoczywa na nas obowiązek utrzymania tego sojuszu, który tak dobrze przysłużył się Europie i Ameryce w ostatnim półwieczu. Świat pragnie Ameryki, która nie tylko przewodzi, ale także słucha - Ameryki, która wzbudza szacunek, a nie tylko lęk. - Pana podejście do polityki zagranicznej wskazuje, że bliższa jest Panu strategia rokowań niż gróźb. Tymczasem widać wyraźnie, że są reżimy, które cofają się wyłącznie przed siłą. Na przykład rokowania z Koreą Północną nie przynoszą rezultatów, natomiast użycie siły wobec Saddama, jak się wydaje, osłabiło agresywność Kadafiego. Co musiałoby się stać, aby gotów Pan był użyć siły w stosunku do Iranu albo Korei Północnej? - W sprawie Korei Płn. będę współpracował z naszymi sojusznikami nad powrotem do sześciostronnych rozmów. Ma Odpowiedz Link
cmok_wawelski Re: Give'em the benefit of a dought 25.10.04, 04:34 ...- W sprawie Korei Płn. będę współpracował z naszymi sojusznikami nad powrotem do sześciostronnych rozmów. Mam też zamiar rozpocząć dwustronne negocjacje z Phenianem (domagają się tego od nas pozostali uczestnicy rozmów - Korea Południowa, Japonia, Rosja i Chiny), a także doprowadzić do sprawdzalnego i nieodwołalnego położenia kresu północnokoreańskiemu programowi nuklearnemu. Zbrojenia Phenianu nie są jedynym nuklearnym zagrożeniem bezpieczeństwa zbiorowego. W czasie kiedy członkowie republikańskiego rządu spierają się między sobą na temat polityki wobec Iranu, ten największy państwowy sponsor terroryzmu rozwija program nuklearny. Teheran musi raz na zawsze porzucić produkcję materiałów radioaktywnych w celach zbrojeniowych i poddać swoje instalacje nuklearne kontroli. Jeśli tego odmówi, poprowadzę świat we wprowadzeniu zdecydowanych środków zapobiegawczych, w tym sankcji. - Jak widzi Pan stosunki USA z Rosją? Jak ma Pan zamiar pogodzić "wyjątkowość" relacji Waszyngtonu z Moskwą (konieczną choćby ze względu na wojnę z terroryzmem i sprawę materiałów rozszczepialnych) z coraz wyraźniejszym zwrotem prezydenta Putina ku rządom autorytarnym oraz gwałceniem praw człowieka w Czeczenii? - Nasza polityka wobec Rosji musi być czymś więcej niż czczymi słowami. Moskwa zasługuje na plan rzeczywistej współpracy, możliwości zaangażowania i szczerość we wzajemnych kontaktach. Istotne interesy Ameryki zaangażowane są w historyczną transformację ustrojową w Rosji i jako prezydent będę je posuwał naprzód, począwszy od współpracy na rzecz zabezpieczenia arsenału nuklearnego i materiału radioaktywnego, który wpaść może w ręce terrorystów. Położę też nacisk na znaczenie, jakie ma poszanowanie praw człowieka, rządy prawa oraz dalszy rozwój instytucji młodej rosyjskiej demokracji i niezależnych mediów. Od postępu w tych dziedzinach zależy pełna integracja Rosji do międzynarodowych instytucji i globalnej ekonomii. Tak jak wszyscy inni Amerykanie zareagowałem z najgłębszym oburzeniem na nikczemny akt terroru w Biesłanie. Czujemy głęboką solidarność z mieszkańcami Rosji opłakującymi śmierć swoich dzieci i sąsiadów. Rosja będzie bardziej skutecznym partnerem w wojnie z terroryzmem, jeśli jej rząd stanie się przejrzysty w swoich działaniach, otwarty na krytykę, szanujący rządy prawa, a także chroniący prawa człowieka swoich obywateli. Jeśli mowa o wschodnich sąsiadach Polski, chciałbym wspomnieć o sytuacji na Ukrainie, innego kraju o kluczowym strategicznym znaczeniu dla pana kraju. Kraj ten jest w przededniu prezydenckich wyborów. Jego obywatele mają szansę na zamanifestowanie siły demokracji w wolnym i uczciwym głosowaniu. Ostatnie wypadki na Ukrainie budzą jednak niepokój. Rząd prezydenta Leonida Kuczmy zastrasza i prześladuje kandydatów opozycji oraz ich zwolenników. Podczas gdy Ukraina wysłała znaczne oddziały do Iraku, rząd prezydenta Busha z obojętnością patrzy na odwrót od demokratycznych reform w tym kraju. Już kilka miesięcy temu należało rozpocząć współpracę z Unią Europejską w sprawie wspólnego wyrażenia wsparcia dla demokracji na Ukrainie. Jako prezydent USA będę kontynuował bliskie partnerstwo między obydwoma krajami poprzez wspieranie niepodległości Ukrainy oraz jej pełnego uczestnictwa w transatlantyckiej społeczności. - Pana doradcy od początku kampanii zabiegają o poparcie Polonii. Jednak podczas pierwszej debaty, którą oglądało kilkadziesiąt milionów Amerykanów, nie wymienił Pan Polski wśród sojuszników USA w Iraku, co rozżaliło Polaków i wywołało krytykę ze strony prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego... - Jestem wdzięczny Polsce za jej oddanie sprawie euro-amerykańskiego partnerstwa w ciągu ostatnich kilku lat i odważną decyzję o udziale w koalicji w Iraku. Polscy komandosi z elitarnych jednostek GROM brali udział w szturmie na irackie instalacje w pierwszej fazie wojny. Ci komandosi szkolili się razem z kolegami z amerykańskich oddziałów specjalnych i spisali się na medal - tak samo zresztą jak polskie oddziały, które przyjechały później do Iraku. Doceniam wkład wszystkich członków koalicji. Polska wykazała się odwagą, kiedy dołączyła do amerykańskich i sojuszniczych oddziałów w Iraku. Moi rodacy są za to wdzięczni i ja również tego nie zapomnę. - W oświadczeniu dla Polonii zapowiedział Pan, że będzie dążył do zniesienia wiz dla Polaków. Decyzja w tej sprawie należy jednak do Kongresu, w którym - według wszystkich prognoz - będą nadal rządzić republikanie. Czy ta obietnica ma szansę stać się czymkolwiek więcej niż tylko - jak to mówimy w Polsce - gruszkami na wierzbie? - Żaden urzędujący prezydent lub prezydencki kandydat przede mną nie zadeklarował poparcia na rzecz włączenia Polski i innych krajów Europy Środkowej będących w NATO i UE do programu ruchu bezwizowego. To odważne posunięcie i zdaję sobie sprawę z poważnych biurokratycznych i prawnych przeszkód. Rozszerzenie NATO o Polskę i inne kraje Europy Środkowej było także śmiałym pomysłem i wymagało sporo wysiłku i czasu. Będziemy potrzebowali współpracy polskiego rządu przy wprowadzeniu koniecznych zmiany. Moja administracja pracować będzie z Polską w sprawie zadośćuczynienia obecnym wymogom bezpieczeństwa zbiorowego. Przepisy wizowe wobec Polaków są w obecnej postaci przestarzałe. Nie odzwierciedlają ani strategicznej relacji między Polską i USA, ani tradycji bliskich więzi między naszymi narodami. Jeśli tylko będziemy ze sobą współpracować, dopniemy wspólnego celu. - Problem nielegalnej imigracji nabrzmiał jeszcze po atakach z 11 września. Prezydent Bush zaproponował w styczniu tego roku tymczasową legalizację niektórych nielegalnych, ale szybko się z niej wycofał. Jak Pan ma zamiar rozwiązać problem 10 milionów nielegalnych w USA i kolejnych milionów przedostających się każdego roku przez południową granicę? - Jestem gorącym zwolennikiem odpowiedzialnej reformy prawa imigracyjnego, która byłaby zgodna z naszą tradycją kraju imigrantów, a jednocześnie przyczyniłaby się do większej siły i bezpieczeństwa Ameryki. Nie zgadzam się z tymi, którzy chcą ograniczyć loterię wizową. Zamierzam ją kontynuować w niezmienionej postaci. W ciągu swoich pierwszych 100 dni w Białym Domu zgłoszę projekt ustawy imigracyjnej, która zezwoli nielegalnym na zdobycie legalnego statusu, ułatwi łączenie rodzin oraz wzmocni ochronę naszych granic, dzięki czemu będziemy bardziej odporni na działania naszych wrogów. Zgodnie z projektem mojej reformy ci, którzy mieszkają i pracują w USA od co najmniej 5 lat, płacą podatki, a także przejdą kontrolę pod kątem bezpieczeństwa narodowego, będą mogli uzyskać obywatelstwo. Planuję także zwiększenie możliwości nauki języka angielskiego dla imigrantów i kursów wychowania obywatelskiego przygotowujących do egzaminu na obywatelstwo. Rozważę wprowadzenie programu dla robotników sezonowych, którzy podejmą się prac, którymi nie są zainteresowani Amerykanie. Odpowiedz Link
cmok_wawelski "Uzyskać obywatelstwo"???? 25.10.04, 04:41 Z nielegalnego - obywatel?? Bardzo ciekawe przejście z prędkością światła. Adwokaci imigracyjni będą teraz wykupować ogłoszenia na 2 strony gazet: pierwsza, że poszukują 6-12 sekretarek i astystentek i druga że "zgodnie z nową ustawą" załatwiają obywatelswto U$A w 3 tygodnie do miesiąca? A może chłop kompletnie - tak jak i większość (~99%) Amerykanów nie rozumie drobnych różnic pomiędzy wizą do pracy, pozwoleniem na pracę, stałym pobytem tymczasowym, stałym pobytem "stałym" a obywatelstwem?? Takie odnoszę niestety wrażenie. No ale niech się stara, niech sie stara to może sie dowie. Odpowiedz Link
aneta05 Re: "Uzyskać obywatelstwo"???? 25.10.04, 05:04 Cmoku, Trafnie to ujales. Chyba jednak pofatyguje sie do "urny wyborczj" (czy raczej komputerka) i zaglosuje na Kerrego po to zeby zobaczyc jak nielegalni staja sie obywatelami. A moze on juz przygotowuje sobie elektorat wyborczy na 2008? Odpowiedz Link
cmok_wawelski Re: "Uzyskać obywatelstwo"???? 25.10.04, 06:28 aneta05 napisała: >...A moze on juz przygotowuje sobie elektorat wyborczy na 2008? Fakt. Tylko jak on to wszystko ten John -"I have a plan"- Kerry przeskoczy? Tez na niego zagłosuję własnie zeby zobaczyc co się wydarzy. Nababrane jest tak, że tylko Czarodziej (a i to klasy "The Wiz of Oz") miałby pewną szansę. Że też ktoś w tej sytuacji w ogóle się pcha na stanowisko "nadwornego odkręcacza"??! Ja bym się nie podjął, nawet z kilkoma Monikami i innymi królewskimi przywilejami czekajacymi pod biurkiem. Za duży stres. W Kerrym podoba mi się jego protestowanie przeciw wojnie w Wietnamie onegdaj. Rzym przynajmniej raz na dekadę potrzebuje pacyfistę na Cesarza. Niechby byłego ale zawsze, szczególnie pacyfistę z ochotnika. Ciekawe, ciekawe... Odpowiedz Link
funieczka oczywiscie ze mu wierze 25.10.04, 06:37 nie wierze tylko ze zostanie prezydentem usa. Nienawidze ketchupu Heinza. Odpowiedz Link
cmok_wawelski Re: oczywiscie ze mu wierze 25.10.04, 13:50 funieczka napisała: > nie wierze tylko ze zostanie prezydentem usa. Nienawidze ketchupu Heinza. To jest tzn "wolny kraj" i masz prawo do innych ketchupów oraz do nienawiści. AK-47 są w wolnej sprzedaży. Przekaż to jakoś delkiatnie tym brutalom, którzy karmią Cię na siłę "Heinz-em", który Ci ścieka po brodzie kiedy zaciskasz usta. Czy ketchup Heinz czymś znaczącym różni się od ketchupu Shoprite? Problem z kandydatem Kerrym jest niekoniecznie taki czy i kto wierzy w jego wybór - to będzie jasne za ok. tydzień - problem jest w tym, że obecna kampania wyborcza już kosztowała kilka miliardów $, mało kto dałby radę tyle wyprosić w datkach więc kilka $$ z ketchupu są pewnie jak znalazł (lub zgubił). I lepsze (niewinne) z ketchupu niż załatwione "teczką korporacyjnych donacji" tylnymi drzwiami Białego Domu. Odpowiedz Link
funieczka Re: oczywiscie ze mu wierze 25.10.04, 17:36 powodem nienawisci do Heinza i jego ketchupou jest Ms Heinz. To juz bylby normalny Auszwic gdyby ta parka zostala na kaitolu. Mirko, dziwi mnie ze dopuszczasz nawet zdalna mozliwosc tych dwoch szalbierzy na prezydenckim stolcu. To jest niemozliwe. Jak wiesz jak znalezc to jakie sa mozliwosci obstawienia przeciwko Kerry? mozemy byc bogaci, podaj link. Odpowiedz Link
monie_pl Re: obietnica Kerrego 25.10.04, 16:45 Gdzies to juz pisalam, ale powtorze sie. Nie mam prawa do glosowania wiec z troche innej perspektywy na to wszystko patrze. Oczywiscie nie ma co wierzyc Kerriemu czy Bushowi czy innemu pacanowi- politykowi, ze zniesie wizy dla Polakow a nielegalnych zrobi legalnymi. Oni jak zwykle rozdaja kielbase wyborcza. Jesli jednak popatrzec na kandydatow od strony sily przekonywania to KAZDY Z NAS WIDZI TO CO CHCE WIDZIEC i warto o tym wiedziec - jak dowodza badania socjologow nad postrzeganiem politykow w czasie kampanii wyborczej. 1. Przypisujemy kandydatowi, ktory nam sie podoba cechy pozytywniejsze i pewnie dlatego po kazdej debacie jak spytali republikanina czy Bushowi dobrze poszlo to powiedzial "Swietnie" , a jak spytali demokrate to tez powiedzial "Swietnie". 2. Kto man sie bardziej podoba? Ano ten, ktory bardziej odpowiada naszemu idealowi siebie, a wiec ludzie bardziej zdecydowani i konfrontacyjni beda wiedziec lepszego kandydata w Bushu, a ci ktorzy sa mniej kontrontacyjni, choc moze wcalenie nie gorsi w dochodzeniu do celu, beda woleli Kerriego 3. Wiekszosc z nas NIE MA NA TYLE SIELY WEWNETRZNEJ by oprzec sie - wiekszosci nas otaczajacej i jak masz trzydziesci osob wokol ciebie mowiacych, ze kreska rpawa jest rowna lub nawet dluzsza niz lewa, a na oko widac, ze to wierutna bzdura, to i tak powiemy tak jak wiekszosc, ze prawa kreska jest rowna lub nawet krotsza, a robimy to z bardzo wielu powodow oraz - tradycjom wyniesionym z domu i dlatego nie wielu z nas zmienia partie tak radykalnie jak syn Regana, ktory o ile pamietam wyglasil jakais speach dla demokratow. oczywiscie sa sprawy rodzinne i wtedy staramy sie odczepic od rodziny, ale czesto w pozniejszym czasie ladujemy tam gdzie wystartowalismy No i tak sobie mysle, ze dyskutowac trzeba, ale tak na prawde to nie wybieramy zbyt swiadomie. Pozdrowionka Monia Odpowiedz Link
cmok_wawelski Boooo-shh 25.10.04, 20:08 Kreski - kreskami ale przywódcy, którzy najpierw strzelają a potem zadają pytania mają u mnie kreskę czyli minus. Odpowiedz Link
cmok_wawelski Czy ma ktoś może telefon do Pentagonu? Bo... 26.10.04, 14:56 ...mam dla niech ważne informacje. Chodzi o nr tej zastrzeżonej czerwonej linii. Ja sobie to wczoraj wieczór przemyślałem i wiem gdzie tkwi błąd ;). Błąd tkwi w nieznajomości historii. 1. Wojna to nie jest coś czego przebieg uda się zaplanować. Można zaplanować rozpoczęcie i ew. kapitujację lub wycofanie się. 2. Wojny partyzanckiej jeszcze żaden okupant nie wygrał. Im dłuższa droga zaopatrzenia tym więcej okupanta to kosztuje. www.msnbc.msn.com/id/6299980/ Ani Francuzi ani Niemcy ani Anglicy nie mówią dzisiaj po łacinie mimo, że przewaga legionów rzymskich nad odzianymi w skóry Germanami i Hunami była druzgocząca. Rosjanie i Polacy nie mówią po niemiecku. Tak samo było w Wietnamie i w większości dobrze opisanej historii. Generałowie zapomnieli co było na wykładach jak mieli 20 lat i tylko 1 czy 2 kreseczki na pagonach?? Odpowiedz Link
cmok_wawelski Obojętnie kto wygra wybory to najdalej na... 26.10.04, 15:41 ...wiosnę 1 galon zwykłej benzyny będzie po $3 a koszt okupacji Iraku wzrośnie o kolejne ~100-150 mld + (tak naprawdę to minus) 1000 pechowych wojaków spod pasiasto-gwiaździstego sztandaru którym coraz częściej różni tacy z ręcznikami na głowach wycierają sobie buty. I czym prędzej ten gównianopseudopatriotyczny półuśmieszek (smirk) zejdzie z ust i pyska "wybranego przywódcy" - tym lepiej. Jeden wydaje mi się po prostu dużo bardziej odporny na wiedzę niż drugi. Amerykanie jako tacy - tak samo. Jeśli można było rozpocząć zwalnianie ze stanowiska Wodza Naczelnego za to że wkładał z przyjemnością swojego "magicznego ptaszka" w buzię chętnej asystentki i potem o tym kłamał to czy nie można za szerzenie niezgody, śmierci i kalectwa na skalę światową + codzienne kłamstwa o tym? Dziwne. Odpowiedz Link
cmok_wawelski Re: Obojętnie kto wygra wybory to najdalej na... 26.10.04, 15:44 cmok_wawelski napisała: > ...wiosnę 1 galon zwykłej benzyny będzie po $3 a koszt okupacji Iraku wzrośnie > o kolejne ~100-150 mld + (tak naprawdę to minus) 1000 pechowych wojaków spod > pasiasto-gwiaździstego sztandaru którym coraz częściej różni tacy z ręcznikami > na głowach wycierają sobie buty. Poprawka. Tzn wycieraliby sobie buty gdyby mieli buty a oni najczęściej mają tylko klapki. Odpowiedz Link
i.p.freely Re: Job opportunity 26.10.04, 22:21 Do you want to take your nursing career to the next level? Are you looking for a career that provides numerous opportunities for personal and professional growth? Then the U.S. Army Nurse Corps could be for you. As an Army Reserve Nurse, you will serve when needed while taking advantage of a wide array of opportunities and resources that will allow you to: Become a leader—Begin as a commissioned officer with an officer's salary Enhance your career—Improve your nursing skills and gain valuable experience Share your knowledge and expertise—Be a part of a collaborative work environment Continue your education—Attend conferences and seminars paid for by the Army Work and train with the best—Find world-class medical facilities and staff Invest in your future—Receive generous retirement benefits But that's not all, there are many financial bonuses and incentives available for those who qualify: Specialized Training Assistance Program*—A monthly financial assistance stipend of over $1,200 Healthcare Professionals Loan Repayment Program*—Up to $50,000 for qualified educational loans Healthcare Professional Bonus Program*—An annual bonus of $5,000-$10,000 for up to three years Intrigued? Get information on becoming a Nurse in the Army Reserve. *Subject to certain requirements and qualifications. --------------- Ciekawi mnie ilu chetnych sie zglosi zwazywszy na sytuacje? Odpowiedz Link