a_dassuj 16.02.06, 03:08 Pytanie do wszystkich dziewczat!Gdybyscie mogly cofnac czas zdecydowalybyscie sie na emigracje do USA.Biarac plusy i minusy gdzie zyje Wam sie lepiej? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
edytkus Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 03:17 Biorac pod uwage ilosc starych znajomych na jaka sie tu natykam czasu cofac nie chce. Ja jestem u siebie :) Poza tym gdybym tu nie przyleciala na wakacje nie poznalabym swego meza a co za tym idzie nie byloby demOlki ;) Odpowiedz Link
bozena73 Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 15:46 Zebym mogla cofnac czas to bym wyjechala troche pozniej do Stanow (na pewno nie na tydzien przed studniowka zawalajac cale liceum)...ale raczej tylko to bym zmienila bo nie zaluje ze tu przyjechalam..zawsze od pierwszych dni dobrze sie tu czuje... a do Polski tesknie..ale przeciez zawsze tam mozna pojechac gdy jest cieplo na wakacje.. A nie wiem jak by mi sie zylo w Polsce zebym tam zostala..wiec naprawde ciezko mi porownac.. Ale ciesze sie ze jestem tu, tym bardziej ze mam tu cala rodzinke w komplecie :-)) a to jest przeciez najwazniejsze ! Odpowiedz Link
aneta05 Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 16:33 Bardzo cieazko odpowiedziec na to pytanie bo przeciez nie mamy porownania i nie wiemy jakie byloby nasze zycie gdybysmy nie wyjechali z PL. Mam w Polsce znajomych ktorym zyje sie o niebo lepiej niz mnie tutaj, pracuja dla “dobrych” firm, maja duzo kasy, co roku narty w Alpach, lato nad morzem Srodziemnym, dlugie weekendy czy wypady na zakupy do Londynu lub Paryza. Oni nigdy w zyciu by z PL nie wyjechali bo i po co? Mam rozniez znajomych (i po studiach i bez), ktorzy zyja jako tako, kilkuleni samochod, mieszkanie w bloku, wakacje nad Baltykiem (i to nie zawsze), starch przed utrata pracy. Nie mam pewnosci jak by mi sie zycie w PL ulozylo i do ktorej “grupy” bym sie zaliczala, ale i tak sklaniam sie ku wyborowi “tam” dlatego, ze nie mam tu zadnej rodziny (z mojej strony.) Tesknie za rodzina i znajomymi w PL a wydaj mi sie ze to wlasnie jest w zyciu najwazniejsze. Najbardziej brakuje mi sytuacji kiedy na przyklad nie mam co robic w weekend i bardzo chcetnie wpadlabym do Rodzicow “na chwile” porozmawiac. Zapraszanie rodziny tytaj czy wyjazdy do PL nie zawsze rozwiazuja sytuacje bo najbardziej brakuje mi wlasnie takich spontanicznych i chwilowych spotkan. Odpowiedz Link
tamsin Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 17:06 patrze jak moim kuzynom sie dzieje, w jednym roku jeden z nich mial super stanowisko, super prace, super dochody a w nastepnym roku juz poszukiwal pracy i to przez nastepne 2 lata. Zaden z moich kuzynow jakos nie moze powiedziec, ze nie jest przepracowany, lub ze nie matwi sie o prace, lub ze wszystko jest cacy z dochodami. Nigdy nie zalowalam, ze wyjechalam, jakbym mogla cofnac czas, to wolalbym wyjechac jeszcze wczesniej. Odpowiedz Link
aneta05 Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 17:26 No tak tylko czy w USA (zwlasza corporate America) jest taki komfort i bezpieczenstwo pracy? Amerykanskie korporacje wlozyly duzo wysilku w stworzenie iluzji bezpiecznego stanowiska pracy co w praktyce jest wielka fikcja. Niemalze codziennie slysze o zwolnieniach w biurach, w mojej firmie pare lat temu CFO doprowadzil do zwolnienia ponad 20,000 pracownikow prawie z dnia na dzien bo sobie wymyslil reoraganizacje firmy. W koncu sam za to polecial (teraz jest juz z powrotem) i przy okazji zakasowal paredziesiac milionow odprawy bo taka mial umowe o prace. Oczywiscie te 20,000 osob nic nie dostalo. Odpowiedz Link
katlia Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 17:36 Zgadzam sie, aneto. Ja tez pracuje w ogromnej firmie - w ktorej nawet nie ma juz iluzji bezpieczenstwa. Wymagania sa ogromne: przecietnie pracujemy 50 godzin tygodniowo. 3 tygodnie urlopu max ( i to dopiero po 5iu latach.) Ci na wyzszych stanowiskach nawet nie korzystaja z urlopu - bo albo nie moga, albo obawiaja sie, ze beda o nich mowili ze nie sa driven. Jestem przekonana, ze to jest jeden z powodow, dlaczego tyle amerykanow zaklada wlasne firmy: mysla, kurcze, jezeli mam az tak pracowac, bede pracowac dla siebie. Odpowiedz Link
tamsin Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 19:17 Pisalam tylko i wylacznie z mojego wlasnego podworka tutaj, bo sama nigdy nie stracilam pracy, jedynie zwalanialam sie, wiec to mnie nigdy nie dotyczylo, ale w glowie mi sie nie miesci jak mozna byc bezrobotnym przez dwa lata (szukac przez dwa lata pracy bez zadnych rezultatow :-( A jezeli chodzi o urlopy to tez nie podoba mi sie, ze wiekszosc firm daje bardzo malo urlopu na poczatek, a ludzie boja sie nawet i to wziasc, bo pojdzie na urlop, a po urlopie wypadnie moze z gry :-( Oczywiscie zupelnie inacze wyglada teraz atmosfera w pracy, nie ma co porownywac do konca lat 90 tych, kiedy firmy placily slone bonusy za podpisanie kontraktu na rok i co rusz organizowali zabawy dla pracownikow w najdrozszych hotelach z dowozem nawet na ich koszt. Odpowiedz Link
alex113 Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 17:43 Tu, zdecydowanie tu. Duzo "zawirowan zyciowych" przyczynilo sie do tego ze jak juz tu bylam to potrafilam docenic. A na wakacjach i jeszcze z gotowka w kieszeni to wszedzie moze byc bardzo milo:) Odpowiedz Link
maruda78 Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 20:15 Raczej tu. Ale tylko w NYC. Gdybym musiala mieszkac w Kentucky czy innej Arizonie, to bez dwoch zdan wole Polske :-). Faktycznie bardzo dokuczliwy jest brak rodziny na miejscu, co ja bym dala, zeby moje rodzenstwo tutaj mieszkalo... Chociaz trudno w sumie powiedziec, nie wiem jak by bylo gdyby zycie potoczylo mi sie inaczej i zostalabym w Polsce. W Polsce najbardziej denerwuje mnie oszolomizm, wszechobecny brak tolerancji i konserwatyzm, zakaz aborcji, dyktatura kosciola, ojca Rydzyka i jemu podwladnych, tragiczny stan opieki zdrowotnej. Nie zeby tutaj bylo idealnie, ale co tam, jeszcze czlowiek sie zdoluje ;-). A z tym bezpieczenstwem pracy tutaj to czysta iluzja. Naprawde, bywa baardzo roznie. Swego czasu firme mojego meza przejal korporacyjny moloch, wszystkich zwolnili, bo w d... mieli ludzi, chcieli tylko przejac lukratywne kontrakty z reklamodawcami. Tyle ze akurat on mial szczescie i znalazl lepsza robote (po roku czasu i dlugach, o ktorych nawet nie bede wspominac... :-/). Ze nie wspomne o korporacyjnym praniu mozgu ('corporate values' etc.) - bez komentarza. Chetnych zachecam do obejrzenia 'The Corporation' - na DVD. Daje do myslenia. Odpowiedz Link
edytais Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 21:18 Raczej tutaj. Chociaz brak rodziny naprawde daje we znaki. Kiedys robilismy bilans za i przeciw powrotowi do Europy. Wyszlo za, ale ledwie. Glownym powodem "za" byl brak rodziny. Probowalismy wiec wrocic, ale pracy nie bylo, wiec zostalismy w USA. Teraz juz nie probujemy wrocic bo im starsze dzieci tym trudniej wyjechac ze wzgledu na szkole. Poza tym jak my bysmy wracali to nie do Polski tylko do Niemiec. Maz teskni za ojczyzna, ale dla mnie nie bylby to powrot na stare smieci tylko nastepny obcy kraj i od nowa nauka jezyka. Jesli natomiast maz by chcial do Polski, to raczej ja nie. Byloby wiecej przeciw mieszkaniu w Polsce niz za. Odpowiedz Link
marekatlanta71 Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 23:41 Smieszne, bo ja mialem zamiar co bardzo podobnego napisac, tyle ze mialo sie to konczyc "jezeli mialbym zyc w NYC to wolalbym Polske" :) Odpowiedz Link
cudahy Re: "tu czy tam?" 16.02.06, 23:30 Watek w sam raz dla mnie..bardzo, bardzo boje sie wyjechac. Wiecej, jestem przerazona.Jestem bardzo zwiazana z mama, ktora musze wspierac, a poza tym nie sadze, zeby historyk mial wielkie szanse na prace w USA. Najwazniesze, nie ogladac sie za siebie. Tu czy tam mozna byc szczesliwym.. Moja czarna wizja zycia w Stanach to praca w jakiejs restauracji,zeby zarobic na kolejna juz w zyciu szkole, brak czasu na cokolwiek, brak urlopu, niemoznosc odwiedzania Polski z wyzej wymienionych przyczyn (lub w innym razie z finansowych), mijanie sie z mezem w drzwiach, odkladanie decyzji o dziecku na jakies nieokreslone pozniej, a przeciez mamy juz swoje lata, a szczegolnie on... Ale nie bede tego wiedziala, jesli na wlasnej skorze tego nie doswiadcze.. Wcale sie nie skarze, ale jedna petycja juz mi sie przeterminowala przez te dylematy (gdy rozstanie sie przeciaga tesknota przestaje byc tak dokuczliwa), ciekawe czy teraz mi wystarczy odwagi.. Lubie moje zycie w Polsce, mama to ogromny argument, przyjaciol mam wspanialych, a moja praca jest moja pasja.. Odpowiedz Link
a_dassuj Re: "tu czy tam?" 17.02.06, 00:11 Ja tez sie balam wyjechac,bo co innego wyjazd do USA na studenckie wakacje a co innego ukladanie sobie tutaj zycia.W Polsce mialam w miare poukladane zycie i dopiero co skonczone stubia...a tutaj ???Milosc mojego zycia i wielka niewiadoma!!!Niewiadoma ,ktora zakonczyla sie slubem po okolo 2 tygodniach - nie zaluje mimo ze nie pracuje w zawodzie(jesli o zawodzie takim moze byc mowa - jestem absolwentka dyplomacji)Wszystko sie jakos samo uklada ,mimo ze strasznie sie balam.Chyba mam jakis parasol ochronny nad glowa ...wiara czyni cuda Odpowiedz Link
ertes Re: "tu czy tam?" 17.02.06, 20:21 Nie jestem co prawda "dziewczeciem" ale odpowiem ze zdecydowanie tutaj. Bez zastanowienia jedna z najlepszych decyzji zycia. Odpowiedz Link
ertes Re: "tu czy tam?" 17.02.06, 20:26 Bo jak mozna miec jakiekolwiek watpliwosci: www.youtube.com/watch?v=WyxEdbyswKA Odpowiedz Link
edytkus Re: "tu czy tam?" 18.02.06, 00:33 a tu link do pary: www.moheroweberety.net/go/pl - walnetynka fajna :) Odpowiedz Link
happy_woman Ertes -ciekwy link 17.02.06, 21:01 Ci ludzie zachowuja sie jak po praniu mozgu,nie mowiac juz ile w nich agresji i nienawisci do blizniego swego(mam na mysli Zydow ale i Polakow).Jak takie cos widze to nie chcialabym mieszkac w POlsce,chyba ze gdzies wysok w gorach zeby sie odciac od tego typu spraw. A tak wracajac to tematu ,jesli chodzi o mnie to bardzo tesknia za rodzina( siostra blizniaczka i rodzice)i w tym roku jakos szczegolnie to przezywam.Brakuje mi dziadkow dla mojego syna i wspanialej cioci.Mysle ze teraz po 5 latach dociera do mnie tak naprawde co to znaczy emigracja ,szczegolnie tutaj .Z drogiej zas strony, nic nam tu nie brakuje i jescze tak wiele chcialabym skorzystac z tego ze tu jestem.Ale kto to wie co nas czeka w przyszlosci.Pozdrawiam wszystkich . Odpowiedz Link
anutka1 Re: "tu czy tam?" 18.02.06, 00:28 ja jeszcze do konca nie wiem, za krotko tu jestem zeby oceniac, zycie jest przygoda, czasem warto zaryzykowac, a czasem czlowiek uczy sie na wlasnych bledach. Ja postanowilam tu zostac - bylam 2 razy wczesniej, wlasnie na wakacje, i to cos zupelnie innego majac perspektywe ze sie wroci do Polski za kilka miesiecy a co innego jak sie decyduje na dluzszy pobyt. Wiadomo ze sie teskni za rodzina, przyjaciolmi... ale nie urywam z nimi kontaktu, wiec jest ok. :) Pozdrawiam Odpowiedz Link
arybka68 Re: "tu czy tam?" 18.02.06, 11:38 Ja właśnie jestem w trakcie załatwiania wizy imigracyjnej. Mamy nadzieję, że w lipcu będziemy już w Stanach i będę mogła powiedzieć, że to dobra decyzja. Mam juz troche lat i cieżko było pogodzic sie z myślą, że zmienię otoczenie sobie i 13-letniemu synowi, ale mąż postanowił wrócić do domu, więc my za nim. Nigdy nie byłam w USA ale jestem dobrej myśli. Nie jedziemy w ciemno. Ja niestety z jezykiem nie najlepiej, wiec zacznę od nauki a dopiero pózniej praca, ale wierzcie mi w Polsce robi sie coraz gorzej. Z tego co mówi mój mąż to Bush nie jest najmądrzejszy ale ludzie jakoś żyją a u nas najczęściej cwaniaczkom sie powodzi.Trzymajcie kciuki za szybkie załatwienie wiz! Odpowiedz Link
greeneyes27 Re: "tu czy tam?" 18.02.06, 14:17 Wszedzie dobrze, aby tylko z mezem. :) Chociaz szczerze mowiac o wiele bardziej podoba mi sie zycie tutaj w USA niz w Niemczech, gdzie mieszkalismy wczesniej. Odpowiedz Link
kaja7 Re: "tu czy tam?" 21.02.06, 00:16 potwierdzam tez mieszkalam w Niemczech. tam jest sie tylko "tym" Polakiem nawet z bardzo dobrze opanowanym jezykiem i ich wyksztalceniem. Jak pracowalam w banku i spotykalam ludzi na przerwie sniadaniowej to od razu pytano czy to prawda ze Polacy kradna samochody, jak poszlam do lekarza, to on zamiast pytac co mi dolega to czy do Polski mozna jechac samochodem, bo slyszal ze kradna. Jak mialam gosci z Niemic to bali sie zaparkowac swego Forda Fiesta(wielkie mi cos) pod blokiem, bo ukradna, wiec o 12 w nocy szukalismy nadrozszego (myslieli ze najbezpieczniejszczego) parkingu w mojej miejscowisci 350 tysiecznej itd..... Tu czuje sie inaczej, nikt nie traktuje mnie gorzej bo jestem Polka. Tu wielu ma korzenie europejskie i wielu sie tym chlubi. Jestem tu niedlugo wrecz krotko ale pozytywnie zaskoczona. Odpowiedz Link
jersey.girl Re: "tu czy tam?" 21.02.06, 23:11 Ja na razie jestem tu i tam, czyli rok akademicki w USA (8 miesiecy), a pozostale 4 miesiace w Polsce. Czasami nachodzi mnie wrazenie, ze w sumie nie jestem u siebie ani w Polsce ani w USA. Staram sie byc na biezaco, z tym dzieje sie w kraju, ale np. kontakt z kultura mam teraz praktycznie zaden, i po polsku rozmawiam wiecej przez telefon niz na zywo (chociaz mowie sama do siebie po polsku ;)). Gdy jestem na wakacje w domu czuje sie troche jak gosc (bo na wakacje sie przeciez wyjezdza z domu, ani przyjezdza ;)). Najbardziej u siebie czuje sie w moim miasteczku akademickim, a kontakt ze swiatem zewnetrzym mam na tyle sporadyczny, ze czasami zapominam, ze to w ogole sa Stany. Co bedzie potem (czyli po Graduation Day 3 czerwca 2008), to na razie jest wielki znak zapytania. Odpowiedz Link
aniutek Ertes :) 22.02.06, 03:09 link jest swietny, dzieki posmialam sie ale i dreszcze mnie przeszly ..... jaka to wiara rodzi taka agresje? he, widac nic sie nie zmienia przez tysiaclecia :( Odpowiedz Link
ellenai Re: Ertes :) 22.02.06, 06:05 link dobry ale mnie przerazil!jaka straszna nienawisc!!!! co do wyjazdu tutaj nie mam watpliwosci! tutaj jest moje miejsce! Odpowiedz Link