marekatlanta71
08.09.03, 03:57
W zeszly weekend wprowadzilismy sie do domu. Nie minelo 2 dni i zaczelo sie -
odwiedzil nas szef HOA i opowiedzial nam jak to jest tu strasznie. Ze
trawniczek musi byc idelanie zielony i rowniutko skoszony, brzegi przyciete,
przed domem czysto, samochody maja byc w garazu. Dal nam niewielka swobode
co do tylu - jezeli nie widac z ulicy i sasiedzi sie nie skarza to mozna
robic co sie chce. Antene satelitarna mozna miec, ale trzeba to najpierw
zglosic. Dowiedzielismy sie tez gdzie mieszkal child abuser, gdzie sasiad
znecal sie nad psem, gdzie bylo wlamanie itp. A mialo to byc spokojne
osiedle. Na szczescie przez nastepne kilka dni poznalizmy kilku innych
sasiadow (sami sie zatrzymali i sie przedstawili) i jest nam lepiej. Ale
powitanie bylo mrozace krew w zylach. Zamiast zajac sie rozpakowywaniem,
pojechalismy kupic kosiarke i skosic trawe - w koncu mozna miec balagan w
domu, ale trawka ma byc idealna.
Czy u Was tez tak jest? W koncu nie jestesmy rolnikami i kupilsmy dom nie po
to by sie grzebac w ziemi. Z drugiej strony milo popatrzec na rowno skoszone
i pieknie zielone trawniczki na calym osiedlu. Cieszy nas takze to ze
wszyscy tu szanuja niedzielny odpoczynek - jest cicho i nikt nie kosi trawy.
Moze dlatego ze smieci organiczne zbieraja w piatek i scinki musialyby caly
tydzien czekac...