Dodaj do ulubionych

Polskie podworko...

31.05.08, 01:45
Witam:)))
Bedac dzis rano w polskim sklepie [przy Potter - Dempster], bylam swiadkiem
dziwnego zdarzenia. Pani z dzieckiem robila zakupy wedlin , dzieciak[ok
2-letni] wpatrzony w wystawione wyroby zaczal krzyczec "Ham, Ham..." wiec
Pani{matka?] poprosila sprzedawczynie o plasterek szynki dla dziecka
i.....wiecie co sprzedawczyni zrobila?!?!?!??! ukroila plasterek szynki,
zwazyla, wlozyla do torebki, naklejajac cene i podala tej pani.....Mnie
zamurowalo, ta Pania chyba tez, bo zapytala, czy to jest jakis zart..? Pani
sprzedawczyni odpowiedziala , ze nie.
Rzadko robie zakupy w polskich sklepach [za daleko mieszkam] , ciekawa jestem
czy to postepowanie sprzedawczyni bylo normalne? Czy to jakies jej
widzimisie...? Mialam ochote poprosic o szefa sklepu, ale bardzo sie
spieszylam i nie mialam czasu na dyskusje.
W USA istnieje cos takiego jak free simple, moze czas, aby polskie sklepy to
zrozumialy, jesli chca miec klientow.
Wyszlam z tego sklepu naprawde zdegustowana.

emigrant_ka
Obserwuj wątek
    • tradycja1 Re: Polskie podworko... 31.05.08, 04:36
      bieda nadeszla

      • marxx Re: Polskie podworko... 31.05.08, 06:44
        Recesja. USA sie koncza. czas wracac do Kozich Glow pod
        Bialymstokiem, tam przynajmniej wzrost gospodarczy cos kolo 6% w
        skali calego kraju.
        m :)
      • rafalafar Re: Polskie podworko... 31.05.08, 15:03
        Bieda chyba raczej nie...podejrzewam, ze opakowanie, naklejona cena itp byly
        wiecej warte niz ten kawalek szynki...
        • zbima1 Re: Polskie podworko... 31.05.08, 15:28
          np. mnie wkurzają ludzie snujący sie miedzy polkami i napychający sobie usta
          wszelkimi towarami:(
          • emigrant_ka Re: Polskie podworko... 31.05.08, 15:36
            Czym mozna sobie napychac usta snujac sie miedzy polkami? W normalnym sklepie na
            polkach sa zapakowane towary, wiec nie za bardzo moge sobie wyobrazic, jak mozna
            wlozyc do ust sloik z polskimi ogorkami, czy opakowanie ptasiego mleczka....bo
            otworzenie /rozerwanie opakowania to chyba juz podchodzi pod kradziez...[no
            chyba, ze ktos jest bardzo glodny, otworzy, zje i przy kasie za to zaplaci]

            emigrant_ka
            • bolek2006 Re: Polskie podworko... Te dwa slowa sa wymowne. 31.05.08, 17:34
              Podjadanie? W tej chwili nie pamietam, gdzie jest bardziej
              powszechne, w polonijnych czy pozostalych sklepach. Czytalem kiedys,
              gdzies, ile strat powoduje podjadanie w sklepach.
              Co do probek wyrobow? Widze to czasem w Montrose Deli. Sa rozne
              przypadki. Niektorzy "smakosze" naduzywaja tego prawa. W koncu jak
              ktos regularnie chodzi do tego samego sklepu to nie powinien sie
              wyglupiac.
        • emigrant_ka Re: Polskie podworko... 31.05.08, 15:38
          rafalafar napisał:

          > Bieda chyba raczej nie...podejrzewam, ze opakowanie, naklejona cena itp byly
          > wiecej warte niz ten kawalek szynki...

          O tym samym pomyslalam, z tym ze bardziej mnie zbulwersowalo podesjcie do klienta.

          Pozdrawiam

          emigrant_ka
          • tradycja1 Re: Polskie podworko... 31.05.08, 22:49
            Nigdy nie pracowalam w deli ale znam bardzo wiarygodne opowiesci ze
            wlasciciele nie pozwalaja nawet osobom pracujacym zjesc tego
            plasterka czegokolwiek, co juz w ogole jest chore bo nawet nie
            wiedza co sprzedaja a ludzie czesto prosza o porade.
          • kumpelka15 Re: Polskie podworko... 01.06.08, 15:04
            Trzeba jednak było zareagować, coś tej pani powiedzieć do słuchu a
            nie tłumaczyć się nam brakiem czasu (wtedy)- polka z polski
            • emigrant_ka Re: Polskie podworko... 01.06.08, 15:59
              kumpelka15 napisała:

              > Trzeba jednak było zareagować, coś tej pani powiedzieć do słuchu a
              > nie tłumaczyć się nam brakiem czasu (wtedy)- polka z polski

              Ja sie nikomu nie tlumacze, bo nie mam z czego, moj czas jest moim czasem i
              nikomu nic do niego.
              "powiedziec do sluchu"? czyli co Twoim zdaniem powinnam zrobic? Nakrzyczec,
              wyzwac, wygrazac?
              Na szczescie jestem zwolenniczka ugodowego rozwiazywania problemow, po
              wysluchaniu wszystkich stron konfliktu. Poniewaz brak czasu nie pozwolil mi na
              kulturalna rozmowe z szefem sklepu, mozemy sobie gdybac teraz, czy to pani
              sprzedawczyni widzimisie, czy takie sa przepisy w sklepie, jesli tak, to czym
              spowodowane itd...
              Stad moj post z zapytaniem, czy moze ktos spotkal sie z podobna sytuacja...wtedy
              wnioskowalabym, ze takie sa przepisy w polskich sklepach. Jako klientka mam
              wybor, po prostu wiecej nie robic zakupow w sklepie, ktory mi pod jakims tam
              wzgledem nie odpowiada.
              Nigdy nie znizylabym sie po poziomu " przekupy, przemawiajacej do sluchu";o)))

              emigrant_ka
              • kumpelka15 Re: Polskie podworko... 01.06.08, 17:57
                Jak coś jest złe to naprawdę trzeba grzecznie zareagować i proszę
                się nie denerwować bo takie jest moje odczucie.Miłego dnia - u nas
                na południu Polski w tej chwili tj. o godz.18 jest 30 st.ciepła
                czego i wszystkim życzę !
              • kobraluca Re: Polskie podworko... 01.06.08, 22:04
                emigrant_ko, a nie przyszlo Ci do glowy,ze moze to bylo zalecenia
                szefa?

                ja tez bym ten sklep szerokim lukiem omijala
                ciekawe ile ten plasterk kosztowal, 10 centow?
                • emigrant_ka Re: Polskie podworko... 02.06.08, 01:43
                  kobraluca:)

                  W tamtej chwili, moja reakcja byla chyba otwarta [z niedowierzania] buzia i
                  wytrzeszczone oczy:)) Po prostu to bylo cos, z czym w USA spotkalam sie po raz
                  pierwszy. Moze nie byloby to az TAK szokujace, gdyby nie to, ze w wiekszosci
                  odwiedzanych przeze mnie sklepow, jestem swiadkiem, ze sprzedawcy wrecz na sile
                  proponuja sprobowanie plasterka wedliny , czy sera. Nawet w takiej sieci jak
                  "Garden Fresh Market" prowadzonej przez meksykanow na porzadku dziennym jest
                  oferowanie plasterka na sprobowanie. Nigdy nie widzialam , aby ktokolwiek to
                  wykorzystywal, celem "najedzenia" sie "za darmo"?
                  A czy to widzimisie szefa, czy sprzedawczyni, to juz w tej chwili jest chyba bez
                  wiekszego znaczenia, moja noga w tym sklepie wiecej nie postanie, mimo, ze maja
                  tam naprawde dobra szynke westwalska.
                  Z reakcji moich znajomych, ktorym opowiadam ta sytuacje wnioskuje, ze dla nich
                  tez bylby to wielki szok, bo kiwali glowami z niedowierzaniem.

                  Pozdrawiam:)))

                  emigrant_ka
                  • kobraluca Re: Polskie podworko... 02.06.08, 01:54
                    dla mnie to tez bylby szok, pewnie bym sie nie powstrzymala i cos
                    palnela, chociazby glupie "chyba sobie Pani zartuje" albo cos w tym
                    stylu.
                    Mnie rowniez zawsze oferuja w sklepach wedliny do sprobowania, choc
                    musze przyznac,ze w sklepach polskich to raczej o grubosc pytaja,
                    podjadac nie daja:)
                    • erombek a zapach to sie jeszcze nie placi? 03.06.08, 03:54
                      a swoja droga, kto takiemu maluskiemu dziecku wciska jakas chamska szyne, niech
                      placi z nawiacha, GO VWGETARIAN
                      • bolek2006 Re: a zapach to sie jeszcze nie placi? 03.06.08, 04:11
                        Rzczywiscie. Oburzenie skierowane w zlym kierunku.
                        • ladybug Re: a zapach to sie jeszcze nie placi? 03.06.08, 17:32
                          Mowa chyba o Four Seasons Deli. Niestety takie i podobne zachowanie
                          ekspedientek w tym sklepie to standard. Widzialam tez jak
                          niezadowolony klient zwracal uwage wlascicielce... kultura tej pani
                          pozostawiala wiele do zyczenia. Calkiem mozliwe, ze bylo to
                          zalecenie szfa/szefowej?
                          • tradycja1 Re: a zapach to sie jeszcze nie placi? 03.06.08, 22:17
                            Jesli mowa o sklepie obok sali bankietowej to oni maja- mieli
                            przynajmniej najlepszy sernik jaki w zyciu jadlam, tylko dla niego
                            potrafilam kotlowac z Chicago .
                            • ladybug Re: a zapach to sie jeszcze nie placi? 03.06.08, 22:26
                              Mowa o tym wlasnie.
                              Ja kupowalam tam przepysznego, swiezego, wedzonego pstraga, ktorego
                              sprzedawali raz w tygodniu. Niestety, obsluga fatalna.
                              • bolek2006 Re: a zapach to sie jeszcze nie placi? 04.06.08, 08:21
                                Dobrego wedzonego pstraga mozna kupic w srody u Szymanskiego. Musze
                                sie jednak upewnic.
                                Ps. sklep Szymanskiego - Irving and Austin.
                                • marxx Re: a zapach to sie jeszcze nie placi? 04.06.08, 16:08
                                  Najlepszy darmowy tatar jest w co drugi poniedzialek w Cafeya The
                                  Knajpa w miejscu po bylym Golden Duck. A w miejscu przerwy miedzy co
                                  drugim poniedzialkiem a nadal w poniedzialek, jest naprawde fajna
                                  darmowa kielbaska pieczona, z chlebkiem malosolnym ogorasem. Nadal
                                  wszystko darmowe.
                                  m
                                • bolek2006 Re: sprawdzilem tego pstraga. 05.06.08, 02:55
                                  Rzeczywiscie maja wedzone pstragi. Podobno od wtorku do piatku.
                                  Kupilem jednego za 5.11. Funt tej przyjemnosci kosztuje 5.49$...
                                  Tanie to nie jest choc zalezy dla kogo.
                                  • ladybug Re: sprawdzilem tego pstraga. 05.06.08, 19:40
                                    bolek2006 napisał:

                                    > Rzeczywiscie maja wedzone pstragi. Podobno od wtorku do piatku.
                                    > Kupilem jednego za 5.11. Funt tej przyjemnosci kosztuje 5.49$...
                                    > Tanie to nie jest choc zalezy dla kogo.

                                    Ale za to jakie zdrowe...Ja jako spozywcza hedonistka gotowa jestem
                                    sporo zaplacic za dobre jedzenie.

                                    Marxx, a ktory poniedzialek jest ktory? Ten nastepny tatarski czy
                                    kielbasiany?
                                    • marxx Re: sprawdzilem tego pstraga. 05.06.08, 20:31
                                      "a ktory poniedzialek jest ktory? Ten nastepny tatarski czy
                                      > kielbasiany?"

                                      Najblizszy poniedzialek (9 czerwca) jest tatarski!
                                      • tradycja1 Re: sprawdzilem tego pstraga. 05.06.08, 23:34
                                        A jak w tej knajpie z parkingiem?
                                        • marxx Re: sprawdzilem tego pstraga. 05.06.08, 23:53
                                          Nietety trza parczyc na przyleglych ulicach. Parkometry wymuszaja
                                          klodrowanie, ale tylko do godziny 9 pm. 25 centymow rowna sie 1
                                          godzina....Oczywiscie 2 godziny za jednym podejsciem to max.
    • marxx Re: Polskie podworko... 06.06.08, 00:01
      A ja uwazam ze matka byla nieodpowiedzialna, wychodzi z domu z
      glodnym dzieckiem. No i gowniarz wrzeszczy z glodu co pewnie mialo
      wzbudzic we wszystkich litosc. Ew matka znalazla tani sposob na
      wyludzanie darmowego zarcia ze sklepow.
      Wstyd totalny! Matka i w dodatku Polka a do tego zebraczka.
      Bardzo dobrze sie stalo, szczun bedzie wiedzial, ze na wszystko
      trzeba zapracowac, nawet na plasterek hama.
      m

      "Pani z dzieckiem robila zakupy wedlin , dzieciak[ok
      2-letni] wpatrzony w wystawione wyroby zaczal krzyczec "Ham, Ham..."
      wiec
      Pani{matka?] poprosila sprzedawczynie o plasterek szynki dla dziecka
      i.....wiecie co sprzedawczyni zrobila?!?!?!??! ukroila plasterek
      szynki,
      zwazyla, wlozyla do torebki, naklejajac cene i podala tej
      pani.....Mnie"
      zamurowalo, ta Pania chyba tez, bo zapytala, czy to jest jakis
      zart..? Pani
      sprzedawczyni odpowiedziala , ze nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka