Dodaj do ulubionych

Samochod - amerykanski czy japonski?

29.09.03, 18:01
Moj tata chce kupic uzywany samochod (2-3 letni) i ja, jako dobra coreczka
chcialabym mu pomoc w wyborze.
A wiec ma dwa samochody na oku - Dodge Intrepid 2002 (na gwarancji) 28,000
przebieg za okolo $10,500 i Toyota Avalon rocznik 2001, przebieg ten sam, za
$13,500 (byl po malej stluczce)..
Ktory byscie mu poradzili?
PS. Koloru nie bede podawac..chociaz to tez jest bardzo wazny czynnik :-)
Obserwuj wątek
    • viper39 Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 29.09.03, 18:14
      generalnie doradzilbym japonca... mialem amerykanskie i one sie psuja...
      ostatnie moje samochody to japonce (odkrylem pierszy przez przypadek jak dealer
      bmw zaproponowal mi czekanie na samochod 4 miesiace!... obled, kupilem wtedy
      maxime) i nie mam problemu wogole z nimi (kupowalem nowe na gwarancji)
      z uzywanymi jest gorzej trudno doradzic bo nie widzi sie samochodu, trudno
      powiedziec jaka to stluczka, sprawdz tez czy nie byl malowany, itd...
      polecam
      www.carfax.com sprawdzisz tam za mala oplata historie samochodu...
      poza tym maja duzo lepsza re-sale value....
      sa tez cichsze, nie klekoca ... i w sumie niezle sa wyposazone...
      mniemam ze to samochod do jezdzenia tutaj wybieraj silnik 6 cylindrowy (a nie 4
      cyl.) ooo i na to zwracamy tylko my polacy uwage... mniej pala od
      amerykanskich..
      hmm... tata jest mezczyzna wiec kolor chyba nie odgrywa zadnej roli... ale
      jesli wybierzesz kolor cos w rodzaju srebrnego, zlotego i tym podobne to nie
      widac na nich rysek, wnetrze polecam ciemniejsze aby nie widac bylo
      przypadkowych plamek (jesli to material) co do skory (jesli taka jest opcja) to
      odradzam ja ze wzgledu na gorace lata w NYC i w tych typach samochodow nie ma
      opcji chlodzenia siedzenia... brrr latem to koszmar siadac do rozgrzanego
      samochodu...
      • bozena73 Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 29.09.03, 18:19
        Viper-
        Dzieki za porady, wlasnie tez slyszalam takie opinie ze jednak bardziej
        niezawodne sa japonskie..Tata raczej bardziej nastawia sie na Dogdge, podobno
        czesci sa tansze, my mamy tez Dodge, duzo $$$ juz w niego wlozylismy ale
        przejechal juz 200,000..nastepny samochod to musi byc moje ulubione BMV albo
        Audi.. :-))
    • tojakuvapije Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 29.09.03, 18:15
      motorower bylby najlepszy, oczywiscie na gwarancji.
    • marekatlanta71 Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 29.09.03, 18:44
      Proponuje zadac to pytanie na forum Auto-moto - w godzine
      dostaniesz 100 odpowiedzi :) A powaznie to ja bym wzial
      Intrepida. Dlaczego?
      1) Bo $3000 mniej. Za $909.00 kupisz na
      www.1sourceautowarranty.com/
      gwarancje do 2009 roku/ 100 tys. mil i zostanie Ci $2091
      w kieszeni.
      2) Bo w srodku wiecej miejsca.
      3) Bo utrzymanie (przeglady) tansze
      4) Bo ladniejszy...
    • sublustris Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 29.09.03, 18:46
      No coz, ja to bardziej amatorsko powiem, mimo, ze m.inn. zajmuje sie internet
      sales dla pewnych szacownych firm (carfax raport jest gratis, nie musisz
      placic), jezeli kupujesz typu mercedes patrz czy jest starmark authorized.
      Mialam nowy intrepid r/t (ze skora w srodku i lakierem na zamowienie. Solidny
      rozmiar samochodu uratowal mnie z paru brzydkich kraks, niestety jakos czesto
      trzeba jezdzic do servisu na kontrolke(albo tak mi sie wydaje)(dobre pelne
      ubezpieczenie zalecane). Skore-polecam osobiscie!, maly dyskomfort w lecie da
      sie przezyc na rzecz estetyki, zwaszcza ze klimatyzacja jest.
      Zalezy na jaki klimat ten samochod chcesz kupic: np. cadillac sie nie sprawdzi
      w zimie bo ma naped na tylne kolka, japonskie sa b.dobre nawet paroletnie,
      uzywane, civic ma naped na 4 kolka zdaje sie, podobnie audi-co jest na plus.
      Maxima-takze mi sie podoba, ale tylko nowa z 2004r, chociaz infinity ma juz z
      2003 rownie przyjemny model. Generalnie glosuje na japonczyka, chociaz
      intrepid wiekszy i b.gladko jedzie:-)
      • philusa carfax tylko partly darmowy.. 30.09.03, 02:49
        tylko records, ale bez details
    • ellenai Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 29.09.03, 18:58
      ja nic nie doradze choc slyszalam ze japonskie sa lepsze,ciekawa jestem opinii
      na temat Dodgeow,ja chce kupic Dodge Durango i sama nie wiem co myslec na ten
      temat,pozdrawiam
      • philusa Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 30.09.03, 02:55
        Zapomnij o Durango.Tylko japonce:
        Hoda Pilot
        Acura MDX
        Toyota Highlander
        Toyota 4Runner
        Lexus330
        Nissan Murano
        Wszystko to duzo lepsze od badziewia ze znaczkiem Dodge or Chrysler
    • kct Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 29.09.03, 21:59
      hi,
      radze wziac pod uwage takze bezpieczenstwo. dwa tygodnie temu mialam wypadek,
      stalam na swiatlach i facet w toyocie avalon walnal w moj tyl. nic mi sie nie
      stalo, mam lekko wgnieciony zderzak (samochod niemiecki), a facet w tejze
      toyocie ma do wymiany cala maske - wgnieciona i cos mu cieklo z silnika czy
      czegos tam, nie znam sie. nie wiem ktory samochod jest lepszy ale dodge chyba
      bezpieczniejszy...
      pozdrawiam
      • jack39nyc Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 29.09.03, 23:46
        no jaki ladny temat....
        glosuje na japonca... musze przeczytac co poprzednicy napisali...
        no coz wypadki sie zdarzaja i napewno wazne jest bezpieczenstwo, co do
        samochodu jak sie one zachowuja w czasie wypadku no to jest to skomplikowana
        sprawa, a wiec jesli uderzenie jest czolowe i zalezy od mocy impaktu nowoczesne
        projektowanie samochodow opiera sie na metodzie "nazwijmy ja harmonijki" a wiec
        silnik ma wytrzymac impakt ale howac sie pod samochod aby nie lamac ludziom
        nog, to wlasnie efekt "harmonijki" powoduje to ze moc uderzenia jest hamowana,
        tak ze jesli chodzi o zderzenie z tylem samochodu, to przod napewno bedzie mial
        nieciekawe wgnicenia, kiedys mialem mercury cougar i przy calkiem niewinnym
        uderzeniu w tyl toyoty camry mialem rozbite swiatla maske i grill, poniewaz
        samochod moj byl duzy nizszy od zderzaka tylnego toyoty...
        a syczenie z samochodu i dymek to poprostu plyn chlodniczy...
        generalnie zasada jest taka jak planujesz miec wypadek nie wsiadaj za
        kierownice,
        samochod kupuje sie do jazdy, poogladajcie crash test reports
        jesli chodzi o niezawodnosc samochodu to niestety amerykanie mimo ze nadrabiaja
        zaleglosci w swoich autkach to jednak konkurencja nie spi,
        generalnie japonskie i amerykanskie samochody sa mniej wiecej tak samo oceniane
        pod wzgledem bezpieczenstwa... (z wyjatkiem mitsu ktore ma gorsze parametry...)

        opublikowano ostatnio wyniki niezawodnosci samochodow i okazalo sie ze wygrala
        toyota (z lexusem), przed nissanem (infiniti), pozniej buick (tu zaskoczka dla
        wszystkich) 4 miejsce bylo porche, 5 miejsce honda (acura), na ostatnich
        miejscach od konca deawoo (czy jak to sie pisze), kia, hunday, i niemiecki VW,
        kto by pomyslal co?...

        a wiec kwestia zasadnicza... co kto lubi i gdzie z kim spi...
        Bozenko... carfax (o juz polecili) i sama na oko ocen toyote avalon (mnie
        osobiscie sie nie podoba ten samochod ale niestety wyzej go oceniam od dodgea,
        choc chyba ladniejszy jest dodge) nie wiem ale ja bym sie zastanowil na camry
        jak juz mialbym wybierac... maxima jest niezla... (mowie o wielkosci podobnej
        do avalon.. powiedzmy mniej wiecej) hondy accord sa niezle... amerykance (ze
        swojego doswiadczenia) psuja sie i wymagaja napraw zbyt czestych...
        • tojakuvapije Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 30.09.03, 00:29
          ty, masz za duzo czasu czy potrzebujesz sluchaczy... bawidamek... w meskim
          ciele schwytany...
        • kct Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 30.09.03, 03:29
          hehe, dobrze ze ty jacku znasz sie na wszystkim. nie mam pojecie jak
          dziala "harmonijka", podobno wieksze to bezpieczniejsze ale nie mnie to
          oceniac. dzeki za wytlumaczenie zachowania samochodu w czasie wypadku :)
          pozdrawiam
        • marekatlanta71 Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 30.09.03, 03:42
          Szkoda pieniedzy na CarFax. Lepiej popros dealera zeby dolaczyl do samochodu
          raport z Choicepoint ( www.choicepoint.com ) - maja znacznie lepsze
          informacje o pojazdach i jezeli tylko bylo ubezpieczenie uzyte do naprawy (a na
          99%) bylo) to oni o tym wiedza...
    • takietam1 Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 30.09.03, 01:01
      Juz lece z opinia. Nie rada, bo doradzic w tym momencie naprawde trudno.

      Ta Toyota jest wiecej warta i mniej na niej stracicie, jezeli bedziecie chcieli
      ja opylic za 3 lata.

      Na tym Dodge-u stracicie kupe kasy. Bo spadek ceny bedzie bardzo dotkliwy.

      Nie napisalas jaka wersja silnika w tym Intrepidzie, jakby byl 3.5 litra, to ja
      bym raczej bral tego Dodge'a.

      To bardzo fajne auto. Toyota bedzie miala mniejsze spalanie, ale to nie jest do
      konca pewne, bo w niektorych warunkach amerykanski bedzie palil tyle samo albo
      mniej. To wiem z doswiadczenia.

      polecam strone www.fueleconomy.gov

      Tam sobie porownajcie.
      Sam wlasnie zastanawiam sie nad kupnem Intrepida, lecz od razu zaznaczam, ze
      1999 Dodge Intrepid ES Sedan 4D, ma silnik 3.2 litra, 6 cylindrow, i kosztuje
      $5000. przebieg 67,000. Jakos lepiej i wygodniej sie czuje w tym Dodge'u jak w
      Toyotach. Wzialem sobie z wypozyczalni i pojechalem na wycieczke i wiem.
      To naprawde dobra metoda. Dodatkowo np. jak wynajalem nowego Stratusa, i
      zapakowalem namiotami, coolboxem, to auto nie mialo sily wyjechac pod gore.

      Sprawdzie jak sie tym jezdzi. Bo nie wiadomo do konca, a po zakupie to mozna,
      ale co najwyzej szukac kolejnego kupca i grysc paznokcie.




      • ellenai takietam,jack i inni panowe sie znajacy... 30.09.03, 01:36
        to moze cos powiecie na temat dodge durango,warto kupic czy nie? niby teraz
        nie kupuje ale juz sie zastanawiam nad tym pozdrawiam:))))))
        • gramas Re: takietam,jack i inni panowe sie znajacy... 30.09.03, 02:29

          Proponuje zajrzec na strone www.epinions.com, i poczytac opinie uzytkownikow
          na temat Intrepida i Avalon, moze to pomoze w wyborze auta.


          ellenai napisała:

          > to moze cos powiecie na temat dodge durango,warto kupic czy nie? niby teraz
          > nie kupuje ale juz sie zastanawiam nad tym pozdrawiam:))))))

          Jesli chcesz kupic nowy to ja bym sie rozejrzal za czyms innym, ale musisz
          napisac wiecej, np: ile chcesz wydac, z jakim wypasezeniem ten samochod mialby
          byc, itp. Najlepiej zwroc sie z tym pytaniem na Auto-Moto, tam uzyskasz wiecej
          opowiedzi.
        • jack39nyc takietam,jack i inni panowe sie znajacy.. durango 30.09.03, 02:29
          no coz nie przepadam za suv, mam murano jak drugi samochod uwazam to za niezle
          autko, nie kupilbym durango, jakos mi nie lezy jezdzilem tym... koledzy to
          maja i mowia ze nie jest to zle autko, ale poprostu mi nie lezy i juz... za to
          rx330 i murano mi sie podobaly (infiniti fx35 tez) o murano przewazyla cena
          (nizsza)... poza tym wydaje mi sie przyjemniejszy... no i duzo cichszy,
          jesli kupujesz durango i masz zamiar nim jezdzic na dluzsze trasy to odradzam,
          SUV sa poprostu meczace, mnie zdarzaja sie pare razy w roku wyjazdy do kanady
          i do waszyngtonu (uzywam maximy) no chyba ze jest paskudna pogoda....
          ellenai... idz przejedz sie murano (albo infiniti fx35) i rx330, merc ML 350
          (wszystko to w cenie okolo 35K)... polecam zanim kupisz durango.. odradzam BMW
          X5 glosne (aha probowalem wersje z 3.0L silnikiem) ...
        • takietam1 Dodge Durango 30.09.03, 03:57
          Sliczny samochod, wygodny ale... Chyba jednak zbyt drogi w utrzymaniu.

          Jak kogos stac na wydatek na paliwo to jazda. Pewnie. Mnie nie stac. Moze za
          rok...

          A co do Toyoty i problemu z pierwszego postu w tym watku, to ja uwazam, ze
          wybierajac auto za ponad 10 kola papierow zdecydowanie zwrocilbym uwage na
          szczegoly wewnatrz samochodu i wygode.

          Kazde auto ma wady. Toyota np. zbyt delikatna. Nie wierze Toyotom.
          Milem ich kilka i ciagle problemy, SMOG Check i problemy z ukladem emisji
          spalin. To non-stop. (A np. w Chevroletach NIGDY.)
          Lecialy im polosie na okraglo. Polos to takietam z przodu przy kole.
          (Dodge, czy np. Pontiac NIGDY.)
          Transmisje. Sa delikatne.
          Zajezdzilem jedna. Potem jak rozmawialem z menagerem w serwisie, to on mi
          powiedzial, ze to normalne. Mowi, ze najlepsze to te bez tzw. overdrive.
          Amerykanskie. 3 biegowki. (I ze trzeba dodac takiego plynu do transmisji za 10
          dolarow, zeby obnizyl temperature pracy. I wtedy transmisja wytrzymuje 2x
          dluzej.)


          A taki DODGE, to mozna to deptac, deptac i nic.
          Ale inna sprawa, ze zajezdzilem jednego z silnikiem 4 cyl. wiec to moze nie
          jest regula. A Toyoty maja to do siebie, ze silniki maja dobre. Duzo lepsze.

          Po prostu zwroccie uwage na taki drobiazgi jak np. wygoda obslugi radia, czy
          tez np. w bagazniku, czy klapa zamyka sie do srodka, czy tez prowadnice zostaja
          na zewnatrz. To wazne, bo jak sie pakuje bagaznik, to przy tej
          pierwszej "opcji" mozna sobie bagaz pogniesc. Nie mowiac, ze czasem mozna
          bagaznika nie domknac.

          Wszystkie takie szczegoly wychodza dopiero na trasie. Jak sie zapakuje auto i
          pojedzie do Parku Narodowego. Jak dobry fotel, to i plecy cale, a jak zly to
          krzyze bola juz po godzinie jazdy. To samo dotyczy stawu biodrowego i pedalu
          gazu. Cruise control sie przydaje, chociaz np. ten od Cryslera (Dodge) jest
          jakis beznadziejny, ciagle cos sie dzieje, np. nie wlacza sie, albo ignoruje
          ustawienie. Bo to tak zrobione, ze wymaga od kierowcy myslenia, i trzeba
          wczesniej instrukcje obslugi przeczytac, a komu sie chce?
          I np. istotne jest, jak sie zapamieta predkosc, zeby potem zaraz nie zmieniac,
          i np. nie robic komputerowi wody z mozgu, przez wlaczanie i wylaczanie, bo
          glupieje od tego.

          Silniki.
          Uwaga: oni z reguly podaja np. parametry silnika, spalanie, przyspieszenie, dla
          samochodu PUSTEGO, i co najsmieszniejsze, benzyny premium. Te parametry
          spalania sa prawie ZAWSZE niewiarygodne.
          Np. mialem raz Camry, chyba z 91 roku, 2.0 4 cyl.; w katalogu podali, ze na
          trasie bedzie 30 mil z galona, a bylo 31,7 mil z galona, natomiast w miescie
          mialo byc 24, a bylo 22. Auto bylo sprawne.
          To samo w druga strone, mialem pontiaca 3.3, w trasie mialo byc 29, a bylo
          naprawde 24, w miescie mialo byc 20 a bylo 22-23. Za to jazda - poezja!
          (Ten nowy Stratus, ktorym mialem przyjemnosc niedawno, spalil 22 na trasie, a
          mial dac 30 z galona. Po miescie 24. Niewiarygodna roznica. Nowe auto, tylko
          2000 mil przebiegu i taka plama. Pusty jezdzi super, a na trase sie nie nadaje.)

          I badz tu madry.
          A to przeciez czlowiek leje najtanszy syf do tego, 87, prowadzi sie z reguly po
          gorach, a samochod jest zwykle wypchany i jedzie conajmiej 3 osoby.
          Z reguly jest tak, ze maly silnik pali malo w miescie a duzo na trasie, duzy
          silnik bedzie mial odwrotnie, spali malo na trasie, a zezre was finansowo na
          dojezdzie do pracy. Tyle, ze maly sie szybciej rozleci, a duzym bedziecie wnuki
          do szkoly wozic, no i przeciez takie 8 cylindrowe potwory to trzeba jakos
          wykorzystac latem, nie?


          Wiec rada moja jest taka: internet, i wypozyczyc takiego na 3 dni.
          Pojechac koniecznie w gory, zaladowac dzieci i bagaz, i dopiero wtedy wyjdzie
          szydlo z worka.

          Nie kupowac samochodu "na wyglad"; ani nie kupowac "na renome". Wyprobowac.
          Porownac. Kupic dodatkowa gwarancje i AAA. Po uplywie terminu gwarancji auto
          sprzedac. I cieszyc sie caly czas.











          • ellenai Re: Dodge Durango 30.09.03, 05:01
            dziekuje wam bardzo za posty, takietam twoj sobie wydrukuje.Ja sie zupelnie ale
            to zupelnie na tym wszystkim nie znam.Mysle o Dodge durango ale ja groszem nie
            smierdze wiec dobrze to musze przekalkulowac.Mam nadzieje ze bardzo drogi nie
            jest az tak w utrzymaniu.Mnie chodzi zeby auto bylo funkcjonalne i sie nie
            psulo,ma mi wystarczyc na dlugo,planuje kupic z przebiegiem najwyzej do 20 tys
            mil.Niestety nie mam okazji pojezdzic tym autem,niby "calymi stadami" tu jezdza
            ale nikt z moich znajomych nie ma.Nawet kurcze do wielkiego trucka dostep moge
            miec ale do tego dodge to niestety nie.
            Toyota jezdzilam troche 4 runnerem,wlascicielka tego auta nie narzekala.Kupila
            nowy i zrobila na nim 230 tys mil i twierdzila ze zmieniala tylko opony.Pewno
            jest wiec dobry ale drogi w utrzymaniu.Licze ze durango jest troche
            tansze,jezeli nie to mnie od razu oswieccie.Myslalam tez o kupnie jakiegos
            vana,male dzieci dobrze i latwo "z tego wypakowac i wpakowac" ale strasznie
            malo moim zdaniem jest miejsca poza tym przeznaczonym dla dzieci.Sama na
            codzien jezdze suburbanem gmc,10 letni,paliwa wiadrami w niego trzeba lac ale
            trzeba przyznac ze przez te lata wielkich napraw nie bylo.Na takie nowe auto
            mnie nie stac a pozatym jest o wiele za duze jak na moje potrzeby.Az tak duzo
            potomstwa nie planuje zebym musiala "toto" holowac w wielkim aucie.
            Pytanko jeszcze,wlasnie jakie paliwo lejecie, to drozsze czy to tansze ,co
            lepiej wychodzi? Ja zawsze biore to tansze.(boszzzzz jak ja sie nie znam)a
            wogole to mam kupe pytan motoryzacyjnych i pewno powinnam sie wyniesc na inne
            forum tylko podejrzewam ze na moto nie bedzie zbyt duzo osob ktore
            np.wymieniaja olej w aucie w walmarcie co 3000 tys mil i maja dylemat czy
            dalej to robic tak ,czy moze zaplacic 60 dolcow za olej ktorzy ma sluzyc przez
            25 tys mil.Moze sie i na ten temat wypowiecie? z gory dziekuje, Takietam ,jack
            i wszyscy forumowicze pozdrawiam:))))
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            >
            • takietam1 Re: Dodge Durango 30.09.03, 05:51
              www.arac.com/locations/usa.htm
              www.thrifty.com/
              www.thrifty.com/ourcars.asp
              To sa wypozyczalnie ogolnokrajowe, ktore dysponuja Dodgami Durango.
              Pozycz sobie. Nawet na jeden dzien. Taki samochod trzeba wyprobowac, najlepiej
              na trasie pusty. Bo tak najwiecej sieknie po kieszeni, jesli duzo spali.
              Zgodnie z katalogiem to on ma chyba 18 mil z gallona. To cienko.

              A co do oleju, to trzeba w zwykly olej dodac pare dodatkow, wtedy silnik mniej
              pali i mniej sie zuzywa. O to trzeba zapytac znajomych specow od tego.
              Ja dodaje troszeczke takiego czegos, co sie nazywa LUCAS motor oil conditioner,
              czy jakos tak. To jest w kazdym Pep Boys, i chyba Autozone tez. Kosztuje ponad
              8 dolarow i jest tego az za duzo jak na nowy silnik. Ciekawe, ze z tym to olej
              nie robi sie czarny, jest czysty nawet i po 10,000 mil. Zdumiewajace. To jest w
              takiej quartowej butelce, okraglej w kolorze bialym. To na bazie dodatkow
              naftowych. Nie syntetyczne. Bardzo fajny dodatek. Polecam. Zmiana oleju co 3000
              mil to przezytek. Ja dodaje najwyzej pol butelki na zmiane oleju.


              Natomiast dobre sa tez eksperymenty z filtrem powietrza.
              To jest taki patent, ze filter nie jest papierowy tylko jakis taki plastic z
              olejem, i to sie nazywa filtr sportowy. He he. Kosztuje troszke drozej niz
              zwykly, ale nie trzeba wymieniac, tylko sie go myje, auto ma lepszego kopa i
              mniej pali (wyraznie mniej). Fajnie sie zmienia dzwiek silnika. Ale to inna
              historia.

              Innych eksperymentow nie polecam, ale te w zupelnosci wystarcza.





              • takietam1 sprostowanie 30.09.03, 06:01
                ten specyfik do oleju to sie chyba jednak inaczej nazywa, LUCAS motor oil
                stabilizer. Nie "conditioner".

                Pozdrawiam.
                • takietam1 link 30.09.03, 06:05
                  to wyglada tak:
                  store.yahoo.com/joeztools/noname3.html
                  i jak to dziala (opis):
                  www.storesonline.com/members/387339/specs/spec10001.htm
                  • ellenai Re: link 01.10.03, 02:13
                    takietam1 no ty jestes nieoceniony.Twoje rady sobie zapamietam.Ty tak moze sie
                    gdzie blizej mnie przeniesc cobym mogla sie konsultowac w tym temacie heheh!!!
                    przecietny amerykanin to sie tak na tym NIE zna ,ze rece opadaja.
                    A w ogole to w tym walmarcie ZGUBILI mi korek od tego oleju,oczywiscie oni
                    takiego juz nie maja,musialam lazic po sklepach i korka szukac,jezdzilam bez
                    tego ze dwa miesiace,az sie dowiedzialam ze olej cieknie ,nozesz diabli
                    nadali!!!!!partactwo ze szkoda gadac, moj facet za chiny tam swojego auta nie
                    daje na zmiane oleju.Z tym filtrem to ciekawe,akutat jest to temat na czasie bo
                    u mnie on strasznie zasyfiony, no to pozdrawiam,trzymaj sie:))))))dzieki:)))))
                    • tojakuvapije Re: link 01.10.03, 02:54
                      ta, zna sie...

                      Lucas Oil stabilizer: sluzy do wytlumiania halasow w silniku.
                      The Oil Stabilizer (Lucas, Morey's, or Hi-Tach
                      • takietam1 Re: link 01.10.03, 07:18
                        "Lucas Oil stabilizer: sluzy do wytlumiania halasow w silniku."

                        Bzdura. Podnosi lepkosc oleju i napiecie powierzchniowe.
                        Czytales opis? Widziales urzadzenie demonstracyjne? Taka maszynke z kolami
                        zebatymi?

                        Oczywiscie, ze rowniez obniza halas, zwlaszcza jak tego duzo dolejesz.
                        Ale podstawowa cecha to zlikwidowac tzw. zimny start.

                        Ten specyfik uszlachetnie olej, a jego zadanie nie polega jedynie
                        na "wytlumieniu halasu". Tak wiec pudlo.

                        Poczytaj opis, ja tego leje do nowego auta i na oko lepiej mi sie jezdzi, olej
                        sie nie brudzi, auto wyraznie mniej pali i ma wiecej mocy.
                        Roznica jest na spalaniu jakies 5-10%. W moim aucie.

                        A ten wysmiewany przez Ciebie filterek dal mi kolejne 5% oszczednosci benzyny.
                        I oczywiscie wiekszego kopa. Ja tego nie nasaczam olejem czesciej niz raz do
                        roku. Myje zas raz na kwartal.
                        I gra muzyka.

                        Natomiast specyfiki, ktore sa na rynku i sluza do zmniejszania halasu silnika,
                        te wszystkie STP i inne, o ktorych myslisz, to uszkadzaja silnik.
                        Bo zmniejszaja smarowanie. A ten Lucas odwrotnie.


                        Pozdrawiam.
                        • tojakuvapije ciesze cie ze cie wyprostuje.... poczytaj... 01.10.03, 14:18
                          takietam1 napisała:

                          > "Lucas Oil stabilizer: sluzy do wytlumiania halasow w silniku."
                          >
                          > Bzdura. Podnosi lepkosc oleju i napiecie powierzchniowe.
                          > Czytales opis? Widziales urzadzenie demonstracyjne? Taka maszynke z kolami
                          > zebatymi?

                          ***Widze, ze jestes bardzo 'za' i maszynki bardzo ci imponuja, hahaha. Tak,
                          widzialem takie urzadzenie. Stoi na ladzie w roznych sklepach sprzedajacych
                          czesci samochodowe. Stoi w takich malych i okropnych i stoi w tych ktore ty
                          uwazalabys za 'najlepsze'. Maja oni wiele roznych sekretnych tonikow, maja
                          rozne gadzety. Maja rowniez filtry K&N, maja magnesy do odwracania biegunow...
                          To jest Ameryka: wszystko jest i duzo ale nie wszystko jest dobre dla ciebie.
                          Napisz, ile czasu uplynelo od czasu przeczytania mojej odpowiedzi do czasu jak
                          pognalas zmienic olej... Acha, i czy mialas w miedzy czasie zachwiania
                          rownowagi fizyczno/psychicznej. Nie wstydz sie bo ja to mam stale.

                          www.bobistheoilguy.com/images/lucas/lucas.htm
                          ***bzdura....hahahaha...jestes fajna...hahahaha

                          > Oczywiscie, ze rowniez obniza halas, zwlaszcza jak tego duzo dolejesz.
                          > Ale podstawowa cecha to zlikwidowac tzw. zimny start.

                          ****Jak chcesz zlikwidowac zimny start to sa inne rozwiazania: pierwsze to olej
                          (a nie dodatek) ktory przylega do tloka/cylindra w postaci filmu. Takim olejem
                          jest Mobil1 ale lepszym jest Amsoil (podobno-ja nie uwazam Amsoil za dobry
                          olej). Sa tez jeszcze lepsze. Drugim sposobem jest zwiekszenie cisnienia oleju
                          pompa eletryczna zanim sie zastartuje silnik. Od razu masz cisnienie jakbys
                          jechala przez godzine. Jest jeszcze kilka innych ale nie bede cie nudzil.

                          >
                          > Ten specyfik uszlachetnie olej, a jego zadanie nie polega jedynie
                          > na "wytlumieniu halasu". Tak wiec pudlo.

                          ***Tak, uszlachetnia my a$$. Mam nadzieje ze widzialas dokladnie zdjecia. Zadne
                          pudlo... Za duzo czytasz reklam...
                          >
                          > Poczytaj opis, ja tego leje do nowego auta i na oko lepiej mi sie jezdzi,
                          olej sie nie brudzi, auto wyraznie mniej pali i ma wiecej mocy.

                          ***Znam opis. To jest stara rzecz w USA. Dawniej takie specyfiki nazywaly
                          sie 'snake oil'. Mozna je kupic na roznych targach i zlotach. W sklepach i
                          sklepikach. Od kolegi... Jednego roku to jest dodatek, innego to polewka albo
                          specyfik teflonowy....Nie brudzi bo syf jest zwiazany na dnie miski olejowej. A
                          moze wiaze jeszcze inne TE DOBRE dodatki?! Mniej pali: to jest trudna debata.
                          Nie chce tu komentowac bo zejdziesz na inny temat. Ma wiecej mocy? Ciekawe.
                          Wiesz co, najlej sobie oleju 20Wx50 i powiedz jak z moca. Tylko nie pisz w
                          zimie ze ukrecilo ci starter.

                          > Roznica jest na spalaniu jakies 5-10%. W moim aucie.
                          *** To jest historyjka typu, ze czyste auta jezdza szyvciej. Roznice do 10% (w
                          rzeczywistosci nazywa sie je 5-7 czytaj 'piec do siedem' sa wynikiem np
                          temperatury, wilgotnosci i jakiegos wiatraczka czy tez filtra. Albo stacji
                          benzynowej czy wiatru.
                          >
                          > A ten wysmiewany przez Ciebie filterek dal mi kolejne 5% oszczednosci
                          benzyny.

                          ***Oczywiscie ze ci dal. Wierze ci. Przeciez napisalem ze filtr K&N 'ma dziury
                          jak w sicie'...Tzn w potocznym jezyku, ze dajesz wiecej powietrza do silnika
                          oczywiscie z kurzem ktory moglby byc odfiltrowany przez filter za $4 dolary...
                          Najwiecej powietrza dasz jak zdejmiesz filter albo zrobisz tzw 'scoop' na
                          masce... Trzeba wyciac dziure w masce... Albo zaloz sobie sprezarke.

                          > I oczywiscie wiekszego kopa.
                          ***Ta, kopa dostaniesz bo przeciez dajesz wiecej powietrza.

                          Ja tego nie nasaczam olejem czesciej niz raz do
                          > roku. Myje zas raz na kwartal. I gra muzyka.

                          ****Aaaa, a wiec wiesz o tym nasaczaniu i myciu.. Nie nasmiewalem sie z filtra
                          tylko napisalem jak jest. Jak pamietam to zestaw detergentowo-olejowy kosztowal
                          kiedys $12. K&N to jest taki Bose od filtrow.... Marketing. Nawet ty wpadlas w
                          siec... Wpadlas w siec K&N i w siec Lucasa...Nie wstydz sie, to jest wielki
                          nacisk.


                          >
                          > Natomiast specyfiki, ktore sa na rynku i sluza do zmniejszania halasu
                          silnika,

                          ***Nie, ich pierwszym zdaniem jest pompowanie i suszenie. Kieszeni klientow
                          takich jak ty.

                          > te wszystkie STP i inne,
                          ***STP jest slawne w Nowym Yorku. Kazdy uzywany samochod na tym jezdzi

                          o ktorych myslisz, to uszkadzaja silnik.

                          ****Nie o tych mysle. Dodatki to inny temat.

                          > Bo zmniejszaja smarowanie. A ten Lucas odwrotnie.

                          ****Lucas stabilizer nie zwieksza smarowania. Popatrz na zdjecia....Przeczytaj
                          nazwe 'Lucas' wspak... cos w tym jest, nie uwazasz?

                          A mowia ze ja za duzo pije...
                          • takietam1 ? 01.10.03, 18:46
                            "ciesze cie ze cie wyprostuje.... "

                            Czy Ty jestes calkiem zdrowy?

                            Nie podwazam wyniku eksperymentu, ktory wskazales, lecz spiesze wyjasnic innym
                            czytelniekom, ze wewnatrz silnika jest bardzo malo powietrza.
                            Wewnatrz silnika panuje podcisnienie, chocby po to, aby uzyskac lepsze
                            parametry mocy ale tez by zmniejszyc dzialanie korozyjne mieszaniny powietrza
                            wystepujace w trakcie pracy.

                            Tak juz jest, jak porownuje sie dzialanie pewnych olejow bez zachowania
                            identycznych warunkow pracy z rzeczywistoscia.

                            Przemysl tez sobie sprawe temperatury i jej wplywu na gestosc i lepkosc cieczy.

                            Nie twierdze, ze gosciowi w tym dokumencie nie zrobila sie piana, twierdze, ze
                            mnie sie nie robi piana w silniku. I to powinno dac wystarczajaco do myslenia.

                            Dodatkowo pragne zwrocic uwage, ze kolor tej piany wskazuje, ze facet mogl
                            dolac do tego krople wody. Wtedy owszem powstanie piana. Od razu. W kazdym
                            oleju. I zdjecia wychodza idealne.

                            Natomiast co do twojego opisu filtra, to "dziury" nie maja nic do rzeczy.
                            Ten filter dziala na innej zasadzie. I znowu spieranie jest bezsensowne.
                            Zadales sobie pytanie po co nasacza sie to olejem? I dlaczego?

                            Dalej uwazam, ze ten Lucas jest swietny. Robi to czego od niego oczekuje, czyli
                            trzyma silnik w czystosci przez ponad 10,000 mil i poprawia parametry pracy.
                            I gowno mnie obchodzi opinia jakiegos rzemieslnika sponsorowanego przez koncern
                            naftowy.

                            Chociaz musze przyznac, ze stronke obejrzalem z duzym zainteresowaniem.
                            Tak wiec dziekuje za link i pozdrawiam.












    • philusa KOBIETO tylko nie Dodge !!! 30.09.03, 02:44
      Avalon pierwsza klasa .
      • tojakuvapije Re: KOBIETO tylko Dodge !!! 30.09.03, 04:32
        Toyotka fajna...nie ma co...filtry drogie... szesc piw jeszcze mi zostalo...
        pa...ide spac...ten bawidamek jeszcze cos wymysli...
      • besamemucho2 Re: KOBIETO tylko nie Dodge !!! 18.07.16, 05:47
        Avalon is great.
        o-vegas.com
    • besamemucho2 Re: Samochod - amerykanski czy japonski? 18.07.16, 05:45
      narmalui aparat, toko maslo zhret mnogo.
      oilmiami.com
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka