damiri
29.09.08, 21:47
oczywiscie nie ma w tym fakcie nic dziwnego, ale nie mialam pomyslu
na tytul :))))
Nie zamierzam wszczynac kolejnej jalowej dyskusji, bo nie bede tu
pisac uogolnien o Polakach tylko o tym konkretnym typie ludzi,
ktorych napotkalismy - bo mnie wkurzyli.
Otoz, wybralismy sie wreszcie na dobrze zasluzone wakacje na cruise
na Karaiby. I podczas jedej z wycieczek ladowych natrafilismy na
pare z Polski, ktora sobie na tego samego cruisa przyleciala z
kraju, bo dla nich tanio. Ludzie mlodzi (30-40 lat) podobno
wlasciciele firmy importujacej jakies chinskie bibeloty do Polski,
czujacy sie bardzo "swiatowo". I co uslyszalam na samym poczatku,
gdy tylko wyszlo, ze my ze Stanow? "Nowy Jork mi sie nie podobal,
okropne miasto, Miami tez fatalne, tylko widoki w Stanach ladne" -
to krotkie streszczenie. Po blizszej wymianie zdan okazalo sie, ze w
NY to byli tylko noc - przesiadajac sie z samolotu z Polski do
samolotu do Miami, a w Miami jechali tylko taksowka z hotelu do
portu. I oczywiscie na podstawie tych glebokich doswiadczen juz
sobie wyrobili zdanie. Odechcialo mi sie potem z nimi rozmawiac. I
tak sobie mysle, ze mozna byc wielkim "biznesmenem" ale kultura
troche trudniej niektorym przychodzi niz pieniadze. NY ma wiele
twarzy, co poznalam mieszkajac tu 17 lat, niektore sa piekne,
niektore szpetne - ale nawet nie o to chodzi. Gdy ja bylam na
wycieczce w Paryzu i rozmawialam z "tubylcami" to nie przyszlo mi na
mysl wybrzydzac jak tu brudno, ile smieci na ulicach (a bylo sporo)
itp lecz wspominalam o tym co mi sie podobalo. Tak samo gdy ide do
kogos do domu w gosci, to nie narzekam, ze farba zlazi ze scian na
klatce schodowej czy ze przedpokoju jest balagan.
Jeez! Sorki, ale wkurzyl mnie ten gosc maksymalnie i musialam sie
wygadac!