cmok_wawelski
23.11.03, 16:52
Ja
"A Question of Honor" czyli o Polakach i polskiej historii oczami pary
Amerykanów.
http://www.questionofhonor.com/
http://www.buzzle.com/editorials/9-16-2003-45486.asp
(To może być też dobry prezencik dla kogoś jakkolwiek zainteresowanego
historią...)
....
Rozmowa z Lynne Olson i Stanleyem Cloudem, autorami nowo wydanej ksiazki
historycznej "Sprawa honoru" ("A Question of Honor") poswieconej dziejom
Dywizjonu RAF im. Tadeusza Kosciuszki, znanego takze jako Dywizjon 303.
Zagubiona prawda o Polsce
Rozmawiala: Ewa Wierzynska
- Jak to sie stalo, ze to nie Polak, lecz dwoje autorow bez kropli polskiej
krwi i polskich powiazan napisalo ksiazke o 5 bohaterskich lotnikach, ktorzy
zestrzelili najwiecej niemieckich bombowcow w bitwie o Anglie?
Stanley Cloud: - Zamoyski opisal czesc tej historii, lecz bardzo niewielka...
Lynne Olson: - Uznalismy, ze jest to tak ciekawy temat, ze az trudno bylo
nam uwierzyc, ze nikt tego jeszcze nie opisal dla amerykanskiego czytelnika.
Zbieralismy materialy do naszej poprzedniej ksiazki "Chlopcy Murrowa" o
korespondentach wojennych w Londynie i wypozyczylismy film pod
tytulem "Bitwa o Anglie". Jest tam scena o polskich lotnikach.
Pomyslalam, "dziwne, nigdy nie slyszalam o Polakach, ktorzy walczyli w
bitwie o Anglie". Pare miesiecy pozniej, podczas kolacji w Waszyngtonie,
siedzialam obok corki polskiego pilota. Swietnie pamietala opowiesci swojego
ojca. Przegadalysmy caly wieczor, i nadal czulam, ze jest to wspaniala
historia do opisania. Ale, szczerze mowiac, nie bylo wowczas
zainteresowania. Nasza agentka powiedziala, ze czytelnik amerykanski nie
czyta ksiazek o tematyce "zagranicznej".
Pare lat pozniej to sie zmienilo i nastapil renesans zainteresowania
historia II wojny swiatowej. Kiedy 3 lata temu zlozylismy do ponad dwunastu
wydawcow propozycje naszej ksiazki, reakcja byla natychmiastowa, pelna
zainteresowania i zdziwienia zarazem. Nigdy o tym nie slyszelismy!
Zainteresowanie bylo na tyle duze, ze nasza agentka zorganizowala przetarg
wsrod 8 wydawcow. W koncu wydalismy ksiazke u Knopfa. Strasznie jej sie
podobal temat.
- Oczywiscie byliscie juz znani jako autorzy. Wasza poprzednia ksiazka o
amerykanskich korespondentach wojennych w Londynie spotkala sie z
fantastycznym odzewem.
L.O.: - To prawda, mielismy wyrobione nazwiska, ale gdy proponowany temat
nie wydaje sie wydawcy interesujacy, to niewiele pomaga. Po prostu zmienily
sie czasy.
- Pozostaje pytanie, dlaczego nikt w oczytanym i wyksztalconym kregu
wydawniczym nie slyszal o Polakach, ktorzy odegrali tak wielka role w bitwie
o Anglie. Wsrod Polakow czesto mowi sie o antypolskiej zmowie milczenia.
L.O.: - Wydaje mi sie, ze jednym z powodow bylo to, ze Polska w kontekscie
zimnej wojny byla postrzegana jako jeden z wielu krajow Europy Wschodniej.
Ludzie tu nie rozumieli, jak szczegolne byly zaslugi wojenne Polakow. Stad
brak bylo zrozumienia, jak wiele Polsce zawdzieczano. Drugi powod - prawica
w Stanach atakowala wtedy mocno - i czesto nieodpowiedzialnie - i ludzie
ktorzy sie z prawica nie identyfikowali, bali sie, zeby ich nie posadzono o
to, ze krytykuja Roosevelta lub Churchilla. Nawet dzis, kiedy mowimy o czym
jest nasza ksiazka, niektorzy nasi rozmowcy doszukuja sie podtekstow
politycznych, podejrzewaja nas o prawicowe sklonnosci. Tymczasem oboje ze
Stanem jestesmy cale zycie liberalami. Uwazamy, ze Roosevelt i Churchill to
byli wielcy przywodcy pod wieloma wzgledami, ale w trakcie pracy nad ksiazka
stalo sie dla nas jasne, ze jesli chodzi o dotrzymanie obietnic i zobowiazan
wobec Polski, obaj strasznie zawiedli.
S.C.: - Jako amerykanski liberal musze przyznac, ze czescia problemu jest
fakt, ze liberalowie dominowali w historiografii powojennej. Swiadomie, a do
pewnego stopnia nieswiadomie, w sprawach dotyczacych Polski byli pod wplywem
propagandy sowieckiej. Na ich opinie wplynely tez pamietniki pisane przez
tworcow historii, m.in. Churchilla. Churchill kiedys przewidzial, ze
historia o nim bedzie mowic dobrze, bo on ja napisze. Polacy nie mieli
okazji napisac swojej historii, bo zrobili to za nich Sowieci. Stad wiele
nieporozumien. Do dzisiejszego dnia niektorzy uwazaja, ze rzad Pilsudskiego
byl faszystowski, podobnie jak rzad Sikorskiego na wygnaniu. A to jest
calkowita bzdura. Sa nawet tacy, co uwazaja, ze skoro obozy smierci i wiele
obozow pracy miescilo sie na terenie Polski, to miala ona z ich powstaniem
cos wspolnego. Ja sadze, ze wyrazem nienawisci Hitlera do Polski i Polakow,
Zydow oraz nie-Zydow, byl fakt, ze umiescil tam swoje obozy.
L.O.: - Tak czy inaczej, prawda o Polsce zagubila sie gdzies w tym
wszystkim. I dopiero teraz wasz kraj doczekal sie sprawiedliwej oceny.
Niedawny artykul w "Financial Times" byl o tym, ze Tony Blair przeprosil
Polakow za to, ze ich zaslugi wojenne nie zostaly odpowiednio uznane i
docenione po wojnie.
S.C.: - Jednoczesnie ustanowil specjalna komisje, ktora ma wreszcie zbadac i
potwierdzic fakty o roli Polakow w zlamaniu kodu Enigmy. Mamy w naszej
ksiazce cytat jednego z czolowych kryptografow brytyjskich, ktory
powiedzial, ze bez Polakow nie udaloby im sie tego zrobic.
- To bardzo dobra wiadomosc, bo skoro od ponad 60 lat nie udalo nam sie o
nich nikogo na swiecie przekonac, zaczynalam juz watpic w nasze polskie
zaslugi w tej kwestii.
S.C.: - Film o Enigmie z pewnoscia nie pomogl ujawnieniu prawdy...
- Nie widzialam filmu, bo nie lubie pograzac sie w poczuciu krzywdy, jak to
swiat wobec nas Polakow jest niesprawiedliwy. Bardziej mobilizujace wydaje
mi sie przekonanie, ze byc moze jest w tym troche naszej winy, bo nie dosc
przykladamy sie do pracy, by to zmienic. Co prowadzi mnie z powrotem do
mojego pierwszego pytania - dlaczego takiej ksiazki jak Wasza nie udalo sie
opublikowac autorowi polskiemu lub z polskim pochodzeniem, wychowanemu na
opowiesciach o Dywizjonie 303?
L.O.: - Po pierwsze polscy autorzy pisali o Dywizjonie. Pisal Arkady Fiedler
i Adam Zamoyski, chociaz w przypadku Zamoyskiego to byla ogolniejsza praca o
polskich silach lotniczych. Obie ksiazki wyszly w Anglii po angielsku. Ale
jezeli pyta pani o to, czemu to nie-Polakowi udalo sie "sprzedac" pomysl
wydawcy w Stanach, to szczerze powiedziawszy nam bylo chyba latwiej.
Dokonania Dywizjonu 303 byly tak niesamowite, a jednoczesnie tak calkowicie
nieznane tutaj, ze Polaka przynoszacego taka propozycje wydawca mogl
podejrzewac o jakies dodatkowe, nie calkiem dziennikarskie motywy.
- Wasza perspektywa, Wasz stosunek do tematu, nawet Wasz jezyk wydal mi sie
nieslychanie "polski", pelen zarliwosci, pasji. Polski autor lepiej by nie
potrafil.
L.O.: - Mysle, ze oboje z czasem wciagnelismy sie emocjonalnie w temat, w
miare jak odkrywalismy, ile Polacy zrobili, bysmy mogli wygrac te wojne i
jak niewiele doczekali sie uznania. Jest jasne, ze spotkala ich wielka
niesprawiedliwosc, i to na wielu poziomach, i ze trzeba o tym bylo mowic
jezykiem mocnym i zdecydowanym. I to nie jest tylko nasza opinia, gdyz
ksiazka podparta jest wieloma faktami, wydobytymi ze zrodlowych dokumentow
zarowno brytyjskich, jak i amerykanskich.
S.C.: - Prowadzilismy z Lynne powazne spory w trakcie zbierania materialow
do ksiazki. Glownie dotyczyly one mojego przekonania, ze na miejscu
Roosevelta i Churchilla zrobilbym dokladnie to samo. Ktoregos wieczoru w
Chicago przy kolacji, w koncowce naszej pracy nad zbieraniem materialu,
powiedzialem Lynne, ze chcialbym jednak myslec, ze nie podjalbym takiej
decyzji jak oni, bo juz teraz wiem, ze mieli wybor. Nadal jest dla mnie
oczywiste, ze nie wchodzilo w gre wypowiedzenie Stalinowi wojny o Polske,
ale jest tez jasne, ze mogli byc twardsi, wywrzec na niego presje,
wykazac "charakter". Mogli wiecej od Stalina w sprawie Polski wytargowac.
- Skoro spekulujemy na temat, co moglyby byc, to jak sadzicie, jaki