Dodaj do ulubionych

Co czytacie?

23.11.03, 16:52
Ja
"A Question of Honor" czyli o Polakach i polskiej historii oczami pary
Amerykanów.
http://www.questionofhonor.com/
http://www.buzzle.com/editorials/9-16-2003-45486.asp

(To może być też dobry prezencik dla kogoś jakkolwiek zainteresowanego
historią...)
....
Rozmowa z Lynne Olson i Stanleyem Cloudem, autorami nowo wydanej ksiazki
historycznej "Sprawa honoru" ("A Question of Honor") poswieconej dziejom
Dywizjonu RAF im. Tadeusza Kosciuszki, znanego takze jako Dywizjon 303.
Zagubiona prawda o Polsce
Rozmawiala: Ewa Wierzynska

- Jak to sie stalo, ze to nie Polak, lecz dwoje autorow bez kropli polskiej
krwi i polskich powiazan napisalo ksiazke o 5 bohaterskich lotnikach, ktorzy
zestrzelili najwiecej niemieckich bombowcow w bitwie o Anglie?

Stanley Cloud: - Zamoyski opisal czesc tej historii, lecz bardzo niewielka...

Lynne Olson: - Uznalismy, ze jest to tak ciekawy temat, ze az trudno bylo
nam uwierzyc, ze nikt tego jeszcze nie opisal dla amerykanskiego czytelnika.
Zbieralismy materialy do naszej poprzedniej ksiazki "Chlopcy Murrowa" o
korespondentach wojennych w Londynie i wypozyczylismy film pod
tytulem "Bitwa o Anglie". Jest tam scena o polskich lotnikach.
Pomyslalam, "dziwne, nigdy nie slyszalam o Polakach, ktorzy walczyli w
bitwie o Anglie". Pare miesiecy pozniej, podczas kolacji w Waszyngtonie,
siedzialam obok corki polskiego pilota. Swietnie pamietala opowiesci swojego
ojca. Przegadalysmy caly wieczor, i nadal czulam, ze jest to wspaniala
historia do opisania. Ale, szczerze mowiac, nie bylo wowczas
zainteresowania. Nasza agentka powiedziala, ze czytelnik amerykanski nie
czyta ksiazek o tematyce "zagranicznej".

Pare lat pozniej to sie zmienilo i nastapil renesans zainteresowania
historia II wojny swiatowej. Kiedy 3 lata temu zlozylismy do ponad dwunastu
wydawcow propozycje naszej ksiazki, reakcja byla natychmiastowa, pelna
zainteresowania i zdziwienia zarazem. Nigdy o tym nie slyszelismy!
Zainteresowanie bylo na tyle duze, ze nasza agentka zorganizowala przetarg
wsrod 8 wydawcow. W koncu wydalismy ksiazke u Knopfa. Strasznie jej sie
podobal temat.

- Oczywiscie byliscie juz znani jako autorzy. Wasza poprzednia ksiazka o
amerykanskich korespondentach wojennych w Londynie spotkala sie z
fantastycznym odzewem.

L.O.: - To prawda, mielismy wyrobione nazwiska, ale gdy proponowany temat
nie wydaje sie wydawcy interesujacy, to niewiele pomaga. Po prostu zmienily
sie czasy.

- Pozostaje pytanie, dlaczego nikt w oczytanym i wyksztalconym kregu
wydawniczym nie slyszal o Polakach, ktorzy odegrali tak wielka role w bitwie
o Anglie. Wsrod Polakow czesto mowi sie o antypolskiej zmowie milczenia.

L.O.: - Wydaje mi sie, ze jednym z powodow bylo to, ze Polska w kontekscie
zimnej wojny byla postrzegana jako jeden z wielu krajow Europy Wschodniej.
Ludzie tu nie rozumieli, jak szczegolne byly zaslugi wojenne Polakow. Stad
brak bylo zrozumienia, jak wiele Polsce zawdzieczano. Drugi powod - prawica
w Stanach atakowala wtedy mocno - i czesto nieodpowiedzialnie - i ludzie
ktorzy sie z prawica nie identyfikowali, bali sie, zeby ich nie posadzono o
to, ze krytykuja Roosevelta lub Churchilla. Nawet dzis, kiedy mowimy o czym
jest nasza ksiazka, niektorzy nasi rozmowcy doszukuja sie podtekstow
politycznych, podejrzewaja nas o prawicowe sklonnosci. Tymczasem oboje ze
Stanem jestesmy cale zycie liberalami. Uwazamy, ze Roosevelt i Churchill to
byli wielcy przywodcy pod wieloma wzgledami, ale w trakcie pracy nad ksiazka
stalo sie dla nas jasne, ze jesli chodzi o dotrzymanie obietnic i zobowiazan
wobec Polski, obaj strasznie zawiedli.

S.C.: - Jako amerykanski liberal musze przyznac, ze czescia problemu jest
fakt, ze liberalowie dominowali w historiografii powojennej. Swiadomie, a do
pewnego stopnia nieswiadomie, w sprawach dotyczacych Polski byli pod wplywem
propagandy sowieckiej. Na ich opinie wplynely tez pamietniki pisane przez
tworcow historii, m.in. Churchilla. Churchill kiedys przewidzial, ze
historia o nim bedzie mowic dobrze, bo on ja napisze. Polacy nie mieli
okazji napisac swojej historii, bo zrobili to za nich Sowieci. Stad wiele
nieporozumien. Do dzisiejszego dnia niektorzy uwazaja, ze rzad Pilsudskiego
byl faszystowski, podobnie jak rzad Sikorskiego na wygnaniu. A to jest
calkowita bzdura. Sa nawet tacy, co uwazaja, ze skoro obozy smierci i wiele
obozow pracy miescilo sie na terenie Polski, to miala ona z ich powstaniem
cos wspolnego. Ja sadze, ze wyrazem nienawisci Hitlera do Polski i Polakow,
Zydow oraz nie-Zydow, byl fakt, ze umiescil tam swoje obozy.

L.O.: - Tak czy inaczej, prawda o Polsce zagubila sie gdzies w tym
wszystkim. I dopiero teraz wasz kraj doczekal sie sprawiedliwej oceny.
Niedawny artykul w "Financial Times" byl o tym, ze Tony Blair przeprosil
Polakow za to, ze ich zaslugi wojenne nie zostaly odpowiednio uznane i
docenione po wojnie.

S.C.: - Jednoczesnie ustanowil specjalna komisje, ktora ma wreszcie zbadac i
potwierdzic fakty o roli Polakow w zlamaniu kodu Enigmy. Mamy w naszej
ksiazce cytat jednego z czolowych kryptografow brytyjskich, ktory
powiedzial, ze bez Polakow nie udaloby im sie tego zrobic.

- To bardzo dobra wiadomosc, bo skoro od ponad 60 lat nie udalo nam sie o
nich nikogo na swiecie przekonac, zaczynalam juz watpic w nasze polskie
zaslugi w tej kwestii.

S.C.: - Film o Enigmie z pewnoscia nie pomogl ujawnieniu prawdy...

- Nie widzialam filmu, bo nie lubie pograzac sie w poczuciu krzywdy, jak to
swiat wobec nas Polakow jest niesprawiedliwy. Bardziej mobilizujace wydaje
mi sie przekonanie, ze byc moze jest w tym troche naszej winy, bo nie dosc
przykladamy sie do pracy, by to zmienic. Co prowadzi mnie z powrotem do
mojego pierwszego pytania - dlaczego takiej ksiazki jak Wasza nie udalo sie
opublikowac autorowi polskiemu lub z polskim pochodzeniem, wychowanemu na
opowiesciach o Dywizjonie 303?

L.O.: - Po pierwsze polscy autorzy pisali o Dywizjonie. Pisal Arkady Fiedler
i Adam Zamoyski, chociaz w przypadku Zamoyskiego to byla ogolniejsza praca o
polskich silach lotniczych. Obie ksiazki wyszly w Anglii po angielsku. Ale
jezeli pyta pani o to, czemu to nie-Polakowi udalo sie "sprzedac" pomysl
wydawcy w Stanach, to szczerze powiedziawszy nam bylo chyba latwiej.
Dokonania Dywizjonu 303 byly tak niesamowite, a jednoczesnie tak calkowicie
nieznane tutaj, ze Polaka przynoszacego taka propozycje wydawca mogl
podejrzewac o jakies dodatkowe, nie calkiem dziennikarskie motywy.

- Wasza perspektywa, Wasz stosunek do tematu, nawet Wasz jezyk wydal mi sie
nieslychanie "polski", pelen zarliwosci, pasji. Polski autor lepiej by nie
potrafil.

L.O.: - Mysle, ze oboje z czasem wciagnelismy sie emocjonalnie w temat, w
miare jak odkrywalismy, ile Polacy zrobili, bysmy mogli wygrac te wojne i
jak niewiele doczekali sie uznania. Jest jasne, ze spotkala ich wielka
niesprawiedliwosc, i to na wielu poziomach, i ze trzeba o tym bylo mowic
jezykiem mocnym i zdecydowanym. I to nie jest tylko nasza opinia, gdyz
ksiazka podparta jest wieloma faktami, wydobytymi ze zrodlowych dokumentow
zarowno brytyjskich, jak i amerykanskich.

S.C.: - Prowadzilismy z Lynne powazne spory w trakcie zbierania materialow
do ksiazki. Glownie dotyczyly one mojego przekonania, ze na miejscu
Roosevelta i Churchilla zrobilbym dokladnie to samo. Ktoregos wieczoru w
Chicago przy kolacji, w koncowce naszej pracy nad zbieraniem materialu,
powiedzialem Lynne, ze chcialbym jednak myslec, ze nie podjalbym takiej
decyzji jak oni, bo juz teraz wiem, ze mieli wybor. Nadal jest dla mnie
oczywiste, ze nie wchodzilo w gre wypowiedzenie Stalinowi wojny o Polske,
ale jest tez jasne, ze mogli byc twardsi, wywrzec na niego presje,
wykazac "charakter". Mogli wiecej od Stalina w sprawie Polski wytargowac.

- Skoro spekulujemy na temat, co moglyby byc, to jak sadzicie, jaki
Obserwuj wątek
    • cmok_wawelski Re: Co czytacie? 23.11.03, 16:55
      www.questionofhonor.com/
      www.buzzle.com/editorials/9-16-2003-45486.asp
      c.d. wywiadu

      Skoro spekulujemy na temat, co moglyby byc, to jak sadzicie, jaki element
      moglby wtedy zmienic stosunek Roosevelta do sprawy polskiej?

      L.O.: - Wiecej wiedzy o Zwiazku Sowieckim. Wiecej uwagi poswieconej doradcom z
      Departamentu Stanu, ktorzy bez przerwy mowili Rooseveltowi, ze nie moze
      Stalinowi we wszystkim ulegac. Ale on nie sluchal, mial niesamowita osobowosc
      i byl swiecie przekonany, ze potrafi kazdego o wszystkim przekonac. Zanim
      spotkal Stalina, i nie wiedzac nic o Zwiazku Sowieckim, myslal, ze ze Stalinem
      tez mu sie uda. Mial w sobie te niezwykla arogancje.

      S.C.: - Ja zawsze "kupowalem" argument, ze Rosja sowiecka czy carska, czy
      jakakolwiek, potrzebowala buforu przeciwko Niemcom. I ze te role mogla spelnic
      tylko Polska. Tak wiec zadanie Stalina, zeby mu ten bufor oddac, wydawalo mi
      sie sensowne. W trakcie pisania ksiazki Lynne przekonala mnie jednak, ze sie
      mylilem. W koncu Rosja miala bufor i w 41. roku nie mialo to najmniejszego
      znaczenia, gdy wojska Hitlera ruszyly na Moskwe.

      Roosevelt mogl sie wiec targowac ze Stalinem w Teheranie i w Jalcie. Mogl
      powiedziec: nie zgadzam sie, jak chcesz to idz gadaj z Hitlerem.
      Prawdopodobienstwo, ze Stalin zawrze osobny pokoj z Hitlerem, bylo rowne zeru.

      - Wasza ksiazka bardzo interesujaco opisuje polityczne i dyplomatyczne
      uwarunkowania, ktore doprowadzily do decyzji pieczetujacych losy Polski.
      Jednoczesnie bardzo poruszajacy jest osobisty watek, losy 5 mlodych lotnikow.
      Ta scena, ktora otwieracie ksiazke, kiedy podczas Parady Zwyciestwa w 46 r. w
      Londynie mlody pilot stoi wsrod widzow i patrzy, jak maszeruja obok
      Brytyjczykow, Marokanczycy, Australijczycy, Kanadyjczycy, a zolnierze polskich
      sil zbrojnych na Zachodzie do udzialu w paradzie nie zostali dopuszczeni,
      wciaz wyciska lzy z oczu.

      L.O.: - Trudno sobie wyobrazic, co ci ludzie przeszli. Nasi bohaterowie nie
      tylko stracili swoj kraj, wielu jeszcze czekaly lata upokorzen na emigracji.
      Jeden jezdzil taksowka, inny pracowal w biurze.

      S.C.: - Byly wyjatki, pilot o nazwisku Martel, ktory znal wszystkich naszych
      bohaterow, zdobyl znaczna czesc rynku Rotor Rooter w jakiejs brytyjskiej
      prowincji i stal sie bardzo zamozny.

      - Czy rzad na wygnaniu mogl byc bardziej przekonujacy, skuteczny w tej
      kwestii? Roosevelt, jak piszecie, nie mial dla nich krztyny cierpliwosci.

      S.C.: - Podobnie jak Churchill...

      L.O.: - Z jednej strony Polacy byli zadra. Ciagle wchodzili im w droge, nie
      dawali za wygrana. W moich poszukiwaniach znalazlam taki raport amerykanskiego
      korespondenta, ktory opisuje, jak to Czesi sa skuteczni w dzialalnosci - jak
      by sie to dzis powiedzialo - PR. Wszyscy zgodnie kochaja wolnosc i sa za
      demokracja, podczas gdy Polacy sa absolutnie tragiczni w przedstawianiu swoich
      argumentow.

      S.C.: - Efekt jest taki, ze glowna postac w filmie "Casablanka", jest Czechem.
      Czesi zrobili nawet film o ich pilotach w RAF-ie pod tytulem "Ciemnoniebieski
      swiat". Sporo materialu jest oczywiscie pozyczonego od Polakow, bo choc Czesi
      mieli kilku pilotow, to Polakow byly tysiace.

      - Czy jakis moment w pracy nad ksiazka uwazacie za szczegolnie wazny?

      L.O.: - Moment, kiedy dotarlismy do dziennika Miroslawa Ferica. Oparlismy na
      nim bardzo wiele osobistych watkow naszej ksiazki. Bylam bardzo wzruszona, gdy
      po raz pierwszy zobaczylam te ksiazeczke oprawiona w skore, do ktorej mlody
      zawadiacki pilot wlepil malutkie zdjecia swoich kolegow z dywizjonu i kazdego
      dnia nagabywal ich, by cos do tego dziennika wpisali. Zumbach celowal w
      nabijaniu sie z kolegow, gdy ktorys w uniesieniu wpadal w patos. Po smierci
      Ferica dziennik stal sie wlasnoscia dywizjonu i rozrosl sie do siedmiu tomow.
      Fragmenty i wpisy dziennika cytujemy w ksiazce czesciej niz jakiekolwiek inne
      zrodlo.

      - Czemu zdecydowaliscie sie nazywac Dywizjon Kosciuszkowski, a nie 303, tak
      jak byl znany w Polsce?

      L.O.: - 303 to byla oficjalna nazwa nadana przez Anglikow. Lotnicy
      uzywali "Kosciuszko". Nazwa miala tradycje i zawierala wazny dla nas
      amerykanski watek...

      - Meriana Coopera, pilota z Poludnia, ktory przyjechal do Polski pomoc budowac
      lotnictwo wojskowe, a ktorego pradziadek podobno trzymal Pulaskiego, gdy ten
      umieral na statku niedaleko Savannah. Ostatnio wyszla w Polsce ksiazka
      biologicznej wnuczki Coopera. Czy wiedzieliscie, ze synem Coopera byl Maciej
      Slomczynski, znany tlumacz Joyce1a?

      L.O.: - Dowiedzielismy sie wlasnie kilka dni temu. Szkoda, bo napisalibysmy o
      tym.

      - Co w pracy nad ksiazka bylo dla was najwieksza niespodzianka?

      L.O.: - Dla mnie rozmiar i zasieg inspirowanej przez nasz rzad kampanii
      tuszowania informacji o tym, co Sowieci wyprawiali w Polsce. Polska zostala
      spisana na straty, no tak, ale po co te niewybaczalne klamstwa!

      S.C.: - Ja nie bylem przygotowany na to, czego dowiedzialem sie o falszowaniu
      historii Katynia. To bylo doprawdy szokujace. Najogolniej, jako typowi
      Amerykanie startowalismy do naszej ksiazki z pozycji prawie totalnej
      ignorancji o historii Polski. Np. o tym, ze Polska byla kiedys wielkim
      mocarstwem wiedzialem z lektury "Piotra Wielkiego", ale wiekszosc to byly dla
      mnie fakty nieznane. Praca nad ksiazka byla fascynujaca lekcja historii i tak
      jak powinno byc, kiedy sie uprawia dobre dziennikarstwo.

      - Najwazniejsze wspomnienia z pierwszej wyprawy do Polski...

      L.O.: - Podejrzliwosc, z jaka traktowali nas ludzie starsi. Pytali, czemu sie
      tym tematem zajmujecie, czy po to, zeby sie z nas wysmiewac?

      S.C.: - A z drugiej strony indyferentyzm mlodszego pokolenia. Zycie idzie
      naprzod, dajmy juz sobie spokoj z ta martyrologia. Taki stosunek mial nasz
      znakomity tlumacz, po czym stal sie najwiekszym pasjonatem tematu i
      nieslychanie nam pomogl.

      - Zastanawiam sie, jak nosny jest dzis wsrod mlodziezy typ bohatera, ktorego
      prezentujecie. Nieustraszony, pelen fantazji, krnabrny, gotowy umierac dla
      ojczyzny.

      L.O.: - Lepszy taki wzor niz ten ze sfalszowanego stereotypu, wylansowanego
      zreszta przez hitlerowcow po to, zeby Polakow zdyskredytowac - na koniku, z
      szabelka, przeciwko czolgom. Nasi piloci sa nieustraszeni, sa niesforni i
      krnabrni, ale to, co robia, robia najlepiej. To sa powazni fachowcy, najlepsi
      piloci tamtych czasow.

      - A takze romantyczni patrioci, ktorych ofiara na nic sie nie zdala.

      L.O.: - Nie powiedzialabym. Zobacz, Polakom nikt nie pomogl w 81. i 89. roku,
      a oni wykorzystali szanse i znow sa wolni.

      S.C.: - Polskie wojsko bylo jedynym, ktore bralo udzial w wojnie z faszyzmem
      od pierwszego do ostatniego dnia tej wojny. Nikt inny nie moze tego o sobie
      powiedziec. Mam wielki podziw dla waszego ducha.

      - To bardzo przyjemne, co mowicie. Zapewniam Pana, Stanley, ze wielu Polakow,
      szczegolnie Polakow w Ameryce, jest Wam bardzo wdziecznych za ksiazke, ktora
      odklamuje nasza historie i pokazuje nas w tak korzystnym swietle.

      L.O.: - Czy mysli pani, ze ja kupia?

      - Ja kupie na pewno dla moich amerykanskich przyjaciol. Niech wiedza. Sadze,
      ze wielu emigrantow i ludzi pochodzenia polskiego zrobi podobnie. Ale ciekawa
      jestem, czy znajdziecie uznanie wsrod krytykow i czytelnikow amerykanskich.

      S.C.: - Za wczesnie, by prognozowac. Dotad recenzje byly dobre. Czasem mysle,
      czy nasza krytyka Roosevelta nie okaze sie jednak zbyt trudna do przelkniecia.

      ***

      Brytyjskie wydanie ksiazki Stanleya Clouda i Lynne Olson pod tytulem "Za wasza
      i nasza wolnosc", bedzie w Anglii promowane haslem: "5 lotnikow, ktorzy
      walczyli o Anglie, 5 mezczyzn, zdradzonych przez kraj, ktory pomogli uratowac".

      • staua Re: Co czytacie? 26.11.03, 16:31
        Niezle to zareklamowales, comku, mam wielka ochote przeczytac, choc na ogol malo czytam ksiazek o
        tej tematyce...
        A wracajac do tytulowego pytania: czytam monografie Indii, powoli, na przemian z beletrystyka.
        Ostatnio ta beletrystyka to Dos Passos - USA oraz "The Lost Steps" Alejo Carpentiera.
      • staua CMOKU oczywiscie, 26.11.03, 16:32
        przepraszam za literowke.
        • cmok_wawelski Re: CMOKU oczywiscie/ INDII...????? 26.11.03, 17:00
          A byłaś w Indiach???

          Niezła jesteś? Zawzięta. Takie lubię.

          Ostatnio i po raz kolejny f-ma kablowa wyzerowała mi dekoder kabla tv. Tzn
          muszę go znowu na nowo zaprogramować żeby odkodowywał wszystko co w tym drucie
          jest. Problem w tym, że właśnie się spostrzegłem, że od dwóch tygodni nie
          obejrzeliśmy ANI godziny programu! wszem, ze dwa filmy z DVD ale telewizji
          jako takiej - nie. Nie było czasu. Nie wiem wiec nawet kiedy wyzerowali.
          Życie jest zbyt piękne a książek do przeczytania za dużo!

          Co do tej ksiązki o polskich pilotach to trochę mi w niej
          przeszkadza "entuzjazm odkrywcy" czyli to takie amerykańskie entuzjastyczne
          zafascynowanie bohaterstwem ludzi z dziwnego kraju których opisują i tych
          wszystkich wygranych i przegranych bitew a zawsze pzegranych wojen.

          Kupiłem już z 5 egz. tej książki. 3 poleciało na mini-prezenty świąteczne +
          kartka do Polski a 2 rozdałem zaciekawionym Amerykanom tutaj. Zaówiłem właśnie
          na Amazonie kolejne 3.

          Co ta książka daje to naprawdę składny opis najnowszej historii Polski, ale
          taki - mimo tego entuzjazmu - nieco bardzej prawdziwy i tragiczny niż ten
          jakiego nas w szkołach uczyli.
          Mój dziadek był żółnierzem września '39. Znam jego wszystkie opowieści na
          pamięć i teraz są dla mnie jakby uzupełnieniem tego co w tej kiążce jest mimo
          że po ucieczce z niemieckiego szpitala przy obozie - przepłynął w grudniu
          rzekę San żeby wrócić do żony i dzieci (czyli mojej mamy) raczej niż
          przedzierać się najpierw do Rumunii a potem na Zachód. Jest to inny los
          żołnierza niż ten z tej książki ale też ciekawy choć może nie tak bohaterski.
          Był majstrem w młynie i wiedział, że bez niego i jego pracy - cała rodzina
          polskich inteligentów na kresach wschodnich najpierw pod okupacją rosyjską a
          potem niemiecką + Ukraińcy - nie miałaby dużych szans przetrwania.
          Raz wyciągnął nawet babcię z transportu na Syberię za worek mąki, kiedy o
          świcie pojechał do pracy a w południe babcia była zaaresztowana nie wiadomo za
          co i już zamknięta w bydlęcym wagonie...
          Itd, itp "refleksje świąteczne"



          • staua Re: CMOKU oczywiscie/ INDII...????? 26.11.03, 17:06
            Moi dziadkowie byli dziecmi w czasie wojny, maja wspomnienia, ale nie zolnierskie :-)
            Dlaczego zawzieta? Ze chce przeczytac te ksiazke? Ja raczej ubolewam nad tym, ze nie moge sie zmusic
            i przeczytac tak za jednym razem...
            Bylam w Indiach w lecie zeszlego roku, ale tylko na poludniu, dlatego chce jechac jeszcze raz.
            Fascynuje mnie ten kraj, cwicze joge (zaraz ide :-)), przyjaznie sie z wszystkimi Hindusami (w mam
            duzo wokol, jak to na uni). Szkoda, ze jest tam za goraco, zeby pracowac, inaczej przeprowadzilabym
            sie do Indii...
            • monie_pl Re: CMOKU oczywiscie/ INDII...????? 26.11.03, 17:32
              Co do ksiazek o Indiach, to nawet kapuscinski nie byl w stanie rpzeczytac za
              jednym zmchem za wiele, bo jak stwierdzil "zbyt odmienne". Jestes w dobrym
              towarzystwie.
              Monie
            • monie_pl Re: CMOKU oczywiscie/ INDII...????? 26.11.03, 17:46
              Co do pytania to:

              - zakonczylam beletrystyke John Fowles "Daniel Martin", o ktorej mam bardzo
              mieszane uczucia. Prawdopodobnie dlatego,z e posdziewalam sie czegos bardziej
              wartkiego, np. jak jego "mag", ktorego z calegos erca polecam, choc
              ejst "gubaski", tak jak i "daniel martin". ta ostatnia pozycja to przygladanie
              sie swojemu zyciu z perspektywy czlowieka ok. 50-tki, wiec i kryzys wieku
              sredniego i podsumowanie i naprawianie krzywd. Moze jeszcze jestem za mloda?

              - jestem w polowie "Smoka Wawelskiego nad Tamiza" Normana Daviesa i jestem
              urzeczona ta ksiazka, bo sa to krotkie jego wypowiedzi z roznych okazji
              zebrane na przestrzeni 30 lat. Pokazuja historie jakiej mnie nie uczono w
              szkole, choc musze powiedziec, ze rodzice dbrali o to, zebym nauczyla sie
              myslec samodzielnie. tematyka to historia Polski, historia Europy, stosunki
              polsko-zydowskie, sytuacja historyczno-spoleczna Brytanii, a wiec rpzektorj
              tematyczny jest wielki. Poza tym wspaniale tlumaczneie, bo tlumacze na rpawde
              sie postarali, czego nie mozna powiedziec o wielu obecnych tlumaczeniach
              beletrystyki.

              - zamiary to:
              1. Henry Miller "Ksiaki mojego zycia" w jezyku polskim (mam nadzieje, ze
              tlumaczneie bedzie rownie dobre, jak u Daviesa)
              2. "Nickles and Dimes" w jezyku angielskim, ktora to ksiazka nawet niedawno
              zostala wlaczona w nurt serialu "West wing', a jest to ksiazka opisujaca jak
              to prawdziwym mitem staje sie haslo amerykanskie "ciezka praca mozna
              podwyzyszc standard zycia swojej rodziny" roaz jak to system rozrozniania
              biednych od tych ktorym nalezy sie pomoc jest oparty na formule nie zmienionej
              od 40 lat.

              Na temat prezentow:
              1. "Europa" Daviesa, ktora mozna zakupic zarowno w jezyku polskim jak i
              angielskim. Dla ludzi w kazdym wieku, bo napisana jezykiem latwym i
              wciagajacym.
              • jaga_nj Re: CMOKU oczywiscie/ INDII...????? 26.11.03, 18:26
                Ja mecze Godziny i cos mi nie podchodzi, a wszyscy mowia ze ksiazka lepsza od
                filmu. Ale musze przeczytac do konca, bo nie lubie zostawiac niedokonczonych
                ksiazek.
                • bozena73 Re: CMOKU oczywiscie/ INDII...????? 26.11.03, 18:29

                  A podobal Ci sie film?? Ja bylam taka pozytywnie nastawiona ale po tym jak go
                  obejrzalam to w sumie stwierdzilam ze naprawde nic specjalnego..ale moze po
                  prostu nie mialam wtedy odpowiedniego nastroju.
                  Ostatnio przeczytalam White Oleander, w pracy dostalam wiec wypadalo
                  przeczytac ale bylam mile zaskoczona, tak jak najczesciej bywa, ksiazka lepsza
                  od filmu...
                  • jaga_nj Re: CMOKU oczywiscie/ INDII...????? 26.11.03, 18:32
                    Film absolutnie mi sie nie podobal, nie lubie Nicole , ale to chyba nie przez
                    nia. Jakis taki dziwny. Bardzo lubie Julianne Moore i chyba dlatego dotrwalam
                    do konca. White Oleander nie czytalam, ale wypozycze nastepnym razem.
                  • staua Nie zyje wiec jestem 26.11.03, 20:20
                    Bozenko, a przeczytalas ksiazke fczurka ? Ja pochlonelam natychmiast, czytalo mi sie swietnie,
                    natomiast uczucia po przeczytaniu mam mieszane. Moze dlatego, ze temat taki jakis "nie moj".
                    • bozena73 Re: Nie zyje wiec jestem 26.11.03, 20:31
                      Staua-
                      Tak, przeczytalam ta ksiazke gdy lezalam pod palma w Dominikanie :-))
                      Latwa i przyjemna do czytania...ale nic w sumie po sobie nie zostawila.
                      To nie jest taka ksiazka ze jak sie zacznie to nie moze odlozyc i masz racje,
                      temat tez taki nie moj..
              • staua Fowles 26.11.03, 20:18
                O, tez lubie Fowlesa, czytalam wszystkie powiesci OPROCZ Daniela Martina :-) A teraz kupilam jego
                ksiazke "Wormholes" (eseje), ale jeszcze nie zaczelam.
                Ostatnio malo czytam po polsku, po angielsku zdecydowanie wiecej (pod nosem mam swietnie
                wyposazona biblioteke). Po polsku troszeczke...
                • aniutek Re: Fowles 29.11.03, 03:14
                  wlasnie skonczylam "the pillars of the earth" Kena Folleta strasznie dlugo meczylam, chyba
                  glownie dlatego ,ze ksiazka ma 1000str a ja poskapilam i czytalam paperbacka, malenkie litery,
                  papier cienki jak ten biblijny. ksiazka ciekawa ale bez przesady. ostatnio lece historycznie-
                  zafascynowana Anna Boleyn- siostra zony Henryka XVIII czytam teraz o nim i jego zonach-
                  super, super super!!!! lepsze od kazdej fikcji a w kolejce czekaja nastepne tomy Phillipy Gregory-
                  wartkie pioro + niesamowita znajomosc tematu ( historia anglii).
                  aktualnie poczytuja "girl with pearl earring" plus jako, ze brzuch rosnie Preganancy week by
                  week i kilka pozycji tego typu.
                  Acha wczoraj dostalam z amazonu historie europy daviesa, brat sie dorwal i musze czekac... polska
                  wersja zostala w warszawie tez nie do konca przeczytana, teraz sie zawezme bom cieniuuutka z
                  historii.
                  a moze macie cos ciekawego do poczytania? podzielcie sie :)
                  aaa Band of brothers cmoku cztales??? moj M jest zakochany i w ksiazce i filmie.
                  • cmok_wawelski Band of brothers... 29.11.03, 14:10
                    Nie, nie czytałem. Tylko film kiedyś. Brutalny jak wiele o wojnie.

                    Wczoraj coś mnie świątecznie (religijnie ?) naszło i nabyłem i czytam "Ethics
                    for the new Millenium" Dalai Lamy!
                    www.lamrim.com/newmillennium/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka