Dodaj do ulubionych

Skąd ta rozbieżność?

26.05.11, 12:46
Pomiędzy tym co 'lud' lubi, kocha i ceni, a tym co wydawca chce wydać na rynek wydawniczy?
Obserwuj wątek
    • pisam Re: Skąd ta rozbieżność? 26.05.11, 12:55
      Bo lud jest ciemny i głupi, więc nie wie co powinien czytać, a Wydawca miał czas i podczas sjesty poobiedniej obejrzał w południowoamerykańskiej telenoweli, co teraz się czyta i co powinien czytać Polak :-)
      Czyli mówiąc inaczej badziewie, ale za to jedynie słuszne :-)
      • pisam Re: Skąd ta rozbieżność? 26.05.11, 12:56
        Poza tym, Wydawca nie czyta ON WYDAJE!! :-)
      • makawka Re: Skąd ta rozbieżność? 26.05.11, 13:27
        pisam napisał:

        > Bo lud jest ciemny i głupi, więc nie wie co powinien czytać, a Wydawca miał cza
        > s i podczas sjesty poobiedniej obejrzał w południowoamerykańskiej telenoweli, c
        > o teraz się czyta i co powinien czytać Polak :-)
        > Czyli mówiąc inaczej badziewie, ale za to jedynie słuszne :-)

        Poczułam się urażona. Czy jeśli wydawcy chcą mnie wydawać, to znaczy, że ja piszę badziewie, czy może jestem jakimś wyjątkiem?
        • pisam Re: Skąd ta rozbieżność? 26.05.11, 15:32
          No, co wy? Przecież żartuję i ironizuję!
          Tak między nami ja także otrzymuje propozycję od Wydawców, ale w 75 % nie odpowiadają mi ich warunki.
          Z drugiej strony i tak na poważnie tym razem. To niestety często mam wrażenie, że jeden wydawca patrzy co wydaje drugi i go po prostu małpuję, bo jeśli jemu wyszło to i mnie musi się udać. Dlatego mamy takie fale tematyczne co jakiś czas. Twierdzę, że żaden z wydawców (90%) nie ma swojej wizji i jest gotowy wydać wszystko co jest modne - choćby nową książkę o wampirach :-)) Też ostałem zapytanie na kiedy mógłbym przedstawić swoją propozycję i Wydawca bardzo był zdziwiony, gdy odpowiedziałem mu że nigdy.
          Przepraszam wszystkich którzy poczuli się urażeni moją poprzednią odpowiedzią, ale to miała być głupia odpowiedź na prowokujące pytanie :-0
          • makawka Re: Skąd ta rozbieżność? 26.05.11, 21:08
            To ja przepraszam, że się tak zaperzyłam:( Ostatnio mam gorszy czas. Dowiedziałam się właśnie, że lepiej "bym się sprzedawała" gdyby moje ksiązki miały więcej optymizmu, bohaterki były młodsze i piękniejsze a wszystko kończyłoby się obowiązkowym happy ednem, a nie takim nie wiadomo czym.
      • makawka Re: Skąd ta rozbieżność? 26.05.11, 13:31

        Jeszcze jedno: na tym forum są jeszcze inni, którzy wydają w wydawnictwach, a nie własnym sumptem. Czy to znaczy, że my wszyscy tworzymy badziewie dla ciemnego ludu?
      • witch_l Re: Skąd ta rozbieżność? 26.05.11, 13:37
        Domyślam się, że to miał być żart, co?
        Nie myślę aby współcześni nam byli głupi, czy coś koło tego. Jednak pewnego rodzaju dysonans pomiędzy odbiorcą, a wydawnictwami istnieje. Ciekawi mnie od czego to zależy. Zwłaszcza w Polsce.
      • skajstop Niecna prowokacja :) 26.05.11, 15:17
        Pisamie, na rynku jest miejsce dla niemal wszystkiego - widuję książki właściwie o każdej tematyce. Problemem nie jest ich wydanie, tylko dystrybucja - mało kto się potem dowiaduje, że one wyszły.
        No i warunki, jakie są proponowane ich autorom, o ile to nie czysta komercja, często są kiepskie. Ale czy tak jest tylko w Polsce? Moim zdaniem, nie.
    • wredna.wandzia Re: Skąd ta rozbieżność? 26.05.11, 19:40
      Ja nie widzę żadnej rozbieżności. Wydawca wydaje to co lud lubi, co kupi a może nawet i przeczyta.
    • spacey1 Re: Skąd ta rozbieżność? 27.05.11, 15:42
      Podaj przykład tego, co lud kocha i ceni, a wydawca nie chce wydać. Bo mnie zaintrygowałaś. Do tej pory zawsze słyszałam utyskiwania, że wydawcy chcą wydawać tylko to, co lud masami czyta, czyli jakieś badziewie z lista bestsellerów. A żaden nie wyda wielkiej literatury, bo jest niszowa i brak szansy na wielkie nakłady. A przecież tylko to, co nie trafia na topki jest w ogóle coś warte.
      Tak więc, wracając, poprosze o przykład :)
      • nawojek Re: Skąd ta rozbieżność? 28.05.11, 10:13
        Zaglądam tu od dawna, pozwolę sobie zabrać głos.
        Spacey1 - lud czyta to, co wydawca wyda, a że lud się starzeje, to ma niedosyt, bowiem sztampa w wydawnictwach od lat jest przestrzegana - 1. bohaterzy najwyżej 30letni, 2. seks,
        3. jędrny język. I jak się przemyciła bohaterka ok. 50 to starsze pokolenie rzuciło się na książkę, czyniąc z niej bestseller:). Zapewniam (jako czytelnik nałogowy wręcz), że coraz rzadziej sięgam po literaturę krajową, bo wieje z niej właśnie nuda sztampowych bohaterów i nieciekawego języka. Nie wierzę, by nie powstawały teksty ciekawsze, o niebo lepsze od wspomnianego bestsellera, ale wydawca nie chce ryzykować, bo mu się dobrze sprzedaje nijakość. Poza tym między czytelnikiem poszukującym niszowej, ambitnej literatury a tym, który czyta wszystko, co mu w ręce wpadnie, jest jeszcze wyrobiony czytacz - i ten jest kompletnie zaniedbany. Przekładając na język kulinarny - nie ma apetytu na homary i kawior, ale z przyjemnością siądzie przy ciekawie, apetycznie podanym świeżym schabowym. A wydawnictwa serwują odgrzewane mielone:)
        Zapewniam, że moje spojrzenie na rynek książek nie jest odosobnione i nigdy ani mnie, ani moich znajomych nikt nigdy nie prosił o wypełnienie jakiejkolwiek ankiety nt.
        Nowopowstała agencja także zaprasza autorów literatury kobiecej i kryminałów - kolejnych tematów "branych", choć nieco już wyeksploatowanych. Doprawdy, czytelnik nie jest tak nudny, jak oferta wydawnictw, za to znudzony. Nie wierzę, by autor/autorka +/- 40, z opanowanym warsztatem, nie potrafił/ła ciekawie napisać jakiejkolwiek historii w nieco odmienny, niesztampowy sposób, do tego językiem barwnym, bogatym w metafory, które się zapamięta. Moja wiara niestety słabnie wobec zasad wydawnictw.
        Na szczęście na świecie wydaje się ciekawie napisane książki. Szkoda, że nie w PL.
        • pisam Re: Skąd ta rozbieżność? 28.05.11, 12:03
          Wtrącę swoje trzy grosze, jeśli pozwolisz Nawojek.
          Aby odpocząć od swoich głównych tematów - misje w Iraku i Afganistanie, choć pokazane z zupełnie innej strony niż dotychczasowe książki innych Autorów (sprawdź w Mamrotku ich ocenę) - napisałem cykl powieści które umownie nazwałem 50+ ( bohaterowie po 50 i opowiadające o problemach ludzi w tym wieku). Pierwsza opowiada o lumpach, druga o poszukiwaniu pracy przez kobietę 50+... Podobno obie są "dobre i fajne", ale Wydawcy obawiają się, że rynek nie jest zainteresowany tymi książkami, więc nie chcą ryzykować.
          A wydawałoby się, że rynek poza wampirami, horrorami i naiwnymi nastolatkami jest otwarty dla innej tematyki. Mogę się jednak założyć, że gdyby się ktoś z Wydawców zdecyduje, to naraz zaleje nas co najmniej 10 podobnych książek od innych wydawców - bo jak komuś się udało trafić w niszę, to ja także muszę to zrobić. Dlatego wcześniej pisałem, że wydawcy chodzą w stadzie i małpują pomysły innych Wydawców.
          • skajstop + 50 28.05.11, 16:31
            Pisamie, ale będąc na targach, widziałem ofertę wydawnictwa MG, jest tam autorka pisująca i wydająca, rzecz jasna, powieści adresowane dla czytelniczek w tym wieku. Zatem i takie książki się pojawiają. Może trudność bierze się w wyławianiu ich z oferty? Zgodzę się, że nie są kreowane na wielkie hity. Ale są. Mam wrażenie, że oferta obejmuje prawie wszystko, natomiast problemem jest dotarcie tych bardziej niszowych książek do czytelnika.
            • nomina Re: + 50 28.05.11, 18:49
              Bo wydawcy nie mają pomysłu na promocję. Przy czym nie chodzi mi o kupno półki w sieci księgarnianej, tylko o spójną wizję, co wydawca chce powiedzieć ludziom i osiągnąć dzięki tej książce.

              Książki 50+ to świetny i nośny target. Tak egocentrycznie dodam, że przerysowałam tę kwestię w moim "Bestsellerze", ale bez przerysowania - to idealny towar do podania na rynek. Ale trzeba nawiązać współpracę ze sponsorami adresującymi swoje oferty do tej grupy wiekowej, dać jakąś przemyślaną ofertę, która dopasuje się do oczekiwania, zapotrzebowania, ale i możliwości finansowych takiego czytelnika - inaczej wszak kieruje się książki dla serii pięćdziesięciolatek-panter biznesu, inaczej dla 50+, którzy wypadli z rynku pracy, czego innego szukają w książce i mają inne pieniądze, a inaczej seniorek, które wychowują wnuki, opierają swój światopogląd na świecie telenowel, rozmowy toczą wokół jedzenia i plotek o celebrytach albo - co ksiądz w kościele powiedział. Poza tym - przygotować technicznie książkę dla czytelnika 50+, zaczynając od fontów, interlinii i jakości papieru.
              • nawojek Re: + 50 29.05.11, 00:19
                Nomina napisała:
                ...inaczej wszak kieruje się książki dla serii pięćdziesięciolatek-panter
                > biznesu, inaczej dla 50+, którzy wypadli z rynku pracy, czego innego szukają w
                > książce i mają inne pieniądze, a inaczej seniorek, które wychowują wnuki, opie
                > rają swój światopogląd na świecie telenowel, rozmowy toczą wokół jedzenia i plo
                > tek o celebrytach albo - co ksiądz w kościele powiedział.

                Starsze pokolenie jest tak samo zróżnicowane, jak młode, bowiem ludzie się różnią od urodzenia po sam koniec:) A target czytelniczy kobiet, które: "opierają swój światopogląd na świecie telenowel, rozmowy toczą wokół jedzenia i plotek o celebrytach albo - co ksiądz w kościele powiedział. " - to chyba wiele nie czyta, a jeśli - ma do wyboru najwięcej:) Takie rozdrobnienie to zgubienie w szczegółach istoty - czytelnik myślący, czytający od lat, znający klasykę - równie dobrze prowadzi biznes, jak jest bezrobotny. Dobrze napisana, wciągająca książka jest dla człowieka, a nie dla jego sytuacji życiowej, po świetnie napisany tekst o kłopotach z pracą sięgnie i pani dyrektor i klient MOPSu, takie właśnie podziały robią nam z rynku cyrk.
                Książki, po które sięgają ludzie w tym wieku i sobie je polecają są przede wszystkim napisane interesująco. Skoro starsi ode mnie znajomi przebrnęli np. przez 3 tomy "Milenium", to ani grubość książki, ani dłużyzny, ani młoda bohaterka czy dość zawiły wątek kryminalny nie odstraszają. Nie temat jest najistotniejszy, a sposób narracji, język, umiejętność wzbudzenia ciekawości czytelnika, by przewracał kartki i z żalem wkładał zakładkę, idąc spać. Powieści dla 40+ czy 50+ to nie literatura kobieca z postarzałymi bohaterkami, to raczej zupełnie inne spojrzenie - jak w każdej sztuce liczy się odkrywanie świata z innego punktu widzenia. Proszę wybaczyć - nie zamierzam nikogo urazić - ale pojawiająca się w nadmiarze "literatura kobieca", gdzie jakaś 20-30 latka ma problemy z facetem, opisane językiem często z rozmów przy kawiarnianym stoliku, to nawet na podróż może znużyć, wolę już "Focusa" lub n-ty raz przeczytać coś Pratchetta.
                A gdzieś tam w środku mam pewność, że autorki tych powieści stać na dużo więcej, ale im wydawnictwa tego nie puszczą:)

                Pisam - ciekawość wielką wzbudza 50-letnia "Leńczyk" w spódnicy, tym bardziej, że opisana przez mężczyznę!

                Jednak nie najważniejszym problemem jest wiek bohaterki, a jej niedojrzałość, ona z metryką nie zawsze ma wiele wspólnego. Niech sobie i ma wiosen 30, ale niechże nie zachowuje się i nie podejmuje decyzji, jakby miała 18:)
                Mamy - jako czytelnicy - za mało krajowych pozycji dla "normalnego" czytelnika - takiego, który nie szuka Ulissesa, tylko Pilcha. Dla zainteresowanych romansami półki się uginają, a reszta grzebie w poszukiwaniu "tego czegoś" czasem dłużej, niż trwa czytanie.
                Przepraszam za przydługie wpisy, ale skracam, bo już mi na klawiaturę kładą się pomysły, o czym chętnie by się czytało:))
                • jacek1f Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże ludzki 30.05.11, 07:18
                  ale jednak:-) Utożsamiasz rynek, czytelnika i sytuację z samym sobą i najbliższym znanym kręgiem. Czyli klasyczne - "bo ja"..:-)
                  Nie w tym nic złęgo i jest to naturalne, ale nie, gdy mówi się o rynku czytelniczm, czy innych zjawiskach masowych, spolecznych.

                  "..czytelnik myślący, czytający od lat, znający klasykę - równie do
                  > brze prowadzi biznes, jak jest bezrobotny. Dobrze napisana, wciągająca książka
                  > jest dla człowieka, a nie dla jego sytuacji życiowej..."

                  To wlasnie to - powyzej - przepraszam, ale ile jest takich "normalnych" czytelnikow. W naszym kraju, tak jak w innych od dawna toczy sie walka o nie tych "normalnych", tylko tych innych, tych tworzacych MASĘ potencjalną nowych - np. wlasnie telenowelowych (kalicińsizm), mlodszych (wampiryzm), kryminałolubów (szaleństwo skandynawskiej psychoterapii eksportowej):-) itd....

                  O czym "bysie" poczytało... - chyba jkednak albo sie nie doceniasz niezdajac sobie sprawy z wlasnej elitarnosci czytelniczej:-), albo sie przeceniasz, ze dasz rade utrzymac rynek wydawniczy w Polsce wraz ze swoim kręgiem znajomych:-).

                  Tak, wydawcy chodza stadami;
                  Tak, rzadzi jak wszedzie masowka i moda i trendy budowane na obserwacji zainteresowan, czytaj zakup takich a nie innych ksiazek;
                  Tak, wcale nie jest inczaje niz w STarej Europie, nie wpsominajac o rynku US.
                  Tak, w niszach nadal jest ksiazka wydawana dla bardziej wyrobionych, tyle ze procentowo, w stosumku do produkcji "masowej" zrobilo sie jej mniej;
                  Tak, wydawcy i autprzy zauwazaja - tak jakcaly rynek w Europie - potencjal "Senioralny" i robi sie nowy trendzik....:-)
                  • nawojek Re: Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże l 30.05.11, 11:22
                    Jak inaczej wyrazić swoją opinię, jak nie na podstawie własnych i znajomych doświadczeń? Wpis mój to nie artykuł, to tylko moje zdanie, jako takie klasycznie - przedstawia moje poglądy.
                    Czytelnik normalny, to nie jest żaden rarytas, w masie jest liczebnie spory. Każdy, kto czyta po jakimś czasie staje się "normalny" i kolejnych kalek losów 30-latki, nawet postarzałej o kilka lat nie strawi. Możesz się z moją opinią nie zgadzać, ale rozumiem, że tu wymienia się poglądy, a dyskutować możemy na argumenty - nie na sugestie, że rozmówca nie wie właściwie, o czym mówi.
                    Nie wnikam w to, co dostaje w PL "czytelnik senioralny". Czytam średnio 1 książkę na 2 tygodnie, rocznie ok. 30. Byłoby miło, jakby co najmniej połowa była polskich autorów:) Moje grono znajomych jest spore, choć z pewnością nie opiniotwórcze, ot średni szczebel drabiny, sporo na emigracji. Chyba nie zdajesz sobie sprawy (a może zdajesz, nie wiem), ile książek można (bo jest zapotrzebowanie wciąż rosnące) sprzedać wśród tej ostatniej grupy. Stamtąd czasem dowiaduję się o autorze, który w PL jest mało znany - ale polska księgarnia np. w Kanadzie miała dogodne warunki do zamówienia właśnie jego/jej książek.
                    Problem polega chyba na czym innym. To raczej moje pokolenie wychowało się na czytaniu. Najpierw "Pan Samochodzik", potem Chmielewska i masa nudnych lektur obowiązkowych. To właśnie jest spory target, przyzwyczajony do czytania, jako sposobu spędzania czasu i o niego się nie dba, nie chcąc na nim zarabiać:) Tymczasem wydawnictwa walczą o czytelnika młodego, jakby miał mieć gust niewyrobiony i połykał książki bezmyślnie. Naprawdę uważasz, że dla masy leniwej intelektualnie trzeba pisać książki? Obywatele obojga płci, pławiąc się w losach telenowel mają czas i chęć na czytanie? Sięgam po szwedzką literaturę, bo mnie ciekawi, ba, mam "zaliczony" rozlewiskowy bestseller, bowiem jeśli o czymś łowię negatywne opinie, muszę znać istotę, by później owej osobie zaufać, gdy odradza czy poleca.
                    Zasady wydawnictw, dzięki którym rynek zalany jest byle-czym wcale nie przynoszą ani im ani autorom wielkich zysków. Jeśli na całym świecie panują takie same kryteria, to autor przy sporej cierpliwości i uporze jak się "wydrukuje" - pławi się w luksusie, a u nas pisze byle-co i zarabia byle-jak. I moim zdaniem spory udział mają w tym wydawnictwa.
                    > O czym "bysie" poczytało... - chyba jkednak albo sie nie doceniasz niezdajac so
                    > bie sprawy z wlasnej elitarnosci czytelniczej:-), albo sie przeceniasz, ze dasz
                    > rade utrzymac rynek wydawniczy w Polsce wraz ze swoim kręgiem znajomych:-).

                    Nie należę do elity i wiele ambitnych tytułów omijam, bo nie przebrnę. Znajomych czytających mam sporo - zebrało się tego przez lata nauki, pracy i netu, to nie grupka kilku osób.
                    Po liczbie książek sprzedawanych na kilogramy jak również po liczbie sprzedanych egzemplarzy "ludycznej" literatury nie widzę, żeby wydawnictwa rosły w siłę. Ale zasad się trzymają. Nie zarabiają na tych wycofanych czy zalegających książkach więcej, niż na czymś spoza powszechnie uznanych kategorii, mieszczących się w widełkach wieku, seksu i wulgaryzmów. Niby mamy wolność, a dalej autorom się dyktuje, o czym mają pisać:)
                    Moim zdaniem żadna forma kultury nie może obniżać poziomu tylko dlatego, że ilość ważniejsza jest od jakości. Taka hossa długo nie potrwa, bo każdy odbiorca się rozwija.
                    Parafrazując - tancerki kankana mogły nie zakładać majtek, żeby ściągnąć więcej widzów, ale nie tańczyły nawet o łut gorzej, niż w majtasach:)
                    • pisam Re: Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże l 30.05.11, 12:23
                      Jeśli jesteś ciekawy/a napisz do mnie i prześlę Ci do oceny. Wolałbym jednak na adres który używam codziennie, a gazetowy od wielkiego święta.
                      Adres znajdziesz tu:
                      zasobnik.com.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=298&Itemid=161
                      • nawojek Re: Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże l 30.05.11, 14:34
                        Chyba mnie trochę przeceniasz, ja chętnie to przeczytam, jak zostanie wydane. Chociażby ze względu na ciekawość, jak opisał kobiecy punkt widzenia mężczyzna. Natomiast wiarygodna opinia o tekście może pochodzić od doświadczonego redaktora, jam ino czytacz:)
                        Prywatnie - podziwiam Twoje samozaparcie w tematyce niesztampowej, gratuluję siły przebicia!
                        • pisam Re: Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże l 30.05.11, 16:20
                          W moim przypadku bardziej radują mnie opinie czytaczy niż redaktorów, których denerwuje wszystko co odchodzi od sztampy. A tematy - ja po prostu opisuję to co akurat mam do opowiedzenia i nie interesuje mnie, czy to jest "trendy" czy nie. Nikogo nie zmuszam do czytania moich "opowieści", ja je po prostu piszę... bo uważam, że są tego warte.
                          • nawojek Re: Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże l 30.05.11, 16:34
                            Z takiego, jak Twoje Pisam podejścia, wg mnie powstają dobre książki. Z pisania na zamówienie, zgodnie z modą - rzadko.
                  • tony333 Re: Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże l 30.05.11, 16:02
                    Również zauważam brak na naszym rynku polskich książek popularnych powiedzmy z nieco wyższych stanów średnich. Czytam podobną ilość książek co Ty, Nawojku, czyli ponad 20 rocznie, preferuję literaturę o ciężkości raczej przeciętnej, nie unikając okazjonalnych wypadów do lekkiej i nieco cięższej. I w polskiej literaturze dawno nic mnie nie zachwyciło (w ostatnim czasie jedynie książki podróżnicze Cejrowskiego, aktualnie zachwyca powieść Józefa Barana). A co mnie zachwyciło w zagranicznej? Ostatnio: Shantaram. Nieco wcześniej: Cień wiatru. Podobnie dobrze napisanych, przystępnych w treści książek chyba próżno szukać wśród dzisiejszej oferty wydawców polskich autorów.
                    • tony333 Re: Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże l 30.05.11, 16:04
                      Wcięło mi początek wypowiedzi:

                      Chyba wiem, co marzy się Nawojkowi (oraz mnie). Książki nie znajdują się wyłącznie na skali jakości czy elitarności tekstu. Wspomniany tutaj jakże masowy cykl Millennium spotkał się z uznaniem czytaczy od najmniej wymagających do tych bardziej (z chęcią czytali i ci bardzo wymagający, choć już chyba nie w większości). Ta książka pokazuje, że może istnieć literatura niezła i jednocześnie masowa. Wydawcy przez swoją ostrożność już zmieloną papkę mielą powtórnie, aby wycisnąć z niej ostatni grosz - coraz bardziej marny, ale przynajmniej w miarę pewny, obawiając się niepewnego grosza z podjęcia ryzyka, czyli wydania czegoś niesztampowego.
                    • nawojek Re: Nawojku, popelniasz najczestszy błąd, jakże l 30.05.11, 16:28
                      No właśnie, to, co jest wydawane nie zachwyca. I tylko obawiam się, że coś ciekawszego nie przechodzi przez sito redakcyjne w wydawnictwach, a nie, że nie powstaje. Jeśli świetne książki często miały kilkuletnie starty do wydania, podejrzewam, że w PL też krąży jakiś tekst (a może nawet kilka), którego na półkach księgarni brakuje.
                      Zdaję sobie sprawę, że zawód pisarza w PL nie jest (poza nazwiskami z czołówki) lukratywny. Tym bardziej pisanie dla kasy mija się z celem.
        • benetowna1 Re: Skąd ta rozbieżność? 28.05.11, 13:39
          To ciekawe :) W mojej pierwszej powiesci jest 80letnia babka :)
          Natomiast wydawnictwo, z którym teraz współpracuję właśnie kazało mi postarzyć bohaterkę o 5 lat :) Nie podaję kontekstu, ale czyż to nie dziwne?:)
          Jednak optymizm, romans i happy end rzeczywiście jest wymagany. Do pierwszej powieści kazano mi dopisać wątek miłosny, bo go tam nie było :)
          • nawojek Re: Skąd ta rozbieżność? 30.05.11, 16:03
            Na zakończenie swoich wpisów na ten temat pragnę zaznaczyć, że wcale nie uważam któregokolwiek z grona autorów za twórcę bez talentu/pomysłu czy warsztatu, chociaż sami przyznacie, że czasem ktoś taki się przemyci:) Mój głos, który jest tylko moją opinią, był wołaniem na puszczy o większy wachlarz tematyki w wydawnictwach. Nie było moim zamiarem nikogo urazić ani ocenić, mam nadzieję, że autorzy tu zaglądający potraktują moje wpisy jako inspirację. Macie z pewnością więcej pomysłów, niż wykorzystywane dotychczas zgodnie z wąskimi ramami, narzuconymi przez "urniłowkę" wydawców. Rozwińcie skrzydła, piszcie nie dla (niewielkiej) kasy, a dla czytelnika i siebie, czerpiąc satysfakcję z odrzucenia sztampy. Może się mylę, ale autor/autorka kilku książek może sobie chyba pozwolić na kolejny szczebel. Wszystkim sukcesów życzę, a sobie - więcej interesującej lektury:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka