Dodaj do ulubionych

DO TŁUMACZY

07.07.04, 10:57
czy tlumacze lit pieknej sa zamknieta kastą tak jak TEPIS?
po kilku latach od ukonczenia filol obcej chcialabym podjac studia przekladu
literackiego ale nie wiem czy nie okaze sie to sztuką dla sztuki....jezyk
znam swietnie, i obcy i wlasny, naprawde to lubie (na studiach mialam zajecia
z tlumaczenia do ktorych przygotowowywalam sie calymi dniami).
z drugiej strony zdaje sobie sprawe ze nie jest to konkurs swiadectw i moge
nigdy nie wydac zadnej ksiazki...
powiedzcie jak to dziala? znajomosci w wydawnictwie, czy tez moze wystarczy
wyslac tlumaczenie (dochodzi kwestia praw autorskich?) i uzyskac akceptacje?
poradzcie, odradzcie.
prosze


Obserwuj wątek
    • dmac72 Re: DO TŁUMACZY 07.07.04, 22:51
      Witaj.
      A w zasadzie witajcie, bo choć przeczytałem to Forum od deski do deski
      (wirtualnej) i zaglądam tu regularnie (ostatnio prawie niepotrzebnie), to nie
      wtrącałem się dotąd w żadne dyskusje.
      Chętnie Ci odpowiem, abyś nie porzuciła nadziei :)
      Tłumaczę właśnie dwudziestą dziewiątą książkę, więc, mam nadzieję, mogę uważać
      się za tłumacza literatury (literaturki), zwanego dalej t.l. Jednakże:

      - Nigdy nie spotkałem się twarzą w twarz z innym t.l., co może oznaczać, że w
      swej samotnej egzystencji w ogóle nie tworzymy kasty (lub też że jesteśmy kastą
      tak zamkniętą i tajemniczą, że aż nie znamy się nawzajem :))

      - Nigdy nie miałem "znajomości w wydawnictwie" i po ładnych paru latach pracy
      nadal ich nie mam. Raz w życiu widziałem pewną panią w wydawnictwie i raz w
      życiu widziałem inną panią w innym wydawnictwie, co w zupełności wystarczyło do
      rozpoczęcia współpracy. Pracowałem też dla wydawnictwa, w którym nie widziałem
      ani jednej pani i ani jednego pana. Już dla niego nie pracuję, więc być może
      był to błąd. Moje naprawdę krótkie spotkania z wyżej wymienionymi paniami (w
      randze sekretarzy redakcji) wyglądały tak, że przedstawiłem się szumnie jako
      tłumacz i zaproponowałem, że przełożę fragment jakiegoś tekstu na próbę, ku
      obopólnemu zadowoleniu. Jeden fragment dostałem natychmiast do łapy, drugi (po
      telefonicznym przypomnieniu że czekam) pocztą po miesiącu. To wystarczyło.
      (Zorientowanym w temacie wyjawię, że do tych fragmentów oczywiście nigdy już
      nie wróciłem, zapewne wzbogaciły składankę twórczości podobnych do mnie
      frajerów, ale czy warto się za to obrażać?) Lubię myśleć, że obroniłem się
      jakością pracy (tak mi powiedziano), a nie na przykład niską jej ceną, ale
      prawdy zapewne nie poznam. A może to były feromony? :)) To by tłumaczyło rozwód
      w wydawnictwem, w którym nie widziałem ani jednej pani i ani jednego pana :))

      Jak widzisz, można nie należeć do "kasty" i nie mieć znajomości, a pracować w
      tym zawodzie. Ciekawe, jaką drogą trafili doń szanowni Koledzy...

      Życzę powodzenia, jeśli tłumaczenie książek naprawdę jest tym, co chciałabyś w
      życiu robić.
      dmac

      P.S. Do Yangi: jest mi tak głupio, że umilkłem znienacka po zarzuceniu Cię
      pytaniami i ponurymi wynurzeniami, że aż muszę przeprosić za ten błąd
      publicznie, co niniejszym czynię. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie i
      przyjmę każdą karę. Obiecuję poprawę.

      • yanga Re: DO TŁUMACZY 24.07.04, 14:26
        dmac72 napisał:



        > P.S. Do Yangi: jest mi tak głupio, że umilkłem znienacka po zarzuceniu Cię
        > pytaniami i ponurymi wynurzeniami, że aż muszę przeprosić za ten błąd
        > publicznie, co niniejszym czynię. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie i
        > przyjmę każdą karę. Obiecuję poprawę.

        Wcale się nie obraziłam :-))) Po prostu doszłam do wniosku, że chwilowo
        wyczerpaliśmy temat, zresztą nasze serwery wyraźnie nie są kompatybilne, stąd
        kłopoty z prywatną pocztą. Zawsze do usług, miło, że dałeś głos.
        >
    • theotherme Re: DO TŁUMACZY 14.07.04, 13:27
      Czy tworzymy jakąś kastę? Chyba nie. Ja również, podobnie jak dmac72, nie znam osobiście ani jednego tłumacza (kiedyś zdarzyło mi się wprawdzie poznać pewną bardzo znaną i uznaną tłumaczkę, ale sam jeszcze wtedy nie byłem tłumaczem, więc się nie liczy). Wydaje mi się, że wynika to ze specyfiki tego zawodu. Każdy z nas wiedzie raczej pustelniczy żywot, stukając po całych dniach (a nierzadko i nocach) w klawiaturę komputera. Na kontakty towarzyskie nie ma już czasu. A dochodzi jeszcze do tego element konkurencji (cóż zrobić, wolny rynek).
      Znajomości w wydawnictwach chyba nie są konieczne. A każdym razie nie były konieczne dziesięć lat temu, kiedy zaczynałem. Poszedłem po prostu do wydawnictwa, otrzymałem próbkę do tłumaczenia, tłumaczenie się spodobało, dostałem pierwszą książkę. I tyle. Być może w tej chwili jest trudniej (wydawnictwa mają na ogół swoich stałych tłumaczy i rzadko szukają nowych), ale nie zaszkodzi próbować. Musisz się jednak uzbroić w cierpliwość. Może to trochę potrwać. I uważaj na próbki, które dostajesz do tłumaczenia (przejrzyj nasze forum - temat ten był wielokrotnie poruszany). Pozdrawiam i życzę powodzenia.
      • szwedzka Re: DO TŁUMACZY 15.07.04, 01:22
        Jeszcze zależy od języka. Z językiem innym niż angielski znacznie łatwiej
        zadebiutować teraz niż dziesięć lat temu. Polscy wydawcy odkryli wreszcie, że
        książki powstają nie tylko po angielsku.

        Paweł
    • klymenystra Re: DO TŁUMACZY 06.08.04, 15:27
      a jak to jest z tlumaczeniami komisku? swego czasu przetlulaczylam jeden
      calkiem prywatnie, dla znajomej- bardzo jej sie spodobalo. po wygladzeniu-
      byloby chyba nadajace sie do druku. jak to zalatwic? (zaznaczam ze zaczynam
      studia- filolgie-dopiero od pazdziernika- mam jednak najwzyszy certyfikat i
      swietna zanjomosc jezyka po roku pobytu)dzieki za odpowiedzi z gory :)))
      • librero Re: DO TŁUMACZY 07.08.04, 21:32
        A jak zaczynaliście?

        Czy osoba bez doświadczenia może zgłosić się do wydawnictwa z prośbą o próbkę
        tekstu, nie narażając sie na pobłażliwe uśmiechy? Bo choć tłumaczy na rynku
        mnóstwo, to jakość przekładu niektórych książek woła o pomstę do nieba. Widzą
        to chyba zresztą nie tylko filolodzy, ale również osoby po prostu dobrze
        władające polskim. Niestety, często kuleje nie tylko samo tłumaczenie, ale
        również składnia, interpunkcja, itp. Czytając takie kwiaty naprawdę trudno jest
        uwierzyć, że tłumacz nie miał znajomości w wydawnictwie, a korektor nie był
        pijany.

        Z ostatnio wynotowanych: "Przyjaciele, tak dawno Was nie widziałem, chodźmy
        pomalujmy miasto na czerwono". Z angielskiego oczywiście. Ręce opadają.
        • domville Re: DO TŁUMACZY 07.08.04, 21:59
          Od czegoś trzeba zacząć - można podzwonić, popytać, porobić próbki albo
          przygotować własne tłumaczenie jakiegoś ciekawego tekstu, nie wiem, co jeszcze.

          Mój początek był taki: 10 lat temu napisałem list do pewnego poznańskiego
          wydawnictwa i wyraziłem chęć przetłumaczenia jednej z powieści poczytnego
          autora, która jeszcze nie doczekała się polskiego wydania. Po pewnym czasie
          dostałem odpowiedź z propozycją przetłumaczenia innej książki tego samego
          autora. Oczywiście najpierw była próbka, a potem umowa (stawka zresztą
          śmiesznie niska, ale cóż, przy pierwszej umowie trudno stawiać wymagania).
          Współpraca trwała kilka lat, ale zrezygnowałem z niej, ponieważ cykl wydawniczy
          był w tej oficynie niemiłosiernie długi (nawet 2 lata od złożenia tłumaczenia
          do wydania książki!), no i oczekiwanie na honorarium też.

          Z innym wydawnictwem, w Warszawie, rozpocząłem współpracę, odpowiadając na ich
          ogłoszenie w GW.

          Jeszcze inna oficyna odezwała się do mnie po rozesłaniu przeze mnie maili do
          kilkunastu wydawnictw.

          Trzeba więc działać na kilka frontów i niewykluczone, że coś się
          wreszcie "zdziała".

          Życzę powodzenia, domville.
          • librero Re: DO TŁUMACZY 10.08.04, 21:54
            Dziękuję za słowa otuchy, Domville :)
            Zapewne wkrótce zbiorę się w sobie i spróbuję Bogu ducha winnych redaktorów
            ponagabywać...

            Pozdrawiam,
            Librero
            • domville Re: DO TŁUMACZY 10.08.04, 22:37
              Pamiętaj, librero, żeby po otrzymaniu pierwszej zaliczki pójść i pomalować
              miasto na czerwono!
    • libellicosa Re: DO TŁUMACZY 20.08.04, 14:07
      Serdecznie odradzam angażowanie się w tłumaczenie książki, "bo się spodobała",
      bez zlecenia i umowy. Chyba b. rzadko kończy się to wydaniem przekładu, a
      najczęściej frustracją. Jeśli tłumacz chce wyjść z własną inicjatywą, powinien
      obgadać PROJEKT z potencjalnym wydawcą, a nie zaczynać od końca. Zdobycie (tj.
      nabycie) praw do książki należy do wydawcy. Często okazuje się, że książki nikt
      nie chce albo prawa już ktoś kupił, ale jako tłumacza przewidział już kogoś
      innego i gotowy przekład się marnuje. Przykre dla wszystkich zainteresowanych.
      • brruno Re: DO TŁUMACZY 20.08.04, 22:41
        libellicosa napisała:
        > Serdecznie odradzam angażowanie się w tłumaczenie książki, "bo się
        > spodobała", bez zlecenia i umowy. Chyba b. rzadko kończy się to wydaniem
        > przekładu, a najczęściej frustracją.

        No nie wiem, ja na początek dobry rok tłumaczyłam do szuflady z poczuciem, że
        to na poważnie (groza mnie ogarnia, jak teraz gdzieś przy okazji wiosennych
        porządków trafiam na te kwiatki; inna sprawa, że potem się kawałkami
        przypadkiem gdzieś powydawały). Co to za tłumacz, który na początek nie
        schrzanił kilku ulubionych książek?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka