Dodaj do ulubionych

Pisanie i pieniadze.... ?

21.10.06, 22:07
> Wrrr, będę gryzł. Pamiętam, jak mnie wszyscy po kolei autorzy mający
> prelekcję na Nordconie wkurzali, bo jak jeden mąż (umówili się, czy
> jak?) wygłaszali właśnie powyższe zdanie.

> Sorki, ale coś za coś. Nie wiem, czy ktoś analizował, jak wygląda
> warsztat pracy takich znanych autorów na Zachodzie. Owóż
Obserwuj wątek
    • gornhard Re: Pisanie i pieniadze.... ? 21.10.06, 22:52
      Wszystko pięknie wypisane i wyjaśnione, gotów byłbym przyznać Ci rację, ale jest
      ALE. Napisałeś, że autor ze sprzedanych 10000 egzemplarzy uzyska 10000 złotych.
      Z czego wynika, że z jednej książki dostaje 1 zł. Moim zdaniem bzdura. Skoro
      autor jest juz tak poważany, ze sprzedaje 10000 egzemplarzy to jego procent
      zysku na pewno przekracza 10%, moze 15%, a moze o dziwo 20%? Nie wiem, ale
      załózmy, że 10% <choć to podstawowa stawka>. I skoro miałby zarabiać te 10% to
      cała Twoja kalkulacja bierze w łeb, bo książki poniżej 3 dych rzadko keidy
      schodzą. Czyli w najgorszym przypadku autor zarabiałby mniej więcej 3 razy
      więcej niz podałeś.
      • martttyna do gornhard 22.10.06, 17:37
        Ten tekst nie jest mój, znalazłam go tylko...
    • rimbombin Re: Pisanie i pieniadze.... ? 22.10.06, 09:27
      Prawda jest jeszcze bardziej brutalna. Autor, który zaczyna przygodę na rynku
      wydawniczym i próbuje sie z tego utrzymać jest skazany na śmierć głodową. W
      moim przypadku wyglada to mniej więcej tak - 2 książki od roku w sprzedaży.
      Łącznie na rękę zarobiłem ok. 500 zł. Sumy, o których wspomniacie są bajońskie
      ale i księżycowe.
      • skajstop Re: Pisanie i pieniadze.... ? 22.10.06, 16:50
        Nie masz racji. W tej chwili sytuacja wygląda tak, iż w przyzwoitym wydawnictwie
        autor może wytargować stawkę 1-3 zł od sprzedanego egzemplarza, a sprzedaż w
        wielu wydawnictwach osiąga nakłady znacznie wyższe niż w przpadku tych, w
        których miałeś nieszczęście opublikować swe książki.

        Rzecz jasna, na eksperymentalnej prozie nie da sie zarobić. Ale już
        kilkutysieczny sprzedany nakład dzieła obyczajowego czy z kręgu literatury
        rozrywkowej wcale nie jest niczym dziwnym. A istotne zastrzeżenie brzmi tak, że
        jest może kilkadziesiąt wydawnictw, które umieją książką handlować. I tyle.
        Trzeba się przebijać do mocnych wydawnictw z silnym działem promocji & marketingu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka