Dodaj do ulubionych

Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? – pomocy

02.11.06, 21:15
Wiem, że to takie mało eleganckie pytanie. Ale musze opisać scenę erotyczną.
Nie wiem się jak za to zabrać – pisze pierwszy raz coś takiego. Czy
moglibyście mi udzielić jakiś rad.

Z góry dziękuje i przepraszam jeśli taki temat był już poruszany.

Pozdro

Obserwuj wątek
    • skajstop Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 02.11.06, 21:21
      Znam tylko jedną sensowna metodę: posiłkowanie się własnym doświadczeniem ;P
      • sex_time Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? 03.11.06, 12:01
        skajstop napisał:

        > Znam tylko jedną sensowna metodę: posiłkowanie się własnym doświadczeniem ;P

        Permella prosi o pomoc. Czy o t a k i e j pomocy myślisz?
        • skajstop Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? 03.11.06, 13:04
          To nie jest forum "Swatki", drogi sex_timesie :) ani tym bardziej "Przez dziurkę
          od klucza". Chcesz link na jakieś ciekawsze forum czy sam sobie znajdziesz? :-)
      • wiksadyba1 Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 14.11.06, 14:17
        No ale przez własne doświadczenie trzeba by chyba też rozumieć - w pewnych
        przypadkach- fantazję i intuicję, bo w przeciwnym razie np. książka i
        film "Crash" nie miałyby raczej prawa powstać:). Nie mówię już o Markizie.

        A co do meritum, to w gruncie rzeczy scenę "łóżkową" chyba tak samo łatwo (i
        trudno:) napisać jak jakikolwiek inny większy opis. Oczywiście, warto
        wystrzegać się dwóch ekstremów - naiwnego i nachalnego mistycyzowania ("Czuli
        jak ich ciała unoszą się nieważko, zjednoczone w duchowej komunii. Ocean
        niebiańskiej rozkoszy falował nieprzerwanie w ich złaknionych ciałach" he he he
        h:)). Lepsza od tego jest już druga skrajność - czyli pornos, pod warunkiem, że
        robi się to w pełni świadomie:))))
        • skajstop Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 14.11.06, 15:00
          Ciekawe, że porównujesz to z innymi opisami. Ja różnicę dostrzegam w tym, iż
          opis zewnętrzny może być neutralny, natomiast scena łóżkowa bezwzględnie powinna
          w czytelniku wywoływać pozytywne emocje, inaczej staje się kulą u nogi autora :)

          Na okoliczność wznowienia dyskusji zmieniłem sobie sygnaturkę :-)
          • permella Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 14.11.06, 18:00
            skajstop napisał:

            > Na okoliczność wznowienia dyskusji zmieniłem sobie sygnaturkę :-)

            hehe. To już sama nie wiem jak to napisać, a powinam to opisać....


          • wiksadyba1 Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 15.11.06, 23:39
            skajstop napisał:

            > Ciekawe, że porównujesz to z innymi opisami.

            W tym tylko (i aż:) sensie, że nieudolność czy udolność pisarza można poznać po
            każdym opisie, jeżeli przyjrzysz się bliżej, chociaż zgadzam sie - w opisach,
            które "czysto psychologicznie" budzą w przeciętnym czytelniku większe
            zainteresowanie bardziej rzuca się to w oczy; pomijam oczywiście przykłady
            autorów skrajnie nierównych, którym coś wychodzi bardzo dobrze, a coś beznadziejnie.

            Ja różnicę dostrzegam w tym, iż
            > opis zewnętrzny może być neutralny, natomiast scena łóżkowa bezwzględnie powinn
            > a
            > w czytelniku wywoływać pozytywne emocje, inaczej staje się kulą u nogi autora :

            W zasadzie tak, zwłaszcza patrząc akademicko na sprawę. Jednak można wyobrazić
            sobie - i to w ramach "klasycznej", niekoniecznie eksperymentującej prozy,
            umieszczenie mocnych akcentów też w z pozoru marginalnych, czy dotyczących
            niezbyt "emocjonujących" sfer życia opisach, tak, że przy uważniejszym
            przyjrzeniu się, stają się prawie równie znaczące co kluczowe sceny. Co więcej,
            osobiście uważam, że w zasadzie tak właśnie powinno się dziś pisać:)

            W pełni zgadzam się, co do zasady, że scena erotyczna powinna budzić silne
            emocje (chociaż niekoniecznie zawsze jednoznacznie "pozytywne":)- to zależy od
            tego, co ma wnosić w powieści). Wyobrażam sobie jednak przypadek, w którym
            świadoma beznamiętność, mechaniczność czy "neutralność" sceny erotycznej może
            być właściwa (np. choćby dla zasygnalizowania chłodu uczuciowego bohaterów).
            Wszystko zależy od jednego: jakie miejsce, jaką funkcję, ma ta scena mieć w
            logice całości. I właśnie od zastanowienia się nad tym ostatnim nieśmiało
            radziłbym zacząć każdemu autorowi, który ma wątpliwości, jak "to" zrobić w
            literaturze:).
    • skrybcia Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 02.11.06, 21:22
      A co? Po napisaniu slowa "piers" rozgladasz sie sploszona, czy ktos poza Toba
      tego nie czyta?
      :)
      • sella_w Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 02.11.06, 22:16
        problemem nie jest sam temat, skrybcia, tylko jak go ująć, żeby ładnie a nie
        wulgarnie było... ja do tzw. wielkich pisarzy się zwróciłam o pomoc.
        Poprzeglądałam literaturę pod tym kątem i moim zdaniem dobre sceny erotyczne są
        u Hrabala, zwłaszcza "Obsługiwałem...". Ale oczywiście wszystko zależy od tego
        co ty właściwie piszesz...

        Może, ktoś zna fajne sceny erotico?
        ... aż się sama zaciekawiłam:)
        • belinks Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 14.11.06, 23:48
          sella_w napisała:

          > problemem nie jest sam temat, skrybcia, tylko jak go ująć, żeby ładnie a nie
          > wulgarnie było...

          Skajstopa nowa sygnaturka :-DDDDD

          Scena erotyczna musi po coś. W scenach erotycznych ważne jest słownictwo, a
          także apetyczne zbliżenia, opis fragmentu ledwie, gdy reszta jest
          niedomówieniem.
          • belinks Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 15.11.06, 08:58
            apetyczne zbliżenia... He, he

            Chodzi oczywiście o apetyczne zbliżenia kamery, którą "filmujemy" scenę.
    • permella ..... :) 03.11.06, 15:31
      Dziękuje ci sello_w. Skaj chodziło mi o to co doskonale napisała Sella. A
      doświadczenie nie mam chyba wiele do znaczenia. Bo można nie mieć doświadczenia,
      a napisać tak iż to zaciekawi czytelnika. A nie, że Pomyśli sobie „ ohyda, to
      jak jakiś porolno”

      Wiem, wiem pewnie i będą tacy, którym się to spodoba. Ale opisywanie ostro scen
      w niektórych książkach nie wypada.

      Pozdro
      • skajstop Re: ..... :) 03.11.06, 15:53
        Ja cię zrozumiałem. Właśnie w kontekście tego, o czym piszesz - czyli
        niesmacznych, głupich scen - własne doświadczenia pozwalają uniknąć takiej
        niewiarygodności, np. w opisywaniu emocji.

        Klasycy są dobrym wzorem. A ja np. zazwyczaj nie piszę scen erotycznych, tylko
        coś sugeruję. Bo uważam, że niezwkle ciężko jest napisać taką scenkę wiarygodnie
        i przy tym oryginalnie.
        • master_of_magic Re: ..... :) 03.11.06, 15:58
          Ja robię podobnie. Wolę opisywać wspólny poranek. Jak powiadają - noc kłamie,
          świt mówi prawdę ;)
        • skarbek-mm Re: ..... :) 03.11.06, 16:02
          Z perspektywy czytelniczki mogę powiedzieć, że im więcej niedomówień tym
          lepiej. W Harlekinach czasem dobrze się zaczyna, ale śmiesznie kończy. Z nudów
          przeczytałam parę, i zawsze bawiło mnie to kiedy autorka chciała powiedzieć coś
          więcej ale nie wiedziała jak i wiła się jak piskorz szukając eufemizmów żeby
          opisać "te" części ciała. Myślę, że lepiej by było gdyby je tylko zasugerowała.
          Nie ma to jak wyobraźnia!
          Z erotyką jak z potworami (moim zdaniem) najlepsze (straszniejsze?) powstają w
          naszej wyobraźni.

          Pozdrawiam

          Skarbek
    • yanga Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 03.11.06, 18:41
      Migam się od książek z takimi scenami, jak tylko mogę, ale czasem nie mam
      wyjścia. Mogę poradzić tylko jedno: koniecznie przeczytać sobie na głos. I to
      ze dwa razy. Po to, żeby wytropić to wszystko, co może śmieszyć. Nie macie
      pojęcia, jak łatwo ze wzniosłości wpaść w śmieszność, czasem wystarczy
      przetłumaczyć dosłownie.
    • permella a może innaczej 03.11.06, 19:27
      A można urwać w pewnym momencie i opisać wspólny poranek?
      • skajstop Re: a może innaczej 03.11.06, 19:43
        Ja parę razy tak zrobiłem. Albo kończyłem scenę, kiedy bohaterowie razem gdzieś
        śli, a następną zaczynałem od śniadania, albo stwierdzeniem, że X już sobie
        poszła, a Z coś tam myśli...
        • moony7 coraz ciekawsza ta dyskusja... 03.11.06, 20:40
          Ale adminie, litości!
          • skajstop Re: coraz ciekawsza ta dyskusja... 03.11.06, 21:25
            Ludzka rzecz, Moony, też dopraszam się litości :-)
            Ale bez obaw - jeśli ktoś przekroczy granice dobrego smaku... no to wiadomo.
            • permella Re: coraz ciekawsza ta dyskusja... 03.11.06, 21:48
              a ja zamieszczając ten temat chyba nie przekroczyłam, no chyba, ze brakuje
              znaczka -> 18+

              Ale , w końcu nic złego nie robie... :)

              Pozdro
              I dzięki za tak liczne wskazówki.
              • moony7 nie wiem, czy się zrozumieliśmy 03.11.06, 21:53
                Nie mam nic przeciwko rozmowom warszatowym, chodziło mi jedynie o potknięcie
                admina. Mała rzecz, a cieszy ;)))
                • skajstop Re: nie wiem, czy się zrozumieliśmy 03.11.06, 22:03
                  Cieszy tym bardziej, że ja czasem z premedytacją tak piszę :P choć i błędy się
                  zdarzają, szczególnie gdy wpadam bez sobolowych ogonków, za to goniony przez
                  diabła :D

                  Nawiasem mówiąc, jest zapotrzebowanie na wątki "warsztatowe" - warto o tym
                  pomyśleć :)
            • moony7 ok, masz odpuszczone ;))) 03.11.06, 21:52
              Cóż za emocje w tej dyskusji! Natomiast co do wątku powyżej, uważam i chętnie
              bym na ten temat podyskutowała z kimś, kto jest na poziomie co najmniej
              średniozaawansowanym, że każda powieść ma swoją logikę i scena, jaka by nie
              była, musi z tej logiki wynikać. Nie może być tworem sztucznym, odstającym w
              klimacie od reszty. Znalezienie owej logiki jest moim zdaniem równie ważne, jak
              niebanalny bohater, ciekawa akcja czy szczególny styl autora.
        • sex_time Re: a może innaczej 04.11.06, 12:07
          skajstop napisał:

          > Ja parę razy tak zrobiłem. Albo kończyłem scenę, kiedy bohaterowie razem gdzieś
          > śli, a następną zaczynałem od śniadania, albo stwierdzeniem, że X już sobie
          > poszła, a Z coś tam myśli...

          Można i tak oczywiście, ale... pachnie to kapitulacją.
          • skajstop Re: a może innaczej 04.11.06, 12:53
            Raczej pachnie nie pchaniem się w sceny erotyczne na siłę ;-D

            W tych tekstach, gdzie były niezbędne, wcale ich nie unikałem. Ale zgadzam się z
            opinią wyrażoną już w tym wątku, że musi być powód umieszczenia takiej scenki.
            • permella hmmm.... 04.11.06, 13:15
              A jeśli od takiej sensy ma się zmienić coś w życiu bohatera?
              • skajstop Re: hmmm.... 04.11.06, 13:23
                Wtedy powinna się znaleźć, moim zdaniem :) i wtedy pojawia się problem nie
                "czy", ale "jak" ją napisać... od którego zaczęliśmy :)
                • permella ? 04.11.06, 13:33
                  skajstop napisał:

                  > Wtedy powinna się znaleźć, moim zdaniem :) i wtedy pojawia się problem nie
                  > "czy", ale "jak" ją napisać... od którego zaczęliśmy :)

                  No właśnie :( a może jak poczytam jakieś ksiązki z tego typu scenami dobrze
                  napisanymi. To czy coś mi pomorze?
      • velvety-clarie Re: a może innaczej 06.01.08, 18:54
        ja tak często robię ;)
    • warszawianka34 sex, sex, sex 03.11.06, 20:49
      Kiedyś, gdy była młodą grafomanką, moje sceny erotyczne brzmiały mniej więcej
      tak: "wskoczyli pod kołdrę i zgasło światło", teraz są nieco bardziej
      rozwinięte :)) Wkleić tutaj scenę erotyczną z mojej obecnej powieści? Ciekawe,
      co o niej byście powiedzieli...
      • sella_w Re: sex, sex, sex 04.11.06, 13:57
        wkleic wkleic:)...

        swoją drogą zaraz chyba H.Jamesa i Lawrenca okurze... :)
        • hemeczka Re: sex, sex, sex 04.11.06, 14:06
          pisać rano i na trzeźwo. Nie pisać w nocy pod żadnym pozorem.

          I zależy jaki jest ten twój bohter, jaki ma być ten sex.

          Jaki bohater, jakie uczucie(lub gwałt) taka scena. Oczywiście czy ta scena jest
          jakaś znacząca, też się nad trzeba zastanowić. Bo mozna opisać ze szczególami(
          i wyjdzie opowieść erotyczna dla par) mozna opisać jednym zdaniem i wyjdzie
          suchar, a moze ma właśnie yjść suchar?

          To wszystko zależy co masz przekazać przez opisanie tej sceny. Co ma ona dać
          całości, bo jeżeli jest nawet bez znaczenia, to można z niej zrezygnować.
          • mazalova Re: sex, sex, sex 25.12.06, 18:15
            Hemeczka, to, że Ty akurat udzielasz rad na takie tematy, wydaje mi się
            wybitnie nie na miejscu :P sorry.
            • permella a wiec... 28.12.06, 12:38
              Zrezygnowałam z tego. Nie ze względy na scenę, ale po pewnym czasie zaczęło być
              nudnie w książce. Sama nie wiem czemu.
    • poslonek Porada warsztatowa 04.11.06, 16:44
      skajstop napisał:

      > Nawiasem mówiąc, jest zapotrzebowanie na wątki "warsztatowe" - warto o tym
      > pomyśleć :)

      Skoro jest zapotrzebowanie :) Porada warsztatowa dotycząca wszelkich tekstów literackich:
      Ilość wulgaryzmów ograniczyć do absolutnego minimum, a najlepiej, żeby nie było ich wcale.
      • martttyna Re: Porada warsztatowa 04.11.06, 19:20
        zgadzam się, przydał by się taki wątek ;)
    • poslonek "Z pewną taką nieśmiałością..." 04.11.06, 16:46
      przyznaję się, że niedawno napisałem scenę łóżkową. Być może kiedyś będzie mi dane zaznajomić z jej treścią uczestników tego forum.
      • permella Re: "Z pewną taką nieśmiałością..." 04.11.06, 19:18
        poslonek napisał:

        > przyznaję się, że niedawno napisałem scenę łóżkową. Być może kiedyś będzie mi d
        > ane zaznajomić z jej treścią uczestników tego forum.


        Ja bym chętnie przeczytała. Może by mi to coś pomogło ;)
        • poslonek Re: "Z pewną taką nieśmiałością..." 05.11.06, 12:04
          OK, ale "każda rzecz ma swój czas", a u mnie - jeśli premiera, to tylko na papierze, więc musisz poczekać.
          Przykładową scenę erotyczną możesz przeczytać tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=37073645&a=37094400
          Jeśli teraz nie masz pomysłu na scenę łóżkową, pisz dalej to, co piszesz, a uzupełnisz ją, gdy nawiedzi Cię natchnienie.
          • permella Re: "Z pewną taką nieśmiałością..." 06.11.06, 16:25
            Dzięki poslonek przeczytam ;)
    • lilith76 Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 15.11.06, 13:43
      Też mi się wydaje, że trzeba posiłkować się doświadczeniem. Tylko skąd mogę wiedzieć, że moje doświadczenia będą odpowiadać bohaterce?

      No i inna trudność - opisując scenę erotyczną z punktu widzenia mężczyzny, jak u licha, mam wiedzieć, że robię to trafnie (nie ma nic bardziej irytującego niż męskie wyobrażenia o erotyce kobiecej)?
      • belinks Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 15.11.06, 14:57
        lilith76 napisała:

        No i inna trudność - opisując scenę erotyczną z punktu widzenia mężczyzny, jak
        > u licha, mam wiedzieć, że robię to trafnie (nie ma nic bardziej irytującego
        niż męskie wyobrażenia o erotyce kobiecej)?

        No coż, panowie w życiu też ulegają wyobrażeniom o wyobrażeniach jakie powinni
        mieć nt. erotyki. A jak sobie przypomnę książkę A. Boleckiej"Concerto di
        amore". Przy całej ogromnej sympatii do tej autorki, to jej męski narrator
        jakoś dość nieudolnie utknął w schematach myślenia obowiązujących w
        społeczeństwie. No, chyba najbardziej pomocna jest w tym wypadku intuicja
        kobieca i umiejętność empatyzowania, bo mężczyźni są różni, tak jak kobiety. I
        całe szczęście, bo nudno było by na tym świecie.
    • permella i co dalej? 15.11.06, 16:36
      Napisałaś kamerować, a jak bohater narracyjny jest w takiej scenie? Nie mogę
      przecież pisać wyobrażania obok leżącego :P
      • belinks Re: i co dalej? 15.11.06, 17:31
        Jeśli narracja w pierwszej osobie prowadzona, to przecież bohater coś widzi,
        coś odczuwa, jakieś mu myśli całkiem głupie po głowie się szwendają, zauważa
        rozprute obicie wersalki,albo coś innego przed oczy mu się pcha natrętnie.
        Zapachy czuje, dźwięki słyszy. Wiele się dzieje na wszystkich płaszczyznach
        zmysłów, ale to od autora zależy co z tego wybierze i z powściągliwością opisze
        pokonując zażenowanie. Bo bez powściągliwości opisane to potem czytelnik
        odczuwa zażenowanie czytając toto.
        • aninna Re: i co dalej? 15.11.06, 18:58
          a może jakiś przykładzik twórczości własnej??
          chętnie poczytamy:D
          • belinks Re: i co dalej? 15.11.06, 21:03
            :-DDDDD Aż się prosi, nieprawdaż? Na takie wymądrzanie się i teoretyzowanie,
            co świetnie każdemu tutaj wychodzi, aż się prosi aby zapodać jakiś fragment
            własnej twórczości...
            • aninna Re: i co dalej? 15.11.06, 23:34
              Teoria Wszystkiego to w naszym kraju królowa nauk.
              Uprawiana przez prawie całość populacji.

              poprosimy, poprosimy:D
              • belinks Re:drogowskazy tylko 16.11.06, 17:06
                Ale przecież Permella prosiła o rady. Nic nie ma o tym, że ktoś ma za nią tę
                scenę napisać. ;-)
                • permella Re:drogowskazy tylko 17.11.06, 10:00
                  Ja nawet tego nie chce - by ktoś pisał za mnie... po porstu musze zapracować na
                  doświadczenie. Chyba omine tą scene... :(
                  • lilith76 Re:drogowskazy tylko 17.11.06, 11:05
                    po porstu musze zapracować na
                    > doświadczenie.

                    Próbuję to sobie wyobrazić...

                    ;)
                • aninna Re:drogowskazy tylko 17.11.06, 20:07
                  Alles verstanden, belinks.

                  Rozumiem, ze co dwie glowy to nie jedna. Ale w sumie rad to ja na ten skromny
                  przyklad oczekuje od osob, ktore jakos kompetentne sa... Inaczej jest jak z
                  Chinczykami...

                  Otoz podobno jest to tak uczynny narod, ze jak sie u nich o droge zapytasz, to
                  kazdy bedzie bardzo chcial ci pomoc. Tak bardzo, ze nie potrafia powiedziec, ze
                  nie wiedza, tylko dlatego, zeby ciebie nie zawiesc- w koncu to im zaufalas
                  pytajac o droge...
                  W efekcie masz marne szanse na trafienie do celu, miotana wskazowkami kolejnych
                  uczynnych Chinczykow...
                  • permella Re:drogowskazy tylko 18.11.06, 14:12
                    aninna napisała:

                    > Alles verstanden, belinks.
                    >
                    > Rozumiem, ze co dwie glowy to nie jedna. Ale w sumie rad to ja na ten skromny
                    > przyklad oczekuje od osob, ktore jakos kompetentne sa... Inaczej jest jak z
                    > Chinczykami...
                    >
                    > Otoz podobno jest to tak uczynny narod, ze jak sie u nich o droge zapytasz, to
                    > kazdy bedzie bardzo chcial ci pomoc. Tak bardzo, ze nie potrafia powiedziec, ze
                    > nie wiedza, tylko dlatego, zeby ciebie nie zawiesc- w koncu to im zaufalas
                    > pytajac o droge...
                    > W efekcie masz marne szanse na trafienie do celu, miotana wskazowkami kolejnych
                    > uczynnych Chinczykow...
                  • permella aninna 18.11.06, 14:14
                    aninna napisała:

                    > Alles verstanden, belinks.
                    >
                    > Rozumiem, ze co dwie glowy to nie jedna. Ale w sumie rad to ja na ten skromny
                    > przyklad oczekuje od osob, ktore jakos kompetentne sa... Inaczej jest jak z
                    > Chinczykami...
                    >
                    > Otoz podobno jest to tak uczynny narod, ze jak sie u nich o droge zapytasz, to
                    > kazdy bedzie bardzo chcial ci pomoc. Tak bardzo, ze nie potrafia powiedziec, ze
                    > nie wiedza, tylko dlatego, zeby ciebie nie zawiesc- w koncu to im zaufalas
                    > pytajac o droge...
                    > W efekcie masz marne szanse na trafienie do celu, miotana wskazowkami kolejnych
                    > uczynnych Chinczykow...


                    i jaki z tego morał? Nieufaj chinczyką :P
                    • aninna Re: aninna 19.11.06, 12:19
                      Nie chcę się czepiać, ale na kacu jestem, to sobie trochę poczepiać się mogę...
                      Chyba morał jest taki:

                      Nie_ufaj ChińczykOM... ehhh

                      A swoją drogą, jak uporałaś się w końcu z problemem sceny ero?
    • sex_time Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? 19.12.06, 10:51
      Permella - napisałaś w końcu tę scenę?
    • fresh_lead Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 04.01.07, 20:31
      www.englishchick.com/badfic/sextips.htm
      Dla znających angielski - poradnik pisania scen erotycznych, całkiem sensowny.
      Powstał co prawda dla twórców fanfiction, ale to w sumie zadna różnica. Część
      tego, co można tam wyczytac, już się pojawiło w tym temacie, ale i tak myślę,
      że może się komuś przydać.
    • maciejcebula Czy ktoś się jeszcze interesuje tym wątkiem? 05.03.07, 21:07
      Miałem niedawno podobny problem. Włączyłem sobie sympatyczną muzyczkę, sięgnąłem
      w czeluści pamięci i napisałem scenę erotyczną. Zaraz po jej napisaniu
      oznajmiłem najbliższemu otoczeniu, że jeśli pisać o seksie skupiając się na jego
      stronie technicznej to zawsze wyjdzie z tego albo porno, albo coś komicznego.
      Dlatego skupiłem się na opisie emocji. Starałem się bez banałów. Ktoś chce
      zobaczyć ;) ??
      • permella Re: Czy ktoś się jeszcze interesuje tym wątkiem? 10.03.07, 12:43
        zobaczyć to nie, ale przeczytać chętnie :)
      • imlardis2 Re: Czy ktoś się jeszcze interesuje tym wątkiem? 12.03.07, 18:38
        Ja napisałam scenę łóżkową - po raz pierwszy w życiu :))) Pociłam się, jak mysz
        i przez prawie 4 godziny stworzyłam 3/4 strony A4... Katorżnicza robota, ale po
        jakimś czasie czytając, nie mogę powiedzieć - jestem zadowolona z efektu (mogło
        być gorzej :))). Następne "razy" już są łatwiejsze. Pisałam właśnie od strony
        emocji, unikając określeń anatomicznych i myślę, że dobrze, bo nie wyszedł
        nędzny pornol... Bo tak naprawdę, doświadczenie w "tych" sprawach nie daje nic,
        jeśli chodzi o pisanie :( Trzeba to umieć ładnie ubrać w słowa, żeby nie
        zniesmaczyć zbyt wrażliwego czytelnika, ale też zaciekawić tego bardziej
        wymagającego.
        Muszę jeszcze się dużo nauczyć, ale pierwsze kroki mam za sobą :))
        Pozdrawiam piszących sceny erotycznie :D
    • ta_ann Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 01.11.07, 12:42
      Szczerze? Rad nie udzielę. To się czuje. Albo nie.
      • ta_ann Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 01.11.07, 12:51
        OK, własna "próbka" (wszelkie prawa zastrzeżone).

        Właściwie to tylko jeden warunek-rada, pisząc dobrze
        się bawię. Jeśli mam wymęczyć coś, nie piszę w ogóle.
        Aha. Warto wejść w postać, w jej nastrój. Rzecz nieko-
        niecznie w pisaniu w 1. osobie.


        Pierwszy raz.


        Stoję pod jej drzwiami i czekam. Wszystko mi stoi i czekam.
        Otworzy, czy nie otworzy, stoi tak, ze drzwi mogę piłować.
        Nakazałem mu: siad. To usiadł. Spoczął posłusznie w lewej
        nogawce. Otworzyła. Piękna, oszałamiająca. Onieśmielająca.
        Powiedziała "wejdź", to weszłem. Potknąłem się w progu o
        łaszącego się kota. Zapiszczał. Spiorunowała mnie wzrokiem.
        Skuliłem się. A on opadł. Dotknęła moich spodni. O, pani odważna, pomyślałem w przerażeniu. Poszła do kuchni. Kazała się
        rozgościć i powiesić. Powieszę się po, pomyślałem. Przyszła,
        piękna, w dłoniach dzierżyła kieliszki pełne jakiegoś trunku.
        Naga. Prawie rozdarły się moje spodnie, co to matka mi je co
        sobota ceruje. Podeszła, oderwała guzik, delikatnie popchnęła na łóżko, stojące pod dużym oknem. Rozsunęło się zupełnie
        jak u dra Pasikonika. Zdjęła koszulę, powoli rozpinając guziki przyszyte sposobem "na nóżce", trwalej siedzą. Położyła się, opierając napręzonymi sutkami o moją zapadła klatkę piersiową.
        Ze strachu zrobiło mi się chłodno, co nieśmiało i jąkając się
        jej oznajmiłem. Psycholog, do którego chodzę, kazał mi wyrażać
        swoje skryte pragnienia. Pomagając sobie rękami, znalazła się
        pod oknem, czy tak dobrze, zapytała. Prosto nad moimi ustami znaj-
        dowało się...znajdowała się...Odważnie przytrzymałem ją w biodrach i...poczułem się szczęśliwy.

        • pisam Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 01.11.07, 18:20
          Sorry, ale ktoś tu nie panuje nad tekstem.
          Najpierw - weszła naga....Później ( 4 linijki niżej) - zdjęła koszulę...
          Albo ktoś tu teoretyzuje albo nigdy nie miał jeszcze takiego przeżycia i woli
          sobie pomarzyć.
          Ogólnie - jak dla mnie, to nie ma wiele z literaturą.
          • donatta Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? ̵ 01.11.07, 18:31
            No, bez przesady, kolego Pisam. Wyobraźni erotycznej brakuje ;)?
            Kobieta była naga, koszulę zdejmowała facetowi.
            Co nie zmienia faktu, że tekst nie jest dobry. Moim zdaniem, li i jedynie.
            • ta_ann Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? 01.11.07, 18:37
              Ależ nie ma sprawy, mnie się podoba :-) Tak, jest w nim
              kilka agramatyzmów, "weszłem" zaś jest celowe. Nie chcę
              mieć z literaturą w takim pojęciu jak o niej piszecie
              (napuszona, patetyczna) do czynienia :-) lubię się bawić,
              ot co. Właściwie to domyślałam się, że pierwsze, co napiszecie
              będzie "ależ czemu Ty się pchasz między ludzi, no wiesz?!"

              :-)
              • donatta Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? 01.11.07, 18:58
                Domyśliłam się, że "weszłem" to zabieg celowy, literatura "patetyczna" to coś, co omijam szerokim łukiem, więc nie o to chodzi. Raczej o to, że tekst pisany - jakimkolwiek stylem i językiem - powinien czytać się płynnie, mieć jakiś naturalny rytm. Dla mnie Twój tekst jest zbyt poszarpany, a efekt ten jest wynikiem zbyt dużego zagęszczenia równoważników zdań oraz lęku przed stosowaniem spójników. W ten sposób zamiast zwrócić uwagę czytelnika na niepowtarzalny strumień świadomości narratora, niechcący zniechęcasz go do swojego stylu pisania.

                Zabawa z tekstem to rzecz godna pochwały, ale ponieważ wątek dotyczy pisania scen erotycznych, powiem tylko, że ja bym się takich właśnie scen wystrzegała. Zwłaszcza, że nacisk kładziesz nie na akt jako taki, ale na opis tego, co dzieje się z penisem narratora. To takie dość jednostronne podejście do tematu seksu :-)
                • ta_ann Re: Sceny erotyczne, jak się za to zabrać ? 01.11.07, 21:44
                  dzięki za uwagi, przemyślę :-) piszę do szuflady, więc
                  bez obaw. w istocie, piszę stylem drażniącym (mnie tam
                  nie), poszarpanym. można taki zaakceptować bądź nie.
                  krótkie zdania Twoim wrogiem? bo mogę wprowadzić spójniki,
                  czemu nie, ale gdzieś zgubię to, co chciałam przekazać.
                  w gruncie rzeczy komizm sytuacji pn. pierwszy raz...

                  piszesz - jednostronność spostrzegania. i w dodatku z punktu
                  widzenia członka. czyżby? a jeśli, spytam zadziornie, taka
                  właśnie jest? nie piszemy przecież o miłości, ale o pierwszych
                  doświadczeniach, podkreślę - seksualnych. opisana jest możliwa.
                  jestem w stanie wyobrazić sobie kogoś w stylu pozornego wioskowego
                  głupka, którego koledzy "zafundowali" pierwszy raz (jedna
                  z kilku możliwych interpretacji)

                  uff, to "poeta" miał na myśli :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka