dlania
27.08.07, 08:26
Witajcie,
czytał ktoś z Was może recenzje ksiązki o twórczości Krystiana Lupy w "Dzienniku"?
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=57675
Mam prośbę o ustosunkowanie się do poniższych fragmentów tej recenzji, w
których jej autor cytuje skandalicznie źle - jego zdaniem - przetłumaczone
zdania i sformułowania. Czy rzeczywiście jest aż tak fatalnie?
"Tak koszmarnie przetłumaczonej pozycji naukowej nie czytałem od lat. Kilka
przykładów: "Mężczyzna i kobieta są w teatrze Lupy różni od siebie, a jednak
równi urodzeniem" (str. 69), "na scenie Lupy przedstawiane są (…) wcielenia
antychrysta, sieroty i dzieciuchy, wykolejeńcy i całkiem obcy" (str. 145),
kilka zdań wcześniej czytamy o "kazirodztwie jako mitogenicznym motywie
zjednoczenia", który przejawia się zwłaszcza u "ciężarnych kucharek". I dalej:
Widz w teatrze Lupy, co raz zostaje "owładnięty częściowym prymitywizmem"
(str. 376), natomiast reżyser "koncentruje się na zamętach, które wciąż na
nowo rozbijają naturalistyczne ramy" (str. 156)."
"Być może wszystko, co w tej pracy znaczące, zostało "zagubione w
przekładzie", a wydany w języku pseudopolskim doktorat Uty Schorlemmer o
teatrze Krystiana Lupy w niemieckim oryginale kryje wiele ciekawych
spostrzeżeń i inspirujących niespodzianek.(...) Schorlemmer albo pisze
oczywistości ("postaci Lupy to marzyciele, składający się z postaci realnej
oraz jej podobizny uwitej z marzeń"), albo dokonuje dziwacznych lub
groteskowych interpretacji. Autorka dostrzega na przykład "fundamentalną"
różnicę pomiędzy Lupą a teatrem zachodnioeuropejskim w tym, że w teatrze
autora "Kalkwerku" - "<Ja> otrzymuje wymiar mityczny, ponieważ wydaje się
niezrozumiałe w teraźniejszości". Co to za brednie? I skąd pewność, że w
teatrze europejskim >ja< nie ma wymiaru "mitycznego"."