czepialska
02.04.08, 10:53
Właśnie otrzymałam odpowiedź - czekałam na nią prawie miesiąc - na
propozycję wydania książki, w mojej ocenie, najlepszej jaką
napisałam. Odpowiedź, drogie koleżanki i koledzy, jest negatywna ale
nie w tym rzecz. Chodzi o to, że wydawca odrzucając tamten tekst,
proponuje mi jednocześnie napisanie "buduarowej" powieści dla
młodzieży! Dokładnie takiej, jakich tysiące stoi na półkach.
Nie wiem jak Wy ale ja mam wrażenie, że ten "owczy" trend wydawniczy
prowadzi donikąd i, prawdę powiedziawszy, przyprawia mnie o mdłości.
Marne publikacje marnych autorów, wzorowane zwykle na kiepskiej
jakości literaturze anglosaskiej – jakby już nie było innej - w imię
m(iło)ściwie nam panującego pieniądza. Byle więcej, byle taniej,
byle bardziej sensacyjnie. A jaki mamy tego skutek?
Nasza "literatura" to - w przeważającej mierze - masa
głupawych, "różowiutkich" tekstów dla pań/panów/dzieci/nastolatek, w
których autorzy opisują "nieprzemijające" piękno życia. Pochwałę
pustych, prymitywnych wartości, spersonifikowanych do postaci
lateksowych lalek, wszechobecnych Barbie, które nawet spać się kładą
umalowane... Ech, szkoda gadać. Powiem tylko, że strasznie
sparszywiał ten nasz świat i nawet w literaturze jest to widoczne.
Wielka szkoda! Choć pewnie wielu powie, że literatura jest odbiciem
rzeczywistości. Możliwe, dlaczego tylko tak karykaturalnym???