Dodaj do ulubionych

klopot z tytulami

22.10.03, 19:05
kochani, droga millefiori i wszyscy, ktorych tu czytam

wszyscy tu jestescie na prawde madrzy i ciesze sie, ze tu trafilam, przez
ostatnie pare dni nauczylam sie od was wiele. Ostatnio zyje w glebokiej
depresji z powodu tytulu moje "dziela". Teoretycznie wiem, ze tytul ma byc
tym dla ksiazki, czym jest szyld dla np.szewca - a wiem powinien by
obiecujacy, chwytliwy, zwracajacy uwage, zwiezly, zgrabny, intrygujacy.
Bez przechwalania sie - wymyslilam juz pare dokladnie takich tytulow, lecz
niestety wystarczy jedno klikniecie na klawiaturze komputera, zeby sie
dowiedziec, ze ktos juz to wymyslil przede mna. Millefiori pisze, ze
powinnam sie cieszyc, ze mamy internet i nie musze spedzac calego zycia na
wertowaniu fiszek w bibliotekach. Ale moze wtedy bylo latwiej? Po prostu nie
wiedzielismy wszystkiego o wszystkim w jednym ulamku sekundy i dwaj geniusze
mogli odkryc Ameryke dwa razy nic o sobie nie wiedzac. Co robic?
Obserwuj wątek
    • millefiori Re: klopot z tytulami 22.10.03, 19:51
      To prawda, ze kiedys nie bylo tak potwornego szumu informacyjnego i
      blyskawicznego dostepu do danych. Zdecydowany plus to taki, ze wiecej osob
      moze sie czym predzej naradzic nad tym,
      co robic?

      Ostatnio, gdy zobaczylam tytul filmu "Lost in Translation", ucieszylam sie,
      ze przeniesiono na ekrany wspaniala ksiazke Ewy Hofman (wydana w oryginale po
      angielsku, o ile pamietam). Az tu nagle... okazuje sie, ze to zupelnie inna
      historia pod tym samym tytulem!
      Moze prawo autorskie nie jest az tak szalenie restrykcyjne?

      Moge podrzucic pomysl? jestes w Anglii, to czemu np. nie odwolac sie do
      narodowych tradycji popijania herbaty i "Tea with translation" (wolny tytul,
      wlasnie wymyslilam, a Google mnie nie oplul)
      • isanda Re: klopot z tytulami 22.10.03, 21:15
        dzieki za sugestie - tea with translation - nie moze byc, bo ja akurat zalecam
        wszystkim moim tlumaczom grzeczne "nie, dziekuje" za kawe czy herbate
        proponowana przez klientow. Zreszta pomijajac inne wzgledy ta ich herbata
        proponowana w tych roznych urzedach w tych ciezkich litrowych kubasach jest
        tak okropna, ze moi tlumacze, wszyscy cudzoziemcy, nigdy by mi tego nie
        wybaczyli. Lost in translation - tez mi sie podobalo, no i rowniez sadze, ze
        ksiazka jest swietna.
        Moje pomysly byly takie: Pardon my English, Mind Your language, In other
        Words, Tip of my Tongue - wszystko juz wziete. Zwlaszcza Pardon my English -
        odpowiada bardzo tresci i formie tej ksiazki. Niestety. Wszystko juz bylo.
    • ervumem Re: klopot z tytulami 22.10.03, 20:02
      isanda napisała:

      > Teoretycznie wiem, ze tytul ma byc
      > tym dla ksiazki, czym jest szyld dla np.szewca - a wiem powinien by
      > obiecujacy, chwytliwy, zwracajacy uwage, zwiezly, zgrabny, intrygujacy.
      > Bez przechwalania sie - wymyslilam juz pare dokladnie takich tytulow, lecz
      > niestety wystarczy jedno klikniecie na klawiaturze komputera, zeby sie
      > dowiedziec, ze ktos juz to wymyslil przede mna.

      mysle ze nie ma co sie az udreczac tym:/ w mojej branzy np nie ma mozliwosci
      zbytniego 'zaszalenia' z tytulami - ksiazki do nauki jezyka obcego nie nazwe
      tak jak tomiku poezji lub prozy macleana. po pierwsze informacja zatem dopiero
      potem myslec o unikalosci. takie moje skromne zdanie.
      • isanda Re: klopot z tytulami 22.10.03, 21:56
        dzieki za sugestie - tea with translation - nie moze byc, bo ja akurat zalecam
        wszystkim moim tlumaczom grzeczne "nie, dziekuje" za kawe czy herbate
        proponowana przez klientow. Zreszta pomijajac inne wzgledy ta ich herbata
        proponowana w tych roznych urzedach w tych ciezkich litrowych kubasach jest
        tak okropna, ze moi tlumacze, wszyscy cudzoziemcy, nigdy by mi tego nie
        wybaczyli. Lost in translation - tez mi sie podobalo, no i rowniez sadze, ze
        ksiazka jest swietna.
        Moje pomysly byly takie: Pardon my English, Mind Your language, In other
        Words, Tip of my Tongue - wszystko juz wziete. Zwlaszcza Pardon my English -
        odpowiada bardzo tresci i formie tej ksiazki. Niestety. Wszystko juz bylo.
        Troche sie jednak udreczam, choc ervuem twierdzi, ze nie warto, jednakze
        faktem jest, ze mam wszystko oprocz tytulu.
        • millefiori Re: klopot z tytulami 23.10.03, 13:03
          isanda napisała:

          To sie wyglupilam z ta herbatka! Az takie zdziczenie obyczajow nastapilo na
          Wyspach, ze a nice cup of tea nie celebruje sie starym obyczajem w filizankach
          z cienkiej porcelany, dolewajac po odrobinie aromatycznego naparu o poteznej
          mocy, zaprawionego szczypta Lady Gray z czajnika otulonego tea cosy????

          Tytuly masz swietne. Mozesz zrobic jedna rzecz: sprawdz, czy sa to tytuly
          zastrzezone. Bo moga nie byc!

          Jesli jako tytulu uzyto powszechnie uzywanego zwrotu - ktory byl powszechny
          zanim stal sie tytulem, a nie zostal wylansowany przez tytul - czy wyrazam sie
          jasno? to mysle, ze go mozesz uzyc. Dla spokoju ducha - z podtytulem.

          Jako wydawca bedziesz musiala opatrzec ksiazke symbolem ISBN - tu masz link:

          www.isbn.org/standards/home/isbn/international/administration.asp.
          serdecznie pozdrawiam znad filizanki - tym razem -znakomitej kawy
          Millefiori
          • isanda Re: klopot z tytulami 23.10.03, 15:19
            droga millefiori, kobieto warta tysiaca kwiatow i najcienszej porcelany.
            dzieki,ze sie tak dzielisz swoja wiedza i no i ze masz sie czym dzielis.
            Na twoje zyczenie podzielilam sie i ja swoimi doswiadczeniami w kaciku "jak
            wydac ksiazke", jakkolwiek jak na razie sama sie wszystkiego ucze.
            Wracajac do tytulow - to swietny pomysl ze sprawdzeniem, czy sa zastrzezone,
            ale jak sie to sprawdza? sama widzisz jaki wielki ze mnie wydawca skoro pytam
            o takie glupstwa. O ISBN wiedzialam, ale dzieki za przypomnienie.
            • millefiori Wolny tytul? 23.10.03, 20:22
              Rumienie sie po cichu w moim kacie...

              Wlasnie przebieglam przez katalog Bibloteki Kongresu, jako wykladni w
              dziedzinie literatury anglojezycznej:

              Mind your language! Ivor Brown. Illustrated by Derek Cousins.
              London, Bodley Head [1962, 1964] 153 p. illus. 20 cm. Czy to o tlumaczeniach???
              Poniewaz wydana u Ciebie, mozesz latwo sprawdzic w bibliotece.

              Pardon my English - masz wolny, wystepuje tylko w kontekscie Gershwina i nie
              jako tytul ksiazki. Chyba ze sie cos nowego ukazalo?

              In other words - 51 pozycji, z czego kilkanascie na tematy jezykowe, z czego
              kilka o tlumaczeniach, calkiem swiezych. Zrezygnuj.

              Ostatniego nie sprawdzilam, bo mnie system wyrzucil.

              Serdecznosci z deszczowej Budy,
              Millefiori

            • ervumem Re: klopot z tytulami 24.10.03, 11:18
              a jak sie przymierzasz do dystrybucji? bo ze swojego [krotkiego ale juz
              bogatego] doswiadczenia wiem ze nie problem wymyslic ksiazke, napisac,
              wydrukowac, nagrac cd, ale potem zeby to dotarlo do zainteresowanych...oj to
              sa schody.
              • isanda Re: klopot z tytulami 24.10.03, 12:42
                sprawa dystrybucji - napisalam o tym obszerny post na sasiednim forum "jak
                wydac ksiazke", wiem, ze to nie jest takie proste, wiec zaczelam caly proces
                od konca,
                bardzo prosze napisz o tym swoim "krotkim ale juz bogatym doswiadczeniu"
                cos mi sie zdaje, ze zupelnie przypadkowo udalo mi sie trafic na forum
                przyszlych laureatow Nobla, wszyscy tu juz maja jakies doswiadczenia, ja chyba
                najmniejsze. Czuje sie jak skromny zeglarz, ktory snujac sie dotad samotnie
                po nieznanych morzach nagle dowiedzial sie, ze tu plynie cala regata.
                • millefiori Re: klopot z "zapotrzebowaniem spolecznym" 24.10.03, 12:54
                  jak widac, mam pecha, bo mi 2 gotowe tomy zalegaja od lat w szufladzie; brak
                  zapotrzebowania spolecznego... A ze mnie wyjechalo z Polski, jak to ladnie
                  powiedzial Ballo1, Ojciec Chrzestny i sila sprawcza tego forum,
                  to nie jestem w stanie trafic z tymi blizniakami, a przynajmniej z jednym, na
                  moment hossy tematycznej.
                  Coz, teraz mam calkowicie bezplatny urlop i pisze doktorat, konsekwentnie
                  trzymajac sie tematyki o znikomym spolecznym zapotrzebowaniu.

                  Serdecznosci,
                  Millefiori
              • millefiori Re: klopot z tytulami 24.10.03, 12:47
                ervumem napisał:

                > a jak sie przymierzasz do dystrybucji? bo ze swojego [krotkiego ale juz
                > bogatego] doswiadczenia wiem ze nie problem wymyslic ksiazke, napisac,
                > wydrukowac, nagrac cd, ale potem zeby to dotarlo do zainteresowanych...oj to
                > sa schody.
                >
                Napisz wiecej o tym, jak sobie poradzilas z rozpowszechnianiem?
                serdecznosci,
                Millefiori
                • millefiori Re: klopot z tytulami 24.10.03, 13:50
                  millefiori napisała:

                  > >
                  > Napisz wiecej o tym, jak sobie poradzilas z rozpowszechnianiem?
                  > serdecznosci,
                  > Millefiori

                  Przepraszam, powinno byc:poradziles
                  M
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka