isanda
22.11.03, 00:04
Czytajac wasze forum i sledzac wasze wymiany doswiadczen na temat
nieuczciwych wydawcow, hien zerujacych na waszych talentach i pracy mam
wrazenie, ze piszecie tu wspolnie jakas powiesc kryminalna. Zwlaszcza
przygody Millefiori z wydawnictwem przygnebily mnie bardzo. Dobrze, ze o
tym piszecie, bo mniej doswiadczeni przez los moga sie czego tu nauczyc. No
i jest ostrzezenie. Ale tez rece opadaja. Czy mozna komus jeszcze zaufac,
powierzyc swoja tworczosc, swoja prace, swoje marzenia i ambicje, czyli
swoja ksiazke. Matko Boska, chyba nie. Moze lepiej zaryzykowac jakies
fundusze i wydac ksiazke samemu z jakims czytelnym symbolem na okladce –
jakas trupia czaszka, czy tez szczerzacym kly brytanem, co mialoby oznaczac:
wara zlodziejom od mojego dziela.
Druga sprawa – czy nie pomysleliscie o agentach, ktorzy reprezentowaliby
wasze interesy i warowaliby, zeby wasze dziela pozostaly nietykalne i wasze
prawa autorskie nienaruszalne?