oliko666
13.11.12, 13:06
Witajcie
Jestem matką 17-latki. Moja córka w wieku 12 lat miała zdiagnozowane Hasimoto. Zaczęłyśmy tułać się po endokrynologach i leczyć tarczycę. Od czasu regularnego brania Euthyroxu i początku miesiączkowania, córce strasznie pogorszyła się cera (twarz i plecy), zaczęły jej rosnąć włosy na plecach, a miesiączka trwałą po 7 dni, z dwutygodniową przerwą (a czasem zdarzało się, że przerwa była tylko tygodniowa). Lekarz endokrynolog nie widziała problemu - przecież dojrzewa, przepisywała jej antybiotyki do stosowania na trądzik oraz kierowała do dermatologa. Na moją prośbę skierowała ją na badania: progesteron, estradiol i testosteron - wszystko w normie, co jeszcze bardziej ją ugruntowało w tezie, że wszystko jest ok.
Zmieniłyśmy endokrynolog po 2 latach, kolejna na szczęście przy drugiej czy trzeciej wizycie przyznała, że o ile może córce leczyć tarczycę, to na temat ewidentnych problemów hormonalnych natury "ginekologicznej", to ona nie pomoże - trzeba było szukać lekarza kompleksowego: endokrynologa/ginekologa.
Udało się - lekarz szybko ją skierował na kompleksowe badania hormonalne (kosztowały srogo, ale było warto). Okazało się, że córka ma sporo za dużo: DHEA, androstedionu i OH17progesteronu. Zaordynowano jej Cyprest i Androcur. Najpierw nie było widać żadnej poprawy, ale po 6 miesiącach leki zadziałały. Minęło teraz 14 miesięcy od rozpoczęcia leczenia, córka ma teraz piękną porcelanową cerę bez śladu trądziku, plecy czyste, bez króst i czarnych włosów (a kiedyś wstydziła się zdjąć t-shirt na plaży), miesiączki regularne co 28 dni, trwające góra 4 dni.
Mam jednak pytanie do bardziej doświadczonych Pań - jak często trzeba powtarzać badania na hormony ? Czy w ogóle kiedykolwiek młoda będzie mogła odstawić leki ? Generalnie martwi mnie, że lekarz nie szukał jakby przyczyny, skąd takie problemy, nie usłyszałam żadnej diagnozy - dostałam receptę i córka bierze leki. I tyle. Może któraś z Was ma też podobną historię choroby i postawioną diagnozę ?