Gość: obserwator
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.01.06, 22:39
I tak to Pan Przewodniczący Rady Miejskiej rozpoczął urzędowanie od skandalu.
Gliwice nie mogą się nadziwić "profesjonalizmowi" naszej Rady Miejskiej a
szczególnie jej Przewodniczącego a cała rzecz poszła o jedną literę ! Takimi
problemami zajmuje sie nasza rada miejska przy 26 procentowym bezrobociu w
mieście. Budka i cała ta śmieszna rada jak najszybciej do wymiany !
Za GW : Radni z Zabrza udowodnili, że jeżeli ktoś chce za wszelką cenę
znaleźć dziurę w całym, to na pewno ją znajdzie. Zdecydowali, że w mieście
nie będzie alei Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Nazwa jest ich zdaniem... za
długa. W Gliwicach tego problemu nie mieli.
Jesienią ubiegłego roku radni z Gliwic zdecydowali, że trasa DK 88 będzie
nosić imię Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Jednocześnie poprosili swoich kolegów
z Zabrza, by tamtejszemu odcinkowi drogi też nadali nazwę wybitnego redaktora
i legendarnego kuriera z Warszawy.
Choć wydawało się, że to tylko formalność, nieoczekiwanie na sesji pojawił
się problem. Borys Budka, przewodniczący zabrzańskiej RM, zauważył, że nazwa
razem ze spacjami ma 32 znaki. Tymczasem rozporządzenie ministra spraw
wewnętrznych i administracji określa, że nazwa ulicy nie może być dłuższa niż
30 znaków. - Zapytałem tylko wiceprezydenta, czy wobec tego uchwała będzie
zgodna z prawem. Stwierdził, że nie, więc uznaliśmy, że póki co nie będziemy
nad nią głosować - tłumaczy przewodniczący Budka, który zaraz jednak dodaje: -
Absolutnie nie mamy nic przeciwko Janowi Nowakowi-Jeziorańskiemu. To postać
wybitna, godna szacunku. Nie chcieliśmy jednak świadomie łamać prawa.
Zdaniem Budki na razie nie ma problemu, bo przy zabrzańskim odcinku DK 88 nie
ma żadnych domów ani firm. Gdyby jednak kiedyś się pojawiły, mieszkający tam
ludzie mieliby problem z zameldowaniem. System komputerowy zainstalowany z
zabrzańskim magistracie nie mógłby zaakceptować tak długiej nazwy. - I wtedy
mieliby do nas pretensje, a gazety dopiero miałyby co pisać - twierdzi
przewodniczący.
W Gliwicach, gdzie bez problemu udało się wprowadzić 32-literową nazwę ulicy,
są zdziwieni. - Chodziło przecież o postać Jana Nowaka-Jeziorańskiego, a nie
długość liter, nad którymi nikt się nawet nie zastanawiał - mówi Marek
Jarzębowski, rzecznik prasowy magistratu.
Zabrzańscy radni bardzo prosto mogliby wybrnąć z tej sytuacji. Wystarczyłoby
skrócić nazwę - np. al. Jana Nowaka-Jeziorańskiego albo Aleja J. Nowaka-
Jeziorańskiego - i całego zamieszania można by uniknąć. Dowiedzieliśmy się
jednak, że w programie najbliższej lutowej sesji nie ma takiego projektu.
Nikt go nie przygotował, ani radni, ani władze Zabrza.