Dodaj do ulubionych

Weterynarz dla kotki

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.07, 15:12
Witam wszystkich. Było już na tym forum dużo o weterynarzach, ale wypowiadali
się głównie przyjaciele psów. Może ktoś chwali sobie kogoś dla kotka?
Zwlekałam ze sterylizacją i moja Celinka ma teraz "chcicę" prawie bez przerwy.
To chyba "rujka permamentna" - kto sobie z taką najlepiej poradzi?
Będę wdzięczna za radę.
Obserwuj wątek
    • Gość: Zabrze Re: Weterynarz dla kotki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.07, 17:23
      Jakiś wypasiony kocur by dał radę! ;)

      A na poważnie, to słyszałem pochwały na temat sośnicowickiego weterynarza.
    • Gość: gość Re: Weterynarz dla kotki IP: *.e-zabrze.pl 09.10.07, 01:18
      Idż do weterynarza on da jej zastrzyk. Moja kotka od 4lat dostaje na to zastrzyk
      raz lub dwa razy w roku i ma spokój.
    • Gość: gosc Re: Weterynarz dla kotki IP: *.um.zabrze.pl 09.10.07, 08:02
      ul Sierotki: rog de Gaullea i Roosevelta. Przed skrzyzowaniem tych
      dwóch ulic, jadąc od strony DOMiT-u, trzeba skręcić w prawo, przy
      postoju taksówek, dalej prosto- będzie po lewej lecznica dla
      zwierząt + sklep. Pani weterynarz to istny ogień, moze poradzić w
      spr. kotki. Mojej kotce radziła zrobić zabieg, ale poprzestałam na
      zastrzykach. Ona, co do tych zabiegów ma swoją teorię, że kot może
      ponieść jakieś zdrowotne skutki takich nerwów, jakie właśnie
      przeżywa :)
      • Gość: Magda Dziękuję za wszystkie odpowiedzi :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 01:57
        Polecono mi Jarzębowskiego z Lipowej w Mikulczycach, co mi bardzo pasuje, bo
        blisko - do Sośnicowic za daleko (kotka nie cierpi podróży), a o tym z Sierotki
        naczytałam się negatywów na forum, co mnie zniechęciło.

        Opiszę wrażenia.
        • Gość: Zabrze Re: Dziękuję za wszystkie odpowiedzi :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.07, 17:25
          Parę lat temu właśnie na Lipowej weterynarz sterylizował mi kotkę. W efekcie
          nieuda(cz)nej operacji, skończyło się na wycięciu większości 'kobiecych'
          organów. Kotka przeżyła - na szczęście.

          Ten weterynarz już tam pewnie nie pracuje, ale kto wie, czy nie unosi się tam
          jeszcze 'genius loci'.

          Ja osobiście mam na nich alergię - obawiam się, że dożywotnią.

          Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka