witomir
05.02.04, 12:55
Rewolucja dokonuje się tutaj i teraz. Gdy w Jarosławiu sklepikarze i
hurtownicy urządzają bojkot produktów firmy Danone, która chce zamknąć
miejscowy zakład cukierniczy, bo przynosi tej korporacji za mało zysków - to
jest rewolucja. Gdy w Gniewczynie pracownicy fabryki wagonów chcą zmusić
trefnych właścicieli do sprzedaży zakładu bardziej odpowiedzialnemu
inwestorowi - to jest rewolucja. Gdy w Ustroniu kilka osób tworzy darmową
jadłodajnię dla kilkudziesięciu biedaków, nie otrzymując na ten cel ani
grosza od państwa i miasta - to jest rewolucja. Rewolucyjna jest bowiem
skala zmian w społecznej świadomości. Po tylu latach liczenia na różnych
zbawców, mentorów i trybunów, którzy z regularnością godną mechanizmu
szwajcarskiego zegarka wypinali się na ludzi, jacy obdarzyli ich zaufaniem,
nadszedł czas na opamiętanie. Zaczęto, pomału bo pomału, nieśmiało i jakby z
zażenowaniem, ale jednak liczyć na samych siebie.