Dodaj do ulubionych

Nie chcemy być Piłatami

22.07.06, 15:46

Nie jestem sympatykiem Hezbollahu, islamistów, Arabów czy muzułmańskich
fundamentalistów, mimo to dostaję gęsiej skórki na widok izraelskiej demolki w
Libanie, krew mi się burzy, gdy widzę uciekające rodziny ostrzeliwane przez
nowoczesne myśliwce bombardujące, nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy czytam,
że atak na międzynarodowe lotnisko w Bejrucie przeprowadzono bez żadnego
ostrzeżenia, a bomby spadały obok kołujących samolotów pasażerskich.
Po prostu nie lubię barbarzyństwa. Niezależnie od tego, pod jakimi sztandarami
występuje.
Życie niewinnych ludzi ma wszędzie taką samą wartość - takie jest przesłanie
naszej cywilizacji. To właśnie to przekonanie sprawiało, że w Polsce za
okupacji Żydów ratowali ci, których przed wojną uznawano za antysemitów; to
wartości naszej cywilizacji powodowały, że pani Zofia Kossak-Szczucka,
współzałożycielka Żegoty, pisała, w 1942, iż każdy, kto milczy w obliczu
zbrodni, przykłada do tej zbrodni rękę.
Pochodzę z narodu, w którym ostrzeliwanie z powietrza kolumn uciekających
ludzi bardzo źle się kojarzy, który na własnej skórze doznał "uroków"
stosowania odpowiedzialności zbiorowej, kiedy to za jednego zabitego
niemieckiego żołnierza rozstrzeliwano stu Polaków z łapanki. Dlatego gęsia
skórka przeszła mi po plecach, gdy w dzienniku BBC pewien przymilnie
wyglądający starszy Żyd stwierdził: "życie jednego Żyda jest warte więcej niż
10 tysięcy palestyńskich terrorystów".
Izrael, podobnie jak hitlerowskie Niemcy w okupowanej Polsce, ma w Libanie
przygniatającą przewagę. Kraj, w którego arsenale tyka 200 bomb atomowych,
zdolny jest spopielić wielkie obszary.
Konflikt na spornej granicy Libanu i Izraela trwa od dziesięcioleci. Od
dłuższego czasu obowiązywało tam niepisane porozumienie między bojownikami
Hezbollahu a armią Izraela o nieatakowaniu ludności cywilnej. Państwo
żydowskie to porozumienie pogwałciło, bombardując nie infrastrukturę wojskową,
lecz cywilne cele na terenie Libanu, kraju, który dopiero co, krok po kroku,
podnosił się ze zniszczeń wieloletnich wojen i konfliktów. Izrael zaatakował
elektrownie, mosty, wiadukty, porty i bloki mieszkalne bez formalnego
wypowiedzenia wojny, bez ostrzeżenia.
Co na to prawo międzynarodowe, co o tym sądzą sędziowie Trybunału w Hadze, co
niezależne media? Gdzie są międzynarodowe autorytety tak często szermujące
hasłami o wolności i demokracji? Jaka jest moralna różnica między terrorystą
zabijającym niewinnych ludzi a państwem, które rozkazuje swym żołnierzom
strzelać do cywilów?
W swym sławnym "Proteście" z 1942 roku Zofia Kossak-Szczucka pisała: "Świat
patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko co widziały dzieje - i
milczy. Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego,
złowrogiego milczenia. Milczą kaci, nie chełpią się tym, co czynią. Nie
zabierają głosu Anglia ani Ameryka, milczy nawet wpływowe międzynarodowe
żydostwo, tak dawniej przeczulone na każdą krzywdę swoich. Milczą i Polacy.
Polscy polityczni przyjaciele Żydów ograniczają się do notatek
dziennikarskich, polscy przeciwnicy Żydów objawiają brak zainteresowania dla
sprawy im obcej. Ginący Żydzi otoczeni są przez samych umywających ręce
Piłatów. Tego milczenia dłużej tolerować nie można. Jakiekolwiek są jego
pobudki - jest ono nikczemne. Kto milczy w obliczu mordu - staje się
wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia - ten przyzwala.
Zabieramy przeto głos my, katolicy-Polacy. Uczucia nasze względem Żydów nie
uległy zmianie. Nie przestajemy ich uważać za politycznych, gospodarczych i
ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, że nienawidzą
nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje
nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie, to pozostaje tajemnicą duszy
żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym. Świadomość tych
uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni.
Nie chcemy być Piłatami. Nie mamy możności czynnie przeciwdziałać morderstwom
niemieckim, nie możemy nic poradzić, nikogo uratować, lecz protestujemy z
głębi serc przejętych litością, oburzeniem i grozą. Protestu tego domaga się
od nas Bóg, Bóg, który nie pozwolił zabijać. (...)"
Tekst ten można odnieść do wielu innych mordów XX wieku. Hitlerowcy nie byli
jedynymi państwowymi mordercami. Zresztą, gdyby opisać wojenną okupację Polski
dzisiejszym językiem "wojny z terroryzmem", okazałoby się, że Armia Krajowa to
organizacja na wskroś terrorystyczna, a jej pojmani żołnierze powinni trafiać
do Guantanamo...
Izrael tłumaczy swą agresję tym, że "terroryści rozumieją jedynie język siły".
Oczywiście, jest to generalizacja. To samo o Izraelu mówią terroryści. Problem
jednak w tym, że ów "język siły" przekłada się na zabijanie małych dzieci i
cierpienie Bogu ducha winnych ludzi.
Język siły przekłada się natychmiast na język wielopokoleniowej nienawiści.
Dramatyczny apel prozachodniego prezydenta Libanu został pominięty przez
amerykańskie media, przeczytałem go w jakiejś indyjskiej gazecie.
Pierwszą ofiarą wojny jest zawsze prawda. Dzisiaj coraz częściej to, co podają
środki masowego przekazu, jest spreparowaną propagandą.
Hezbollah uprowadził izraelskich żołnierzy - tak, to prawda, podobnie jak
wielokrotnie wcześniej Izrael uprowadzał żołnierzy i działaczy Hezbollahu...
A zresztą, pozwolę sobie przypomnieć epizod polskiej historii:
"Operację zorganizowano na rozkaz szefa policji Reinharda Heydricha. Około
godziny 20.00 oddział, przebrany w cywilne ubrania, przypuścił atak na
radiostację w Gliwicach, leżących wówczas w Niemczech przy granicy z Polską.
(...) Pod budynkiem radiostacji pozostawiono ciało uprzednio zastrzelonego
Ślązaka, Franciszka Honioka, znanego z propolskiej działalności, jako dowód
polskiego zaangażowania (tak przygotowane zwłoki Niemcy nazywali konserwą).
Adolf Hitler, nawiązując do całej serii zaaranżowanych incydentów, ogłosił już
następnego dnia rano w Reichstagu: Dzisiaj w nocy Polska po raz pierwszy
strzelała na naszym własnym terytorium, już przy pomocy regularnego wojska. Od
5.45 odpowiada się ogniem".
Zło jest złem, niesprawiedliwość niesprawiedliwością, niezależnie od
szerokości geograficznej, wyznania i rasy ofiar.
Wczorajsze ofiary mogą z łatwością dzisiaj katować, a dzisiejsi kaci, jutro
stać się ofiarami.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka