Dodaj do ulubionych

Historia Białego Człowieka: Asyria i Persja

22.08.06, 01:20
Historia Białego Człowieka w rejonie Środkowego i Bliskiego Wschodu zaczęła
chylić się ku końcowi około roku 250 p.n.e. Niemniej, zanim tereny te zostały
ostatecznie zalane ludnością semicką, przez stosunkowo krótki czas plemiona
indoeuropejskie wydźwignęły cywilizację na jeszcze nowe wyżyny.

Najpierw Asyryjczycy, Indoaryjski lud osiedlony wtedy w dzisiejszej Syrii,
opanował Babilon w 910 r. p.n.e. Dokładnie 188 lat później Asyryjczycy podbili
Palestynę i niedługo potem oparli swe granice aż o deltę Nilu.

Źródłem ich sukcesów była doskonale zorganizowana, w dużej części zawodowa
armia. Ponadto przejęli oni od Hetytów wiedzę o obróbce żelaza, co wtedy
znaczyło bardzo wiele na niezliczonych polach bitew. Poza tym prawdopodobnie
im należy się palma pierwszeństwa, kiedy mowa o wprowadzeniu konnicy na pola
bitew (aczkolwiek kilku historyków jest zdania, iż kawalerię po raz pierwszy
zastosowali Scytowie, inny nordycki szczep). Trzeba też przyznać, że Asyryjscy
władcy byli z reguły ludźmi światłymi, rozumnie zarządzając rozległym
imperium. Jako pierwsi w historii rodzaju ludzkiego planowali oraz budowali
sieć dróg jako linie komunikacyjne. Do nich też należy wynalazek poczty jako
metody informacyjnego łącza pomiędzy prowincjami. Te osiągnięcia, jak również
wiele innych, śmiało stawiają starożytną Asyrię na czele pierwszych, w pełni
zorganizowanych cywilizacji ludzkiego gatunku.

W połowie VII wieku p. n. e. imperium asyryjskie zaczęło chylić się ku
upadkowi, najprawdopodobniej w wyniku stałej imigracji ludności semickiej i
związanym z tym wymieszaniem się ras. Tak więc Asyria powoli traciła swą
homogeniczną jedność. W rezultacie nie tyle sąsiedzi stali się nad wyraz silni
ile Asyria za słaba, by bronić swych rodzinnych granic. Skończyło się na tym,
że Persowie, Medowie oraz Scytowie podzielili się łupem a końcowym akordem
było zniszczenie stolicy asyryjskiej Niniwy w 612 r. p.n.e.

Natomiast, kiedy mowa o Persach, to wypadałoby zacząć od przypomnienia, iż
Irańskie równiny były zamieszkane przez Indoeuropejczyków już od 1500 roku
p.n.e. Persowie i Medowie pojawiają się w scenach wyrytych na pochodzących z
835 r. p.n.e. brązowych drzwiach upamiętniających tryumf króla asyryjskiego
Salmanasara III. Wbrew wymowie tej sceny, Medowie w toku długotrwałych walk z
Asyrią przez długi czas skutecznie bronili swego kraju. Proces konsolidacji
państwa medyjskiego przerwali dopiero podburzeni przez Asyrię Scytowie i
Kimmerowie, w walce z którymi poległ ich władca Fraortes (647-25 p.n.e.).

Zależność Persów od Medów skończyła się kiedy na tron wstapił Cyrus Wielki.
Nie tylko zrzucił jarzmo poddaństwa ale w krótkim czasie podbił dwa sąsiednie
królestwa oraz opanował Babilon w 539 r. p.n.e. który dobrowolnie oddał się
pod jego opiekę. Sam zaś Cyrus przeszedł do historii jako niezwykle
wyrozumiały władca, który tolerował odmienne obyczaje w podbitych krainach,
religijne wierzenia, obrzadki itd. Miedzy innymi znany jest z tego, że
wyzwolił Żydów z tzw. niewoli babilońskiej oraz odbudował im światynię w
Jerozolimie.

Od tego też czasu potęga Perska rosła z niemalże każdym dzisięcioleciem. Z
obowiązku historycznego trzeba przypomnieć, że oprócz rozlicznych zwycięstw na
polach bitewnych, Persowie dbali o oświatę, rolnictwo, rozbudowywali sieć
dróg, udoskonalili system pocztowy, reorganizowali imerium, dzieląc je na
administracyjne okręgi, tzw. satrapie. Syn Cyrusa II Starszego, Kambyzes II
podbił Egipt w 525 r. p.n.e. który wtedy był już mieszaniną różnych ras a więc
stracił tak istotną dla każdego narodu tożsamość. Z kolei Dariusz I, słusznie
zwany „Wielkim” gruntownie zreorganizował starożytną Persję, wznosząc ją na
jeszcze wyższy poziom cywilizacyjny białego człowieka. Za jego to bowiem
rządów udoskonalono system dróg i pocztę, po raz pierwszy zaczęto używać czeki
jako formę płatniczą, opracowano nowy kodeks praw (aczkolwiek bazujący na
starym Kodeksie Hammurabiego), po raz pierwszy system monetarny oparto na
złocie i srebrze. W tym samym też czasie nastapił rozkwit staroperskiej
literatury, sztuki i architektury, pod światłym mecenatem Dariusza Wielkiego.
Do jednego z najwybitniejszych osiągnięć tych naszych Indoeuropejskich
przodków zaliczyć też trzeba przekopanie kanału pomiedzy Nilem a Morzem
Czerwonym. Jakżeż wielka musiała to być cywilizacja, która oprócz wojen z
sąsiadami potrafiła myśleć o przyszłości, podejmując się iście Herkulesowych
zadań.

Koniec imperium perskiego zaczął się od wojen ze starożytną Grecją. Któż nie
słyszał o bitwach pod Maratonem (około 42,2 km. od Aten), wąwozie
Termopilskim, bitwie morskiej pod Salaminą. Ostatecznie decydujący cios,
pogrążający to wielkie plemię, zadał im Aleksander Macedoński, który tylko z
powodu militarnych osiągnięć przeszedł do historii jako „Wielki”.

Niewątpliwie Aleksander był, podobnie jak Napoleon I, wojskowym geniuszem.
Niemniej po podbiciu niemalże całego cywilizowanego świata, wliczając w to
Egipt, ostatecznie zagarnął w Babilonie tylko tyle ziemi, ile potrzeba było by
go pogrzebać.

Upadek imperium perskiego oznaczał koniec cywilizacji białego człowieka na
Bliskim Wschodzie. Stało się tak w wyniku wyniszczających, bratobójczych
wojnach. Aliści w tamtym czasie, to znaczy pomiędzy 334 a 331 r. p.n.e.
Persowie przegrywali nie tylko na polach bitew. W wyniku stałego napływu
ludności semickiej oraz azjatyckiej, skład narodowościowy przesuwał się w
kierunku społeczności pomieszanych ras a więc narodu tracącego swą
jednorodność. Niemniej do dziś w różnych regionach Bliskiego Wschodu można
spotkać wysokich, jasnowłosych i niebieskookich osobników, którzy wciąż
przypominają, że kiedyś ziemie te były kolebką cywilizacyjną białych ludzi.
Ostatecznie tereny te zostały opanowane przez Muzułmanów w 651 roku. Nie ulega
też najmniejszej wątpliwosci, że ta stara kultura miała ogromny wpływ na
muzułmańską religię, sztukę, naukę, oświatę, literaturę itd.

Historia Persji nie byłaby kompletna, gdyby nie przypomnieć ich największego
proroka – Zaratusztrę. W rezultacie jego życia powstała specyficzna religia,
która jako pierwsza w starożytności zakładała istnienie jednego Boga. Poza tym
Zoroastryzm zakładał dualizm czyli wieczną walkę Dobra ze Złem; Prawdy z
Kłamstwem, Wolności z Niewolą, Jasności z Ciemnością, Czystości z Brudem. W
tym dualistycznym świecie człowiek, złożony z duszy i ciała, ma prawo wyboru:
złymi czynami wspiera Zło, dobrymi zaś przyczynia się do nieuchronnego
zwycięstwa Dobra. Zaratusztra nauczał też, że kiedyś nastąpi koniec świata,
zmartwychwstanie zmarłych, sąd ostateczny, powszechne oczyszczenie za pomocą
ognia, a następnie wieczne panowanie Dobra. Religia ta również po raz pierwszy
wprowadzała koncept Nieba, jako nagrody za godziwe życie oraz Piekła za złe.
Tak więc oczywistym jest, iż ZOROASTRYZM był pierwowzorem chrześcijańskiego
Nowego Testamentu, aczkolwiek na próżno by szukać w Starym Testamencie
najmniejszej wzmianki o Piekle czy Niebie. Mam też cichą nadzieję, że ci z
państwa, którzy przeczytają ten felieton, znajdą odpowiedź na to, który lud
był naszymi „Starszymi Braćmi w Wierze”.
Zbyszek Koreywo
Obserwuj wątek
    • karmin-cynober Re: Historia Białego Człowieka: Asyria i Persja 22.08.06, 03:59
      Typowalabym Neandertalczyka na starszego brata w wierze.
      Pochowki juz jakies uskutecznial.
    • odarpi Re: Historia Białego Człowieka: Asyria i Persja 22.08.06, 12:18
      witomir napisał:

      > Historia Białego Człowieka w rejonie Środkowego i Bliskiego Wschodu zaczęła
      > chylić się ku końcowi około roku 250 p.n.e. Niemniej, zanim tereny te zostały
      > ostatecznie zalane ludnością semicką, przez stosunkowo krótki czas plemiona
      > indoeuropejskie wydźwignęły cywilizację na jeszcze nowe wyżyny.
      >
      > Najpierw Asyryjczycy, Indoaryjski lud osiedlony wtedy w dzisiejszej Syrii,
      > opanował Babilon w 910 r. p.n.e. Dokładnie 188 lat później Asyryjczycy podbili
      > Palestynę i niedługo potem oparli swe granice aż o deltę Nilu.

      Asyryjczycy, tak się akurat składa byli Semitami:
      encyklopedia.pwn.pl/4261_1.html
      ASYRYJCZYCY, odłam plemion semickich, które na pocz. II tysiącl. p.n.e.
      osiedliły się w pn. Mezopotamii (między rz. Tygrys a jego lewymi dopływami
      Zabem Wielkim i Małym); twórcy państwa asyr.; na kulturę Asyryjczyków duży
      wpływ mieli Sumerowie, Akadowie (Asyryjczycy posługiwali się dialektem języka
      akadyjskiego) i Babilończycy (najbliżsi sąsiedzi)
      ----
      Ukłony
      • witomir Re: Historia Białego Człowieka: Asyria i Persja 22.08.06, 17:47
        Encyklopedia PWN nie jest nieomylną wyrocznią ani niepodważalnym źródłem wiedzy
        przekonuje sie o tym coraz bardziej (spójrz chociażby co piszą o piramidach- nie
        wytrzymujące słów krytyki opartej na materialnych dowodach bronią tez dawno
        uznanych za śmieszne- <piramidy jako grobowce>
        bogowie.org.pl/baza.php3?ido=11&poz=34
        co do Asyryjczyków: Bagdad był ojczystym miastem Marduka, zdecydowanego wroga
        Jahwe, a starożytna Mezapotamia (dzisiejszy Iraq) była już przed 4000 lat
        rządzona przez Asyryjczyków, a więc Aryjczyków Asyryjczycy byli w pierwszym
        rzędzie wojownikami. Ich potęga opierała się na sile, dyscyplinie i
        okrucieństwie. Ich obyczaje można porównać do zasad, na jakich skonstruowane
        było społeczeństwo w Sparcie, były one twarde i bezwzględne. Ostatni król
        asyryjski, Asurbanipal założył słynną bibliotekę w Niniwie, w której to George
        Smith odkrył "Epos o Gilgameszu", uznawany za pierwsze wielkie dzieło literackie.
        Gilgamesz, centralna figura tego eposu to król który panował w Uruk ( w biblii
        Erech a dzisiaj w Iraku, Warka), jego regencja to lata między 2750-2600 st.cz. a
        więc za „Sumerów/Aryjczyków”. Większa część tego poematu pochodzi z biblioteki
        króla Assyrii Assurbanipal’a (669-627) i spisana jest na 11 tablicach plus
        12(dołączona) pismem klinowym, tablice te znaleziono w częściach (pogruchotane)
        i cały text nie jest znany. W Eposie tym opowiada król Utnapisztim Gilgameszowi
        o potopie, był on ostatnim królem przed tą katastrofą i został wraz z jego
        najbliższymi uratowany. W biblii przerobiono go na Noego. W poemacie tym
        występują wszelkiej maści „”bogowie” a sam Gilgamesz jest w 2/3 bogiem i w 1/3
        człowiekiem, czyli mieszańcem i to jest z pewnością główny przekaz tej opowieści
        , przejście z czasów „mitycznych”- a konkretnie z czasów gdy „biali bogowie”
        zaczęli “parzyć się” z miejscowymi - do „historycznych”.
        • odarpi Re: Historia Białego Człowieka: Asyria i Persja 23.08.06, 11:15
          witomir napisał:

          > Encyklopedia PWN nie jest nieomylną wyrocznią ani niepodważalnym źródłem
          wiedzy

          Żeby to tyczyło sie tylko encykolpedii PWN...
          ŻADNA encyklopedia ani jakiekolwiek NAUKOWE opracowanie nie czyniło NIGDY z
          Asyryjczyków Indoeuropejczyków. Zawsze byli Semitami i juz nimi pozostaną...
          witomirze...
          Zresztą Sumerowie, choć nie Semici to też nie Indoeuropejczycy...
          Jeśli już chcesz szukać tam Indoeuropejczyków to w II tysiącleciu p.n.e. możesz
          sięgnąć do państwa Hetytów, czy Mitanii.
          • prawdamoimmieczem Hetyci 23.08.06, 14:57
            „Hetyci bowiem byli bardzo pedantyczni w prowadzeniu wojny i szli do natarcia
            dopiero będąc pewni swojej przewagi, a ich dowódcy mieli na glinianych
            tabliczkach oznaczone każde pastwisko i każdy wodopój, jak też każdą najmniejszą
            wioskę na obszarze, który zamierzali napaść. „ – pisał Mika Waltari, fiński
            pisarz w mojej ulubionej książce „Egipcjanin Sinuhe”.

            Co prawda Waltari pomylił daty starcia Hetycko – Egipskiego (wojna o Syrię
            rozegrała się podczas panowania Ramzesa II a nie Amenhotepa IV [Echnatona])
            niemniej sam przebieg konfliktu został opisany zgodnie z historią, włączając w
            to fakt otrucia księcia hetyckiego w drodze do Teb. Tak czy inaczej, kiedy jako
            niesforne pacholę zaczytywałem się powieściami fińskiego autora zamiast odrabiać
            lekcje z rosyjskiego, po raz pierwszy zetknąłem się z nazwą „Hetyci”. Sądziłem
            wtedy, że są oni wytworem wyobraźni Waltari i musiało minąć ponad trzydzieści
            lat, żebym dowiedział się, że takie plemię rzeczywiście istniało.

            Hetyci, jak wszystkie białe, nordyckie szczepy, wyszli z basenu morza Czarnego,
            najprawdopodobniej z dzisiejszej Armenii i Gruzji i około roku 2000 p.n.e.
            ustanowili silne państwo na terenach dzisiejszej Turcji. 300 lat później zrobiło
            im się nieco za ciasno w domu i w związku z tym ich świetnie zorganizowane armie
            rozpoczęły marsz na południowy-wschód. Wkrótce zagarnęli Syrię a później,
            posuwając się wzdłuż wielkich rzek Eufrat i Tygrys, doszli do Babilonu, który
            wtedy miał już za sobą lata świetności. I co ciekawe, po zwycięskiej batalii o
            to wielkie miasto (1600 p.n.e.) Hetyci dobrowolnie oddali je Kassytom, którzy
            byli jeszcze innym odgałęzieniem ludów Indoaryjańskich.

            Niemniej aneksja Syrii otworzyła drzwi do nowego konfliktu i to z nie byle kim
            ale z wielką potęgą starożytnego Egiptu, jako że wtedy była to właśnie egipska
            kolonia. Hetyci, w charakterystyczny dla siebie sposób, nie wahali się stawić
            czoła nawet takiemu mocarstwu aczkolwiek, jak zawsze, starannie przygotowali się
            do następnej batalii. Między innymi, już zwyczajowo, zapewnili sobie usługi
            całej armii szpiegów by zawczasu rozpoznać tereny przyszłych starć jak również
            na obszarach pustynnych co kilkadziesiąt kilometrów gromadzili zapasy wody.
            Rzecz bowiem w tym, że Hetyci jako pierwsi w historii konfliktów zbrojnych
            zaczęli używać rydwany, co porównać można tylko do pierwszego użycia czołgów w
            czasie I Wojny Światowej. I zapewne zapasy wody przygotowywane były głównie dla
            koni, które wtedy w Egipcie były praktycznie nie znane. Skoro zaś już mowa o
            koniach to nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, iż ich udomowienie
            zapoczątkowali Indoeuropejczycy na obszarach znanych nam dzisiaj jako Iran. Tak
            więc hetyckie rydwany bojowe, zwykle z przymocowanymi do osi kosami, siały
            śmierć i zniszczenie w szeregach przeciwników. No i sam widok szarżujących koni
            musiał być dla Egipcjan czymś porażającym. Stąd zresztą brała się konieczność
            dokładnego rozpoznania okolicy przed bitwą, chodziło bowiem o to, by wybrać
            teren w miarę płaski i z twardą nawierzchnią. Poza tym Hetyci dysponowali
            jeszcze jednym, niesłychanie istotnym atutem, w trakcie zbrojnego starcia. Otóż
            jako pierwsi ludzie z tamtych obszarów poznali sztukę wytapiania i obróbki
            żelaza co zapewniło im przez dziesiątki lat znaczną przewagę nad okolicznymi
            państwami. Tak więc, z tego co wiemy, Hetyci jako pierwsi wyszli z epoki brązu i
            otworzyli nowy rozdział w cywilizacji białego człowieka – czas żelaza.

            Dominacja Hetytów na Bliskim Wschodzie trwała prawie 500 lat. Byli oni nad wyraz
            mężni i zdyscyplinowani aczkolwiek współcześni zarzucali im zbytnie okrucieństwo
            wobec pokonanych przeciwników. Tak czy inaczej jedno można o nich powiedzieć na
            pewno – po podbiciu Babilonu zaadoptowali Kodeks Hammurabiego i uważali go za
            swój wszędzie tam, gdzie byli. Czerpali też w pełni z babilońskiej studni
            wiedzy, kultury, oświaty i etyki. Miarą ich troski o oświatę w Hetycji niech
            będzie tu tylko przykład króla Mursili I, który nakazał budowę szkół we własnej
            stolicy, naśladujące styl pisania i czytania Babilończyków. W ten sposób, siłą
            rzeczy, cywilizacja mezopotamska rozlała się od morza Czarnego aż po
            Śródziemnomorskie, stając się, między innymi, zapalnikiem wielkiej kultury
            starożytnej Grecji.

            Z czasem, prawdopodobnie w wyniku mieszania się Hetytów z ludnością podbitych
            krajów, ich potęga zaczęła powoli gasnąć aż przyszedł czas, gdy sąsiedzi stali
            się na tyle silni iż przy pierwszej nadarzającej się okazji, rozszarpali
            hetyckie imperium na strzępy. Wśród napastników szczególnie wyróżniali się
            „Ludzie Morza”, koalicja Indoeuropejczyków pochodzących z Krety, Azji Mniejszej
            oraz wysp morza Śródziemnomorskiego. Rej wśród nich wodzili Filistynowie, znani
            nam dzisiaj głównie z przekazów biblijnych. Filistynowie to był wyjątkowo bitny
            szczep nordycki, który po klęsce zadanej im przez Ramzesa III osiedlił się na
            terenach Kanaanu. Założyli tam miedzy innymi takie miasta jak Gaza, Aszkelon,
            Aszdod i Gad. To właśnie od tego plemienia wywodzi się nazwa Palestyna. Wybór
            miejsca osiedlenia Filistynów oznaczał jednak, że prędzej czy później wejdą w
            konflikt z Izraelitami i stąd właśnie przekaz biblijny: Przy końcu pierwszej
            Księgi Królów, czytamy o straszliwej klęsce jakiej doznała armia Izraelitów w
            desperackiej bitwie z Filistynami. Ich króla, Saula od dłuższego czasu opanowała
            obsesja zabicia Dawida z tej prostej przyczyny, że Dawid przewyższał go męstwem
            w walce. Armia Izraelitów zaskoczona i nieprzygotowana została zdziesiątkowana;
            Saul, śmiertelnie ranny, popełnił samobójstwo własnym mieczem. Wszystko to
            wydarzyło się w górach Gelboe. «A Filistyni walczyli przeciw Izraelowi i uciekli
            mężowie izraelscy przed Filistynami, i polegli pobici na górze Gelboe»cryingI Król
            31, 1).

            Ciekawostką jest, że jeszcze do niedawna, kiedy Żyd składał przysięgę na
            prawdomówność przed sądem, inny Żyd mówił mu, że jeśli skłamie to:

            crying...)abyś usechł jak góry Gelboe, które przeklnął Dawid, na których zabit jest
            Saul i trzej synowie jego(...) .Ponoć jednak istniał obyczaj wkładania monety
            pod język podczas składania przysięgi, miało to powodować, że stawała się ona
            wobec Boga nieważna.
          • witomir Sumerowie byli Aryjczykami ! 23.08.06, 15:13
            Kiedy nastał brzask cywilizacji białego człowieka – trudno powiedzieć. Niemniej
            wiadomo, że już około roku 55000 p.n.e. (czyli ponad 7,5 tysiąca lat temu)
            istniały pomiędzy rzekami Tygrys i Eufrat osady Śródziemnomorzan, wkrótce
            zasilone wielką emigracją plemion Indoeuropejskich. Tak więc teren znany dzisiaj
            jako Bliski Wschód a więc od Turcji aż po Iran, wliczając w to Palestynę, był
            okupowany wtedy przez plemiona białych ludzi.

            Około roku 3250 p.n.e. Mezopotamia, co znaczy Międzyrzecze, została podbita
            przez Sumerów, nordycki szczep, który najprawdopodobniej przywędrował z północy
            w poszukiwaniu nowej ojczyzny. Jest to też pierwsze zorganizowane społeczeństwo,
            bliżej nam znane. To oni pierwsi budowali miasta, opracowali technikę rolniczą,
            przystosowaną do wylewów obu wielkich rzek jak również kanałów irygacyjnych.
            Jednym z najwyższych osiągnięć było wtedy też wynalezienie pisma. Stało się tak,
            ponieważ Mezopotamia, oprócz upraw roli i hodowli bydła, zajmowała się w dużym
            stopniu handlem. Rzecz w tym, że tamten teren, choć żyzny i mający pod
            dostatkiem wody z obu rzek, to poza zasięgiem kanałów irygacyjnych był w
            zasadzie pustynny. Tak więc Sumerowie oferowali na sprzedaż wyroby rzemieślnicze
            oraz rolnicze a w zamian sprowadzali przede wszystkim surowce; drewno, rudy
            metali, skóry, wełnę itd. Sam zaś handel, w miarę czasu coraz bardziej
            rozwinięty, wymagał nie tylko inwentaryzacji ale także i pisanych transakcji,
            tak by nie było niepotrzebnych nieporozumień. I tak właśnie powstało pierwsze
            pismo, znane nam dzisiaj jako piktograficzne czyli obrazkowe. Aczkolwiek z
            początku prymitywne z czasem stało się podstawą pisma egipskiego oraz Sanskrytu.
            Kiedy mowa już o zdolnościach komercyjnych starożytnych Sumerów nie od rzeczy
            będzie tu także przypomnienie, iż to właśnie oni pierwsi opracowali jednolity
            system miar wag, długości i powierzchni, co oczywiście miało praktyczne
            zastosowanie w wymianie handlowej z sąsiadami.

            Z tego też co nam dzisiaj wiadomo wynika niezbicie, że Sumerowie od samego
            początku znali sztukę obróbki metali miękkich a w szczególności miedzi. Im też
            bezsprzecznie należy się palma pierwszeństwa kiedy mowa o wynalezieniu koła – z
            pewnością momentu przełomowego w osiągnięciu następnego stopnia rozwoju
            cywilizacyjnego. Tak więc nasi praojcowie – Sumerowie z Mezopotamii, dali nam
            solidna podstawę dziedzictwa kulturowego, bez którego nie sposób byłoby zdobywać
            kolejne szczyty na drodze ku wielkiej przyszłości Europy.

            Niemniej los nie zawsze był łaskawy dla tych naszych przodków bowiem około roku
            2235 p.n.e. Sumerowie stracili niepodległość na rzecz semickiego ludu, który
            zwał siebie Akadami. Gwoli wyjaśnienia – dziś określenie „Semita” kojarzy się
            większości ludzi z Żydami, zapewne w wyniku nadużywania słowa „antysemita”.
            Niemniej Semici to grupa ludzi mówiąca podobnym językiem a więc mogąca pochwalić
            się lub też wstydzić (zależy od punktu widzenia, który z kolei zależy od punktu
            siedzenia – jak mawiali swego czasu patrioci w komunistycznych więzieniach)
            wspólnych przodków. Oczywiście tak Arabowie jak i Żydzi są Semitami.

            Natomiast wracając do naszych Sumerów to ich ciężki los pod akadyjskim butem
            trwał prawie 100 lat aż do czasu, kiedy to z północy uderzył na nich szczep
            Indoeuropejski, odłam Celtów, który zwał siebie Gutians.

            Nie ulega też najmniejszej wątpliwości, że połączenie oryginalnej ludności
            Mezopotamii a więc Śródziemnomorzan z nordyckim szczepem Gutianów przyniosło nad
            wyraz korzystne rezultaty bowiem wkrótce odnowiona Sumeria oparła się aż po
            brzegi morza Śródziemnomorskiego. Do wyjątkowych, nawet na przestrzeni dziejów,
            osiągnięć tamtych czasów należy zaliczyć pierwszy, zapisany kodeks prawny
            datujący się z roku 2095 p.n.e. Architektura oraz wykonanie Zigguratów,
            monumentalnych sakralnych budowli możliwe było do osiągnięcia tylko przez wysoko
            rozwinięte społeczeństwo. No i jak zawsze utrzymywanie systemu irygacyjnego w
            nienagannym porządku, tak, by następne zbiory nie tylko wystarczały na przeżycie
            ale i na eksport żywności. Na szczęście dla Sumeryjczyków ustrój komunistyczny
            został wymyślony znacznie później, tak więc wtedy wszystko działało jak trzeba,
            ludziska za swą pracę dostawali godziwe wynagrodzenie a i władcy byli rozsądnymi
            ludźmi. Szkolnictwo stało na bardzo wysokim poziomie, astrologia i matematyka
            jak zawsze na czele u starożytnych kultur. Dziś wiemy, że Sumerowie wynaleźli
            tabliczkę mnożenia, umieli dzielić, dodawać oraz odejmować. Znana im też była
            trudna sztuka geometrii, co nie jest dzisiaj takie oczywiste nawet na poziomie
            szkoły średniej. Notowali także znaczne osiągnięcia na polu literackim a do
            szczytowych osiągnięć bez wątpienia należy zaliczyć Epos o Gilgameszu. W tej
            opowieści król miasta – państwa Uruk, Gilgamesz, wyrusza na poszukiwanie
            nieśmiertelności po tu, by ocalić życie swego przyjaciela. Ciekawostką jest, że
            w tej powieści po raz pierwszy został opisany potop, który później znalazł drogę
            do wersji biblijnej.

            Sytuacja taka trwała kilka generacji aż do czasu, kiedy to około roku 2000
            p.n.e. Mezopotamia znowu stała się sceną krwawych zmagań. Tym razem bogactw
            Sumeryjskich zachciało się innemu nordyckiemu szczepowi – Amorytom. Był to
            wojowniczy typ ludzi, którzy po drodze z Bałkanów ujarzmili Palestynę wraz z
            zamieszkującymi tamte tereny Semitami. Zaś co do pochodzenia Amorytów, to wbrew
            oficjalnej, politycznie poprawnej wersji, był to lud nordycki. Jeszcze 700 lat
            po podbiciu Mezopotamii przez to plemię, Egipcjanie określali ich jako wysokich,
            jasnowłosych oraz niebieskookich mężczyzn.

            Każda wojna niszczy – tak też stało się z cywilizacją sumeryjską. Ponad 200 lat
            trwał niepokój na ziemi mezopotamskiej, wiele skarbów i dowodów świtu
            europejskiego dziedzictwa kulturowego zostało zniszczonych na zawsze. Tysiące
            mądrych ludzi zginęło z bronią w ręku zamiast tworzyć wiekopomne dzieła. Chaos i
            zamęt sprzyjały wrogom Sumerów i Mezopotamia powoli staczała się w otchłań
            niebytu i zdawałoby się, że tylko cud może ją uratować. Taki cud zdarzył się w
            momencie przyjścia na świat dziecka o nazwisku Hammurabi.

            Jako dorosły mężczyzna Hammurabi zjednoczył lub podbił okoliczne, wiecznie
            wojujące ze sobą plemiona i ustanowił nowe królestwo, znane nam dzisiaj jako
            Babilonia.

            Sam zaś Hammurabi przeszedł do potomności przede wszystkim jako twórca zbioru
            praw, wyrytych w bloku skalnym tzw. steli. Kodeks obejmował ponad 260 artykułów
            dotyczących niemalże każdej dziedziny życia Babilończyków – handlu, małżeństw,
            prywatnej własności, wymiaru sprawiedliwości, kobiet, rolnictwa, niewolników
            itd.. itd. Między innymi przewidywał karę śmierci za składanie fałszywych
            oświadczeń. No, gdyby Kodeks Hammurabiego obowiązywał dzisiaj, znakomita
            większość pracowników tzw. światowych i masowych mediów dawno już pożegnała by
            się z życiem. Co, jak sądzę, najlepiej ilustruje aktualny stan rzeczy i mówi
            nam, jak daleko odeszliśmy od swego dziedzictwa kulturowego.

            Babilon kwitł przez ponad 400 lat i bez wątpienia był centrum cywilizacyjnym
            ówczesnego świata. Ale potem przyszły złe czasy bowiem inne plemiona
            Indoeuropejskie też poszukiwały swego miejsca na tej ziemi. Tymi innymi
            plemionami byli Hetyci oraz Huryci ale to już temat na następne rozważania.
            • odarpi Re: Sumerowie byli... 23.08.06, 17:48
              SUMERYJSKI JĘZYK, izolowany język Sumerów; typ aglutynacyjny; bogata literatura
              ok. 3000–ok. 2000 p.n.e.; pismo klinowe.

              Typ aglutynacyjny - wyklucza to jego indoeuropejskość...
              Przykro mi...
            • erg2 Re: Sumerowie jako Nordycy!!!!!!???? Dobre!!! 24.08.06, 13:51
              Masz więcej takich "kawałków" ?
              • witomir Wykład prof. Imke Thomas 24.08.06, 19:43
                Swiatło Północy



                Wstęp.



                "Nie zaprzestaniemy w naszych badaniach , dopóki nie dojdziemy do końca naszych
                celów , ten koniec - to rozpoznanie punktu wyjściowego." (T.S. Eliot.)



                Ich habe es schon immer gewusst: Die Welt - ein Irrenhaus! Fragt sich nur, wer
                verrückter ist - die Patienten oder die Ärzte? ( T.v.R..)



                Ex oriente lux- eine Fehlorientierung ( pomyłkowa, zła orientacja), tak brzmi
                orginalny tytuł wyciągniętego przeze mnie z lamusa i zapomnienia niżej
                zamieszczonego artykułu, i którego tytuł zmieniłem. Jest to text wykładu sprzed
                14 laty, w którym wykładowczyni poruszyła kilka niezmiernie istotnych zagadnień,
                i mimo upływu tego długiego czasu poruszony w nim temat jest -według mnie-
                bardziej aktualny dzisiaj niż wówczas. Wynika to z coraz bardziej natarczywych
                wydarzeń, mających wesprzeć - również przy pomocy wojska i militarnych agresji -
                sterowany odgórnie "nowy światowy porządek", globalizację, duchowe i fizyczne
                podporządkowanie nowej cywilnej religii, oderwanie narodów od swoich korzeni,
                pozbawienie odwiecznych wartości przekazanych i wypracowanych przez nieżyjące
                już pokolenia na przestrzeni dziejowej, rozciągającej się na dziesiątki
                tysiącleci.(.....)



                Jak rozłożymy przed sobą mapę Europy i pociągniemy linię od Wenecji poprzez
                Paryż i dalej Londyn, Oslo, Stokholm, Rigę, Warszawę, Wiedeń, Wenecję, to
                wyjdzie nam w przybliżeniu obszar z którego wywodzi się cywilizacja białego
                człowieka i z której wywodzą się wszystkie znane cywilizacje na Swiecie (....)



                Zajmijmy się zatem wykładem wygłoszonym 15 lat temu przez Imke Thomas. W tych
                piętnastu latach dokonało się dużo zmian, i to ogromnych. Szczególnie dużo we
                Wschodniej Europie. Zniewolone przez Judo-komunę państwa odzyskały tak
                upragnioną wolność, ale tylko na chwilę, by zaraz dobrowolnie dać się
                "oswobodzić" przez judo-kapitalistów. W nauce też dokonano "postępu". Odkryto w
                USA "Kennewick Mann'a", 10.000 lat starego Europejczyka i zaraz go "pochowano"
                pod 2000 tyś. ton żwiru i piasku. Pani Stee-McIntyre odkryła w Ameryce
                narzędzia i broń wykonane przez ludzi, 250,000 lat stare, i nie pozwolono jej o
                tym pisać. W Chinach odkopano zwłoki "białych ludzi" 4000 lat stare i zakazano
                naukowcom po tym terenie się szwendać. Podobnie w Bretani (Francja). O tym
                jeszcze p. Imke Thomas nie wiedziała. Co się za tym kryje ? No właśnie, co ? To
                w dużej mierze wyjaśnia ten artykuł. (....)



                Nie należy się zrażać, czytając wykład pani Thomas, tym mocno wyeksponowanym
                germanizmem, dlatego, bo tak to wyglądało. Indogermanie albo Indoeropejczycy to
                aktualne określenie naukowców dla kultur które wywodzą się bezpośrednio od Pra-
                Germanów, tych starych europejskich chłopów, i ze względu na podobieństwo
                językowe i kulturowe są ściśle ze sobą spokrewnieni. Indogermańczykami są prawie
                wszyscy Europejczycy, większość Hindusów i innych żyjących ludzi, jak Irańczycy,
                Afgańczycy i ludy Kaukazu.



                Nie muszę dodawać, że wykład ten przeszedł bez echa, nie był nigdy oficjalnie
                promowany, podobnie jak prace badaczy-autsajderów, na które p. Thomas się
                powołuje.(.....)



                -Ex oriente lux - czy tylko błędna orientacja ?



                Prawie do natręctwa głoszona doktryna o - ex oriente lux - poprzez ciągle
                intensywniejsze i pogłębione wyniki badań w różnorodnych naukowych dyscyplinach,
                jest nie do utrzymania. Tym pojęciom - oriens - i - occidens -, w niemieckim
                "Morgenland i Abendland" (Wschód-Zachód) nadano swojego czasu w Rzymie,
                ówczesnym środku rzymskiego imperium, swoistego piętna. Morze środka, Morze
                Sródziemne, nabrało również w owym czasie stałego pojęcia. Ten środek tego
                imperium przekształcił się na początku chrześcijaństwa, poprzez siedzibę
                "Swiętego Ojca" tego "Zastępcy Boga" na Ziemi w pępęk świata, o którego jak
                jakiś krążek, kręcił się cały Swiat.



                Podobne piętno nadano wierze o świetle ze Wschodu. Nie jest możliwe zbadać
                początek i dojść do źródła tego - prawie hasła - powstałego pojęcia - ex oriente
                lux-.



                Dzisiejsze znaczenie Orientu obejmuje kraje Małej Azji i Egiptu, w dalszym
                sensie obszar islamskiej kultury, podczas gdy to geograficzne pojęcie
                "Abendland'u", oznacza cywilizowaną ziemię (Kulturboden) Indogermaństwa.



                Prawie 2000 lat minęło jak jakaś obca naturze religa, tej przez germańskie
                narody kształtowanej Europie, jedynie przez sam fakt rozpoczęcia nowej ery,
                nadała kierunek który odciągał od własnych korzeni. Z jakimi niszczącymi narody
                środkami ta religia u naszych przodków się załapała, jest nam dostatecznie
                znane. Nie do pojęcia dla ludzi naszego rodzaju, rozumiejących konieczność
                jedności między człowiekiem- ojczyzną - narodem.



                Obowiązuje jednak :- Ex oriente lux-, światło przyszlo ze wschodu, to światło
                jedynej wszechobejmującej, uszczęśliwiającą ludzkość religii, która stawia butne
                roszczenie by cały kawał tego Globu, tak zwany chrześcijański zachód przez nią
                rzekomo oświecony,- oceniać. Nitzsche przeciwnie, powiedział w swoim Antychrist
                : "Chrześcijaństwo odebrało nam żniwowanie antycznej kultury."



                Jak było to możliwe, że przez kilka stuleci nastąpiło cofnięcie, że ta od
                tysiącleci znana wiedza o Ziemi i Kosmosie została wyrugowana, przestała
                egzystować, że spojrzenie w przeszłość i przyszłość tak zawężono że nic więcej
                nie pozostało jak fascynacja tezą - ex oriente lux -, która wszystkim
                poszukiwaniom początku świata i sensu życia wytyczyła jeden cel, i jak wygląda,-
                końcowy cel.



                Na czym opiera się to wyłączne roszczenie jednej religii, która mimo
                przymusowego nawracania skaptowała na całej ziemi w końcu tylko część
                ludzkości, z której zrobiła swoich wyznawców ?



                Biblia, ta rzekoma "książka wszystkich książek", to "Słowo Boga" w które się
                wierzy, o której zawartośći i jej komenterzach napisano w międzyczysie sto
                tysięcy książek przez chrześcijańskich teologów, której tak zwana nie do
                podważenia i nienaruszalna prawda nawet takiego dużego formatu człowieka jak
                Martin'a Luther'a urzekła, promieniuje jeszcze ciągle świętością którą rozum
                ledwo pojmuje. Pewien Meister Eckehard natomiast, wielki niemiecki Mistyk, na
                długo przed Luther'em w swoich wszystkich pismach w których prześcignął nawet
                Kant'a w jego rozpoznaniach, zaprzysięgał ludzi ciągle i ciągle, że tylko to co
                wypełnia ludzką własną pierś, posiada moc do rozpoznania tego co boskie. Nie to
                przez innych ludzi pisane, a tym samym to, co obcego zostało z zewnątrz
                zaszczepione.



                Tylko mało wielkich osobowości w duchu, spójrzmy raz na naszą niemiecką duchową
                historię, nie zostało przez tą obcą orientalną ideologię wprowadzonych w błąd.



                Im więcej zaprzeczania różnych naturalnych praw w uporządkowanym życiu przez tą
                religię w pełnym wymiarze rozpoznamy, a która jest zaprzeczeniem niezależnego
                prawa do życia wszystkich ukształtowanych narodów, tym więksi wydawać się nam
                muszą: Meister Eckehard, Ulrich von Hutten, Friedrich der Grosse, potem ludzie
                niemieckiego idealizmu: Schiller, Goethe, Hölderlin, którzy to całe zaślepiające
                Europę światło orientu, dla germańsko- niemieckiego sposobu życia, uznali jako
                obce naturze i zaklinająco odrzucili.



                Nie do osiągnięcia do dzisiaj jest Goethe, który wiedzę naszych praojców o
                prawach natury wszystkiego życia, tą cudowną harmonię człowieka i natury, która
                sama tylko może to życie na tej ziemi doprowadzić do uwieńczenia, doprowadził do
                ostatecznej formy. Myślący ludzie kończącego się 20 wieku, według
                chrześcijańskiego kalendarza, nie muszą być żadnymi umysłowymi herosami by to
                absurdalne, niewiarygodne zjawisko tej władzy ze wschodu, opierające się na tak
                zwanym słowie Boga, rozpoznali i odrzucili. Nam starczy trzeźwe i rzeczowe myślenie.



                Powinniśmy nareszcie zrozumieć, że tylko to "Na początku było słowo", z
                biblijnego pisma, jako "Słowo Boga" bezsporność tego -ex oriente lux -
                uwarunkowuje. Dwa miliardy ludzi, wyznawcy tych trzech wpływowych religii,
                Zydzi, mahome
                • witomir Re: Wykład prof. Imke Thomas 24.08.06, 19:44
                  Zydzi, mahometanie i chrześcijanie, biorą to słowo o "Ogrodzie Edenie" za
                  podstawę samego początku, za prapowstanie ludzkiego istnienia. Według 1 księgi
                  Mojżesza,2, werset 8, musiał ten Ogród Eden leżeć w Mezopotami, krainie Tygrysu
                  i Eufratu, która w imaginacjach wyznawców tych religii jest konsekwentnie
                  uważana za kolebkę wszystkich narodów. Kto się odważył powątpiewać, że tam w
                  Ogrodzie Eden ta kolebka ludzkości i całej ludzkiej kultury się znajdowała, i
                  tą opowiastką potrząsać, skoro przed 150 laty nadeszło rzekome naukowe
                  potwierdzenie tego - ex-oriente lux - . Tak, to światło musiało się akurat
                  wzmocnić w swojej sile promieniowania jak ten mit ludów orientu wygrzebano
                  dosłownie z zapomnienia z pustynnego piasku. Zdumiewające i niepojęte w samej
                  rzeczy, że ta wysoka kultura, te nie do oszacowania skarby sztuki sprzed 5 -6000
                  laty, 3000 lat przed nową erą (narodzeniem Chrystusa) utonęły tam w piachu i nie
                  pozostały w pamięci następujących kultur do czasów współczesnych. Nie tylko
                  wspaniałe budowle lecz i całe biblioteki z wypalanymi z gliny tablicami na
                  których wyrycowane było i nam znane linear-B-pismo - zanikły. Z tego
                  odcyfrowanego pisma nabrał realne kontury pewien naród o którym Swiat do tej
                  pory nic nie wiedział. Ten naród, naród Sumerów, został nam przedstawiony jako
                  dowód pochodzenia tego homo sapiens z Małej Azji. Naród ten pozostawił nam
                  jednak z własnych przekazów, że był narodem żeglarzy, że przybyli do tego kraju
                  na łodziach. Skąd ? Zagłębi się człowiek w ogromnej ilości literaturze o
                  Sumerach i ich kulturze, i próbuje do naszego sposobu zapatrywania to istotne i
                  pouczające wypracować i uwypuklić, co ze względu na ogromną ilość materialnego
                  bogactwa, a przedewszystkim przez umiejętność obróbki różnorodnych skarbów ziemi
                  wymagało ogromnej wiedzy, która conajmniej w tej doskonałości w kilku stuleciach
                  nie mogła się rozwinąć, stajemy pozornie przed nie do rozwiązania problemami.



                  Dwie duże jednakiego rodzaju kultury, Egipska i Mezopotamska, musiały
                  niespodziewanie rozwinąć się z niczego, i około 3000 lat przed nową erą dojść do
                  zdumiewającego rozkwitu. Do tego doszły odkrycia nie mniej znaczącej kultury w
                  dolinie Indusu w Pakistanie, której początek jest też datowany na rok 3000
                  st.cz. Od mniej więcej 2500 do 1500 st.cz. kwitła kultura Mohenjo-Daro, których
                  budowniczowie 4000 lat później w Azji centralnej i zachodniej służyli za wzór.



                  Brakuje odpowiedzi na pytania, jak trzy równorzędne kultury w podobny sposób z
                  niczego się rozwinęły, w podobny sposób poszukiwały cynę i miedź by wyprodukować
                  brąz, w podobny sposób doszły do koła wozu, i w podobny sposób w piśmie dokonały
                  przekazu. Czy się wzajemnie zapłodniły, czy też ich kultury sięgają nieznanych
                  nam korzeni poza obrębem Orientu ? Te oficjalne badania ostatnich lat i
                  dziesięcioleci w tym rejonie, w każdym bądź razie, umocniły wyobrażenie, iż
                  kolebka ludzkich kultur wywodzi się z Ogrodu Eden, mimo, iż te trzy wysoko
                  rozwinięte kultury 3000 lat później zaginęły, stały się bez znaczenia i
                  przestały emanuować.(przypis tłum.- wymarła, względnie poprzez wymieszanie z
                  miejscową ludnością zanikła kasta założycieli tej kultury)



                  Sumer z chwilą zniszczenia jego stolicy Ur około 2050 st.cz. przestał istnieć.
                  Mohenjo-Daro w roku 1500 st.cz. znikła. Nic nie pozostało z tych kultur w ich
                  języku oraz w pamięci późniejszych kultur śródziemnomorskich. Wcześniejsi Grecy
                  uważali się za odkrywców Mezopotami i dali tym dwom potężnym rzekom greckie nazwy.



                  Oficjalna nauka trzyma się jeszcze mocno tej raz utrwalonej tezy o -ex oriente
                  lux-. O Sumerach jednak wiemy, z ich własnych pism, że oddawali cześć Bogu
                  Słońca który z Jahwe, bogiem Orientu, nie miał w rzeczywistości nic wspólnego.
                  Wiemy też, że Sumerzy/Sumerowie udawali się aż do Afganistanu po ten niebieski
                  kamień Lapis Lazuli, by statuetkom ich przywódcom ( Bogom ?,p.tł.) nadać
                  odpowiadające naturze niebieskie oczy. Najbardziej znana jest statuetka pewnego
                  księcia z około 3200 st.cz. z Uruk z tęczówką z Lapis Lazuli.



                  Do tego wypowiada się Wilfried Fischer w swojej książce "Alteuropa- in neuer
                  Sicht" (wydaną w 1986), którego dowody faktycznie doprowadziły do tego, że te
                  dotychczasowe wyobrażenia, ta cała orientalna budowla, zaczynają się w swoich
                  posadach trząść :



                  "Na podstawie dużej ilości wizerunków wiadomo dzisiaj, że u tych t.zw
                  'Betergrupen' (modlących się grup) z gliny i innych figur w Sumerze z okresu
                  około 2700 st.cz. 1/3 wszystkich osobistości mają włożoną tęczówkę z Lapis
                  Lazuli. Pozostałe 2/3 mają tęczówkę brązową. Ten niebieski kamień musiał zostać
                  sprowadzony aż z Afganistanu. Zaden człowiek nie podda się takiemu wysiłkowi,
                  jeżeli takich osobistości z niebieskimi oczami nie zna. Ale ten recesywny Gen
                  występuje tylko w fenotypie w formie homozygoty. I mutanty tej cechy nie mogły
                  się rozwinąć w obszarach subtropikalnych albo centralnej Azji. Niebieskie oczy
                  są tylko zjawiskiem towarzyszącym bez wpływu naturalnego doboru przy tym ogólnym
                  rozjaśnianiu pigmentów. Wszyscy fachowcy są jednomyślni że to miało miejsce
                  najpóźniej we wczesnym neolithikum w północno zachodniej i środkowej Europie.
                  Tym samym ci niebieskoocy sumeryjscy "arystokraci" mogli do tego kraju
                  przywędrować tylko z zachodniego kierunku. Jak w 1979 r. widziałem pierwszy raz
                  popiersie pewnego księcia z Uruk, pochodzące z 3200 r st.cz. miałem natychmiast
                  to przeświadczenie że chodzi o woźnicę rydwanu. Archeologowie i historycy sztuki
                  patrząc uporczywie na tych Beter ( modlące figury z gliny, p.tł.) nie mogą sobie
                  do dzisiaj wyjaśnić położenie ich rąk. Dopiero później znalazłem informacje w
                  historii sztuki Propylaen (hale wejściowe n.p. do Akropolis p.tł.) że też
                  oczodoły tych 500 lat starszych figur wypełnione były resztkami Lapiz Lazuli w
                  białych muszlach. Poprzez ten fakt jestem przekonany, że już około 3200 r
                  st.cz. pierwsza rycerska kasta na wozach pojawiła się w Oriencie, których
                  trafimy później około 1650 r. st.cz. jako indoaryjskich Mitanni w Syrii.
                  Oczywiście że były to jeszcze ociężałe i niezgrabne wozy z kołami bez szprych.
                  Ten kulturalny kontakt między Morzem Północnym i Sumerem jest tym samym zrozumiały."



                  Fischer dowodzi też że ta wczesna hodowla koni między 4800 i 3200 st.cz.
                  ograniczała się do obszaru między Dümmer See ( na wschód od Hanoveru) a
                  Dnieprem. Co do rzekomego wynalezienia koła przez Sumerów pisze:



                  "Powołując się na źródła pisane dowiadujemy się , że to ukazanie się koła w
                  Sumerze miało miejsce około 3300 st.cz. Wychodzi się z tego założenia, opierając
                  się na tym że Sumerzy znali koło garncarskie, że to koło jest ich wynalazkiem.
                  Jeżeli nawet trzymali byśmy się tej teorii, to musi nas wprawić w zdumienie ten
                  fenomen, że dokładnie datowane drewniane koła znane były w Holandii i Jutlandii
                  już od 3000 r st.cz. i od 3200 st.cz.kamienne
                  "Scheibenkeule"(www.urgeschichte.de/artikel/keulen/keule1.html. Z) w
                  przejściowej fazie pochówku kultury pucharów lejkowatych. W dostępnych dla mnie
                  tych t.zw. "Keulen", nie mogłem stwierdzić żadnych uszkodzeń przez ich używanie.
                  Ich forma z wyraźnie wyszlifowaną piastą odpowiada w każdym bądź razie krążkom z
                  gliny występujące na Węgrzech. Tam też znaleziono kompletny model wozu z gliny,
                  datowany na około 3000 lat st.cz. Znalezione w pobliżu Herning/ Jutlandia trzy
                  dobrze zachowane koła z drewna o średnicy 73 do 78 cm datowane na 2800 st.cz.
                  dowodzą posiadanie wozu na północy Europy. Ten sam wiek ma również wóz
                  znaleziony w południowej Rosji. Znajomość tego wozu musiała by się
                  rozprzestrzenić w około 300 latach z Sumeru do północnej Europy"



                  To wyobrażenie więc o praindoeuropejczykach, jeźdcach ze wschodu, jest czystym
                  urojeniem.



                  Nawet już przy pojawieniu się tego lekkiego rydwanu około 2300 st.cz. była ta
                  indogermańska jedność językowa rozszczepiona. Do tego, wszystkim
                  • witomir Re: Wykład prof. Imke Thomas 24.08.06, 19:46
                    Do tego, wszystkim Indogermańczykom (Indoeuropejczykom p. Z.), którzy pochodzą
                    od tych najstarszych środkowoeuropejskich chłopów było wspólne, że to boskie
                    słońce podczas dnia ciągnione było przez parę sprzężonych koni." (
                    wytłuszczenie, T.v.R.)



                    Fischer wspomina też, że Friedrich Cornelius w swojej "Geschichte der Hethiter"
                    (Wissenschaftliche Buchgesellschaft Darmstadt 1976) wpadł pierwszy na to, że
                    najstarszy imienny dowód z około 2200 st.cz. dla zachodnich przybyszy wystąpił w
                    mezopotamskim Akkad. Byli to wojownicy na rydwanach, którzy z całą pewnością
                    należeli do Hethitów.



                    Już na podstawie tych specjalnie cytowanych wyników badań i sformułowanymi
                    przemyśleniami staje się jasne, że Sumer nie jest żadną kulturą spadłą z nieba,
                    jak również taką, która nie miałaby mieć swojego czasu żadnych powiązań z
                    Europą. Historia ludzkości przebiegała bez cudów. Wykazuje ona logiczny, oparty
                    na prawach natury rozwój, ale który nam pod koniec 5 tysiąclecia, po tym
                    pozornym, ciągle jeszcze uważanym za prawdziwy początek rozwoju człowieka, jako
                    uzdolnionego i kulturotwórczego stworzenia, nie daje żadnego, nawet
                    przybliżającego wyjaśnienia dla tych wielu nie do zaklasyfikowania znalezisk
                    zaginionych kultur na naszej ziemi.



                    Jest niemal nie do pojęcia, że rozwój człowieka jaskiniowego do człowieka ery
                    kosmicznej miał się dokonać w ostatnich 25,000 lat.



                    Nauka uznaje tylko to udowodnione, a my ludzie ery technicznej oduczyliśmy się
                    Sagi i Mity pielęgnowane przez różne ludy brać poważnie, traktować je za
                    prawdziwy przekaz.



                    Na ten rok 3000 st.ery musimy bezwarunkowo patrzyć w szerszym wymiarze. Nie
                    cisną się nam przekonywająco zgodności ?,- ale nie odsyłamy my jednak te pisane
                    przekazy Azteków i Majów w świat bajek ? Oba ludy głoszą w jednakowy sposób o
                    potopie i kraju zatopionym w Atlantyku. U obydwu narodów na początku ich
                    historii występują okręty które dopłynęły przez morze. Aztecy wyprowadzają swoją
                    nazwę od jakieś zatopionej wyspy, która w ich języku występuje jako Aztlan i
                    była ich ojczyzną. Czy nie przychodzi nam zaraz na myśl ta zmitologizowana i
                    owiana Sagami Atlantis ?



                    Cała zasada religii Azteków i Majów opiera się na tej podstawie, że ich rody
                    królewskie wywodzą się z ludu o białej skórze, mężczyzn z brodą, którzy ich
                    przodkom przekazali wiarę w Słońce. A kalendarz Majów zaczyna się również z
                    dniem 12.sierpnia 3113r. st cz. Podstawy tej wysoko rozwiniętej kultury włącznie
                    z pismem pochodzą od dawno już zaginionych Olmeków, których egzystencję odkryto
                    dopiero w tym stuleciu w pobliżu meksykańskiego Golfu.



                    Wielbienie Słońca i Bogów Słońca po obu stronach Atlantyku, do tego udowodniona
                    w Sumerze niebieskooka warstwa "arystokratów". Znajdujemy też symboliczne obrazy
                    przedstawiające pierzaste węże w Mexyku, Peru, u Hethytów i Sumerów, które
                    wskazują na wspólny początek, i który - jak do tej pory - leży poza zasięgiem
                    naszego rozpoznania i wiedzy.



                    Dlaczego tak dalekie spojrzenie w przeszłość ? Na podstawie udoskonalonych metod
                    badawczych, jak n.p. datowanie metodą C-14, możemy rozpoznać czysto naukowe
                    współzależności, które nasz sposób myślenia i wyobraźnię istotnie poszerzają.
                    Jest po prostu faktem, że około roku 3000 st.cz. gatunkowo podobne kultury, w
                    tej niespodziewanej wysokości, nie rozwinęły się tylko w Oriencie, jak dowodzi
                    ta Olmecka- kultura, ale mogły też powstać w innych sprzyjających regionach
                    klimatycznych. Te wspaniałe i wartościowe eksponaty we wszystkich muzeach całego
                    Swiata z tego czasu nie mówią nam jednak nic o duchowej mocy z której te kultury
                    się narodziły.



                    Znaczenie i wagę nabierają kultury dopiero wówczas, kiedy można je cofnąć do ich
                    duchowego początku, i jak ten poszukujący człowiek ery współczesnej, z tej nie
                    do objęcia wielorakości tego widocznego, tą niewidoczną duchową współzależność
                    rozpozna.



                    Morze z pewnością we wszystkich czasach pozwalało tym ludom z ich ograniczonego
                    obszaru osiedleńczego wypłynąć, i gdzie indziej do nieznanej duchowej wysokości
                    rozwinąć. Jürgen Spanuth pokazuje, co najmniej dla okresu około 1200 st.cz. dla
                    bliskiego wschodu, udowodniony wpływ północno-morskich ludów. To "prawie
                    zagadkowe, robiące wrażenie, wewnętrzne pokrewieństwo między Dorami i Germanami"
                    (Lüdemann,1962) wyjaśnia i udowadnia Spanuth tym, że ci Dorer- lud północy-
                    byli potomkami plemion germańskich, którzy około 1200 st.cz. z powodu ciężkich
                    klimatycznych katastrof zmuszeni zostali swoją ojczyznę z nordyckiego
                    kulturalnego kręgu opuścić, przemaszerowali Europę i Małą Azję, i razem z
                    Libańczykami i Tyrreńczykami próbowali zdobyć Egipt. Jak im się to nie udało,
                    osiedlili się w Kanaanie i Libanie i po roku 1100 st.cz. wrócili do Grecji i
                    założyli tam tą wczesno-grecką kulturę. My wszyscy wiemy, do jak wysokiego i
                    znaczącego dla Europy rozkwitu tam doszło z tej duchowej spuścizny ludów
                    północy: w sztuce, filozofii i naukach przyrodniczych. [do tego - przypis
                    tłumacza : pustynne plemiona przybyłe do Kanaanu, wcześniejsi Habiru
                    (Hebrajczycy), przejęły w całości kulturę wczesnoindogermańską,].



                    Językoznawcy są tego zapatrywania, że w tych nazwach germańskich plemion
                    Hermun-Duri ( Więksi Durowie) i Duringi (Mali Durowie), u tych późniejszych
                    Thüringer (Turyngowie), ta nazwa Dorer, którzy kiedyś osiedleni byli nad Morzem
                    Północnym, się zachowała. Te plemiona germańskie które dotarły do Libanu i
                    Kanaanu, co jest stwierdzone, w kilku dziesięcioleciach wprowadziły tam wysoką
                    kulturę rolną, urządzili kraj w którym "mleko i miód płynęło". ( przyp. tł: o
                    czym - nawiasem - można dowiedzieć się z Biblii, i do tego to kraju obiecał Bóg
                    Mojżesza tych pustynnych wagabundów zaprowadzić.) Ze te plemiona germańskie
                    zwane tam Fenicjanami- Filistynami, rzeczywiście tą jedyną podstawę dzisiejszego
                    Alfabetu zabrali ze sobą do Grecji jest stwierdzone, ale że jest pochodzenia
                    nordyckiego nie można (jeszcze,p.tł.) udowodnić.



                    Z tej obfitości przekonywających śladów, by nie powiedzieć mocnych dowodów
                    pozostawionych na Bliskim Wschodzie przez ludy z obszaru Morza Północnego,
                    należy specjalnie zaakcentować tą pierwszą kuriozalną świątynię Jahwe,
                    poświęconą Bogu Izraelitów, zbudowaną przez Fenicjanina Hurama z Tyros dla króla
                    Salomona, pobudowaną około 50km na północny zachód od Jeziora Genezareth, nawet,
                    jeżeli badania językowe przeprowadzone przez prof. Salibi w "Die Bibel kam aus
                    dem Lande Azir" (Reinbeck 1985)wykazały, że król Salomon nigdy tam nie mógł żyć.
                    Niezwykłe i zarazem zdumiewające jest w każdym bądź razie, że w tych Księgach
                    Królewskich Starego Testamentu znajduje się dokładny opis nordyckich
                    (germańskich, p.tł.) hall (Weihehallen). Najstarsza leżała około 12 km na północ
                    od Jeziora Genezareth.



                    Nic w tym opisie nie brakuje : prostokątna budowa hall z z przedsionkiem (stary
                    indogermański spadek), rumaki Słońca z wozem Słońca, które na podstawie dowodów
                    występują już 200-300 lat wcześniej w nordyckiej erze brązu, pomyślmy tylko o
                    tym pięknym symbolu północnych wierzeń, tego wozu ze słońcem ciągnionym przez
                    rumaka, potem te 200 okrągłych (typowo germańskich, tłum.) tarcz z czystego
                    złota zawieszonych na wewnętrznych ścianach tej świątyni, 10-ciu wozów cystern
                    (Kesselwagen), jednego dużego kotła wypełnionego wodą, w którym podczas
                    gwiaździstej nocy, poprzez odbicie tych gwiazd a szczególnie gwiazdy polarnej,
                    było możliwe dokładne ustalenie kierunków i miejscowości.



                    Spanuth zwraca uwagę na studium Mc. Dowell'a : "Swiątynia Salomona,
                    obserwatorium astronomicznym". Mc. Dowell doszedł do tego rozpoznania, że
                    fenicki majster budowlany musiał posiadać bardzo dużą wiedzę z zakresu
                    astronomi. Musiał też znać liczbę Pi. Dla Jahwe i Hebrajczyków była ich
                    świątynia oczywiście żadnym obserwatorium. Mc. Dowell zwraca jednak uwagę na
                    paralele dotyczące budowli megalitycznych, które - jak wiemy - służyły też celom
                    astronomicznym.



                    Również Rolf Müller wymienia w swo
                    • witomir Re: Wykład prof. Imke Thomas 24.08.06, 19:47
                      Również Rolf Müller wymienia w swojej książce "Der Himmel über den Menschen der
                      Steinzeit", 1970, że ci budowniczowie tę liczbę Pi, podział horyzontu na 360
                      części, " tą okrągłą wartość długości tropikalnego roku z 365, 25 dni" ["den
                      Rundwert der Länge des tropischen Jahres von 365, 25 Tagen"], znać musieli. My
                      wiemy, że te megalityczne budowle w rejonie Morza Północnego są starsze o 1000
                      do 2000 lat od najstarszych egipskich piramid. To oznacza, że te megalitowe
                      instalacje służące astronomicznym obserwacjom, nie pochodzą z Orientu, lecz z
                      północno europejskiego obszaru.



                      Horken w swojej książce "Ex nocte lux" z podtytułem, "Die Bedeutung der Eiszeit
                      für die Menschheitsgeschichte" (Kurzfassung im Grabert- Verlag), całkiem
                      skromnie stwierdza : "Epoka lodowcowa stworzyła tych 'Nordmenschen'. Niósł on
                      swoją kulturę megalityczną aż do Indii i na Daleki Wschód." Horken opiera się na
                      teorii Alfreda Wegener'a o przesunięciu kontynentów, którą jak wiemy
                      przekonywająco dowiódł, że Północna i Południowa Ameryka od Eurazji, Afryki,
                      Australii i później Antarktydy przed około 300 milionami lat zaczęły się
                      odłaczać i to od południa, kończąc między Grenlandią, Islandią i Irlandią.
                      Horken, dla tych ciągle jeszcze nie wyjaśnionych przyczyn o początku i końcu ery
                      lodowcowej, na podstawie fizycznych doświadczeń z lodowcowym modelem, znalazł
                      trafiające do przekonania wyjaśnienia dla tych jeszcze ciągle niewyjaśnionych
                      współzależności między czasem lodowcowym i ludźmi północy (Nordmenschen).



                      Jest jeszcze za wcześnie (chyba już nie, p.tł.) zagłębiać się w szczegóły.
                      Pouczające ale są jego rozpoznania, że jak pisze, te wydarzenia lodowcowe z
                      każdym nowym uderzeniem lodu poszerzały nie do przekroczenia lodowcowy rygiel
                      między północną i środkową Europą. W ten sposób mogła z tego żyjącego na północy
                      człowieka, poprzez te twarde wymagania bezlitosnej glacjalnej mechaniki, po tym
                      ostatnim "lodowcowym uderzeniu", ta północna rasa powstać, która po okrągłych
                      10,000 latach znowu wypłynęła i odtąd w przyszłości w ponad 10,000 letnim
                      okresie, w małych i dużych falach, dookoła północnej półkuli - nieliczna, ale
                      zawsze fizycznie i umysłowo dominująca - wkroczyła do historii. Dokładniej:
                      POZWOLIŁA HISTORII WKROCZYC. (p.Z.)To -ex oriente lux - postawiło historię na
                      głowie (tak Horken).



                      Dużo nie jest jeszcze naukowo i jasno potwierdzone, ale pojawia się coraz więcej
                      pojedynczych badaczy, ci autsajderzy, którzy przedstawiają dowody nie do
                      zlekceważenia. Pisze więc Werner Müller w książce "Amerika, die neue oder die
                      alte Welt", jeżeli nawet dotyczy to zupełnie innej dziedziny, że jakaś północna
                      ludzka rasa osobno rozwinąć się musiała. Müller porównuje pramity, rytuały i
                      podobieństwa językowe amerykańskich i euroazjatyckich kultur, i dochodzi na
                      podstawie dużej ilości dowodów, do doskonałej zbieżności na północy obydwu
                      Kontynentów, daleko posuniętych wydarzeń niż na początku się wydawało. Również i
                      on doszedł do rozpoznania, że podczas tego "zlodowacenia" rozciągał się wolny
                      od lodu i nieznanej szerokości pas od Varanger-Fiordu poprzez Nordkap i Lofoty
                      aż do północnego kręgu polarnego, który te masy lodu tego Würm-Weichsel-Glaciału
                      nie dotykały. W tej wyizolowanej Zonie, w której przetrwały rośliny i zwierzęta,
                      mogli też żyć ludzie. Pisze : "To załamanie między starszym i młodszym
                      Paleolitem jest puktem zwrotnym o dużym wymiarze. Z tym kończącym się
                      wewnętrznym stadium Würm-zlodowacenia, około 42,000 st.cz. pojawia się w Europie
                      nowy rodzaj człowieka, ten homo sapiens sapiens, który tych do tego czasu
                      mieszkających tu ludzi jednoznacznie przewyższał.To zajęcie zachodniej Eurazji
                      przez tych przodków nowoczesnych Europejczyków, bo niczym innym ci sapiens nie
                      są, stworzyło podwaliny historycznych form teraźniejszości (współczesności). To
                      kulturalne wyposażenie tych nowych przybyszy pokazuje jednoznacznie, że pochodzą
                      z arktycznych obszarów północnej półkuli."



                      Rysunki skalne z młodszego Paleolitu w miejscach osadniczych na północ od 70
                      stopnia szerokości geograficznej, nawet na Spitzberg'enie ( 700 km na północ od
                      Nordkap), który w przeszłości połączony był z Norwegią, WYKLUCZA ( p.Z.) że
                      osadnictwo w Norwegii po stopieniu lodowców następowało sprzed około 10.000 tyś.
                      lat od południa.



                      Dla Müllera nie odróżnia się ta ciąle jeszcze panująca pochodzeniowa nauka w
                      istotny sposób od tego "biblijnego panbabilonizmu", według Genezis 2,8, gdzie
                      ten Ogród Eden ulokowano w dorzeczu Eufratu i Tygrysu i skąd konsekwentnie
                      wyprowadza się wszystkie ludy. W związku z tym pisze dosłownie :



                      "Z grubsza biorąc opiera się ta Filogenetyka (Phylogenetik) na przyjęciu
                      istnienia jednego wąskiego związku między człekokształtnymi małpami i ludźmi. Do
                      tego Homogenealogicznego drzewa należą według obowiązujących kryteriów też
                      przodkowie wysoko rozwiniętych małp. Jest faktem, iż coraz prymitywniejsze
                      ludzkie modele cofa się ciągle w historii tej ziemi, przesuwa skamienieliny
                      Homotypów Neandertalczyka ciągle w dół i bliżej do tych małp człekokształtnych.
                      Wszystko wskazuje na jednego wspólnego poprzednika, na jakiś genetyczny związek,
                      nawet jeśli wykluczymy z tego ten Ogród Edenu. Uporządkowywuje się stopniowo w
                      czasie, wyłuskuje się typy tych Antropidów Wschodniej Azji i Javy,
                      Neandertalczyka w Afryce, Europie i tego Sapiens, jednego po drugim, i wciska
                      ich do jakieś ewolucji z najniższego poziomu do najwyższego i ogranicza do tych
                      trzech kontynentów. Amerykańskie połacie ziemi ze względu na wszystkie
                      rozważania dotyczące istnienia tam ludzi odpadają, ponieważ nie można dowieść
                      tam istnienia żadnego gatunku małp człekokształtnych jak i najstarszych ludzi.
                      Nikt też nie powątpiewa w to, że ludzie dotarli tam przez tą bramę wjazdową
                      którą jest cieśnina Beringa, mimo że już teraz ukazanie się tego praczłowieka w
                      75,000 roku st.cz. nie jest więcej wykluczone." (przypis tłum.- Pani Thomas nie
                      znała jeszcze wyników badań Pani Stee-McIntyre w Mexyku)



                      Według jego rozpoznania można faktycznie powątpiewać w to że ten wysoko
                      ukształtowany człowiek północy rozwinął się z jakiegoś małpiego gatunku
                      jakiegokolwiek afrykańskiego plemienia.



                      Ta północna twórcza moc, która od niepamięci ciągle na nowo wysyłała ludzi by
                      zakładać nowe kultury, by w nich się rozproszyć i później przez ludzi innego
                      pokroju i innej rasy zostać wchłonięta, jest dla nas w odosobnionym wypadku
                      jeszcze całkiem niezrozumiała. My wnioskujemy tylko z dostępnych nam przeróżnych
                      dowodów. Ale w pierwotnym obszarze potomków tych ludzi północy, w którym w
                      ostatnim tysiącleciu st.cz. dominująca i wysoka kultura stała się faktem,
                      nacechowana jest wewnętrzną mocą, która jak wygląda, dotarła z przeszłości i
                      która w sytuacjach beznadziejnych, roztrzygających,- jest ciągle jeszcze żywa i
                      nie do wygaszenia.



                      Może jest ta intuicyjnie przejęta wiedza, tych odmiennego pokroju ludzi z
                      Orientu, o naszej niezniszczalności powodem ich - dla nas niezrozumiałej -
                      odrazy. Ma ona nam może stać się bardzie zrozumiała jak sięgniemy do Biblii jako
                      źródła tego pojęcia, który nas gatunkowo obcych weźmie poważnie,- jak pójdziemy
                      tropem myśli Karl'a Richter'a w jego pracy "Licht vom Pol, die nordisch-polare
                      Herkunft der Germanen und ihre Dämonisierung im Zeichen des Kreuzes" (Swiatło od
                      bieguna,to nordycko-polarne pochodzenie Germanów i ich Demonizacja pod znakiem
                      krzyża) ?



                      Na podstawie gruntownej znajomości Biblii udowadnia on, że dla pustynnego Boga
                      Jahwe i jego kultowych sługów, ten związek między tym światłem Swiata i północą
                      był od samego początku jasny i stał im wyraźnie przed oczami. Richter dosłownie:



                      " Mieć to uderzające w oczy na przestrzeni stuleci tak dokładnie przeinaczone i
                      przeinterpretowane, uczyniło, że przy końcu - aż do dzisiejszego dnia - ta
                      karykatura owego Przynoszącego Swiatło coraz bardziej wbiła się do ludzkich
                      głów, i na tym polega ten jednorazowy historyczny wyczyn tej Jahwe-religii
                      • witomir Re: Wykład prof. Imke Thomas 24.08.06, 19:48
                        i ich kapłanów, bo teologicznie da się to przeinaczenie Lucyfera - to imię
                        oznacza nic innego jak Przynoszący Swiatło - dawniejszego Herosa Swiatła, bez
                        większych problemów przerobić i zrobić z niego kosmicznego złoczyńcę, - tego
                        diabła (patrz Vulgata i Łukasz 10, Vers 18)."



                        Człowiek czyta faktycznie w proroctwach Jeremiasza i Izajasza, a szczególnie
                        Izajasza 63,2 gdzie się nazywa : "Und ich stampfte fortwährend Völker nieder in
                        meinem Zorn, und ich ging daran, sie trunken zu machen in meinem Grimm und ihr
                        hervorspritzendes Blut zur Erde niederrinnen zu lassen."A potem u Izajasza 2,2 :
                        "I stanie się w ostateczne dni, że będzie przygotowana góra domu Pańskiego na
                        wierzchu gór, i wywyższy się nad pagórkami, a zbieżą się do niej wszystkie narody."



                        [(przyp. tł.) Podany przez Autorkę rozdział 63, wers. 2 (Izajasz) pozostawiłem w
                        orginalnej pisowni, dlatego, bo tłumacze Biblii interpretowali jej text różnie,
                        i w takiej formie, w Biblii którą posiadam, nie występuje. Dlatego rozdział 63
                        (Izajasz) zacytuję od wersetu 1 do 6.. również po to, bo warto to "słowo" poznać:



                        "1. Któż to jest, który idzie z Edom, w szatach ubroczonych we krwi z Bocra ?
                        Ten przyozdobiony szatą swoją, postępujący w wielkości mocy swojej ? Jam jest,
                        który mówię sprawiedliwość, dostateczny do wybawienia."



                        "2. Przeczże jest czerwone odzienie twoje ? a szaty twoje jako tego , który
                        tłoczy w prasie ?" (winnej, p.tł.)



                        "3. Prasę tłoczyłem Ja sam, a nikt z ludu nie był zemną; Ja mówię, tłoczyłem
                        nieprzyjaciół w gniewie swym, i podeptałem ich w popędliwości mojej, aż pryskała
                        krew mocarzów ich na szaty moje; a tak wszystko odzienie moje spluskałem"



                        "4. Albowiem dzień pomsty był w sercu mojem, a rok* odkupionych moich przyszedł."



                        "5. Lecz gdym widział, że nie było pomocnika, ażem się zdumiał, że nikogo nie
                        było, coby mnie poparł, przetoż mi wybawienie sprawiło ramię* moje, a
                        popędliwość moja, to mię podparła."



                        "6. I podeptałem narody w gniewie swym, a opoiłem je w zapalczywości mojej, i
                        uderzyłem o ziemię mocarzy ich." k.cyt.]



                        Ponieważ Biblia, to "Słowo Boga" w jej całości jest dla chrześcijan nietykalna w
                        jej zawartości ("prawdzie"), możliwe że nie kładą specjalnego znaczenia na
                        ciężar gatunkowy, na szczegóły, są rzadko krytyczni i niedowierzajcy jeżeli w
                        ogóle kiedykolwiek tą całą książkę przeczytali. Nieznajomość, niewiedza,
                        obojętność wyznawców, można by prawie powiedzieć tych "Mitläufer" (tych którzy
                        załapali się w biegu) chrześcijańskiego kościoła, pozwalają temu zmruszałemu
                        budynkowi ciągle stać.



                        Kiedy wreszcie będą myślący ludzie wewnętrznie tak wolni, że ten balast
                        powiązania z obcym, tak, z wrogimi wartościami, wyrzucą nareszcie za burtę i
                        zaczną tylko podążać za własnym sumieniem ?



                        Ta trauma - ex oriente lux - ma tylko tak długo nad nami władzę, jak długo
                        będziemy na to pozwalać.



                        Odkrycia bez powiązania i wyłączność roszczeń tej judeo-chrześcijańskiej religii
                        zagradzają ciągle jeszcze pole widzenia na wyjątkową kulturalną twórczość
                        indogermanizmu, którego duchowo-historyczną wielkość, poprzez z powrotem zdobytą
                        wiedzę praw natury, z których wyszła cała ludzka twórczość, co powoli sobie
                        uświadamiamy i co zwyczajnie samo się wciska. W kraju pochodzenia pewien Goethe
                        ukoronował to tysiącletnie duchowe zmaganie poprzez utrwalone słowo we Fauście.
                        Ten niemiecki język- prajęzyk - osiągnął w tym dziele najwyższą moc wypowiedzi
                        : "Człowiek świadomy swojego końca, nigdy mimo tego się nie poddaje, jest tym
                        przepojony, ciągle do tego dążyć,- się trudzić".



                        Od nas zależy zapis naszych największych z tą poszerzoną wiedzą naszego czasu, o
                        czym pewien Konrad Lorenz w istotny sposób współdecydował, przeformować w
                        przyszłościowo-wskazującą drogę, która poruszać się będzie ponad tym ciągle
                        jeszcze obowiązującym władczym myśleniem. Przetrwało tylko to ponadczasowe, od
                        początku wyrośnięte, zgodne z prawami natury, z którym nigdy historyczno-duchowy
                        rozwój nie może zerwać.



                        Ten przesiągnięty głębokimi mądrościami i wrażliwy Indoeuropejczyk,- został tym
                        narzuconym nam przez tysiąclecia Dualizmem,- przywalony.



                        Jest nieomal nie do pojęcia i zrozumienia, jaka nie do wyczerpania moc wyrosła z
                        tego pojedynczego bycia człowieka na swoim pragruncie, z tej ziemi z której
                        wyrósł, którą formował, ukształtował, po tak długim czasie jeszcze żywa, mimo
                        utraty ludzkiej substancji w ostatnich dwóch wojnach toczących się na
                        europejskiej ziemi. Jesteśmy głęboko poruszeni tą wychodzącą mocą z ludów
                        Wschodniej Europy, która dokonała w elementarny sposób przełomowego przewrotu. (...)



                        Dwa światy zmagają się ze sobą od tysiącleci od uświadomienia sobie tego
                        Orientu, jaka moc z tej całości, tej zdrowotności Praeuropejczyka,
                        Indoeuropejczyka a szczególnie Germanina może wyrosnąć: narodowe myślenie z
                        jednej strony i internacjonalne marzenia o równości.



                        -Ex oriente lux -, wręcz szyderstwo, w obliczu tej wiedzy o prawdziwych ludzkich
                        wartościach, które rozwinąć się mogą tylko same na unarodowionej ziemi, po
                        stuleciach i tysiącleciach owocują, bo wszystko odziedziczone, w szlachetności
                        umyślnie hodowane, kiedyś rozkwita, napiera do dojrzałości. Też ten zmysł do
                        tego co wysokie, wspaniałe, do wierności i honoru, ta głęboka duchowość, która z
                        tej niezłomnej całości z bardzo uzmysłowionego człowieka emanuje,wyrosła na
                        przestrzeni tysiącleci z naszej ziemi, nie zakrzepła, nie została przejęta z
                        obcych kręgów kulturowych. Jakie nie docenianie elementarnych sterujących
                        życiem prawd !,- które więcej jak tysiąc lat temu prawie że zostały wymazane
                        przez to wprowadzające w błąd słowo o -ex oriente lux-.



                        Jesteśmy tylko ogniwem, do dzisiaj jednak tym ostatnim, jednego długiego,
                        długiego łańcucha, który duchowo jak i w zgodzie z naturą od niepamięci
                        stworzyliśmy, i poprzez pojedyncze ogniwa wydobyliśmy te wieczne wartości. Jest
                        naszym obowiązkiem na tym bezpiecznym gruncie, tej wiedzy o naszej własnej
                        kulturze od pradawna, w naszych zmaganiach o duchową przewagę naszego rodzaju
                        ludzkiego nie ustawać. - Ex oriente lux-, wmawiana rzeczywistość, umyślne błędne
                        sterowanie, świadome odrywanie od naszego własnego początku, pomyłka naszych
                        najlepszych, muszą zostać wreszcie przezwyciężone.



                        "Christ ist Zeit", nazywa się w pewnym wierszu napisanym przez Ilse Arnheiter, a
                        więc nie jest nieskończonością, jest ograniczony w swoim wpływie, też na nasze
                        całościowe myślenie. Węgierski język, rozwijający się na "Kulturboden" Gotów i
                        Gepidów, posiada dla dwóch życiowo ważnych pojęć tylko jedno słowo: Całość
                        oznacza też zdrowie.



                        Niech naszemu niemieckiemu narodowi znowu wyrośnie Zdrowie z Całości jego
                        germańskich korzeni !



                        Imke Thomas.



                        Wykład w Kręgu Wielbicieli Ulrich'a von Hutten Pichl 1989r,

                • odarpi Re: Wykład prof. Imke Thomas 25.08.06, 08:46

                  forum.wprost.pl/ar/?O=436005&NZ=0
    • jacklosi Re: Historia Białego Człowieka: Asyria i Persja 22.08.06, 15:47
      Znaczy, Amerykanie są skazani na zagładę, bo "skład narodowościowy" jest
      wyjątkowo pomieszany.
      A Semici są czarni, czerwoni czy żółci?
      • erg2 Re: Historia Białego Człowieka: Asyria i Persja 22.08.06, 16:15
        jacklosi napisał:

        > Znaczy, Amerykanie są skazani na zagładę, bo "skład narodowościowy" jest
        > wyjątkowo pomieszany.
        > A Semici są czarni, czerwoni czy żółci?

        Biali, witomir czarno widzi z powodu czarnego podniebienia!
    • erg2 Witomir! Asyryjczycy to nie Indoeuropejczycy! 22.08.06, 16:17
      To, tfu! tfu! Semici...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka