vaud
04.11.05, 04:24
Siedzi mi tu kolo krosien i paskudnie mu sie odbija. Mowi, ze wyjadl taka
bryjke z garnka w koncie hali. No nic, tylko plucka od pani Kurzowej sprzed
pol roku! No ze jeszcze papletowate byly, a nie podsuszone? Kosmaty mowi, ze
pachnialy zachecajaco, ale teraz mu jakby zalegaja na watrobie. Pomocnik
palacza poszedl po cos mocniejszego (na wzmocnienie) dla Kosmatego, ale juz
dwie godziny minely, a jego nie ma. Ja tu jeszcze amaretto mialam w
szufladzie, ale Kosmaty mowi, ze migdaly to mu sie tylko z angina kojarza i
ze dziekuje uprzejmie.
Te pasemka to troche za jasne, pani Fiorciu najmilejsza, jak na moj gust.
Rudawe bylyby bardziej a propos.
Acha, pozyczylam od niego widel, bo u Eureki juz tyle gnoju bylo, ze nie bylo
biednej jak wydoic nie siadajac na placku. Stoja teraz- te widly- w ogrodku
przyzakladowym i sie susza, bo Kosmaty powiedzial, ze mu zapach psuje apetyt.
To prosze ich- tych widel- nie zanosic do Kolka Rolniczego za rogiem, bo to
nie ich, tylko oddac Kosmatem, jak przeschna. Dziekuje.