gaudia
30.09.09, 20:59
kiedyś założyłam tu watek o słabościach chorobliwych itp.
Dotyczyło uwarunkowań genetycznych i podobnych, karać czy nie. Nagradzać, czy nie.
Bo skoro choroba kieruje do morderstwa, a geny do altruizmu, to jak to oceniać?
Mamaja rozsądnie mi odparła, że są zachowania ogólnie przyjęte za dobre oraz
takie, które zagrażają jednostom i ogólpwi - i tak należy je traktować.
Dla mnie przyzwolenie na seks z małolatami nie jest OK. Byłam na świecie 30
lat temu, gdy pan Polański wsadzał dyndasa małolacie. I powiem Wam, że łatwo
mi postawić się w roli tej małolaty. Bowiem nie miałam ojca i jako 18tka
miałam wiele szczęścia, że faceci, do których sie lepiłam (szukając ciepła,
nie seksu) mieli dość rozsądku, by nie ulec moim "umizgom".
Gdybym była nauczona przez mamusię - to ho ho.
Czy w takim razie winnam mieć pretensje li i jedynie do mamusi?
Nie, bowiem faceci co mnie, gaudię odrzucili - dali mi do myślenia.
I tego - myslenia dorosłych właśnie, chciałabym dla wszystkich dzieci, ktore
mają z nimi kontakt.
Dotyczy to nie tylko seksu oczywiscie.
www.polityka.pl/na-jednego-zlego/Lead33,933,303151,18/