Dodaj do ulubionych

obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-)

16.02.11, 00:14
przedwiośnie za pasem, trzeba zignorować białe za oknem, więc:
może małe przedwiosenne placki z zielonym groszkiem?
w/g Marty Gessler
potrzeba:
2 szklanki zielonego groszku (może być mrożony)
4 jaja
2 łyżki mąki pszennej
sól, pieprz
oliwa
Groszek gotujemy, połowę miksujemy. Białka ubijamy na sztywno, a żółtka dodajemy do groszkowego puree wraz z mąką, przyprawami i pozostałym groszkiem. Dodajemy delikatnie pianę z białek, mieszamy i smażymy zgrabne placuszki na oliwie. Na wierzch pasuje jajo sadzone, gęsta śmietana, wędzony łosoś, czy dzwonko śledzia. Można też posypać pokrojonym w kostkę, wyprażonym boczkiem, czemu niewink
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-) 16.02.11, 01:15
      Ale czy już to wyprobowałaś, Dado?
      • lablenka_x Re: obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-) 18.02.11, 09:38


        Wklejam link do poprzednich obiadków,żeby nie znikneły w czasoprzestrzeni wirtualnej.
        Dado,może by tak własnie robic,otwierasz nowy, wklejasz linki do starych.Co Ty na to??
        • lablenka_x Re: obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-) 18.02.11, 09:38
          lablenka_x napisała:

          >
          >
          > Wklejam link do poprzednich obiadków,żeby nie znikneły w czasoprzestrzeni wirtu
          > alnej.
          > Dado,może by tak własnie robic,otwierasz nowy, wklejasz linki do starych.Co Ty
          > na to??
          >
          >forum.gazeta.pl/forum/w,12248,98121141,98121141,obiadki_letnie_i_nie_letnie_.html
          >
    • jutka1 Zupa krem 20.02.11, 11:37
      Z tarty porowo-łososiowej zostały mi zielone części 3 porów, więc robię zupę-krem. Na razie gotuję bulion warzywny (na kostce cielęcej, dziekuję Dadziku!!! big_grin), potem wyjmę wszystko oprócz porów, wkroję ziemniaki, ugotuję i zmiksuję z beztłuszczową śmietaną. Proste i nieskomplikowane. smile
    • jutka1 Kolacja nieco nieco-dzienna :-))) 05.03.11, 16:00
      Menu dzisiejsze. smile Kombinacja francusko-kaukaska. smile

      Na dobry początek:
      Amuses-bouches w postaci kanapek z arbuza z czarnym kawiorem (dostawa ze wschodu jakiś czas temu). Kombinację wymyśliłam daaaawno temu, rewelacja. Do tego flaszka szampana.

      Pierwsze danie: zupa z zielonej soczewicy po kaukasku, czyli ze sporą dozą adżyki domowej roboty autorstwa teściowej znajomego, ze śmietaną 0% i świeżą kolendrą. Bagietka "a l'ancienne". Zaczynamy czerwońca (jeszcze nie wiem jakiego, Nicolas mi zamknęli na lunch i muszę pójść kupić).

      Drugie danie: sałata landyjska czyli salade landaise a la Jutka: rukola i młody szpinak, pomidory, czerwona cebula, plus wędzona pierś kaczki i żołądki drobiowe (gesiers de volaille), z winegretem na bazie oleju z pestek dyni. Bagietka. Kontynuujemy czerwońca.

      Sery: St. Marcelin, rocquefort, świeży ser kozi, ser z Kaukazu plus zielona sałata z normalnym winegretem. Bagietka. Kontynuujemy czerwońca.

      Deser: tartelette z malinami, tartelette z truskawkami, ciastka Opera. Kontynuujemy czerwońca, jakiegoś deserowego.

      Kawa/herbata. Kontynuujemy czerwońca.

      Robimy dupną ciulakę w postaci, no nie wiem, krzyków nocna porą, tańców na rurze, czy innych ekscesów. wink

      Kurtyna. smile))

      hahahahahahaha..... smile
      • mammaja Re: Kolacja nieco nieco-dzienna :-))) 05.03.11, 17:07
        Poprostu pycha ! Ze tez mnie tam nie ma sad
        • jutka1 Re: Kolacja nieco nieco-dzienna :-))) 05.03.11, 18:42
          Na Ciebie też przyjdzie czas! smile))
          Ja z doskoku z kuchni, więc obiecanego maila jutro, Mammajko, OK? smile
      • lablenka_x Re: Kolacja nieco nieco-dzienna :-))) 06.03.11, 12:19
        jutka1 napisała:

        > Menu dzisiejsze. smile Kombinacja francusko-kaukaska. smile
        >
        > Na dobry początek:
        > Amuses-bouches w postaci kanapek z arbuza z czarnym kawiorem (dostawa ze wschod
        > u jakiś czas temu). Kombinację wymyśliłam daaaawno temu, rewelacja. Do tego fla
        > szka szampana.
        >
        > Pierwsze danie: zupa z zielonej soczewicy po kaukasku, czyli ze sporą dozą adży
        > ki domowej roboty autorstwa teściowej znajomego, ze śmietaną 0% i świeżą kolend
        > rą. Bagietka "a l'ancienne". Zaczynamy czerwońca (jeszcze nie wiem jakiego, Nic
        > olas mi zamknęli na lunch i muszę pójść kupić).
        >
        > Drugie danie: sałata landyjska czyli salade landaise a la Jutka: rukola i młody
        > szpinak, pomidory, czerwona cebula, plus wędzona pierś kaczki i żołądki drobio
        > we (gesiers de volaille), z winegretem na bazie oleju z pestek dyni. Bagietka.
        > Kontynuujemy czerwońca.
        >
        > Sery: St. Marcelin, rocquefort, świeży ser kozi, ser z Kaukazu plus zielona sał
        > ata z normalnym winegretem. Bagietka. Kontynuujemy czerwońca.
        >
        > Deser: tartelette z malinami, tartelette z truskawkami, ciastka Opera. Kontynuu
        > jemy czerwońca, jakiegoś deserowego.
        >
        > Kawa/herbata. Kontynuujemy czerwońca.
        >
        > Robimy dupną ciulakę w postaci, no nie wiem, krzyków nocna porą, tańców na rurz
        > e, czy innych ekscesów. wink
        >
        > Kurtyna. smile))
        >
        > hahahahahahaha..... smile
        >

        Prosze o tłumaczenie
        Co to jest adża??

        hahaha najbardziej smakowicie brzmi dupna ciulaka,a wogóle Jutencjo powaliłas mnie różnorodnością dań
        i uświadomiłaś mi jak przyziemną osobą bywam jesli chodzi o spożywanie
        Z całej kolacji to sexem wieje na kilometry ,hahaha,a arbuz z kawiorem mnie powalił równoczesnie pobudzając moją spaczoną wyobraźnięwink
        • lablenka_x Re: Kolacja nieco nieco-dzienna :-))) 06.03.11, 12:21
          Tak mnie powalił,że o przecinkach zapomniałam,więc się poprawiam:
          Z całej kolacji to sexem wieje na kilometry ,hahaha,a arbuz z kawiorem mnie powalił, równoczesnie pobudzając moją spaczoną wyobraźnię
          • jutka1 Re: Kolacja nieco nieco-dzienna :-))) 06.03.11, 12:33
            Adżika to pasta pikantna z czosnkiem i ziołami. Jest wersja zielona (łagodniejsza) i czerwona (bardziej pikantna).
            www.kaukaz.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=850
            Kolacja wyszła smacznie i przyjemnie. Tańców na rurze nie było, hahaha... smile
            • lablenka_x Re: Kolacja nieco nieco-dzienna :-))) 06.03.11, 15:40
              jutka1 napisała:

              > Adżika to pasta pikantna z czosnkiem i ziołami. Jest wersja zielona (łagodniejs
              > za) i czerwona (bardziej pikantna).
              > www.kaukaz.pl/forum/viewtopic.php?f=7&t=850
              > Kolacja wyszła smacznie i przyjemnie. Tańców na rurze nie było, hahaha... smile
              >

              Dziwiłabym się gdyby byływink.Po takiej kolacji to.....wink
              • joujou Re: Kolacja nieco nieco-dzienna :-))) 09.03.11, 00:27
                U mnie była na słodko:furka naleśników,bo trochę się ostatnio wykręcałam od smażenia,
                do tego do póżnej kawy ptysie z bitą śmietaną,własnoręcznie upieczone

                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/6/hi/hi/kwza/vozGBEqCYiW0KGJEYX.jpg

                a na ostro forszmak dragomirowski,czyli takie chłopskie jadło wink
                • verbena1 Ptysie i inne 10.03.11, 17:50

                  Jou, te bardzo smakowicie wygladajace ptysie przypomnialy mi ,ze mam ciasto karpatkowe w proszku przywiezione z Polski. W sobote bede zmuszona zrobic a biedny Rieks bedzie sie "zmuszal" do jedzenia.

                  Czy znacie jarmuz? W Polsce warzywo juz prawie zapomniane a w Holandii bardzo popularne. Nazywaja ja chlopska kapusta. Po ugotowaniu (poszatkowanej) miesza sie z ziemnakami puree i doklada boczek pokrojony drobno i usmazony z cebula. Do tego peto (pento) kielbasy na cieplo z musztarda.
                  Wygladu toto nie ma ale smakuje wybornie. Wlasnie jestem po obiedzie, napelniona po brzegi.
                  • joujou Re: Ptysie i inne 10.03.11, 18:46
                    Verbeno,jak najbardziej możesz wykorzystać ciasto karpatkowe w proszku.Ja robiłam sama.
                    Podaję przepis,gdyby zabrakło Ci kiedyś kupnego.

                    Składniki na ciasto:
                    1 szklanka mąki pszennej
                    1 szklanka zimnej wody
                    10 dag masła lub margaryny
                    mała torebka cukru waniliowego
                    szczypta soli
                    4 jajka

                    Wykonanie:
                    Wodę,masło,cukier wan. i sól zagotować.Wsypać naraz całą przesianą mąkę do wrzącego płynu i energicznie mieszać aż do uzyskania gładkiej masy.Ciasto ostudzić,ucierając wbijać
                    po jednym jajku,tak aby masa była gładka i nadawała się do wyciskania szprycą.Jeśli ciasto
                    będzie za gęste,można dodać jeszcze jedno jajko(ja nie dodawałam,bo było dobre).
                    Na blachę wyłożoną natłuszczonym pergaminem,wyciskać szprycką porcje ciasta,pamiętając
                    o odstępach,bo ciasto podwaja objętość.Piec. 15-30 min(do wyrośnięcia i zrumienienia) w temp.200 stopni.Nie otwierać piekarnika w pierwszej fazie pieczenia,bo ptysie opadną.

                    Składniki na krem:
                    2 łyżki cukru
                    1 łyżka rumu
                    szklanka śm. kremówki
                    posypka czekoladowa,lub starty na wiórki kawałek gorzkiej czekolady

                    Ubić śmietanę,dodając stopniowo cukier i rum.Przełożyć ptysie i krem posypać wiórkami.

                    Ja zrobiłam krem nieco inaczej:
                    Po ubiciu 300 ml kremówki,dodałam cukier puder i troszkę spirytusu.Następnie krem wymieszałam delikatnie z serkiem homogenizowanym Danio-wanilia i posypałam
                    startą czekoladą.Można przekładać jak,kto lubi smile
                    Smacznego!
                    • mammaja Re: Ptysie i inne 11.03.11, 01:00
                      Jak sie milo czyta, kiedy czlowiek zywi sie korzonkami i szarancza (prawie!).
    • dado11 Re: obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-) 16.03.11, 22:31
      Lx, dziękuję za podwieszenie linkasmile
      Jutku, ależ ty "zagranicznie" szalejesz w tej kuchni!!!wink wszystko brzmi pysznie i egzotycznie...
      Joujou, piękne ptysie, a ja tak sobie myślę, że to dobrze, że nie lubię babrać się w mące, bo chybabym wszystko wyjadała, com wypiekła... a że ostatnio wciąż mnie kuszą słodkości (rzecz niesłychana!), strach się bać...wink
      jak wiecie, ostatnio z okazji wizyty dzieci (coraz większej ilości!!!) zmierzyłam się z gęsią. Sprawa niby prosta, ale ptak ważył ponad 5 kg, więc rozmarzał 2 dni, a potem z trudem dał się wcisnąć do piekarnika. Że nie wspomnę o niezbędnym odwracaniu tego kawału drobia co godzina, i smarowaniu sosem wyciekłym... O żadnej brytfannie nie było mowy, więc natarty solą i majerankiem (na noc) napchany jabłkami i fachowo zszyty, na blasze posmarowanej olejem i podlany wodą, okryty alu-foliową kołderką, piekł się prawie 4 godziny. Pod nim jeszcze na wszelki wypadek, stała brytfanka z wodą i wsiekanym świeżym rozmarynem. Na koniec dodałam dookoła połówki jabłek wypełnione żurawiną. Gęśka wyszła rumiana, zewnątrz chrupiąca a w środku mięciutka i wilgotna, gościom baaardzo smakowała, ale wyciekło z niej prawie 1,5 kilo tłuszczu, i to skłoniło nie do popełnienia pasztetu po raz pierwszy w życiu... no i jak to zwykle bywa, narobiłam się jak kretyn, a efekt pozostawił wieeele do życzeniasad choć Artur twierdzi, że jest pyszny... może przez grzeczność?
      no nic...
      wczoraj mnie naszło na kluski...
      i wyszły po prostu faaaantastycznesmile, w kilka minut. Zapisałam jak zrobiłam, bo efekt był suuuperwink
      na pół paczki dobrego penne:
      3 łyżki oliwy, 2 łyżki masła, 3 z. czosnku, 2 łyżki mąki, ok. 100 ml zimnego mleka, 100 ml białego wytrawnego wina, 100 ml gęstej śmietany, ok. 200 g różnych serów (ja miałam camambert, roucoulons, danish blue, grana padano), łyżeczka oregano, sporo pieprzu, trochę ostrej przyprawy włoskiej (jak do alio e olio), garść posiekanej świeżej bazylii.
      Makaron gotujemy al dente z łychą oliwy i solą, hartujemy i odlewamy. W sporym rondlu na oliwie i maśle szklimy posiekany czosnek, podsypujemy mąką, rozprowadzamy najpierw zimnym mlekiem (trzeba starannie mieszać, by nie zrobiły się grudy), potem winem, a na końcu śmietaną. Dodajemy pokrojone lub utarte sery, oregano, przyprawy i mieszamy, aż sery się rozpuszczą, na koniec wrzucamy makaron i bazylię, i na małym ogieńku podgrzewamy mieszając ok 3-4 minut. Pycha!
      jak zwykle, kielonek wytrawnego, tym razem białego, na pewno nie zaszkodzismile
      • mammaja Re: obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-) 17.03.11, 00:07
        Poniewaz kluchy to narazie nie dla mnie staram sie wykonywac dania dietetyczne. Dzisiaj zrobilam indycze mielone faszerowane posiekanymi pieczarkami z cebulka. Mimo, ze beztluszczowo smazone, byly swietne. Do tego kalafior al dente. ( malzonek mial krupniczek, zeby nie umarl z glodu smile
        • jutka1 Re: obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-) 19.03.11, 12:21
          Nie zawsze "zagranicznie" szaleję, Dadziku. smile

          Tak się złożyło, że w ten week-end mam dwa "proszone" posiłki.
          Dziś wieczorem dawno niewidziana kumpelka, wegetarianka, więc na pierwsze będą mamusine sałatki ze słoiczka (ostatni słoik!), mamusina papryka marynowana i świeże rzodkiewki (podane na wzór lokalny, obok soli i masła big_grin). Do tego bagietka.
          Na danie główne Fedowa tarta porowo-łososiowa, sałatka z pomidorków koktajlowych ze smażonymi na złoto połówkami czosnku i bazylią. smile
          Na deser sery: kozi, rocquefort i cantal, plus prosta zielona sałata. Bagietka.
          O winie nie muszę wspominać wink

          Jutro natomiast świętujemy X-rocznicę poznania z miłą sercu osobą, i będzie obiad wspólnie przyrządzony. Jako że oboje leniuchy jesteśmy, to postanowiliśmy nie mieć pierwszego dania, na pobliskim targu kupić kurczaka z rożna z ziemniaczkami spod kurczaka, a do tego zrobię taką samą sałatkę z pomidorów jak dzisiaj. Na początek szampan albo chablis, zobaczymy, potem danie główne, sery etc. I czerwoniec oczywiście.

          Niech moc będzie z moją wątrobą. smile)))))))
          • lablenka_x Re: obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-) 19.03.11, 13:23
            Gratuluję X rocznicy.
            • mammaja Re: obiadki i nieobiadki, oby tylko pyszne:-) 20.03.11, 14:04
              Ja tez - i doskanelego menu smile
    • goskaa.l Sernik "dukany" 31.03.11, 11:15
      160 dag sera 0%
      16 jajek
      mleka 0,5% - do odpowiedniej konsystencji (nie za rzadki)
      12 łyżek otrębów owsianych
      3 łyżki skrobi kukurydzianej lub budyniu bez cukru (waniliowy, śmietankowy)
      słodzik do pieczenia (do smaku – odpowiednik 30 dag cukru)
      olejki: migdałowy, pomarańczowy, cytrynowy, rumowy, śmietankowy lub waniliowy
      (z wyczuciem, razem jak na 1,5 kg mąki)
      2 łyżeczki od kawy soli

      Ser zmiksować w malakserze z żółtkami do rozbicia grudek. Nadal miksując dodać sól, słodzik, olejki, skrobię i otręby zmielone na mąkę. Dodawać mleko (tylko tyle, żeby ułatwiło miksowanie) i ucierać na gęste „błotko”. W międzyczasie ubić pianę z białek.
      Masę przelać do miski i ręcznie wymieszać delikatnie ciasto z pianą.
      Wylać masę na płaską blachę (ja mam 24x32x6 cm) całkowicie wyłożoną papierem do pieczenia (polecam nieprzywierający papier silikonowany) tak by papier wystawał wyżej niż brzegi blaszki (ok 3 cm ponad brzeg – trzeba użyć szerokiego papieru do pieczenia), włożyć do piekarnika nagrzanego do 200°C, obniżyć temperaturę do 160°C piec ok. 50 minut, po czym na 10 minut znów podwyższyć temperaturę do 200°C. Sprawdzić patyczkiem, czy nie oblepia się serem.
      Po upieczeniu wyjąć blaszkę na wierzch do przestygnięcia. Po paru minutach przy pomocy papieru przenieść sernik na kratkę do studzenia, a kiedy będzie ciepły tylko spód, obrócić i zdjąć papier. Poczekać do całkowitego ostudzenia.
      Ciasto jest bardzo wilgotne i rewelacyjne w smaku
      Po ostudzeniu jest wysokie na 4 cm.
      • goskaa.l Re: Sernik "dukany" 31.03.11, 11:16
        Najlepszym moim zdaniem słodzikiem jest Huxol - w smaku najmniej się różni od cukru, i bardzo wydajny (1 kropla odpowiada 1 łyżeczce cukru).
        • verbena1 Majowe szparagi 13.05.11, 21:30

          Maj czyli szparagi, Holendrzy je uwielbiaja, mozna kupic wszedzie ,najlepiej z plantacji ,prosto z pola, chociaz w sklepach sa tez swiezutkie.
          Przyniesione do domu zawija sie w mokra sciereczke i wklada do lodowki. To jest specjalna sciereczka z kieszonka i tasiemkami do wiazaniasmile
          Podam Wam moj sposob przyrzadzania szparagow. Najpierw trzeba je obrac.
          Pamietam jak przed laty kupilam w Polsce tez wykwintny i drogi wtedy przysmak, chcac przekonac sie jak smakuje. Nie wiedzialam ,ze trzeba obrac i wyszly beznadziejne, lykowate i twarde.
          Obieram nozykiem do jarzyn, bardzo dokladnie, obcinam konce i wkladam na plasko do duzego garnka. Prawidlowo nalezy gotowac je w waskim ,dlugim garnku ale dla krotkiego sezonu nie bede kupowac garnka.
          Zalewam woda z sola i odrobina cukru i gotuje okolo 15 minut po czym wylaczam gaz i zostawiam w wodzie. Gotuje ziemniaki i jajka na twardo. No i oczywiscie sos, ja ide na latwizne i kupuje sos w proszku doprawiajac maslem, sokiem z cytryny.
          Szparagi odcedzam z wody, klade na polmisku, obok ziemniaki, jajka pokrojone na czastki i plasterki szynki. Zalewam sosem i gotowe. Wskazane jest biale wino, ja dzis mialam rose czyli rozowy Shiraz z Australii.

          Ciekawa jestem jak wyglada sprawa szparagow w Polsce, czy dalej sa towarem luksusowym? Tutaj w sezonie kosztuja grosze i kazdy moze sobie na nie pozwolic.
          • mammaja Re: Majowe szparagi 14.05.11, 08:55
            Na początku sezonu są rczej drogie, ale nie wiem dokładnie, poniewaz mam przyjaciół, którzy maja dużą plantacje nieopodal. Kupuje za grosze "niemiarowe" , ale równie smaczne - albo dostaję w prezencie. No i na imieniny Zofii jest tam obżrstwo szparagowe, już się ciesze.
            Verbeno, ja zagotowuje szparagi w wodzie z niewielkim dodatkiem mleka, potem oddcedzam i jeszcze raz gotowuję w wodzie. Nawet troche starsze są bardzo smaczne!
            • lablenka_x Re: Majowe szparagi 14.05.11, 09:09
              Też uwielbiamy szparagi.Dla mojej mamy to jest to dla czego warto żyć ,wiec w dawnych czasach , gdy był to rarytas dostawała je ode mnie w prezencie jak kwiatysmile.
              Wczoraj tez obżarlismy się nimi do wypęku.Oczywiście Kasia, która ma metodę- nie znam,nie jem,trujące- miała przygotowane same łebki i zacisnąwszy zęby nie dała się namówic na spróbowanie. Powiedziałam,że baboli nie namawiam i zabralismy się d jedzenia naszych porcjismile Po jakichs 5 minutach spróbowała 1 ,z miną ratujcie umieram, stwierdziła,że dobre,ale dalej juz nic i jak tu dziecko nauczyć innego życia i innego jedzenia niz ich domowe???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka