Dodaj do ulubionych

Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa

26.09.12, 11:43
Zakladam nowa kozetke bo stara zapadla sie juz od zalow i ciezkich westchniensmile

Nie mam na co narzekac ,moze jedynie na intensywnosc zabiegow w sanatorium ale nic to, odpoczniemy w domusmile
Obserwuj wątek
    • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 26.09.12, 15:19
      Biedna kozetka, bo na szczescie nie biedna Verbenasmile
      • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 26.09.12, 23:44
        Na moment i ja przycupnę na kozetce, nie, ,żeby z wielkimi problemami, w sumie nawet nie z małymi, tylko..z takim poczuciem chwilowym, że jestem taka biedna, samiutka i niepotrzebna..
        Poleżę chwilkę i pewnie mi przejdzie. To znaczy na pewno mi przejdzie, bo sama odczuwam zabawność (żeby śmieszność nie powiedzieć), no ale skoro stoi taka wygodna kozetka...
        • dado11 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 27.09.12, 00:30
          Oj tam, oj tam, Monieczku... zaraz niepotrzebna??? samiutka??? eeeetammmm.
          My są tu tyż, tak samo i w pełnym podobieństwie... i problemy też niewąskie, i woooogóle, jakośśśś. Ale, jak to pewna młoda dama z D.Śląska zwykła mawiać: "nie ma srania po krzakach"!!!! Zatem r... do przodu i alllelujawink
          Mnie też dziwaczność mojego jestestwa pozbawia podłogi, ale i też ta dziwaczność daje mi takie tęczowe radości, że ajjjjciuwink
          A żeby ponarzekać: dziś żyły na dłoniach mam grubsze niż palce przy tychże.... po cholerę ja tyle zapieprzam???
          • bbetka Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 27.09.12, 17:19
            Dado, nie zasuwaj!!!! ja musiałam się zatrzymać i jakoś (z naciskiem na jakoś smile życie toczy się dalej...

            Monieczku, jest nas więcej smile Łączę się z Tobą smuteczkowo i trochę optymizmu oraz ciepłych uśmiechów przesyłam smile
            • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 29.09.12, 00:18
              Dzięki, dzięki smile Dziś - a raczej wczoraj - było już zdecydowanie lepiej.
              • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 29.09.12, 08:20
                To dobrze, ze bylo i mam nadzieje ze jest lepiej. Taki smuteczk potrafi byc jak malenki kamyczek w bucie. Zbyt maly zeby zajmowac sie nim i sciagnac but (powiedzmy taki np. do konnej jazdy), ale wystarczajaco uprzykrzajacy zeby o nim ciagle myslec i ciagle go czucsad
                • lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 20.10.12, 11:59
                  No to się walnęłam na te kozetkę, patrzę w sufit i jestem wkurzona, nie wiem jeszcze na kogo,ale jestem wkurzona bardzo.
                  Myśle sobie ,że to swiństwo, bo moi rodzice mieli zaćmę, ojciec jest po zabiegach i doskonale widzi, a ja musiałam dostać w prezencie zwyrodnienie plamki zółtej w lewym oku, prowadzi ona do ślepoty, więc dziękuję wam geny???losie??? lub inny darczynco za ten niechciany prezent.TFUUUU.Łykam teraz specjalny zestaw witamin + cóś tam na poprawienie widzenia.
                  W grudniu kontrola oka.
                  Z drugiej strony to powinnam się cieszyc, powinnam???Bo 2 tygodnie temu miałam całkowicie zamglone oko i obudził mnie w nocy okropny ból gałki ocznej,więc po 2 godzinach namysłu wywlokłam męża do szpitala.Tam naprzepraszałam się pielęgniarkę oddziałową za przedwczesną pobudkę, a potem gdy okazało się,ze nie widze równie gorliwie pzrepraszałam obudzoną pabnią doktor i okazało się,że mam mechaniczne uszkodzenie gałki ocznej + poparzenie ki diabeł nie wiem do dziś.
                  Potem już w przychodni , w dzień i na NFOZ , za darmo ,okulistka maścią i kroplami leczyła mi te przypadłośc, tak ze przeszło tydzień chodziłam z zaklejonym okiem, jak pirat, a przy okazji wykryła mi te przypadłośc wredną.
                  • jan.kran Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 20.10.12, 12:26
                    Trzymam kciuki za Twoje oko ... dobrze ze wczesnie wykryta ta przypadlosc.
                    • foxie777 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 20.10.12, 15:48
                      Lablenko,bardzo mi przykro ze masz taki problem.Niech to szlag trafi.Zawsze cos sie
                      musi przypieprzyc.Mam nadzieje ze masz dobrego okuliste.
                      Ja na razie nie pisze,i czekam na potwierdzenie diagnozy przez biopsje mojej bardzo
                      bliskiej przyjaciolki.Wszystko wskazuje na zle wyniki,Jesli tak to sprawa tragiczna.Jest to
                      bardzo szybko postepujaca sarcoma i prognoza jest b zla.
                      Odganiam te mysli jak moge,ale czaja sie codziennie.
                      • lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 20.10.12, 17:02
                        Foxie, no własnie niech to szlag trafi.
                      • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 20.10.12, 17:03
                        Jedyne co mogę napisać to trzymajcie się dziewczyny.
                        • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 20.10.12, 19:44
                          Lablenko, dobrze ,ze przy okazji uszkodzenia oka wykryto te cholerna plamke zolta.
                          Dostajemy w genach nie tylko te ladne prezenty , rowniez roznorakie smieci zupelnie nam nie potrzebne.
                          Dbaj o siebie i kontroluj czesto oczy, masz przeciez przed soba te wszystkie zaplanowane wycieczki i podroze po swiecie.
                          Trzymajcie siesmile
                          • monia.i Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 21.10.12, 01:12
                            Lx, ściskam mocno.
                          • ewelina10 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 23.10.12, 10:51
                            Lbx trzymaj się. Mam nadzieję, że właściwa kontrola i leczenie powstrzymają chorobę. Niech się specjaliści tym zajmą.

                            A jakie to ma teraz znaczenie czy to przyczyna genetyczna czy też nie i w ilu procentach uwarunkowani jesteśmy genetycznie i w ilu sami mieliśmy na to wpływ. Niczyjej winy w tym nie ma. Im jesteśmy starsi tym trudniej by jakieś choróbsko nas nie dosięgło
                  • goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 22.10.12, 14:01
                    Lablenko, nie wiń rodziców! Nie znalazłam żadnej informacji o genetycznych przyczynach zwyrodnienia plamki żółtej, pomimo usilnych poszukiwań.
                    Główną przyczyną tej choroby jest prawdopodobnie uszkodzenie komórek spowodowane przez osadzające się w tkance siatkówki substancje toksyczne z żywności i środowiska zewnętrznego. Do występowania zwyrodnienia plamki żółtej może przyczyniać się też nadciśnienie i miażdżyca, wpływające na dostarczanie krwi do siatkówki. Do czynników ryzyka należy wiek, palenie tytoniu, niewłaściwe nawyki żywieniowe, dziedziczność, choroby serca i nadmierna ekspozycja oczu na działanie światła słonecznego.
                    • sobo-tta Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 22.10.12, 15:56
                      AMD ma podłoże genetyczne, ale to nie znaczy, że można winić za to przodków.

                      www.magazynokulisty.pl/artykul/114/AMD-I-brKZN-%E2%80%93-podobie%C5%84stwa-w-patomechanizmie-i-symptomatologii:-systemowa-nadaktywno%C5%9B%C4%87-dope%C5%82niacza-induktorem-choroby-oka-i-nerki :
                      Badania genetyczne wykazały obecność u większosci pacjentów z AMD „pro-AMD” polimorfizmów genów kodujących składniki dopełniacza, m.in. polimorfizm Y402H genu kodującego czynnik H (CFH), który posiada właściwości hamujące aktywność dopełniacza; hipofunkcja (lub brak) CFH prowadzi do nadaktywności drogi alternatywnej dopełniacza – głównego układu odporności wrodzonej. Występujący w przestrzeni pozakomórkowej materiał druzowy staje się przedmiotem ataku dopełniacza, przyczyniając się do rozwinięcia miejscowej reakcji zapalnej, będącej „motorem” rozwoju patologii.


                      www.medonet.pl/dolegliwosci,dolegliwosci-profil,1586074,1,zwyrodnienie-plamki-zoltej,index.html :

                      Wykazano predyspozycje rodzinne do zachorowania, co sugeruje tło genetyczne dolegliwości.


                      www.plosone.org/article/info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0037979 - jedna z najnowszych prac na ten temat

                      • goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 23.10.12, 07:52
                        Piszą , że nie do końca jest poznana geneza AMD. Ja nie jestem tak mocno przekonana do przyczyn genetycznych. Rodzinna skłonność może też być spowodowana sposobem bycia, życia i dietą. Te rzeczy wpaja się w dzieciństwie i trudno zmienić stare przyzwyczajenia.
                        • lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 23.10.12, 12:18

                          Moje Drogie, pisałam to co pisałam ze złością,ale i z pzrymróżeniem oka, bo z niego miało wynikac to,że wolałabym , jak już mieć zaćmę, jak moi rodzice niż takie paskudztwo jak zwyrodnienie plamki żółtejsmile, a niedaj Boże żeby to życzenie się spełniło na 2, jeszcze zdrowym oku.
                          W każdym razie dziekuję bardzo,za zainteresownie się moim problemem, poczytałam ,pomyslałam i ok.
                          Nie mam wpływu na to co się stało,mam minimalny wpływ na szybkość rozwoju i mam nadzieję,że jeszcze troche mi sie uda.Rzadziej będe oko forsować przy kompie, zwłaszcza wieczorem .
                          • jan.kran Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 16.01.13, 20:21
                            Mam dola... Spodziewalam sie tego po powrocie z Kurortu ale jakos do tej pory dawalam rade. Czuje sie swietnie , trenuje , jem swiadomie , chudne ale jem za malo w niektore dni ...
                            Wykorzystuje cala wiedze jaka dostalam w ciagu dziesieciu tygodni , mam wsparcie ze strony moich kurortowych opiekunow i ludzi ktorych tam poznalam ale nie jest lekko.
                            Mam obsesje jedzenia regularnie , jem w zasadzie ciagle cos ...
                            Efekty sa naprawde znakomite. Cisnienie mniejsze , kilogramow ubywa, lekarstw przeciwbolowych mniej ale ja ciagle jestem zdenerwowana ze robe cos nie tak , zle ...
                            • goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 16.01.13, 22:40
                              Ulciu, stań i spójrz z boku na siebie i własne osiągnięcia. Sama napisałaś, ze chudniesz, masz więcej energii, niższe ciśnienie itp.
                              Sama sobie przeczysz, pisząc że jesz za mało, a w chwilę potem - "Mam obsesje jedzenia regularnie , jem w zasadzie ciągle coś ..."
                              Weź się w garść i wygrzeb z doła, bo nie wiem po co tam wlazłaś! Proszę.
                              • jan.kran Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 16.01.13, 23:12
                                Dziekuje za dobre slowo smile Mam bardzo duzo na glowie w zyciu codziennym . Glownie problemy z Juniorem , mam nadzieje chwilowe - przejsciowe ale daje mi popalic Jego autyzm .
                                Do tego Mloda , choc z Nia to raczej drobazgi , w tle ex , moja fabryka ...
                                I moj nowy styl zycia , bardzo mi pasuje ale wymaga sporo koncentracji...
                                Zaczynam myslec o urlopie , plany mam kwietniowe ale dobrze mi robia marzeniasmile))
                                • bbetka Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 16.01.13, 23:17
                                  Kranie -i tak trzymać! myśli urlopowe zawsze poprawiają teraźniejszość!
                                  Dobrze Ci idzie, a nawet bardzo, więc mimo koniecznego wysiłku warto!
                                  • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 17.01.13, 09:55
                                    Doły nieuzasadnione powinny być zasypywane!!! Kranie, jeśli mimo sukcesów źle się czujesz to znaczy, ze coś w tym wszystkim Cię uwiera. Sprawdź co i usuń.
                                    • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 17.01.13, 12:12
                                      A ja myslę, że organizm jest zbulwersowany tym chudnieciem i okazuje w różny sposob swoje niezadowolenie. Jeszcze się nie przyzwycził do zmiany systemu odzywiania, Ale i to przetrzymasz, a klopoty z Juniorem bedą, ale ty juz wygralaś te wojne, więc i male bitwy jak zgubienie karty pokonasz smile Plany i myśli o wyjeżdzie są napewno remedium pozwalajacym przetrwac smile
                                      • jan.kran Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 17.01.13, 14:05
                                        Bebetko wytrwam !!! Urlopu mi brakuje , zmany dekoracji. zaczynam cos kombinowac w marcu - kwietniusmile
                                        Fed , uwiera mnie zmiana stylu zycia . Junior mi dzis powiedzial ze moje zmiany wplywaja tez na niego. Nie tylko ja sie przestawiam ale otoczenie. Okres przejsciwy nie jest latwy ale nie mam odwrotu.
                                        Mamajko dokladnie do tego samego wniosku co Ty. Czuje ze moj organizm nie jest do konca zadowolony ze go tak cwicze fizycznie i psychicznie. W moim wieku ciezko rewolucjonizowac
                                        przyzwyczajenia . Ale krok po kroku idzie do przodu. To nie tylko zmiana sposobu jedzenia ale aktywnosc fizyczna ktorej nie uprawialam przez 30 lat...
                                        Junior jest bardzo zadowolony ze studiow ale bardzo sie przejmuje. Mysle ze bedzie lepiej z czasemsmile
                                        Karte bankowa dostane niebawem , juz zamowilamsmile

                                        • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 17.01.13, 15:43
                                          Zgadza sie Kranie, nasze organizmy nie lubia zmian, chyba ze na bardziej konfortowe czyli nicnierobieniesmile
                                          Okres przejsciowy trzeba jakos przetrzymac. Moj organizm dostaje teraz glownie warzywa i owoce a ja mam chec na jakis tlusty kawal miecha popity winkiemsmile
                                          • lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 19.01.13, 10:37
                                            Z dziećmi z problemami zdrowotnymi problemy będą przez całe zycie i czasami kumulują się.
                                            Czasami trudno to znieść,ale trzeba.
                                            Ja wczoraj myslałam,że zabiję mojego Nynusia(ma petite male). Wczoraj Mąz jako ukochany dziadek wnuczęcia już już wychodził by udac się do przedszkola na dzień B.i Dz.,a tu telefon ,że sprawa nieaktualna,bo dziecię nie poszło do przedszkola.Pytam co się stało i czy chore.Nie , po prostu nie zaprowadził go na złość mamusi,z którą się pokłócił. Przez telefon nie mogłam sie dogadac bo on nakręcony jaka to ona zła i wogóle i jaki to on mądry hahaha,święty hahaha i zmieniony na lepsze hahaha( trudna to była zaraza ,że hej mimo,że moja ukochana).Na doprowadzenie młodego do przedszkola nie dał się namówic, nie pomogły tłumaczenia,że młody ma rolę w przedstawieniu.Egositycznie stwierdził,że nic się nie stanie.Zaprosiłam więc do domu , z czego skwapliwie skotrzystał dając do zrozumienia,ze fajnie bo jak ona wróci z pracy to ich nie będzie i będzie sie denerwowac gdzie są(paranoja i tyle).Przyjechali o 15 mały głodny bo tatusiek obiadu nie zrobił.Dziadek zajął się wnuczkiem ,a ja wziełam tatuśka na rekolekcje.3 godziny wałkowania i wbijania do głowy,ze dzieckiem się nie walczy,że zrobił świństwo małemu ,że zawiódł itp. itd.Dobił mnie stwierdzeniem,ze ona powinna chodzić na terapię bo pochodzi z rodziny alkoholowej ,a nie takiej jak nasza(tu mnie powalił,bo co miałam mu wygarnąc,ze sam z takiej jest ,a u nas sie tylko wychował?).Wreszcie coś do niego dotarło. Na jak długo starczy i jakie wnioski zostaną na dłuzej nie wiem.W domu po powrocie pewnie piekło znowu było.Zal mi strasznie wnuczęcia bo to świetny chłopaczek.
                                            • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 19.01.13, 11:34
                                              Lablenko, nóż sie otwiera w kieszeni na takiego rodzica! Biedny dzieciaczek, dobrze, ze przynajmniej dziadek osłodzil mu ponury dzień. Bo malemu napewno zależalo na tym wystepie, chociaż tego nie potrafił wymóc na ojcu. Mam nadzieje, ze twoje rekolekcje zostawiły jakis slad w możdzku tatusia!
                                              • lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 19.01.13, 11:51

                                                No mam nadzieję,bo się napracowałam hahaha ,żeby odczuł to co mały czuje .
                                                Obawiam sie,że się rozejdą.
                                                Może osobno,ale ze spokojem byłoby dla młodego korzystniejsze,ale również obawiam się,że wówczas straciłby kontakt z ukochanym dziadkiem, bo nie wierzę,żeby mamusia dążyła do kontaktu z nami.
                                                Tatus jest padaczkowiec jak pisałam z petite male i za pobytu u nas funkcjonował jak Jeckyl hajd( nie pamietam jak to się pisze) na pełnie wszystko ok, na nów złościwy ,pobudzony,agresywny.
                                                • goskaa.l Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 20.01.13, 20:01
                                                  Lablenko, widzę że problem jest duży i rozległy. Nie wiadomo, jak pomóc - obawiam się, ze nie ma jak. Musieliby oboje bardzo chcieć zrozumieć się wzajemnie, a mam wrażenie że tego tu nie bedzie. Najgorsze jest to "granie dzieckiem", to zwykłe świństwo dziecku robione. Zwykle taka gra jest domeną rozwiedzionych matek - tu widzę że nie tylko...
                                                  Współczuję, także perspektywy rozdzielenia z wnukiem. sad(
                                                  • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 20.01.13, 22:38
                                                    Oj, to bardzo boli. Byłam "po przeciwnej stronie"i słowo daję nigdy, przenigdy, nie utrudniałam dziadkom kontaktów z " Synem Podstawowym". To nie było ani miłe, ani łatwe. Serdecznie Ci Lx wspólczuje. Nie ma nic gorszego niż rodzinne.....Brałam to ze wszystkich stron sad
                                                  • lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 21.01.13, 22:04

                                                    Fedo wiesz , takie popierzone życiorysy , mimo ilus lat życia w prawie "normalnej rodzinie" zawsze koszmary z wczesnego dziecinstwa wychodzą.
                                                    Miałam nadzieję, że dadzą sobie radę , a tu czasami wychodzi takie rozdwojenie jaźni. Żal mi ich bardzo.
                                                  • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 27.02.13, 17:27
                                                    Odkurzylam kozetke bo widze ,ze dziesiejki zamieniaja sie na szpitalna karte chorobowa, co to sie porobilo, jakas klatwa czy co?
                                                    Fed, bardzo wspolczuje, chyba nie zdecydujesz sie na wyjazd w takim stanie , kto sie Toba zaopiekuje gdy ataki sie nasila?
                                                    Bbetko, byc moze bol glowy spowodowany jest tabletkami, poczytaj o skutkach ubocznych.

                                                    No to teraz ja. Ortopeda zadecydowal ,ze moj staw biodrowy nadaje sie tylko do operacji. Nie mam nic przeciwko temu , inaczej mowiac nie mam wyboru ale termin na teraz zupelnie mi nie pasuje.
                                                    W czerwcu przyjezdza wreszcie po dlugich oczekiwaniach moja corka z wnuczka i musze byc na chodzie bo mamy duzo planow wyjazdowych z Polska wlacznie. Nie beda wozic mnie przeciez na wozkusmile
                                                    Za tydzien mam wizyte i musimy ustalic z ortopeda plan dzialania. Bede musiala pojeczec z bolu jeszcze pare miesiecy, jakos wytrzymam, juz przywyklam.
                                                  • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 28.02.13, 08:50
                                                    No to rzeczywiscie jestes pomiedzy mlotem i kowadlemsad Z jednej bol, z drugiej wyczekiwana rodzina. Ja usilnie szukam kogos kto by mnie pokroil przed wyjazdem, ale jesli nie znajde to trudno pojade taka jaka jestem. Bede musiala do powrotu jesc gotowana marchewke, popijac cienka herbatke i odmawiac paciorki zeby mnie nie dopadlo. Biedna Tesciowa wpadla w panike na wiesc o moich problemach. Nie ma takiej opcji zebym ja wystawila!
                                                  • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 25.03.13, 13:45
                                                    Siade sobie i ponarzekam tutaj, wlasciwie musialabym rzucic jakas brzydka wiazanke ale nie bede sie wyrazala na takim zacnym forumiesmile
                                                    To piekelne wiatrzysko wiejace non stop czwarty dzien rozwalilo nam szklarnie. Pol szklanego dachu, caly przod poszedl w drobiazgi. Na dodatek tafla szkla spadla na doniczki z pieknym jasminem ,ktorego holubilam i ochranialam od zimna.
                                                    Nie wiem czy warto naprawiac, szklarnia byla dosyc stara ale sprawiala sie doskonale. Poza tym stoi tam piekna winorosl ,ktora co roku rodzi slodkie ciemne winogrona. No i rosly tam zawsze smaczne slodkie pomidory.

                                                    Martwie sie tez o nasza kotke, dzis zauwazylam dziwne zachowanie, jakby rodzaj paralizu, sztywnienia, potem polozyla sie zupelnie plasko z ogonem wzniesionym do gory. Nie miauczy tylko patrzy na mnie smutno. Jest juz stara ,ma 14 lat i trzeba sie spodziewac ,ze kiedys odejdzie ale nie chce ,zeby cierpiala.
                                                  • dado11 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 25.03.13, 22:40
                                                    Trzymaj się Verbeno cielutko! Może już za chwilę będzie ciepło i rośliny jakoś przetwają?
                                                    U nas od jutra ma się poprawiać, to może u Ciebie?
                                                    Moja starsza psina, już dawno miała postawiony krzyżyk na drogę, i choć nie zdrowieje, to nie cierpi, a posiłki o właściwej porze to dla niej czysta radośćsmile
                                                  • fedorczyk4 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 26.03.13, 00:08
                                                    To samo chcialam Ci napisac. Trzymaj sie. Kotke jednak zabralabym do weta. I jeszcze raz, trzymaj sie.
                                                  • jan.kran Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 26.03.13, 00:14
                                                    Rzeczywiscies ie uzbieralo...
                                                    Kotkowi zdrowia zycze , tez uwazam ze trzeba zairzec do weta.
                                                    A ze szklarnia to i stres i klopot, teraz to chyba wiona weszcie nadejdzie i macie czas sie zastanowic co z nia dalej ma byc.
                                                    Trzymajcie s ie !!!
                                                  • mammaja Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 26.03.13, 06:06
                                                    Bardzo mi żal i szklarni i kotki! Może pomyslicie nad plastikiem w miejsce rozbitych szyb? A do weta tez bym poszla, Verbenko.
                                                    A jak tu przysiadlam to posiedzę, chociaż nie chce mi sie pisać o kłopotach....
                                                  • felinecaline Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 26.03.13, 11:35
                                                    Wet tu nie zaszkodzi, ale sluchajcie: jest marzec a pozycja Kituni jakos mi dziwnie przypomina "pozycje gotowosci", moze ona po prostu pomimo wieku i ewentualnej sterylki odczuwa chcice? Moje kociczki tak miewaly, Pitka (nie operowana) nawet w wieku 19 lat a Panda tez zdradza lagodne objawy.No, ale niech sie wet wypowie.
                                                  • verbena1 Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 26.03.13, 12:05
                                                    Feline, mysle ,ze trafilas w sedno, dzis kotka jest zupelnie normalna, czyli chodzi za mna jak pies kiedy tylko zblizam sie do kuchnismile
                                                    Poza tym dzis nie zdarzylo sie nic negatywnego, wprost przeciwnie, swieci slonce a posiana tydzien temu salata na slonecznej werandzie zaczyna wschodzic.
                                                    Jest zatem nadzieja na lepszesmile
                                                  • lablenka_x Re: Kozetka narzekan i biadan - jesienno-zimowa 21.01.13, 22:00
                                                    [b]Gosiu, jedyną pomoca jest tu jedynie spokojne drążenie sumiena i pokazywanie tego czego on nie zauważa ,w odpowiednim świetle. Rozgrywki tu są na linii życia w konkubinacie. Oboje po przejściach i zawodach miłosnych postanowili żyć wspólnie bez zobowiązań(przecież to jest niemożliwe, tak sadzę)i teraz to załozenie chyba ich uwiera. Na razie to sie cieszymy wspólnym czasem z młodym. To że świństwo i podłośc i wredny egoizm tatusiowi wyartykułowałam dośc mocno.
                                                  • alfredka1 Re: Smutek 26.03.13, 12:59

                                                    Dzisiaj doszła nas wiadomość o śmierci Krzysztofa Kozłowskiego, naszego Przyjaciela z Unii Wolności. Często spotykalismy sie w Krakowie i Zakopanem. Biła od Niego mądrośc, dobroć i zyczliwość.
                                                  • fedorczyk4 Re: Smutek 26.03.13, 19:42
                                                    Wyrazy wspolczucia Alfredko.
                                                  • mammaja Re: Smutek 26.03.13, 20:38
                                                    Byl mi bardzo bliski, przelazilismy razem rozmaite Beskidy i Tatry, byl tez chrzestnym tatą mojej corki. Krzysztof byl bardzo chory, jakis czas temu stracil zupelnie wzrok. A najdziwniejsze jest, ze w zeszłym tygodniu raczej nieoczekiwanie odszedl jego najblizszy przyjaciel. Jakby sie i na to umowili. Odeszła pewna częśc mojej młodości .
                                                  • fedorczyk4 Smutki 06.04.13, 09:58
                                                    To jest bardzo trudne, patrzec na odchodzenie tych ktorzy towarzyszyli naszej mlodosci Mm.
                                                    Pisalam, ze bylam u U.P. ale konsekwentnie nie bede o niej pisala, to juz nie jest ten etap. Poskarze sie na wlasny los. Jeszcze przed wyjazdem nadwyrezylam sobie, a dokladniej nie ja sobie tylko Krowisia mi, prawe ramie. Myslalam ze mi przejdzie, niestety wyglada na to ze owszem, ale na dzieci. Targanie zakupow, pchanie samochodu, podtrzymywanie tesciowej wykonywanie czynnosci codziennych i niestety wspolupadek z U.P. (na szczescie nic jej sie nie stalo bo spowolnilam ruch do minimum i opadlysmy jak dwa platki sniegu w bezwietrzny dzien) tak mi to ramie zalatwily, ze boli jak wszyscy diabli. Uniesc go nie moge, uzyc nie moge, spac cholera nie daje. Nawet prowadzenie samochodu stalo sie problematyczne. Jakby tego bylo malo w calym czlowiegu poooperacyjnym mnie pobolewa. Czuje ze to wszystko skonczy sie po powrocie wizyta u "Zbawiciela" czyli chirurga ktory mnie operowal. I tylko musze jakosc zniesc ten miesiac. I to w znaczeniu mechanicznym czyli od noszenia.
                                                  • verbena1 nasze biedne czlonki :) 06.04.13, 11:50

                                                    Fed, myslisz ,ze wytrzymasz caly miesiac? Nie ma opcji powrotu do domu? Boje sie ,ze zrobi sie z tego jakis wiekszy problem jesli bedziesz zwlekala, moze tam gdzie jestes jest jakis madry lekarz? Wspolczuje bolu bo cwicze to na sobie od dluzszego czasu.

                                                    Wczoraj wscieklam sie potwornie. Dostalam powiadomienie ze szpitala ,ze operacja biodra odbedzie sie dopiero 17 maja ! Jeszcze szesc tygodni czekania z bolem a tu terminy gonia bo corka nie przesunie daty przyjazdu a ja musze byc do konca czerwca na nogach. Och, nie znosze tego uczucia bezsilnosci.
                                                    Probowalismy dzwonic ,prosic o przesuniecie daty , niestety , machina biurokratyczna jest nieczula na prosby, jest kolejka oczekujacych , w miedzyczasie sa dni swiateczne , nic nie mozna zmienic.
                                                    W Polsce mozna szukac jeszcze dojsc ,znajomosci, zrewanzowac sie "koperta" a tu nic, komputeryzacja i nic nie mozna zmienic w systemie, czlowiek jest pionkiem i tyle, wrrrr.

                                                    Nic to Baska, trzeba sie jakos przystosowacsmile
                                                  • lablenka_x Re: nasze biedne czlonki :) 06.04.13, 12:53
                                                    Verbeno, jak pisałam, w Polsce czekałabyś z 3 lata na operację,a z...10 m-cy, jak moja kuzynka.
                                                    Powinnaś zmienić nastawienie ,bo albo spróbuj przełożyć na później, albo załóż ,że widać tak ma być, a córka po przyjeździe zaopiekuje się mamą i tyle. Zakładam, nie wiem jak to w Holandii,ale po zabiegu i tak będziesz przez jakiś czas niepełnosprawna i będziesz chodziła o kulach ,może w Holandii jest inaczej,ale ja znów nawijam do polskich doświadczeń.
                                                    Są to jedynie moje sugestiesmile.
                                                  • lablenka_x Re: Smutki 06.04.13, 13:01

                                                    Alfredko i Mammaju , współczuję.
                                                    Fedoro , jako weteranka walki z bólem , stawów barkowych również smile mogę Tobie polecić maść rozgrzewającą na tenże bark oraz (zakładam,że mogło się w nim coś przesunąć do przodu) proste działanie , u mnie skuteczne : stań przy framudze drzwi, z barkiem opartym o tężesz framugę i napieraj ciałem Głupio tłumacze,ale nie potrafię inaczejsmile
                                                    To powinno wyglądac tak jakbyć chciała przejśc przez drzwi razem z framugą wypychaną barkiem.Ręka powinna być odchylona do tyłu.
                                                    Na początku rób to delikatnie i krótko, potem zwiekaszaj siłę nacierania.Masuj tez bark aż fdo kręgów szyjnych,albo zafunduj sobie jakiegoś miejscowego masażystę.
                                                  • fedorczyk4 Re: Smutki 06.04.13, 14:08
                                                    Biedna Verbenko, wspolczuje serdecznie. To nie jest duza pociecha, ze w Polsce byloby Ci gorzej, ale to fakt. Nie tygodnie, a lata musialabys czekac. A poniewaz nie mamy (albo tylko przez firmy i w formie abonamentow) prywatnych ubezpieczen to zeby zrobic cos takiego na wlasny portfel musialabys "wyprzedac rodowe srebra". To sa nieprawdopodone koszty. Do dzisiaj pamietam jak chirurg oropeda podliczyl operacje Dziecinki (do ktorej na szczescie nie doszlo ). 8 lat temu zazadal 36 000 w prywatnej klinice (bez OIOMu) albo 10 000 w panstwowym szpitalu + pol roku oczekiwania sad
                                                    Nie mam opcji powrotu, nie wchodzi w rachube zebym zostawila tesciowa. Lekarz jest i jesli nic sie nie poprawi to skonsultuje. Do tego siostrzeniec le Meza ma zaprzyjazniony gabinet osteopatyczny wiec w razie czego trudno wydam kase i juz.
                                                    Lx, dziekuje sprobuje Twojej metody, chociaz wydaje mi sie, ze to raczej jakis stan zapalny miesnia, albo sciegna jesli sa w tym miejscu.
                                                  • ewelina10 Re: Smutki 06.04.13, 16:23
                                                    A nie możesz skorzystać z EKUZ. Interesuje mnie jak się teraz ma francuskie leczenie na ubezpieczenie (poza prywatnym) w stosunku do naszego i czy o zwrot kosztów można się ubiegać dopiero w nagłych przypadkach. Mżonek coś mi w tym roku jojczy o wojażach na południu na motorówce

                                                    Fed, pewno jeszcze przed wyjazdem dokładne miałaś informacje, ale tak tak wszelki wypadek podrzucam link: www.ekuz.nfz.gov.pl/zwrot_kosztow/wyjezdzam-do/francja
                                                  • fedorczyk4 Re: Smutki 07.04.13, 09:13
                                                    Teoretycznie moge, ale nie wyrobilam sobie przed wyjazdem. Mialam i owszem wykupic dodatkowe ubezpieczenie i zajac sie EKUZ ale zwyczajnie zabraklo mi czasu. Co do Waszej podrozy to jedno wiem na pewno, warto sie ubezpieczyc dodatkowo bo EKUZ nie gwarantuje zwrotu kosztow leczenia i interwencji wynikajacych z chrob przewleklych. O tym uprzedzil mnie lekarz kiedy mu powiedzialam, ze jesli nie zdarze sie operowac to pojade tak jak stoje (leze i kwicze z bolu).
                                                    Generalnie w razie czego moge dobijac sie o zwrot juz nawet na etapie francuskiej Kasy Chorych. Tyle, ze zwracaja malo i po wielu miesiacach. Podsumowujac, wolalabym uniknac tego.
                                                  • jan.kran Re: Smutki 07.04.13, 11:18
                                                    Przeczytalam Wasze smutki i mysle o Was posylajac dobre mysli.
                                                    Nie odnosze sie do kazdego smutku oddzielnie bo klikam z Kurortu i mam malo czasu ale gremialnie serdecznie tule.

                                                    Ja mam problem z Aspie nie wiem czy to co sie dzieje ma podloze autystyczne czy inne . Doszlismy juz do tego ze chyba trzeba poszukac jakiejs pomocy , psychologa czy cos czy cale ale z tym w Norwegii kiepsko.
                                                    Junior od listopada 2011 byl kilka razy sam kiedy wyjezdzalam , gora 10 dni i dawal sobie super rade.
                                                    W pazdzierniku 2012 wyjechalam na 10 tygodni do Kurortu bylam w tym czasie trzy razy w domu i zarowno dom jak i studia funkcjonowaly bdb.

                                                    Od stycznia kiedy wrocilam zgubil:
                                                    - moja karte bankowa a nastepnego dnia swoja ( znalazl od razu , zostawil przy kasie , moja znikla)
                                                    - karte na silownie , znalazl po kilku dniach w domu
                                                    - karte miesieczna na komunikacje miejska po raz pierwszy , nie zostala odnaleziona
                                                    - ukochana pormonetke z karta komunikacyjna numer dwa ( po kilku tygodniach zglosilo sie biuro rzeczy zagubionych i odzyskal z powrotem )
                                                    - klucze do domu , klopoty i spory wydatek , nie odnalezione
                                                    - legitymacje studecka i karte komunikacyjna numer trzy w lesie ( po godzinie zadzwonil mily facet ktory znalazl i oddal )

                                                    W ciagu kilku ostatnich dni w czasie mojego pobytu tutaj:
                                                    - swoja komorke ( okazalo sie ze zapomnial u kolegi )
                                                    . komorke siostry ( zapomnial u kolezanki)
                                                    - swoja karte bankowa , przepadla bez wiesci
                                                    Naprawde jestem bezradna...
                                                  • lablenka_x Re: Smutki 07.04.13, 11:29
                                                    Janie ,zupełnie się nie znam na autuźmie ,ale te zagubienia są niepokojące.
                                                    Może jakąś radę znajdziesz na forum dot.autyzmu(zakładam,że takie jest).
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mammaja Re: Smutki 07.04.13, 11:31
                                                    fedorczyk, czy nie możesz zastosować jakiegos wcierania masci rozgrzewjacdeo - przeciwbolowej ? Nie pamietam czy sie samrowalam w podobnych sytuacjach, ale pomagało. Przynajmniej doraznie. Musże przeszukać "domową apteczkę', a może Feline cos ci poradzi.
                                                    Kranie, czy nie mozna zastosowac jakiegoś "woreczka na szyje" jakich użwyało sie czasem w podózy. czy jest mozliwość, żeby syn nabral nawyku wkładania tam wszystkiego? Oczywiscie nie mam pojecia, jak to dziala w sytuacji jego choroby. W każdym razie serdecznie wsólczuję kłopotow z tym zwiazanych sad
                                                  • ewelina10 Re: Smutki 07.04.13, 12:56
                                                    Kranie, nie miałam nigdy do czynienia bezpośrednio z tą chorobą, a nawet gdyby, i tak nie odważyłabym się cokolwiek doradzać. Wiem, że są różne stadia choroby, ludzie tym dotknięciu w różnym stopniu jakoś sobie radzą w otoczeniu. Tylko jakiś specjalista może pomóc. Ludziom tzw "zdrowym" zguby też się zdarzają
                                                  • jan.kran Re: Smutki 07.04.13, 19:17
                                                    Ewelino , to drobiazg ale zawsze na to zwracam uwagesmile Autyzm to nie choroba , nie jest uleczalny , to zaburzenie.
                                                    Napisalam na forum Inny Swiat jest ono o autyzmie.
                                                    Na razie pracujemy z corka nad synem , te problemy zaczely sie w styczniu. Kazdy gubi cos kiedys i sa ludzie bardzo roztargnieni ale u Niego ostatnio jest ekstremalnie.
                                                    On jest bardzo zestresowany ta sytuacja i sie stara.

                                                    Takie ustrojstwo na szyje to swietny pomysl Mamajko tez o tym myslalamsmile))

                                                    Bedziemy walczyc i szukac przyczyn i rozwiazan
                                                    Mysle ze bardzo sie przejmuje egzaminami w maju , ze ostatnio bylo sporo problemow w domu w tym z exem , ze ma duzo na glowie bo i studia i sport i capoeira.
                                                    Ja tez sie zmieniam , jestem w czasie przelomowymsmile))
                                                    Dobrze ze moglam sie na chwile polozyc na kozetcesmile))

                                                    )
                                                  • mammaja Re: Smutki 09.04.13, 11:07
                                                    Kranie dzielny, mam nadzieję że poleznie na kozetce dodaje sił ! Poradzisz sobie i z tymi bieżącymi ambarasami, a Mlodemu serdeczne pozdrowienia !
                                                  • mammaja Re: Smutki 14.05.13, 23:43
                                                    Przysiadam na kozetce, dawno nie uzywanej i biadole, bo boli mnie kolano i wazle nie chce przestac. Chyba potrzebna bedzie jakaś konsultacja lekarska, a mnie wolami trzeba ciagnąc do takich spraw. A może jednak samo przejdzie ?
                                                  • goskaa.l Re: Smutki 15.05.13, 07:47
                                                    Nie licz na "samo przejdzie". Jak sama nie pójdziesz, to w końcu pociągną wołami. Nie rozumiem na co czekasz? Przecież to narząd ruchu, ma służyć jeszcze wiele lat. Może być duperela, ale dopiero specjalista to jest w stanie ocenić. Mammajko, do lekarza, do lekarza!
                                                  • fedorczyk4 Re: Smutki 15.05.13, 08:26
                                                    Zdecudowanie tak! Do lekarza! Polecam specjaliste "kolanowca". Klinika Kabaty dr Grela.
                                                  • verbena1 Re: Smutki 15.05.13, 10:10
                                                    Mammajko, przykro to mowic ale my, starsza mlodziez, musimy czesciej robic przeglad techniczny, zuzywamy sie niestety.
                                                    Nie lekcewaz kolana bo potem moze byc tylko gorzej.
                                                  • mammaja Re: Smutki 15.05.13, 13:07
                                                    macie racje, zwlaszcza ze zaczelam podejrzewac ze to moze byc naczyniowe, bo raczej boli pod kolanem. Pojde na jakies badania sad
                                                  • mammaja Re: Smutki 16.05.13, 20:40
                                                    Zmobilizowana przez was zalatwiłam sobie na jutro rano wizytę u chirurga - ortopedy. Bo ot tego trzeba zacząć. Synowa ubezpieczyła mnie w pracy ( placę za to sama), ale mam mozliwość wszelkich wizyt u specjalistów juz bez płacenia i czekania. Naprawdę to się opłaca smile
                                                  • monia.i Re: Smutki 16.05.13, 22:40
                                                    Bardzo dobrze, Mammaju smile
                                                  • goskaa.l Re: Smutki 16.05.13, 23:46
                                                    Mądra dziewczynka, to mi się podoba smile
                                                    Życzę żebyu to było nicważnego (zam) i niech się szybko wyleczy
                                                  • fedorczyk4 Re: Smutki 16.05.13, 23:52
                                                    Podpisuje sie pod Goska smile
                                                  • mammaja Kolanko 18.05.13, 04:31
                                                    Zdiagnozowano mi torbiel Bakera ( chyba tak sie nazywa, albo podobnie). To jeszcze nie najgorzej, ale kolanko w ogole troche zniszczone. W przyszlym tygodniu USG, przeswietlenie i dopiero zobaczymy co dalej. Leczy sie to niezle. Bardzo chcialabym znowu normalnie chodzic.
                                                    Faktem jest ze wizyta u ortopedy byla niezbedna, a dzieki ubezpieczeniu w lecznicy LuX Med, w pakiecie rodzinnym synowej, mam wszystko szybko, latwo i przyjemnie i bez czekania przedewszystkim. Warto było te 100 zet miesięcznie płacić - juz sie zwróciło smile
                                                  • fedorczyk4 Re: Kolanko 18.05.13, 08:36
                                                    Ciesze sie Mm, ze poszlas, ze sie leczy i ze masz to ubezpieczenie. Moze sie zdecyduje na takie samo? Dziecinka mi to juz kilka razy proponowala, bo tez ma taka mozliwosc i w tej samej cenie.
                                                  • fedorczyk4 Re: Kolanko 19.05.13, 22:03
                                                    Strasznie sie klebi dookola mnie i zaczynam "niewyrabiac". Oczywiscie organizacyjnie i emocjonalnie, bo fizycznie jestem "na topie", poki nie padnewink Jak to jest mozliwe zeby przez 5 tygodni nawarstwilo sie az tyle? No nie rozumiem.....k.
                                                  • mammaja Re: Kolanko 20.05.13, 07:13
                                                    Fed, takie to są powroty ! nic sie samo nie zalatwiło, tylko cierpliwie czekalo na nas.
                                                    Polecam takie ubezpieczenie - terminy jakie dostałam są blyskawiczne, a jeszcze dopasowja do moich potrzeb, tak jak i miejsce gabinetu. W moim ZOZ -ie czekalabym pewnie ze dwa miesiace,
                                                    więc poszłabym do jakiejś spóldzielni lekarskiej, płacąc jak za zboże. Nigdy nie wiadomo, kiedy cos takiego sie przyda !
                                                  • fedorczyk4 Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 18.07.13, 22:09
                                                    ale jestem tak nieludzko zmeczona, jak nie zdazylo mi sie chyba byc od lat sad Nawet mi sie nie chce pisac co mnie steralo. Nic m sie nie chce, nawet chciec, albo wsciec, albo cokolwiek.....
                                                  • jan.kran Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 18.07.13, 22:21
                                                    Trzymaj sie Fed , mysle o Tobie.
                                                    Ja nawet nie mam sily narzekac bo zdycham.
                                                    W srode mialam leciec do Oj a we wtorek sie tak rozchorowalam ze leze w lozku nieprzytomna ...
                                                  • mammaja Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 18.07.13, 23:16
                                                    Ten stan nie może trwać - Fed. jakos musisz wlaczyć samoobronę i znalezc sposob na zatroszczenie sie o siebie. może olej jakieś sprawy, a może przedstwa rodzinie swoj stan - niech ONI troche zadbają o ciebie ! Trzymaj się, Joasiu !
                                                    Kranie, ogromna przykrość z tą choroba, czy przyjedziesz póżniej ?
                                                  • jan.kran Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 19.07.13, 03:16
                                                    Mamajko , wlasnie sie wywloklam z lozka po calym dniu wmaligniesmile)
                                                    W sumie to bardzo dobrze ze zachorowalm bo mam piec dni chorobowego ktore moge odebrac w postaci urlopu. A caly przyszly tydzien urlop w Oslo gdzie wreszcie odpoczne i zrobie porzadek w domu bo mnie przerasta to co sie dzieje..
                                                    Ta choroba to ewidentnie bunt mojego organizmu na stresy ostatniego roku . Stres nie musi byc negatywny ale pozytywne inyesywne zdarzenia tez wykanczaja ...
                                                    Rozkraczylam sie bo nie dalam sobie odpoczac , wyluzowac a nie jestem z zelaza.
                                                    Zmienilam plany bo mialam jechac do Oj teraz i w listopadzie.
                                                    A tak to wezme te dwa tygodnie listopadowe , dorzuce tydzien chorobowego i zrobie sobie porzadne , wypasione ferie pod koniec sierpnia.
                                                    Najpierw pojade do corki do Monachium a potem z Nia do Wroclawia.
                                                    A pod koniec wrzesnia lecimy razem na tydzien do Paryzasmile

                                                    Fed , Mamajka ma racje, musisz zadbac o siebie i pokazac zdrowy egoizm. Ty zawsze bylas kamieniem i opka ale ile mozna.
                                                    Zycze Ci zeby sprawy jak najszybciej sie poukladaly.
                                                  • fedorczyk4 Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 20.07.13, 16:58
                                                    Dziekuje Kranie i dziekuje Mm. Chwilowo mam ochote obwiesic sie. Rano uspilam Kota Rany Boskie. W poniedzialek musze Krowisi zrobic kardio badania bo juz od tygodnia mi zdycha. Najpierw na zwyrodnieniowe zapalenie stawow, pozniej na rozszerzenie zoladka, teraz na serce sad
                                                  • jan.kran Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 20.07.13, 20:22
                                                    Bardzo , bardzo mi przykro Fed...Serdecznie wspolczuje.
                                                  • goskaa.l Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 20.07.13, 21:15
                                                    Niestety, panbucek chyba nie planował starości. A naszych braci mniejszych wcześniej niż nas ona dotyka. Moja psica teraz przyniosła pchły, i nie mogę sobie z nimi poradzić. Została pokropiona, spanie uprane i zmienione, a nadal się drapie. Może to tylko podrażnienie wcześniejszymi ugryzieniami? Ze względu na siebie niewiele mogę jej pomóc.
                                                  • jutka1 Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 20.07.13, 22:34
                                                    Fedo, strasznie współczuję. sad
                                                  • mammaja Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 20.07.13, 22:47
                                                    Fedo, serce mi stanęło na chwilke ! Ogromnie wspólczuje, bo codziennie myslę o moim Kociku, chociaż polubilam Burka - ale tamten był ze mna 11 lat ! Wiem jak ci smutno - w dodatku choroby Krowisi - no to masz prawo zająć calą kozetkę . Usciskuję serdecznie !
                                                  • monia.i Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 21.07.13, 01:23
                                                    Joasiu - sercem całym i wszystkim jestem z Tobą.
                                                  • joujou Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 21.07.13, 01:35
                                                    Ja również bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki za Krowisię.
                                                  • felinecaline Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 07.10.13, 21:25
                                                    Nigdy nie przypuszczalam, ze i na mnie padnie, alisci padlo, to i moszcze sie na tej kozetce i przystepuje do sedna.
                                                    Moze z godzin i czestotliwosci moich wpisow niektore z Was odniosly wrazenie, ze mniej wiecej od pol roku mam duuuzo czasu.
                                                    I owszem, przyszlo mi bowiem pogodzic sie z faktem, ze nie jestem "nie do zdarcia" i z koniecznoscia przejscia na dlugotrwale zwolnienie chorobowe.Stad ten nadmiar czasu i nagly "niedomiar" stressu, ktorego dawniej normalnie dostarczala mi praca na moim "dziedzincu cudow".
                                                    No i nie majac realnych powodow do stressu moje "ego" zaczelo je sobie "wymyslac" i zapelniac a nawet przepelniac nimi moje sny. Z natury od zawsze "przejmowalam sie" losami pozostawionych w kraju moich bliskich a nawet i niezupelnie bliskich a nawet teraz zupelnie dalekich. Moje nadzwyczaj barwne sny wciagaja mnie w sytuacje roznych horrorow, ktore po obudzeniu i oprzytomnieniu kwalifikuje jako "à dormir debout" (usypiajace na stojaco), tym nie mniej "snione" sa nader realistyczne . Ostatnio nawet w moich onirycznych serialach (bo w dodatku te sny sa - cholerka- w "odcinkach" i jesli nawet sie obudze to zasnawszy ponownie trafiam na "logicznie nastepna scene )przewinela sie nawet...Fedo z osobista swoja corcia calkowicie mi nieznana - bo Fedo to chociaz forumowo i telefonicznie. Baby i dziada tam nie brakuje, bo mi sie "przysniwaja" regularnie moi osobisci dziadostwo, rodzice i wszelkie inne dlugoletnie nieboszczyki.Jest to cholernie meczace, bo potem nie jestem w stanie oderwac od nich mysli na jawie i tak "przezuwam" przezywajac.
                                                    Czasem mysle, ze widocznie przygotowuja mnie oni do bliskiego spotkania "gdzies tam" ... a tymczasem ja mam ciagle jeszcze wielka i nieuleczalna ochote pozycia calkiem tutaj tongue_out...
                                                    Nie moge sobie urzadzic "powtorki z rozrywki i ponownie wyjechac na wakacje (Kicur jest zablokowany tutaj ze wzgledu na rozliczne okresowe badania, konsultacje, korekcje itepe.
                                                    On zreszta tez - chcac nie chcac dostarcza materii do scenariuszy moich sennych thrillerow, ale to juz temat na inny seans na kozetce, bo zajeta przeze mnie w tej chwili moglaby nie wytrzymac.
                                                    Pewnie uznacie , ze "nie miala baba klopotu" , mozecie sobie nawet ze mnie dworowac, ale musialam sie tym podzielic, moze wreszcie ta noc przespie bez kolejnego odcinka mojego "serialu"...
                                                  • joujou Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 07.10.13, 23:47
                                                    Nie chciałam wyciągać kozetki,ale jak już ją odkopałaś,to i ja se zalegnę.Nie będę już wracać do różnych kłód walonych mi pod nogi przed weselem,bo wszystkie udało mi się usunąć,choć kosztowało mnie to kilka bezsennych nocy i zapewne przybył mi niejeden siwy włos(dobrze,że farba je pokrywa).Tuż po weselu też tak zaraz ta czarna seria nie odpuściła więc te moje radosne wrażenia prysły szybko jak bańka mydlana.Jak już wspominałam,po poprawnach były kolejne poprawiny,bo zaciągnęłam do domu naszego przyjaciela,który przez dwa dni 'robił' za kierowcę,no i tak można powiedzieć do rana jeszcze sobie biesiadowaliśmy.Coś tam słyszeliśmy,że ma on problemy,ale wcześniej ciężko było bezpośrednio od niego to usłyszeć.W tę noc widocznie potrzebował bratniej duszy i nie powiem,problemy wagi ciężkiej aż nam się włos zjeżył.No ale chłopak dzielny i jakoś sobie radzi.Ledwo usnęłam,a był już poniedziałek ok. godz.6,gdy po godzince obudził mnie telefon z przychodni naszego szpitala,że jest wynik mammografii i trzeba przyspieszyć mi wizytę.No,powinnam już być oswojona,bo to nie pierwszy taki telefon,ale nogi mi zadrżały(dobrze,że tuż po weselu,a nie przed)-teraz czekam.
                                                    Potem jeszcze dwie niezbyt przyjemne sprawy,aż przewał na kasę z moją teściową,o czym w specjalnym wątku.
                                                    Do tego zastzyki w pierwsze kolano(jednak się zdecydowałam,jeszcze przed weselem i nie było to straszne) jakby trochę pomogły,ale siadło mi drugie kolano(pewnie z powodu oszczędzania tego pierwszego).
                                                    Poza tym wszystko gra i nawet skiepściały nastrój uległ chwilowej poprawie.
                                                    Felline,myślałam,że tylko moja łepetyna jest w stanie wymyśleć w czasie snu tak niestworzone rzeczy,że potem cały dzień nie mogę dojść do siebie.Co prawda,teraz częściej są to sny przyjemne,ale zdarzały się koszmary,również w odcinkach,a nawet wracające po latach.Współczuję i nie bardzo wiem,co poradzić.
                                                    Również co chwilę dopadają mnie złe wieści,że ktoś powoli gaśnie,nawet dzisiaj.Smutne,że jakby biorą z naszej półki:kuzyn który dwa lata temu pochował żonę ,rok temu matkę,a już słyszę,że z nim beznadziejna sprawa.Dzisiaj kolejna wieść o sąsiedzie,który gdzieś tak w moim wieku.
                                                    Jednak takie jest życie,a my za Młynarskim:"jeszcze w zielone gramy..."
                                                    Pozdrawiam serdecznie i spokojnego snu życzę!
                                                  • fedorczyk4 Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 08.10.13, 09:38
                                                    Biedna Felinko cos moze jednak powinnas zrobic z takimi horrorami sennymi. Zebysmy Ci sie snily s Dziecinka to przeciez gorsze od wojny!!! wink Ale tak na powaznie to moze jednak jakis psy i cos tam bo noc nie jest od tego zeby sie meczyc i dodatkowo dostresowywac!
                                                    Jou jou, ze biora z naszej polki to niestety fakt i nic na to nie poradzimy. Tesciowej wspolczuje, ale na naiwnosc ludzka tez nic nie poradzisz. Za Ciebie i Twoje zdrowotne trzymam bardzo mocno kciuki!
                                                  • verbena1 Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 08.10.13, 10:58
                                                    Felinko, rozumiem Cie bardzo dobrze. Mamy podobna sytuacje, jestem tez na dlugotrwalym zwolnieniu lekarskim , mam rozliczna rodzine rozrzucona po calym swiecie i jestem typem wiecznego zamartwiacza.
                                                    W snach podrozuje ciagle z rodzina, przyjaciolmi dawno nie widzianymi po dziwacznych miejscach, zrujnowanych miastach o zapadajacych sie ulicach pelnych blota i nigdy nie moge dojsc do celu. Uciekajace pociagi, niemoznosc dojscia na czas, niespakowane bagaze, brak biletu.......budze sie zmeczona i wystraszona.
                                                    Mysle ,ze siedzi w nas strach przed utrata zdrowia, utrata bliskich mieszkajacych daleko od nas. Nasze ciala i mysli sa ciagle rozdarte miedzy ojczyzna i miejscem zamieszkania.

                                                    Moja corka mieszkajaca w Australii miewa podobne horrory, porownujemy sobie ktora sni straszniej.
                                                    Nie jest to przyjemne, zazdroszcze ludziom ladnych snow, nigdy takich nie mam.
                                                    Trzeba zaakceptowac te ulomnosc , inni maja gorsze dziwactwasmile
                                                  • mammaja Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 08.10.13, 11:24
                                                    Bardzo to ciekawe, chociaż nie wesołe ! Może jakas melissa wypita przed spaniem odgoniłaby koszmary? O snach moglabym dużo, przez cale lata mialam symboliczny wręcz sen , o odnalezionym domu, w ktorym czulam sie szczęsliwa. Sen ten powraca - jak serial w snach Felinki. Zawsze wiąże się z odnalezieniem nagle dalszej części domu w ktorym niby mieszkam ukrytych przedtem pokoi, jakiegos tajemniczego ogrodu, pieknych korytarzy i sal. Niesamowity sen i bardzo go lubię, budzę sie szczęsliwa i nieszczęśliwa, że to tylko byl sen. Mialam tez w snach odwiedziny bliskich, ktorzy juz odeszli i chociaż wiedzialam że ich nie ma odczucie fizycznego kontaktu bylo calkiem namacalne i prawdziwe. To wielka radość, ale zadrza sie bardzo rzadko. Cyklicznie powtarzal sie tez sen o jakiejs pogoni, przed ktorą uciekam i kiedy juz mnie dogania wzbijam sie w powietrze i ulatuję. Tutaj Freud ma jakies teorie, ale kto mu tam dzisiaj wierzy ! zwlaszcza że w ostatnich dzisiecioleciach przestalam umieć latac, ale tez nikt mnie już nie goni smile
                                                  • jan.kran Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 08.10.13, 11:38

                                                    Bardzo Wam wspolczuje ..
                                                    Mysle jak poradzic , mzoe psychoterapia ?
                                                    Ja miewam sny z exem , nie koszmary ale niemile.
                                                    Teraz siedze na beczce prochu boobyc moze adwokatka go dopadnei i wtedy sie zacznie..
                                                    Mnie moze skoczyc ale martwie sie o syna .
                                                  • verbena1 Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 08.10.13, 18:14
                                                    Zajelam sie snami i upiorami a zapomnialam odniesc sie do postu Jou. Trzymam kciuki za dobre wyniki mammografii, myslalam ,ze masz to juz za soba, ciagle jeszcze niepewnosc? Trzymaj sie kochana.
                                                    Interesuja mnie te zastrzyki w kolana, mozesz mi troche przyblizyc problem? Jesli zbyt prywatny to na poczte prosze.

                                                    Spojrzalam na date zalozenia tematu kozetkowego, to juz rok minal a kozetka sie nie przelala. To znaczy ,ze nie mielismy zbyt duzo problemow w tym roku a moze juz nie chce sie nam o tym mowic. Mam nadzieje ,ze jesien nie bedzie zbyt depresyjnasmile
                                                  • felinecaline Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 08.10.13, 11:38
                                                    Fedo, ja sie z tej nocnej Waszej wizytyautentycznie radowalam, dopoki kontekst byl po temu, ale jak sie zmienil to radosc sie zmienila w strach o was, nie was bynajmniej, z dzika wrecz radoscia przyjela bym takie wydarzenie w najrealniejszym realu.
                                                  • bbetka Re: Az mi wstyd podnosic kozetke do gory, 08.10.13, 20:06
                                                    a jak się już podniosła to niech się zarwie smile
                                                    Rano jadąc do pracy miałam dużą stłuczkę sad Ja wyjechałam z podporządkowanej, pan nieprawidłowo wyprzedzał no i walnął mnie w drzwi kierowcy... samochód miał dużo większy więc szkody w pojazdach są do przewidzenia, u mnie drzwi kierowcy, maska, błotnik, koło (jak maż od razu zobaczył, bo ja jeszcze dojechałam do pracy), lampa, przesunięty słupek lewy więc i wszystko z nim, resztę dopowie mechanik po oględzinach sad Normalnie masakra! przez jakieś dwie godziny jak byłam na adrenalinie smile to wydawało mi się, ze nic mi nie jest, ale jakby mi się coś w plecach przestawiło...i chyba jutro pójdę do lekarza...

                                                    Jou, trzymam kciuki!

                                                    Feline i innym śniącym koszmary w odcinkach szczerze współczuję...mnie od jakiegoś czasu nie śni się nic (albo raczej nic nie pamiętam), a wcześniej miałam sny bardziej abstrakcyjne i często również odcinkowesmile
                                                  • ewelina10 Re: Smutki 07.04.13, 12:45
                                                    ... Co do Waszej podrozy to jedno wiem na pewno, warto sie ubezpieczyc dodatkowo bo
                                                    > EKUZ nie gwarantuje zwrotu kosztow leczenia

                                                    To tak jak z naszymi emeryturami. Dają jakieś "fałszywe" poczucie bezpieczeństwa, a nie starcza nawet na ogrzanie domu.

                                                    Wspomniałam o ekuz, bo jak przypuszczam formalności i oczekiwania na kartę wymagają czasu, a w przypadku prywatnego ubezpieczenia trzeba mieć dużą kaskę i nie żałować pieniędzy na składkę, bo potem może się okazać wcale to takie nieprzyjemne crying
                                                  • alfredka1 Re: Smutki 08.10.13, 20:21

                                                    Moja lekarka spytała, cvzy dostalam już z ZUS odszkodowanie za złamaną rękę. Nie myślałam o tym ale wzięłam odpowiednie drugi "papiery" medyczne i poszlam.

                                                    I dowiedziałam się, że nic mi się nie należy, bo to nie był wypadek ponieważ najpierw była zapaśc i utrata świadomości, a skutkiem złamana ręka , czyli żaden wypadek ....
                                                    Powinnam mieć rozszerzone ubezpieczenie .... nawet nie pytałam jakie. Pani była bardzo miła, wymieniłyśmy usmiechy i koniec.
                                                  • mammaja Re: Smutki 08.10.13, 20:35
                                                    No to już paskudnie, Alfredko Cie zalatwili ! Tak to jest nie znać przepisow, gdybys spadla z drabinki może byłoby lepiej sad
                                                  • fedorczyk4 Re: Smutki 09.10.13, 13:14
                                                    Kurcze, jak czlowiek placi to za wszystko, jak oni maja zpalacic do okazuje sie ze za nic nie placa bo zawsze tak wywinal ze winna jest ofiara, biedna Alfredka niesfornie wpadjaca w zapasc sad
                                                    Bbetko czys T ........??????? Przy takim wypadku i z autem w takim stanie nie przyszlo Ci do glowy, ze nie do pracy ale do lekarza!!!! Policja byla? Mam nadzieje, ze pojdziesz do lekarza i ze nic Ci nie bedzie i ze ubezpiczenie przynajmniej Tobie pokryje straty.
                                                  • felinecaline Re: Smutki 09.10.13, 14:23
                                                    No, tak - osmieliles sie, czlowiecze przezyc zapasc i w dodatku jeszcze masz czelnosc domagac sie odszkodowania... wspolczuje tego doswiadczenia.
                                                    A teraz znow pozwole sobie pojeczec.
                                                    Nie, nie w bolesci - przynajmniej nie somatycznej, to znow na duszy mnie uwiera...Jutro mamy smutna okolicznosc wyjazdu w celu "rozproszenia" swiadka naszego slubu, meza Kicurowej kuzynki.Sama w sobie okolicznosc juz jest wyjatkowo przykra a przykrosc powiekszaja jeszcze okolicznosci, m.in nieuchronne spotkanie z bratem i bratowa Kicura, ktorzy nie tylko, ze nigdy jego nie tolerowali a zwlaszcza juz w malzenskim "stadle" ze mna. Zreszta usilnie starali sie przeszkodzic temu, zebysmy owym "stadlem" zostali a jak to sie nie powiodlo przez pewien czas dokladali wszelkich wysilkow, coby sie ono rozlecialo.
                                                    Dwukrotnie omal im sie to udalo, w tym raz zupelnie niedawno, ale o tym nikt w rodzince nie wie.
                                                    W kazdym razie w ciagu 29 lat "stadlenia" spotykaly nas z ich strony same afronty, mimo, ze chetnie i skwapliwie korzystali z przyslugprzeroznego rodzaju. W kazdym razie juz dzis wszystko sie we mnie buntuje przeciwko temu spotkaniu, ale ani mi sie sni ich unikac, bo tak postepuja tylko ci, ktorzy maja cos na sumieniu (w zeszlym roku takie zachowanie zdarzylo sie nie komu innemu jak wlasnie ...im.
                                                    Uroczystosc przewidziana jest na godzine nazbyt wczesna, zeby wchodzilo w gre obronne nabzdryngolenie sie, pozostaje mi wiec tylko zazycie "stressamu", ale po powrocie sobie powetuje, oj, powetuje.
                                                  • fedorczyk4 Re: Smutki 09.10.13, 15:24
                                                    Feline, nie rob sobie "sekatora"! Zacznij juz dzisiaj wyobrazac sobie ich n sedesie z "une courante". To po primo, a po drugo zwracam Ci uwage, ze im sie "zesr..." usilowania i w zwiazku z tym mozesz sobie pozwolic na dune ignorowanie ich smile
                                                    P.S. "sekator" jest historia faceta ktory po drodze do sasiada zeby pozyczyc owo narzedzie, wymysla na wyrost wszystkie argumenty ktorych sasiad uzyje zeby go nie uzyczyc. W efekcie juz tak sie nastawil, ze zamiast prosby wali sasiadowi zaraz po otwarciu drzwi: a w du...e sobie wsadz ten sekator!!!
                                                  • lablenka_x Re: Smutki 09.10.13, 15:25

                                                    Feline, powtórz sobie kilka razy epitet "cham nieoskrobany" i jesli wywoła on w Tobie tak wielką radośc jak we mnie,to jutro masz szwgrostwo z głowy.Oni Ci kopa, ty "Chn"i radość w oku,a oni nie rozumieją i kicha.Wygrasz ten pojedynek.
                                                  • verbena1 Re: Smutki 10.10.13, 11:27
                                                    Sprezyny w kozetce pojekuja od ciezaru smutkow i niemilych wydarzen. Czas na odswiezenie.

                                                    Babbetko, wystraszylas mnie tym wypadkiem, zbadaj sie dokladnie czy nie masz jakichs wewnetrznych uszkodzen. Sciskam delikatniesmile

                                                    Alfredko, juz dawno zauwazylam ,ze sluzba zdrowia i urzedy traktuja nas jak numery pesel a nie jak zywych ludzi. Nie dostosowalas sie do urzedowych przepisow i ponosisz kare. Prosze Cie ,nie przewracaj sie juz wiecej i dbaj o serduszkosmile

                                                    Feline, potraktuj szwagrostwo jak powietrze i zignoruj.
                                                  • felinecaline Re: Smutki 10.10.13, 14:01
                                                    Takoz wlasnie postapilam, z dobnym odstepstwem: odpowiedzialam na szwagrowe ogolne "bonzur", nie wykazalam zainteresowania sakramentalnym dalszym ciagiem w postaci caluskow za ucho. Chociaz pocmokalam sie z dwoma kuzynkami niewidaianymi od chyba cwiercwiecza.
                                                    Czuje sie ulzona.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka